Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

Nasze drogi

 

Jak już informowaliśmy w dniach 23-24 sierpnia br. trzydziestoosobowa grupa z Lidy przebyła tradycyjną wycieczkę krajoznawczą "Polskie ślady na Białorusi", organizowaną przez SZ "Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej". Gdybyśmy pisali o każdej z dwudziestu jednej miejscowości, gdzie zatrzymywał się nasz autokar musielibyśmy poświęcić cały numer naszego pisma. Dzisiaj chcemy przedstawić na naszych łamach dwie najdalsze miejscowości - Łyntupy i Komaje w obwodzie witebskim. Jako źródło informacji historycznej posłuży nam "Ilustrowany przewodnik po zabytkach kultury na Białorusi" autorstwa Grzegorza Rakowskiego, wydany w 1997 roku przez Burchard Edition.

W Łyntupach największe wrażenie na zwiedzających wywarł zrujnowany pałac Biszewskich. Szkoła średnia o której wspomina autor ww. przewodnika już się przeniosła do innego miejsca, a dawny pałac, park oraz zabudowania gospodarcze rujnują się, podobnie jak setki innych zabytków na terenie Białorusi. Nie wspomina ww. przewodnik również o pięknym neobarokowym kościele p.w. św. Andrzeja Boboli z początków ubiegłego stulecia.

Komaje, natomiast, słyną za swego starożytnego kościoła, jednego z najstarszych na Białorusi. Tu również obserwujemy tragiczny los naszych zabytków. Zbezczeszczony w czasach walki z religią do dnia dzisiejszego nie odzyskał swej świetności. Tony gruzów wynieśli wierni z podziemia.

 

Łyntupy, obwód witebski, rejon Postawy

Zespół pałacowy w dawnym majątku ziemskim. W XVIII w. majątek należał do Hylzenów, a później przez prawie 100 lat do Buczyńskich. Od 1863 r. do II wojny światowej właścicielami majątku byli Biszewscy. Centrum zespołu stanowi neorenesansowy pałac w stylu willi włoskiej, wybudowany w 1907 r. przez Józefa Biszewskiego wg projektu architekta Tadeusza Rostworowskiego. Jest to budowla dwukondygnacyjna, na planie prostokąta, wzniesiona na wysokich suterenach. Pośrodku elewacji frontowej występuje szeroki portyk kolumnowy podtrzymujący balkon. Podobny wygląd ma elewacja ogrodowa. Pałac jest budowlą asymetryczną. Na jego lewym skrzydle znajduje się trójkondygnacyjna czworoboczna wieża, a na prawym, przy elewacji szczytowej - półkolisty ryzalit, ozdobiony pilastrami, dźwigający takiegoż kształtu balkon. W wystroju elewacji wykorzystano boniowanie pokrywające parter i narożniki budowli, ozdobne nadokienniki i zębaty gzyms. Przed domem znajduje się szeroki taras z balustra­dą i schodami wiodącymi nad brzeg stawu. W budynku mieści się obecnie szkoła średnia. Zachowały się także zabudowania zespołu dworskiego: oficyna z czterokolumnowym portykiem, kaplica, trójłukowy most, neogotycka okrągła wieża-wędzarnia ze spicza­stym dachem, browar i inne zabudowania gospodarcze. Zespół otacza park krajobrazowo-regularny o powierzchni ok. 6 ha, z systemem stawów, z których największy, w kształcie prostokąta, rozpościera się przed frontem pałacu.

 

Komaje, obwód witebski, rejon Postawy

Kościół katolicki p.w. św. Jana Chrzciciela, obronny, o charak­terze gotyckim, zbudowany w l.1603-06, przebudowany po poża­rze w połowie XVII w., w 1778 r. dobudowano kaplicę z kryptą. Ko­ściół, zamknięty po II wojnie światowej, został zwrócony wiernym w 1985 r. Świątynia składa się z nawy na planie zbliżonym do kwadratu, półkoliście zamkniętego prezbiterium z zakrystią od północy oraz przylegającej do południowej ściany obszernej kaplicy na planie prosto­kąta. Ściany mają grubość ok. 2 m. Fasadę flankują dwie narożne okrągłe wieże ze strzelnicami. Trójkątny szczyt fasady dekorowany jest czterema półkoliście zamkniętymi wnękami. Ściany kaplicy opinają pilastry. Wnętrze nakrywa drewniany strop z XVII w., w prezbiterium zachowało się oryginalne sklepienie gwiaździste. Spośród czterech drewnianych ołtarzy najciekawszy jest dwukondygnacyjny ołtarz główny z 2 połowy XVIII w. Ozdabiają go kolumny i gzymsy imitujące marmur, polichromowane rzeźby apostołów Piotra i Pawła oraz bogato złocone rzeźbione ornamenty. W cen­trum ołtarza znajduje się XVII-wieczny obraz MB z Dzieciąt­kiem. Na uwagę zasługują także XVIII-wieczne organy bogato zdobione ornamentami w kształcie girland i instrumentów mu­zycznych oraz rzeźbami aniołów. Sklepienia w prezbiterium ozda­bia polichromia wykonana w l. 1726-36, a w kaplicy - malowidła z połowy XIX w. Koło kościoła stoi kamienny krzyż z XV-XVI w., wysokości 2,5 m, z krótkimi ramionami poprzecznymi.

 

Bienica, obwód miński, rejon Mołodeczno

Kościół katolicki p.w. Św. Trójcy, pobernardyński, fundacji kasztelana witebskiego i trockiego Michała Kazimierza Kociełła, wzniesiony w stylu barokowym w l. 1701-04, w 1866 r. przerobiony na cerkiew prawosławną, w 1919 r. zwrócony katolikom, remontowany, zamknięty w 1948, zdewastowany, zwrócony wiernym w 1988 r., w 1. 90-tych rozpoczęto remont. Jest to świą­tynia dwuwieżowa, wzniesiona na planie krzyża, z trójbocznie zamkniętym prezbiterium i krótkimi ramionami transeptu. Nad skrzyżowaniem naw znajduje się kopuła osadzona na ośmiobocznym bębnie, zwieńczona ośmioboczną latarnią z namiotowym dachem. Fasadę flankują trójkondygnacyjne czworoboczne wie­że, których górne kondygnacje łączy szczyt o falistej linii. We wnętrzu zachowały się częściowo zniszczone nagrobki Kociełłów: Tadeusza (1736-1799) i jego syna Michała Kazimierza (1767-1813). W podziemiach kościoła znajdują się krypty gro­bowe, w których chowano Kociełłów i późniejszych właścicieli Bienicy - Szwykowskich. Wg tradycji fundator kościoła - Mi­chał Kazimierz Kociełł (1653-1722) pochowany był nie w kryp­cie, lecz pod progiem świątyni. Z fundacją kościoła wiąże się ciekawa legenda. Pewnego razu, gdy Kociełł wracał do domu z Mołodeczna, konie poniosły, porwały uprząż i zrzuciły stangre­ta. Przerażony właściciel Bienicy przysiągł, że wybuduje kościół tam, gdzie konie się zatrzymają. Wówczas konie nagle stanęły, a wdzięczny Kociełł odmówił pacierz i w dwa lata później wzniósł bienicki kościół. Przed śmiercią fundator kościoła kazał namalować swój portret naturalnej wielkości i przedstawić na nim również szkatułę z workami pieniędzy, na których wyraźnie wymalowano sumy, jakie zawierają. Testament Kociełła wyja­śniał, że obraz ma być umieszczony w kościele, a przedstawione na nim sumy są zakopane w jego grobie i użyte mogą być jedynie na remont kościoła, gdyby uległ on kiedyś pożarowi. Wg innego podania, w kilkadziesiąt lat po śmierci Kociełła, gdy spło­nął dach na budynku klasztornym (ale nie na kościele), bernardy­ni postanowili wykorzystać pieniądze fundatora. Jednak po otwarciu grobu nagle zgasły wszystkie światła, a kamień grobo­wy runął sam z powrotem na swoje miejsce, śmiertelnie przera­żając braciszków. Od tej pory nikt już nie śmiał niepokoić Kocieł­ła. Obraz przedstawiający Kociełła z workami dukatów wisiał w kościele do czasu zamienienia go na cerkiew. Wówczas przeniesiono go do dworu bienickiego, gdzie znajdował się do 1939 r. Zachowała się część kamiennego ogrodzenia kościoła z cztero-słupową barokową bramą zwieńczoną frontonami o falistych liniach. Wzniesiony wraz z kościołem klasztor bernardynów ska­sowano w 1851 r., a jego zabudowania rozebrano w końcu XIX w.

***

Holszany, Boruny, Oszmiana, Gudogaj, rejon ostrowiecki, rejon smorgoński, obwód witebski, miński... Zwiedzaliśmy zamki, kościoły, klasztory, kaplice, pałace, oglądając obrazy, pomniki. Wydawałoby się, że to jest nudne i niepotrzebne. "Szkoda czasu i pieniędzy!" - czasem można usłyszeć i takie słowa.

Na pewno każdy człowiek chce mieć szczęśliwe życie i cały czas szuka drogi, która prowadziłaby go do tego. Poznawanie przeszłości jest wówczas dobrym pomocnikiem, bo Bóg w Piśmie Świętym mówi: "Stańcie na drogach i patrzcie, zapytajcie o dawne ścieżki, gdzie jest droga najlepsza - idźcie po niej, a znajdziecie dla siebie wytchnienie".

Im więcej poznaje się historii swojego narodu, tym łatwiej się żyje. Dlatego co roku wyrusza na trasę autokar, któremu towarzyszy wspaniałe hasło pamięci. Pamięci o naszych przodkach, skąd mieli tyle pieniędzy, ażeby zbudować ogromny pałac albo kościół i, w ogóle, dlaczego do tej pory o nich pamiętają.

Po przebyciu takiego szlaku okazuje się, że poznawanie historii własnego narodu, w tym wypadku narodu polskiego jest pożyteczne i dlatego taka wycieczka jest tak oczekiwana i upragniona.

Maria Kiedyk