Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Ośrodek Iwje - Juraciszki

 

Kazimierz Krajewski

 

Spośród innych wystąpień zbrojnych na terenie Ośrodka "Cis" w pierwszym półroczu ponownej okupacji sowieckiej można wymienić między innymi na­stępujące akcje (pomijając działania oddziału "Jura" i l OSCZW. 18.09.1944 r. na stacji kolejowej Gawja wysadzono wieżę ciśnień, w okolicach Juraciszek zerwano linie telefoniczne, a we wsi Szorce zaatakowano posterunek łączności (były to zapewne elementy akcji "Rocznica"). 25.09.1944 r. we wsi Bułki (rej. Iwje) postrzelono funkcjonariusza Ministerstwa Zaopatrzenia BSRR, Kirejewa. W grudniu 1944 r. w odwet za aresztowania ludności i zamordowanie 4 ujętych żołnierzy AK, oddział AK rozbił posterunek milicji w Lipniszkach, likwidując większość jego załogi. W dniu 10.01.1945 r. wykonano akcję na miasteczko Dziewieniszki. Spalono posterunek NKWD i siedzibę sielsowietu, a z miejscowego aresztu odbito 7 więźniów. 19.01.1945 r. w Chabowiczach (rej. Iwje) zabito zastępcę przewodniczącego RKW Poluchowicza i zastępcę przewodniczącego kołchozu Sidorowicza. Ranne zostały 3 osoby, w tym pełnomocnik NKWD. 03.02.1945 r. wykonano akcję na park maszynowy w Lipniszkach, zdobywając duże ilości materiałów pędnych. 16.05.1945 r. we wsi Ślesarnia (rej. Iwje) niezidentyfikowany oddział zabił 9 osób oskarżonych o współpracę z władzami sowieckimi.

Do wystąpień AK w większym stylu na terenie Ośrodka "Cis" należy zaliczyć działalność oddziału ppor. "Jura" jesienią 1944 r. oraz działania l i 2 Oddziałów Samoobrony Czynnej Ziemi Wileńskiej por. "Orlicza" i ppor. "Tumrego" zimą 1944/1945. Po rozbiciu obu tych oddziałów 29.01.1945 r. w bitwie pod Rowinami, na teren Ośrodka powróciły niedobitki z obu jednostek - żołnierze AK wywodzący się z tych terenów. Jeden z nich, Bolesław Zabłocki "Oczko", zorganizował w rejonie Morgiewicz, Narejek i Gierduszek oddział partyzancki w sile około 25 żołnierzy. Grupa ta, używając mundurów sowieckich, prowadziła działania z zakresu samoobrony, likwidując agentów NKWD, donosicieli i uciążliwych dla ludności funkcjonariuszy władz sowieckich. Ogółem wykonała kilkanaście akcji tego rodzaju. Swą działalnością oddział "Oczka" objął wschodnią część Ośrodka "Cis" oraz teren Puszczy Nalibockiej (powiat stołpecki). Wśród wykonanych przez niego akcji można wymienić między innymi: potyczkę z istriebitielami koło Mościszcza, starcie z NKWD we wsi Jakuńce (drużyna Henryka Burzyńskiego "Soroki" przebiła się bez strat, NKWD spacyfikowało jednak gospodarstwo, w którym kwaterowali akowcy), likwidacje priedsiedatiela wsi Mościszcze Rusakowicza (agenta NKWD), za­mach w Mościszczu na funkcjonariusza NKWD z Juraciszek - Ganiszyna.

Z l Oddziału samoobrony czynnej Ziemi Wileńskiej wywodziła się również grupa partyzancka Józefa Ussa "Śmigła". Po klęsce pod Rowinami, podczas przemarszu w rejonie Koziewicz, ppor. "Jur" wydał J. Ussowi rozkaz odłączenia się od oddziału w celu dotarcia w rejon Juraciszek i prowadzenia tam działań z zakresu samoobrony. Uss rozkaz ten wykonał (utracił jednak całkowicie kontakt z ppor. "Jurem" i w najbliższym czasie związał się z miejscowymi strukturami AK). Wraz ze swoją drużyną do października 1945 r. operował w rejonie Wiksznian, Łazdunów i Ługomowicz. Zadania, jakie otrzymał od ppor. "Jura" tak określał : "mam odłączyć [się] od oddziału ze swoją drużyną i operować w rejonie Iwje-Juradszki. Z wojskiem miałem nie szukać zaczepki, natomiast dla milicji i władz terenowych być niepobłażliwym. Miałem bronić ludności i to czyniłem".

Większość oddziałów i grup partyzanckich działających na terenach Ośrodka "Cis", zwłaszcza w jego zachodniej części, została jesienią 1944 r. i zimą 1944/1945 rozbita przez NKWD (oddziały "Jodły", "Wiatra", "Jaskółki", "Orzecha", "Listka", ""Orlicza" i "Tumrego"). Utrzymał się jedynie oddział ppor. "Lwa" oraz grupy "Oczka" i "Śmigła" sformowane z niedobitków l OSCZW.

Teren Ośrodka "Cis" objęty został w lecie 1945 r. akcją ewakuacyjną zarządzoną przez rtm. "Borynę", a następnie kontynuowaną przez kolejnego p.o. Komendanta Okręgu - ppor. "Mazepę". Dowództwo organizacji nowo­gródzkiej - na mocy ustaleń z centrali wileńskiej - zgadzało się na wyjazd za linię Curzona wszystkich żołnierzy AK, którzy chcieli opuścić tereny, którzy byli zagrożeni aresztowaniami. Organizacja w miarę możliwości zaopatrywała wyjeżdżających w dokumenty repatriacyjne.

Rozwiązane zostały oddziały partyzanckie operujące jeszcze na terenie Ośrodka "Cis". Ich żołnierze w większości wyjechali do Polski na fałszywych papierach (z PUR). W drugiej połowie czerwca 1945 r. "Mazepa" miał odprawę z ppor. "Lwem" i wydał mu rozkaz rozformowania oddziału oraz przerzucenia żołnierzy za linię Curzona. Dał mu kontakt na osobę zatrudniona w PUR, która dostarczyła organizacji 500 blankietów dokumentacji repatriacyjnej, a także namiary na punkt kontaktowy AK w Zabłudowie. W dniu 01.07.1945 r. w lesie między Ślesarnią i Gieranonami odbyła się ostatnia zbiórka oddziału "Lwa", w której wzięło udział także około 50 żołnierzy z pobliskich placówek terenowych. Większość zgromadzonych zdecydowała się na wyjazd za linię Curzona. Oddział "Lwa" rozwiązano. Żołnierzy podołączano do rodzin miejs­cowych rolników i wraz z nimi wyjechali oni w transportach PUR, opuszczając tereny anektowane przez ZSSR.

Rozwiązane zostały też oddziały "Oczka" i "Śmigła". Tak wspomina demobilizację swej grupy B. Zabłocki "Oczko": "We wrześniu przystąpiłem do stopniowego przygotowywania moich chłop­ców do rozwiązania oddziału. Znając ich nienawiść do bolszewików i ślepą wiarę w pomoc Zachodu, wiedziałem, że niełatwo będzie ich przekonać. Uważałem, że dostatecznie zademonstrowaliśmy naszą dezaprobatę wobec teherańsko-jałtańskich decyzji i nie ma sensu więcej przelewać polskiej krwi. Otrzymywane sporadycznie informacje z Komendy Zgrupowań samoobrony AK rady Obrony Ziem Wschodnich, działającej w Wilnie, zalecały rozwiązywanie oddziałów i przedostawanie się na teren . Wielu moich kolegów - i ja nie byłem wolny od takich poglądów - uważało, iż powinniśmy trwać póki znajduje się tu ludność polska dziesiątkowana, wywożona, rozstrzeliwana, prowokowana do wyjazdu , ale wciąż pozostająca w przekonaniu, że wybuchnie trzecia wojna światowa i zmiecie z powierzchni ziemi Rosję Sowiecką. Moim przeciwnikom mówiłem, że my tu na ziemiach wschodnich rozpoczęliśmy już trzecią wojnę światową, ale Anglia i Ameryka oczarowane Rosją [...] nie poparły nas".

Dzięki kontaktom z placówkami w rejonie Trab "Oczko" nawiązał łączność z dowództwem Okręgu. Trzej łącznicy dostarczyli dokumenty repatriacyjne, które pozwoliły na przerzut żołnierzy rozformowanego oddziału. Za dokumenty trzeba było jednak zapłacić. Niezbędne środki finansowe uzyskano, zdobywając w majątku Czeszejki 25 krów ze stada pędzonego przez sowietów z Prus. Bydło zostało sprzedane, a pieniądze przeznaczone na potrzeby legalizacji. Żołnierze "Oczki" wyjeżdżali w trzech grupach ze stacji w Mostach. Udali się do tej tak odległej miejscowości, gdyż najbliższy punkt repatriacyjny w Bohdanowie obsadzony był przez miejscowe NKWD, wyłapujące tutejszych akowców. Dwa pierwsze zespoły dotarły szczęśliwie za linię Curzona, trzeci z nieznanych powodów wpadł w ręce NKWD. Los jego uczestników do dziś jest nieznany, zaginęli bez śladu.

Również w październiku rozwiązana została, a następnie przerzucona w trans­portach repatriacyjnych, grupa partyzancka J. Ussa "Śmigła". Uss wystarał się o dokumenty dla swych żołnierzy i dopilnował ich wyjazdu. Sam miał jechać na końcu. Jednak wobec utraty kontaktu z osobą załatwiającą dokumenty, musiał pozostać na Ziemiach Utraconych. Po pewnym czasie postępowanie władz sowieckich wobec ludności zmusiło go do podjęcia dalszej działalności zbrojnej.