Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

Współpraca nie zna granic

 

W niedzielę dnia 9 listopada w Domu Kultury w Lidzie odbył się koncert kapeli podwórkowej "Paka z Grajewa". Grajewianie gorąco witani przez licznie zgromadzoną publiczność lidzką przedstawili swój bogaty repertuar. Nie zabrakło pieśni patriotycznych, które bardzo wzruszyły i wywołały łzy w oczach słuchaczy.

Rozmowa przeprowadzona z zastępcą burmistrza miasta Grajewo Waldemarem Remfeldem.

ZL : Witam pana bardzo serdecznie. Jest pan po raz drugi na Białorusi i po raz pierwszy w Lidzie. Jakie pan ma wrażenie z pobytu?

WR: Jestem pełen podziwu mieszkańcom polonii, Towarzystwu, które potrafiło się zmobilizować i zaprosić nas z koncertem i na spotkania wymiany kulturalnej i patriotycznej do Lidy.

ZL: Kontakt kulturalny został nawiązany już kilka lat temu, grajewianie przyjeżdżają do Lidy, a kresowiacy wyjeżdżają do Grajewa, być może w planach jest jakiś inny rodzaj kontaktów, na przykład wymiana młodzieży.

WR: Na dzisiaj bym powiedział krótko. Uważam, że możemy do tego tematu podejść. Wymianę kulturalną praktycznie mamy, a nie przewiduję, że wcale temat nie jest zamknięty odnośnie wymiany młodzieży.

ZL: Odbył się koncert zespołu "Paka z Grajewa", który był między innymi przywiązany do dnia 11 listopada. Siedząc w sali widziałam łzy na oczach zwłaszcza starszych ludzi.

WR: Jest mi niezmiernie miło, widząc twarze wszystkich starszych osób, którzy chłonęli muzykę, chłonęli słowo, ten koncert zbliżył ich do narodowej kultury, do narodowej tradycji. I dzisiejszy koncert zapadnie na pewno i mi głęboko w sercu, odnalazłem się wśród tej społeczności, a uważam, że przed okresem 11 listopada, świąt narodowych jest to symboliczne.

ZL: Dziękuję panu za rozmowę, niestety był to bardzo krótki pobyt, mam nadzieję, że w przyszłości przyjadą Państwo na dłużej.

WR: Dziękuję za zaproszenie, chciałbym przyjechać na dłużej, bo informację, którą mi przekazał prezes TKPZL A.Kołyszko o mieście, o okolicy w ciągu 2 dni nie da rady przetworzyć i wszystkiego zobaczyć.

 

Kierownik zespołu "Paka z Grajewa", dyrektor Domu Kultury w Grajewie pan Edward Szabat.

ZL: Dlaczego zespół nazywa się kapelą podwórkową?

ES: Kapela podwórkowa - to tradycyjna nazwa zespołów grających w dużych miastach właśnie na podwórkach miejskich i żyjących z tego, co ludzie rzucą z okna po kilka groszy. I tak chodziła dniami ta kapela od podwórka do podwórka i zbierała te grosze. One funkcjonowały w dużych miastach przedwojennych właśnie tak jak my śpiewaliśmy w Warszawie, Lwowie, Wilnie i teraz to oczywiście jest próba otworzenia tego, bo teraz już te kapeli nie istnieją, nikt nie chodzi po podwórkach, nie zbiera pieniędzy, ale żeby odtworzyć to co kiedyś było stąd taka idea kapeli podwórkowej.

ZL: Lidzianie już kilkakrotnie mieli możliwość widzieć i słyszeć występy zespołu. Pan również kilkakrotnie przyjeżdżał do Lidy. Co Państwo tu przyciąga?

ES: Myślę, że ta atmosfera tutaj. Naprawdę wspaniali ludzie, poza tym dla nas Polaków również są to wspaniałe tereny z bogatą polską historią, która przez 40. lat żelaznej kurtyny, która zapadła nie tylko na Łabie ale i również zapadła między nami na Bugu. Teraz możemy tutaj w miarę możliwości sprawnie przekraczać granicę i zobaczyć właśnie te rzeczy, które kiedyś cenzorzy partyjni i ówczesne władze próbowały zatrzeć, wywietrzeć z pamięci i świadomości Polaków takie nazwy jak Wilno, Lwów, Nowogródek czy Lida.

ZL: Jesteście, Państwo, w Lidzie bardzo krótko, przez 2 dni, gzie byliście i co zdążyliście zwiedzić?

ES: Z przykrością muszę powiedzieć, że nie udało nam się zagrać na koncercie w Woronowie, którego żeśmy mówiąc szczerze oczekiwali i gdzie jest spore skupisko Polaków, ale korzystając z tej okazji, że mieliśmy chwilę wolnego czasu byliśmy w Surkontach na grobach żołnierzy AK, w Wewiórce, także w kościele (nie pamiętam nazwy miejscowości) stoi tam bardzo ładny okazały kościół, i oczywiście Lidę. Istotne jest to, że po raz pierwszy przyjechały z nami władze miasta Grajewa, które miały okazję zobaczyć w ogóle te tereny lidzkie.

ZL: Lidzka publiczność polubiła zespół, sala była wypełniona po brzegi, niektóre piosenki wywoływały łzy. Jak pan ocenia występ?

ES: Nasz program jest skonstruowany w ten sposób, że jest to program oparty na melodiach głównie kresowych, związanych z Kresami, dawnej II Rzeczypospolitej czyli i z tymi podmiejskimi miejscowościami, jak również związany jest z repertuarem przedwojennym, także nie dziwne właśnie że pokolenie starsze, przedwojenne możliwie że nawet słyszeli te melodie i znają je.

ZL: Niestety jesteście bardzo krótko, mam nadzieję, że kontakty zostaną utrzymane i będą kolejne przyjazdy i występy.

ES: Ja również mam taką nadzieję, że ten kontakt będziemy nadal utrzymywać tym bardzie, że jest to bardzo dobry i owocny kontakt, bo również zespół "Kresowiacy", zespół młodzieżowy "Legenda" także występowały u nas również z dużym powodzeniem.