Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

"Święta miłości kochanej Ojczyzny, czują cię tylko umysły poczciwe"

I. Krasicki

 

W tym roku nasz zespół "Kresowiacy" miał wielki zaszczyt i szczęście obchodzić 86 rocznicę odzyskania niepodległości w Macierzy. Przeżywaliśmy wielką radość jako artyści z powodu kolejnego ciekawie zapowiadającego się tourne. Natomiast uczucie kiełkujące w duszy przed wyjazdem, które zachłysnęło nas w sam dzień święta 11 listopada przekazać trudno. Ale nie mówić o tym, przemilczeć było by też trudną sprawą.

Wyjechaliśmy z Lidy 10-go listopada rano, a o godzinie 17.00. już staliśmy na scenie Domu Kultury w Bielsku Podlaskim. Był to pierwszy koncert, z którego chcieliśmy "wywróżyć" następne pomyślne występy. Trzeba przyznać - udało się! Sala była prawie pełną, a wśród widzów nie było widać obojętnych twarzy. Dlatego oklaski, kwiaty i upominki od władz miasta i powiatu nabrały większej wartości.

Po kolacji wyruszyliśmy do Łomży na noclegi. Na jutro mieliśmy szczególny dzień - obchody Święta Niepodległości właśnie w tym mieście.

Z rana zgromadziliśmy się przy pomniku Łomżyńskich Harcerzy. Poszłam tam z mieszanymi uczuciami, gdyż pamię­tam (jak chyba większość z nas) czasy "zastoju", kiedy ludzi spędzano na tego rodzaju uroczystości. Atmosfera przy pomniku rozwiała moje obawy: u na­szych sąsiadów tamte praktyki i urzę­dowy klimat należą do przeszłości. Wartę przy pomniku pełnili harcerze różnego wieku, rangi. Przychodziły delegacje szkół, liceów. Wśród napi­sów odczytałam hasło: "Ojczyzna, nauka, prawda". Przybyli też kombatanci, dorośli harcerze, policja, straża­cy, wojsko. Choć minęło kilka dni, to tamte chwile pozostają w pamięci...

Uroczystość rozpoczyna się podnie­sieniem flagi państwowej i odegraniem hymnu. Wokół zalega głęboka cisza. Osoby w mundurach stają na baczność, na wielu twarzach widać wzrusze­nie. W krótkim przemówieniu bur­mistrz miasta przypomina historię pa­triotycznych zrywów narodu. Szczególnie podkreśla niezastąpioną rolę Kościoła jako środo­wiska przechowującego w trudnych czasach drogocenny skarb wiary i kul­tury. Można zniszczyć państwo, wymazać je z map, ale nie da się zniszczyć narodu, który na zawsze wpisał Boga w swoją historię, teraźniejszość i przyszłość. W przymierzu z Bogiem naro­dy zachowują swą godność. On jest gwarantem ich wolności.

Przy dźwiękach werbli składane są wieńce i kwiaty. Z bijącym sercem je­stem z kolegami, którzy składają wie­niec od naszego Zespołu. Na zakoń­czenie grzmi salwa honorowa. Odśpie­wana "Rota" kończy spotkanie przy pomniku.

Kierujemy się do katedry. O godz. 10.00 celebrowana jest Msza św. za Ojczyznę. Odprawia ks. bp ordyna­riusz Stanisław Stefanek. Podczas Mszy św. "Kresowiacy" śpiewają na prze­mian z ludźmi i chórem katedralnym. Z wielką uwagą słuchamy homilii o wolności. Ks. Biskup naucza, że nie może być wolnego i suwerennego pań­stwa bez wolności osobistej konkret­nego obywatela. Jakże wielkim skar­bem jest wolność! Jakiej wymaga od­powiedzialności! Człowiek może być prawdziwie wolny z Bogiem i w Bogu. W modlitwie wiernych cały kościół modli się w intencji Polaków rozsia­nych po całym świecie, w tym także za wschodnią granicą, za nasz zespół. Tego nie da się zapomnieć!

Po Mszy św. dajemy krótki koncert. Śpiewamy o miłości do Boga i naszej ziemi. Piosenki, choć znane wszystkim, w tym dniu i okolicznościach nabrały głębszego znaczenia. Każde słowo wyśpiewane było nie ustami, lecz sercem. Może dlatego nasz śpiew wzruszył nie tylko słuchaczy, ale i nas - wykonawców.

Czy potrafię wyrazić Bogu wdzięczność za dar zrozumienia i umiłowania swej narodowej tożsamo­ści..?

Wieczorem tegoż dnia śpiewaliśmy jeszcze na Mszy św. w kościele pw. św. Krzyża. Ostatnim punktem programu tego dnia stała się uroczysta kolacja z organizatorami naszego pobytu w Łomży - Oddziałem Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" z panią prezes Hanną Gałązką na czele oraz grupą ludzi nie obojętnych na sprawy kresowe.

Następnego dnia, tzn. 12 listopada gościnna Łomża w osobie pani Hanny ponownie prowadzi nas do parafii pw. św. Krzyża, tym razem do Katolickiego Centrum Kultury. Najpierw zwiedzamy studio radiowe, gdzie nagrywamy krótki program. Dalej wędrując korytarzami wstępujemy do kaplicy MB Częstochowskiej, gdzie modlimy się i śpiewamy. Ksiądz, który oprowadzał nas po Centrum był również miłośnikiem muzyki i zaprezentował nam starodawny instrument - cytrę. Kolejnym ciekawym punktem stał się nieduży pokoik, z którego urządzono muzeum znanej polskiej aktorki Hanki Bielickiej. Ona sprezentowała dla swego rodzinnego miasta własne stroje z kapeluszami. Pokój wygląda tak, jakby aktorka przed chwilą opuściła go.

"Kresowiacy" muszą opuszczać Centrum i pożegnać się z gościnną Łomżą.

Nas czeka Grajewo, które witamy jak dobrego starego przyjaciela. Tu wieczorem odbyło się spotkanie towarzyskie z władzami miasta i powiatu. Wszystkich pięknie bawi "Paka z Grajewa".

Następnego dnia nas zespół czekają w Ośrodku Wypoczynkowym BGŻ. Jesteśmy zaproszeni tam nie tylko na koncertowanie, ale i na ... grila! Ktoś potem żartował, że tak późnego grila (w połowie listopada) nigdy nie miał! Wszystkich rozgrzewają śpiew, tańce i gorące poczęstunki.

A wieczorem - Białystok. Tu "Kresowiacy" występują gościnnie na Wojewódzkim Przeglądzie Pieśni Patriotycznej "Ziarna pamięci". Jakże przyjemnym i gorącym okazało się to spotkanie z rodakami, jak my rozmiłowanymi w śpiewie chóralnym, w rodzimej pieśni polskiej! Trudno nawet powiedzieć kto bardziej był zadowolony z tego koncertu: czy nasz zespół jako goście, czy gospodarze festiwalu.

Pozostał nam ostatni dzień pobytu i koncertowania w Polsce. Ten dzień - niedzielę 14 listopada - spędziliśmy w Grajewie. Rano śpiewamy na Mszy św. w kościele pw. MB Nieustającej Pomocy. Jak zawsze serdecznie i rodzinnie wita nas proboszcz ks. Stanisław Łatwajtis, muzyk i kompozytor Antoni Czajkowski. Wieczorem "Kresowiacy" jadą do nowopowstałej parafii. Na razie jest to nieduża kaplica pw. o. Pio. I tu proboszcz przyjmuje i wita nas jak ludzi bardzo bliskich. Śpiew na Mszy św. i po niej jest dłuższy niż zawsze. Ten śpiew jest jakiś rzewny i głęboki. Może dlatego, że jest on ostatni. Żegnamy się nie tylko z Grajewem, ale i z naszą Polską. Naszą, bo ukazała nam ten dzień 11 listopada. Naszą, bo są tu tacy ludzie, którzy dostarczają nam tyle przeżyć. Dziękujemy wszystkim organizatorom naszego świątecznego tourne, a szczególnie dyrektorowi Miejskiego Domu Kultury w Grajewie panu Edwardowi Szabatowi. Bądźcie pewni, że Lida również zawsze ma otwarte drzwi i serca! Bo ... polskie serca.

Lilia Tumilewicz