Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Z historii badań głazów narzutowych

 

Głazy narzutowe to rozrzucone na polach mniejsze lub większe różnobarwne kamienie. Nielubiane przez rolników, gdyż utrudniają prace polowe. Budowniczowie spoglądają już na nie bardziej życzliwym okiem. Któż nie pamięta "kocich łbów" na których niemiłosiernie trzęsły i hałasowały wozy z kołami na metalowych obręczach. A jak dobrze pamiętają starsi mieszkańcy Lidy, były to jedyne drogi o utwardzonej nawierzchni. Powszechnie były używane do budowy fundamentów, murów lub gmachów jak wspaniały kościół w Lipniszkach.

Głazy narzutowe występują w postaci luźnych bloków nie mających nić wspólnego z kamiennym podłożem. I ta okoliczność zadecydowała o ich nazwie: kamienie "narzutowe", "polne" lub "zabłąkane". Duże głazy, osiągające niekiedy znaczne rozmiary - kilkunastu lub kilkudziesięciu metrów w obwodzie należą do rzadkości. Czasopismo "Ziemia Lidzka" w rejestracji głazów narzutowych ma szczególne zasługi. Michał Szymielewicz w ... roku zamieścił artykuł pt. "Zabytkowe kamienie". Autor wymienił miejscowości w których występują duże głazy, pojedynczo lub w grupach. Krótko scharakteryzował związane z nimi najczęściej fantastyczne podania ludowe. Niektóre kamienie były otaczane religijnym kultem sięgającym zapewne czasów pogańskich lub wczesnochrześcijańskich. Dziś spis tych miejscowości ma wartość historyczną. Warto go jednak przytoczyć:

- wieś Zblany, na prawym brzegu Niemna około 6 km na południowy-zachód od Bielicy

- wieś Mejry, 18 km na południowy-zachód od Lidy

- wieś Wieżańće, 10 km na północny-zachód od Ejszyszek

- wieś Poleckiszki, 10 km na zachód od Werenowa

- wieś Tabolice, 2 km na wschód od Sabakińców

Obecność dużych głazów w tej wsi opisywał Wandalin Szukiewicz w 1901 roku. Jest to zapewne jedna z najstarszych wzmianek w literaturze o obecności głazów narzutowych w okolicach Lidy (Michał Szymielewicz).

Ostatnio, również w "Ziemi Lidzkiej" ale w roku 1997 jeden z dużych głazów opisał Stanisław Uszakiewicz. Głaz znajduje się około wsi Owsiadowo koło kolonii Ryszkiewiczów. W obwodzie liczy ponad 15 m. (Uszakiewiaz S., 1997).

Skąd przywędrowały opisywane głazy?

Jakie jest ich pochodzenie?

Nie odrazu znaleziono na te pytania właściwą odpowiedź. Nie brakło hipotez fantastycznych. Echa takich wierzeń znajdujemy nawet w artykule Michała Szymilewicza. W dawnych wiekach miejscowa ludność wierzyła nawet, iż być może diabeł latające nad ziemią porozrzucał kamienie. Przyjmowano też, iż "samoistnie wyrastają z ziemi". Tę ostatnią opinię można

było usłyszeć na wsiach w okolicach Lidy jeszcze całkiem niedawno!

A więc jakie jest pochodzenie głazów narzutowych?

Problemem tym zainteresowano się w XVIII wieku. Początkowo zwracano uwagę wyłącznie na skały osadowe zawierająca skamieniałości zwane w owych czasach "figlami natury" nie uważając, iż są to pozostałości po wymarłych organizmach. Następnie zaczęto opisywać skały krystaliczne, takie jak granity, porfiry, gnejsy i in.

Po bliższej analizie stwierdzono, że badane głazy podobne są do skał występujących na północy, w Skandynawii. W połowie XIX wieku, na podstawie szczegółowych obserwacji wniosek ten potwierdzono, iż ojczyzną głazów narzutowych występujących na nizinach środkowej i wschodniej Europy jest półwysep Skandynawski.

Udało się nawet niekiedy określić dokładnie miejsca, skąd pochodziły niektóre głazy. Obok Skandynawii były to obszary znajdujące się obecnie na dnie morza Bałtyckiego.

Uzyskano ostatecznie odpowiedź skąd się wzięły bloki skalne na naszych polach. Zaistniało kolejne pytanie: w jaki sposób kamienie z dalekiej północy przywędrowały na nasze ziemie? Jakie siły spowodowały oderwania poszczególnych bloków od macierzystych trzonów skalnych?

Nie odrazu została powszechnie przyjęta teoria, iż głazy zostały przywleczone przez nasuwające się z północy, lodowce.

Ugruntowała się ostatecznie teoria ta dopiero w XIX wieku. Teoria lodowcowa głosiła, iż dwa miliony lat temu, Góry Skandynawskie osiągały wysokość około 4.000 m, były całkowicie pokryte grubą pokrywą lodową, analogicznie jak dzisiaj Arktyka czy Antarktyda. W miarę wzrastania grubości lądolodu, pod wpływem własnego ciężaru lodowce zaczęły przesuwać się ku południowi. Zatrzymały je wyniesione masywy górskie Karpat.

Przyczyn powstania tak grubej powłoki lodowej było wiele. Zadecydowało jednak gwałtowne i długotrwałe oziębienie klimatu. Oziębienia były przedzielone tzw. okresami międzylodowcowymi w których panował klimat nawet cieplejszy od współczesnego. I tak naprzemian, okresy lodowcowe i międzylodowcowe zamieniały się cyklicznie. Ile razy cykl ten się powtarzał?

Grodzieńszczyzna i Nowogródczyzna były tymi terenami, na których badania osadów czwartorzędowych rozpoczęto wcześnie. Pierwszą, która prowadziła systematyczne prace na tych terenach była Anna Missuna. Ich wyniki opublikowała w 1910 roku w publikacji "Przyczynek do geologii nowogródzkiego powiatu". Natomiast kompleksowe badania osadów lodowcowych a w szczególnoś­ci głazów narzutowych rozpoczęto w 1932 roku w Zakładzie Mineralogii i Petrografii Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie kierowanym przez Pawła Radziszewskiego a od roku 1934 przez Stanisława Małkowskiego. Zespół pracowników naukowych zajmujących się tym problemem liczył zaledwie kilka osób: Antonina Jaroszewicz-Kłyszyńska, Bronisław Halicki, Roman Kongiel.

Wymieniony zespół prowadził m.in. rejestrację dużych głazów narzutowych na terenie Wileńszczyzny. (Fig. 1) Do roku 1938 zarejestrowano 210 głazów o obwodzie powyżej 8 m w tym dwa w powiecie lidzkim we wsi Biryły (Fig. 2) i we wsi Puhacze. Obydwa wymienione głazy liczyły ponad 15 m w obwodzie (Antonina Jaroszewicz-Kłyszyńska, 1938).

By właściwie zrozumieć jakie warunki panowały dwa miliony lat temu na Nowogródczyźnie należało udać się do krain polarnych, gdzie dzisiaj panują analogiczne warunki klimatyczne. W tym celu w latach trzydziestych tj. w 1934, 1936 i 1938 zorganizowano trzy wyprawy polarne na Szpitzbergen. Z ramienia Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie w trzeciej wyprawie polarnej uczestniczył Bronisław Halicki. Jego zadaniem było poznanie osadów pochodzących z wytapiania z lądolodu jak i ich tworzenie się przed czołem lodowca. Interesował się również mechaniką ruchów lądolodu. (Fig. 3), (Halicki B., 1938).

Wyniki naukowe prac polskich polarników były duże. Udowodniono, iż na tereny Niżu Europejskiego lodowce nasuwały się kilkakrotnie. W czasie ochłodzenia lodowiec dochodził do Karpat (Fig. 4). W okresach międzylodowcowych klimat znacznie się ocieplał - lądolód ulegał stopnieniu, wytapiały się ogromne masy przywleczonego z północy jak i zdartego "po drodze" materiału skalnego włącznie z omawianymi głazami narzutowymi (B. Halicki, 1935). Procesy te powtarzały się kilkakrotnie. Ile razy? Ogólnie przyjmowano iż panowały cztery epoki lodowe. Profesor Bronisław Halicki, na podstawie obserwacji zebranych na Wileńszczyźnie udowadniał iż było sześć epok lodowych.

Problem ten, do dnia dzisiejszego nie został rozstrzygnięty. Dyskusja naukowa trwa.

Halicki wiele uwagi poświęcił głazom narzutowym. Obok głazów reprezentujących skały krystaliczne, przywleczone ze Skandynawii opracowywał głazy zbudowane ze skał gł. węglanowych, zawierające niekiedy skamieniałości pochodzenia lokalnego. Lodowiec posuwając się ku południowi, niósł wtopione kamienie, równocześnie "ścinał" skały podłoża. Głazy te zawierały liczną niekiedy faunę: inoceramów i innych małżów oraz ramienionogi wskazujące na górno-kredowy wiek skał.

Natomiast na południe od linii Grodno - Nowogródek Halicki stwierdził obecność osadów należących do górnej jury.

Odkrycia te były ważne z uwagi na brak naturalnych odsłonięć skał mezozoicznych na omawianym terenie (Halicki B., 1935).

W latach trzydziestych wykonano dwa wiercenia geologiczne w Druskienikach i w Lidzie, ale to już temat na kolejny artykuł.

Jeżeli znajdziemy się w okolicach Lidy i spotkamy jeszcze rozrzucone na polach głazy narzutowe, przystańmy przez chwilę i przyjrzyjmy się im uważnie. Jaką mają barwę? Jak są zbudowane? A gdyby umiały mówić opowiedziałyby nam o mroźnej przeszłości tych Ziem i o tym jak na zawsze pożegnały rodzinne Góry Skandynaws­kie by zadomowić się u nas na stałe. I to jest pasjonująca historia w kamieniach zapisana ...

Literatura:

1. Halicki B., 1938 - Trzecia polska wyprawa na Szpitzbergen.- Wiadomości Muzeum Ziemi. Nr 4, Warszawa - Wilno

2. Halicki B., 1935 - Materiały do budowy podłoża Polski północno-wschodniej. Rocznik PTG . Kraków.

3. Jaroszewicz-Kłyszyńska A., 1938 - Kamienie narzutowe, ich znaczenie naukowe i historia badań. - Wiadomości Muzeum Ziemi. Nr 4. Warszawa - Wilno

4. Szymilewicz M. Zabytkowe kamienie - "Ziemia Lidzka" nr 1

5. Uszakiewicz S., 1997 - Patriarcha polny - "Ziemia Lidzka" nr 26-27

dr Helena Ozonkowa