Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Szkice do monografii Żołudka

9

Początek kościoła rz. katolickiego, w Żołudku, sięga prawdopodobnie czasów w. ks. Witolda, do posiadłości którego Żołudek należał. W 1392 r. pisał Witold swoim wojewodom, namiestnikom i wszystkim ciwonom, aby w razie przyjazdu do nich biskupa, zgromadzali dla ochrzczenia Litwy, która jeszcze nie była ochrzczona: "a gdzie sam biskup nie chce jachać, a przyśle swoje popy, a tych tak słuchajcie jako samego biskupa".

Nowy kościół drewniany odbudował na rozkaz kr. Kazimierza około 1490 r. ciwon żołudzki pan Juszko Styrnel. Król Kazimierz na utrzymanie pro­boszcza wyznaczył pola, łąki, ogrody i dań pieniężną. Po spaleniu w 1506 roku kościoła z dokumentami przez tatarów i ponownym jego odbudowaniu kr. Zygmunt I, na prośbę proboszcza żołudzkiego ks. Macieja Baptysty, listem wydanym w Wilnie w dzień św. Jerzego 1529 r., potwierdził dla kościoła żołudz­kiego nadania swych przodków, jako to ziemi na 9 beczek wysiewu, czterech poddanych, trzy karczmy, dziesięciny snopowe, oprócz owsa, z majątków kró­lewskich Żoludka, Możejkowa i Giguszek, dwie łąki przy kościele na 40 wozów, gaj za rzeką, młyn, wolny połów ryb małą siatką w stawach i ponadto dodał od siebie trzy pustoszę: Mieczkowszczyznę, Korowszczyznę i Stojakowszczyznę oraz dwa uszatki miodu.

Nię są znane losy tego kościoła aż do połowy w. XVII. Wiadomo tylko, że się on znajdował obok dzisiejszej wsi Famy Koniec, na tym miejscu, na którym jest oznaczony na starej trzechwiorstowej mapie ros. i na którym stał on do polowy w. XIX. W czasie wojny za Jana Kazimierza w 1655-1659 r. wojska moskiewskie kościół ten spaliły, poczym go odbudował własnym kosztem proboszcz żołudzki ks. Atndrzej Burniewicz, zaś ks. Mikołaj Słupski, biskup grationopolitański, sufragan wileński, wizy­tując diecezję wileńską po ukończeniu się naj­okropniejszej z wojen, która nawiedziła nasz kraj,

- pokonsekrował. Gdy w Żołudku powstał pod koniec w. XVII klasztor karmelitów i przy nim kościół klasztorny, ten dawniejszy kościół para­fialny dla odróżnienia zaczęto nazywać farą, a stąd powstała i nowa nazwa dawniej wsi Żoludka - Farny Koniec.

Krzysztof Zawisza opowiada w swoim pamięt­niku, jak chcąc znieść z powierzchni ziemi szwagra swego Kaczanowskiego, drobnego szlachcica, który się ważył ożenić z magnatką, napadł w dzień święta Trzech Królów 1702 r. na Możejków (Wielki) i zmusił Kaczanowskiego do ucieczki aż do Żołudka. "Tam p. Kaczanowski samotrzeć schronił się był do sklepu kościelnego, z którego nie przemocą ale raczej z obawy tam że zginienia, wyprowadzony wreszcie nazajutrz najlepiej przygotowany na śmierć koniec życiu uczynił. Taki koniec żeniącym sit nierównie i spierającym się z dostojniejszemi. Kościół żołudzki zamkniony. Sprawa nietykalności kościoła jako się zakończyła (patrz niżej)". Niestety Zawisza o tej sprawie nic więcej nie napisał.

"Wołyniak" podaje wiadomość o niemniej groźnym zajściu, które miało miejsce w tym że kościele: "W r. 1736 powołano na tę godność (przeora karmelitów w Żołudku) O. Benedykta Kukulińskiego (w świecie Marka), który zginął w Żołudki bardzo tragiczną śmiercią, ponieważ został zastrzelony przez X. Peńskiego, miejscowego plebana, w farze! Szczegóły tego nadzwyczaj smutnego wypadku, zbrodni, nie są znane dokładnie; niekrologia zakonna tylko powiada, że nawpół żywego Ojca Kukulińskiego zdołano jeszcze do klasztoru przenieść opatrzyć św. Sakramentami i wnet potem, przebaczywszy swemu zabójcy, ducha wyzionął dnia 1 marca 1739 roku, mając lat 39, z tego w zakonie 13, na trzecim roku swego zwierzchnictwa. Na ka pitule w 1739 r. zebrani ojcowie zanosili prośbę do miejscowego biskupa i nuncyatury, aby uczyni dochodzenie w tej kwestyi (wówczas X. Peński znajdował się u OO. Benardynów w Wilnie, nie wiadomo w jakim charakterze); nie wiemy, czem się ta sprawa skończyła". Kościół ten został odbudowany przez Michała Ludwika Tyzenhauza w 1740 roku.

Proboszczowie żołudcy oprócz własnego beneficjum kościelnego prowadzili gospodarkę rolną i na gruntach obcych: w 1701 r. maja 10 pani Aleksan­dra Frąckiewiczowa Radzimińśka, podskarbina, fol­wark swój Czarnowszczyznę zastawiła w sumie pie­niędzy ks. Antoniemu Mrokowskiemu, plebanowi żołudzkiemu, a w 1727 r. proboszcz żołudzki wziął w dzierżawą od książąt Radziwiłów wieś ich lipiczańską Korytnicę.

Według lustracji 1796 r. plebania żołudzka po­siadała w dwuch wsiach 9 dymów włościańskich. Ponad to do beneficjum kościelnego należały legaty: Jerzego Polewicza Jamonta z 1673 r. i in. Przy kościele od najdawniejszych czasów utrzymywano przytułek dla ubogich starców, czyli tak zwany szpital, na który był zapisany 25 sierpnia 1750 r. legat Rafała Siekluckiego w sumie 3000 zł. oparty na Brzozowcu i Olgowcach. Jak i w każdej parafii przy kościele żołudzkim prowadzono szkołą para­fialną, w której początki nauki czytania i pisania, a może i liczby, dawał pod dozorem proboszcza - organista. W 1777 r. do tej szkoły uczęszczało aż 24 dzieci, 1781 r. - 9, 1782 - 14, 1804 - 10, 1805 - 10 dzieci. Szkoła ta prawdopodobnie upadła przed 1817 r. bo J. E. Lachnicki w "Statystyce gubernii Litewsko-Grodzieńskiej", wydanej w tym że roku, o tej szkole zamilczał.

Beneficjum kościelne wraz z kapitałami i lega­tami w 1842 r. przejęto zostało na skarb państwa. Kościół ten, po wybudowaniu murowanego w mias­teczku Żołudku, został rozebrany.

Parafia żołudzka, według spisów sporządzonych na synodzie diecezalnym za biskupstwa ks. Sapiehy w 1669 r. oraz biskupstwa ks. Zieńkowicza w 1744 r., należała do składu dziekanatu lidzkiego. W 1781 r. parafia ta liczyła 5962 dusze rzym. katol. W 1796 r. obejmowała dobra ziemskie z poddany­mi: Podłuże, Oczkiewicze, Chociejowszczyznę, Wołczki, Strzelicę, Brzozowiec, Czechowszczyzną, Bielowszczyznę, Krasulę, Zaleskowszczyznę, Dzierażno, Żołudek, Lipiczno, Stecelewszczyznę oraz wójtostwo poniemeńskie starostwa borciańskiego.

ZL10-1937

 

10

Na dobra Iszczołnę, zarówno z innymi dobra­mi lidzkiej ziemi, spadła w 1655 i 1659 r. okropna klęska, jaką tu sprawiły najazdy wojsk moskiewskich dwór i włosć zostały zrabowane i popalone, ludność się rozpiechrzła lub została wymordowana przez najeźdźcę czy też wyniszczona przez głód i morowe powietrze. Książe Konstanty Krzysztof Wiśniowiecki, wojewoda bracławski, ówczesny właściciel Iszczołny, pilnie potrzebując pieniędzy, oddał ją w 1662 r. prawem zastawnym panu Piotrowi Janowi Połapiecie, Wojskiemu mścisławskiemu, a po kilku latach, gdy pan wojski nieco się wzmocnił gotów­kowo, zaś książę potrzebował pieniędzy w dalszym ciągu, w 1669 r. sprzedał mu Iszczołnę na wiecz­ność. Nie zdarzyło się spotkać z jakimi bądź wiadomości dotyczącymi przeszłości Wojskiego Połupięty; przypuszczalnie, jako wojski ("wojskiemi al­bowiem służba wojenna ginie"), nie był on żołnie­rzem, nie był na wojnie, a sądząc z tego, że po tak okropnym zniszczeniu kraju posiadał gotówkę, można myśleć, że grasował w czasie ogólnego nie­szczęścia na tyłach wojska, możebnie w charakterze dostawcy lub dzierżawcy jakichkolwiek źródeł do­chodowych i (niech przebaczy mi cień jego jeśli kłamię), nabijał kabzę. A że kręcili się koło niego oo. karmelici, przywilejem których było ratowanie dusz grzeszników w czyśćcu, więc można myśleć, że nasz wojski miał sumienie nie zupełnie czyste. Po­deszły w latach pan wojski Połupięta, "jako młodzieniec nieżenny" spędzał w Iszczołnie życie sa­motne i po kilku latach kłopotliwego panowania na zniszczonych dobrach, po krótkiej chorobie prze­niósł się tu 16 grudnia 1670 r. do wieczności. Po śmierci pana Połupięty karmelici wileńscy opubli­kowali jego testament zaopatrzony w datę 15 sęptembra 1670 r., w którym to testamencie wyraźnie stało, że zeszły wojski folwark iszczołnski Talmon-towszczyżnę 6 włok wynoszący zapisał na wieczność Marcinowi Kwincie i małżonce onego Lukrecji Lindorfównie, majętność zaś Iszczołnę ze wszystkimi jej przynależytościami testował na fundusz oo. kar­melitom, warując że karmelici: "kościół pod tytu­łem Niepokalanego Poczęcia N. P. Marii, także z klasztorem pożycia zakonnego sposobnym y wy­godnym z Intrat w Iszczołney zbudowawszy ku chwale Bożey na tym mieyscu, gdzie dwór teraz stoi, według upodobania swego, nabożeństwo odprawowane y conditione tegoż funduszu zapisane ratuiąc duszę moia dosyć czynić będą powinni wiecznymi czasy".

W Zapolu pod Lidą we dworze pana Kazi­mierza Frąckiewicza Radzimińskiego, podkomorzego lidzkiego, zamieszkiwało kilku egzulantów wyrzuco­nych tu burzą wojenną z Białej Rusi - Jan i Ka­tarzyna Połupieńcianka małżonkowie Zapolscy oraz Paweł i Mikołaj Janowicze Połupiętowie bracia tej ostatniej, którzy mienili się być bliskimi krew­nymi zmarłego Wojskiego mścisławskiego. Ci wystą­pili z akcją przeciwko karmelitom twierdząc, że testament zmarłego Połupięty ni mniej ni wiejcej jak został podrobiony przez tych że karmelitów. Wszczął się głośny w owym czasie proces. Zbadani świadkowie testamentowi: pan Dąbrowski, cześnik i pisarz grodzki wileński, oraz pan Danilewicz, podstoli oszmiański, stwierdzili, że jadąc traktem przez Iszczołnę na sejm do Warszawy, zostali zaproszeni do chorego Pułupięty i tu na czystych arkuszach papieru podpisanych przez tegoż Połupiętę, poło­żyli również i swoje podpisy, a przyciśnięty przy­sięgą Marcin Kwinta przyznał, że i testament i fun­dusz i listy na przyznanie zostały na tych że czys­tych z podpisami tylko arkuszach sfabrykowane już po śmierci wojskiego bo 6 sierpnia 1671 r. przez samych oo. karmelitów z udziałem jego, Kwinty. Po czterech dekretach trybunalnych spór został ostatecznie rozstrzygnięty aż w 1678 r. na rzecz krewnych Połupięty, wszelkie zapisy jego uznano za nieważne, Iszczołna przyznana na własność Zapolskim i Połupiętom, a karmelici wileńscy skazani na zapłacenie tym że spadkobiercom 3.000 zł. za wyprowadzone z Iszczołny ruchomości tudzież na zwrot kosztów procesu w sumie 4.315 zł.

Sprawę z karmelitami biedni spadkobiercy Połupięty grali i wygrali dla tego, że mieli za plecami swoimi bogatego protektora w osobie pana Kazimierza Frąckiewicza Radzlmińskiego, ten zaś dobrze starał się koło interesu, bo miał już przychowany w skrzyni gotowy akt sprzedaży na rzecz jego i jego małżonki od tychże spadkobierców wszelkich praw do Iszczołny, podpisany z listami na przyznanie 30 iunii 1676 r. A gdy zapadł ostatni dekret pan podkomorzy Kazimierz Frąckiewicz Radzimiński uczynił pierwszy gest w stronę karmeli­tów, mianowicie, jako katolik, chcąc mieć od ich mościów xięży karmelitów sufragia duszy swojej, 22 maja 1678 r. zapisał na klasztor tegoż zakonu wileński sumę 6.296 zł., którą to sumę wniósł na majętność swoją Niewiszę. Na tym jednak sprawa nie stanęła. Oczywista działały jakieś siły zakuli­sowe, bo ten że pan podkomorzy Kazimierz Frąckiewicz Radzimiński wespół z małżonką swoją panią Aleksandrą Naruszewiczówną, czyniąc poniekąd za­dość aspiracjom duchowieństwa, 7 grudnia 1682 r. podpisał akt erekcyjny, mocą którego, aczkolwiek nie w Iszczołnie, jednak założył konwent karmeli­tów dawnej obserwancjl - trzewiczkowych we własnym swoim miasteczku Żołudku, zobowiązując się wybudować tu dom dla zakonników i kościół, a na utrzymanie tego konwentu zapisał swój żołudzki folwark Stecelewszczyźnę z kilku poddanymi tudzież pewną sumę pieniędzy. Fundację tę aprobowała uchwala sejmowa 1685 r. I zaakceptował listem swoim 12 lutego 1686 r. x. Mikołaj Aleksander Kotowicz biskup wileński.

Takie są dzieje założenia konwentu karmelitów w Żołudku, o których autor szacownego dzieła "Z przeszłości karmelitów na Litwie i Rusi" (Kra­ków 1918 r.), ukryty pod pseudonimem "Wołyniak" oczywista nie wiedział. W swoim czasie cały ten proces składający się z kilku fascykułów autentycz­nych aktów z XVII w. znalazłem w Skarbcu Iszczołńskim.

Ziemiaństwo dawniej, chętnie erygowało w dobrach swoich , klasztory zakonne, bo takie fundacje uważało poniekąd za pewną atrakcję, która ściągała lud z dalszych okolic i podnosiła dochody dziedzica. Klasztor i kościół znajdowały się na placu klasztornym przy ulicy Kościelnej i były drewniane. Do kościoła była dobudowana murowana kaplica fundacji Siekluckich z połowy w. XVIII. Sam kościół był wyświęcony pod tytułem św. Kazimierza, kaplica zaś - N. M. P. Szkaplerznej. W 1820 r. w koi. ciele, w wielkim ołtarzu, był obraz N.M.P.Szkap­lerznej, zasuwany wizerunkiem św. Kazimierza, ozdobiony wotami, które świadczyły o doznanych łaskach. W nawie kościelnej były mniejsze ołtarze: św. Magdaleny de Pazzis, Pana Jezusa Ukrzyżowanego (w kaplicy Siekluckich); ze znaczną ilością wotów, św. Józefa Oblubieńca, św. Antoniego i św. Eliasza. Później, gdy się ten stary kościół ostatecz­nie zrujnował, nabożeństwo przeniesiono do tej że kaplicy Siekluckich. Przy kaplicy było bractwo św. Szkaplerza (dobrej śmierci). Bractwu temu Oj­ciec św. Benedykt XIV nadał 2 marca 1741 r. od­pust zupełny: dusze braci i sióstr, na intencję któ­rych w niedziele Reminiscencere zostanie odprawiona msza św. przy ołtarzu bractwa. Ojciec św. zwolnił od mąk czyscowych. Ojciec św. Pius VI w dniu 11 sierpnia 1781 r. nadał również odpust zu­pełny wszystkim wiernym, którzy w kościele tym przystąpią w dniu św. Kazimierza do sakramentu pokuty oraz ciała i krwi Pańskiej. W klasztorze utrzymywało się 6 braciszków. W 1820 r. fundusz klasztorny składał się z folw. Stecelowszczyzny i wsi Dubiele 11 dymów, Małe Siołko 3 dymy i Logwiny 3 dymy. Konwent żołudzki należał według podziału 1687 r. do prowincji ruskiej, od roku zaś 1756 - do prowincji lituano-rutena.

Przeorami konwentu żołudzkiego lub ich zastęp­cami byli:

w 1684 r. Kalikst Dziurkiewicz

" 1698 " Serapion Rzewuski

" 1717 " Kazimierz Dobrycki

" 1720 " Benedykt Kozłowski

" 1721 " Hilarion Jaskółkowski

" 1726 " Benedykt Markiewicz

" 1730 " Józef Bedroz

" 1730 " Placyd Gigłowski

" 1736 " Benedykt Kukuliński

" 1739 " Gerard Olszewski

" 1748 " Sylwester Godowski

" 1754 " Godlewski

" 1755 " Jerzy Kurmin

" 1766 " Wawrzyniec Lewkiewicz

" 1770 " Eliasz Kurmin

" 1772 " Cyryl Stacewicz

" 1773 " January Szwabowicz

" 1773 " Wincenty Petruszewicz

" 1777 " January Szwabowicz

" 1781 " Jerzy Kurmin

" 1793 " Andrzej Mackiewicz

" 1807 " Bruno Rymgajło

" 1810 " Kornel Neyberg

" 1816 " Łukasz Doliński

" 1825 " Andrzej Liboński

Spis ten został ułożony na podstawie przyto­czonego dzieła "Wołyniaka" oraz własnych materia­łów autora.

W 1832 r. klasztor został skasowany, fundusz zaś jego przejęty na rzecz skarbu państwa.

Michał Szymielewicz

(ZL11-1937)