Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Szkice do monografii Żołudka

 

Michał Szymielewicz

 

11


Hr Rudolf Tyzenhauz, mając zamiar wymurowania w miasteczku Żołudku mauzoleum dla gro­bów rodzinnych już był poczynił w tym kierunku pewne przygotowania, lecz rychła śmierć Jego nie dała mu możności wykonania tego zamiaru. Tym­czasem klasztor karmelitański został zamknięty, kościół jego zniszczony, a groby rodzinne w sklepie pod zniszczonym kościołem domagały się niezwłocznego zabezpieczania ich. Wobec tego w 1835 r. na zlecenie hr. Konstantego Tyzenhauza admi­nistracja dóbr żołudzkich obok klasztoru rozpoczęła budowę kaplicy. Ale i kościół farny był już w takim stopniu zrujnowa­ny, że należało pomyśleć o wybudowanie na miejsce jego nowego. W 1843 r., przy po- dziale dóbr spadkowych Józefa hr. Potocka i Elfryda hr. Zamoyska dopłaciły dla Hermacji hr. Uruskiej po 1500 rubli na wymurowanie kaplicy grobowej w Żołudku i jednocześnie za­pewniły siostrę, że o ile ona wymuruje nie kaplicę lecz nowy kościół, to dopłacą jej ponadto jeszcze pewne kwoty pieniędzy. Za te środki w ciągu lat kilku przy kaplicy grobowej wymurowany został kościół, który w 1853 r. wyświęcono pod tytułem Wniebowzięcia N. P. Marii.
Przejeżdżający w 1862 r. przez Żołudek Edward Chłopicki pozostawił takie wspomnienie o tym nowym kościele: "Kościół karmelitów, fundacji Radzimińskich-Frąckiewiczów, nie istnieje już dzisiaj, a na miejsce jego postawiono no­wą murowaną, dość ładnej gotyckiej archi­tektury świątynię. Wnętrze jej, gdzie prócz dobrego obrazu Trzech Króli w stajence betlejemskiej, nic się ciekawego me postrzega, nagie jest i ubogie, a za­murowana w podziemiach trumna z pro­chami sławnego męża Antoniego Tyzen­hauza upomina się o pamięć współziom­ków i o nagrobek. "Chcieliśmy bardzo z ust miejscowego proboszcza dowiedzieć się coś szczegółowego i o moralno-umysłowym stanie tutejszych mieszkańców, ale niestety jakiś obiadek w sąsiedztwie, w chwili naszego przybycia zmiótł śpieszącego na wieś ojca parafii, który na odjezdnem zdążył nam tylko powiedzieć, "że założył w probostwie szkółkę i że tą choć nie wysławiona przez dziennikarzy, pracuje sobie szczęśliwie".
Kościół żołudzki posiada właśnie beneficjum gruntowe nadane mu w 1854 r. od skarbu państwa. Odsetki od dawniejszych legatów sekularyzowanych na rzecz skarbu w 1842 r., rokrocznie dochodziły proboszczów, tak zwanych prywatnych powin­ności z izby skarbowej w Wil­nie przez konsystorz wileński, aż do 1915 r.
Parafia żoludzka w 1897 r. liczyła 9 tysięcy wiernych, do 1915 r. liczba ta podniosła się do 11 tysięcy.
22 maja (3 czerwca) 1863 r. w Wilnie został rozstrzelany ks. Stanisław Iszora wikariusz pro­boszcza żoludzkiego, uznany za winnego ogłoszenia w tym kościele manifestu Rządu Narodowego. Była to pierwsza ofiara nowego generał-gubernatora Murawjewa. Proboszczem żołudzkim przez czas dłuższy do 1898 r. był ks. Antoni Puziolewicz, po nim ks. Mateusz Łajewski, a od 1907 r. ks. Bolesław Sperski, sławny tym, że za swą pracę misyjną i patriotyczną był stałym i klientem sądu okręgowego w Pskowie, i tym, że zmuszony w 1911 r. na wyjazd do Ameryki na odjezdnem powiedział znajomym, że "powrócę do Żołudka już chyba tylko z wojskiem polskim ". Tak się i stało.
Po ks. Bolesławie Sperskim kolejno proboszczami w Żołudku byli: ks. Wiktor Kochański, ks. Kazimierz Stalewski, ks. Edward Mikołajun, ks. Kazimierz Kleisnowski, ks. Bolesław Serafin, ks. Maximilian Sarosiek, zaledwie 3 miesiące, i ks. Michał Michniewicz, pozostający do chwili obecnej.   


(ZL12-1937)