Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

"Pamiać. Lida - Lidzki rajon"
Wyd. Białoruś, Mińsk 2004

Lech Ciechanowicz

Wydawnictwo "Biełaruskaja Encykłapiedyja" w Mińsku zainicjowało w ramach serii "Pamiać" edycję historyczno-dokumentalnych kronik miast i rejonów Białorusi. W 2001 r. wydało m.in. obszerną kronikę dotyczącą rejonu szczuczyńskiego (stron 592, w tym 12 stron kolorowych ilustracji). Już pobieżny przegląd tej pracy pozwolił stwierdzić ignorancję redaktorów. Zdjęcia zamieszczone na ss. 135, 136 i 148, dokumentujące wizytę prezydenta RP prof. Ignacego Mościckiego zostały opatrzone takimi kuriozalnymi podpisami:

Jak to fotograf J. Makulski stał się prezydentem RP pozostanie tajemnicą niefrasobliwych redaktorów.
W 2004 r. dzięki mińskiemu wydawnictwu "Białaruś" w ramach serii "Pamiać" ukazała się licząca 566 stron (w tym 12 stron kolorowych ilustracji) książka "Lida - Lidzki rajon" (kolegium redakcyjne: W.H.Baranau, H. Kisialou, M.U.Malec, B.W.Uljanka).
Ta popularno-naukowa praca jest napisana w języku białoruskim, w wybranych fragmentach - w języku rosyjskim.
W przedmowie do niej czytamy m.in.: "celem jest opis wydarzeń zwiazanych z historią naszego kraju na tle tych procesów dziejowych, jakie w całości zachodziły na ziemiach białoruskich i przedstawienie przeszłości taką, jaką była". Nic dodać, nic ująć. A jednak...
Trzeba zaznaczyć, że opisywany rejon lidzki w dzisiejszych granicach administracyjnych zajmuje powierzchnię zaledwie 1600 km kw. i stanowi tylko część historycznej Ziemi Lidzkiej. Nie obejmuje on Bieniakoń, Ejszyszek, Iwja, Lipniszek, Radunia, Sobotnik, Werenowa, Zabłoci i Żyrmun. Miejscowości te obecnie znalazły się w innych jednostkach administracyjnych (Werenów, Iwje), a Ejszyszki należą do Litwy.
Dość charakterystyczne są tytuły rozdziałów i przyjęta periodyzacja:

Do większości rozdziałów dołączono wyciągi z dokumentów archiwalnych, wypisy z czasopism i gazet, wspomnienia naocznych świadków wydarzeń itp. materiały.
Rozdział "Od czasów pierwotnych do 1917 r." (ss. 21-138) dzieli się na następujące pododdziały: Ziemia naszych przodków - W składzie Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej - W składzie imperium Rosyjskiego. Pierwszy pododdział "Ziemia naszych przodków" (ss.21-40) charakteryzuje ziemię lidzką w najdawniejszych czasach i opisuje miejsca, w których napotkano ślady kurhanów, grodzisk, osad i przedmiotów kultury materialnej.
W następnym pododdziale obszernie omówiono burzliwe dzieje Lidy i ziem sąsiednich należących do Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów, aż do jej upadku. Opisano sześć najstarszych osiedli na Ziemi Lidzkiej (Berdówka, Bielica, Wawiórka, Żyrmuny, Zblany i Kulbaki). Przypomniano zasłużone osoby urodzone na Ziemi Lidzkiej (M. Dogiel, K. Korycki, M. Korycki, K. Narbutt) i inne związane z nią swą działalnością.
Do tekstu tego podrozdziału wkradły się następujące błędy:

W kolejnym podrozdziale (s.92-138), zamykającym rozdział "Od czasów pierwotnych do 1917 r.", opisano dzieje ziemi lidzkiej po jej włączeniu do Cesarstwa Rosyjskiego w 1795 r. Są tam omówione m.in. takie wydarzenia jak: wojna napoleońska 1812 r., powstania listopadowe i styczniowe, zaczątki przemysłu i łączności pocztowej, sytuacja w oświacie oraz lata poprzedzające wiek XX i pierwszą wojnę światową.
Interesujące są karty z historii życia teatralnego w pierwszej połowie XIX w. (ss. 104-105). Wtedy to w Lidzie występowały wędrowne zespoły teatralne W. Wierzbickiego, S. Nowakowskiego, Majewskiego i W. Kłokockiego, grające sztuki jeszcze w języku polskim.
Parę stron poświęcono związkom A. Mickiewicza i I.Domeyki z ziemią lidzką. Nie zapomniano o uwydatnieniu zasług takich postaci, jak S.B.Jundziłł, L.Narbutt, W.Szukiewicz i in. Opisując postać L.Narbutta (ss.126-127) przemilczano fakt, że w 1933 r. w Dubiczach (powiat lidzki, obecnie Litwa) wdzięczne społeczeństwo lidzkie ufundowało mu pomnik, a w 1938 r. na fasadzie kościoła oo. Pijarów w Lidzie wmurowano tablicę  upamiętniającą Narbutta jako ucznia lidzkiej szkoły powiatowej i naczelnika wojskowego powiatu lidzkiego.  Dziś ta usunięta z muru tego kościoła, obecnie cerkwi, tablica czeka na godne miejsce na jej umieszczenie. Jednak że na s.495 mylnie pisze się o jej istnieniu na murze cerkwi. Jest błąd w nazwisku księdza Każarnowicza , wydrukowano Każarnouski (s.112).
Najbardziej kontrowersyjna jest treść rozdziału "Na ostrym zakręcie historii" (ss.139-181). Powiela ona i ugruntowuje stereotypy historiografii sowieckiej. Wymownie o tym świadczą choćby wybrane śródtytuły tego rozdziału, mianowicie: O władzę rad - Uczestnicy rewolucji październikowej i wojny domowej - Strajk w hucie szkła "Niemen" - Niespokojny "Ardal" - Pierwszy maja 1936 r. w Lidzie - Zjednoczenie [ziem białoruskich] - Ofiary represji.
Na ss. 139-140 włączono skróconą wersję z wydanej w 1980 r. pracy "Lida" w języku rosyjskim, eliminując w niej takie określenia, jak wojska "białopolaków" lub "burżuazno-pomieszczyczjej Polszi". Błędnie napisano, że walki o Lidę rozpoczęły się 17 marca 1919 r., a nie 17 kwietnia. Na końcu zaadaptowanego materiału nie poprawiono dat. Mianowicie, powinno być 16.08.1920 r. i 30.09.1920 r. (wojska bolszewickie opuściły Lidę - red.), a nie 1921 r.
Tendencyjnie opisano dwudziestolecie międzywojenne, kiedy na mocy traktatu ruskiego ziemia lidzka należała do II Rzeczypospolitej. Na pierwszy plan przesadnie wysunięto destrukcyjną działalność jaczejek komunistycznych, bezrobocie, strajki w "Ardalu" i "Niemnie" itd. Włączenie jako dokumentu obszernego wyciągu ze sprawozdania Zarządu Miejskiego w Lidzie z 1938 r., odkłamuje nakreślony negatywny scenariusz międzywojennej Lidy. Nie kwestionuje się, że wg tego sprawozdania, Lidę zamieszkiwało prawie 68% Polaków (s.149).
Zamieszczono ok. 60 nazwisk uczestników wojny obronnej 1939 r., którzy zostali uhonorowani polskim medalem "Za udział w wojnie obronnej 1939 r." (ss.157-158).
Zgodnie z sowiecką historiografią agresję 17 września zinterpretowano jako wyzwoleńczy marsz armii czerwonej. Nie ma ani słowa o tym, że wynikał on z ustaleń zawartych w dodatkowym tajnym protokole do paktu Ribbentrop - Mołotow. A przecież armia czerwona, przekraczając granicę wytyczoną pokojem w Rydze pogwałciła cztery wiążące ZSRR umowy międzynarodowe. "Gwałtu radzieckiego na Polsce nie da się usprawiedliwić żadnymi względami politycznymi, społecznymi, gospodarczymi czy ustrojowymi, gdyż wykluczała je właśnie konwencja londyńska [z 1933 r.], którą Kreml dobrowolnie podpisał"(A.Albert. Najnowsza historia Polski 1914-1993. Część I. Warszawa 1995, s.407).
W tekście "Przywróceni do czci" (ss.163-164) zawarte są półprawdy o stosowanych represjach przez władze sowieckie. Brak wyraźnego stwierdzenia o tym, że w latach 1940-41 były cztery masowe deportacje na nieludzką ziemię i dotknęły one ponad 8300 osób, głównie narodowości polskiej. Zamieszczone imienne listy osób represjonowanych są niekompletne i dotyczą tylko tzw. "zrehabilitowanych", a deportowanych głównie w lutym i kwietniu 1940 r. Wśród deportowanych z Lidy wyszczególniono najwięcej nazwisk Żydów, którzy napłynęli z okupowanej Polski (Warszawa, Łódź, Lublin i inne miasta, których nazwy często są zniekształcane), szukając schronienia pod okupacją radziecką.
Błędnie napisano, że w tym czasie Lida należała do obwodu grodzieńskiego (s.163). Nieporozumieniem jest wspomnienie jako represjonowanych żołnierzy armii gen. Andersa. Taka armia jeszcze nie istniała, a jej przyszły dowódca był więziony w Moskwie. Faktycznie żołnierze Andersa byli jednak poddani represjom, ale po wojnie, po ich powrocie w rodzinne strony. Ani słowa o tym, że po wkroczeniu armii czerwonej mieszkańcy Lidy i okolic odczuwali braki w zaopatrzeniu w artykuły codziennego użytku (sól, cukier, mydło). Chłopi ukrywali zboże, co spowodowało przejściowy brak chleba.
Wymiana złotych polskich na ruble odbyła się po niekorzystnym kursie 1:1. To tylko niektóre udręczenia, które nękały "wyzwolony lud".
Niemal 200 stron liczy rozdział "Toczyła się wojna narodowa" (ss.182-367). Opisano początkową fazę wojny niemiecko-sowieckiej i udokumentowane zbrodnie okupanta hitlerowskiego dokonane na ludności cywilnej, jeńcach wojennych, księżach katolickich i Cyganach. Ocenia się, że śmierć zadano ok. 12000 osób, w tym 8000 Żydów. Wiele miejsca poświęcono akcjom komunistycznego podziemia i sowieckiemu ruchowi partyzanckiemu.
Działalność Armii Krajowej scharakteryzowano na niecałych dwóch stronach (ss.257-258). Ocena jej działalności jest zgodna z przyjętą przez historiografię sowiecką. Hadko czytać.
Zamieszczono długi wykaz nazwisk osób, które przeszły szlak bojowy w szeregach armii czerwonej (ss.272-317). Na 43 stronach podano nazwiska ofiar wojny: partyzantów, ludzi podziemia, poległych bojowników armii sowieckiej, Żydów, zaginionych bez wieści osób cywilnych i mundurowych (ss. 319-361).
Ta długa lista, przerażająca w swej tragicznej wymowie, świadczy o tym jak zwycięstwo w "Wialikaj Ajczynnaj wajnie" okupiono licznymi ofiarami. Na końcu rozdziału podano miejsca upamiętniające pochówek ofiar wojny (ss.361-367).
Liczący ponad 100 stron rozdział "Praca dla pokoju" (ss.368-482) to przeideologizowana prezentacja powojennych trudności i osiągnięć ludu pracującego miasta i wsi (rozwój przemysłu, kolektywizacja itp.).
Tu rozprawiono się z działającym antysowieckim podziemiem nazwanym bandami terrorystycznymi i dołączono listę ich ofiar (oficerowie i bojownicy armii czerwonej, funkcjonariusze NKWD, KGB, agenci, przewodniczący sielsowietu i in.) (ss.371-378). Poza tym przedstawiono m.in. historie rozwoju przedsiębiorstw przemysłowych i rolniczych, oraganizacji i instytucji oraz rozwój oświaty, placówek ochrony zdrowia itp.
Nie zapomniano umieścić nazwisk bohaterów pracy socjalistycznej, osób zasłużonych orderami, zasłużonych pracowników różnych branż, honorowych obywateli m. Lidy (o J. Piłsudskim oraz E.Rydz-Śmigłym nie wspomniano - red.), sportowców itd. (ss.421-459). Zamieszczono biogramy lidzian i osób związanych z Lidą znanych z działalności naukowej, literackiej (m.in. J.Putrament), artystycznej, publicystycznej i politycznej (ss.460-474). W rozdziale tym przemilczano fakt powojennej ekspatriacji większości Polaków.
Tematem ostatniego wielotematowego rozdziału jest "Dziedzictwo kultury materialnej i duchowej" (ss.482-562). Cenne są opisy tradycji i obyczajów, ciesielstwa wiejskiego, ubiorów lidzkiego ludu, świąt i obrzędów. Jest też studium etnograficzne oraz opis nielicznych zabytków architektury sakralnej na ziemi lidzkiej. Zapoznano z działalnością najbardziej popularnych amatorskich zespołów artystycznych (w tym także zespole "Kresowicy" - red.). Omówiono też stare pocztówki, toponimię ziemi lidzkiej, upowszechnienie kultury w rejonie i twórczość utalentowanych artystów ludowych (ss.502-510). Opisano historię bibliotekarstwa, wydawnictw periodycznych oraz działalność muzeów w Lidzie i Berdówce (ss. 517-523).
W związku z analizowaną treścią rozdziału nasuwają się następujące uwagi:

Zamieszczona na kolejnych stronach (ss.523-562) "Historia miast, miasteczek i wsi" dobitnie dokumentuje postepujące zamieranie wsi. Są wsie, w których mieszka zaledwie kilka osób, a nawet tylko jedna np. Gierwieniki (10 km na płn.-wsch. od Lidy).
***
"Lida - Lidzki rejon" to książka niezwykła, zarówno ze względu na tematy w niej omawiane, jak i bogactwo informacji, których gdzie indziej nie można znaleźć.
Ujmuje niemal wszystko, co wiąże się z ziemią lidzką i jej mieszkańcami na przestrzeni stuleci. Ponad 1/3 objętności książki to karty dotyczące II wojny światowej. Przytoczone dane o poniesionych ofiarach wraz z nazwiskami są szokujące. Nie mniej ważne są opisy z rozdziału poświęconego dziedzictwu kultury materialnej i duchowej.
Książka jest kopalnią wiedzy przystosowanej do postsowieckiej mentalności. Taka jest "Pamiać".
Bardzo chciałoby się dobrze pisać o tej książce przeznaczonej dla masowego czytelnika.
Wnikając głębiej w opis wydarzeń XX stulecia można wyczuć tu i owdzie natrętną dominację polityki nad rzetelną historią. Takie podejście niektórych autorów jest niczym innym jak kontynuacją i utrwalaniem poglądów zakorzenionych i obowiązujących przez dziesięciolecia w byłym ZSRR.
Wątek polski, który stale przewija się w opisie czasów przedrozbiorowych Rzeczypospolitej Obojga Narodów i zaborów, w zasadzie nie zawiera zaskakujących stwierdzeń. Jednak szczególnie agresywny ton przybiera opis międzywojennego dwudziestolecia i działalności Armii Krajowej. Książkę tę będą czytać z mieszanymi uczuciami zarówno Polacy będący mniejszością narodową na Białorusi, jak i Polacy mieszkający z dala od rodzinnych stron, którzy nie przestali być lidzianami.