Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

 

O księdzu Wawrzyńcu Adamowiczu Sch.P. i nie tylko słów kilka

 

Niedawno nasza "Lidzkaja Gazieta" podała jaskrawy przykład, jak w różny sposób można traktować jeden i ten sam fakt. Mam tu na uwadze artykuł z dn. 05.11. br. pt. "Osławił" lidzianin cesarzową" i podpisany M. Łukin. Mowa tu idzie o księdzu Wawrzyńcu Adamowiczu ze zgromadzenia Ojców Pijarów. Przy czym autor nawet nie wspomina o tym, że jest to ksiądz i traktuje całą sprawę jako wybryk jakiegoś pijaka. Zresztą nie będę przekazywał całego tekstu. Zainteresowany czytelnik może sięgnąć po oryginał.
Cóż my wiemy o księdzu Wawrzyńcu Adamowiczu? Niedużo, ale dostatecznie, żeby zrozumieć pobudki tej patriotycznej akcji. Encyklopedia Katolicka określa go jako działacza niepodległościowego i nau­czyciela. Urodził się w 1765 r. na Ziemi Lidzkiej i z tą ziemią był związany przez większą część swego życia. W 1780 r. wstąpił do zakonu pijarów i przybrał imię zakonne Wawrzyniec od św. Mikołaja. W 1790 r. przyjął święcenia kapłańskie. Uczył w szkołach w Lidzie, Poniewieżu oraz Szczuczynie. Dla Rzeczpospolitej Obojga Narodów to był okres utraty bytu niepodległego. Już 14 czerwca 1792 r. Rosjanie wkroczyli do miasta. Zawiązano wówczas pod osłoną bagnetów rosyjskich konfederację lidzką, która dla potrzeb wojska rosyjskiego przeprowadzała sekwestry i kontrybucje. W 1794 r. wokół Lidy toczyły się walki, a w 1795 r. ponownie w mieście pojawiła się administracja rosyjska.
W zamęcie politycznym tamtych czasów brali udział także pijarzy. W Lidzkim Kolegium Pijarskim nazwisko Adamowicza spotykamy po raz pierwszy w roku szkolnym 1788/89 jako nauczyciela matematyki, natomiast w latach 1791-1793 był wice prefektem, wykładał wymowę i prawo oraz był historykiem Domu. Jak donosiły rosyjskie władze Wawrzyniec Adamowicz 19 marca 1795 r. w kazaniu "oczerniał władców" i mie­szał się do spraw politycznych. Już 1 kwietnia tegoż roku rosyjski gubernator Repnin rozporządził, by władze duchowne rygorystycznie pilnowały treści kazań i podał do publicznej wiadomości przypadek Adamowicza oraz wymienił surowe kary, jakie go za to spotkały (usunięcie z kolegium w Lidzie i uwięzienie). Wkrótce potem (11 lipca) Generał-Gubernator Litwy, piętnując niezgodne z regułą postępowanie pijarów (jako przykład podał znów Adamowicza), nakazał, by bez zgody zwierzchności nie opuszczali oni klasztorów. Pijarzy litewscy, przebywający poza właściwymi domami zakonnymi mieli obowiązek zebrać się w Szczuczynie, a nikt bez zgody władz duchownych nie powinien udzielać im gościny.
Pozbawiony prawa nauczania w szkołach publicznych  ks. Adamowicz od roku 1797 był nauczycielem prywatnym w domach szlacheckich. W 1802 r. podjął ponownie pracę w szkole lidzkiej, ale już w 1804 r. władze zmusiły go do przerwania działalności dydaktycznej. Przeniesiony przez władze zakonne do Wilna przez 3 lata kierował tam drukarnią pijarów. Poczynając od 1826/27 roku szkolnego do 1837/38 roku jest na liście nauczycieli lidzkiego Domu Pijarów i naucza swoich krewnych w powiecie. W czasie powstania listopadowego ks. Wawrzyniec nie siedział bezczynnie, a był kapelanem oddziałów powstań­czych w powiecie lidzkim. Zmarł ks. Wawrzyniec Adamowicz 14 maja 1883 r. w Chorobowiczach (pow. Słonim).
Powyższe informacje uważam dostatecznie wyjaśniają motywy oraz charakter postępowania księdza Adamowicza w dniu 19 marca 1795 r. podczas kazania. Pozostaje jeszcze kilka pytań do autora tekstu. Od kiedy to kościół katolicki stał się domem modlitewnym? Takie wyrazy obrażają katolików. Również szeroko znanym lidzkim krajoznawcom faktem jest budowa drewnianego kościoła przez pijarów zaraz po przeniesieniu się z Błotnego (Werenowa) do Lidy w roku 1756. Kolegium pijarskie nigdy nie było "szkołą mnichów", lecz zgodnie z pijarską zasadą, szkołą dla wszystkich ludzi bez różnicy pochodzenia. Absolwenci lidzkich szkół pijarskich (w Lidzie i Szczuczynie) są dobrze znani w naszej historii, wymienię chociażby sławnych naukowców Ignacego Domeykę, Kazimierza Narbutta, Macieja Dogiela.
Jak mawiali starożytni rzymianie - Historia magistra vitae (historia jest nauczycielką życia), a dlatego warto znać i poznawać własną historię. 

 

Stanisław Sosnowski


Od redakcji: SZ "Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej" wystosowało list protestacyjny do redakcji "Lidzkaj  Gaziety".