Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

"Zasłużony dla Kultury Polskiej"

19 listopada duża sala Rejonowego Domu Kultury w Lidzie była przepełniona. Zespół "Kresowiacy" oraz pismo "Ziemia Lidzka" w tym dniu uroczyście obchodziły jubileusz 15-lecia działalności. Za aktywne promowanie kultury polskiej Ministerstwo Kultury RP odznaczyło zespół "Kresowiacy" Honorową Odznaką "Zasłużony dla Kultury Polskiej", którą wręczył Konsul Generalny RP w Grodnie Andrzej Krętowski. Na święto licznie przybyli goście: z Polski przyjechała kapela podwórkowa "Paka z Grajewa" z burmistrzem miasta Waldemarem Remfeldem na czele, składali życzenia lidzkie zespoły artystyczne "Szalom", "Lidczanka", "Festiwal", "Słowianeczka", kierownictwo Rejonowego Wydziału Kultury, dyrektor Domu Kultury.

 

... Sala nie mieściła wszystkich chętnych. W pierwszym rzędzie siedzieli nie żyjący już, a tak zasłużeni dla naszej kultury i wiary, ich krzewiciele i obrońcy ksiądz dziekan Stanisław Rójek i p. Antoni Januszkiewicz. To był dzień 6 stycznia 1990 roku. Następnego dnia p. A. Januszkiewicz zaproponował nam zaśpiewać na Mszy św. w pobliskim Krupowie, gdzie on był organistą. Wszyscy byli zadowoleni - i parafianie, i wykonawcy. Ci ostatni, to chyba najwięcej. W drogę powrotną ruszyliśmy na piechotę. Dzień był pochmurny, pod nogami błoto, a nastrój - jak na zabawie! Razem z zespołem szła wtedy jeszcze jedna para - Teresa i Aleksander Siemionowie. Po drodze spotykamy furmankę z dwoma cyganami, jadącą w kierunku Krupowa. Pełna wigoru Teresa krzyknęła do furmana: "Pojechali do Lidy!" Tamci odpowiadają: "Nie, lepiej pojechali do Radunia." Wszyscy się śmieją, a Teresa mówi już do nas: "Widzicie, trzeba tylko powiedzieć na głos, a wszędzie usłyszycie polską mowę." Na tym nasza krupowska przygoda nie skończyła się. Napotykamy na drodze drogowskaz - "Ěîăłëęł" i już Aleksander pyta: "Dlaczego tylko po białorusku? Trzeba dopisać po polsku!" Tylko czym?! Wtedy dostaję z torebki czerwoną szminkę i jak najpiękniej wypisuję - "Cmentarz". Niespodziewanie Ania Komincz powiedziała: "Jesteśmy już zespołem, trzeba wymyślić jakąś nazwę." A Zenek Bieńko bez żadnego namysłu: "Kresowiacy!"
"Kresowiacy" śpiewają już nie tylko dla własnej przyjemności. Czujemy się potrzebni ludziom, swoim rodakom, zwłaszcza starszym, którym wykreślono część ich życia razem z polską mową i kulturą. Rośnie już nowe pokolenie, które często nie zna swoich korzeni. Pracowaliśmy i pracujemy myśląc także o nich. Samo życie układa nasz repertuar. Po "Jasełkach" decydujemy się na rzecz bardzo poważną i nawet może być niebezpieczną - pokazać dramat Katynia. Ponownie sami piszemy scenariusz, obmyślamy i robimy dekoracje, dobieramy pieśni i wiersze, nagrywamy fonogram. Premiera odbyła się w pierwszych dniach maja 1990 r. Sala ponownie pełna. Katyń wszedł w nasze życie, życie młodych ludzi i przeżyliśmy prawdziwy wstrząs. Czasami wydawało się, że łzy nie dadzą śpiewać. Starsi ludzie na sali dosłownie szlochali. Te przedstawienie udało się pokazać nie tylko na Białorusi, lecz także u rodaków na Litwie - w Trokach i Ejszyszkach. I ponownie wspólne przeżycie tego dramatu.
Nie mogło zabraknąć w dorobku twórczym "Kresowiaków" tematu "Niepodległość. Rok 1918". Na scenie Orzeł Biały, polska flaga, krzyż, chłopaki w polskich mundurach wojskowych. "Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej..." Dla nas ludzi młodych takie przedstawienia były prawdziwymi lekcjami historii, historii żywej, nie zakłamanej, której dzień dzisiejszy mamy opisać my sami. Pieśń polska pomaga nam w tym, jednych budząc dawne wspomnienia, w drugich - świadomość narodową, w trzecich - życzliwe zainteresowanie naszą kulturą.


Lilia Tumilewicz

 

Zespół "Kresowiacy"


Co sądzą widzowie o zespole:

Poważnie chorowałam, pewnego razu dostałam w prezencie kasetę zespołu "Kresowiacy". Słuchałam ludowych piosenek, które przypominały mnie czasy dzieciństwa i młodości. I poczułam się lepiej. Od tego czasu zawsze odtwarzałam kasetę, która zastąpiła mi leki.
Teresa

Jeśli nie posłucham jeden raz w tygodniu nagrań "Kresowiaków" jestem chory.
Roman

Jak nie patrzysz na scenę, to się wydaje, że śpiewa duży chór.
Irena

Z okazji 15-lecia życzę zespołowi "Kresowiacy" dużo nowych piosenek oraz nowych występów. Mam nadzieję, że jeszcze przez wiele lat będą radować publiczność swymi wspaniałymi imprezami.
Helena

Uwielbiam uczestniczyć w imprezach organizowanych przez zespół "Kresowiacy". One są zawsze bardzo ciekawe i niepowtarzalne. Życzę im wiele radości z pracy, sukcesów oraz zawsze pełnych sal.
Katarzyna

Jeszcze jako małą dziewczynkę zabierali mię rodzice na koncerty zespołu "Kresowiacy". Bardzo mi się podobały, porywały do śpiewu i tańca. Teraz już jako osoba dorosła z wielką przyjemnością chodzę na ich występy ze swoim synkiem. Cieszę się, że zwykli amatorzy osiągnęli taki sukces. Brawo im i sto lat.
Wiktoria

Pojawienie się na dawnych Kresach zespołu "Kresowiacy" bez wątpienia jest wielkim wydarzeniem w kulturze polskiej i białoruskiej. Poziom artystyczny zespołu, mimo że jest amatorski, zaskakuje swym profesjonalizmem, a nade wszystko wielką kulturą pracy z materiałem. Znane piosenki polskie w wykonaniu zespołu nabierają innego kolorytu i sentymentu. Wykonanie piosenki "Za Niemen" zawsze powoduje na widowni wielkie wzruszenie oraz gorące oklaski.
Feliks

A oto wrażenia internautów:
śpiew przepiękny, niepowtarzalne wrażenia (entuzjasta) 
no koncercik był ok, jeszcze śpiewali o pożyczonych butach, ale ogólnie było ok (d)
oni ciągle śpiewali o studzience i o jasiu!!! na prawdę opłacało się zostać po mszy świętej!!!!!!!!!!!!! (p)

 

W czasie "kaziukowego" święta na scenie CK Zamek wystawione zostało także widowisko słowno - muzyczne "Oj Lida, Lida ja do ciebie ida", w trakcie, którego wystąpiły gościnnie dwa zespoły z Lidy: cymbaliści z zespołu "Mariola" i "Kresowiacy". Szczególnie występ "Kresowiaków", którzy prezentowali humor wileński, został przyjęty bardzo ciepło.
"Lithuania", 1997 nr 3/4 (24/25)