Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Jan Borowski - projektant lidzkich kościołów

 

W dniu 28 marca 1945 r. polską flagę zatknięto na dachu Dworu Artusa, ale za dzień wyzwolenia spod władzy hitlerowskiej oficjalnie uznano 30 marca. Już 4 kwietnia uformowano Zarząd Miasta przyszłej stolicy i siedziby województwa. 90% zniszczeń w Śródmieściu Gdańska stawiało pod znakiem zapytania przyszłość miasta - wszędzie same ruiny... Czy w takich warunkach był sens powołania wojewódzkiego konserwatora zabytków? Powołano, ale oficjalnie dopiero w marcu 1946 roku, Jana Borowskiego, który jeszcze 16 sierpnia 1945 r. został zaangażowany na stanowisko konserwatora w Państwowej Pracowni Konserwacji Zabytków, tyle Raduńże w Warszawie.
15 października 1945 roku wraz z żoną Haliną Szumską-Szuman de domo, Jan Borowski przyjeżdża do Gdańska i już następnego dnia zabiera się do pracy. W Zarządzie Miasta poznaje miejscowe władze: wiceprezydenta resortowego - Władysława Czernego, kierownika Oddziału Kultury i Sztuki PMRN - Jana Kilarskiego. Wspólnie dokonują przeglądu w terenie stanu najcenniejszych obiektów zabytkowych miasta, obradują nad sposobem ich zabezpieczenia, obliczają koszty takich operacji.
Jan Borowski gromadzi rozproszone przez Niemców po całym terytorium Pomorza zdemontowane elementy wyposażenia wnętrz, poszukuje wykonawców do prac zabezpieczeniowych. Już 25 października nawiązuje kontakt w Sopocie z przedsiębiorstwami budowlanymi, m.in. z pp. Główczewskim i Wątorskim, Gdańską Dyrekcją Odbudowy.
31 października jedzie do Warszawy z wnioskiem dotyczącym kolejności prac zabezpieczających. Kościół NP Marii, Kaplica Królewska, Dwór Artusa, Złota Brama, Ratusz Głównego Miasta, kamienny ołtarz w kościele św. Jana zabezpiecza w pierwszej kolejności. Kaplicą Królewską zajął się osobiście.
Jak to się stało, że właśnie Jan Borowski został oddelegowany do Gdańska? Gdańsk, jako jeden z najcenniejszych zespołów zabytkowych zasługiwał na wysokiej klasy konserwatora zabytków. Jakie doświadczenie konserwatorskie, budowlane i projektowe w architekturze posiadał Borowski?
Urodził się 25 lutego 1890 r. w Petersburgu jako syn Grzegorza, inżyniera budowy okrętów, który pochodził z naszych kresów, z Rudnik powiatu głębockiego pod Połockiem.
Jan Borowski po ukończeniu szkoły realnej w 1907 r. rozpoczął studia wyższe w Instytucie Inżynierów Cywilnych, w Dziale Architektury, które ukończył 10 maja 1917 r. z wysoką oceną swoich uzdolnień rysunkowych.
Pracę zawodową rozpoczął w dalekim Mikołajewie guberni chersońskiej (120 km od Odessy), w zakładach amunicyjnych, i wkrótce objął tam kierownictwo biura architektonicznego nie rezygnując z osobistego projektowania. Równolegle w miejscowej szkole technicznej uczył rysunku odręcznego, ogrzewnictwa i wentylacji. W 1919 r. zakłady mikołajewskie zostały zamknięte.
W 1920 r. Jan Borowski jest już w Polsce Odrodzonej, w Starachowicach. Tam projektuje warsztaty dla nowej fabryki amunicji, a także budynki dla zaprojektowanego przez siebie osiedla urzędniczego i robotniczego wraz z drewnianym kościołem. Sam dużo maluje i wystawia, prowadzi odczyty o zasadach grafiki.
Po zakończeniu budowy zespołu fabryki i osiedli, w 1924 r. prowadzi przez pół roku prywatną praktykę architektoniczno-budowlaną w Warszawie.
W 1925 r. zostaje wezwany do Wilna i zatrudniony w katedrach Historii Architektury i budownictwa. Przez dwa lata zastępuje prof. J. Kłosa w wykładach z Historii Architektury.
W 1929 r. zostaje delegowany do Francji, gdzie prowadzi badania architektury średniowiecznej. W wyniku likwidacji Działu Architektury przy Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego, powierzono Borowskiemu przy tym samym Wydziale - wykłady z geometrii wykreślnej, perspektywy i dekoracji teatralnej. 15 grudnia 1939 r. nadano mu tytuł docenta.
Równolegle z pracą na Uniwersytecie, od 1 lutego 1929 r. Borowski prowadzi zajęcia na Wydziale Budowlanym Państwowej Szkoły Technicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Wilnie. Ma wykłady z: form, stylów i historii architektury, projektowania, geometrii wykreślnej, perspektywy i rysunku odręcznego.
Pracował w niej także w czasie okupacji rosyjskiej, litewskiej, niemieckiej aż do 1.VI.1945 r. ponieważ kolejni okupanci nie likwidowali szkół technicznych.
Jako czynny architekt od 1924 r. dużo projektuje i buduje. Były to głównie prowincjonalne kościoły w takich miejscowościach, jak: Tymienica, Podborze, Leonpol, Wawiórka, Olany, Raduń, Nowe Święciany, NowaWawiórka Wilejka, Rudziszki, Wojstom, Cudzeniszki, Miłaszewo, Horodziej, Soleczniki, Jaszuny, Idołta. Wśród jego projektów były również szkoły, domy mieszkalne a także szereg pomników.
Jednak dopiero działalność konserwatorska dała Borowskiemu maksimum zadowolenia, zwłaszcza że była rozwijana pod skrzydłem Juliusza Kłosa, głównego inspiratora konserwacji zabytków na Wileńszczyźnie.
Zaczął od oczyszczenia z późniejszych naleciałości wnętrza kościoła św. Kazimierza w Wilnie, po przeprowadzeniu od 1925 r. inwentaryzacji obiektu i badań.
Podobne zadania miał do wykonania przy kościele w Budsławiu w 1928 r. Gdy Urząd Konserwatorski w 1929 r. powierzono Stanisławowi Lorentzowi, ten natychmiast kontaktuje się z Janem Borowskim i angażuje go do pracy przy konserwacji zamków w Wilnie, Trokach i Krewie. Do dziś w wieży Zamku Górnego w Wilnie jest wystawiona makieta rekonstrukcji zamku wykonana przez Borowskiego. W Trokach pracami badawczymi i konserwacją kierował mimo trwającej wojny aż do 1942 r. W 1934 r. prowadzi badania i prace konserwatorskie przy kaplicy Ostrobramskiej w Wilnie, przy której prowadził badania architektoniczne jeszcze w 1926 r. w związku z konsekracją obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej. W 1933 r. prowadzi remont kościoła potrynitarskiego, do którego zaprojektował ołtarz główny. W 1934 r. prowadzi prace remontowe przy dzwonnicy kościoła św. Jana, a także przy remoncie i wyposażeniu wnętrza kościoła parafialnego w Nowogródku. Inwentaryzuje dwory, mury obronne, a także całe wsie kresowe. W wyniku przeprowadzonego w 1934 r. konkursu, powierzono mu adaptację i rekonstrukcję szeregu obiektów w Zułowie, rodzinnym majątku Marszałka Józefa Piłsudskiego, przeznaczonych na Muzeum Pamięci Narodowej. W akcie erekcyjnym z 13 maja 1935 r. umieszczono też nazwisko Jana Borowskiego jako kierownika odbudowy majątku w Zułowie.
W czasie wojny obok zajęć w szkole technicznej prowadzi tajne wykłady z historii architektury i sztuki dla młodzieży akademickiej. Nowe władze powojenne w Wilnie starają się wyłączyć Borowskiego z powszechnej akcji wyjazdowej Polaków. Musiał więc zastosować wybieg, w wyniku którego już w lipcu 1945 r. opuścił Wilno. Zatrzymuje się w Toruniu, ale na krótko. Już 16 sierpnia jest w Warszawie, gdzie rozpoczyna pracę jako konserwator w Państwowej Pracowni Konserwacji Zabytków Architektury. Dostaje odpowiedzialne zadanie lustracji i oceny zniszczeń zabytkowych budowli Starego Miasta we Wrocławiu. Od 26.VIII do 13.IX.1945, dokonał lustracji 25 kościołów, ratusza oraz 34 domów przy Rynku i przyległych ulicach, a wynik opisał na 58 stronach pieczołowicie przechowywanego rękopisu.
15 października 1945 r. - jak to przedstawiłem na wstępie - rozpoczyna się ostatni etap działalności naszego bohatera. Niezależnie od pracy konserwatorskiej zaczyna pracę na Politechnice Gdańskiej na stanowisku kierownika Katedry Historii Architektury Powszechnej na Wydziale Architektury. Prowadzi wykłady z Historii Architektury, a od 1953 r. z Konserwacji Zabytków, opracowując jednocześnie skrypt z tego nowo wprowadzonego przedmiotu. Od 1950 r. prowadzi także wykłady z Historii Architektury w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku.
Jako wojewódzki Konserwator Zabytków zabezpiecza w Gdańsku najcenniejsze dla miasta obiekty, ponieważ ich późniejsza odbudowa pozwoliłaby uchronić miasto od ostatecznej zagłady. Los Gdańska był wtedy ciągle niepewny, były rozważane różne koncepcje, m.in. pozostawienia trwałej ruiny czy odbudowy wg współczesnych wzorów. Jeździ do stolicy, walczy o kredyty. Przekonuje władze o możliwościach i sposobach ratowania zabytków Gdańska, nie tylko poszczególnych budowli, ale również charakterystycznej siatki ulic, którą uważa za również nienaruszalną.
Swoje konserwatorskie doświadczenia stara się na wykładach z konserwacji zabytków przekazać młodemu pokoleniu. Uczestniczy w różnych gremiach specjalistycznych, także powołanych przez diecezje Chełmińską i Gdańską. Projektuje też nowe kościoły, m.in. dla Gdyni wspólnie ze swoim młodszym kolegą, L. Taraszkiewiczem, pisze recenzje prac naukowych.
Umiera nagle 25.X.1966 r. "W pamięci pozostanie nie tylko jako zasłużony konserwator zabytków, ale też jako bezinteresowny działacz kultury, życzliwy dla wszystkich, zawsze chętnie podejmujący obowiązki społeczne i zawsze gotów pomagać kolegom".
W pamięci najbliższych był przede wszystkim ogromnie religijnym idealistą o wysokiej kulturze. Był zawsze wyjątkowo pogodnym i pełnym radości człowiekiem. Te osobiste cechy uniemożliwiły mu współpracę z ówczesnymi władzami miasta, dlatego 1.VII.1951 r. złożył rezygnację ze stanowiska wojewódzkiego konserwatora zabytków w Gdańsku.
Stanisław Lorentz tak ocenił wkład Jana Borowskiego w ratowanie zabytków Gdańska: "...położył na tym stanowisku ogromne zasługi i jemu zawdzięczamy w wielkiej mierze uratowanie zabytkowego oblicza Gdańska. W samym Gdańsku zabezpieczył i w części odbudował 49 zabytkowych budowli, na terenie województwa - 28. Jest wśród tych zabytków ratusz główny, Dwór Artusa i muzeum Pomorskie, kościół Panny Marii i Kaplica Królewska, są bramy i wieże fortyfikacji miejskich i miejskie kamienice". Wśród osiągnięć wymienia dalej: organizację ochrony dóbr kultury, zabezpieczanie ruin, gromadzenie dokumentacji i projektów odbudowy wraz z wyszukaniem jej wykonawców, zabezpieczanie gromadzonych z różnych miejsc ukrycia - ruchomych dzieł sztuki, utworzenie pracowni konserwatorskiej z zespołem fachowców. Podkreślił też: że "... symbolicznym znakiem odbudowy Gdańska w tych pierwszych latach jest rekonstrukcja hełmu ratusza, niezwykle trudna ze względu na jej wysokość - 35 m. Pozostały mi dobrze w pamięci nieustępliwe zabiegi Jana Borowskiego, by uzyskać stalową konstrukcję hełmu, a potem, by uzyskać złoto na pozłocenie postaci króla Zygmunta Augusta na szczycie hełmu. Uzyskanie wówczas zezwolenia na zużycie na ten cel dwóch i pół kilograma złota i zdobycie materiału - było prawdziwie wielkim osiągnięciem. Przypominam sobie zawsze żarliwe starania Jana Borowskiego, gdy spoglądam na zwieńczenie hełmu, górującego nad starym Gdańskiem".

Janusz Ciemnołoński