Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

 

Wiadomości o św. Krzyżu i kaplicy w Ćwiermach
zebrane i napisane przez Ks. Hipolita Bojaruńca
Kanonika Honorowego
Dziekana Lidzkiego i proboszcza parafji Farnej w Lidzie

Przy wsi Ćwiermach, odległej o 12 kilometrów od m. Lidy na wschód przy drodze z Lidy do Lipniszek od dawnych czasów pod lasem stał krzyż drewniany przy sosnie z figurą Pana Jezusa z drzewa, obecnie bez rąk i stóp i mało znaczną na twarzy. Przydrożny krzyż w Ćwiermach ma wielką cześć u ludu i słynie łaskami. Początek łask sięga połowy 18-go wieku. Rzeźbiarz figury Pana Jezusa nieznany.
Ustne podanie żywe we wsi Ćwiermach głosi, że w tej wiosce miał swoją zagrodę i żył gospodarz imieniem Stefan Walal zmarły 1787 r. z żoną Marjanną, zmarłą 2 sierpnia 1788 r. z córką Marjanną. Wyciąg z aktów zgonów kościoła Farnego w Lidzie nr 48. Ćwiermy. Die 20 Maii 1787 an. Obiit Stephanus Wolal Annorum 61 omnibus Sacramentis munitus Sepultus in tumulis cum patribus. (Dnia 20 maja 1787 r. umarł Stefan Walal 61 lat opatrzony wszystkimi Sakramentami, pogrzebany w grobach z ojcami (na cmentarzu wiejskim przy wsi Ćwiermach – dopisek ks. Proboszcza H.Bojaruńca). Nr 28 Ćwiermy. Die 2 Augusti 1788 an. Obiit in Dño Marianna Walolowa vidna annorum cicrciter 67. Munita omnibus Sacramentis Sepulta in Polyandro. Ibidem. (Dnia 2 sierpnia 1788 r. umarła w Panu Marianna Walalowa wdowa lat około 67. Opatrzona wszystkimi Sakramentami. Pogrzebana na cmentarzu wiejskim tamże).
Podanie o krzyżu dość żywe i wiarygodne, jak to zobaczymy z genealogii:
Stefan Walal umarł 20 V 1787 r., żona jego Marianna zmarła 2 VIII 1788 r., a córka ich jedynaczka wyszła zamąż 25 czerwca 1775 r. za Jerzego Żaka, który po ślubie zamieszkał w Ćwiermach: nr 51 „Die 25 Junii 1775 an. Praemissis 3-bus bañis continuis diebus Dominicis nulloque detecto impedimento canonico benedixi matr. inter Georgium Żak et Marjannam Walelowna de villa Ćwiermy Praesentibus Bartholomeo Janczura, Petro Żak, Catorina Hornostajowna etc. Plurimis.” (Dnia 25 czerwca 1775 r. Po wygłoszeniu trzech zapowiedzi przez trzy niedziele bez przerwy i po niewykryciu żadnej przeszkody kanonicznej pobłogosławiłem małżeństwo między Jerzym Żakiem i Marianną Walolówną ze wsi Ćwiermy w obecności Bartłomieja Janczara, Piotra Żaka, Katarzyny Hornostajówny i innych licznie zebranych). Błogosławił małżonków proboszcz ksiądz Antoni Eysymont. Marianna Żakowa ur. Walal miała umrzeć (aktu zgonu nie znaleziono), a Jerzy Żak ożenił się po raz drugi zostając na gospodarce w Ćwiermach z Krystyną (nazwisko nie ustalone) (przypisek ks. Bojaróńca: może ta Krystyna jest ta sama Marianna Walalówna, bo tak mogli rodzice chrzestni podać przy chrzcie ich syna, a może Jerzy Żak miał drugą żonę? Lecz ten szczegół do sprawy małego jest znaczenia) i miał syna Józefa Żaka, który się urodził w Ćwiermach 14 marca 1805 r. Nr aktu 91 „Ćwiermy 19.Josephus nat. 14 ex Cristina et Georgio Żak. L.C.P. Thomas Golmont i Agata Golmontowa. Martius 1805”. (Ćwiermy 19 marca 1805 r. Ochrzczony 14 Józef syn Krystyny i Jerzego Żaka. Kmotrami byli Tomasz Golmont i Agata Golmontowa).
Józef Żak zawarł związek małżeński dnia 22 czerwca 1830 r. z Elżbietą Biercewicz z Ciabów córką Mateusza (w metrykach dzieci figuruje Elżbieta jako pochodząca z Krawczunów, z Wojtowiczów lub Biercewiczów, sądzę, że rodzice chrzestni mylnie podawali jej nazwisko przy spisaniu aktów urodzenia dzieci). „Nr 41. 22. 1830 roku 22 czerwca. Poślubieni w Lidzie: Żak Józef z Ćwiermów lat 25 syn Jerzego i Krystyny śl.m. i Elżbieta Biercewicz córka śl.m. z Ciabów Mateusza i Anny”.
Józef Żak miał 2 synów: 1. Józefa urodzonego 14 października 1832 r. nr 277. 14. „Roku 1832. 14 paźdz. Urodził się Józef syn Józefa i Elżbiety z Biercewiczów Żak (według metryki Żukowski) we wsi Ćwiermach”, zmarłego 1 września 1914 roku, mającego 83 lata, gdzie wiek w metryce podany mylnie. Nr aktu zgonu 264.1.90. „1914 года сентября 1 дня въ дер. Твермахъ скончался Jосифъ Jосифовъ Жакъ отъ старости не былъ причащенъ св. Таинъ. Кр. Лидской волости, вдовецъ имъвшiй отъ роду 90 лiътъ сего прихода, оставилъ сына Карла, дочерей Юстину, Юзефу, Эмилiю и Стефанiю. Тiъло его в законный срокъ Кс. Ратынский похоронилъ на Лидскомъ приходскомъ кладбищiъ”. (1914 roku września 1 dnia we wsi Ćwiermach umarł Józef syn Józefa Żak ze starości bez sakramentów św. włościanin gminy Lidzkiej, wdowiec mający 90 lat tutejszej parafii, zostawił syna Karola, córki Justynę, Józefę, Emilię i Stefanię. Ciało jego w czasie określonym prawem Ks. Ratynski pogrzebał na lidzkim parafialnym cmentarzu).
Wymienione w metryce dzieci dzisiaj jeszcze żyją.
2. Drugi syn Józefa Żaka Wincenty urodził się 13 kwietnia 1850 roku: nr 125.62...13-16. „1850 г. апріъля 16 дня въ Лидск. Рим. Катол. Приход. Костелiъ окрещено дитя по имени Винценты Ks. Jo. Витковскимъ съ соверш. святыхъ обрядомъ крестьянъ Joсифа и Елисаветы съ Войтовичевъ Жаков зак. супр. Сын родившийся 1850 г. апріъля 13 въ Цвермахъ. Воспр. были: Томашъ Клышейко и Люція Вороновна”. (1850 roku kwietnia 16 dnia w Lidzkim Rz. Kat. Paraf. Kościele ochrzczone niemowlę imieniem Wincenty Ks. J.Witkowskim z zachowaniem wszystkich obrzędów włościan Józefa i Elżbiety z Wojtowiczów Żaków śl. małż. syn urodzony 1850 r. kwietnia 13 w Ćwiermach. Km. byli Tomasz Kłyszejko i Lucja Woronówna). Wincenty Żak umarł 7 lutego 1921 roku w Ćwiermach i zostawił żonę Annę Ułas, dziś już zmarłą, 3 synów dziś żyjących: Stefana z I żony Antoniny zmarłej 18 maja 1875 r. (23 lat), Józefa 46 lat, Jana 34 lat i córki Anastazję i Marjannę. Sam zaś Józef Żak umarł około 1846 roku i pogrzebany na cmentarzu wiejskim w Ćwiermach (Paszkach). Aktu zgonu niema. Wykaz osób został oparty na dokumentach metrycznych.       

Podanie rodziny Żaków o Krzyżu
Przed ślubem córki Marianny, a więc jeszcze przed rokiem 1775, Stefan Walal po burzy, która zawaliła przydrożny krzyż z figurą, przez uszanowanie zabrał figurę Pana Jezusa, obwinął w płótno i położył w spichrzu na przechowanie, lecz raptem on, Stefan Walal i jego żona Marianna, zostali porażeni ślepotą, córka zaś Marianna ślepoty nie doznała. Pewnej nocy we śnie ukazuje mu się Chrystus Pan i powiada: „poco Mię uwięziłeś! Odnieś Mię na dawne miejsce!” Po obudzeniu się Stefan Walal uprosił sąsiadów, by zrobili krzyż, co też sąsiedzi wykonali. Po umocowaniu figury Pana Jezusa na nowym krzyżu, ten krzyż postawili przy drodze pod lasem na dawnem miejscu. Po dokonaniu tego dzieła Stefan Walal i jego żona Marianna wnet odzyskali wzrok. Na pamiątkę cudownego uzdrowienia Walalowie póki żyli rokrocznie urządzali poczęstunek dla całej wsi. Kupowali cielaka, sprowadzali lub warzyli piwo i gościli swych sąsiadów. Od tego czasu krzyż zasłynął łaskami, a ludzie czyniąc wdowie ofiary, zanosili modły i cieszyli się z otrzymanych łask. Złożone ofiary w pieniędzach mieszkańcy wsi, przede wszystkim rodzina Żaków, odnosili te groszaki albo do kościoła, albo rozdawali ubogim. Księża proboszczowie parafii Farnej o tym, co się działo pod krzyżem w Ćwiermach, wcale się nie troszczyli i nie zwracali żadnej uwagi. Lud wierny jednak w potrzebach swoich zwracał się do krzyża i czynił ofiary w postaci ofiar z płótna. Cały krzyż od półfigury Pana Jezusa aż do ziemi obwieszali płótnem domowem w rodzaju fartuszków z naszytym krzyżem lub ozdobione nieraz bardzo trafnymi nadpisami lub wyszywanymi ozdobami. Fartuszków nikt nie zbierał i to wszystko wisiało i butwiało przez całe dziesiątki lat.
Ks. Józef Borodzicz, wikariusz lidzki, w roku 1898 podczas wizyty w Ćwiermach kazał wszystkie fartuszki zdjąć z krzyża i w obecności swej spalić, powiadając, że to jest przesąd, a fartuszków nie wolno zawieszać, bo Pan Jezus nie był rzemieślnikiem i fartuchów nie potrzebuje. Krzyż został oczyszczony, tak rozkazał ks. Borodzicz, i bardzo nieoględnie, bo mogły być wśród tych rupieci jakieś zabytki wiekowe godne uwagi i mówiące coś o historii tego krzyża, który trwał przez półtora prawie wieku. Szkoda nie do powetowania, jeśli sobie uprzytomnimy, że to było w czasie niewoli pod jarzmem moskali. Stało się!
Zakaz księdza wikariusza nie skutkował, lud odwiedzający krzyż w Ćwiermach fartuszki zawieszał, tak że w roku 1932 cały krzyż był obwieszony na 20 centymetrów grubości. Ja, Ksiądz Proboszcz i Dziekan Lidzki, Ksiądz Hipolit Bojaruniec, wszystkie fartuszki osobiście przepatrzyłem, lepsze, ozdobniejsze i godne uwagi zostawiłem na pamiątkę i dzisiaj je można oglądać w kaplicy, zdatne do użytku, a bezwartościowe ofiarowałem dla dzieci sierot w schronisku „Serca Maryi” w Lidzie, a zbutwiałe spaliłem.
Do krzyża udają się nie tylko katolicy, lecz też i prawosławni i zawieszają fartuszki ozdobione krzyżem swego wyznania z dolną ukośną poprzeczką. Miejscowa ludność okolicznych wsi mało się udawała do krzyża, lecz z dalszych okolic wierni odwiedzali krzyż dość często. Ponieważ krzyż znajduje się przy wielkiej drodze z Lidy do Lipniszek, ciągle można było oglądać modlących się pod krzyżem prawie o każdej porze dnia. Taki stan trwał do roku 1932.

Historia budowy Kaplicy w Ćwiermach.
Na wiosnę 1932 r. Ignacy Bogacz, mieszkaniec z parafii Iszczołny odwiedził krzyż w Ćwiermach, który ongiś podczas wojny światowej widział, i od tego czasu jakiś wewnętrzny pociąg ciągle go korcił, by jakąś ofiarę dla tego krzyża uczynił, tedy swoim kosztem pokrył krzyż blachą ocynkowaną, z boku obstawił deskami na podobieństwo kapliczki, a przed krzyżem urządził stół w rodzaju ołtarzyka. Od tego czasu ludzie zaczęli liczniej się zbierać pod krzyżem i niedzielami zamiast pójść do kościoła na Mszę Świętą, spędzali czas na modlitwie pod krzyżem. O tem doszła wieść do Lidy. Księża wikariusze kościoła Farnego: ks. Stanisław Możejko i ks. Franciszek Brudnias przy zaopatrzeniu chorych we wsi, aczkolwiek niejednocześnie, odwiedzili krzyż i zauważyli, że lud otacza krzyż szczególniejszym Nabożeństwem.
Chociaż jestem w Lidzie proboszczem parafii Farnej od 1919 r., lecz tego krzyża nie widziałem, tylko coś nie coś o nim słyszałem, jako o krzyżu jakiegoś „Wanela” (przekręcone nazwisko Stefana Walala) i że modlący się pod tym krzyżem łaski otrzymują. Postanowiłem tedy odwiedzić krzyż i naocznie przekonać się o zachowaniu się ludzi pod krzyżem. Zapowiedziałem, że dnia 13 października 1932 r. zjadę na miejsce. Kiedy przybyłem około południa do wsi Ćwiermów i razem z mieszkańcami wsi udałem się do krzyża, odległego ode wsi o ½ kilometra, ku wielkiemu memu zdziwieniu, zobaczyłem, że tam się zebrało ludzi z bliższych i dalszych okolic do tysiąca. Pozdrowiłem ludzi pochwalając Pana Jezusa: „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, powiedziałem kilka słów do zebranych, odmówiłem z nimi litanię do Serca Jezusowego, potem na zakończenie odśpiewaliśmy zwrotkę o męce Pańskiej „któryś cierpiał za nas grzesznych”, powróciłem do wsi Ćwiermów, tu oświadomiłem się coś o historii tego krzyża i zabrawszy złożonych ofiar w pieniądzach 93 zł. 36 gr. Powróciłem do Lidy. To było 13 października 1932.
Dnia 20-X-1932 r. w wileńskim dzienniku „Słowo” N 263 zostało umieszczone obwieszczenie pod tytułem

Rzekome objawienia we wsi Ćwiermy  pod Lidą
Drugie „Jaszuny”. - Pogłoski o cudach i uzdrowieniach przy krzyżu. Tysiączne tłumy.
Lida. - Od siedmiu już dni w oddalonej o 10 kilometrów od Lidy wsi Ćwiermy dzieją się dziwne rzeczy. Zbierają się tam coraz większe tłumy. Z ust do ust idzie wieść, że koło krzyża przydrożnego objawia się postać Chrystusa i dzieją się rzekomo różne cuda. Pogłoska lotem błyskawicy obiegła całą gminę i niemal powiat. Nic też dziwnego, że po kilku dniach z bliższych i z dalszych okolic przybywać poczęły rzesze wier­nych. W niedzielę tłumy zjeżdżające z najdalszych nawet okolic, pieszo i fur mankami, dosięgły kilku tysięcy osób, - zupełnie, jak to miało miejsce swojego czasu w Jaszunach.
Według niesprawdzonych dotychczas wiadomości, obecni twierdzą, że widzą objawienie Chrystusa tuż koło krzyża. Tamtejsi mieszkańcy opowiadają histo­rię krzyża:
Podczas ostatniej wojny bolszewic­kiej przejeżdżający drogą oddział kawalerji bolszewickiej zatrzymał się przed krzyżem. Jeden z bolszewików dobył szabli i rąbnął w wizerunek Chrystusa. Po dokonaniu tego świętokradztwa od­dział oddalił się.
W ubiegłą niedzielę dnia 16-go b.m. ilość zebranych w Ćwierrnach dosięgła punktu kulminacyjnego. Przybył również ks. proboszcz, dziekan lidzki, Bojaruniec który odprawił przed krzyżem publiczne modły. Kilkutysięczny tłum podawał so­bie w dalszym ciągu wieści o cudach. - Ponoć kilka osób nieuleczalnie chorych odzyskało zdrowie. W ostatniej chwili otrzymaliśmy wiadomość, że zaszedł rzekomo konkretny wypadek cudu: miano­wicie dziecko sparaliżowane, o którem lekarze orzekli, że nie da się już uleczyć - zostało ozdrowione. Ks. Bojaruniec który z okazji tej przemawiał do tłumu, spisał następnie protokuł w obecności świadków.
W sprawie tej zwróciliśmy się do Wileńskiej Kurji Metropolitalnej, zapytu­jąc, czy posiada jakiekolwiek informacje o wypadkach we wsi Ćwiermy. Dowia­dujemy się, że ani Kurja Metropolitalna, ani JE. arcybiskup Jalbrzykowski dotych czas żadnych konkretnych relacyj z tego terenu nie otrzymali.
Zainterpelowany przez nas starosta lidzki, poinformował uprzejmie, że tłumy zbierają się w Ćwiermach w dalszym ciągu i cały wypadek ma charakter niemal analogiczny do znanego już nam w Jaszunach. Ludzie zjeżdżają się z najdal­szych okolic, ażeby obejrzeć miejsce cudu. Zebrani zachowują się zupełnie spokojnie. Nie było wypadku naruszenia spokoju, nie notowano tez żadnych incydentów. Policja nie czyni oczywiście żadnycn przeszkód w zbieraniu się licznych rzesz.