Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Gdzie są nasi bohaterowie?

 

Pamiętam, jak ucząc się w szkole, a później studiując często mówiono o powstaniu pod kierownictwem Kastusia Kalinouskaha. Obecnie zapomina się i o powstaniu, i o Kalinowskim. Dla dzisiejszej Białorusi historia rozpoczyna się tylko po „największym wydarzeniu XX stulecia”, czyli rewolucji bolszewickiej. Zapominając zupełnie, że to wydarzenie przyniosło narodom b. imperium rosyjskiego niezliczone męki i miliony pomordowanych. Nasza Białoruś nie stanowi tu wyjątku.

Jednak nie o tym chciałbym dzisiaj przypomnieć. Dla Polaków Ziemi Lidzkiej powstanie styczniowe w żaden sposób nie kojarzy się z osobą Konstantego Kalinowskiego, ponieważ mieliśmy swoich, niestety dzisiaj zapomnianych i nie eksponowanych bohaterów. Co istotne ci bohaterowie już mieli swoje trwałe pamiątki materialne w Lidzie. Mam tu na uwadze Ludwika Narbutta, wojskowego naczelnika powiatu lidzkiego, oraz księdza Adama Falkowskiego, proboszcza z Iszczołny. Mało kto już pamięta tablicę ku czci ucznia szkoły popijarskiej na kościele oo. Pijarów w Lidzie (obecnie katedra prawosławna). Właśnie w maju br. mija 60 lat jak mieszkańcy naszego miasta zdecydowali przez umieszczenie wspomnianej tablicy uhonorować pamięć sławnego bohatera naszej ziemi Ludwika Narbutta. W 1996 roku tablica ta w nocy po barbarzyńsku została wyrwana z murów świątyni i wyrzucona na śmietnik. Czy naprawdę tam, na śmietniku historii, jest jej miejsce?

Podobnie dzieje się z mogiłą księdza Falkowskiego w parku miejskim. Prawie od razu po odzyskaniu niepodległości w 1919 roku kolejarze lidzcy odnaleźli ten grób i postawili krzyż. W czasach sowieckich każdy krzyż przeszkadzał, tym bardziej w parku. Zlikwidowano. Już od kilku lat Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej oraz Towarzystwo Białoruskiej Mowy chodzą wokół sprawy odnowienia grobu. Jest kilka projektów. Podobno w naszym kraju już przestano walczyć z krzyżami, a jednak sprawa nie rusza z miejsca. Na marginesie warto przypomnieć, że w tzw. „pańskiej Polsce” krzyże stały także na grobach żołnierzy bolszewickich jak na cmentarzach (np. na cmentarzu wojskowym przy koszarach 77 pp), tak i na pojedynczych grobach (np. na grobie nieznanego żołnierza pogrzebanego przy Kopcu Nieśmiertelności).

Idąc ulicami miasta tu i tam spotkasz obco brzmiące nazwiska Róży Luksemburg, Klary Cetkin i inne podobne. Co one mają wspólnego z Lidą i naszą historią. Natomiast nie doszukamy się ulic z nazwiskami ks. Falkowskiego oraz Ludwika Narbutta. Wygląda, że naszych prawdziwych bohaterów próbuje się całkowicie wymazać z naszej historii, jak zarówno z naszej pamięci. Jednak mam cichą nadzieję, że tak się nie stanie. Nadejdą inne czasy, a przypomnienie w dzisiejszym numerze „Ziemi Lidzkiej” wydarzeń z poświecenia tablicy z roku 1938 będzie również próba utrwalenia naszej pamięci narodowej.

Aleksander Kołyszko