Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

 

Film „Katyń” na ekranach

 

Najbardziej oczekiwany polski film nareszcie pojawił się na ekranach kin. 17 września, 68 lat po agresji Związku Radzieckiego na Polskę, film „Katyń” Andrzeja Wajdy został po raz pierwszy pokazany w Teatrze Wielkim w Warszawie.

Do 1989 roku obowiązywało tzw. kłamstwo katyńskie, wmawiające, że polskich oficerów zamordowali hitlerowcy lub pomijające to bolesne wydarzenie grobowym milczeniem. Dlaczego jednak potem nikt, żaden polski pisarz ani reżyser, nie podjął tego tematu? Opłacało się jednak czekać, a być może po Wajdzie powstaną kolejne obrazy. Jest bowiem wielka potrzeba, wbrew narzekaniom na „polską martyrologię' i „typowym dla Polaków masochistycznym powrotom do przeszłości”, egzorcyzmować historię. Przypomnijmy: historię, o której zabronione było przez pół wieku wspominać, która była chora i zakłamana, którą nam odebrano. „Nie tak dawno temu w jednym z telewizyjnych programów gimnazjalista zapytany, z czym kojarzy mu się data 17 września, odpowiedział, że z jakimś świętem kościelnym. Może dzięki naszemu filmowi młody człowiek zapytany o Katyń będzie potrafił odpowiedzieć coś więcej, niż tó, że Katyń to nazwa jakiejś miejscowości niedaleko Smoleńska” - powiedział Andrzej Wajda. Mistrz miał jeszcze jeden powód, żeby zrobić fen film: jego ojciec, Jakub Wajda, adiutant 72. Pułku Piechoty, zginął w Katyniu.

 

Kłamstwo katyńskie

O Katyniu napisano wiele książek i jeszcze więcej artykułów, zrealizowano kilkadziesiąt filmów dokumentalnych, ale film Wajdy to pierwszy film fabularny na temat tej zbrodni. Reżyser nie chciał robić filmu historycznego, nię chciał też kręcić filmu osobistego. Historia jest tłem wydarzeń, które opowiadają losy kilku rodzin. Oficjalnie prawdziwa historia ujawniona została po 1989 roku. Mord dokonany wiosną 1940 roku został ujawniony światu najpierw przez niemieckich nazistów i wykorzystany w antysowieckiej propagandzie. Potem było na odwrót: radzieccy działacze nakręcili film z odkrytych grobów i pokazywali czaszki z dziurą po śmiertelnym strzale jako dowód Na niemieckie zbrodnie. Przez pięćdziesiąt lat milczano na ten temat, nawet Zachodowi nie było wygodne doszukiwanie się prawdy. Po roku 1990 otwarto na chwilę moskiewskie archiwa, dzięki czemu można było prześledzić losy tysięcy polskich jeńców wojennych. Okazało się, że miejsc kaźni było więcej. W 2004 roku strona rosyjska jednak umorzyła śledztwo, uznając zamordowanie 22 tysięcy polskich jeńców za „zwykłe zabójstwo”, a nie ludobójstwa. Tak nazwana zbrodnia, według rosyjskiej prokuratury, uległa już przedawnieniu, a sprawcy dawno nie żyją. Cóż. Jednak nazwiska sprawców nie zostały ujawnione (oprócz kilku z tych, którzy „tylko” konwojowali i „tylko” pomagali w zakopywaniu zwłok). Nieznane są również nazwiska wszystkich zamordowanych Polaków. Sprawa katyńska nadal jest więc owiana tajemnicą tak skutecznie, że towarzysz Stalin byłby dumny z siebie i swoich następców.

 

Film o kobietach

Andrzej Wajda zapowiadał film „którego bohaterami nie są zamordowani oficerowie, lecz kobiety, które czekają na ich powrót każdego dnia, o każdej godzinie, przeżywając nieludzką niepewność. Wierne, niezachwiane, pewne, że wystarczy otworzyć drzwi, a stanie w nich od lat oczekiwany mężczyzna (...)”. Historia wiosny 1940 roku jest więc tłem wydarzeń mających miejsce w 1945 roku. Ponieważ Wajda – jak sam mówił na konferencji prasowej poprzedzającej premierę - nie miał dzieła literackiego, na podstawie którego mógłby oprzeć swój film, oparł się na scenariuszu napisanym przez Andrzeja Mularczyka, autora scenariuszy m.in. do serialu „Dom”. Była to opowieść stworzona na bazie prawdziwych historii ludzkich. „Fakty dla dzisiejszego widza stanowić mogą tylko tło wydarzeń, jakimi są ludzkie losy, gdyż tylko one pokazane na ekranie mogą poruszyć widza” - zaznacza reżyser. Pomimo że Andrzej Wajda odżegnuje się od tego, że jest to film głęboko osobisty („Nie chciałbym jednak, aby film Katyń był moim osobistym poszukiwaniem prawdy i zniczem zapalonym na grobie kapitana Jakuba Wajdy”.), to jednak jego intymne doświadczenie na pewno miało ogromny wpływ na psychologię postaci. To właśnie on doskonale rozumie samotne, opuszczone kobiety wiernie czekające z nadzieją na powrót swoich mężów, ojców, braci. Wspomina, że na liście katyńskiej znalazło się nazwisko Wajda, ale imię Karol. Jego matka więc ciągle - niemal do końca życia - wierzyła w powrót męża - „Jakuba Wajdy, uczestnika I wojny światowej w II Pułku Ułanów, wojny polsko-bolszewickiej, powstania śląskiego i kampanii wrześniowej 1939 roku, kawalera Krzyża Srebrnego Orderu Virtuti Militari”. „Nie wiedziałem, jak zginął, ale widziałem, jak cierpiała moja matka, czekając na niego i dowiadując się prawdy o jego losie” - mówił reżyser podczas konferencji prasowej.

 

Katyńskie rodziny

Film Andrzeja Wajdy jest filmem o cierpieniu nie uwięzionych i zamordowanych, ale tych czekających, katyńskich rodzin. Bohaterkami są kobiety. Anna nie przyjmuje do wiadomości, że jej mąż, rotmistrz 8. Pułku Ułanów w Krakowie, nie żyje. Jego matka, Maria, nie wyobraża sobie, że Bóg mógłby zabrać do siebie niemal równocześnie jej męża, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, który zginął w obozie Sachsenhausen, i syna. Bratowa Anny, wywieziona do Kazachstanu i cudem ocalona, wraca do Krakowa i czeka na syna. Róży, żonie generała więzionego przez Rosjan, pokazano dwa filmy propagandowe o masowych grobach polskich oficerów: niemiecki i radziecki. Agnieszka, siostra zamordowanego w Katyniu inżyniera, pilota, walczy o utrwalenie jego pamięci. Na symbolicznej płycie nagrobnej umieszcza napis, przez który trafia do kazamatów UB. Jej siostra wolałaby żyć wygodnie i nie podpadać władzy. Podobnie jak uratowany z Kozielska porucznik, który wraca po wojnie do kraju jako żołnierz Dywizji Kościuszkowskiej. Czy tak się da?

Film ma ogromny ładunek emocjonalny, opowiada nie tylko o jakimś wycinku polskiej historii, ale zadaje pytania wciąż aktualne: czym jest patriotyzm, honor, wierność.

 

Guzik od wojskowego płaszcza

W filmie „Katyń" zagrali najlepsi polscy aktorzy, dobór trwał kilkanaście miesięcy. „Jestem już stary i swe ostatnie dzieło powinienem zrobić z moimi przyjaciółmi, ale przy tym filmie musiałem powierzyć młodym aktorom temat wyjęty spod mojego serca, co było dużym wyzwaniem” - zwierzył się reżyser. Na ekranie zobaczymy więc między innymi: Artura Zmijewskiego, Maję Ostaszewską, Magdalenę Cielecką, ale także Danutę Stenkę, Jana Englerta i Maję Komorowską. Muzykę skomponował Krzysztof Penderecki, a za kamerą stanął Paweł Edelman. Dni zdjęciowe trwały 60 dni: od października 2006 roku do połowy stycznia 2007 roku. „Katyń” jako największe polskie przedsięwzięcie filmowe ostatnich lat kosztował cztery miliony euro. Zastosowano najlepszą cyfrową obróbkę obrazu, wykorzystując technikę 4K. Komputerowe ingerencje zniwelowały współczesność Krakowa, a autentyczności dodały rekwizyty sprowadzone na plan nawet z londyńskich magazynów, jak w przypadku oryginalnych strojów z lat 30. Dużą wagę przywiązano do przedmiotów-symboli: szabli, kalendarzyka czy guzików znalezionych w masowych grobach. Tych guzików z wojskowych płaszczy, o których wspominał Herbert w jednym ze swoich wierszy.

Filmowi „Katyń” towarzyszy akcja edukacyjna „Pamiętam. Katyń 1940” pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Do szkót będą rozesłane materiały edukacyjne - konspekty lekcji, symboliczne guziki od ptaszczy i kopie listu dziecka do taty - oficera. Z ostatnich badań wynika bowiem, że większość młodzieży nie wie, co wydarzyło się w Katyniu.

Natalia Budzińska

 

Guziki

Pamięci kapitana Edwarda Herberta

Tylko guziki nieugięte

przetrwały śmierć świadkowie zbrodni

z głębin wychodzą na powierzchnię

jedyny pomnik na ich grobie

 

są aby świadczyć Bóg policzy

i ulituje się nad nimi

lecz jak zmartwychwstać mają ciałem

kiedy są lepką cząstką ziemi

 

przeleciał ptak przepływa obłok

upada liść kiełkuje ślaz

i cisza jest na wysokościach

i dymi mgłą smoleński las

 

tylko guziki nieugięte

potężny głos zamilkłych chórów

tylko guziki nieugięte

guziki z płaszczy i mundurów

Zbigniew Herbert (1924-1998)