Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

 

Aleksander Jurewicz

 

Jedną z najbardziej znanych postaci związanych z Lidą jest pisarz Aleksander Jurewicz. Urodzony w Krupowie 18 listopada 1952 roku, syn Michała Jurewicza i Janiny z Łapianów dzisiaj jest jednym z ciekawszych reprezentantów współczesnej literatury kresowej w Polsce. We wrześniu 1957 roku opuścił rodzinne strony i wraz z rodzicami osiedlił się we wsi Redło, niedaleko Połczyna Zdroju, w województwie koszalińskim.
W 1971 zdał maturę w LO w Połczynie. W latach 1971-1976 studiował filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim.
Debiutował jako poeta na łamach Liter i Nowego Wyrazu w roku 1973. Należał do licznego i aktywnie działającego w Gdańsku w latach siedemdziesiątych środowiska młodych poetów i pisarzy; szczególnie związany był z A. Pawlakiem, S. Esdenem-Tempskim i M. Bieńkowskim. W roku 1974 ukazał się arkusz poetycki J. pt. "Sen, który na pewno nie był miłością" jako suplement do tzw. gdańskiego numeru Nowego Wyrazu . Pierwszą książkę - zbiór wierszy pt. "Po drugiej stronie" - wydało Wydawnictwo Morskie w roku 1977 (nagroda "Peleryny" za najciekawszy debiut książkowy roku).
W tym okresie wiersze J. ukazywały się regularnie w Nowym Wyrazie , a także w pismach studenckich ( Litteraria , Student , Nowy Medyk ) i wybrzeżowych ( Litery , Tygodnik Morski , Dziennik Bałtycki , Punkt ). Pojedyncze utwory opublikowały też ogólnopolskie czasopisma kulturalno-literackie Więź i Miesięcznik Literacki .
W sierpniu 1980 roku podpisał rezolucję Koła Młodych przy Oddziale Gdańskim ZLP popierającą 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej.
Po wprowadzeniu stanu wojennego publikował głównie w prasie podziemnej i katolickiej ( Podpunkt , Puls , Arka , Gwiazda Morza ), a także w regionalnym piśmie Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Pomerania , które udostępniało wówczas swe łamy licznym autorom opozycyjnym. W latach 1983-1989 współredagował pismo literackie Podpunkt , wydawane poza cenzurą.
W roku akademickim 1982/1983 był słuchaczem Studium Scenariuszowego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi.
W roku 1986 po raz pierwszy odwiedził rodzinną ziemię lidzką na Białorusi.
W 1989 został członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
Rok 1990 był przełomowy dla twórczości J. - wydana w białostockim wydawnictwie "Versus" powieść poetycka "Lida" zdobyła ogólnopolską popularność, otrzymała liczne nagrody, przede wszystkim nagrodę Czesława Miłosza. W roku 1994 na motywach "Lidy" powstał dokumentalny film (z udziałem autora) pt. "W rytmie kół, w rytmie łez", nagrodzony na wielu międzynarodowych przeglądach i festiwalach.
Podczas jednej z wizyt we Francji spotkał się w Maisons-Laffitte z Jerzym Giedroyciem, który w 1990 drukował w Kulturze obszerne fragmenty "Lidy".
W 1991 został członkiem ZAiKS-u oraz Polskiego PEN Clubu.
W latach1991-1998 należał do redakcji kwartalnika literacko-artystycznego Tytuł .
W roku 1995 ukazała się następna mikropowieść J. - "Pan Bóg nie słyszy głuchych", nawiązująca do "Lidy".
W latach 1997-2002 prowadził zajęcia z tzw. specjalizacji praktycznoliterackiej na Uniwersytecie Gdańskim.
Od roku 1992 publikuje - głównie w prasie wybrzeżowej - felietony literackie w następujących cyklach: "Życie i liryka" - Gazeta Morska (gdański dodatek Gazety Wyborczej ) (1992); Nasza Rodzina (Paryż) (1993-1994); Tytuł (1993-1995); Dziennik Bałtycki (1995-1997); "Posłuchaj, M..." Nasza Rodzina (Paryż) (1995-1998); "Zapiski ze stróżówki" - Kwartalnik Artystyczny (1998-2002); "Z pamięci" - Vivat Academia (1998-2002); "Wolnym krokiem" - Dzień Dobry. Trójmiasto (2002). Wybór felietonów pt. "Życie i liryka" ukazał się w 1998 nakładem gdańskiego wydawnictwa "Słowo/Obraz Terytoria".
W roku 2000 reprezentował literaturę polską na Targach Książki we Frankfurcie.
Najnowszą książką J. jest powieść "Prawdziwa ballada o miłości" wydana w Krakowie jesienią 2002 roku przez Wydawnictwo "Znak".
Utwory J. - wiersze i fragmenty powieści - ukazywały się w zagranicznych periodykach literackich i antologiach literatury polskiej. Były tłumaczone głównie na język niemiecki, a także na angielski, rosyjski, białoruski i litewski.
A. J. mieszka w Gdańsku-Wrzeszczu.



Ważniejsze nagrody : Nagroda "Peleryny" za najciekawszy debiut roku 1978; Nagroda Polcul Foundation, Sydney 1988; Nagroda im. św. Stanisława Kostki; Nagroda "Gdańska Książka Roku" 1990; Honorowa Nagroda Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki 1990; Nagroda Czesława Miłosza 1990; Nagroda Fundacji Marii i Jerzego Kuncewiczów 1991; Nagroda "Pro libro legendo" Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku 1995; Nagroda Prezydenta Miasta Gdańska 1996; Odznaka Zasłużony Działacz Kultury 2001; Nagroda Prezydenta Miasta Gdańska 2002; Nagroda "Radiowa Osobowoć Roku" Radia Gdańsk 2002; Pomorska Nagroda Artystyczna 2002 ; Nagroda "Pro libro legendo" Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku 2002 ; Nominacja do nagrody Nike za rok 2005 ; Nagroda "Sztorm Roku 2008".

Wiersze, proza, felietony, fragmenty dzienników, recenzje J. ukazywały się m.in. w czasopismach : Nowy Wyraz (1973-74, 1976-77), Miesięcznik Literacki (1974), Więź (1974), Literatura (1980-81), Punkt (1978-80), Kultura (Warszawa) (1981), <EMPODPUNKT< em>(1983-86), Pomerania (1986), Puls (1988), Odra (1989, 1991, 2000-01), Poezja (1989), Kultura (Paryż) (1990), Tytuł (1992-1995), Nasza Rodzina (1993-1999), NaGłos (1994), Tygodnik Powszechny (1994, 1999), Kwartalnik Artystyczny (1998-2008), Arkusz (2000), Przegląd Polityczny (2000-2001, 2003, 2007).

Zbiory wierszy : "Sen, który na pewno nie był miłością" [arkusz poetycki, suplement do Nowego Wyrazu ] 1974; "Po drugiej stronie" 1977; "Nie strzelajcie do Beatlesów" 1983; "Jak gołębie gnane burzą" 1990; "Dopóki jeszcze..." 1991.
Proza : "W środku nocy" 1980; "Lida" 1990; 2 wyd. 1994; 3 wyd. 2004; "Pan Bóg nie słyszy głuchych" (1995); "Życie i liryka" 1998; "Prawdziwa ballada o miłości" 2002; "Popiół i wiatr" 2005; "Dzień przed końcem świata" 2008.

Pseudonimy: (jota), O. Łapian, Oleg Kazanow, Olek Łapian, A.J.

 

 

Aleksander Jurewicz o sobie i twórczo ś ci

 

Ta książka wisiała nad moim życiem, domagała się zaistnienia. Poczułem rodzaj pięknej intuicji, tajemniczy podszept, miałem pierwszy "napad lidzki". Nie planowałem wcześniej, że będę opisywał jakiś temat kresowy. "Lida" zapoczątkowała moje przeznaczenie literackie. Poczułem, że moje życie jest potrzebne.

Każda z moich poprzednich powieści koncentrowała się wokół jakiejś ważnej dla mnie postaci, jakiegoś ważnego członka rodziny - opowiada Aleksander Jurewicz. - Była matka, była babka, brakowało mi tylko, i to brakowało bardzo boleśnie, ojca. Pojawiał się on oczywiście w poprzednich powieściach, ale wiedziałem, że będę chciał poświęcić mu nieco więcej miejsca. Stąd wzięła się ta książka. To takie oswajanie pamięci o nim, ocieplanie jego cienia, który wciąż bardzo mocno we mnie tkwi.

Nigdy nie miałem zamiaru wracać na swoją Białoruś ani w literaturze, ani w życiu. A mimo wszystko wyszło tak, że jedna książka poganiała drugą. Lida , która jest poświęcona babci, Pan Bóg nie słyszy głuchych – dziadkowi, Prawdziwa ballada o miłości – mamie, no i został tato. To była najtrudniejsza książka, ale domagała się napisania. Miałem takie momenty, najczęściej gdy pisałem Balladę o miłości , a pisałem ją siedem lat, kiedy książka o ojcu zajmowała mnie tak bardzo, że wypychała tworzoną wówczas Balladę z maszyny. A przecież wówczas nie dawała jeszcze nic w zamian, bo nie miałem gotowego tekstu, ani nawet pomysłu na tę książkę. Musiała poczekać na swój czas, na to, bym dojrzał do tego tematu, albo bym bardziej zbliżył się do granicy naszego życia, skąd bliżej jest ku zachodowi, gdzie już zaczyna być po zachodzie, kiedy śmierć nie jest dla nas jakąś abstrakcją, tylko zaczyna nas dotykać. W obliczu tego, że w moim życiu pewne sprawy zamykają się same, ta książka musiała pojawić się właśnie w tym momencie. Jedną z osób, która sprowokowała to, że zacząłem pisać Lidę , była moja mała córeczka, która domagała się ode mnie napisania bajki, a ja strasznie nie lubiłem literatury dziecięcej, sam jej nie czytałem. Córka była na tyle mała, że sama nie mogła nic napisać, więc postanowiłem jej napisać bajkę o pięcioletnim chłopcu, który nagle musiał zmierzyć się z utratą… To prawie tak, jak w bajkach Andersena, w nich musi być jakiś dramatyzm. Ów chłopiec został oderwany od babci i tak jemu, i mnie się to wszystko zaczęło. Niby pisałem dla córki, ale później przyniosło mi to następną książkę, następnie kolejną i tak upłynęły mi dwadzieścia trzy lata życia. W zasadzie mógłbym to porównać do podróży, w którą wybrałem się nieświadomie, ale która porwała mnie i dała mi odskocznię od życia. Lida oderwała mnie od stanu wojennego, dalsze książki odrywały mnie od wariactw kapitalistycznych, dlatego też nie wiem do końca, co się dzieje dokoła. Teraz doszedłem do etapu, kiedy kończę swój cykl, czteroksiąg. Nagle ta moja mała dziewczynka, Justyna, opuszcza dom i sama zostaje matką. To jest najlepsza i zupełnie niereżyserowana puenta. W chwili gdy przekazywałem wydawnictwu maszynopis najnowszej książki, jeszcze nie było wiadomo, że będę dziadkiem! Dziś nie sądzę, bym zaczął pisać kolejny cykl dla wnuczki. W ten sposób cykl się zamknął. Dotychczas było bowiem tak, że gdy kończyłem jedną książkę, to następna już pukała do drzwi. W tej chwili kurtyna zapadła i nie mam już nic za plecami. O czym pisać? Jak jeszcze bardziej można przygnębić ludzi? Bardziej, niż robiłem to dotąd, się nie da! W księgarniach powinna być nawet półka z książkami pod hasłem: literatura przygnębiająca, tam powinna znaleźć się moja literatura!