Папярэдняя старонка: Teodor Narbutt

DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO. Tom piąty 


Аўтар: Teodor Narbutt,
Дадана: 24-05-2007,
Крыніца: Wilno. Nakładem i drukiem A. Marcinowskiego. 1839.



Od śmierci Gedymina do bitwy nad Worskłą.

Ze czterma rycinami na kamieniu.

Dozwala się drukować pod tym warunkiem, aby po wydrukowaniu, złożona była w Komitecie Cenzury, liczba exemplarzy ustawą przepisana. Wilno 1838 dnia 9 Sierpnia.

Cenzor Leon Borowski.


UKAZICIEL PODZIAŁOW TOMU PIĄTEGO.

Przemowa... Stronica ... VII

XIĘGA DZIEWIĄTA.

Rozdział

I. Panowania Montwida i Jawnuta... 1.

II. Olgerd, Wielki Xiąże Litewski... 26.

III. Zamiary Krzyżaków na podbicie Litwy... 92.

IV. Do końca panowania Olgerda... 145.

V. Jagełło, Wielki Xiąże Litewski... 241.

VI. Kiejstut, Wielki Xiąże Litewski... 280.

VII. Jagełło Wielkim Xiążęciem powtóre... 311.

XIĘGA DZIESIĄTA.

Rozdział

I. Skirgełło, Wielki Xiąże Litewski... 396.

II. Rokosze, zamieszania, wojny... 431.

III. Witold, Wielki Xiąże Litewski i Żmójdzki, Skirgełło, Wielki Xiąże Ruski... 491.

IV. Witold, Wielki Xiąże Litewski,Żmójdzki i Ruski... 548.

V. Koniec wieku czternastego... 606.

DODATKI.

I. Cokolwiek z historyi miasta Lidy - 1

II. List Wielkiego Kommandora, do Wielkiej Xiężny Olgerdowej - 7

III. Wypowiedzenie wojny przez Krzyżaków, roku 1383 - 9

IV. Zapis Witolda - 12

S. I

V. Dwa listy Wielkiego Mistrza

VI. Bulla Papieża Urbana VI.

VII. Opisy z Krzyżakami

VIII. Sprostowania historyczne

IX. Przymierze pokoju

X. O męczennikach

XI. Poczet mocarzów panujących do roku 1407 włącznie

XII. Postrzeżenia i poprawa, odnoszące się do Tomu poprzedniego

RYCINY.

1 . Przed xięgą dziewiątą: Portret Olgerda. W. Xiązęcia Litew., wzięty z dawnych rycin Krakowskich, u Gwagnina: Opisanie W. X. Litew. str. 25.

2. Przy § 1277 Plan bitwy pod Rudawą.

3. Widok starego zamku Kowieńskiego, zapewne z piętnastego wieku, jak był odbudowany pod panowaniem Witolda. Rysunek udzielony, ze zbioru starożytnych pamiątek P. A. M. do § 1351.

4. Przed xięgą dziesiątą. Portret Skirgełły, Wielkiego Xiążęcia Litewskiego i Ruskiego, kopija z dawnych rycin krakowskich

S. II

Imiona Prenumeratorów na to dzieło, o których wiadomość wydawca dotąd otrzymał.

[podano liczbę egzemlarzy]

Bitowlt Ernest Franciszek, Proboszcz Zamusko - Gruździewski, na pięć pierwszych tomów... 1.

Bowkiewicz, Kanonik Kat. Wileń. na Tom V-ty... 1.

Czyż Porucznik na Tomy V i VI - ty... 1.

Dmochowski, Nora. Bisk. Pr. Kat. Wil. Kaw. na Tom V- ty... 1.

Dmochowski Aurelian, napięć pierwszych Tomów... 1.

Górski Mikołaj, Prał. Kancl. Kat. Kamień. Vice-Offic. i Kaw. na Tom V - ty... 1.

Hutorowicz Jan, Kolleg. Regestr., na TomV - ty... 1.

Mackiewicz Franciszek Borgiasz Łukasz, Bisk. Podol...

Kamien. Dyec. i Katolików w Bessarabii i Kaw. na Tom V- ty... 1 .

Osztorp Mar. Gub. Miń. Rz. B. St. Komandor i Kawaler, na całe dzieło... 1 .

Pawłowicz Józef, Sekretarz Sądu Gran. Rosieńskiego, na pięć pierwszych Tomów... 1.

Poliński, Rad. Sianu i Kawaler, na sześć pierwszych Tomów... 1.

Pomarnacki Julian, na Tom V- ty... 1.

Rusiecki Józef, Pleban Swiad. na Tom V- ty... 1.

Zawisza Jan, Prez. Sądu Pow. Wołkowyskiego, na Tom V- ty... 1.

S. III

OMYŁKI ZASZŁE W DRUKU.

Str. 137 wiersz ostatni, przypis, zamiast: Ad. D. czytać An. D.

Str. 255 wiersz 19 przypis, zamiast:ta czytać tamta.

Str. 439 wiersz 13 przypis, zamiast:starych czytać starszych.

Str. 476 wiersz ostatni przypis zamiast laurato czytać lacerato.

S. IV

PRZEMOWA.

Tom niniejszy, ani połowy przeciągu lat nie obejmuje, w porównaniu do opisanego okresu w poprzednim: gdyż lepiej w źródłach wyjaśnione szczegółowe wypadki, dały sposobność dostateczniejszego ich wyłożenia; pomoce badawcze, nad moje nawet spodziewanie, wsparły pracę moję, że się udało wiele szczegółów, bardzo ważnych, uzupełnić, inne wyświecić lub wydobydź na scenę historyczną, zpod zasłony zapomnienia. Jednakże i tak dość zostanie do żądania: bo wyjaśnienie jednych rzeczy, pokazuje potrzebę częstokroć poszukiwania drugich, jakich się domyślać można z tych, które się wyszukać dały.

Odmiana religii, jest zawsze rewolucyą w państwach, wielce postać rzeczy odmieniającą: u nas ona przyniosła niezmiernie wielki uszczerbek pamiątkom historycznym, bo

S. V

gdy skruszono bogów ołtarze, bez względu na ich znaczenie w pamiątek zachowaniu, z najodleglejszych wiekow, kiedy oddano zepsuciu, posągi, godła, napisy, wytępiono podania mytyczne, zawsze na historyi oparte, jednem słowem: to, co było świętością dawniej, pogardy piętnem nacechowano; - co za dziw, że dzieje narodowe poniosły stratę nieopisaną? Po tej rewolucyi, którą panowanie Olgerda przygotowało, a syna jego usilność spełniła, odmieniła się postać i życia narodowego. Lecz naród w tem nowem życiu, jakby nanowo odmłodniały, począł liczyć lata młodzieńcze i dojrzewał sporo pod wpływem bohatera wieku, Wielkiego Witolda; wyrównywać nawet poczynał w oświacie, kunsztach i przemyśle gospodarczym, przybranym braciom swoim Polakom. Lecz jeszcze ozierał się na przeszłość swoję, jeszcze marzenia poetyczne o bogach, zajmowały umysły, kołysały urojenia wyobraźni romantycznej, ołtarze nawet w głębi Żmójdzi, nie przestawały palić ofiar dla bogów ojczystych. Ani panowanie Krzyżaków, ani przykład stolicy państwa i najmożniejszych fa-

S. VI

milij, nie były zdolnemi, wybić z pamięci tych urojeń mytycznych; zaledwo czas i usilność najgorliwsza, długo panujących, Witolda i Jagełły, ostatniemu przeistoczeniu na chrześcian, dadź potrafiły niezachwiane postępy.

W ciągu tomu niniejszego, obok wypadków politycznych i wojennych, które najmodniej w historycznych obrazach uderzają w oko, starałem się odcieniować, ile bydź mogło, dobitnym kolorem szczegóły z życia narodowego wiadome, lub dośledzić się dające, chciałem nawet pokazać w prawdziwem świetle, charaktery osób znakomitszych, subtelność polityki gabinetowej i cały, że tak rzekę, ruch machiny, rozmaicie naciąganej i rozmaicie kierowanej sztucznością wymysłów ludzkich, a jednak prowadzonej, łaskawą ręką Najwyższej mądrości, Króla królów i Ojca narodów".

Zkądinąd, okres ten, chociaż tylko lat sześćdziesiąt siedm obejmujący, jest najważniejszym w historyi Litewskiej, będąc okresem rewolucyi, o której powiedzieliśmy dopiero. Czytelnik osądzi, ile on pracy mogł kosztować, której, żem nie skąpił, świadkiem

S. VII

będzie obszemość opisów; sam nawet znajdzie dość zabawy, czy zatrudnienia, gdy zechce dopełnić uwagi, postrzelenia, rozbiory i sądzenia o rzeczach i ludziach, na scenę historyczną wyprowadzonych, czego sobie nie dozwoliłem podług raz obranego planu. Zbliżyć należy nawet wiele rzeczy w materyi religijnej, w tomie pierwszym wyłożonych, do różnych opisów tej epoki, dla uzupełnienia wiadomości, o dziele nawracania, które tu powtarzać mi się nie zdawało, dla tego samego, żeby po dwa razy jednej rzeczy nie opowiadać; chociaż i tak nie raz w tę wadę, zbieraczom różnych wiadomości właściwą, przyszło i mnie wpaść z istotnej konieczności. Kończy się tom niniejszy na latach ostatnich wieku czternastego, od której to epoki, nastaje inny obrót rzeczy politycznych w Litwie; o czem tom następny, a szósty z porządku, zajmie uwagę łaskawego czytelnika.

T. N.

Pisałem w Szawrach 1837 Stycznia 20.


S. 1


Dzieje Narodu litewskiego Xięga dziewiąta.


ROZDZIAŁ I. PANOWANIA MONTWIDA I JAWNUTA.

1188. Postrzeżenia.

Pokazaliśmy już wyżej, ile niepewną jest chronologia w starych dziejopisach naszych, pod epokę śmierci Gedymina; oprócz tego, potracili oni z oczu wiele wydarzeń, dziejących się bezpośrednio po tym wypadku. Widoczny brak w kronice litewskiej, zaszły jeszcze przed wiekiem Długosza, w niej nawet o śmierci tego Monarchy krótką wzmiankę, wrzuconą przez przepisywacza znajdujemy, bez żadnej daty, ani opisu szczegółowego- jak zazwyczaj przy takich wy

img/22.jpg

S. 2

padkach na innych miejscach postrzegamy (1). Kronikarze Pruscy są równie prawie niedostatecznymi w epoce, o której mowa, lecz więcej namieniają szczegółów prawdziwych, które w naszych, albo zaginęły; albo niestosownie są oddane; sprawdzenie dat jest u nas podług dyplomatów, następstwo wydarzeń podług źrzódeł krytykę wytrzymujących.

1189. R. 1340. Montwid Wielki Xsiążę Litewski.

Równo ze zgonem Gedymina, znajdujemy w dziejach 1 ruskich najwyższym dowódzcą siły zbrojnej Litewskiej, jednego z synów jego: był on nawet uważany za Króla Litewskiego u Niemców, tojest: Wielkiego Xiążęcia. Jednakże imię jego Orthmannowitz, zachowane u Grunawa, zkąd wziąć musiał Łukasz Dawid (2), nie daje się przystosować, ani do Jawnuta, ani do kogo innego z dzieci Gedymina, oprócz Montwida. Gdyż podług wszelkiego do pra-

---------------------------

(1) I rozdeliwszy ich (synów), sam poczestno umrę. Kron rękop. Lit. Bych. str. 32.

(2) Łuk. Dawid: 13. VI. S. 145 Dla czegoby Montwida nazywano u Niemców Orthmannowitz, trudno jest zgadnąć. Pochodzi ta wiadomość od Grunawa, najczęściej mylnie nazwania wypisującego. Lecz musiała bydź przyczyna tego, tojest: że Montwid znajomym był pod jakiemś podobnem temu nazwaniem, pochodzącem czy od czynu jakiego, czy od imienia przy obrządkach pogańskich przyjętego, czy od posiadłości jakowej.

S. 3

wdy podobieństwa, ten Xiąże, najstarszy w rodzinie swojej, chociaż miał uposażenie na Koraczewie i Słonimie, wojskami dowodzić musiał przeciw Krzyżakom na Żmójdzi, pod samą porę śmierci ojcowskiej; on więc z prawa pierworodztwa był następcą najwyższej dostojności w narodzie. Chociaż bowiem z rozporządzenia ojcowskiego, Jawnut z matką swoją, pozostać był powinien przy posiadaniu Wilna, stolicy Wielkiego Xięztwa, a tem samem u steru rządu; lecz Montwid, na czele wojska będący, więcej miał władzy w ręku swoim, ani mógł przeto zniewieściały Jawnut, i, jak go poznamy następnie, człowiek słabego umysłu i serca, na moment sprzeciwić się bratu najstarszemu, który, mając Kernow w ręku swoimi miał zręczność zwołać przedniejszych panów z narodu i za ich pośrzednictwem wziąć tytuł Wielkiego Xiążęcia.

1190. R. 1340. Zajście z Krzyżakami. Śmierć Montwida.

Zgadzają się dziejopisowie (1), że na odemszczenie śmierci Wielkiego Xiążęcia, uczynił naród wielkie uzbrojenie, na czele którego nowy Wielki Xiąże Orthmannowitz, czyli Montwid się znajdował, jak wymienia kronikarz Pruski. Wojska się ścią-

---------------------------

(1) Stryjkowski: str. 373. Łuk. Dawid: 1. c.

S. 4

gały ze wszystkich stron państwa do Kowna i wszyscy siedmiu synowie Gedymina poprzysięgli zemstę przeciw Krzyżakom. To wojsko wynosiło czterdzieści tysięcy ludu: z tych cześć jedna wyprawiony była do Kurlandyi, dla obserwowania Krzyżaków Inflantskich, główne siły naszły w porządnych hufach zamek Bajern, i część Zmójdzi okolicznej, zagarniętą przez jego posiadaczów. Niewiadomo jednak: jakim sposobem ten zamek zdobytym został? Ze tak było, widzimy z postępów kampanii, gdyż wojsko wprędce posunęło się do Pruss, we dwóch oddziałach: jeden pociągnął pod Ragnitę, z którego podjazd napotkał przypadkowie Kommandora tamecznego Teobalda Pol z rządcą Tylżańskim, Bebe Transden zwanym, których pobili z ludźmi przy nich będącymi. Drugi oddział, udając, jakoby szedł do Mazowsza, wpadł znienacka do Pruss, zabiegł aż pod Dringfort, gdzie wiele szkód poczynił i tak jak pierwszy, powrócił bez przeszkody, ze zdobyczą do kraju. Krzyżacy, pod słabym wojownikiem, Wielkim Mistrzem Ludolfem Konig, wybierali się w pogoń, grozili napadem na kraje Litewskie, potem zawierali jakoweś przymierze rozejmowe, czego niewiadome są szczegóły (1). To wszystko odnosi się do krótkiego panowania Montwida, który w tymże samym roku

---------------------------

(1) Łuk. Dawid: B. IV. S. 145. 146.

S. 5

1340. znika ze sceny historycznej i Tablica genealogiczna III, kładąc w tymże roku smierć jego, potwierdza tę prawdę.

1191. R. 1340. Rzeczy Ruskie.

Tenże sam rok był świadkiem śmierci Bolesława, Xiążęcia Mazowieckiego, męża Maryi Gedyminowny, przez okrótne otrucie od fanatyków' religijnych Lwowskich sprawionej; Xiąże ten, panując prawem dziedzictwa po ojcu swoim Trojdenie, przez głowę matki Maryi Andrzejewny nań spadłem, przyiął był obrządek wschodniego kościoła; napotem znowu powrócił do katolickiego i zaczął nawracać Rusinów do unii; to było przyczyną, że go otruto. Król Polski Kazimierz, dziad po ojcu i mający za sobą siostrę żony zmarłego Bolesława, dawszy jej schronienie u siebie, naszedł Kuś Czerwoną i cały kraj zagarnął przez, poddanie się, Zawarowawszy Rusinom wolność ich obrządków religijnych. Ta mądra Króla Polskiego polityka, przyczyniła jego państwu piękną prowincyą; nadto zbliżył się on bezpośrednio do granic posiadłości Litewskich, na Rusi południowej, tojest: Wołynia i Brzeskiego Polesia. Żeby i z tej strony zabezpieczyć się, przystąpił do przymierza pokoju, które na dwa lata zawierali Xiążęta Gedyminowicze z Ziemowitem i Kazimierzem, Xiążętami Ma-

S. 6

zowieckiemi, domniemanymi sukcessorami po Bolesławie otrutym. Do zawarcia przymierza z Mazowszanami i Królem Polskim ze strony Litewskiej, byli Kommisarzami Kiejstut i Lubart, z synowcami swoimi, Jerzym Narymundowiczem i Jerzym Koryatowiczem, działali zaś w imieniu Wielkiego Xiążęcia Jawnuta. oraz braci jego Olgerda, Koryata i innych (1). Przez czas trwania dwuletniego rozejmu, nie tylko bezpieczeństwo ziem posiadanych za warowały sobie strony; lecz wszelkie nieprzyjazne zajścia, lub nieporozumienia, bez dobycia oręża, w przypadku niczałatwienia w domu, prząz sąd Króla Węgierskiego rozstrzygnione bydź, powinny. Obawiały się jednak obie strony szlachty Ruskiej, gdyż zawarowały sobie nawzajem, aby zamki tych krajów nie były z gruzow podnoszone, bo i zamek Lwowski, Król Kazimierz kazał zrujnować natenczas (2).

---------------------------

(1) Jawnuta, Kiejstut, Lubard, Georgius Koryatowics inducias faciunt cum Casimiro Magno Rege et Ducibus Masoviae Zemovito et Casimiro, pro se et Olgerdo Coriato et fratribus ad duos annos: per quod tempus rex Leopolcnsem terram ipsi vero Vladimiriensem, Lucensem, Belzensem, Chelmensem et Brestensem quiete possidere debent. Sed nullus acdificabunt vel instaurabunt arces. Krzemieniec arcem Narymundowicz in sequcstro habebit. Non ferent opem alteri contra alteros, sed stabunt arbitrio Hungarorum regi de controversiis. Cromeri Index archivi Cracovieusis MS. N. 373. Sine data. cf. Naruszewicz. Wyd. Grelowskie. T. VI. str. 91 - 104.

(2) Żeby Litwini w roku 1340 Mazowsze plądrowali, jak

S. 7

wości, żeby ta Xiężna, Rusinka z urodzenia, nie miała władzy nad mężem swoim i nie. wpływała na jego testamentowe rozporządzenia; skutkiem czego, sama pozostała z synem swoim u steru państwa, jakośmy rzekli; przeciwko czemu po zgonie Montwida, nikt się szemrzeć nie ad ważył. Mimo tej uległości woli ojcowskiej, Xiąże Olgerd nie przestawał utrzemywać powagi narodu swojego w stronie sąsiedniej Xięztwu Witebskiemu, które dzierżał prawem spadku dziedzicznego na żonę swoję Maryą. Podcieniem tej powagi, nie tylko bezpieczne były granice, z tej strony państwa, ale się ukrywał nie jeden, z mniejszych Xiążąt Ruskich, od żelaznego jarzma Mongołów. Między innemi dość znaczne Xięztwo Smoleńskie winne było sprzymierzeniu się swojemu z Litwą niezależność od władzy nadwołżańskiego Nerona Hana Uzbeka. Póki żył Gedymin, szanowano tę opiekę, lecz po jego zgonie Xiążęta Ruscy zazdrośni przeciw Janowi Alexandrowiczowi Xiażęciu Smoleńskiemu, potrafili w końcu w to, że Uzbek ogłosił go za buntownika, rozkazał mocą oręża przymusić do hołdu i na ten koniec wysłał z wojskiem Towlubeja, obok rozkazu do wszystkich Xiążąt Ruskich przesłanego, żeby się pod chorągwie tego wodza zbierali. W rzeczy samej, wyprawa przeciw Smoleńskowi była najzawołańsza w tamtym czasie, nieszło tu bowiem prosto ona-

S. 8

jechanie Xięztwa, lecz spodziewano się, że z tej okazyi wywinę się wojna z Litwą; na cożby inaczej tak ogromne siły zbierał To w lubej, gdyby tylko z jednym, bardzo słabym z siebie Xiążęciem, spodziewał się mieć do czynienia. Mimo krociowego zastępu Tatarów, Wielki Xiąże Ruski, Jan Kaleta, posłał całe wojsko swoje; pięciu innych Xiążąt udzielnych osobiście stanęło na czele swoich wojowników. Smoleńsk nie mógł innej obrony przeciw tej ogromnej sile wystawić, prócz swoich murów, walecznego sprzymierzeńca Olgerda i roztropnego Xiążęcia swojego. On się udał do traktowania z Towlubejem i do tyla potrafił, ze to wojsko spojrzawszy tylko na mocna baszty Smoleńska, odeszło na powrót; okupiony wódz przyjął na siebie ukołysanie gniewu Hana, i przeniósł korzyść własną, nad niepewne mierzenie się orężem z wojskami Litewskiemi, które się zawsze Tatarom nie powodziło (1).

1194. R. 1342. Wyprawa Olgerda pod Możajsk.

Tak więc był tarczą dla sprzymierzeńców swoich Olgerd, ale nie tylko przeciw Tatarom, lecz i własnym ich rodakom. Xiąże Razański, sprzymierzeniec Litwy, miał jakieś prawo do Mozajska, który przyciska-

---------------------------

(1) Karamzin: T. IV. str. 214. 215: Kronika Nikonowska. T. III. str. 106.

S. 9

1192. R. 1340. Janwut, Wielki Xsiąże Litewski.

Lubo niewymieniona data wspomnionego dopiero przymierza, ono się odnosić musi najpóźniej do początku roku 1341, ile z czasu zagarnięcia Rusi Czerwonej przez Kazimierza Wielkiego sadzić wypada; od. tej przeto epoki liczyć winniśmy lata panowania Jawnuta, nad Wielkiem Xięztwem Litewskiem. Był on pospołu z matką swoją u steru rządu, lecz nie wziął sławy oręża w dziedzictwie po ojcu; czego stan obecny ojczyzny wymagał nieodbicie.

1193. Znaczenie Olgerda.

Olgerd, trzeci z porządku w rzędzie braci, lecz przewyższający wszystkich przymiotami moralnemi i fizycznemi, rokował przyszłą wielkość swoję, i nadzieję ojczyzny; niepodobna nie sądzić, aby przenikliwy geniusz Gedymina nie poznawał tego w synie własnym; lecz zapewne słabość starca dla żony, kazała mu to widzieć, co ona widzieć pragnęła, tojest: następcę tronu w upodobanym synie najmłodszym, a w pasierzbach rozmaite zarzuty, usuwające ich od tej prerogatywy. Nie ma bowiem powodu do wątpli-

---------------------------

Długosz: p. 1059 twierdzi, nie możemy ani przeczyć, ani potwierdzać, nie mając o tem zkądinąd wiadomości. Wyprawa ta miała mieć miejsce 8 Września: między popełnionemi szkodami, siedmiu jakoby xięży zabito.

S. 10

jąc orężem zrabował. To miasto zostawało pod opieką Wielkiego Xiążęcia, Symona, syna Jana Kalety, niedawno zmarłego, przeto wyłamywało się zpod władzy Razańskiego Xiążęcia. Olgerd postanowił przywrócić Możajsk swemu sprzymierzeńcowi. Na ten koniec, pod jesień w roku 1341 ppdstąpił pod miasto z wojskiem; znalazłszy jednak silną obronę warowni, przestał na popaleniu przygrodkow i przedmieścia. Xiąże Symon wyruszył z Moskwy na czele swoich zastępów, lecz zapóźno; Litewscy rabownicy już swoje zrobili. Musiał się przeto pogodzić ze szwagrem: której ugody było warunkiem, aby zdobyte przez Litwinów miasto Tyszyuow, pozostało przy władaniu Xiążęcia Razańskiego, o którego krzywdy rzecz się toczyła (1).

1195. R. 1342. Zajście Połoczan z Krzyżakami.

Wiemy już z poprzednieh opowiadań naszych (§ 1081), że Woin od roku już 1307 zarządzał Xięztwem Połockiem; ten brat najmłodszy Gedymina, przyjął religią chrześciańską obrządku wschodniego; miał on syna, Lubko mającego przezwanie, a imie chrześciańskie Bazyli. Ten młody Xiąże dowodził wojskami ojca swojego w roku 1342, podczas zajścia

---------------------------

(1) Kroniki: Troicka, Nikonowska i Nowogródzka, u Karamizina. T. IV. Nota 333.

S. 11

z Krzyżakami Inflantskiemi. Albowiem po spokojnym i sprawiedliwość miłującym tamecznym Mistrzu, Eberhardzie Monheim, gdy nastał Burchard Dreilewen człowiek wojenny i chciwy potęgi Krzyżacy poczęli rozpostrzeniać swoję zawłaszczenia w krainie do Rusi przynależącej; na ten koniec założyli dwa domy warowne, czyli zameczki Marienburg i Frauenburg, na pograniczu ziem Ruskich. Xiąże Woin, postanowił zniszczyć Marienhurg: wyprawił syna swojego z wojskiem, który i tę warownię ścisnął mocno i opalił przygrodki; Krzyżacy jednak dzielnie się bronili, nadeszła odsiecz i w bitwie stracili Połoczanie ośmdziesiąt dwóch mężów. Działo się to w pierwszych miesiącach roku 1342 (1).

1196. Rzeczy Ruskie.

Ten sarn duch zaborów ziem cudzych i własności, był początkiem wojny Krzyżaków i ze Pskowianami. Wolne to miasto miało na czele rządu swojego Alexandra Wsewołodowicza, podobno brata Olgi, matki Olgerda, który prowadząc zrazu dość szczęśliwą wojnę z Niemcami Inflantskimi, sprzykrzył sobie władzę w Pskowie mu powierzoną, usunął się od spraw publicznych, pojechał do Nowogrodu Wielkiego i tam w klasztorze S. Pantaleona obrał mieszkanie. Tym-

---------------------------

(1) Ordeus Chronik: ap, Matlheus: T. I. p. 778.

S. 12

czasem Burchard Dreilewen, wyraźnie rozwinął kroki nieprzyjacielskie, przeciw Rzeczypospolitej; założył zamek Neuhausen nad rzeką Niżwą, tuż, na pograniczu, najechać kazał nawet przedmieście Rugodiwy, czyli dzisiejszej Narwy, które spalono. Po czem robił silne przygotowanie do dalszych napadów: co widząc Pskowianie, gotować się poczęli do obrony, wzywali Xiążęcia Alexandra, aby pośpieszył na ratunek ojczyzny ogołoconej z dowódzcy wojennego, albo im dał namiestnika godnego siebie zastąpić. Stary wojownik nie chciał już przypasywać do boku oręża, który złożył dla pokoju własnego; namiestnika nawet nie przysłał. Udano się do Nowogrodzian, ci odmówili pomocy, niechcąc zapewne zrywać z Niemcami swoich stosunków. Znowu błagali Alexandra, podówczas on wskazał siestrzana swojego, Xiążęcia Witebskiego Olgerda (1).

1197. R. 1342. Olgerd Pskowianom pomaga.

Pskowianie wysłali natychmiast poselstwo do Witebska tem chętniej, gdy postrzegali nieżyczliwość Nowogrodzian, którym w końcu i nie dowierzali: bo gdy ci, postrzegłszy wejście w stosunki z Olgerdem już podsyłali półki posiłkowe, oni je odprawili na po-

---------------------------

(1) Kronika Pskowska, u Karamzina T. IV, str. 230. 231. Nota 336.

S. 13

wrót. Posłowie Pskowscy, stanąwszy przed Olgerdem, powiedzieli: "Monarcho, opuszczeni jesteśmy od swego wodza i braci Nowogrodzian, ty nas ratuj!" Olgerd przyjął to przełożenie i pośpieszył wysłać wojsko pod dowództwem jakiegoś Xiążęcia Jerzego Witowtowicza; po czem i sam, wezwawszy brata Kiejstuta, wraz z synem swoim Andrzejem (1) pośpieszył na czele zastępów Litewskich i Witebskich. Witowtowicz wyprawionym został pod Neuhaus, dla obserwacyi, czyli wzięcia języka z ludźmi Pskowskiemi i Izborskiemi. Sierpnia z dnia nad rzeką Mekużyną spotkał się ze znacznym oddziałem Niemców, został pobitym i po stracie sześćdziesiąt ludzi, umknął do Izborska- Tymczasem Xiąże Olgerd z głównemi siłami wojsk swoich i Pskowskich, przeprawił się za rzekę Wielka, wcale nie wiedząc, co spotkało Witowlowicza; stanął obozem i posiał podjazd ku stronie, zkąd nieprzyjaciel był spodziewany; wkrótce przyprowadzono jeńców, od których dowiedziano się że Niemcy nadciągnęli w większej sile, niżeli się spodziewano; obiegli Izborsk i szturmują do miasta. Xiąże Olgerd kazał wojsku znowu za rzekę powrócić, co postrzegłszy Pskowianie, puścili się przodem, będąc w o-

-----------------------------------

(1) Kronikarz mówi o tym. Andrzeju: tak: b o biasze jemu imie modlitwennoje, a jeszcze bit niekreszczen...

S. 14

bawię o swoje żony, dzieci i domówstwa, za tym powodem całe wojsko poszło ku miastu. Sam jednakże Xiąże z bratem Kiejstutem, nie wielki oddział jazdy mając z sobą, udał się przez niziny, Hramskiemi zwane, na obejrzenie sił Niemieckich. Tymczasem Bazyli Lubko, syn Xiążęcia Woina, z drugim jakimś żołnierzem, oddaliwszy się od swoich, zapewne chcąc bliżej rozpoznać nieprzyjaciela, nieostrożnie wpadł w ręce podjazdu krzyżackiego, który go pojmał, po czem okrutnym sposobem przez Krzyżaków rozsiekany został. Izborsk, chociaż był ściśle oblężony nawet wodę odjął miastu nieprzyjaciel, jednakże walecznością Witowtowicza i Rusinów, jego rozkazy należycie spełniających, ocalony został. Olgerd rozpoznawszy śrzodki dobrze prowadzonej obrony nie znajdował potrzeby podsyłania wojska na odsiecz. Przez dziesięć dni działał nieprzyjaciel pod Izborskiem, w końcu postrzegłszy nieużyteczność usiłowań, gdy się dowiedział o poruszeniach wojska Olgerda zagrażających odsieczą, popalił machiny i śpiesznie odciągnął do Inflant. Pskowianie wdzięczności swojej nie umieli okazać inaczej, jak ofiarowaniem dowództwa, czyli władzy Xiążęcej Olgerdowi, prosili tylko, aby chrzest przyjął. Xiąże odmówił; lecz natomiast syna swojego Andrzeja zostawił na Xiążęcia i dozwolił mu przyjęcia spólnictwa w wierze świętej, jako rodzącemu się z matki chrze-

S. 15

ścianki i będącemu już Katechumenem. Sani powrócił do Witebska. Pobożni Pskowianie, postawiwszy na czele swojem Xiążęcia młodego, oddali się w opiekę świętym patronom swoim, i w ściślejszą, ligę weszli z Nowogrodzianami, ponieważ silniejszej obrony przeciw Niemcom nie widzieli (1).

1198. R. 1342, 1343. Wojna Inflantska.

Inaczej przecież myślał Xiąże Witebski, on postanowił wyraźnym sposobem odemścić śmierci brata stryjecznego Lubka, przeciw prawu rycerskiemu i ludzkości zamordowanego, upokarzając dumę Krzyżaków, chcących już prawa przepisywać północnej Europie. Przygotował silną wyprawę i nie wprzódy swój zamiar ogłosił, aż wojsko było w poruszeniu; towarzyszyli mu bracia niektórzy. Kiejstut przyprowadził rycerstwo wileńskie, syn Andrzej ze Pskowianami przybył, zostawiwszy namiestnika na swojem miejscu.

1199.

Krzyżany dowiedzieli się o tej wyprawie wtedy, gdy już Olgerd był w ich kraju. Postrach padł nieźmierny na Zakon. Mistrz Inflantski wezwał

------------

(1) Kronika Pskowska, u Karamzina: T. IV. Nota 336. Latopisiec Daniłowicza: str 157. Sam Karamzin tamże str. 250 231.

S. 16

pomocy z Pruss i przymuszeni byli z całą potęgą Zakonu dawać odpor. Na tym jednym teatrze wojny, zajęci byli wszyscy Krzyżacy, ani nawet pomyśleć mogli o napadach z Pruss na Litwę, lubo zręczności im się nawijały ( 1 ). Chociaż ta wojna przeciągnęła się prawie przez całą zimę, między latami 1342 i 1343, szczegóły o niej w dziejach nie zostały. Tymczasem wybuchnęło powstanie powszechne Estów i obróciło w tamte strony część większą sił Zakonu; okoliczność ta bardzoby w krytycznem go postawiła położeniu, gdyby wezwana krucyata, na ratunek ginącego. Zakonu, nie pośpieszyła zagrozić Litwie, co spowodowało koniec powodzeniom zadźwińskim: Xiążęta bowiem Litewscy przynagleni znaleźli się powrócić do kraju.

1200. R. 1345. Krucyata.

Niedawno Wielkim Mistrzem obrany, Ludolf König Weitzau, czynnie się zawinął koło wezwania krucyaty z Niemiec, zapewne rozgłosiwszy smutne okoliczności które spotkały chrześcian, tojest: wojnę Inflantską z Litewskiemi Xiążętami i wielkie powstanie Estów. Jan, Król Czeski, zawsze porywczy do podobnych przedsięwzięć i wiele innych panów chrześciańskich, zwłaszcza chcących uniknąć nie wygodniej-

--------------------

(1) Orderu Chronik: 1. s. c. Voigt. B, V. S. 17. 18.

S. 17

szej krucyaty, w tej samej porze przeciw Turkom ogłoszonej, pośpieszyli pod chorągwie Króla Czeskiego zebrać się do Wrocławia; zkąd przed nadejściem zimy, przyciągnęli do Pruss. Ludwik młody Król Węgierski, Karol Markhrabia Morawii, Wilhelm IV Hrabia Hollandyi, Hrabia Günter Schwarzburg, Hrabia Henryk Holsztyński, i mnóztwo innych znakomitych osób rycerskich, którzy sami składali poczet dwieście koni Długo czekając na mrozy, wyciągnęły przecież zastępy, pod przewodnictwem Wielkiego Mistrza, który w pełnym tajemnic zamiarze swoim, prowadził wojsko kil granicom południowym; potem nagle obrócił się w lewo, przeszedł granicę i wkroczywszy w kraj Zapuszczański, obiegł jakieś miejsce warowne i bardzo mocne, bez wątpienia Junigedę, twierdzę nadniemnową, żeby otworzyć sobie łatwiejsze iście na Wilno. Twierdza ta, osadzona była wielką liczbą szlachty tamecznej i broniona z odwagą niepospolitą ( 1 ). Gdy wojsko czas i siły wycieńcza bezskutecznie, pod tą nigdy niedobytą jeszcze warownią, nadbiegła wieść donosząca, że Xiążęta Litewscy, Olgerd i Kiejstut, z ogromnemi siłami wtargnęli do Samlandyi, w której niesłychane spustoszenia popełniają: wsie wypalone, lud zabrany w niewolę, miasta i grody w perzynę

-----------------------------

(1) Krantz: Vandalia. Lib. VIII. c. 37. p. 193.

S. 18

obrócone. Natychmiast więc zaniechawszy oblężenia Junigedy, pociągnęło całe wojsko lewym brzegiem Niemna, dla dania ratunku najechanej srodze prowincyi. Lecz nim to wojsko połowę drogi odbyło, już przyszła wieść druga, że Litwini, opuściwszy Samlandyą pociągnęli brzegiem morskim do Kurlandyi, i Inflanty najeżdżać znowu zaczynają, ogołocone ze wszelkiej obrony: albowiem Mistrz tameczny, zatrudniony był poskramianiem, jego okrucieństwami rozjątrzonych Estończyków, którzy nie mało krwawych ofiar pomiędzy Niemcami swojej zawziętości poświęcili (1).

1201. R. 1343. Napad na Inflanty.

Zdziwieni Krzyżownicy, odebrali niebawnie wiadomość z Inflant, że Litwini w rzeczy samej przeszedłszy przez Kurlandyą i Semigallią. ściągnęli znaczne posiłki ze Żmójdzi, przebyli Dźwinę, obiegli i opalili Rygę i Neuermühle, posunęli się do Segewalde i Walk, wszędzie okropne zniszczenie i morderstwa rozpościerając; paląc jakoby ludzi żywcem na ofiarę bogom i niemiłosiernie mordując: gdyż świeżo jednego kupczyka, wiozącego mięsiwo, do Rygi, pojmawszy, rozpruli

-----------------------------

(1) Długosz: T. I. p. 1070. miesza w tej wojnie Inflantskie i Estońskie Judy ze Żmójdzinami, które po swojemu nazywa Barchones (?) Eisckones (Estones) Ossolienses (Osilienses.)

S. 19

mu brzuch, i uwiązawszy kiszkę do drzewa, dopóty wodzili wkoło, aż mu wszystkie wnętrzności wydarli, co miało bydź popełnionem z jakiegoś obrządku religijnego ( 1). Takie gadki, jak zazwyczaj w czasie trwogi, powiększone przesadą, oburzyły rycerstwo Krzyżowe i obu Królów, że nalegali najusilniej na Wielkiego Mistrza, żeby prowadził całe wojsko na ratunek Inflant, tak srodze uciśnionych. Lecz on wcale niemiał zamiaru przedsięwziąć tego iścia, czy że nie chciał podawać pomocy Krzyżakom Inflantskim, pod obecnym Mistrzem, dumą zbytecznie nadętym i ufnym we własne siły, mało chcącym ulegać naczelnej zwierzchności; przytem postępkami ostremi względem duchowieństwa i rycerstwa świeckiego, a okrucieństwami względem Estończyków, zatargami niepotrzebnemi z sąsiedzkiemi państwy, te nieszczęścia pranie dobrowolnie na siebie ściągającym; czy razem wiedząc niestałość pogody zimowej i przewidując, że za raptownem rzek puszczeniem, odwrót niezmiernie bydź może niebezpieczny i zgubny, przez kraj nad brzegiem morza położony, rzekami poprzerzynany gęsto, grunt bardzo gleisty mający, przez co byłaby strata niechybna koni, pociągowi

-------------------------------

(1) Arndt. T. II, S. 98. Niebyło takiego w religii obrządku, ale kara prosto cywilna: podania u nas samych głoszą, że złodziejów, pszczoły -wydzierających, takim sposobem karano za dawnych wiekow, wodząc okuło ula, albo barci.

S. 20

głód całego wojska udziałem; wolał przeto zatrudnić Krzyżowników zwyczajnem pustoszeniem Żmójdzi. Może miał jeszcze nadzieję, że przez to zmusi Xiążąt Inflanty opuścić, przeniesie teatr wojny do ich własnego kraju, i na przypadek prędkiego puszczenia zimy, bliższą będzie miał drogę. do odwrotu. Królowie nie potrafili żadnym spososobem odwieśdź starca od tego zamiaru, który będąc w godności najwyższego wodza, nie miał nawet potrzeby tłómaczyć się przed nimi z powodów swoich, przestał na nakazaniu ścisłego posłuszeństwa.

1202. R. 1344. Napad na Zmójdź.

Zbliżył się tymczasem początek roku 1344, kiedy krucyata, przeszedłszy Niemen pod Ragnitą, wtargnęła do kraju Żmójdzkiego, szerokim wprawdzie szlakiem i w dobrze urządzonym porządku, lecz nie było czego rabować: ponieważ lud wiejski wcześnie ostrzeżony, wyniósł się z miejsc, niebezpieczeństwem zagrożonych. Mała była liczba zdobyczy i brańców, nadewszystko niedostatek żywności, przymusił tracić wiele czasu na plądrowanie po miejscach odległych, między Niemnem a powiatem Rosieńskim tamtoczasowym. To gdy się dzieje, raptowne odpadnienie mrozów, jak przepowiadał stary Ludolf, zagroziło prędkiem rzek puszczeniem, i cała krucyata przymuszoną się

S. 21

znalazła z pośpiechem rzucić się do odwrotu (1).

1203. R. 1344. Postępy napadu na Inflanty.

W tym czasie zima w Inflanciech była trwalszą, gdyż nie przeszkodziła Litwinom do postępu w ich przedsięwzięciu. Wprawdzie Xiążęta Litewscy, dowiedziawsię o najechaniu Żmójdzi przez krucyatę, wrócili się za brzeg lewy Dźwiny; lecz wkrótce powzięli wiadomość, ze odliga wystraszyła nieprzyjaciół z kraju. Poczęli przeto na nowo gościć w kraju nieprzyjacielskim, napadli nocną porą w Semigallii w niedzielę (Reminiscere) w Wielkim Poście na klasztor Krzyżacki Tarweiten, gdzie siedmiu braci zakonnej i sto sześćdziesiąt ludzi zbrojnych wycięli. Potem poszli pod Nitawę, której przedzamcza popalili; od jakiego ognia, gdy się zamek zajął, zginęło w tym pożarze kilku Krzyżaków i sześćset ludzi różnego stanu w samym zamku; gwałtowny ten napad i pożar, silnym wiatrem rozdęty, zrujnował Nitawę całkowicie, gdzie niemała liczba kupców się znajdowała; poległo tam około tysiąca łudzi, częścią w obronie wybitych, częścią płomieniami zagarniętych. Poczem Litwini z wielka, zdobyczą i mnóztwem jeńców, powrócili do kraju swojego,

------------------

(1) Voigt 13. V. S. 30. 31. Źródła u niego wskazane i Przejrzane krytycznie.

S. 22

1204. R. 1344. Choroba Wielkiego Mistrza.

W Prusach zaszły narzekania na Wielkiego Mistrza Ludolfa, obwiniano go o wszelką niepomyślność tak świetnej wyprawy, tyle obiecującej; jego niezgodzeniu się z wolą Królow Czeskiego i Węgierskiego, przypisywano nieszczęścia w Inflanciech i Semigallii doświadczone; rycerze w zapędzie swoich wyrzutów, posunęli się aż do przypisywania mu zdrady; przymówki były gorzkie (1). Niepowodzenia wojenne obarczają smutkiem i zgryzotą wodzów, serca ich boleścią tem okropniejsza przejmując, ze powszechność w podobnych zdarzeniach zwykła bydź niesprawiedliwą, gdyż ona nie wgląda w okoliczności, i nie chce poznawać tego, co wódz miał na względzie, gdy obierał środki, przewidywał przyszłość i podług tego urządzał swoje przedsięwzięcia. Niewątpliwie były niesprawiedliwe narzekania na Wielkiego Mistrza, on przedsiębrał najlepsze środki; ze zaś cały wypadek poszedł niepomyślnie, chociaż i strata znaczącą pod żadnym względem nie była, zwłaszcza dla Krzyżowników: czyż można to przypisać było woli człowieka ? Lecz się nie-

-----------------------------------

(1) Quod castrum (Junigede) cum jam quasi expugnassent Lutherus Magister fratrum proditurie agens, misit nuncios cum litteris ad Reges prefutos, srcibens eis pro auxilio ferendo. Gdy odwoływał na ratunek Samlandyi. Corneri Chroń. ap. Eccard. T. II. p. 1064.

S. 23

sprawiedliwość tło tego stopnia posunęła przeciw Ludolfowi, że, nie mogąc znieść jej przykrości, zachorował na ciele i na umyśle, długo byt nieprzytomnym, w ostatku złożył najwyższą dostojność i w zaciszu klasztoru Engelsberga, na urzędzie Kommandora pozostał do zgonu.

1205. R. 1344. Napad na Prussy.

Nietajne były w Litwie rzeczy dziejące się w Prussach, poznane skutki bezkrólewia dostatecznie: ponieważ Xiążęta Litewscy, pod przewodnictwem Kiejstuta, umyślili śmiałą wyprawą zatrwożyć wnętrze kraju Krzyżackiego. Na ten koniec wtargnęli niespodzianie przez Mazowsze, z doborem jazdy swojej, przeszli Sudawską prowincyą, napadli na Rastenburg, wzięli czterdzieści ludzi zbrojnych pod bramą miasta, które zdobyli, zabrali wszystkie mienie, mężczyzn, kobiety i dzieci, ile ich było i popędzili w niewolę; spaliwszy w ostatku budowle, powrócili z lupami do kraju swojego. Działo się to w dni kilka po Wszystkich Świętych, roku 1344 (1).

1206. R. 1345. Wyprawy do Litwy.

Oburzeni Krzyżacy temi klęskami, wznowili dawniejsze postanowienie, aby corocznie dwa razy czynić wyprawę do Litwy, je-

-------------------------------------------------------

(1) Feria quinta in ebdomade animarum. Wigand ap. Voigt. B. V. S. 56.

S. 24

dnę lub dwie około Święta Gromnic, a potem na Wniebowzięcie N. Maryi Panny. W tym celu, Wielki Mistrz Dusmer Arffberg, zniosł się z Mistrzem prowincyonalnym Inflantskim, Goswinem Herike, aby w obu krajach jednoczasowie zrobiono przygotowania do napadu: jakoż zastępy z Pruss i Inflant połączyły się pod Memlem i wtargnęły w kraj Żmójdzki, gdzie pustosząc zwyczajnym sposobem, posunęły się ku rzece Jurze w okolice Onkajm (1). Ten przecię napad, nie miał powodzenia dla Krzyżaków: doświadczyli silnego oporu, ponieśli stratę w ludziach; chociaż nie mamy o tem szczegółowych wiadomości, prócz wzmianki u Grunawa i

-------------------------------------------------------

(1) Nec plures consveverunt in hyeme servare reysas quam 2. Wigand. ap. Voigt: B. IV. S. 41. Fratres..... in principuis et maioribus sancte Marie festivitatibus, videticet in die Assumpcionis et in die purficacionis suas huiusmodi invasiones vices seu Resas facuint et facerunt ac communiter et regulariter consueverunt, .....Na innem miejscu: Fratres.... quasi ex quodam lege sive regula annis singulis bis in anno congregatis validis exercilibus armatorum temporibus eis ad hoc negocium magis aptis et accomodis videlicet in mensibus Februrii in yeme et Julii (?) in es tate invadebant partes infidelium nunc istas, nunc alias, excepto quod quandoque propter alia viarum impedimenta ad easdem partes secum dictis exercitibus transferre non potentat; - quamvis eciam quandoque non solum bis in anno predicta, sed tociens quociens eisdem fratribus placuit vel eciam videbatur, quas quidem invasiones seu vices invadendi hujusmodi in suo sermone Resas vulgariter vocant. Wyjątek z processu Krzyżaków z Jagiełłą przed Soborom Konstancyeńskim. W Tajn. Arch. Królewiec. Porównać ten szczegół z § 1121.

S. 25

Kojałowicza, dwóch dziejopisów nieznajomych sobie, takoż Henneberger wyraźnie na rachunek znacznej klęski tę wyprawę pomieszcza; z tego względu prawdziwość historyczna, jest na stronę mniemania naszego (1). Drugi napad pod koniec tejże zimy, uskutecznili Niemcy, zniszczenia jego rozpościerały się w powiecie Germedie (2). Powiadają nawet dzieje, że Krzyżacy, przeszedłszy Niemen po lodzie, napadli na Wellonę, którą podrywem zdobyli i zniszczeniu oddali (3). Jednakże i na ten raz był silny opor; Litwy i klęski, w szczegółach swoich zaginione dla nas, lecz widoczne ztąd, że po tych napadach Krzyżacy poprzestali na czas niejaki nagabać Litwę, z czego powstał wniosek u dziejopisów o zawieszeniu broni urzędownie zawartem. Późniejsi krytycy jednakże niechcą tego przypuścić, może i słusznie: gdyż sam zbieg okoliczności, mógł zdziałać takie położenie (4).

-------------------------------------------------------

(1) Kojałowicz: p. 310. Henneberger: Schauplaz p. 289. Voigt znajduje w rękop. Grunawa i dla tego tylko w wątpliwość podaje.

(2) Voigt: I. c.

(3) Schütz: fol. 72 recto.

(4) Pauli: B. IV. S. 200. Voigt: 1. c.

S. 26

ROZDZIAŁ II. OLGERD, WIELKI XIĄŻE LITEWSKI.

1207. R. 1345. Śmierć Wielkiej Xsiężny Ewy i odmiany w kraju.

Odmiana wewnętrzna w Litwie, zaszła po zgonie Wielkiej Xiężny Jewny czyli Ewy, przypadłym w roku 1345, przy powadze której, piastował władzę Wielko-Xiążęcą, syn jej Jawnut. Lecz w słabym ręku trzymał wodze państwa, człowiek wcale niewojenny, i jak widać gnuśniej wychowany przez matkę. Gdyż go ani razu na czele wojska nie przywodzą dzieje, w wojnie ostatniej nawet Kiejstut dowodził zastępami wileńskiemi. Z tego powodu mało miał szacunku i poważenia w kraju i za granicą. Czasy zaś te potrzebowały naczelnika rządu, wcale inne przymioty mającego; Xiąże nie oddany sprawom rycerstwa, zaledwie godny był wtedy nazwania swojego. Znali to panowie przedniejsi, postrzegli bracia. Kiejstut był najbliższym, świadkiem rzeczy dziejących się w Wilnie, gdyż mieszkał w Trokach, o cztery tylko mile. On pierwszy powziął zamiar odmiany rządu, zapewne nie zazdrością powodowany, boby sarn na własną korzyść obrócił rewolucyą przez siebie zdziałaną; zkądinąd prawość sposobu myśleniu jego i gorąca

S. 27

miłość ojczyzny, okazane w dalszym ciągu życia, uwalniają od tego zarzutu, gdy z drugiej strony rysy charakteru Jawnuta, wiadome z dziejow, usprawiedliwiają czystość zamiaru Kiejstuta. Prawda, ze ten ostatni byt w wielkiej zawsze przyjaźni z Olgerdem, ale żaden z synów Gedymina nie był godniejszym na następcę po tym wielkim człowieku nad Olgerda: dzieiopisowie zgodnie oddają mu sprawiedliwość, że we wszelkich przymiotach przewyższył braci swoich'; szczególnie był skromny w życiu, pracowity, czynny, waleczny, głęboko myślący i biegły w sprawach rządu; rad obcować z ludźmi mądrymi, pełen miłości dobra publicznego, ludzki, miłosierny, tolerujący religijne pomysły. Szczęśliwym więc dla narodu nazwać potrzeba zamiar Kiejstuta, wsparty zapewne przedniejszych panów przychyleniem się: albowiem, ani on sam, ani przy pomocy braci, nie potrafiłby wydrzeć berła z rąk Jawnuta, przynajmniej bez wielkiego w kraju zamieszania, gdyby naród był temu przeciwny (1).

1208. R. 1345. Zrzucenie z tronu Jawnuta.

Kiejstut więc, powodowany potrzebą polityczną, zniosł się sekretnie z Olgerdem, o zamiarze zawładania stolicą państwa i sterem rządu; umówiony był dzień, na któ-

-------------------------------------------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. str. 55. Stryjkowski: str. 371 sequ.

S. 28

ry oba ci Xiążęta z wojskami do Wilna wstąpić mieli. Jakoż za nadejściem pory, Kiejstut wszedł do miasta w dobie nocnej, i mając zapewne porozumienie ze strażą, tak śpiesznie zawładał zamkami i warowniami, że Jawnut w lekkiem odzieniu wybiegłszy z pałacu, spuścił się z muru zamkowego i udał się niepoznany sam jeden w góry, Turzemi zwane (1). Jednakże pogoń wysłana wprędce ujęła go w lesie przejętego zimnem. Kiejstut, nie czyniąc żadnego gwałtu, zatrzymał brata w zamku, do przybycia Olgerda. On wcale się nic kwapił, aż dopiero za uwiadomieniem, co się stało, na wezwanie usilne Kiejstuta, przybył z Krewa do Wilna. Ten Xiążę, na czele rycerstwa i przedniejszych panów, spotkał go przed bramą miasta, wprowadził ze czcią na pałac Gedymina i pomimo wzbraniania się, podniesionym został, podług zwyczaju narodowego, na tron Wielko-Xiążęcy. Gdyż mówił Kiejstut: "Ty jesteś bratem starszym w rodzinie naszej, najwięcej masz powagi w narodzie, godzieneś przeto zająć najwyższą dostojność. Ja będę zawsze z tobą i przy tobie." Stanęło w końcu przymierze zgody i ścisłej przyjaźni między wszystkiemi bracią: Jawnut zrzekł się prawa sobie przez ojca nadanego, przyznał starszemu bra-

-------------------------------------------------------

(1) Góry te leżą po prawej stronie drogi, wiodącej z Zarzecza na Antokol.

S. 29

tu władzę najwyższą; stanął podział skarbami, ziemiami, posiadłościami, stosownie do ojcowskiego rozporządzenia i słuszności, dobrowolnie uznanej. Jawnutowi wyznaczono na wydział Xięztwo Zasławskie (1). Osobno zaś między Olgerdem i Kiejstutem zaszło przymierze wspólnej braterskiej zgody i związkow miedzy krajami, z uznaniem starszeństwa władzy pierwszemu; w razie nabycia miast i ziem nowych, te do połowicznego podziału należeć mają. Jakowy sojusz dochowali chwalebnie do śmierci (2).

1209. R. 1346. Emigracya Narymunda i Jawnuta.

Niezupełnie przecięż z chęcią Jawnuta był zgodny ten związek braterski: on przenieść nie mógł, poniżenia swojego, znalazł nawet spólnika niechęci w osobie Narymunda. Nie trudno zgadnąć, co ten ostatni Xiąże miał za pobudkę ku temu. Będąc uposażonym Xiążęciem przez Nowogrodzian, trzymał tam na siebie posiadłości (3), oprócz tego miał wydział od ojca sobie wyznaczony; nie inna więc przyczyna niechęci, nad prawo, które dla starszeństwa w rodzinie rozumiał bydź sobie bliższem do władzy najwyższej osiągnienia, mimo to, że będąc Xiążęciem

-------------------------------------------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. str. 54. 55.

(2) Latopisiec Daniłowicza str. 29.

(3) W Szlisselburgu do roku 1348 mieszkał Namiestnik Narymunda. Karamzin: T. IV. str. 237.

S. 30

Nowogrodu Wielkiego, a tem samem zagranicznym, zdawał się już nie należeć do spadkobierstwa po ojcu. Ci dwaj przeto niebawnie utworzywszy jakiś rokosz, o którym nie wiemy nic po szczególe, znaleźli się w potrzebie opuszczenia ojczystych posiadłości. Oba wyjechali do Rossyi, zapewne szukając posiłkow przeciw Olgerdowi. Narymund udał się do Hana Tatarskiego, Czanibeka; lecz tam został osadzonym w więzieniu, gdzie czas niemały przepędził, uwolniony w końcu za staraniem Xięcia Jana, syna Kalety, powrócił do Rossyi i spokojnie zamieszkał w Nowogrodzie (1). Co do Jawnuta, ten z całym dworem swoim udał się naprzód do Smoleńska (2). Xiążę tameczny Jan Alexandrowicz, sprzymierzeniec Gedymina. mógł wprawdzie sprzyjać jego synowi ulubionemu, lecz nie był dość mocny do opierania się potędze Litewskiej i gdyby stracił opiekę Wielkiego Xiążęcia Litewskiego, łatwoby przejśdź mógł pod hołdownictwo Tatarom, czego się zapewne lękając, odmówił dal-

-------------------------------------------------------

(1) Źródła z kronik ruskich poczerpnięte, zgadzają się, że przez rebellią utracił Narymund przyjaźń Olgerda, gdyż miał pretensyą, jako starszy do tronu, i szukając pomocy u Hana został uwięzionym. Inne źródło (Genealog, u Szlecera. Gesch. v. Lith. S. 89. ) mówi, ie był rzeczywiście Wielkim Xiążęciem Litewskim, lecz w bitwie jednej z Tatarami dostał się w niewolę. Że go uwolnił Iwan Daniłowicz Kaleta a osadził ochrzciwszy w Nowoprodzie, jest tu część prawdy, lecz anachronizmami przeładowanej.

(2) Karamzin: T. IV. str. 234.

S. 31

szych stosunków z Xiążęciem zbiegłym. On się udał do Moskwy i tam z Wielkim Xiążęciem Symonem wszedł w związki przyjaźni; co bydź mogło, gdyż tego Xiążęcia żona, była rodzoną siostrą Jawnuta. Augusta Gedyminówna a rodząc się, z jednej z nim matki. Cokolwiek bądź, związek ten utwierdził Jawnut przyjęciem chrztu, z całą drużyną swoją, roku 1346 września 23 pod imieniem Jana (1).

1210. R. 1346. Zajście z Nowogrodzianami.

Jednakże nowotność rzeczy, nic zaślepiła Wielkiego Xiążęcia Symona; zrobił on. co powinien był zrobić, dla wiary chrześciańskiej i dla krewnego, ale nie radziła mu polityka wdawać się w spór obcy, tak daleko, aby miał ściągnąć na siebie nieprzyjaźń Olgerda i braci jego. Znał on osobiście Wielkiego Xiążęcia Litewskiego i musiał mieć dla niego szacunek, gdyż Symon by! mądrym Monarchą, i mimo młodego wieku, umiejącym władać polityką sam swego gabinetu; musiał przeto poprzestać na przyjacielskiem pośrednictwie do pogodzenia braci. Lecz Jawnuta nic te były zamiary, chciał koniecznie, widać, poniżenia Olgerda, zabierał się do wojny. Gdy więc w Moskwie nie szły rzeczy podług jego myśli, począł szukać stronników

-------------------------------------------------------

(1) Ibid. Nota 340. Latapisiec Daniłowicza str. 68 on rokiem poźniej detronizacyą Jawnuta kładzie, ale mylnie.

S. 32

sobie w Nowogrodzie Wielkim, pomiędzy ludem wolnym, słynnym oddawna opiekowaniem się nad Xiążętami, prześladowanymi przez losy przeciwne. Ci republikanie na zgromadzeniu swojem, zachęceni przez demagogów z zapałem ujęli się strony pretendenta Litewskiego; szczególnie słynął między tymi stronnikami Posadnik Eustachy Dworaniniec, który miotając obelgi na Wielkiego Xiążęcia Olgerda, zachęcał lud do wzięcia się do broni w sprawie Jawnuta. Wie brakło takoż na umiarkowanych ludziach, którzy lubo nie radzili usunąć opieki temu Xiążęciu, lecz razem i z Olgerdem wdawać się w wojnę, nie życzyli; lecz stronnictwo pierwsze przemagało, młodzież ochocza do bitwy i zyskow, domagała się wojny. Utworzyły się nawet półki i wyciągnęły z miasta, w nadziei, że Jawnut nadśpieszy sam wkrótce ze skarbami swojemi, które miał rozrzucić pomiędzy popieraczów swego interesu. Jakoż on w istocie był już w drodze do Nowogrodu; lecz powziąwszy wiadomości z Litwy, wrócił się do Torżka. Tym czasem Olgerd, postanowiwszy sam ukrócić wrzawę Nowogródzką, w towarzystwie kilku z braci swoich, na czele licznego wojska, wtargnął do Szelońskiego obwodu, przynależącego do Nowogrodzian, rozłożył się obozem nad ujściem rzeki Pszahi. Stamtąd wysłał posła do Nowogrodu, który stanąwszy przed zgromadzeniem ludu, powiedział: "Obraziliście

S. 33

Wielkiego Xiążęcia Litewskiego Olgerda, protegując jego brata, rokosz przeciw Ojczyznie podnoszącego, zgromadzacie wojsko, a nawet na publicznem zgromadzeniu, Posadnik wasz Eustachy nazwał go psem. To wszystko zmusiło do wyciągnienia w pole przeciw wam." Powstało zaburzenie w zgromadzeniu: jedni radzili traktować o pokój, drudzy siłę siłą odpierać; posłano nawet rozkazy do wojska, zęby szło naprzód, drugie rozkazy wstrzymywały pierwsze. Lecz Olgerd nie czekając zdobył szturmem Szelonę i Lukę, wziął okup trzysta rubli srebra z Porębowa i Opoki. Stronnicy Jawnuta, słysząc o tem i nie doczekawszy się jego ze skarbami, zniknęli ze sceny; umiarkowani radzić poczęli środki spokojne, cofnęli z obozu młodzież i przekładano, aby raczej wydać Eustachego, Wielkiemu Xiążęciu na ukaranie, niżeli przelewać krew niewinnych obywateli. Pośród tych narad, powrócili z obozu stronnicy Eustachego, oni mieli siebie za zwiedzionych i pełni byli ku niemu Zagniewania; gdy zaś posłyszeli zdanie ludu niekorzystne dla Posadnika, rzucili się nań i rozsiekali pośród zgromadzenia, dom jego i włość zrabowali. Posłano do Torżka z ostrzeżeniem, zęby Jawnut nie śmiał znajdować się w przedziałach Rzeczypospolitej, w razie zaś oparcia się temu postanowieniu, kazano go uwięzić i odesłać do obozu Litewskiego. Jawnut już się tam nie znajdo-

S. 34

wał, zniknął nawet, że o nim nikt wiedzieć nic mógł pod tę porę. Poselstwo Nowogrodzian zaszło drogę Olgerdowi, ciągnącemu do miasta; dał się on przeprosić, przyjął zgodę przyjacielską, tylko pod warunkiem, aby Nowogrodzianie dawali pomoc w razie potrzeby przeciw Krzyżakom; poczem udarowany kosztownemi upominkami, powrócił do kraju (1).

1211. R. 1347. Rzeczy Prusskie. Napad na Litwę.

Kiedy Wielki Xiążę tak pomyślnie zabezpieczał sobie posiadanie władzy najwyższej, Krzyżacy, zamożni w gotowe pieniądze; zebrane z jałmużny na szpitale, obrócili je na powiększenie potęgi doczesnej Zakonu swojego przez kupno Estonii od Króla Duńskiego za dziewiętnaście tysięcy grzywien czystego srebra, wagi kolońskiej; że zaś Markhrabia Brandenburski Ludwik, syn Cesarza Ludwika, miał niektóre prawa do lego kraju, przeto za przybyciem jego do Malborga, Zakon mu zaliczył sześć tysięcy grzywien srebra. Rzecz się ta działa roku 1346

-----------

(1) Kronika Nowogrodz. Popa Jana n Karamzina T. IV. Nota 340, sam Karamzin str. 254. 235. Latopisiec Daniłowicza: str. 169. Oni wcale nie wzmieniają powodu zawziętości Posadnika przeciw Olgerdowi; lecz to się z rzeczy samej i następnych postrzeżeń w lepszych źródłach wywiązuje. O Narymundzie nie ma wzmianki; widać przeto, że po uwolnieniu z niewoli Tatarskiej, nie powrócił był jeszcze do Nowogrodu.

S. 35

września 21. Lecz Markhrahia, powziął ochotę służenia wierze świętej: na ten koniec z początkiem roku następnego, przybył z pocztem rycerstwa i panami znakomitego urodzenia, na swój koszt sproszonymi do Pruss, aby towarzyszyć zwykłej wyprawie gromnicznej do Litwy. Wielki Mistrz, hojnego pana przeznaczył na dowódzcę wyprawy. Przed Wielkim Postem: wtargnął więc Markhrabia do Żmójdzi i miał zręczność zabrać w niewolę jakiegoś królika i trzech znakomitych szlachty, których rozdarował rozmaitym Xiążętom. Cala ta rzecz, zapomniana u naszych i pruskich dziejopisów, zapewne dla małości swego znania, znajduje się w kronice Witodurana z niejakąś wystawnością nakreślona (1).

1212. R. 1347. Napad na Prussy.

Zaledwie to się stało i wysoki gość Prussy opuścił, gdy Litwini nabawili

największą trwoga środkowe kraje Pruskie. Xiążęta Olgerd i Kiejstut, z potęgą znaczną wpadli do

-------------

(1) Abert. Argent. Chron. ap. Urstis. P. II. p. 159. Iverat Marchio Brandenburgemis Prussiam contra gentiles. Takoż Joh. Vitod urani Chron. ap. Eccard, T. I. p. 1920 ad ann. 1347: - circiter quadragesimam Marchio Brandenburgenais. filius senior Ludovici Imperatoris rediit de Lytuania, debellatis ibidem Pacanis, ducens secum Regem vel tres Paganorurn capthos cum Salrapis suis plurtbus, guos, ut fertur, principibus Catholicis diversis distribuit possidendos, qui sui triumphi magnifici sunt evidens testimonium. Napad na Prussy.

S. 36

kraju i aż ku Rastenburgowi posunęli się w miesiącu lutym, morderstwa i spustoszenia popełnione były zwyczajnym sposobem. Nasamprzód zawrócili się na północ do prowincyi Bartnii, aż ku miasteczku Gerdawe, gdzie cztery ludne wsie zrabowano i spalono. Następuie wzięli kierunek południowy i opadli miasto Lannenburg, dobrze obwarowane, nad rzeką Guber leżące: lecz znalazłszy mocną obronę zamku, przedmieście z kościołem spalili. Przeszli między Rastenburgiem i Roessel, wszystkie wsie, w tem położeniu będące, prawie do szczętu poniszczyli. Jeńców mnóztwo zagarnięto, których liczą inni dziesięć tysięcy. Zniszczenie to trwało przez półtora miesiąca, było przeto bardzo wiele znaczącem; upadły miasta i klasztory Krzyżackie, niektóre zniesione nazawsze zostały (1).

1213.

Po tej, niedoświadczonej nigdy przedtem, tak przeciągłej, co do czasu, klęsce, której Zakon zapobiedz nie był w możności, znalazł się przymuszonym wchodzić w jakoweś układy z Wielkim Xiązęciem, wysyłając poselstwo do Wilna i odbierając nawzajem w Malborgu. Rzeczy się poczęły od wymagania, ze strony Krzyżaków, jakiegoś trybutu, przyrzeczonego jeszcze przez Montwida; na

------------

(1) Voigt: JB. V. S. 55. 56. Łuk. Dawid: B. VII S. 4. 5.

S. 37

co miał Wielki Xiążę odpowiedzieć, że przyszłe niebawnie przez swoję najzaufańsze osoby. Bądź jak bądź, Wielki Mistrz nie mogł bydź w tym razie wiele wymagającym, owszem starał się, jak widać, zbliżyć rzeczy, do zgody przyjacielskiej, gdyż. postrzegł rozwinięcie się potęgi Litewskiej, bardzo groźne w ręku Olgerda. Jego rozpoznawcy wysłani w tytule posłów, musieli wyrozumieć o zamachu na kraje Zakonu ze strony Żmójdzi przygotowanym: gdyż Wielki Mistrz zebrał lud zbrojny i rozłożył się ku dolnemu Niemnowi. Upłynęło niemało czasu na próżnem oczekiwaniu, wysyłani szpiegi i podjazdy, żadnego śladu ciągnienia Litwinów nie znaleźli, żywności braknąć poczęło, pobliższe włoście wiele cierpiały od żołnierzy niedostatku potrzeb doznających. Gdy więc pozór do obawy zdawał się przeminionym, umyślili Krzyżacy odstąpić. Przecież rzadką sztuką w wojennem rzemiośle i przykładem rzadszym jeszcze w dziejach, Xiąże Kiejstut z dziesięcio-tysiącznem wojskiem, zbliżył się do tegoż samego miejsca, którego pilnowali Krzyżacy, mający zawsze wybornych szperaczów, z takim fortelem i tak skrycie, ze wraz po ich odejściu, rozpuszczeniu wojska, i odjechaniu Wielkiego Mistrza do Gdańska, ukazał się we średzinie Samlandyi. Spustoszenie było jakiego nie słyszano jeszcze przedtem: albowiem ta prowincya, blizko część trzecią ludności

S. 38

utraciła, polowa miejsc zamieszkanych w popiołach została zagrzebaną; co więcej, Krzyżacy jak sparaliżowani, z zamków swoich patrzyli tylko na pożary i nędzę ludu, nie śmiejąc ani najmniejszego kroku do obrony uczynić(1).

1214. R. 1367. Zamach i na Litwę.

Teraz poznał Wielki Mistrz Dusmer, że temi wyprawami częściowemi, nie potrafi nigdy Zakon poniżyć narodu. Litewskiego; lecz owszem, ciągłą wojnę mu wypowiedziawszy, zaostrzył zawziętość przeciw sobie, i naraził swój kraj na klęski nieporachowane. Postanowił przeto raz nazawsze tamę położyć tym nieszczęściom; w jakowym celu potrzeba było przeważne wojsko zgromadzić, wejśdź do środka Litwy, i tak ją zwojować, aby odtąd, jeżeli nie zrobić uległą Zakonowi, to zniszczyć, do tego stopnia, ażeby nie była w stanie nadal wysyłać wypraw za granicę. Poczęto więc działać po całej Europie chrześciańskiej, zęby co najliczniejszą krucyatę zgromadzić, na zimę następującą.

1215. R. 1347. Napad na Prussy.

Nim jednak te dalekie przygotowania skutek wzięły, Litwini upatrzyli znowu zręczność silnego napadu na Prussy. W miesiącu Październiku, Xiąże Kiejstut wkroczył szla-

----------------

(l) Łuk. Dawid: I. c. Voigt: I. c.

S. 39

kiem lewego brzegu Niemna w obręb Ragnitski, gdzie przez trzy dni rabowano i niszczono włoście. Potem śpiesznie rzucił się przez lasy Gerdawskie w obrębie Insterburskim, szerząc zarówno rabunki; przebrał się do Welawy, które miasto bez oporu zajął 6 października, gdyż mieszkańce pouciekali wcześnie, spaliwszy to miejsce; pociągnął wśród okropnych spustoszeń ku rzece Alli przez Women, do obwodu Wohnsdorfskiego. Wtem iściu odważył się rycerz Krzyżacki Werner Holland, zebrawszy znaczną liczbę ludu bitnego, zastąpić drogę. Został pokonany w bitwie stanowcze], sam poległ na miejscu, ze czternastą dobornemi żołnierzami i niemałą liczbą ludu zbrojnego, resztą, albo ujętą w niewolę, albo rozpędzoną została. Spustoszenie kraju trwało tygodni około siedmiu, odznaczyło się niezmierną klęską, liczba jeńców dochodziła do kilkudziesiąt tysięcy, strata tem boleśniejsza dla Zakonu, że widział swoję niedołężność do odporu, wielką Litwinów przewagę w zdolnościach wojowniczych i potęgę przechodzącą wyobrażenie (1). W rzeczy samej, długie panowanie Gedymina rządnego, zostawiło Litwę ludną i potężną, środki obrony zamożne, w synach dal jej bohaterów i dzielnych obrońców, i gdyby ich szczęście w roku następnym nie zachwiało się, nie wiem, w coby się Prussy obróciły.

-------------

(1) Voigt: B . V. S. 59. 60.

S. 40

1216. R. 1348. Wielka wyprawa do Litwy.

Już po tym wypadku nie szczędzili Krzyżacy ani pieniędzy, ani starań do ściągnienia rabowniczej krucyaty. Jakoż rycerstwo ze wszystkich stron Europy, z Niemiec, Czech, Austryi, Francyi, Anglii, poczęło się zbierać do Pruss z początkiem roku 1348, lud zbrojny wielkiemi oddziałami napływał. Wszystkie Kommandorye zakonne, pod swoich przełożonych znakami, dostawiły rycerzy. Wojsko wynosiło przeszło czterdzieści tysięcy ludu zbrojnego, opatrzonego w oręż i wszelkie potrzeby. Na czele lego uzbrojenia, stanął sam Wielki Mistrz, towarzyszony przez Marszałka Zakonu Siegfrieda Dahenfeld, Wielkiego Kommadora Henryka Kniprode, Szatnego Zakonu Ludwika Wolkenberg i wielu innych wysokich urzędników. Z taką silą postanowiono Litwinom odpłacić za wszystkie szkody, które od lat niedawnych w krajach Krzyżackich poczynili. Gdy się zastępy ściągnęły pod Insterburgiem, Wielki Mistrz powierzył główne dowództwo Marszałkowi, któremu za namiestników, przydał Wielkiego Kommandora i Szatnego, poruczywszy mu wielką chorągiew Zakonu z obrazem Matki Boskiej. Wojsko na dniu 26 stycznia, w sobotę przed Nawróceniem S. Pawła, przeszło granicę, przez rzekę Szeszupę, prosto dążyło ku Niemnowi, celem wkroczenia do Auxstecyi, gdzie po przebyciu tej

S. 41

rzeki między ujściami Wilii i Niewiaży, przez dni siedm ogniem i mieczem zniszczenie szeroko rozpostarło. Marszałek wydał bowiem rozkaz, aby ani wieku, ani płci, ani stanu nie oszczędzano, wszystkich wycinano w pień. Przebyto Wilią wyżej nieco Kowna i obrócono się z pustoszeniem, ku Trokom, stolicy Kiejstuta, przeciw któremu najwięcej miano zawziętości. Lecz na dniu ósmym, ukazały się zastępy Litewskie w imponującej sile. Wielki Xiąże, wiedząc, wcześnie o zamachu Krzyżackim, przygotowania robił ze swojej strony. Zeszły się wojska Witebskie, Połockie, Smoleńskie, z Rusi Krewiczańskiej, z Pińszczyzny, Polesia, Wołynia; ze wszystkich stron Litwy właściwej, Xiążę Narymund przyprowadził Nowogrodzian, Kiejstut i inni bracia swoje półki ściągnęli; Wielki Xiąże Olgerd osobiście dowodził. Marszałek zakonny, postrzegłszy wojsko Litewskie, cofnął się nieco, dla obrania stanowiska do bitwy dogodniejszego. Za rzeką Strawą, płynącą w dzisiejszym powiecie Trockim, stanęli Krzyżacy między Żyżmorami, ku wsi Streczunom, zapewne opierając prawe skrzydło o brzeg rzeki. Litwini w liczbie daleko przewyższającej, ciągnęli traktem, z Wilna do Żyżmor idącym, jedynie zdatnym szlakiem do iścia wielkiemu wojsku. Na dniu drugim Lutego, w sobotę, w samo święto Oczyszczenia Panny Maryi, zeszły się oba wojska. Litwini zaczęli

S. 42

natarcie z niewypowiedzianą gwałtownością; grad strzał i pocisków poprzedził to uderzenie. Krzyżacy, chociaż zatrwożeni pierwszem spotkaniem, stali w pozycyi nieporuszeni. Zapał nacierających co chwila się powiększał; postrzegłszy Wielki Xiążę chorągiew zakonną, powiewającą we środku linii nieprzyjacielskiej, obrócił całe wytężenie na jej zdobycie: piędziesiąt rycerzy Krzyżaków, legło w obronie tego Palladium. między którymi niemało zacnych było Kommandorów. Lecz właśnie to wytężenie zgubiło wojsko Litewskie: gdyż Krzyżacy, postrzegłszy coraz nowe posiłki, kupiące się ku swemu środkowi, posunęli lewe swoje skrzydło, na przód, przez co takie wywiązało się położenie walczących, że prawe skrzydło Litewskie odcięte było od drogi, idącej prawym brzegiem Strawy, a cała linia z tyłu miała tę rzekę, tak, że Krzyżacy z góry na dół ją cisnąć poczęli. W takowem położeniu natarci nawzajem Litwini, zmuszeni byli do odstąpienia, i nie mogąc na prawe swoje skrzydło zwinąć się, jak powinni byli, widząc rzekę za sobą, stracili nadzieję utrzymania się. Ustąpienie z placu zazwyczaj w tamtych czasach działo się z pośpiechem błyskawicy; lod się połamał na rzece, powstał nieporządek, nieprzyjaciel tem silniej nacierał, niemała część wojska straconą została od oręża nieprzyjacielskiego, lub utopienia; w liczbie ostatnich znaleziono Xiążęcia Narymunda, który

S. 43

powróciwszy z niewoli tatarskiej, pogodził się z Olgerdem; ciało tego Xiążęcia znaleźli Krzyżacy i z sobą uprowadzili, poznawszy je po znakach xiążęcych; lecz na żądanie Litwinów, Kommandor Łabiawski odesłał do Wellony, gdzie ze zwykłemi obrząd karni spalonem zostało (1). Stratę ze strony Litewskiej rachują dzieiopisowie na ośmnaście tysięcy ludzi; z Krzyżackiej, oprócz piędziesięciu rycerzy zakonnych, pod chorągwią wielką poległych, kładą nie więcej nad cztery tysiące. Jednakże wojsko Wielkiego Xiążęcia nie musiało bydź rozprzężone: co gdyby się stało, poszliby Krzyżacy niezawodnie na przód i próbowaliby zdobyć Troki lub Wilno: lecz się nie odważyli na to, osłabieni dość będąc po tej bitwie morderczej, poszli z pośpiechem do siebie. Widzimy, że porywczość Olgerda przyprawiła o błąd; ufny w przemagającą siłę, nierozważnie attakował Niemców w pozycyi najkorzystniejszej stojących, kiedy należało albo, na wzór Mendoga taktyki, oczekiwać nieprzyjaciela w korzystnem stanowisku, albo. stosownie do siły własnej, starać się obejśdź go i przymusić, żeby sam rzekę miał z tyłu (2). Cokolwiek bądź. zwycięztwo chrześcian

----------------

(1) Długosz: T. I. p. 1086.

(2) W roku 1812, w miesiącu listopadzie, pod czas rejterady wielkiej armii francuzkiej, odnowioną była bitwa nad Strawą pod Żyżmorami. Płatów, okrążywszy Wilno od strony rzeki Mereczanki, miał zamiar przeciąć drogę rejterującej się armii w zupełnem rozprzężeniu z Wilna do Kowna;

S. 44

było bardzo głośnem w całej Europie. Krzyżacy uwiecznić pragnęli je zbudowaniem klasztoru dla mniszek w Królewcu i Welawie dla Franciszkanów (1).

1217. R. 1348. Napady na Zmójdź.

Wielki Mistrz, poprawiwszy jakkolwiek uszczerbek swojego wojska, po- niesiony nad Strawą, wymierzył całe usiłowanie swoje na podbicie Żmójdzi; lecz obywatele tameczni, zniechęceni przeciw Zakonowi do ostatka, w żaden sposob nie dali się zniewolić ku temu: lud opuszczał siedliska i najpiękniejsze zakłady gospodarskie sam oddawał zniszczeniu, jak tylko zasłyszał zbliżenie się nieprzyjaciół, umykał w niedostępne pustynie. Dwa razy Marszałek Dahenfeld zapuszczał się w głąb Żmójdzi, w ciągu lata roku 1348, raz w okolice Ejragoły, stolicy naówczas powiatu, czyli małej prowincyi między Auxstecyą i Żmójdzią właściwą położo-

------------------------

tymczasem za lewym brzegiem Strawy, zebrana była piechota po większej części wojsk Niemieckich, która na dniu drugim po wyjściu armii z Wilna, wstrzymała Płatowa, dotąd, aż armija za Strawę nie przeszła. Bitwa była przeciągłą, bez wielkiej straty jednak z obu stron.

(1) Staraliśmy się wyłożyć ten paragraf, podług badań historycznych P. Voigta 15. V. S. 60 - 66. Bejlage N. II. i miejscowych obejrzeń naszych. Latopisiec Daniłowicza, rokiem raniej datę tej bitwy kładzie, przez omyłkę w rachubie swojej str. 169.

S. 45

nej; drugi raz tęż samę prowincyą w innym kierunku przebiegał, zajmując wycieczkami swemi powiaty Gessowski i Pastowski, oraz okolice twierdzy Parnare, gdzie przez sześć dni gościł nieludzkim sposobem; lecz wszędzie prócz ruin i trupów, nic zdobydź nie potrafił. W temże samem lecie gdy posiłki Krzyżowników przybyły z Niemiec, sam Wielki Mistrz wyruszył z całemi siłami Zakonu przez Ragnitę za prawy brzeg Niemna. Przodem szedł szlakiem niemnowym Marszałek, sam zaś prowadził odwód. Ściągnęły się wojska w bliskości zrujnowanego niedawno przez Żmójdzinów Bajerburga, w zamiarze oblężenia Wellony, dopiero do stanu bardzo znaczącego mającej doprowadzone warownie, która się uważać mogła za klucz do dalszego kraju, nad Niemnem ciągnącego się. Wiele przeto zależało na opanowaniu tego zamku; obiegli go i silnie rozmaitych sposobów zdobycia używali; osada, złożona z tysiąc pięćset żołnierzy, broniła się mocno przez dni cztery, przeciwko wojsku kilkanaście tysięcy wynoszącemu i wszelkiej umiejętności najbieglejszych inżenierów tamtego czasu. Naostatek, potrafiono namówić dowódzcę do poddania się na słowo, zabezpieczające ocalenie życia załogi. Za otworzeniem bramy, zabrano w niewolę mężczyzn, żony ich i dzieci, zaprowadzono do Królewca, pochrzczono i rozdano za niewolników mieszkańcom Sam-

S. 46

landyi. To powodzenie, w samej rzeczy znaczące, nie wiele potrafiono rozgłosić z chełpliwością Zakonowi zwyczajną, którą pochlebni dzieiopisowie wysławiać nic przestają; gdy tymczasem Zakon, ani kroku stałego na ziemi litewskiej nie postawił. Zapewne przekonany o tem Wielki Mistrz Dusmer Arffberg, starał się przedłużać wojnę przez urywkowe i obserwacyjne napady: które jednakże nie były tego znaczenia, żeby zasłużyły w dziejach na szczegółowe opisy. Litwini takoż ze swojej strony nic znacznego przez lat kilka nic przedsiębrali. Dla tego domyślać się potrzeba, że w końcu roku 1348 zaszły jakieś układy o rozejm, o których Granau i Schütz wspominają, chociaż pod datami niewłaściwemi.

1218. Rzeczy dziejące się w innej stronie.

Tak więc pod ostatnie trzy lata rządów Dusmera, nie było zajścia z Krzyżakami: Wielki Xiąże mógł w inną stronę obrócić swoję uwagę i przedsięwzięcia wojenne. Nim jednak to mógł uskutecznić, potrzebne było ściślejszych stosunków z Tatarami wznowienie; wysłał przeto, wraz po uspokojeniu się z Krzyżakami, do Hana Czanibeka, uroczyste poselstwo, na czele którego był brat Wielkiego Xiążęcia, Koryat, inni: Xiążę Swisłocki Symon i Zasławski Michał, synowie Jawnuta (1), czwartym posłem

------------

(1) Widać ztąd, że ojciec ich pojednany już był z Ol-

S. 47

był niejakiś pan Litewski, zowiący się Aiktas. Próżny domysł Karomzina, że oni prosili o posiłki przeciw Krzyżakom: albowiem wojna z nimi już ustała, Olgerd też dość miał rozsądku i przezorności, aby wojsko tatarskie chciał wprowadzić do Litwy, którego kroki pod jakim bądź względem, zawsze zgubne były dla kraju, przez który zmierzały. Tymczasem Wielki Xiążę Symon, panujący na Moskwie, wielki pochlebnik Hana, zląkł się tych stosunków, zapewne przewidując dla siebie jakąś nieprzyjemność, pośpieszył przysłać do Hordy bojarów swoich z uwiadomieniem: że Olgerd przewrótny bałwochwalca jest nieprzyjacielem Rossyi, hołdującej Tatarom, a tem samem ich wrogiem; słowem, wysłańcy Symona do tyla potrafili, że Han uwięził posłów litewskich i oddał bojarom Moskiewskim. Olgerd, uwiadomiony o wszystkiem, pokrył w sobie gniew słuszny, posłał pieniądze na okup swoich posłów i aby przekonać, że nie ma żadnego zamiaru wojnę prowadzić z Ruskim Wielkim Xiążęciem i jego Hanem, zawarł przymierze pokoju (1). Mądre umiarkowanie Monarchy Litewskiego, przyniosło mu korzyści nie-

-----------------

gerdem, jeżeli tylko nie umarł w Rossyi w roku 1347, jak są domysły.

(1) Latopisiec Daniłowicza: str. 171. Kronika Troicka u Karamezina T. IV. Nota 349. Sam Karamzin: str. 240, 241. Kronikarze nie wymieniają wprawdzie, wiele zaliczył Olgerd

S. 48

porachowane. Spław na wielkich rzekach do morza Czarnego i drogi lądowe dla karawanów., nie doznały napaści Tatarów. Na Podolu Xiążęta Koryatowicze spokojnie rządzili się i ta prowincya zapewnioną dla Litwy bydź się zdawała. Przeciwko Polakom gotowych miał sprzymierzeńców i widoki swoje familijne mógł podług chęci do skutku doprowadzić, któreby widoki polityczne jeszcze na trwalszej zasadzie postawiły. Miał on przyjaźne stosunki z Metropolitą Teognostem, i duchowieństwem wyższem Rusi południewej, z tej przyczyny, ze oni, zawsze stroniąc od jedności z Papieżem, życzyli raczej widzieć swoję ojczyznę pod prawami Xiążąt Litewskich, przychylnych ich wyznaniu, albo się jego trzymających, niżeli pod władzą Króla Polskiego, który naturalnie więcej Papieżowi, jak Metropolicie sprzyjał. Skutkiem tych stosunków, były korzystne dla Litwy swatowstwa: Xiąże Lubart, owdowiawszy po pierwszej żonie Buczy Włodzimierzównie, pojął w małżeństwo córkę Konstantyna Xiążęcia Rostowskiego, siostrzenicę Symona. Niebawnie zatem i sam Olgerd, będąc już wdowcem od lat kilku, po Maryi Xiężniczce Witebskiej, poślubił sobie Juliannę, córkę Alexandra Michajłowicza, Xiążęcia Twerskie-

--------------

okupu za posłów swoich, lecz z ich wyrazów domyślać się potrzeba, ie ten okup małym nie był, kiedy w to liczyć i podarki dla Hana posłane.

S. 49

go, takoż krewną Symona, bo siostrę rodzoną żony jego Maryi Metropolita Teognost sam pobłogosławił to małżeństwo, i tym sposobem, zerwane pokrewieństwo przez śmierć siostry swojej, utwierdził Olgerd powtórnym związkiem z domem Xiążąt panujących na Moskwie. Działy się te rzeczy w roku 1349 (1).

1219. R. 1359. Polacy Ruś wojują.

Co przewidywał Wielki Xiąże Olgerd, to się spełniać poczęło. Król Polski Kazimierz, po upłynieniu dwuletniego rozejmu (§ 1206), obrócił swoje widoki przeciw Rusi południewej, którą już całkowicie zamierzył przyłączyć do swego królestwa, nawet

-------------

(1) Wiel. Xiąże Symon owdowiał po Anastazyi Gedyminównie, podobno w roku 1347, która umarła Marca 11 oblokłszy się w habit mniszek, pogrzebiona w cerkwi Przemienienia Pańskiego. Wkrótce potem, pojął córkę Xiążęcia Teodora Światosławicza, któremu dał Wołokę; lecz pierwszej nocy zbrzydziwszy ją, ożenił się z Maryą Alexandrowną Xiężniczką Twerską. Kronika Troicka. 1. c. powiada: Prisłał (r. 1349, ) Kniaź Liubart iz Wełnia swoich bojar k Wel. Kn. Semenu bit czełom lubwi i prositi sestriczynu jeho za sebe u Kn. Konstantina Rostowskoho Kniaź Wel. prijał w lubow jeho czotobitie pożałował i wydał swoju sestriczinu w Wetyń. Dalej powiedziano: Tohoż leta Kn. Wel. Olherd prisłał posty bit czełom Kn. Wel. Semenu prosił za sebe swesti Kn. Semenowej Kniażny Uliany Kniazi dezeri Alexandra Michajłowicza Twerskoho i Kn. Wel. Semen dołoża Teognosta Mitropolita i wydał swoju swest za Olherda

S. 50

część, którą był zostawił przy Xiążętach Litewskich, jakeśmy wyżej widzieli (§ 1191); lecz jeszcze zwlekał do czasu, z przyczyny, wojen z Krzyżakami, Czechami i Tatarami. Ci ostatni, za poduszczeniem Xiążąt Ruskich i przy pomocy niektórych z rodziny Gedymina, zatrudnili mu nie mało czasu (1). Dopiero po uspokojeniu się od nieprzyjaciół, wyruszył Król Kazimierz za Bug, i mając powody do urazy na Gedyminowiczów, opanował wojskami swemi Łuck, Włodzimierz, Brześć, zamek Chełmski szturmem dobył. Inne miasta należące, albo do Litewskich Xiążąt, albo zostające jeszcze we władaniu niektórych potomków Xiążąt Ruskich, poddały się bez oporu. Tak więc jednym zamachem, Król Kazimierz odtrącił od hołdownictwa Litewskiego Wołyń i Polesie Brzeskie, zostawiwszy drobnych Xiążąt przy ich posiadłościach, a Lubarta przy Łucku, od których odebrał hołd i przy mannictwie swojem zostawił (2). Wypadki te miały miejsce w Maju i Czerwcu roku 1349, jak postrzega z dyplomatów dziejopis Pruski (3).

1220.

Tego Polaków napadu, nie mógł Wielki Xiążę Olgerd pohamować: gdyż musiał bydź uskutecz-

--------------

(1) Długosz: p. 1096. uwiadamia nas, że Tatarzy, z nasłania Olgerda, wojowali Podola część, do Polski należący.

(2) Naruszewicz: T. VI. str. 217. 218.

(3) Yoigt: B. V. S. 70 Przypis 2.

S. 51

nieny z przeważnemi siłami: nie wyruszył przeto w pole i zdawał się obojętnem okiem patrzeć nazagarnięcie ziem, dohołdownictwa swojego przynależnych: albowiem czas jeszcze nie przyszedł działaniem w tej stronie; przez skrytość nawet polityki swojej, nie upominał się o wydarcie bratu Kiejstutowi Brześcia z Polesiem przyleglem, zostawując go jego własnym obrótom. Ten Xiąże widząc się hołdownikiem Króla Polskiego z tej posiadłości, pragnął utrzymać się przy niej i różnemi sposobami trafiał do Kazimierza. Lecz zapewne mu odpowiedziano, żeby chrzest przyjął, jeżeli chce bydź panem Brześcia, a w takowym razie, nie tylko to miasto z krainą od niego zależną, ale jeszcze otrzyma tytuł Króla Litewskiego i całego Chrześciaństwa pomoc, do ustalenia niezawisłości swojej. Kiejstut zdawał się zgadzać na to przełożenie, co do tyla Króla Polskiego ujęło, że pisał do Papieża Klemensa VI, z uwiadomieniem, że już Kiejstuta nawrócił i gdyby mu tytuł Króla Litewskiego przyznać, zapewne oderwać go od Olgerda potrafi; przez coby znaczna część Litwy chrześciaństwo przyjęła i niewątpliwie reszta poszłaby za tym przykładem. Słowem: z objetnic, niepewnych z siebie, rzeczy przyszły do takiego stopnia, że i Papież uwierzył w nadzieję nawrócenia Kiejstuta; pisał przeto list do Króla Kazimierza w tonie, odpowiednim temu złudze-

S. 52

niu; polecił nawet Arcybiskupowi Gnieźnieńskiemu wysłać Missyonarzy do Litwy, osobnym zaś listem zaszczycił Kiejstuta i braci jego, zachęcając do nawrócenia się i obiecując przysłanie korony królewskiej (1).

1221. R. 1349. Odzyskanie Wołynia.

Bydź nawet mogło, że Król Kazimierz, za pośrzednictwem jakich osób duchownych, przyszedł do tego stopnia pewności o nawróceniu Kiejstuta, której pragnął z duszy, że niebezpieczeństwa żadnego nie widząc, osłabił nawet załogi po zamkach wołyńskich, które poburzone będąc dawniej nieco, nie były i tak w stanie należytej obrony. Zaledwie bowiem Kiejstut pod koniec roku 1349 wziąwszy jakiś

----------------

(1) Magnificat anima nostra dominum (pisze Klemens VI do Króla) quod ipse corda nobilium virorum Kiejstuti et Germanorum suorum Ducum Lithuanorum tuo cooperante studio etc. Datum apud villam novam Avenionensis dioecesis XVI Kalendas Octobris 1349. ap. Rajnald. N. 23. - Nobilibus viris Kiejstut (w innyni liście do Kiejstuta pisanym powiedziano) eiusque Germanis ducibus Lithvanorum. Gaudemus in Domino, quod sicut charissimo in Christo filio nostro Casimiro illustri regi Poloniae intimante percepimus vos coecae paganitis expurgatis erroribus. - Quos vos dictos populosque postquam purificati undae baptismatis nostrae fidei reccperitis documenta - intendimus apostolicis communire praesidiis, favoribus prosequi, et auxiliis confovere, vosque ac successores vestros titulo regio insigniisque decorare etc.... Datum apud villam novam Avenieniensis dioecesis Anno D. 1349 XIV. Kalen. Octobris ap. Rajnald. N 24.

S. 53

powod do działania przeciw Polakom, wezwał braci niektórych, najechał z różnych stron Wołyń, i oddziały ich wojska poosobno w jednym czasie na przedniejsze stanowiska polskie uderzyły; w krótkim przeciągu czasu, cały ten kraj, nanowo zawładanym został i do Litwy przyłączonym (1).

1222. R. 1349 - 1350. Zatargi ze Pskowem.

W północnej stronie państwa wywiązały się także niespokojności. Xiąże Andrzej, syn Olgerda, był Xiążęciem Pskowskim, jakeśmy wyżej widzieli ( §1197), lecz nie miał upodobania mieszkać w tem mieście wolnem: przebywał on w Połocku, gdzie z obszerniejszą władzą, miał połączoną dostojność xiążęcą. Rządził w tamtem mieście Jerzy Witowtowicz, namiestnik Andrzeja, mąż znakomity, waleczny i bardzo lubiony od ludu, prawdziwy obrońca jego przeciw Niemców Inflantskich, czyhających na Pskowian przy każdem zdarzeniu, bez żadnej widocznej pobudki, prócz chęci łupów. Zdarzyło się w roku 1349, że Witowtowicz w Izborsku był na poświęceniu cerkwi jednej i w tej samej porze napadli na przedmieście rabownicy Niemieccy; waleczny namiestnik wziął oręż w rękę, wybiegł z miasta na czele nie wielkiej drużyny swojej, i poległ, gromiąc najezdników. Wkrótce

----------------------

(1) Naruszewicz: T. VI. str. 225. Karamzyn T. IV. str.

S. 54

po tym wypadku, żona jego powróciła do Litwy, a Pskowiauie wzbraniali się nadal przyjmować namiestników Andrzeja. Tem obrazili Wielkiego Xiążęcia Olgerda, że kazał zabrać pskowskich kupców i towary skonfiskować, z samych zaś okup wziął. Xiąże Andrzej ze swojej strony począł uciskać Pskowian, od granic Xięztwa Potockiego, nawet wtargnął z wojskiem w roku 1350 i powojował bogatą włość Woronecką (1).

1223. R. 1350 - 1351. Wojna z Polską.

Nie jest wprawdzie rzeczą wyjaśnioną, jak daleko Xiąże Kiejstut, winien był obłudy, przyrzekając jakoby chrzest przyjąć. Dzieiopisowie; nieoszczędzający honoru naszych Xiążąt, jako niewiernych pogan, bardzo bydź mogą niesprawiedliwymi sędziami: potępili oni Mendoga najniesłuszniej, oczernili Gedymina najbrudniej, co zadziw, że i Kiejstuta w tym samym rzędzie postawili? Żaden dziejopis Litewski nie wzmienia jednak o obłudzie tego ostatniego Xiążęcia, i gdyby tak było w istocie, zapewneby cokolwiek powiedziała Kronika Litewska; nam się przeto zdaje, że pośrzednicy między Królem a Xiązęciem, najwięcej winni; czy przez łatwowierność, czy niewyrozumienie, czy chęć przypochlebienia się Królowi i Papieżowi, za poryw-

------------------------

(1) Kronika Pskowska u Karamzina T. IV. Nota 355.

S. 55

czo rzecz wzięli. Cokolwiek bądź, Król Kazimierz widział się bydź mocno obrażonym, gdy i Wołyń mu podstępnie odebrano; zacząć przeto musiał od dyplomatycznych traktowań, w których zapewne nie brakło na wyrzutach; Kieistut, zamiast odpowiedzi, zebrał rabowników litewskich i wysłał za lewy brzeg Bugu. Ponawiane te wycieczki, mocno były uprzykrzone dla kraju: ponieważ polskie hufce, zawsze spędzane z pola, nie mogły przeszkodzić zagonom rabowniczym. Naostatek zebrało się liczne wojsko z Litwy, Rusi Litewskiej i Tatarów, zapewne zaproszonych do pomagania, na czele którego był sam Wielki Xiąże Olgerd, towarzyszony przez braci Kiejstuta i Lubarta. Pierwszym przedmiotem był Lwów- Lecz miasto znaleziono mocno obwarowane i osadzone silną załogą; nie tracąc przeto czasu na długie szturmowania, opalono przedmieścia, zrabowano i poniszczono wsie okoliczne, nabrano mnóztwo jeńców i dobytku, po czem pociągniono ku Bełzowi, który zamek zdobyto. Za tem powodzeniem, wzięto warowne grody: Chełm, Włodzimierz i Brześć, bez żadnego prawie oporu. Uważać potrzeba, że to ostatnie miasto, ze znaczna częścią kolesia, nie było w mocy Kiejstuta, którego nawrocie starano się, przed powróceniem wydartej mu posiadłości, i to samo bydź mogło powodem do zerwania układów; gdyby bowiem Kazimierz

S. 56

spaniale oddał mu Brześć, wziąwszy od niego słowo, zapewneby więcej skorzystała nawrócenia nadzieja: gdyż w całem życiu Kiejstuta postrzegamy w nim niezachwianą stałość przy danem słowie, i to znajdziemy cechą najwyraźniejszą jego charakteru. Dopiero zaś utracił Król nie tylko Wołyń, ale i Brzeskie Polesie i część Rusi Czerwonej z Chełmem; nadto szkody wielkie poniósł przez rabunki i zniszczenia. Do tego mógł się obawiać odjęcia sobie i reszty Rusi: gdyż Wielki Xiąże miał mocne stronnictwo w obywatelach tamecznych, nienawidzących rzymskich katolików, jedynie przez fanatyzm religijny, w tamtych wiekach mocno panujący. Król Kazimierz, nie odważył się wojska swego do Rusi wyprowadzić wprzódy, nim nie zebrał posiłki od Krzyżaków, Czechów, Pomorzan i innych sąsiadów swoich, nadewszystko wsparcie Króla Węgierskiego całej potęgi otrzymał. Z temi ogromnemi siłami, opatrzony błogosławieństwem papiezkiem dla walczących rycerzy, wtargnął na Wołyń i przycisnął nasamprzód Lubarta. Kiejstut pośpieszył na pomoc bratu z rycerstwem swojem i mężnie w otwartem polu stawili oba czoło; lecz, przywaleni potęgą przewyższającą, oba się dostali w niewolę. Włodzimierz zdobyty, Bełz, Chełm i cała ta część Wołynia, oprócz Łucka i Brześcia, zajętą została. Lubarta Król Węgierski wypuścił na słowo, że da

S. 57

okup umówiony, albo się stawi na oznaczony czas i miejsce, czego, powiadają polscy dzieiopisowie, ten Xiąże nie dotrzymał. Kiejstut, zawsze fortelny w działaniach swoich, znalazł sposób zpod straży Polaków wymknąć się szczęśliwie (1). Chociaż kronikarze milczą o szczegółach tych wypadków, jednakże widać, ze Krzyżaków pomoc Królowi, ograniczała się na manewrach nad granicą Litewską od strony Niemna; przez co Wielki Xiąże był zatrudniony w swoim kraju, obserwowaniem niebezpiecznego nieprzyjaciela. Nawet widać, że po ucieczce Kiejstuta, przyszło do przymierza z Królem Polskim i podziału Wołyniem: gdyż spokojność, od roku 1551 w tej stronie trwająca, każe się tego dorozumiewać; aniby inaczej Olgerd nie przedsięwziął tak śmiało, następnie opowiadać się mającej wyprawy. Jakoż mamy tego dowód dyplomatyczny, w przymierzu między Olgerdem, Wielkim Xiążęciem Litewskim i synami jego, oraz Xiążętami Jerzym i Alexandrem Narymundowiczami z jednej; a Kazimierzem Wielkim, Królem Polskim 7. drugiej strony, w którem oznaczone zostały na Polesiu, Wołyniu i Podolu granice między obiema państwami; wyliczone i opi-

--------------------------------

(1) Naruszewicz: T. VI. str. 223 - 228. Podczas tei wojny Polacy raz pierwszy mieli w wojsku swojem działa, prochem strzelające, na pole wyprowadzone. Mikłaszewski: Rys hist. pols. wyd. 4 - te str. 94.

S. 58

sane zamki, do Lubarta należące. Z warunkiem zachowania Polesia Brzeskiego przy posiadłości Kiejstuta. Zastrzeżono między Lubartem, jako posiadaczem Wołynia i Królem pomoc wzajemną w wojnach, przydarzyć się mogących z obcym nieprzyjacielem. Oznaczono sędziów polubownych, spory między obywatelami państw obu zajść mogące, rozpoznawać powinnych. Zabezpieczono nawzajem nietykalność posiadłości, stosownie do dawnych zwyczajów; dawniejsze przymierza skassowano (1).

1224. R. 1351 - 1552. Wojna Podolska.

Po zakończenia wojny z Polska, Wielki Xiąże Litewski, obrócił swoję siły wo jenne w strony Podola. Kraj ten, dziedzina starożytnych Scytów, nieskończonym odmianom podległy, po ich upadku, miał lata swojej pomyślności, mieszkańców Sławian i rozliczne grody; lecz napady Pieczyngów, Połowców, nakonieć Tatarów, prawie go zupełnie wyludniły, że

-----------------------------

(1) Olgerdi Ducis Lithuaniae et filiorum eius foedus cum Casimiro Magno Rege Poloniae, et duobus Ducihus Georgio et Alesandró. In quo describuntur fines ditionum et Arces in Vołhynia et Podolia, quae ad Luliartuin Ducem pertinere debent. Ilem quod arces in Podlasze Kiejstuti esse dehent. Proraittunt vicissim inter Regem et Lubarthum auxilia, et Judices deputantur, qui cognoscant de iniuriis. Item cavctur ne alteri alterorum bonis vtantur, fruantur, praeter ueterem consvetudinera, et cassentur vetera pacta. Cromeri Index Archivi Cracov. MS. N. 347 .

S. 59

na całej przestrzeni, między Dnieprem i Dniestrem gdzie niegdzie tylko znaleśdź można było lepianki, zamieszkane przez Sławian, jako pozostałych resztek z pokoleń ludnych mieszkających niegdyś nad morzem Czarnem, albo przybyłych w sposobie zbiegowstwa z Ruskich krajów (1). Ziemie te bez pana, bez rządu i prawie same sobie zostawione, z przyczyny tylko żyzności i łagodnego klimatu ludziom upodobane, już dawniej ściągnęły na siebie uwagę Wielkiego Xiążęcia Gedymina, gdyż on przed kilkunasto laty, polecił wnukom swoim, synom Koryata: Jerzemu, Alexandrowi, Konstantemu (2) i Teodorowi, szukać sobie posiadłości w ob-

-------------------------------------

(1) Że Podole, w części zapewne przyleglejszej Dniestrowi, Kazimierz W. Król Polski był zawojował, świadczą mowy sejmowe Senatorów Polskich z czasów Kazimierza Jagiellończyka. (Panowanie Kazimierza przez Albertrandego. T. I. str. 67. 6. 3. ) Lecz pod epokę, o której mowa, ta kraina pana nie miała.

(2) Ten Xiąże Konstanty, bydź musiał w swoim czasie człowiekiem niepospolitym, kiedy Król Kazimierz W. wzywał go do Krakowa, chcąc mu następstwo tronu po sobie zostawić. Co on miał odmówić, dla tego, że Ruskiego wyznania wiary zrzec się nie chciał. Kron. Ręk. Lit. Bych. str. 56. Kojałowicz to kładzie pod rokiem 1539 (pag 196 ) Lecz jego chronologia mylna. Król Kazimierz był jeszcze młody, zaledwie rok trzydziesty poczynający (urodził się 1310 secund. Kalen. Maii), chociaż postradał pierwszą żene, Annę r. 1339, Czerwca 28, miał dość jeszcze czasu mysleć o powtórnem małżeństwie. Błąd jeszcze ten mogł ztąd urość, że jakoby na zjeździe, czyli Sejmie Krakowskim 1389. Król siestrzana swego, Ludwika Węgierskiego, uznał za następcę tronu, w przypadku nie mienia potomków płci męz-

S. 60

szernej krainie Podola, przebieganej kiedy niekiedy przez poborców Tatarskich, czyli zdzierców peryodycznych. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, już się tara snuły bandy kozackie, mające swoje obozowiska , siecze w miejscach ukrytych i warownych, przytułek zbiegów i od ucisku Tatarów kryjących się ludzi; one się połączyły z Xiążętami Litewskiemi, a przez to samo, lud osłonę miał niejakąś od uciążliwości barbarzyńców. Ci Xiążęta założyli, albo odnowili "warowne grody niektóre: Smotrycz nad rzeką tego nazwania, Bokota na górze, gdzie był monaster Czerńców Ruskich, takoż z powodu łowów zwiedziwszy rozwaliny starego Kamieńca, wznowili gród na nich. Lecz Tatarzy, około roku 1350, doświadczyli w koczowiskach swoich okropnej zarazy, Czarna-Smierć zwanej; po czem głód wielki nastał, z tej przyczyny najechali Podole w roku 1551. Xiążęta Koryatowicze wezwali pomocy Wielkiego Xiążęcia Olgerda, który nie zaniechał pośpieszyć z licznem wojskiem, wypędził Ta-

-------------------------------------------

kiej. Mogło się to ściągać do siestrzana, ale nie obcego Xiążęcia. Wiadomo zaś, że na Sejmie w Zantochu, Ludwik urzędowie w r. 1555 następcą był uznany (Naruszewicz. T. VI. str. 258). Musiał więc Konstanty bydź w Krakowie niebawnie przed tym rokiem. I zapewne podczas przyjaźniejszych stosunków z Litwą, tojest: jakoś po roku 1351. Był on krewnym Króla Kazimierza, po żonie Annie, której się godził synowcem.

S. 61

tarów z Podola i nad Sinemi-Wodami otrzymał stanowcze zwycięztwo nad trzema wodzami bracią między sobą: Hadzybej, Kutlubuk i Dimitry zowiacymi się (1). Po czem uganiał się za Tatarami aż po równinach Krymu, skąd powrócił zwycięzko (2). Po tem zabezpieczeniu kraju, Wielki Xiąże poruczył zwierzchniczą nad nim władzę, Xiążęciu Konstantemu Koryatowiczowi, z obowiązkiem ulegania swojej zwierzchności. Braciom innym, inne wskazane były dzierżawy. Jerzy przeniósł się na Xiążęcia do Wołoszczyzny, gdzie został otrutym. Teodor po śmierci ojca, około tego czasu przydarzonej, objął spadkiem Nowogródek. Alexander służył Królowi Kazimierzowi, i otrzymał od niego zamek Olesko, w Ziemi Włodzimierskiej. Xiąże Podolski Konstanty, w prędkim czasie umarł. Teodor objął po nim to Xięztwo, zapewne za wiedzą Wielkiego Xiążęcia; lecz ugruntowawszy się na niem, nie chciał podlegać stryjowi, owszem wszedł w zmowę z Królem Wę-

------------------------------

(1) Kojałowicz, porządkując mylną chronologią Stryjkowskiego, odnosi to zwycięztwo do roku 1331. Lecz Kronika ręk. Litew. Bych., położywszy datę roku 1351, zaczyna te sprawy szczegółowie opisywać str. 35 - 37. dzieje Polskie zgodne są w tem miejscu z Kroniką i jej rachuba chronologiczna, gdzie tylko jest położona, wytrzymuje krytykę.

(2) Pamięć tej pierwszej wojny Krymskiej Olgerda dochowały Kroniki Ruskie, cf. Karamzin T. V. str. 13. Nota 12. Stryjkowski str. 375, pomieszał te rzeczy z następnemi i anachronizm popełnił.

S. 62

gierskim, którego sobie przybrał za protektora. Olgerd, nie czekając dojrzenia tych związków, już był z wojskiem powtórnie w tymże roku na Podolu i przyprowadził z sobą Tatarów, zapewnie po zwycięztwie nad Sinemi - Wodami na żołdzie w wojsku Litewskiem zostających, albo tych, co jeszcze za Gedymina służbę wojskową przyjęli (§ 1106. ). Teodor miał zamki warowniejsze osadzone Wołochami: Bracław, Sokolec, Smotrycz, Kamieniec, które za jednym razem Litwini zdobyli, ostatni w nocy, przy czem i namiestnika Teodorowego, Nestata, pojmano; sam zaś umknął do Węgrów, trzymających wtedy Pokucie. Król Węgierski z całą uwagą jął się strony Teodora, i ogłosił się panem zwierzchniczym Podola, na mocy nadań papiezkich. Obrażony tem Wielki Xiąże, nakazał do Tatarów Zadnieprskich i Naddońskich, którzy w ogromnych tłuszczach, podobnych do szarańczy, wysypali się na Podole. Wojsko Węgierskie było w drodze, pod dowództwem Andrzeja, Wojewody Siedmiogrodzkiego; zeszło się ono z wielkoxiążęcem, między Bracławiem i Kamieńcem; bitwa się wywiązała krwawa i uporczywa. Węgrzyni doborem rycerstwa, uzbrojeniem i umiejętnością. taktyki, przeważyli daleko przewyższające siły przeciwników swoich, złamali zastępy ich i rozproszyli, po znacznej stracie obustronnej. Tatarzy zebrali się w kupę i śpiesznie rzu-

S. 63

cili się ku Dnieprowi; co postrzegłszy Węgrzy, przypisali to poruszenie obawie i poszli w pogoń; lecz przypłacili tę popędliwość stratą koni i łudzi wszedłszy w puste stepy, dla niedostatku żywności, w porze roku najniepogodniejszej. Wtenczas łatwo było wyprzeć Węgrów z Podola i utrzymać się przy warownych grodach. Odtąd zabezpieczone było dla Litwy posiadanie tego kraju. Piotr Gasztołd, był pierwszym namiestnikiem tamecznym, z ramienia Wielkiego Xiążęcia (1). Teodor Koryatowicz, z wiela stronnikami swojemi, przeniósł się do Węgier i mieszkał w Munkaczu, gdzie i cerkiew greckiego wyznania fundował (2).

1225. R. 1352. Ochronienie Smoleńska.

W drugiej stronie państwa, wtymże samym czasie, zasłaniał takoż Wielki Xiąże Olgerd, od obcego ucisku sprzymierzone z sobą kraje. Wielki Xiąże Symon, powziąwszy jakąś urazę do Smoleńszczan i ich Xiążęcia, szedł z ogromnem wojskiem na spustoszenie bratniej ziemi. Olgerd wysłał posłów swoich przeciw niemu, którzy zawarli przymierze po-

------------------

(1) Kronika ręk. Lit. Bych. 1. c, Naruszewicz: T. VI. str. 240 - 242.

(2) Bazylewicz: Notitiae fuudationis Theodori Koriatovilis pro religiosis Ruthenis in monte Csesnek ad Munkacs.

S. 64

koju; chociaż z Wyszegradu nad rzeką Protwą, gdzie posłowie litewscy Symona znaleźli, szedł jeszcze cokolwiek dalej i nad rzeką Ugrą stanąwszy, skłonił się do żądania Olgerda. Powróciwszy Symon z tej wyprawy, umarł w samym kwiecie wieku, podobno od zarazy, grassującej w Rossyi (1).

1226. R. 1362. Czarna Śmierć.

Tę klęskę powszechną w Europie i przechodnią przez wszystkie kraje, poprzedziły zjawiska meteoryczne nadzwyczajne: w roku 1351 ukazał się kometa bardzo świetny i wyraźny; potem burze nadzwyczajne w początku Maja niezmierne szkody na morzu i lądzie poczyniły, waliły się lasy, upadały domy i wieże po miastach (2). Ukazała się wreszcie 1552 w Litwie zaraza Czarna-Smierć. Powiadają, że się wylęgła w Chinach, gdzie zniszczyła około trzynastu milionów ludzi, potem, przebiegłszy Azya, przez Syryą dostała się do Grecyi, zkąd Genueńskie okręty przywiozły ją do Włoch. Drugą zaś drogą doszła Rossyi, przez Tatarów naniesiona, u których od roku 1346, już była znajomą Nowogród, Pskow, Smoleńsk, Litwa, doznały tej plagi; że prawie trzecia część lu-

-----------

(1) Latopisiec Daniłowieza: str. 172. Karamzin: T. IV. str. 244.

(2) Schütz: fol. 73. Łuk. Dawid: B. VII. S. 38.

S. 65

dnosci wymarła; w przeciągu jednego lata, na zimę znikała i już się nie ukazywała chyba w świeżej stronie. Choroba się poczynała od gruczoła pod pachwiną, wnet napadała uduszliwość i krwawy womit, nazajutrz, lub trzeciego dnia najdalej, umierał chory z gangreny wewnętrznej; niektórym przerywał się ów gruczoł, wyciekało mnóztwo ropy, człowiek do zdrowia przychodził, lecz to bardzo rzadkie bywały zdarzenia. Umierało najwięcej łudzi młodych, w samej czerstwości wieku będących. Wędrowna ta zaraza, lubo po sobie ślady wielkie wyludnienia zostawiła, wkrótce przez przyrost nadzwyczajny ludności, prawie zagładzoną była. Zdaje się, że przyrodzenie usiłowało nadgrodzić ubytek w ekonomice swojej (1). Szczególny takoż fenomen przypadł w tymże roku: około Zielonych Świątek, spadł śnieg obfity i pokrył ziemię na łokieć grubości ; przelęknieni rolnicy, rozpaczać już poczynali o swoich zasiewach, ponieważ do sześciu dni ziemia pod śniegiem była. Lecz po tym czasie, deszcz ciepły śnieg stopił, nastała tak piękna pogoda i rok szczęśliwy, że najpożądańsze przyniósł urodzaje (2).

-----------

(1) O tej zarazie pisali oprócz kronik znajomszych: Dalin: Gejschichte des Reichs Schweden, T. II, S. 384 sequ. Monforon. Monum de la Monarchie Fran. T. II. p. 282. Schulz: Gesch. des Osman. Reichs, T. III. S. 266. Gadebusch: Livl. Jahrb. T. I. S 141. i inni.

(2) Łuk. Dawid. 13. VII. S. 39.

S. 66

1227. R. 1352. Napad na Żmójdź.

Na Żmójdzi jednakże poprzedził zarazę silny napad krzyżacki. Wielki Mistrz, Henryk Kniprode, po długiem niewidzeniu w Prussach. gości zagranicznych, otrzymał, na początku roku 1352, odwiedziny: Burgrabiego Norimberskiego, Hrabiego Oettingen i innych znakomitych wojowników ze ślubu. Zebrawszy przeto na prędce znaczne wojsko, poszedł w ich towarzystwie podczas Mięsopustu do Zmójdzi, gdzie powiaty Gessowski, Ejragolski, Rosieński, aż do Widuklow splądrował. Lecz raptownie uderzyła wielka odliga, zmuszająca do śpiesznego odwrotu Wtenczas wojsko Litewskie w silnych oddziałach pokazało się. Nie było innej drogi nad te same, którą już, pierwej przebyto, to jest: przez Pastow do Ragnity, miejscami zupełnie spustoszonemi. Musiano pośpiech podwoić, zdobycz, jeńców, zasoby, wszystko uroniono. Konie pod rycerzami; albo z głodu wypadły, albo ginęły na przeprawach: nie lepiej i z ludźmi się działo, tak dalece, ze Wielki Mistrz, ledwo w Ragnity murach zebrał smutne resztki niepomyślnej wyprawy, i to w bardzo szczupłej liczbie (1).

1228. R. 1353. Napad na Samlandyą.

Obrażony był Wielki Xiąże słusznie tym napadem, bez celu, bez przewidze-

S. 67

nia skutków uczynionym, jakby jedynie na wezwanie do zapomnianej przez dwa lata walki, niezgodnej z ludzkością i własnym interesem obu narodów. Czasy się nawet zbliżały do ukształcenia i tolerancyi opinij politycznych; poczynano owszem wątpić o zbawieniu dusznem za zabicie poganina obiecanem przez fanatyków klasztornych. Lecz biada temu od kogo zgorszenie pochodzi: doznał tej prawdy Zakon Krzyżacki w zimie poczynającej się roku 1352. Skoro mrozy zatamowały szerzenie się Czarnej-Śmierci, ożyła chęć zemsty w Litwinach, za niedawne opustoszenie najludniejszych powiatów Zmójdzi. Wielki Xiąże Olgerd, stanął na czele licznych zastępów, mając w towarzystwie Xiążęcia Trockiego, Kiejstuta i syna jego, Xiążęcia Smoleńskiego Patirga (1), które, jak powódź okropna, ukazały się w pierwszych dniach lutego roku 1353 nad Haffem Kurońskim, że miesz-

----------------

(1) Nie można przyganiać postrzeżeniu, stosownie do dyplomatów uczynionemu, przez Pana Voigta, źe ten Xiążę Właściwie nazywać się powinien Patirke, albo raczej Patirg: gdyż ren sposób pisania ma znaczenie w mowie Litewskiej; odpowiada trudności, przez długie targowanie się pokonanej, jakby skromności Westalki Biruty zwyciężonej gdyż on był pierwszym jej synem. Tirg, z trudnością kupiony i dopiero jest w mówie Łotewskiej. Że on był w tej dacie Xiążęciem Smoleńskim, uczy Wigand ap. Voigt: B. V. S. 93. Lecz w młodym byt jesz, ze wieku, ponieważ podług Tabgenealog. urodził się 1339. Miał synów Alexandra i lwana, jak dowiódł P. Voigt: B. V. 176. 178. 179. przypisy.

S. 68

kańce nie mieli czasu ratować się ucieczką do zamków. Wojsko, zaszedłszy pod Łabiawę, podzieliło się na cztery części: jedna szła wzdłuż Haffu w okolice Szak, druga przedarła się do Powundy, trzecia w kierunku południowym wpadła w obwód Kajmów, naostatek czwarta ciągnęła wzdłuż Dejmy rzeki; wszędzie zwyczajne-morderstwa, spustoszenia, zabory popełniano, samych kobiet i dzieci z okolic Szak siedmset, z Kajmów pięćset, wrzucono na sanie i razem z mieniem i bydlętami uprowadzono do Litwy. Jednakże czwartemu oddziałowi, będącemu pod dowództwem młodego Xiążęcia Smoleńskiego, źle się powiodło: gdy bowiem, nabrawszy czterysta jeńców, ciągnął koło Łabiawy, Kommandor z Ragnity, Henning Schindekopf, zrobiwszy na drodze zasiek, wypadł z zasadzki i odparł go z wielką stratą. Przymuszony wziąć inny kierunek powrotu, udał się ku Haftowi, mając za sobą w pogoni wzmienionego Kommandora; trafił na bagna źle zamarzłe i nie mało koni potracił. Wówczas oddział ten rzucił się przez rzekę Dejmę, której słaby lód połamał się w przeprawie i ze stratą pięciuset jeźdzców przebrał się na drugą stronę (1). Xiąże Palirg zapadł z koniem na

---------------

(1) P. Voigt: niewłaściwie zwiększa zwycięztwo nad Dejmą, licząc stratę litewską tysiąc pięćset ludzi. Schütz, czerpający z oryginału kroniki Wiganda spółcześnego, fol. 74, kładzie pięćset. Trudno bowiem i tak zgodzie się, aby tyle

S. 69

rzece, i byłby utonął, gdyby go sam Schindekopf nie uratował. Wziął w niewolę młodziana, podał pomoc do ogrzania się i pokrzepienia zdrowia, po niejakim zaś czasie powrócił ojcu zdrowego bez okupu (1): czyn wspaniałości Krzyżaka jedyny, w całym ciągu dziejów Litewsko - Krzyżackich. Ci, którzy z tego pogromu ku Haffowi ujśdź mogli, ponieśli jeszcze klęskę w bitwie z pogonią, w której czterdzieści pięć mężów dostało się w niewolę, oprócz pobitych; reszta poszła w rozsypkę i wielu się zbłąkało, ze nieprędko powrócić mogli do swoich. Kiedy Xiąże Patirg. po bitwie nad Dejmą, przejeżdżał przez Welawę, postrzegł ciało jednego z jeńców, rycerza znakomitego rodu, którego zamordowano niezwykłym sposobem męczarni; wzruszony tym widokiem, prosił aby mu pozwolono zwyczajem ojczystym pogrzeb sprawić; co gdy otrzymał, kazał ciało na stosie spalić (2). Co się tyczę trzech innych oddziałów,

-------------------------------------

na tak małej rzece utonąć mogłe, na której dość puścić dziesięć koni na połamanie lodu, a reszta przepłynie z łatwością przez kilkanasto łokciową szerokość rzeki; a jeszcze dudnje, Że Dejma do Haffu ciała pobitych unosiła, chyba pod lodem, którym pokrytą razem z Haffem była!!!

(1) Frater Henningus extraxit Regent (Patirg) de flumine Deime et in rheda letus posuit eum et misit domum, volens Regi Kynstute complacere eo, quod fuit filius et eum ei pro magna presenta presentare. Wigaud ap. Voigt: B. V. S. 95.

(2) U Wiganda powiedziano krótko o tem męczeństwie; Pudibunda fuerunt detruncata.

S. 70

te bez przeszkody swoję rzecz zrobiły i przeszły na powrót granicę. Po tym wypadku stanęło zawieszenie broni, podobno na rok jeden (1).

1229. R. 1354. Napad na Prussy.

Zaledwie czas rozejmu upłynął, gdy w roku 1354, jakoś w miesiącu Lutym, Olgerd i Kiejstut, wpadli niespodzianie w okolice Reszla, i lam zwyczajnym sposobem zagony szeroko rozpuścili. Jednakże rządzca wojskowy Biskupa Warmińskiego, Henryk Obart i drugi Krzyżak, Henryk Kranigfeld, połączywszy zebranych przez siebie ludzi zbrojnych, poszli w pogoń za Litwinami, już na powrocie będącymi, stoczyli bitwę i ze znaczną stratą ich z pola zegnali. Zwycięztwo zdawało się już pewnem bydź na stronie Krzyżaków, gdy Litwini zatrzymali się w dogodnem stanowisku, stawili powtóre czoło pogoni, oraz manewrami swojemi do tego doprowadzili, ze wojsko Krzyżackie otoczonem ze wszystkich stron zostało i zniesione było do szczętu, albo w niewo-

--------------

(1) Ap. Voigt: B. V. S. 95. 96. Cronic. Henr. de Knygton: de Event. Angliae in Hist. Angl. Scrip. Lond. 1652 p. 2604, mówiąc pod r. 1351 i 1352 o podróży Xiążęcia Lankastru do Pruss, dla walczenia z poganami, między innemi mówi: - sed ante adventum suum in Spruciam, treuga per plures annos capta est in ter christianos et paganos, quod multum ei d splacuit. Omyłka w datach, gdyż tu jest mowa o rozejmie w roku 1353 zawartym.

S. 71

lę zabrane; między ostatnimi oba rycerw dowodzący znajdowali się, zaledwie kilku z życiem uszło. Poczem Litwini, spodziewając się silniejszej pogoni, tak śpiesznie dążyli ku granicy, że niemało jeńców ranionych i chorych, których uwlec z sob niemogli, porzucili po drodze (1).

1230. R. 1354. Napad na Polskę.

W tym właśnie roku, Xiąże Wołyński Lubart, w miesiącu czerwcu wyprawę zrobił przeciw Polakom, zaszedł pod Halicz, zdobył miasto; poplądrował wiele włości na Rusi Czerwonej i powrócił z łupami bez przeszkody do Łucka. Następnie we Wrześniu ponowił napad i aż nad Wisłą pod Zawichostem się oparł, gdzie niemało szkody poczynił. W odwrocie uderzył na Włodzimierz i opanował miasto z przyległościami, które do swego rządztwa przyłączył (2).

1231. R. 1354. Napad na Prussy.

Z Krzyżakami przez całe lato nieprzyszło do czynienia: obie strony spokój-

-----------

(1) Voigt: B. V. S. 103. 104.

(2) Naruszewicz: T. VI. str. 245.

S. 72

żacy, nie mając wojsk zagranicznych, ani rycerzy odważnych, przeszkadzać temu zniszczeniu nie mogli.

1232. Ostrożności Krzyżackie.

W ciągu lat kilku, około epoki obecnej, wyraźną przewagę Litwa okazywała nad Krzyżakami: rzeczy nawet doszłyby do tego stopnia, że nie miałaby żadnego powodu do obawy z tej strony. Lecz Zakon walczył za pomocą całej Europy chrześciańskiej, wspierany opieka czynną Papieżów, miał przeto środki niewyczerpane i tem niebezpieczniejsze, że nieprzewidzianie działać mogące, niekiedy najsilniejszym sposobem. Słusznie przeto starał się Wielki Xiąże zabezpieczyć swoję granice od napadów: na ten koniec, użył jeńców, będących w znacznej liczbie, i ludzi krajowych, do porobienia ciągłych zasieków, tam rzecznych, okopów i różnych przeszkód, na całej przestrzeni granicy Pruskiej. W pewnych odległościach rozłożone były place broni osadzone ludźmi, którzyby pierwszy opór dadź mogli nieprzyjacielowi, uczynić znaki trwogi, wskazać kierunek poruszenia napadu, izby lud wiejski miał się na ostróżności, i pograniczni dowódzcy mogli się sposobić do odpornego działania. Te urządzenia straży, obrony, ostrożności i policyi nadgranicznej, tak

-----------

(1) Ibidem. Kojatowicz: Hist. Lit. P. I. p. 322.

S. 73

były mądrze za Olgerda uporządkowane, że Krzyżacy bardzo niewygodne mieli położenie z tej strony; nie mogli ani łotrzyków, ani szpiegów do Litwy posyłać, związki nawet lądem z Inflantami były niepewne. Musieli w tym względzie sami do fortelow udawać się: naprzód jeżeli szło o przedsięwzięcie wyprawy do Litwy, starali się z największym sekretem i ostróżnością robić przygotowanie, szczególniej, aby nikt nie wiedział o kierunku napadu, którędy zasieki przechodzić mają; zbliżywszy się nad granicę, składali radę i podług doniesień szpiegów swoich, czynili rozporządzenie. W pismach swoich używali cyfer, znakow i omówień umówionych (1).

1233. R. 1355. Napady na Litwę.

Nie można zarzucić Wielkiemu Mistrzowi Henrykowi Kniprode, wielkiej ochoty do wytępiania niewiernych, jaka poprzedników jego zajmowała najczęściej umysły: rozsądny, z wielką rozwagą rządzący krajem i Zakonem, więcej poświęcał starań około urządzeń wewnętrznych i bezpieczeństwa, niżeli płochym awan-

------------------------------------------

(1) Voigt; B. V. S. III. przytacza z badań swoich wiadomość o tem: Cyfry naprzykład były: [?] znaczy Kurlandą, lub Inflanty. L znaczy Rusnią dalszy kraj pogański. [?] znaczy Prussy. [?] warownie nadniemnowe. [?] podacie położony oznacza, że nieprzyjaciel nic nie wie i t. d. Omówienia wypisane są w Dodatku V, chytrości wojenne

S. 74

turniczym przedsięwzięciom. Lecz Papież, Klemens VI, zapewne gniewny na Xiążąt Litewskich, za odrzucenie korony królewskiej i nieprzyjęcie przełożenia o nawróceniu się, poduszczał Krzyżaków do wojny z Litwą pogańską (1). To zmusiło Wielkiego Mistrza do przedsięwzięcia wyprawy w roku 1355, w porze zwyczajnych napadow zimowych, to jest: na początku Lutego. Dowodził nią Marszałek zakonny, Siegfried Dahenfeld z licznem żołnierstwem: w przeciągu dni pięciu przebiegi on powiaty: Wajkiski, Ejragolski i Miednicki, po czem przez Ragnitę powrocił, bez wielkiej korzyści, ponieważ lud wszędzie miał się na ostrożności. W ciągu lata uskuteczniono napad letni, z takimże skutkiem i z podobną szybkością. Za nadejściem zimy gotowano się w Ragnicie do nowego przedsięwzięcia, które nie przyszło do skutku, ponieważ ogromny pożar o Bożem Narodzeniu, całą tę warownię w perzynę obrócił, z końmi, bydłem i wszelkiego rodzaju zapasami. Ten przypadek był bardzo niepomyślnym dla Zakonu, gdyż Ragnita uważała się za przedmurze w lej stronie kraju i była składem rzeczy do wypraw potrzebnych. Trzeba więc było wszelką usilność obrócić na odbudowanie ważnej warowni. Gdy zaś w roku następnym 1356, jeszcze budowle nie były zupełnie gotowe, mię-

------------------------------------------

(1) Raynald i Annal. eccles. a. 1354 N. 25.

S. 75

dzy Wielkanocą i Zielonemi Świątkami, powtórny ogień zniszczył je całkowicie. Ten drugi przypadek i wiadomości z Litwy otrzymane, nabawiły trwogą i kłopotem Krzyżaków: co najśpieszniej wzięli się do odbudowania zamku: roboty szły z takim pośpiechem, że w przeciągu czterech tygodni. iuż były warownie w stanie obrony, budynki mieszkalne i dalsze wznosiły się z prędkością. Kommandorem naznaczony Kuno Hattenstein. Wielki Mistrz, sam przybył do Ragnity, aby urządzić takoż odbudowanie warowni Szalawskiej, czyli starożytnej Tylży, która przed niewielą laty zburzoną będąc przez Litwinów, w rozwalinach zostawała. Obwarowanie -tego miejsca, zależeć miało na głębokim przekopie, który się ciągnął przez półmili, aż do jeziora Ragnitańskiego. W czasie obejrzeń tych robot, zdarzyło się, że Henryk Kniprode złamał goleń prawą, przez jakiś przypadek, co mu czas niemały było przeszkodą do zatrudnień rządowych (1).

1234. R. 1354 - 1359. Rzeczy Ruskie.

Zwracając uwagę w strony Rusi, postrzegamy w tej porze rzeczy na stopie wcale pomyślnej dla Litwy. Stosunki domu Wielko-Xiążęcego z najpierwszymi Xiążętami tamecznymi, przyjaźne były i związki

------------------------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 112. 113.

S. 76

pokrewieństwa się pomnażały. Borys Konstantynowicz, Xiąże Suzdalski. starał się o rękę Xiężniczki Agrypiny, córki Olgerda, i w roku 1354 poślubił ją sobie; wzajemnie synowiec Wielkiego Xiążęcia; Alexander Koryatowicz ożenił się z córką Wielkiego Xiążęcia Symona w roku 1356 (1). Do tego prowincye Ruskie, wschodnie względem Litwy, przechodziły jedna po drugiej pod panowanie Wielkiego Xiążęcia Olgerda. Zwłaszcza w tych latach, kiedy Han Tatarski, Czanibek, utracił życie z rąk syna swojego Berdykcza, i ten swawolny człowiek; wybiwszy dwónastu braci swojej, zrobił rewolucyą w Hordzie (2); zdawały się sprzyjać okoliczności przechodzenia drobnym Xiążętom Ruskim pod hołdownictwo potężnego Monarchy Litewskiego, dla uwolnienia się od jarzma poborców Tatarskich, i odkupników podatkow, którymi po większej części byli Żydzi z Krymu. Smoleńskie Xięztwo, Brańsk i cała Siewierszczyzna, już należało do Litwy (3). Rżew w roku 1356 o-

------------------------------------------

(1) Latopisiec Daniłowicza: str. 170. Karamzin: T. IV, Nota 377, test str. 255. Niewiadomo skąd on wziął imię Koryatowicza Dimitr, tych Xiążąt było tylko czterech braci (§ 1224; tym zaś nowożeńcem nie mógł bydź kto inny, jak Alexander, gdyż Jerzy i Konstanty już nie żyli, a Teodor był wygnany z kraju. Może bydź, że Alexander, pierwej Rzymskiego będąc wyznania, żeniąc się z Xiężniczką Moskiewską, przyjął obrządek Ruski, z imieniem Dymitra.

(2) Latopisiec Daniłowicza: str. 176.

(3 ) Karamzin: T. IV. Nota 377.

S. 77

trzymał Xiążęcia z ramienia Olgerda, toż samo Twer i Możajsk w roku 1358; lecz w tych Xięztwach zbuntowani mieszkańce, wypędzili rozkazodawców im wyznaczonych, przeto niektóre zajścia krwawe miały następnie miejsce. Andrzej Olgerdowicz, Xiąże Połocki, miał ciągle kłótnie ze Pskowianami, którzy mu zawsze przeniewierzali się; oni w roku 1357 nie chcieli przyjąć namiestnika z ramienia tego Xiążęcia, przysłanego Bazylego Budwojny; w roku następnym pod dowództwem, obranego przez siebie Xiążęcia, jakiegoś Eustachego, odważyli się napaśdź na posiadłości Połockie i włoście porahowali; przeto Xiążę Andrzej karcił ich nie pomału (1). Nowogrod Wielki w upokorzeniu szanował przyjaźń z Litwą. Biała, stolica udzielnego Xięztwa. należała do niej. Mścisław i Rżew po uspokojeniu, rozruchow, bezpośrednio od władzy jej zależały. Smoleńsk, mimo śmiałego sprzeciwieństwa Xiążęcia Iwana Swiatosławicza, który był się zamknął w tem mieście, nie mógł bydź zpod panowania jej wydarty. Xięztwo Twerskie, ilekroć nieuleglość okazywało, zawsze przypłaciło narażeniem się na rabunki i chłosty tamtowieczne (2).

------------------------------------------

(1) Kron. Pskow. u Karamzina T. IV. Nota 577. str. 199. (2) Karamzin; T. IV. str. 268.

S. 78

1235. R. 1356. Napad na Prussy.

Nie można wiedzieć przyczyny, jaka spowodowała nowy napad w ro-ku 1356 w miesiącu styczniu na Prussy, zapewne uprzedzając wyprawę Krzyżacką Gromniczną. Wielki Xiążę Olgerd z Kiejstutem i Patyrgiem, na czele znacznego wojska, przebrali się aż w okolice Altensteinu i Guttstatu, gdzie siedmnaście ludnych włości złupili i zdobycz znaczną uprowadzili. Wycieczka ta była prowadzoną z taką umiejętnością sztuki wojennej, znajomością miejscowości i pośpiechem, że Krzyżacy przymuszeni byli z żalem dadź sobie zprzed nosa wielkie łupy uprowadzić, nie śmiejąc nawet najmniejszego nagabania w pogoni przedsięwziąć, widząc, że z całą potęgą Zakonu wydołaćby nie potrafili (1). Napróżno i Papież nalegał na Wielkiego Mistrza, ażeby wystąpił co najprędzej do walki z poganami (2); nie mógł on tego wykonać bez znacznej pomocy ze strony krucjaty, która w tej porze nie dawała

------------------------------------------

(1) Wigand: p. 286. Schütz: fol. 74.

(2) Bulla pod datą: Urgoni Avinion. Dioc. VIII Idus Julii. An. IV. (1356) in Registr. epist. archityp. A. IV. epist. 556. do Wielkiego Mistrza: Tu autem et confratres tuus ad religionis observantiam ac bellum dominicum, quod iugitur geritis, apostolicis exhortamus persuasionibus. Zapewne Klemens VI nie szczędził napomnień i do opowiadaczów krucjaty, lecz jakaś odrętwiałość na ten czas w chrześciaństwie panowała.

S. 79

się żadnym sposobom uskutecznić. Trzeba było jeszcze oglądać się na Polskę, ponieważ z tamtej strony niezupełny był pokoj. Król Kazimierz, mający silnych sprzymierzeńców, poczynał okazywać nowe nieukontentowania ku Zakonowi. Te powstały z przyczyny takowej: Król, urażony na Olgerda, nie mogąc nic stanowczego, sam jeden przeciw niemu przedsięwziąć. prosił niejednokrotnie Wielkiego Mistrza o posiłki przeciw poganom, udawał się nawet do Papieża Klemensa VI. Ztąd postrzegać można przyczynę, tych listow papiezkich, do Wielkiego Mistrza pisanych, z zachęceniem do wojny, o którycheśmy mówili. Przekładał nawet Król Zakonowi, że związki handlowe Prus z Rusią południową, które on zabezpiecza na drodze spławu Wislanego, trudne są do utrzymania, gdy Litwini daleko posunąwszy swoje zabory, mogą łatwo przeszkadzać. Uwiadomił przytem, że siedmiu carzyków Tatarskich, są w gotowości pomagać mu z licznym ludem, przeciw okrutnemu narodowi pogan, i że ci Tatarzy są już podarunkami obesłani i gotowi na każde zawołanie. Ze zaś wkrótce sam w osobie swojej, zamyśla wyprawę przeciw Litwie prowadzić, przeto obiecuje sobie po przyjaźni i gorliwości Wielkiego Mistrza, że nie zaniecha wysłać dostateczną siłę zbrojną na pomoc, aby poskromić spólnego nieprzyiaciela, inaczej wszystkie drogi z Prus do Rusi

S. 80

upadną i związek utrzymanym żadną miarą bydź nie może. Obok lej prośby i groźby, przyłączony był list Papieża Innocentego VI (1). Nie te dyplomacye przecież nie skutkowały, Wielki Mistrz ciągle spokojność przyjacielską z Olgerdem zachowywał, ani nawet za ostatnie najazdy pomyślał o odwecie: czy były jakie dyplomatyczne stosunki między nimi, wiedzieć nie można: gdyż ślady tego w archiwach nie pozostały. To tylko pewna, że i Król Polski i Papież, mieli Henryka Kniprode w podejrzeniu, że on tajemnie sprzyja Litwinom i knuje z nimi związek przeciw Polsce (2).

1236. R. 1356. Dyplomacye.

Cokolwiek bądź, Król Kazimierz znajdował się w nieprzyjemnych okolicznościach, które się jego domysłom nasuwały, z przyczyny obojętności Krzyżaków. Począł mocniej ze swojemi wymówkami nacierać na Wielkiego Mistrza, wznawiać rozmaite pretensye; że przycho-

------------------------------------------

(1) List Króla Polskiego, z któregośmy wyciąg wzięli, znajduje się w Tajn. Arch. Krolew Formularbuch p. 46. Obok niego list Papieża Innocentego VI, gdzie między innemi znajdujemy: quod Carissimus in Christo filius no. ster Knzimirus rex Poloniae illustris apud vos pro auxilio impendendo sibi adversus Litwanos injideles imploraverat........

(2) W liście wyżej przytoczonym, Papież daje do zrozumienia o tem podejrzeniu. Na przypadek bowiem związku Litwy z Krzyżakami, Polska byłaby w największej obawie.

S. 81

dziło do kilkakrotnych negocyacyj, próżnych i wcale nic nieznaczących, które coraz bardziej strony oddalały tylko od siebie. Wreście Markhrabia Brandenburski, Ludwik, przezwany Romanus, zięć Kazimierza, znalazł się w potrzebie wdania się za pośrednika. Napisał on do Wielkiego Mistrza w treści następnej: - "Niedawno będąc z odwiedzinami u teścia mojego, Króla Kazimierza, bytem świadkiem przybycia do mnie czterech przełożonych Krzyżackich, do Działdowa, którzy mi objaśnili stosunki, obecnie zachodzące między Królem i Zakonem; ja to wszystko przełożyłem Królowi i znalazłem go skłonnym do pojednania się. Nawet otrzymałem od niego pełnomocnictwo do pogodzenia i przywrócenia przyjaźni trwałej. Jeżeli Wielki Mistrz, równie zaufać mi zechce, z ochotą przyrzekam zająć się uprzątnieniem nieporozumień. Gdy atoli dzicy i nieokrzesani Litwini z Rusinami, królewskie posiadłości odednia do dnia, coraz z większem napastują okrucieństwem i barbarzyńską zawziętością przeciw chrześcianom; uczyniłem z Królem postanowienie, w następnem lecie, ze wszystkiemi siłami mojemi zbrojnemi, zgromadziwszy wojska posiłkowe Xiążąt sąsiednich, którzy na to zezwolić zechcą, wespół z Królem Polskim przedsięwziąć wyprawę na srogich nieprzyjaciół chrześciaństwa, aby ich mocą oręża odeprzeć od krajow Polskich. W tym przeto ec-

S. 82

lu wzywam Wielkiego Mistrza, iżby z całą siłą Zakonu swojego, wspierał nasze przedsięwzięcie przeciw nieprzyjacielowi wiary, za co będę się czuł obowiązanym na całe życie bydź usłużnym radą i pomocą Zakonowi." W końcu dodaje wyraźnie temi słowy: "Jeżeli Waszmość, od czego niech Bóg uchowa, Królowi i nam nie udzielicie żadnej pomocy przeciw poganom, przeto będziemy mieli najpewniejsze przekonanie przed oczyma, że zamiary Waszmości pod żadnym względem, nie dążą do rozszerzenia i podźwignienia wiary chrześciańskiej, coby nas wielce bolało. Będziemy przeto przymuszeni zagranicznym gościom, którzyby w uciskach waszych nieśli wam pomoc, a przez nasze kraje przechodzić chcieli, jeżeli wy odmówicie wezwaniu naszemu, wszelkiej pomocy, dobrodziejstw i przychylności dotąd czynionych przez nas cofnąć i odmówić (1)."

1237.

Niema śladu, jaka była odpowiedź Krzyżaków, to tylko jest rzeczą pewną, że wyprawa Markhrabiego Ludwika, została na papierze. Zakon trwał przy swojej neutralności, Litwini spokojnie się zachowali; Król Kazimierz w ciągłej był obawie, szukał związkow imponujących: Ludwik, Król Węgierski, jako siestrzan i domniemany następca tronu Polskiego,

------------------------------------------

(1) Ten list znajduje się w tymże Formularbuchu, p. 46. cf. Vigt: B. V. S. 121. 122.

S. 83

i Ziemowit Xiąże Mazowiecki, przyrzekli całą siłą pomagać. Z Cesarzem Karolem, zawarł przymierze, ii całą potęgą państw swoich dopomoże do obrony, jeżeliby Król został nagabnięty od kogo; gdyby zaś był sam zagabającym, przyszłe sześćset rycerzy pancernych. W ten sposób postawiwszy Król siebie na stopie groźnej względem sąsiadów swoich, chciał przekonać powszechność europejską o stosunkach przyjaznych Krzyżaków, z Litwinami. Na ten koniec porożsyłał pismo po dworach panujących panów chrześciańskich i do Papieża, w którem dowodził: że Krzyżacy pomimo powołania swojego, odmawiają wszelkiej pomocy Polakom, przeciw hordom grassującym rabowniczych pogan; nadto jeszcze dodają im posiłków, aby za ich pomocą, nowe zdobycze Wielki Xiąże Litewski w krajach Królewskich poczynił; oprócz tego wszystkie gościńce, do Polski prowadzące, zatamowali, a zaś do krajów pogan wiodące wolnemi uczynili. Powodem tego wyszedł list papiezki do Wielkiego Mistrza, z nowemi upominaniami, w którym wyrażono miedzy innemi: że chociaż tym oskarżeniom wiary Ojciec Święty nie daje atoli z przyczyny powtarzanych i z różnych stron dochodzących wiadomości, znajduje potrzebę najsurowiej napomnieć Zakon i polecić, aby nadal nie ważył się, pod żadnym względem, poganom dopomagać do ucisku chrześcian, owszem Królowi

S. 84

Polskiemu bydź pomocą przeciw Litwinom (1).

1238. R. 1357. Goście zagraniczni w Prussach.

Co odpowiedział na to Wielki Mistrz, wiemy; zapewne zamilczał i śmiał się pokryjomo, gdyż wiedział, że ani Polska, ani Papież nie straszni mu byli, związek zaś z Olgerdem tem samem utwierdza się. że w papierach Kryżackich nie ma żadnego pisma, przeciw temu zarzutowi, przez któreby Henryk Kniprode starał się usprawiedliwiać. Z drugiej strony rzeczy uważając, odpowiadało to aż nadto Krzyżackim zamiarom, którzy, lubo zakładali swojej pomyślności nadzieje na podbiciu Litwy, lecz obok tego namiętnie pragnęli upadku Polski, z czegoby obłów nierównie był korzystniejszy dla nich, niżeli z całej Litwy posiadania: w istocie to drugie nie mogłoby minąć, i nastałoby tem prędzej, gdyby pierwsze skutek wzięło; ta to właśnie skaza werdzawiała w politykę Zakonu, przegryzła jej sprężyny z czasem, że się cała machina w niwecz obróciła. Lecz Cesarz, Papież i wielu panów chrześciańskich przejęci byli zgrozą sojuszu z poganami Zakonu, chociaż na to dowodów zapewne nikt złożyć nie potrafił; postanowili prze-

----------

(1) Bulla: in Registr. Litterar. ex archetyp. Innocent. VI. an. IV. epist. 356. Aveuion Calend. Octobr. an. IV.

S. 85

to uczynić próbę ostateczną. Zagrzmiały ambony kazaniami, zwołującemi Krzyżowników do Prus; w tej właśnie porze, Jan, Król Francuzki wzięty w niewolę, przez Anglików w bitwie pod Poitiers, zawarł pokoj na dwa lata, przez co tłumy rycerzy próżniackich zostały bez zatrudnienia; oni więc poszli z ochotą na wojnę świętą: Francuzi, Anglicy, Niemcy, Szkoci, ukazali się na początku roku 1557 w Prussach. Na czele Francuzów znajdował się Hrabia Barkun, Niemcami dowodził Burghrabia Nüremberski i dalsi znakomitego urodzenia wojownicy. Wielki Mistrz nie zwlekał z wyprawą, do ziemi pogańskiej, zebrał swoje chorągwie i wyprawił krucyatę pod dowództwem, jak zwykle Marszałka Zakonu, Dahenfelda, który pociągnął za. Niemen przez Ragnitę. Wojsko, dosiągłszy rzeki Mitwy, pustoszyło powiat Rosieński, potem w kierunku południowym przez włoście Subna i Gałwa udało się w okolice Bisseny. Naprzeciw Wellony, nad brzegiem Niemna rozbito oboz, rozeszły się oddziały częściowe po różnych okolicach, nawet w powiecie Wajkiskim; ściągnięto do obozu zdobycze, na którego straży tylko sto piędziesiąt ludzi zbrojnych zostawiono. Tymczasem silny hufiec wojska Litewskiego, uderzył na stanowisko chrześcian, pobił straż i zabrał cały oboz. Tym sposóbem wojsko najezdnicze, ogołocone z pociągów, zapasów żywności i zdobyczy, przymuszone było

S. 86

do śpiesznego odwrótu, z niemałą stratą w rzeczach nawet własnych, koniach i ludziach (1).

1259. R. 1357 - 1359. Pokoj.

Ustały już podejrzenia na Krzyżaków: panowie bowiem chrześciańscy przekonali się, ze w tych czasach z Litwą nie można było nic ważnego rozpoczynać sposobem dawnym, ponieważ na jej czele znajdował się mądry i waleczny Monarcha, wspierany przez bohaterskich dowódzców bitnego ludu. Dowodem tego najwyraźniejszym jest zaniechanie wszelkich zaczepek ze strony Krzyżaków. I chociaż nie zawierano urzędowych opisow, których opinia publiczna nie radziła, niemniej przecież pokoj przez całe dwa lata z okładem, był niezachwiany, którego było rękojmią, słowo rycerskie, dane sobie nawzajem (2). Z Polską podobnież rzeczy się ułagodziły i poprzestano na obecnym stanie granic, tojest: Kuś Czerwona przy Polsce, a Wołyń przy Litwie pozostał, pod władzą Lubarta, który około tej epoki założył Lubar Wołyński, w zamianę za Lubartów, Polsce ustąpiony, grod takoż jego założenia. W ogólności pod piękne lata panowania Olgerda, Europa północna odetchnęła pokojem, pomyślnością,

----------------------

(1) Voigt: B. V. S. 125 sequ. i podług jeograficznych badań.

(2) Schütz: fol. 73.

S. 87

błogością, gdy ten bohater oręż swój zawiesił w świątyni tych bożyszcz.

1240. R. 1358. Ugoda z Mazowszem.

Xiąże Kiejstut, korzystając z pory spokojnej, rozwinął układy z Ziemowitem, Xiążęciem Mazowieckim, co się tycze granic Litwy od Mazowsza, szczególnie między powiatem Grodzieńskim, daleko wtedy ciągnącym się na zachód, a między ziemiami Wizką i Goniądzką, gdzie częste spory o granice zachodziły. Zawarli oni między sobą tranzakcyą ugodliwą 13 Sierpnia 1558 roku w Grodnie, podczas zjazdu Xiążąt, na którym Kiejstut działał w imieniu Wielkiego Xiążęcia Olgerda i swojem, tudzież braci, Jawnuta Koryata, Jerzego i innych (1); mocą którego opisu wyznaczoną zostaią pełnomocna Kommissya, na ustanowienie trwałej granicy; ze strony Litwy byli Kommissarzami synowie Kiejstuta Wojszwiłł (2), i Patirg, a przy nich szlachta Litewska Ajksza, O-

----------

(1) Datum et actum in Grodno feria tertia infra octavas S. Lamentu, an. 1538. Kiejstut nazywa Ziemowita: Amicus noster speciulis et frater. U Naruszewicza T. VI. str. 281. Musiała bydź tranzakcyą przeto ugodliwa i z Królem Polskim o Wołyń, która zaginęła. Wsponiniony tu Xiąże Jerzy, byt synem Narymunda.

(2) Wojszwiłł był wżyciu do roku 1587, po nim pozostaie bowiem dobra w tym roku Król Jagiełło oddał bratu swojemu Skirgiertowi. Naruszewicz 1. c. przyp. e).

S. 88

lizar i Waskon Kondiewicz; ze strony Mazowsza : Wykoszon Czerski, Mroczek Raciązki, Niemira Sochaczewski, Gottard Kamieński Kasztellanowie i Stefan Sędzia Sochaczewski. Oni nazawsze granice między Litwą i Mazowszem ustanowili (1).

1241. R. 1358. Negocyacye.

Wywiązała się w tejże porze negocyacya dyplomatyczna dość rozmaicie pojmowana przez dziejopisów; my ją podług lepszych badań krytycznych wyłożemy. Olgerd, chcąc na zawsze zabezpieczyć państwo swoje od zgubnych wojen z chrześcianami, wszedł w negocyacye z Cesarzem Karolem i na ten koniec wysłał poselstwo, na którego czele był Xiąże Kiejstut. Przełożono chęć trwałej zgody i przymierza zawarcia z Za-

-----------------

(1) Rozgraniczenie to mamy w wyjątku z Dekretu tej Kommissyi, u Naruszeuicza. T. VI. str. 382. 285. Przyp, f.): - Primo ac principaliter incipiendo in vulgari a Kamienny brod directe ad Raygrod, et a Raygrod directe eundo per fluvium Mela et a Meta directe per fluvium Bobrza directe ad Targowisko, et a Targowisko directe eundo ad ujście welikey strugi, et eundo per eundem fluvium usque ad verlicem rivuli seu fluminis małey Suchołdy dicti, et vertice eiusdem małey Suchołdy deorsum eundo per ipsum fluvium directe usque ad fluvium seu rivulum Szprzaśla, et eundo deorsum per eundem fluvium directe uscjue ad Popelewo siedlisko, et a Popelewo siedlisko d irecte ad. Newothinczanszcze, ubi finales gades, seu limites ten anim nnstrarum et ipsius ducis Semowiti Masoviae ccncurreruni et conclusae sunt.

S. 89

konem rycerzy Niemieckich, wyobrażano Litwę po większej części z chrześciańskich prowincyj łożona, wreszcie zaś krajów, lubo przy dawnej, wierze lud pozostaje, przecież nauka chrześciańskiej wiary zakwita i nie ma żadnej przeszkody do nawracania, z przyczyny powszechnej tolerancyi. Z resztą nie zachodzi trudność do połączenia się Kościołem Rzymskim i że to dzieło może z czasem najłagodniejszą drogą przyjśdź do skutku. Cesarz chwycił się z zapałem tego projektu, naznaczył Kommissarzy, Ernesta Arcybiskupa Pragskiego, Bolkona, Xiążęcia Świdnickiego i Wolframa Nollenberg, Mistrza prowincyonalnego w Niemczech rycerzy krzyżackich, którzy powinni byli zjechać na miejsce obrane, gdzieby przybydź chcieli Xiążęta Litewscy, zawrzeć przedugodne umowy i złożyć zjazd do Wrocławia na święto Bożego Narodzenia, na którym w obecności Cesarza, skuteczne wykonanie przyrzeczeń powinno nastąpić. Lecz głównym warunkiem było ze strony Cesarza, w imieniu chrześciaństwa działającego, aby Xiążęta Litewscy chrzest przyjęli. Nie wiadomo z czyjej dorady i za czyjem pośrednictwem przysną do tej negocyacyi; to tylko pewna, że niezręcznie bardzo była prowadzoną, już tem samem, że Kiejstut sprawował poselstwo, jeden z synów Gedymina najstalej przy poganiźmie obstawający. Prawda, że Olgerd i Henryk Kniprode

S. 90

byli ludźmi, prawdziwie wyższemi nad wiek swój i przesądy jego, zdolni do najpiękniejszych czynów i uszczęśliwień ludzkości; ale między nimi snuła się gruba zawada uprzedzeń, chciwości, uporu, i całej ciemnoty ducha czasu tamtego; Niemcy zbyt zarozumiali, zbyt przejęci mnichowską chciwością, Litwini zbyt swojszczyznę miłujący i nieufni dla cudzoziemców. Wiele przeto jeszcze zawad było do pokonania i z jednej i. z drugiej strony, gdyby to zjazd jeden albo dwa ułatwić mogły Jednakże Kommissarze Cesarscy, Ernest Arcybiskup Praski i Xiąże Świdnicki przybyli do Litwy i zapewne na którejś z wysp Niemna, podług dawnego zwyczaju, zjazd się zgromadził. Zaginęły szczegóły tej okoliczności, to tylko wiedzieć można, ze Krzyżacy uporczywie obstawali za niepowróceniem Litwie krajów zagarniętych, zapewne Rusneńskiej części, za prawym brzegiem Niemna leżącej, oraz Kurlandyi i Semigallii; Litwini ze swojej strony opierali się przyjęciu wyznania katolickiego za panujące, tojest: chróstu łacińskiego. Na nieszczęście, upor ten posunięty był do tego stopnia, że żadna S. ustąpić sobie nie chciała i Kommissarze, nic nie dokazawszy, powrócili do Niemiec, przed samem Bożem Narodzeniem znaleźli we Wrocławiu Cesarza z całym dworem, który na nich oczekiwał. Cesarz musiał bydź umartwionym, z przyczyny niedójścia układow;

S. 91

lecz że ni e był urażonym na Wielkiego Xiążęcia Olgerda dotyla, jak mówią Niemieccy pisarze, pokaże to ciąg dalszych opowiadań naszych (1).

1242. R. 1360. Morowa zaraza.

Chociaż nie doszły układy, pokój trwał iednak nieprzerwanie; lecz pod ostatnie czasy okropna zaraza morowa nawiedziła Litwę. Ona od roku 1556 szerzyła się na Rusi, pod innemi wprawdzie cechami, jak Czarna Śmierć, lecz nierównie w zgubniejszym sposobie, ponieważ nie była, jak tamta, przechodnią i przemijający z jednem latem, ale istotna zaraża morowa, mającą we wszystkiem ukryte pier-

--------

(1) Dla objaśnienia szczegółow tego §, dość nowych w dziejach naszych, przytoczymy zrzódła zkąd je poczerpnął Pan Voigt. B. V. S. 128. Heine: Rebdorlf Aunal. op. Freher. p. 130. Johan. Vitodurani Chron, p. 1874. Tam wymieniony wyraźnie warunek przyjęcia wiary katolickiej, jeżeli Krzyżacy powrócą kraje zabratne od Litwy: quod cum. facere recusarent (fratres) Rex Lituaniae aiebat: in hoc loculenter comprehendo, quod non meam fidem, ut simulant, sed pecuniam appetunt, et ideo in paganismo perseverabo. Ominiemy błędne doniesienie, o stoczeniu bitwy wraz po niedójściu negocyacyi, oraz jakoby Cesarz sam przybył do Litwy, podług Andreae Ratisb. Chron. ap. Eccard. T. 1, p. 2113. Lecz w tajnem Arch. Rrólew. Foliant E. p. 25. to ważne znajduje się miejsce: By Algald geziten des Konigs vater von Polen gesebah is, das der egenante. Algard und Kynstod wytowtis vater lissen yn werbin auch umb eynen frede an keiser Karle, dem got gnade, der leczt starb, das der gebote frede czu hallen czwischen dem Orden und Treulanden, sy welden an sich nemmen dy Touf-

S. 92

wiastld swoje, czego się kto dotknął, prawdziwa Czuma wschodnia (1). Około roku 1560 przeszła do państw sąsiednich i Litwy, zkąd się dalej rozpostrzeniła. Rurze okropne, jakby towarzysze nieodbite klęsk tego rodzaju, panowały w Sierpniu; szkod niemało na morzu i w lasach poczyniły.

ROZDZIAŁ III. ZAMIARY KRZYŻAKÓW NA PODBICIE LITWY.

1243. R. 1360. Wyprawy budownicze.

Zaczęły się rzeczy u Krzyżaków na inny kroj przerabiać, gdy pobożny, pokoj i ludzkość miłujący, Marszałek Siegfried Dahenfeld w roku 1360 wstąpił do grobu

---------

fe, do sante der egenante herre keiser ken Littouven durch Prüssen den Erezbischof von Prage Ernestum und den herczog czu der czit von der Swidenicz, dy do czu yn quamen und sy anredten von de touffe wegen, und des Christen gelonhen, do verspolten sy sye und belachtin und trebin dorus Ir getusche. Tę powieść sprawdzają i inne zrzódła, w główniejszej treści: Jaeger Cod. dipl. an. 1558. Sommerberg Script. rer. Siles. T. II, p. 292. Ludewig: Reliqu. Manuscr. T. VI. p. 535. Lecz nigdzie nie ma o wyśmieniu i wyszydzeniu posłów cesarskich. Owszem to samo dowodzi, że usiłowano zerwanie negocyacyi zrzucie na Litwinów. (1) W kronikach Ruskich zarazy tej następne znajduje-

S. 93

Marca 12-go. On, który tyle dobra dla kraju, Zakonu i ludzkości zdziałał, był wielkim człowiekiem, oświeconym, moralnym i wyższym nad panujący duch czasu. Wielki Mistrz, Henryk Kniprode polegał na jego radzie i co tylko dobrego wykonał, jemu był winien. Szczególnym sposobem ujmujący i w każdem przedsięwzięciu z umiarkowaniem i przezornością postępując, zapewneby dokonał drogą łagodności wprowadzenia chrześciaństwa łacińskiego, stałym sposobem do Litwy, gdyby nie upór przełożonych i słabość Wielkiego Mistrza dla nich (1). Po nim wkrótce wyznaczony na Marszałka, Henning Schindekopf, Kommandor z Balgi, człowiek szlachetny i obyczajny, ale wojną i fanatyzmem nawracacza zbrojnego oddychający. Wnet zdarzyła się zręczność odnowie-

--------------

my opisanie: Nagle gdyby nożem w serce uderzy, lub w goleń, lub w plecy: ogień zdaje się pałać wewnątrz, krew ustami płynie, zimny pot występuje i dreszcz się zaczyna: u innych okazują się plamy na szyi, biodrach lub pod pachą, czasem pod kolanami. Skutek jednakowy, śmierć nieuchronna, prędka, lecz boleśna. Ani wieku, ani płci nie oszczędza. Karamzin T. V. str. 7. 8.

(1) Datę śmierci Dahenlelda wyjaśnił badaniami swemi Pan Voigt. B. V. S. 135. Tam znajdujemy wyjątek z Wiganda: Post hoc frater Siffridus marschalcus, qui in multis oratione promovit, vir multe probitatis et denocionis et sancte vite elausit diem extremum in die S. Gregorii {Papae i. e. 12 Martii). A dniej: Post hanc ad festum Pasche frater Henningus Schindekop a Magistra electus in Mareschalcum superiorem...

S. 94

nia dawno zaniechanych nawracali, czyli rzezi w krajach, litewskich, gdy przybyło cokolwiek rycerstwa z Niemiec, pod dowództwem Rudolfa Hrabiego Wertheim: wyciągnął Marszałek na czele zwyczajnej wyprawy, dostał się szlakiem niemnowym, aż w okolice Wellonyj wojsko się Litewskie nie pokazało, bawił przeto przyjemnych gości rabunkami i zapewne pasowaniem na rycerzy w obliczu tej ważnej warowni. Niebawnie zatem, tojest; około Zielonych Świątek i sam Wielki Mistrz, na czele znacznego wojska przeszedł Niemen w Ragnicie, poszedł w kierunku północnym ku granicom Źmójdzi i tam pośród puszczy założył warowny gród, nazwawszy go Neuhaus, mający służyć do zasłony Szalawii, za prawym brzegiem Niemna lezącej i do ułatwienia napadu na Żmójdź środkową. Marszałek z oddziałem swoim zbliżył się do tegoż punktu, i dalej ku zachodowi, na cyplu południowym, wchodzącym do rozlewu niemnowego, czyli Haffu, począł budować warownię Windenburg. Zaledwie przecież zajął się tą budowlą, gdy pożar w zamku Memla wybuchły przez nieostrożność, narobił tyle szkody, że Marszałek musiał odwrócić ludzi swoich do strzeżenia tego miejsca i przyprowadzenia z pośpiechem do stanu należytej obrony (1).

----------

(1) Voigt: B. V. S. 154. Nasi dziejopisowie w tym roku patrzą na rzeczy przez szkło powiększające. Stryjkow-

S. 95

1244. R. 1360. Zburzenie warowni.

Tymczasem Wielki Mistrz odebrał wiadomość, Że Król Kazimierz niedaleko Wizny, na ziemi krzyżackiej kazał założyć warownię i budować, posłano przeto na dotarcie Marszałka z oddziałem wojska. Przyszło do rozmówienia się z budującymi, z czego się pokazało, że ci ludzie w rzeczy samej udawali siebie za przysłanych od Króla Polskiego, lecz odkryto, że Xiąże Litewski Patirg z synem jakoby swoim znajdowali się przy tych robotach. Kazano ze strony Krzyżaków, aby budowanie zaniechanem było, gdyż nieprawnie na cudzej ziemi rozpoczęte; nie chciano temu zadość uczynić, przeto, za uczynieniem przez Marszałka remonstracyi zbrojnej, jak do uderzenia na ludzi budujących, ci zniknęli raptownie, rzuciwszy się w głąb swoich granic; poczem rozpoczęte roboty zniszczonemi zostały. Krzyżacy w tych S.ch wznieśli dwa zameczki: Grebin i Rungenbrust nazwane. Cały zaś ten wypadek, chociaż początkowie przyznawany był Królowi Polskiemu, dziełem bydź musiał Litwinów, zbliżonych sekretnie z Królem,

-------------

ski liczy wielkie wyprawy do Żmójdzi i każe ją niszczyć do szczętu. Kojałowicz Kiejstuta w niewolę bierze i innych bajeczek niemało się snuje, o których lepsze zrzódła wcale nie wiedzą.

S. 96

gdyż to miejsce oddawna było punktem znaczącym na szlaku napadów litewskich (1).

1245. R. 1360.

Powtórnie w tymże roku pod jesień, pokazali się w Prussach goście zagraniczni: Otto, przezwany Strzelec, Landhrabia Heski, syn Henryka Żelaznego, w towarzystwie Opata z Fuldy, chcącego się mieczem zasłużyć Bogu w walce z poganami. Działo się to właśnie w tej porze, kiedy Cesarz Karol, szedł z wojskiem przeciw Hrabiemu Wirtenberskiemu, prowadząc z sobą. zastępy posiłkowe, przez Wielkiego Xiążęcia Litewskiego mu przysłane (2). Tak więc, kiedy Litwini krew swoję przelewali za sprawę naczelnika mocarzy chrześciańskich, chrześcianie szli do Litwy na wycinanie spokojnych rolników w ich własnych domach. Wyprawa zaszła pod Wellonę, tam wywiązała się żwawa bitwa, w której poległ zacny rycerz Werner Grunenberg, kompan (adjutant) Marszałka, przy jego boku strzałą przeszyty (3).

1246. R. 1361. Wojna.

Nie ucichały i nadal odgłosy wojny, rok 1561 przyniósł jej zjawiska najrozliczniejsze, chociaż nie bardzo szczęście służy-

--------------

(1) Voigt: B. V. S. 136. 137.

(2) Anonym. Chroń. Wirtemberg. ap. Schannat. Vindem. litter. Coll. II. p, 27. Pfister Gesch. von Schwaben, B. II, abth. II. S. 52.

(3) Voigt: B. V. S. 142

S. 97

ło Krzyżakom. Na samym początku roku w przewodnictwie Markhrabiego Brandenburskiego, Hrabiego Kaz-enelleiibogen i Henryka Waldeuz, z wielką liczbą gości rycerskich i ludu wojennego, wtargnął Marszałek do Litwy; lecz mieszkańcy, uwiadomieni wcześnie o tym napadzie, tak się ukryli w lasach i miejscach warownych, że ta wyprawa jedną z najgłodniejszych nazwaćby się mogła, jeżeliby nie podeszły liczne zasoby, wyprawione z Pruss. Dwie jeszcze wyprawy w tymże roku podejmował Marszałek; jednę pod Grodno, gdzie mu Litwini przez Niemen przeprawić się nie dopuścili; drugą przez Insterburg do Kowna, takoż odparty na przeprawie przez Niemen, powrócić musiał prawie z niczem. Tymczasem krzyżacki partyzant Spientzer, prawie przez cały rok grassował z partyą swoich łotrzyków za lewym brzegiem Niemna. Za drugi zaś brzeg tej rzeki, rycerz zakonny, Henryk Schoningen, dwókrotną robił wycieczkę z Ragnity, zawsze obładowany łupami, przyprowadził niemałą liczbę jeńców (1).

1247. R. 1361. Wzięcie w niewolę Kiejstuta.

Szczególne wypadki spotkały się z przedsiwzięciem śmiałego Krzyżaka, Henryka Kranigfeld, rządcy Konwentu w Rastenburgu. Ten rycerz był już raz w nie-

----------

(1) Voigt: 1. c.

S. 98

woli u Litwinów i z niej wymknąć się potrafił. W roku 1361 przed Wielkanocą, przybrawszy sobie odważnych towarzyszów, między którymi znajdował się Albrecht, Xiąże Saski, rycerz zakonny; oni na czele niewielkiego oddziału jazdy, wyruszyli przez puszcze Galindyi, w zamiarze porabowania okolic Bielska. Lecz rzeka Narew zbyt wezbrana, przeszkodziła dalszemu postępowi wyprawy. Znaleźli się przeto przymuszeni udać się do warowni Ekersberga, nad jeziorem Spirding lezącej, gdzie zamierzali czas niejaki przebydź. Tymczasem wysłali Krzyżaka, Henryka Beler, z podjazdem ku Loetzenburgowi, czyliby tamtędy nie można było wkroczyć do Litwy. Ten podjazd trafił na ślady jazdy litewskiej: za dalszem wybadaniem, pokazało się, ie pięćset znajduje się koni, z któremi Xiążęta Olgerd, Kiejstut i Patirg zabawiają się polowaniem. Goniec wnet doniósł do Ekersberga, że silne wojsko litewskie obozuje w okolicy jeziora Wobel, owa zaś jazda bydź musi oddziałem czatowym tej siły. Nim Kranigfeld zebrał z pobliska swoich, tymczasem Beler pilnie obserwował ten oddział. Zgromadzone wreście rycerstwo krzyżackie, poszło w celu uderzenia na niego: zamiar był nader śmiały i niebezpieczny, gdyż ani o liczbie wojska litewskiego, ani o stanowisku, nie miano żadnej wiadomości pewnej. Przyszło nawet niespodzianie do spotkania się pod wsią

S. 99

Milkunami: jedni kronikarze Litwinom, drudzy Krzyżakom każą rozpoczynać uderzenie; ztąd widać, ze i Litwini, powziąwszy wiadomość o podjeździe Belera. szukali jazdy krzyżackiej. Cokolwiek bądź, walka była bardzo żwawa, Krzyżacy z wielką przytomnością i odwagą działali i coraz więcej otrzymywali korzyści. Wkońcu, pomimo walecznego dotrwania samych Xiążąt, ludzie ich, których poległo stu trzydziestu, poszli w rozsypkę; Krzyżacy swoich stracili tylko czternastu. W tym razie Xiąże Patirg, przez rycerza, Konrada Hochberg napastowany, zbitym został z konia i długo się pieszo odcinał, nim go swoi oswobodziwszy, na drugiego nie wsadzili. Xiąże Kiejstut przez rycerza Hankę z Ekersberga, takoż z konia zrzuconym został, i przez samego Kranigfelda wziętym był w niewolę. Uradowani Krzyżacy tą ważną zdobyczą, pośpieszyli z uprowadzeniem Xiążęcia do Malborga, gdzie była wielka radość i publiczne modły dziękczynne, gdyż ten wypadek uważano za szczególne Niebios błogosławieństwo (1)

1248. R. 1361. Więzienie Kiejstuta i ucieczka.

Wielki Mistrz otrzymywał zacnego więźnia swojego ze wszelką ludzkością; lecz obok tego, miał wielką nad nim

---------

(1) Kojałowicza relacya, podług Stryjkowsltiego, str. 402, jest słusznie naganioną i krytyki nie wytrzymuje Pilnowałem się badań Pana Voigta B. V. S. 143, 144. Continuatora Dusburga. Supl. c. XXII p. 424, i sprawdzeń własnych.

S. 100

pilność: wyznaczył na więzienie w zamku Malborskim izbę dolną, sklepioną i opatrzoną we wszelkie bezpieczeństwo, gdzie przystojnie był podejmowany: meble, pościel, upiękrzenie ścian kobiercami; posługa stosowna do dostojeństwa osoby urządzone były. Dwóch rycerzy przez cały dzień, ciągle w izbie tej przebywało, w nocy zamykano drzwi warownie. Tymczasem Wielki Xiąże dwa razy przysyłał poselstwo, z przełożeniem śrzodkow uwolnienia; lecz rada zakonna nie mogła żadnym sposobem przystać na nie. Był do posługi Xiażęciu przydany izdebny Wielkiego Mistrza, imieniem Alff, tojest: Adolf, nawrócony Litwin, w którym wielkie pan jego pokładał zaufanie: ten człowiek często w języku litewskim wdawał się w rozmowę z Xiązeciem i bawił go swemi powieściami, albo słuchał jego opowiadań: rycerze na straży będący nie rozumieli języka litewskiego i nie przeszkadzali rozmowom: zapewne mieli Krzyżacy potrzebę, czy ciekawość, wywiedzenia się drogą niektórych rzeczy. Za czasem powstało zaufanie wzajemne między więźniem i sługą, odezwała się w nim ojczyzny miłość i ochota powrotu do stron rodzinnych; przywiązał się sercem do Xiążęcia i umówili miedzy sobą śrzodki ucieczki. W izbie w zagłębieniu ściany od strony rowu zamkowego, postrzegł Xiąże pod obiciem framugę, w której było okno zamurowane. Alf przyniósł

S. 101

niebawnie młot żelazny i Xiąże w nocnej dobie, jak mógł najciszej pracował nad wyłamaniem muru, służący każdego rana uprzątając izbę, zręcznie wynosił gruzy wydobyte, albo uprzątał na stronę, nim rycerze z rannego nabożeństwa nie powrócili. Wkrótce wyłom był gotowy, czas i godzina ucieczki umówiona: około północy Xiąże po przygotowane) linie spuścił się z muru do rowu, wyszedł za przewodnictwem Alfa. Oba ubrani w odzienie i płaszcze białe z krzyżami czarnemi, wsiedli na przygotowane konie, wzięte ze stajni Wielkiego Kommandora Stróż, na przemówienie po niemiecku Alfa, otworzył bramę mniemanym rycerzom zakonnym, wysłanym jakoby z pilnem poleceniem od przełożonych. W takim stanie jechali śpiesznie ku granicy Mazowsza, po drodze napotykali Krzyżaków, od których odbierali braterskie pozdrowienia. Z Liebstatu odesłał Xiąże konie wzięte u Wielkiego Kommandora, dostał się wreszcie manowcami, do Janusza Xiążęcia Mazowieckiego, męża córki swej Danuty, zkąd szczęśliwie powrócił do Litwy. Nim się obejrzano w zamku o ucieczce Xiążęcia Kiejstuta, i rozpoznano jej sposób, upłynęło czasu nie mało, wyprawione pogonie zapoźniły się przeto znacznie, aby uciekających mody doścignąć. Wkrótce przyszło pismo z Trok do Wielkiego Mistrza z podziękowaniem za wygodną gospodę, w którem Xiąże

S. 102

dodał: że jeżeli bogowie pozwolą mu pojmać samego Henryka Kniprode, albo kogo z pierwszych przełożonych Zakonu, nie zaniedba pewniejsze im przeznaczyć u siebie mieszkanie. Kronikarze nie zgadzają się o czasie przebywania w więzieniu, lecz najpewniejsze źrzódło (1) uwiadamia, ze pojmany był w sobotę przed Wierzbną Niedzielą (12 Marca), umknął zaś w dzień uroczystości Świętej Elżbiety (19 Listopada), przesiedział przeto miesięcy ośm i dni sześć (2).

1249. R. 1361. Wycieczki Kiejstuta.

Zaledwie tym szczególniejszym fortetem uwolnił się Xiąże Kiejstut z więzienia, gdy zaczął pomyślać o sposobach powetowania swojej krzywdy. Szło mu zapewne najwięcej o pojmanie tego Rranigfelda, który go był zabrał w niewolę. W tym zamiarze na czele dobornej jazdy, wyprawił się do Galindyi, gdzie miał nadzieję zastać swojego przeciwnika. Cała ta wyprawa nosi cechę awanturniczego przedsięwzięcia raczej, niżeli zamiaru pewnego, uprzednio ułożony plan mającego, jak bywało w podobnych zdarzeniach. Uderzył nasamprzód niespodzianie na Johannisburg, którą warownię wziął szturmem;

---------

(1) Continuator Dusburgi. I. c.

(2) Według badań Voigta cały §. B. V. S. 145 - 147.

S. 103

Kommandorem tam znalazł Jana Kollin, który z Vice - Kommandorem skrył się był do miejsca sekretnego; lecz przyciśnięci w tem ubieżyszczu wziętymi zostali w niewolę; warownię z całem zabudowaniem kazał spalić. Ztamtąd rzucił się na Ekersberg, zapewne w nadziei dostania jeszcze kogo z Krzyżaków. Warownia wprawdzie wziętą. została, za pierwszem uderzeniem; jednakże rządca tamecznego konwentu Hademar, cofnął się z ludźmi zbrojnymi do Gdańska. (Tak u Krzyżaków nazywały się miejsca wychodowe przy zamkach będące i stanowiące gatunek zewnętrznego obwarowania). Tam się bronili rycerze z walecznością nadzwyczajną, zyskali czas i w ciemni nocnej potrafili się wymknąć z rąk prawie oblężeńców (1). Z Ekersberga wyszedłszy, zamierzał je-

-------------------------

(1) W tem miejscu kronikarze niezmiernie pobredzili: winniśmy światło prawdy pierwszemu Panu Voigt, którego niespracowane i mądre badania, jak w całym ciągu dziejow, tak szczególnie w tej mierze przewodniczą opowiadaniom naszym. Jego przypis, B. V. S. 147. 148, zasługuje na całkowite umieszczenie: "Nad temi wypadkami, powiada szanowny dziejopis, panują w kronikach najśmieszniejsze niewyrozumienia, które z nich przeszły do wszystkich nawet nowszych pism, o historyi Pruskiej traktujących. Posłuchajmy naprzód Wiganda, p. 287. Post hec Kynstud impugnavit cum paganis castrum Johannis et incineravit usque ad profundum, et notum factum fuit, prefectum et collegam suum se ocultasse in privcta; quare necessarium inpugnant eos capiunt; nomen prefecti Joh. Kollyn; ceterum impugnavit Eckersberge, quod obtinuit, nomen pre-

S. 104

szcze Xiąże Kiejstut uderzyć na któraś warownię, zapewne na Rastenburg, gdzie Kranigfelda spodziewał się nie chybnie zastać. Atoli zbiegli rycerze z tamtej warowni, i lud okoliczny, roznieśli trwogę dość wcześnie, ze rządcy z Barten-

-------------------------------

fecti Hademar, qui considerans potestatem regis fugit ad secretum, de quo se cum aliis viriliter defendit, propellens paganos et plures telis transfixit et evasit manus eorum. Zaledwie wyobrazić sobie można, co z tych wyrazów zrobiono: dziwny zamach na zdobycie Gdańska, o którym Schütz, fol. 75, Długosz, p. 1131, Kojałowicz p. 327, De Wal. T. III, p. 557, Pauli S. 208, Baczko B. II. S. 158, Kotzebue B. II. S. 206 i inni opowiadają. Ktoby był początkiem tej baśni? Znajdujemy już ją u Grunawa Tract. XIII, c. 3. § 3 i podług niego u Łuk. Dawida B. VII. S. 48. Nawet stara Pruska kronika p. 37 już opowiada: Of sente Dominicus tag irslugen dy dewtschen zcu Gdancz vil Polen darume daz sy offenbar schregen Krokow, Krokow, Man mynte si wolden dy stad verroten, nach deme das Kynstod aws dem gewennis yngtgind. - Wigand całą zagadkę rozwiązuje. Warownia Ekersberg została dobytą, aż do secretum, które Kiejstut przymuszony był z trudnością attakować Taka sekretna budowla, nazywała się w tamtoczasowej mowie krajowej D anzig. I pod tem nazwaniem znajdujemy w rachunkach budowniczych Malborskich dość często, takoż przy innych warowniach zakonnych, naprzykład w Ragnicie. Rzetelność tego postrzeżenia możnaby wielą przykładami dowieśdź. Urządzenie takoż tych miejsc sekretnych, po warowniach zakonnych było szczególne wcale. Jak dotąd jeszcze postrzedz można w Malborgu, Marienwerderze, nawet w Królewcu, przy miejscu nazwanem Danziger Keller. Nie tylko one leżały za obrębami warowni, dość odlegle, dla wiadomych przyczyn, ale też były mocno obwarowane, opatrzone foremnemi przedpiersieniami, że się w nich bronie należycie można było. Taki Danzig (Gdańsk) był bez wątpienia przy Ekersbergu, do którego rządca z ludźmi się cofnął. W kronice oryginalnej Wiganda, zapewne

S. 105

steinu i Rastenburga pośpieszyli, przez puszcze zajśdź drogę Litwinom, gdzie zasiedli w miejscu dość dogodnem. Zaledwie ci nadciągnęli i właśnie na odpoczynek rozłożyli się, gdy Krzyżacy wypadli z zasadzki, z krzykiem uderzyli na obozujących. Walka trwała nie długo: gdyż Litwini dosiadłszy koni pierzchnęli. W tem Krzyżak, Werner Windheim, natarł na Kiejstuta i włócznią wysadził z siodła, ten w tym samym razie swoją włócznią przebił konia pod swoim przeciwnikiem, że padł na miejscu i przywalił sobą jeźdźca. Naskoczył lozak, Mikołaj Windekaim, który ciął mieczem Xiążęcia, lecz mocna zbroja osłoniła od razu; zmierzył on ostrzem, chcąc przebić, Xiąże zawołał: nie śmiej mię ruszyć! - Jak ja nie mam bić poganina. Odpowiedział żołnierz. -

-------------------------

było, że Kiejstut, po wzięciu warowni, takoż Danzig, gdzie się osada schroniła, chciał zdobyć; tak więc z niewyrozumienia starego wyrazu, o którym już zapomniano, powstało dziwne opowiadanie o pokuszeniu się Kiejstuta na miasto Gdańsk, o którem spółcześni Wigand i Lindenblatt ani słowa nie wiedzą. Z resztą o tem niewyrozumieniu namienia już Łukasz w swojej rozprawie o kronice Wiganda z Marburga S. 8. "Dodajmy do tego, że w samej rzeczy mogła bydź bijatyka między Niemcami i Polakami w Gdańsku, podczas jakiegoś jarmarku, wkrótce po ucieczce Kiejstuta z więzienia przypadłym. Kronikarz poźniejszy, znalazłszy attak Ekersberga i tamecznego Danzig, powiązał przez niezrozumienie, rzeczy w jedno i dodał swoję parafrazę. Tłómacz zaś Wiganda łaciński, znał znaczenie tego wyrazu i przełożył secretum.

S. 106

Pójdź precz, ja jestem Xiąże Kiejstut; albo idź z a mną, a ja cię zbogacę - Panowie moi więcej mi dadzą za pięć godzin, niżeli ty mi dasz za całe życie. Rzekł Mikołaj. Tymczasem ludzie xiążęcy podbiegli z koniem, na którego Xiąże wsiadł i począł umykać. Lecz drugi lozak krzyżacki przybiegł Mikołajowi na pomoc, nazywający się Jan z Ekersberga, oni napędzili Kiejstuta i wzięli w niewolę. Bitwa ta kosztowała jednak nie mało Krzyżakom. Rządca Bartensteinu wkrótce z ran umarł, Krzyżak jeden i dziewięciu żołnierzy poległo na placu. Litwini mieli stracić około sta zabitych i nie mało ranionych, koni 200 zabrano (1). Jednakże dodają kronikarze, że Kiejstut niebawnie znowu z niewoli umknął. Rzecz trudna do uwierzenia, izby w tym samym roku, dwa razy będąc pojmany, dwa razy potrafił z więzienia uciec, a do tego za drugim razem jeszcze z większą łatwością i prędzej. W rzeczy samej, Wigand, prawie naoczny świadek, nie mówi o sposobie, jakim się drugi raz oswobodził, tylko opisuje rzecz, z żołdakiem Mikołajem przydarzoną, podług czego i myśmy opowiedzieli. Co się zaś stało po napędzeniu przez żołnierzy Jana i Mikołaja, i po ujęciu Xiążęcia, zamilcza; tem tylko kończy, że po tem ujęciu potrafił się ucieczką ratować na

------------------------------

(1) Voigt: 1. c.

S. 107

prędce (1). Wypada przeto sądzić, że z ich rąk prosto, czy sam się wymknął, czy przekupił, że go puścili. Ostatnie najpodobniej bydź musiało, ponieważ ta rzecz w niepewności zostawała u Krzyżaków, tylko było porozumienie o niej. które w kronice obcej pozostało z dodatkiem, że się to przytrafiło około świętej Łucyi (13 Grudnia) (2).

1250. R. 1361. Zamiary krzyżackie.

Po tych wypadkach nie trudno było przewidzieć Krzyżakom, że z Litewskimi Xiążętami koniecznie należało, albo wojnę prowadzić, albo zawrzeć przymierze pokoju. Rzecz ta ostatnia jednak niepodobną prawie była do wykonania, za Papieża Innocentego VI, który był bardzo uprzedzony przeciw poganom Litewskim. Nie pozostawało przeto innego śrzodka nad wzięcie się do oręża stanowczym sposobem; aby utorować sobie drogę do wewnętrznych powiatów Litwy i zamiast pustoszenia Żmójdzi, już opustoszonej dobrze, przedrzeć się za lewy brzeg Wilii, dla zrabowania ludnej części kraju, gdzie jeszcze dotąd żadne napady nie zacho-

---------------------------------

(1) Hermann Corner: secundum chronicam Lubicensem, dowod tego wypisuje, chociaż sam rzeczy popłatał. cf. Naruszewicz: T. VI. str. 298. 299.

(2) Długosz wiedział o tem należycie, gdy powiada: T. I. p. 1131. Sed parum provide dum rediret aservatus, iterum Cruciferas fallens, de quo apud eos magni morsus habebantur, captivitatem evasit, et in Lithuaniam pervenit.

S. 108

dziły; z tego przeto względu i korzyść wyraźna się wywiązywała i osłabienie potęgi krajowej niezawodnem było, przez co widoki do zawojowali coraz obszerniejszych wyraźnie się otwierały. Twierdza Kowno, była kluczem do Litwy właściwej, położona nad zejściem się dwóch wielkich rzek, zawsze ważny przeto punkt, do posiadania powabny i ze wszech miar do dalszych przedsięwzięć potrzebny nastręczało. Postanowiono na radzie zakonnej, zwrócenie uwagi na zdobycie Kowna. W tym celu Kommandor Ragnity, Henryk Schöningen, odebrał rozkaz, aby się postarał o dobrych szpiegów, którzyby donieśli poszczegółowie o stanie warowni Kowna, takoż o załodze i dalszych śrzodkach obrony jego. Polecono mu, izby przysposobił statki do spławu w górę Niemnem, machiny, narzędzia, żywność, i dalsze potrzeby do tego przedsięwzięcia; miano nawet, nie czekając wiosny, przedsięwziąć wyprawę: lecz zima upłynęła na niczem, podobno, że wojska Krzyżowników z Niemiec nie prędko przyszły; odłożono przeto do wiosny.

1251. R. 1362. Oblężenie i wzięcie Kowna.

W końcu miesiąca Lutego, przybyły wojska, na głos religii wezwane, które przyprowadzili z Niemiec znakomitego rodu wojownicy: Hrabia Gerard Wirneburg,

S. 109

Hrabia Sponheim, dwóch Hrabiów Hohenlohe; byli takoż Czesi, Włosi, Anglicy i Duńczycy. W Królewcu zbierało się wojsko, wiosna bardzo wczesna pozwoliła prędko wyciągnąć w pole, gdyż wody prędko śpaśdź musiały. Wielki Mistrz sam był naczelnym dowódzcą, pod nim Marszałek Zakonu, Biskup Samlandski, Bartłomiej i wszyscy wyżsi przełożeni zakonni towarzyszyli tej wielkiej wyprawie. Zastępy były liczne nadzwyczaj, dobrze urządzone i zaopatrzone we wszystko, szły pod osobnemi chorągwiami rozliczne oddziały, przed któremi przodkowała chorągiew wielka Zakonu z obrazem Bogarodzicy, poprzedzona chorągwią rycerstwa, z obrazem Świętego Jerzego. Marca 13 większa część wojska, w Ragnicie wsiadła na statki; zasoby, narzędzia, broń, machiny szły takoż Niemnem w górę, na batach pod żaglami (1). Lądem zaś ciągnęły zastępy z lewego brzegu Niemna, gdyż warownie w tamtej stronie przeszkadzać nie mogły, będąc od dawna, albo poniszczone, albo zaniedbane, z przyczyny zupełnego prawie spustoszenia kraju Zapuszczańskiego. Podpły-

--------------------------------

(1) Baty, statki płaskodenne, o jednym maszcie wysosokim, drugim nizkim, od niepamiętnych epok żeglujące po Niemnie, aż do Kowna, podejmują ładunek od 100 - 200 beczek żyta t. j. 60, 000 - 120, 000 funtow. Wyżej nie mogą płynąc z przyczyny bystrości wody, ani na Wilią nie wchodzą.

S. 110

nąwszy pod Kowno, wojsko wysiadło na brzeg, niżej ujścia Wilii rozciągniono dwa mosty przez cały Niemen, między któremi baty stały na kotwicach. Następnie przez trzy dni opustoszano przyległe miastu osady i obserwowano warownie: miasto położone było w widłach między Niemnem i Wilią, mur za rowem głębokim, od rzeki do rzeki opasywał je i bronił od strony lądu, skąd dwie drogi prowadziły, każda ponad brzegiem rzeki; między temi drogami rozciągały się góry, poprzerywane przepaścistemi wąwozami i pokryte gęstym lipowym lasem; nad Wilią, gdzie mur miejski zbliżał się do rzeki, wznosił się obszerny zamek pięciokątny, wysokiemi ścianami murowanemi otoczony, z wieżami, basztami, blankami, opalisadowaniem i rowem od strony miasta; brama główna od drogi nad Wilią prowadziła wewnątrz, druga brama była w ścianie przeciw Niemna lejącej, od której mur miejski drugi ciągnął się aż do Niemna, za tym murem ku samemu rozwidleniu rzek, rozciągał się na nizinie, gaj bogom poświęcony; świątynia przedniejsza leżała ku Niemnowi, gdzie było poźniej Kollegium Jezuitów, jej ślady dotąd pozostały (1). Krzyżacy znaleźli miasto naj-

-------------------------

(1) To opisanie starego Kowna, wzięte z obejrzeń miejscowych i niektórych zabytkow. Obaczyć pisma niniejszego T. IV. Dodatek XVIII.

S. 111

lepiej obwarowane, zaopatrzone we wszelkie potrzeby, bronione przez liczną załogę i lud miejski; dowodził w mieście Wojdat, syn Kiejstuta, młodzieniec ledwie dwadzieścia lat liczący (1); lecz pod nim byli Rusini i Litwini, wodzowie najdoświadczeńsi. Stosownie do tego rozpoczęło się oblężenie z największą ostróżnością, zatoczyli oboz naprzeciw ścian miasta, od rzeki do rzeki, który wzmocnili podług nowego udoskonalenia sztuki inżenierskiej, czyli wynalazku w Niemczech doświadczonego, którego się w Bawaryi wyuczył nie dawno Wielki Kommandor Zakonu, Baldershema; ten wynalazek zresztą nie nowy, zasadzał się na utworzeniu dwóch linij warownych, opatrzonych rowami, palisadami, czyli podług okoliczności miejscowych obwarowaniem, jedna zasłaniała oblegających, ciągłem oszańcowaniem od strony miasta, (Ligne de contrevallation) druga podobna pierwszej od strony zewnętrznej, (Ligne de circumvallation) tak, ze oblegający sami się znajdowali wewnątrz warowni (2); dziejopisowie na-

-------------------------------

(1) Podług tablicy genealogicznej III, Wojdat urodził się roku 1513.

(2) Sposob len obwarowania się oblegających, jest w rzeczy samej bardzo dawny: Prorok Izajasz w 37 Rozdziale, mówi o tem, w sposob taki, że nie ma wątpliwości, aby w najodleglejszych wiekach nie używano tego rodzaju oszańcowania. Herodot wynalazek linii kontrawallacyjnych i cyrkumwallacyjnych przyznaje Harpagonowi, wodzowi wojsk

S. 112

si powiadają, że linią zewnętrzną Krzyżacką otaczała fossa głęboka, wodą napełniona w całej rozciągłości (1), czemu niepodobna dadź wiary, znając położenie miejsca. Jednakże przeczyć nie można, że oni za prawym brzegiem Wilii, takoż rozciągnęli oboz naprzeciw zamku, i tam przekop dadź mogli od Wilii do Niemna, który bydź mógł zalany wodą, na nizinie, podniesionej ledwo na łokieć od średniego stanu wody. Zamek bowiem, tuż nad Wilią położony, mógł przez rzekę mieć związek, z brzegiem przeciwległym, nadto ta linia osłaniała mosty i statki na Niemnie (2). Te roboty, niezmiernie utrudzające, wykonane zostały z pośpiechem i dokładnością należytą; bez wątpienia materyały z domów na przedmieściach znalezionych

----------------------------

Cyrusa; lecz uczeni postrzegają, że Egipcyanie, Żydzi i Assyryjczycy, już znali należycie tę sztukę oblężenia miast. Mogła ona bydź w zaniechaniu i około połowy XIV wie ku w Niemczech odświeżoną została, co nieznający rzeczy kronikarze za nowy podali wynalazek między innymi Kotzebue B. II. S. 207.

(1) Naruszewicz: T. VI. str. 302.

(2) Dzisiejsze wybrzeże Kowna bardzo się zmieniło, przez podmycie obiema rzekami. Niemen mocno niszczy brzeg od strony klasztoru Świętego Krzyża, Wilia podzamcze zrujnowała do tyla, że ludne ulice, niegdyś: Garbarska, Powilejska i Niemiecki kąt, zniesione i w koryta rzek zapadłe, dziś liczą się, samego zamku ruin, dopiero ledwo część mała pozostała. Mam pod ręką rękopism pomocniczy do historyi miasta Kowna, przez Józefa Maciańskiego, z uwagami krytycznemi Pana Ławrynowicza.

S. 113

i ludzi zachwyconych z okolic, użyto do uskutecznienia tego. Jakoż te ostróżności i ten pośpiech bardzo się przydatnemi okazały, gdy Xiąże Kiejstut nadciągnął z licznem wojskiem drogą, poza Niemnem prowadzącą, i wraz się ukazało drugie wojsko pod dowództwem Wielkiego Xiążęcia Olgerda ponad Wilią zbliżające się, w którem gwardya Ruska celowała; te wojska, połączywszy się przez wysokości od strony dzisiejszego klasztoru Ś. Krzyża, gotowały się do odsieczy; wodzowie, w zadziwieniu patrząc na oszańcowania krzyżackie, leżące u podnoża góry, jak na talerzu. naradzali się nad środkami ich attakowania (1). Rozpoczęły się attaki tych szańcow cyrkumwallacyjnych, lecz o nic rozbijała się wszelka waleczność przeważnej odsieczy, zapewne i wycieczki z miasta w tym samym czasie uderzały na linią kontrawallacyi, lecz z równemże niepowodzeniem. Chrześcianie

-----------------------

(1) Rex quoque Kynstod in perturbato animo cum ingenti multitudine stetit iuxta Mimilam, Algerd similiter cum suis Bayoribus et Smyrdens, prope Norigam et consiliantur et disponant se celeriter, quomodo castrum ab huius modi impugnationibus ahsolverent. Wigand ap. Voigt: B. V. S. 152. Co się tycze Smirdów czyli Smerdów, byli to za najdawniejszych czasow w Kusi nadgraniczni koloniści zbrojni, gdyż to nazwanie pochodzi od sumeż naorużonyj, granicę uzbrojoną znaczy. U Pskowian była w XV wieku jeszcze milicya taka, Karamzin: T. VII. Noty str. 148 Lecz to nazwanie przeszło w Rossji w ogóle do rolników, przed początkiem wieku XVI, Tenże, tamże, text str. 189,

S. 114

z niewypowiedzianym zapałem dawali odpor: całe ich wojsko jednogłośnie okrzyknęło, ze wolą raczej wszyscy umrzeć na miejscu, niżeli to gniazdo pogańskie; (Heidenhaus) niedobytem zostawić (1). Po niejakim czasie, wojska Litewskie odciągnęły, albo zdaleka tylko obserwowały. Marszałek Schindekopf rozporządzał działaniami, wydzielał każdemu oddziałowi wojska roboty, najwaleczniejszych obracał do pilnowania szańcow zewnętrznych, a tymczasem zawladano gajem świętym; sprowadzono machiny ze statkow, narzędzia rozmaitego wynalazku, działa; były machiny ułatwiające przybliżenie się do murow, wieże drewniane, czyli gatunek rusztowania ruchomego, osłony tarczowe, inne do tłuczenia ścian, do rzucania kamieni, do podpalania kusze szczególnego składu, miotające strzały palne, działa strzelające prochem, lecz tyl-

-------------------

(1) Ten szczegół opiewa wierszem Wigand: u Schütza fol. 76. verso: -

Deselbet sie mitten inne logen,

Das sie von dennen nicht zogen.

Mit nichten volten sie von der Stadt,

Sonder behalten da der Pfad,

Mit Hertzen und mit Sinnen

Cawen das Haus zu gevinnen,

Dorumb sie wolten sterben,

Oder von Gott dar erwerben,

Las sie nicht zügen vonhinnen,

Sie hetten denn zuvor innen,

Cawen das Heyden Haus.

S. 115

ko kulami małego kalibru (1). Rzemieślnicy najdoskonalsi, sztukmistrze najbieglejsi, byli użyci do ustawiania, urządzania i kierowania temi rzeczami. Rozpoczęły się roboty szturmowania do miasta, trwające bez przestanku dzień i noc. Załoga ze swojej strony najdzielniej się broniła na wszystkich punktach, z umiejętnością, odwagą i gorliwością. Nasamprzód rycerze konwentowi z Brodnicy, zrobili wyłom przeciw swojego stanowiska w ścianie miejskiej; lecz niepodobieństwo było korzystać z tego zdarzenia, zapewne z przyczyny, że ten otwor prowadził do miejsca, skąd nie można było z korzyścią wedrzeć się do miasta. Wystawiono dwie ogromne wieże drewniane, ruchome, jednę przy wale nad Wilią, drugą w części wschodniej miasta, przeciw której stali Krzyżacy z Ragnity; obie przechodziły wysokością ściany miejskie, aby z nich dominując razić można lud za blankami stojący, przez co spędziwszy obronę, dostać się pod

------------------

(1) Lindenblatt: S. 26. 27 powiada: - dennoch woren nicht di grossin steinbuchsen, sunder alleine luthebüchsen. Że w tej porze robienie prochu w znacznej ilości było u Niemców we zwyczaju, postrzegamy w kronice Herm. Corneri p. 1102, gdzie ten ciekawy Dominikan pod rokiem 1561 powiada: consistorium urbis Lubicensis incensum est et combustum per neglientiam illorum, qui pulveres pro bombardis sive petrariis parabant. Podług badań P. Kotzebue 13. II. S. 207, z tych dział pod Kownem nie można było więcej nad dwa razy we dwunastu godzinach wystrzelić, tak ta mordercza sztuka jeszcze w dzieciństwie była.

S. 116

ścianę dla jej wywalenia. Wielki Mistrz Hrabiowie, pierwsi przełożeni Zakonni, podzielali prace oblężenia, w każdej porze obecnością swoją zachęcając żołnierstwo. Zdaje się, ze północna Europa, pierwszy raz ujrzała tak ogromne przedsięwzięcie. Jednakże, ani te prace, ani te wieże olbrzymie, ani wyłom, nie zbliżyły nadziei oblegających, ani na krok jeden. Wojsko Litewskie krążyło zewnątrz, warownie niewzruszone i nieprzystępne stały, załoga okrzyki tryumfalne i zwycięzkie wydawała; owszem zwłoka czasu zgubną bydź mogła dla oblegających. Widząc to Wielki Mistrz, z radą swoją postanowili wszelkich wysileń użyć, aby do czego stanowczego się zbliżyć. Nasamprzód na części zasypanego rowu, wznieśli rusztowanie, tak długie i wysokie, aby po spuszczonym zeń moście można było frontem od sta ludzi raptem rzucić się na szczyt ściany miejskiej; noc jedna miała bydź czasem uskutecznienia tej wielkiej roboty: przygotowano sztuki drzewa, zniesiono na miejsce i poczęto składać; oblężeńcy, wnet poznawszy zamiar, wysunęli ogromne bale z muru i na nich zawieszonemi na linach klocami, za pomocą wind wewnątrz ustawionych, zgruchotali rusztowanie do znacznej wysokości doprowadzone. Tymczasem powiodło się maszyniście Malborgskiemu, Marquard zwanemu zwalić taranem basztę jednę, flankującą ścianę miejską od strony Wilii. Na tej baszcie osadzono rzu-

S. 117

me machiny, kuszownicy, procarze i łucznicy nie dopuszczali przystępu do rzeczonej ściany, jednej z najkorzystniejszych do zdobycia. Gdy upadla baszta, natychmiast Niemcy i Prussacy wdzierać się poczęli na ścianę, nie mogąc bydź z boku rażonymi. Załoga zamkowa, postrzegłszy, że zawładanie tą ścianą odsłoni przystęp do ściany zamku, wypadła z bramy nadwilejskiej, chcąc przeszkodzić temu zawładaniu. Lecz ściana attakowana była już osłabioną u dołu, przez długie miotanie na nią kamieńmi, i przez wzruszenie posady, przy wstrząśnieniu ziemi za upadkiem baszty wyżej wspomnionej. Słowem, w tej samej chwili, kiedy attakujący chcieli pośpiechem swoim uprzedzić wycieczkę, na nich uderzyć mającą, ściana w długości znacznej runęła i czterysta łudzi nieprzyjacielskich na miejscu zagniotła. Wycieczka cofnęła się, a Krzyżacy po gruzach i trupach wdarli się do miasta, zawładali całym obwodem i spędzili wszystkich obrońców z wałow, że się musieli cofnąć do zamku. Nim to jednak nastąpiło, walczono w mieście, rzeź i pożary były okropne. Ogień dostał się z wiatrem do magazynow ogromnych i z taką gwałtownością ogarnął część miasta, ze, oprócz mieszkańców, znaczna liczba ludzi oblegających, którzy się tara dostali byli, zginęła w płomieniach, szczególnie z gości Niemieckich, a między nimi dowódzca wojskowy z Morungen, rycerz Krzyżacki Jan Zeno, dwaj in-

S. 118

ni Krzyżacy i chorągiew wojenna z Elbląga w pożarze tym zgorzeli. Wszystko to jednak nie obiecywało prędkiego zdobycia zamku, gdyż się już zbliżył dzień 10 Kwietnia, czyli dwudziesty ósmy od rozpoczęcia oblężenia (1); według zaś taktycznej rachuby, dzieło ani w czwartej części nie mogło się uważać za spełnione, albo raczej dopiero sio prawdziwie rozpoczynało. Lud począł szemrzeć, wycieńczenie wyraźne na nim postrzegać się dawało: nie było więc wiele czasu do stracenia. Postanowiono przeto na dniu 10 Kwietnia, w samą Niedzielę Wierzbną, przypuścić attak do zamku ze trzech stron; w tym celu pod dowództwem głównym Marszałka, wystąpiły trzy kolumny przeciw trzem ścianom zamku. Pierwszą prowadził Hrabia Sponheim pod swoją własną chorągwią; drugą dowodzili Hrabiowie Wirneburg i Hohenlohe, pod chorągwią wielką Zakonu; w trzeciej kolumnie pod chorągwią Ś. Jerzego, niesioną przez rycerza Jerzego Hirtenberga, szli wyborniejsi rycerze zakonni z Marszałkiem swoim. Pod zasłoną tej remonstracyi, udało się w jednem miejscu rów zawalić, gdzie maszynista Marquard przysunął wielki taran pod ścianę, zaczął działać z taką gwałtownością, ze wnet

-------------------

(1) Schütz 1. c. powiada, że oblężenie już trwało od niedzieli R eminiscere (15 Marca) do niedzieli P almarum (10 Kwietnia).

S. 119

mur wielkiemi sztukami odpadał. A potem w kilku miejscach to samo wykonano; lecz naprzeciw wyłomow, znajdowano wszędzie wzniesioną drugą ścianę i zawady niepodobne do pokonania, proby attaku na te miejsca z największą poszły stratą dla oblegających i zdawało się rzeczą niepodobną do przezwyciężenia środkow obrony. W tym razie wojsko Litewskie znowu się ukazało nad Niemnem; jednakże robiono przygotowanie do generalnego szturmu; gdy przybył parlamentarz od Xiążęcia Kiejstuta z prośbą do Wielkiego Mistrza, o rozmówienie się osobiste. Zgodzono się na to, wydano sobie nawzajem zakładników, zaręczono bezpieczeństwo, obrano miejsce przyzwoite; nadto, Wielki Mistrz przyprowadził z sobą trzech rycerzy litewskich z załogi zamku kowieńskiego, którym dozwolił w obecności swojej widzieć się z Xiążęciem, i pomówić. Po zjechaniu się i wzajemnem przywitaniu: - Panie Mistrzu, rzeki Kiejstut z żywością, gdybym ja sam był w twierdzy, nie potrafilibyście jej nigdy dobydź - Dla czegożeście z niej Wyjechali, kiedym ja się przybliżał? zapytał Wielki Mistrz. - Ponieważ kraj mój zostałby bez wodza, a w teraźniejszych okolicznościach niktby mię zastąpić nie potrafił. - Więc dobrze, rzekł Wielki Mistrz, kiedy się wam podoba, ja pozwalam wziąć z sobą tyle ludzi, ile za potrzebę uznacie, wnijdźcie do zamku; a ja zaręczam, że wkrótce

S. 120

was znowu w Malborgu będę miał gościem - Panie, zawołał Xiąże, ja jestem wolny, wolnym pozostanę na zawsze i wolnym umrę ! Wy ufacie w swoje okopy? - To nic, podchwycił Wielki Mistrz, ja każę je rozrzucić; dajcie mi tylko słowo, że walka między nami dwoma rozstrzygnie los twierdzy. - Kiejstut zamilkł, obrócił się do swoich rycerzy, z Kowna przybyłych. Z nich jeden Rusin, imieniem Michał, przyniosł z sobą jakieś noszenie żołnierskie, w którem pociski noszą, dwaj inni byli Gełgud i Ginett, szlachta litewska, oni powiedzieli, że mimo przykrego położenia, oblężeńcy są przecież w stanie robienia tych pociskow, dla tego mają nadzieję obronienia się. Wówczas Wielki Mistrz, nie dozwalając dalszej rozmowy, podszedł i powiedział:. - Czy Xiąże nie ma nic więcej z nami do pomówienia? To niech raczy powrócić do swego obozu. - I na tem skończyło się widzenie (1). Ze wszystkiego widać, że Kiejstuto-

-----------------

(1) Ta rozmowa podług treści skróconej w wierszach Wiganda, zachowanych u Schütza fol. 77 recto et verso - 78, i lepszych wyrozumień rzeczy przez Kotzebue i innych jest położona. Szczegół o rycerzach, z Kowna przybyłych, mamy w łacińskiem tłómaczeniu Wiganda: Interim (pod czas rozmowy) q uidam rutenus nomine Michael venit de durno adducens mensuram sagittarum vulgariter selpschosse et quidam Bayorum nomine Gilgnt Genehutte retulerunt quomodo in castro angustias ferrent magnas et sine tedio fabricarent tela etc. sperantes domum defendere. Wigand ap Voigt B . V. S. 157. Ze Kiejstut mówił po niemiecku w ciągu tych dziejow, nie jeden mamy dowod.

S. 121

wi nie tyle chodziło o pomówienie z Henrykiem Kniprode, ile chciał widzieć się ze swoimi z załogi kowieńskiej, czegoby nie otrzymał bez obecności jego samego; prawda, że ci nie wiele mówili, lecz przynieśli z sobą pewne godła, przez które zrozumianym tylko dla swoich sposobem tłómaczyć się mogli: gdyż wiadomo, że w znajomościach religijnych litewskich, mowa przez godła nie była rzeczą obcą. Xiąże Kiejstut musiał przeto wyrozumieć stan rzeczy, w zamku się dziejących, ochotę obrońców, i ufność w dobrej nadziei. Lecz nadzieja omyliła. Attak zaniku poczęto uskuteczniać z największem natężeniem, usilnością i sapałem. Dwa razy maszynista urządzał rusztowanie wysokiej jak ściana zanikowa, żeby z niego ciskać można było palne strzały, pochodnie gorejące i beczki smolne wewnątrz warowni; jednakże te roboty nie szły pomyślnie, załoga potrafiała zabronić zbliżenia się do ściany zamku. Za drugim jednak razem, przy pomocy walecznych rycerzy, Kommandora z Brandenburga i vice Kommandora z Królewca, rów zasypanym został i machinę przysunięto do ściany przy największej usilności; działanie było gwałtowne i nad podziwienie skuteczne, gdyż mur upadł niebawnie; na jaki widok, odgłos radosnych okrzykow rozległ się po całem wojsku oblegających. W tym razie ukazali się Litwini na wyłomie z podniesionemi nad

S. 122

głowy mieczami, tarcze przed sobą trzymający, wspierani przez drugą linią Judu włoczniami uzbrojonego. Ortulf Trier. Szpilalnik Zakonu, rzucił się, przeciw nim z żołnierzami z Brandenburga, odparł tę wycieczkę i z nią razem stanął na wyłomie. Nadbiegł i Marszałek, lecz postrzegłszy, ze otwor był za wązki wewnątrz i niepodobna przezeń było silnym frontem uderzyć na odpierających, kazał zatrąbić na odwrot. Tymczasem, przysposobiono machinę palną, podobną do piekielnej: gdyż Litwini drzewem zaprawiali otwor; rzuco na trafnie ta machina, wznieciła gwałtowny ogień, zapaliła naprzód szczątki rusztowania, zwalonego na kupę upadkiem ściany, następnie zatarasowanie samego wyłomu, wiatr pędził płomień do środka zamku, nie było przeto sposobu do zbliżenia się gaszącym; ci zaś, którzy walczyli jeszcze na wyłomie, wszyscy ogarnięci byli raptownym Ogniem, że się bijąc śród płomieni, pastwą się ich stali. Lecz ten pożar, nieszczęśliwym trafem wybuchnie ty, stał się hasłem ostatniej godziny dla oblężeńców. Silny nadzwyczaj wiatr, ogień rozniosł po całym zamku; zapaliły się razem wszystkie budynki: "Nastał okropny widok, powiada dziejopis pruski, tu pałające wysoko płomienie, tam walące się mury, tu oblegający szturmują, tam oblężeńcy w walce rozpaczającej z nimi i ogniem giną, tu głosy przelęknienia i rozpaczy, tam okrzy-

S. 123

ki zwycięztwa i radości." Pośród takiego zamieszania część załogi rzuca się przez bramę, wiodącą nad Wilią; lecz przeciw temu miejscu była ustawiona kolumna ludu zbrojnego pod dowództwem Kommandora z Ragnity, Henryka Schöningen, który jej stawił nieprzełamaną zaporę i brama znowu się zamknęła. Z drugiej strony, Burchard Mansfeld, odpierał w sposobie przemagającym uciekających przez wyłom, oczyszczony już od ognia, słowem: do koła zamku porozstawiane oddziały mordowały każdego, kto jakimbądź sposobem wymknął się z płomieni. Wkrótce całe wnętrze zamku wystawiało prawie jedno ognisko, kłęby dymu i płomień wzbijały się pod obłoki. W ostatku reszta załogi, skupiona przed bramą na placu, już nie broniła jej odbicia; Krzyżacy wpadli i rznąć poczęli stojącą kolumnę, rzeź ta się przedłużała czas niejaki, nim przełożeni nie nadbiegli, więcej ludzkość szanować umiejący; przyjęto zdających się w niewolę: było tylko trzydziestu sześciu rycerzy, którzy w pośrzodku siebie mieli młodego Wojdata syna Kiejstuta. Strata Litwinów na dniu ostatnim była tysiąc sto ludzi, najwięcej zapewne chorych i ranionych zgorzało w domach. Wieleby zginęło od początku oblężenia, trwającego dni dwadzieścia pięć, nie zgadzają się dziejopisowie, podług jednych dwa, podług drugich cztery tysiące, najpodobniej do

S. 124

prawdy że samego żołnierstwa, tojest: ludu prosto do obrony przeznaczonego nie było więcej w Kownie nad trzy tysiące. Stratę krzyżacką, albo zbyt zmniejszoną, albo zamilczaną znajdujemy w kronikach; lecz według rachuby militarnej, obok wiadomych wypadkow położonej, wnosić należy, że najmniej dwa razy tyle wynosić powinna. Zdobyto zamek w Wielką Sobotę przed Zmartwychwstaniem Pańskiem, nazajutrz wystawiono na gruzach warowni ołtarz i Biskup Samlandzki celebrował mszą świętą pontyfikalnie; chrześcianie przyjęli Sakrament ciała i krwi Pańskiej, składali dzięki Najwyższemu za zwycięztwo, śpiewając pieśni Wielkanocne (1), w ostatku błogosławieństwo pasterza dusz odebrali (2).

1252. R. 1362. Postrzeżenie.

Xiążęta Litewscy utracili Kowno, twierdzę mocną, 1 miasto bardzo starożytne, murami obwiedzione, świątynie i posągi bogów mające, nie tak przez waleczność Krzy-

-------------------------

(1) Pieśń w Kownie śpiewana, zaczynała się od stów: Christ ist erstanden ! kończyła się strofą zwyczajnego śpiewu krzyżackiego podczas wojen z narodem litewskim:

Wir wollen alle froelich sejn,

Di Heiden sind in aller Pein, Kyrie eleison!

(2) W całym opisie tego wypadku, trzymałem się źrzódeł najlepszych, krytyką wyjaśnionych, szczególnie przez Pana Voigta. Czytelnik zapewne z przyjemnością przypatrywać się będzie rycinie tu przyłączającej się, wyo-

S. 125

żaków, jako raczej przez błąd własny, że nie mieli statkow na Niemnie i Wilii, że nie starali się ciągle utrudzać przez attakowanie linii zewnętrznej, wojska nieprzyjacielskiego. W mojem przekonaniu, dość było spuścić Niemnem i Wilią małe tratwy, naładowane palnemi rzeczoma, które niechybnieby mosty zapaliły, i wtenczas obrócić wszelkie natężenie na zniszczenie flotylli krzyżackiej, przez coby odjął się im sposob zdobycia miasta. Prawda, że sposob użyty attakowania, za pomocą linii cyrkumwallacyjnej i kontrawallacyjnej, pierwszy raz w Litwie będąc poznany, przy wojsku kilkadziesiąt tysięcy wynoszącem, stawiał trudność w odsieczy; lecz to, podług powyższej uwagi, jeszcze nie stanowiłoby przeszkody niepokonanej. Chyba przypuścić, ze jakie inne okoliczności wewnętrzne, odciągnęły Wielkiego Xiążęcia od Kowna, o których wiedzieć nie dają kronikarze. Boleśno było Xiążęciu Kiejstutowi patrzeć z gór na okropne zniszczenie zamku kowieńskiego; wraz po wzięciu

------------------------

brażającej zamek Kowieński, jak on był za dawnych czasow. Rysunek jest kopią ze starego malowidła, kolorami, półtrzecia raza na większą skalę zrobionego, noszącego wszystkie cechy autentyczności i napis na odwrocie, ie należało do zbioru zabytkow starożytnych Króla Stanisława Augusta, teraz w posiadaniu pewnego miłośnika historyi narodowej, z czego zdjęta kopia najdokładniej. Lubo niemam pozwolenia wymienić publicznie imienia, czcigodnego obywatela; nie przeto zaniedbać powinienem wyrażenia czułej wdzięczności.

S. 126

przysłał do Wielkiego Mistrza prosząc, aby mu listę zabranych w niewolę udzielił. Załamał starzec ręce, postrzegłszy tak małą liczbę ocalałych i łza boleści zrosiła jagody jego twarzy, chociaż syna znalazł pomiędzy nimi (1). Nie wiemy nic pewnego o losie dalszym Wojdata, podobno że czas niejakiś między Niemcami zostawał, ochrzcił się i powrócił do ojczyzny. Poźniejsi dziejopisowie wprawdzie twierdzą, że po przyjęciu chrzstu, był na dworze Cesarza Karola IV, że otrzymał od Zakonu Welawę, gdzie życia dokonał (2). Lecz ten szczegół jest mylnem zastosowaniem przygod Buttawa, o którym niżej powiemy (§1261). Wiemy bowiem należycie, że Wojdat miał imie chrześciańskie Andrzej, przezwany garbatym, który trzymał Xięztwo Połockie i jest tym samym Xiążęciem Andrzejem, co poległ w bitwie nad Worskłą (3). Wielki Mistrz, po uczęstowaniu swoich biesiadą Wielkanocną, kazał wziąć się do zasypania rowow, zniszczenia szańcow, i reszty wa-

-----------------------

(1) Kojałowicz: p. 529 powiada: quorum (militum qui in praesidio fuerunt) indignam inter flammas flagrantis arcis mortem, nunc etiam vulgaribus neniis populus decantat.... Szkoda, że autor nie zostawił w pismach swoich tych śpiewow żałobnych, one podobno już zaginęły nazawsze, gdyż mimo starań powziąc o nich nic nie mogłem.

(2) Acta Boruss. B. I. S. 212. Hartknoch: Alt. u. Neu, Preuss. S. 304. Łuk. Dawid: B. VII. S. 55 - 57.

(3) Hlebowicz: żywot Witolda, str. 7.

S. 127

równi Kowna, na czem jeszcze do śrzody zabawiono. Odprawiono raz jeszcze nabożeństwo na gruzach zamku, wojsko wsiadło na statki i zapaliwszy mosty odpłynęło. Litwini nacierali wprawdzie na odwodowe zastępy, gdyż ślad utarczek pozostał w dziejach; lecz one, jak widać, były nic niestanowiące. Co nasi powiadają, że powracając zpod Kowna, Bisseny i Wellonę zniszczyli Krzyżacy (1), o tem wątpić należy, ponieważ w kronikach niemieckich nie ma wzmianki.

1253. R. 1363. Napad na Litwę.

Po tych powodzeniach, rozgłoszonych w Niemczech, nie brakło już na gościach zagranicznych Krzyżakom; w ciągu jeszcze tego samego roku przybył Falchrabia Renu, Ruprecht, z mnogiem rycerstwem wysokiego stanu z Niemiec. To ułatwiło Wielkiemu Mistrzowi wykonanie napadu na Litwę. Przedmiotem lego przedsięwzięcia była Auxstecya; Marszałek wyciągnął przodem dla ułatwienia drog, za nim w towarzystwie znakomitych przybylców, i Biskupa Samlandzkiego, ciągnął Wielki Mistrz na czele znacznego wojska, dał takoż, rozkaz Arnoldowi Vitynghofowi, Mistrzowi Inflantskiemu, aby z rycerstwem swojem, z nim się połączył miedzy

-------------------------

(2) Długosz: T. I. p. 1134.

S. 128

Niewiażą i Wilią. Nasamprzód okolice Ejragoły doznały spustoszenia przez dni cztery; potem wpadli Niemcy znienacka do wsi Pernarowo, w której bliskości, bydź miała świątynia Romnowe, tam nie mało ludu zachwycono w niewolę, ponieważ nie przewidziano wcześnie tego napadu. Tymczasem Krzvżak, Ginter z Osterode, krążąc z oddziałem swoim, wyśledził we wsi jakiejś obwarowanej zasiekami, nie daleko Łabunowa, stanowisko wojska Litewskiego, w niewielkiej liczbie będącego, które zaczajone uważało poruszenia nieprzyjacielskie. Na uwiadomienie o tem, wyruszył Wielki Mistrz naprzeciw temu obozowi, obszedł w nocy i ze świtem dnia uderzył tak niespodzianie, że cześć większą zniosł, a resztę rozproszył. Tem powodzeniem zabezpieczeni Krzyżacy, przeszli Niewiażę, uderzyli na Łabunow, spalili, poszli pod Zejmy i z temi toż samo zrobili. W tym razie, przerznąwszy się w poprzek przez całą Żmójdź, nadciągnął Mistrz Inflantski, płomienie Żejmow były dla niego skazówka zdala, gdzie miał szukać wojska Wielkiego Mistrza. Za zjechaniem się uradzili pospołu o sposobie dalszego pustoszenia Litwy. Nie łącząc wojsk, zapuścił się każdy osobnym szlakiem w głąb kraju; do Inflantczyków przyłączyła się część znaczna gości zagranicznych. Wielki Mistrz udał się do Swilońskiej i Szadowskiej (Seten) włości ; tam się udało pojmać jakie-

S. 129

goś Kapłana pogańskiego, zapewne Sygonottę (1), który przez bojaźń śmierci podjął się bydź, zdrajcą swojego kraju: wodził Niemców ode wsi do wsi, wydawał skryte schronienia, gdzie się ludzie zmienieni swojem przechowywali, tym sposobem pomagał nasyceniu chciwości żołdactwa drapieżnego. W S.ch tych, nigdy przedtem nienajeżdżanych, podzielili się Niemcy na kilka oddziałow i przez dni ośm rabowali: opustoszyli, oprócz rzeczonych włości, Kalanty, Werlaw i Surmyny. Naostatek ściągnęło się wojsko przez powiaty Gessowski i Pastowski w jedno miejsce i z ogromną zdobyczą, między którą mnóztwo wielkie było dzieci i kobiet młodych, bez przeszkody poszło do swoich granic. Powiadają dzieje, że po upadku Kowna, Krzyżacy tak śmiało poczynali naostalek, na najmniejsze partye podzieleni ciągnąc na zdobycz, że tak wiele ludu wycięli, ia niepodobna naznaczyć liczby tych ofiar nieszczęśliwych. Działo się to w Styczniu i na początku Lutego roku 1363 (2). Gdzie się obrócił Mistrz Vitynghof, nie mamy wiadomości; zdaje się, że mu się nie powiodło i był odparty przez Litwinów; ponieważ w razie powodzenia, kronikarze niemieccy nie zamilczeliby.

---------------------

(1) On w tłómaczeniu kroniki łacińskiej Wiganda Vir Sanctus jest nazwany.

(2) Voigt: B. V. S. 161 - 163.

S. 130

1254. R. 1363. Drugi napad.

Zaledwie powrócili Krzyżacy z tej wyprawy, gdy przybył niejakiś możny pan niemiecki, nazywający się von Hanau ( 1 ), nie mało też gości z Anglii i Szkocyi. Na czele tego rycerstwa poszedł Marszałek w Wielkim Poście. Podczas wychodu, zaszła kłótnia między Niemcami i Anglikami: komu przynależy nieść w pośrzód szykow swoich, Świętego Jerzego chorągiew. Krzyżacy naturalnie przyznali pierwszeństwo i zaszczyt ów, swoim ziomkom, przeto powierzyli to palladium waleczności rycerskiej, rycerzowi zwanemu, Kuno Hattenstein. Wyprawa szła prosto ku Grodnowi, gdzie dowodził Xiąże Patirg. Skoro się wojsko krzyżackie ukazało nad Niemnem przeciw miasta, ten dowodzca, niewiadomo z jakiego powodu, wysłał na spotkanie Marszałka, obywateli z chlebem i solą, z którymi byli Kapłani z krzyżami i wszelkiemi oznakami ludu chrześciańskiego. Zdziwieni zagraniczni rycerze tem zjawiskiem, nie odważyli się nie przyjąć pobożnego przywitania, i gdy nie mieli zamiaru innego do walczenia, tylko z poganami, z obruszeniem wymówiwszy nieprzyzwoitość wyprawy Krzyżakom, odeszli od miasta. Ten sposob ocalił Grodno, lecz się nie podobał Xiążęciu Kiejstuto-

-----------------------------

(l) Pan Voigt nie umie z pewnością oznaczyć tej osoby, domyśla się, że to bydź musiał Hrabia Hanawski Ulrych IV.

S. 131

wi, gdyż Patirga przeniósł na dowództwo nad granicę Ruską, zapewne do Polesia. Tymczasem, zawstydzony Marszałek przez gości zagranicznych, ukazał im inny przedmiot wyprawy jeszcze: szło o ukaranie Ziemowita; Xiążęcia Mazowieckiego, za związki przyjaźne z poganami. Rzecz tak się miała: kiedy Wielki Mistrz pustoszył Auxstecyą, Xiąże Kiejstut, sprostać nie mogąc siłom jego wojennym, przez puszcze przebrawszy się, wkroczył do Pruss i powojował okolice Soldawy i Osterody: gdzie okropne morderstwa i spustoszenia poczyniono: tysiąc pięćset jeńców zabrano, kościoły popalono, kosztowne naczynia, do obrządkow religijnych przeznaczone, zabrano, po czem przez miasto Nowogrod nad Narwią i część Mazowsza, nie bez wiedzy zapewne Ziemowita, powrócili do kraju Litwini; młody Witold w tej wyprawie, pierwszy raz jest wspomnianym w dziejach. Otoż Marszałek wystawił rycerstwu postępek Ziemowita, jakoby zdradę najwyższą przeciw chrześciaństwu i poprowadził je do Nowogrodu, zdobył szturmem, położywszy trupem broniących Mazowszan, samych szlachty trzydziestu, spalił grod, zburzył, popełnił rabunki i inne zniszczenia; słowem: zrobił szkody Xiążęciu Ziemowitowi na czterdzieści tysięcy grzywien (1).

------------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 165. 166. Rok 1363 miał lato bardzo niepogodne.

S. 132

1255.

Dziwne sprzeczności na pozor, pokazują się w charakterze Wielkiego Mistrza, Henryka Kniprode, jednego z najwięcej przyczyniających się do potęgi i zamożności Zakonu Niemieckiego w Prussach. Człowiek dobrze wychowany, pełen ludzkości i prawości charakteru, jednakże zbyt odmienny w systemacie polityki swojej; to pokoj miłujący i przyjacielskie sojusze z sąsiadami, to znowu nadzwyczajnie porywczy do wojny, zaborow, spustoszeń, łupieży, podeptali wszelkich praw ludzkości. Wszystko to jednak sprzyjacze Zakonowi pociągnęli powłoką przyzwoitości ubarwionej interesem państwa i religii; lecz ta powłoka zniszczała dla wzroku potomności, napróżno nawet odświeżana, już swoję dzielność straciła dla nas. W początkach rządow swoich i w całym ich ciągu jednem i statecznem dążeniem tego Wielkiego Mistrza, było zbogacenie Zakonu, wzrost i potęga, jakimby to sposobem tylko uskutecznić się dało, bez względu na słuszność, sprawiedliwość i ludzkość, byleby pod płaszczykiem zwyczajnej Zakonowi powierzchowności, doścignąć można było celu swojego. Nasamprzód zwrócił swoje dążenie do powiększenia posiadłości Zakonu, kosztem Królestwa Polskiego; przedmiot nieźmiernie powabny, Pomerania, Kujawy, Dobrzyńskie przyległości, nie były fraszką w tamtym czasie; za te-

S. 133

mi nabyciami, nadwiśle aż do ujścia Bugu, jakby samo się nastręczało. To wyrodziło przyjaźń pozorną z Wielkim Xiążęciem Litewskim i usiłowania przeciw Polsce wylężone. Lecz ona miała na tronie swoim Kazimierza III-go, Monarchę prawdziwie we wszystkich względach wielkiego, który umiał, nietylko walką z nieszczęściami własnemi i narodu swojego, nie tylko groźną postawą wojenną, zadziwić wiek obecny; ale i zjednać sobie wysokie poważenie u wszystkich mocarzy, szacunek i spółdziałanie w zamiarach swoich. Papież Innocenty VI, rzadkim nader przykładem u Stolicy Apostolskiej, ogłosił powszechną bullę roku 1363, że w przeciągu lat dwónastu, ktobykolwiek z chrześcian katolików, w obronie Polski, chciał walczyć przeciw jej nieprzyjaciołom, a był zabitym, z ran umarł, albo kalectwo poniósł, otrzymuje zupełne rozgrzeszenie od wszystkich grzechów swoich (1). Widoczną przeto jest rzeczą, że spełzły widoki ze strony Polski, że

----------------------

(1) Omnibus Christi fidelibus. qui eidem Regi pro defensione dicti regni, conti a Lithuanas, Tartaros et alios infideles ac schismaticos auxilium dabunt infra duodecim annos a data presentium computandos, et inibi pro defensione huiusmodi insultum, guerram vel bellum faciendo decesserint seu fuerint vulnerati, si alibi ubicumque de talibus vulneribus decedere eos contingat, suorum de quibus fuerint veraciter corde contriti et ore confessi plenam remisionem pecaminum indulgemus. Raynald. Annaleccles. an. 1565. Nr. 12.

S. 134

trzeba było odmienić sposoby dążenia swojego. Nie naszą jest rzeczą wdawać się w opisy stosunków Wielkiego Mistrza z Królem Polskim, poprzedzających zbliska epokę, którą opisujemy lub wraz po niej następujących: gdyż mówimy tylko o tem, co nasz przedmiot interessnje. Obrany Marszałkiem Schindekopf, bardzo odpowiednim się znalazł nowym trybom polityki: wkrótce rozjątrzył naród litewski nanowo, wciągnął w działania wojenne Xiążąt, i rzeczy postawił na podobnym stopniu, jak były za czasów zawojowania Prussyi starożytnej. Wszedłszy już w ten zawód, nie można się było cofnąć bez najwyraźniejszej straty; konieczność kazała iśdź naprzód, albo widzieć swoję posiadłości między Niemnem i Wisłą w perzynę obrócone. Ztąd pokój z Polską i wieczne krucyaty wyprowadzanie do Litwy. Chociaż smutne i dotkliwe były dla niej rzeczy, dziejące się w latach obecnych naszemu opowiadaniu, one jednakże niezachwiały potęgi litewskiej; chociaż przymuszona spokojność trwała ze strony Krzyżakówj nawet musiało bydź przymierze rozejmowe z Prussami na rok jeden zawarte, a z Inflantami zupełna zgoda: gdyż znajdujemy ślad dyplomatyczny, że nawet z tym ostatnim krajem granice zakreślone zostały, za pośrednictwem Marszałka Inflantskiego Wilhelma (1).

-------------------

(1) Vilhelmi Marschalci Livoniae cum Olgerdo et Kejstu-

S. 135

1256. R. 1363. Wyprawa do Krymu.

Dowodem tego naiwyraźniejszym, jest wyprawa następna podejmowana zapewne z wojskiem nie małem, z przyczyny odległości miejsca i nieprzyjacielskiej potęgi. Wiemy już z powyższych opowiadań, że Podolska kraina, rządzoną była przez władzę namiestniczą, Wielkiego Xiążęcia Litewskiego. Tatarzy, przez ciągłe rewolucye w hordach swoich od śmierci Uzbeka, przyszli do podzielenia się na różne państwa, niezawisłe miedzy sobą, pod osobnymi Hanami. Jedna taka horda zawładała dolnym Dnieprem i zaczęła cisnąć się do Krymu. Tych nowych gości zjawienie i ciągle wycieczki kozactwa Podolskiego, podległego Litwie, zmusiły chrześcian Taurydy, wezwać pomocy potężnego Hana Kipczaku, Taktamysza, około roku 1350 i od tej epoki staie panowanie Tatarów nad Krymem liczyć się poczyna. Mimo jednak przyjaznych stosunków tego Cara z Wielkim Xiążęciem Litewskim (1), Tatarzy stali się złymi sąsiadami: oni, czy przyciśnieni jaką potrzebą, czy przez wrodzoną chciwość zdobyczy, zaczęli wypadać za brzeg prawy Dniepra i, zapomniawszy dawnego przy-

----------------

to Ducibus Lithuaniae limitum distinctio. 1365. - Cromeri Index Arch. Cracov. MS. N. 375.

(1) Siestrzeńcewicz Arcybisk. Histoire de la Chersonesa Taurique. II Edit. p. 544 - 545.

S. 136

mierzą, najeżdżali Podole. Gdy Wielki Xiąże 0lgerd powziął wiadomość, że tameczni rządzcy nie są już w stanie odpierania najazdów tatarskich, natychmiast kazał wystąpić wojskom swoim, zostawił Xiążęcia Kiejstuta, dla pilnowania granic od Krzyżaków, sani zaś poszedł ku dolnemu Dnieprowi. Spędzeni z Podola Tatarzy, odeszli wprawdzie za lewy brzeg tej rzeki, lecz tam się kupić poczęli, jakby chcąc, zebranemi w jedno siłami, cóś przedsięwziąć stanowczego. Wojsko litewskie, nie tracąc czasu, przeszło Dniepr pod Borysławiem jedynem uroczyskiem, zachowującym pamiątkę nazwania scytyjskiego tej rzeki Borystenes. Tam kilka hord tatarskich stawiło czoło Wielkiemu Xiążęciu, który je poznosił, lub rozpędził i za ich śladami przez Perekop do Krymu poszedł. Przebiegł całą półwyspę i oparł się pod murami starożytnego Chersonu, miasta bardzo mocnego, które bronić musieli uporczywie mieszkańcy, gdyż po wzięciu, ono doznało zniszczenia. Upadły odwieczne warownie, zabrano bogactwa i zamożne w skarby złupiono świątynie greckie Zniszczenie tak było wielkie, że odtąd Chersoń stal się tylko zwaliskiem gruzów, które za nowszych czasów poszły na budowlę Sewastopola, bynajmniej go nieupiękniwszy: gdyż, nieumiejętna ręka tłoczyła ozdobne marmury w głębinę rowów i fundamenta nowych budowli, nikczemnych gma-

S. 137

chów nowego smaku. Skarby Chersonii, sprowadzone do Wilna, bogate kościelne ozdoby i obrazy drogiemi metallami okute, pomnożyły skarbiec Wielkiego Xiążęcia. Tatarzy zmuszeni do uległości i hołdownictwa pod pewnemi warunkami. Zwycięzca, zadziwiwszy potęgą swej broni, przyległe Azyi strony, powrócił z tryumfem do stolicy swojej. (1)

1257. R. 1363. Zdobycie Rzewa.

Kiedy Wielki Xiąże nad morzem Czarnem rozwijał swoje chorągwie z wycięzkie, niesforni bojarowie i mieszkańcy Rzewa, zapewne przez napady na kraje sąsiednie, pod opieką władzcy litewskiego będące, dali powód do wyprawy przeciw temu miastu.

-----------------

(1) Naruszewicz o Tauryce str. 84, stosownie do świadectwa Michelona Litwina. Karanizin: T. V. str. 13. Castelnau: Essai sur Hist. de la nouvelle Russie: T. III. p. 201. sequ. Z naszych kronik nie mamy innego śladu o tej wyprawie, prócz, że ona po 10 Uciech od poprzedniej, t. j. W r. 1331 czynionej nastąpiła, dla tego za powodem Karamzina, upoważnieni jesteśmy odnosić ją do r. 1363. Miedzy notacyami rękop. X. Łodziaty, już wyżej w ciągu pisma niniejszego przytaczanemi T. I. str. 231 znajdują: "Wielki Xiążę Olgerd skarbami Chersonii zbogacił swoje skarbnice. Sukcessorowie jego większy część ozdób cerkiewnych rozdali cerkwiom miasta Wileńskiego. Ex quorum numero vera Efigies Sanct. Virginis Mariae, in statura qua si stet in facie nuncii Dei Archan. Gabriel. Vidimus nune gratiis plenue, in Capella PP Karmelit. supra portam Urbis orienta/em, vulgar. ostra, ul docum. palet e. c notit. script. dieti Conventi. Ad. U. 1653. Ad. M. D. G. "

S. 138

Nie wiemy kto nią dowodził, to tylko pewna, że w tym samym roku 1363, podczas bytności Olgerda na Podolu, Rzew mocą zdobytym został i przyprowadzony do uległości (1).

1258. R. 1363. Znieszczenie warowni nadniemnowych przez Krzyżaków.

W Prusach przerwały się na czas nieiaki odwiedziny gości zagranicznych, przeto Krzyżacy w pokoju zostawali i byli zostawieni sami. Po zburzeniu Kowna i opustoszeniu znacznej części Auxstecyi, ożyła w nich nadzieja oderwania Żmójdzij czekali tylko pomyślnej wyprawy z Niemiec Krzyżowników. Lecz w roku 1364, Wielki Mistrz powziął wiadomość, że Litwini założyli. nową warownię nad Niemnem w uroczysku Wirgałłe, to jest: przy samem ujściu Niewiaży do Niemna, którą nazwali Nowe-Kowno. Położenie tej warowni więcej jeszcze, jak stare Kowno, przeszkadzało zamiarom krzyżackim: albowiem twierdza panowała nad Niewiazą i Niemnem, w miejscu, gdzie zamierzali rozciągnąć nad temi rzekami granicę podbicia nowego. Roboty szły z natężeniem, na Niemnie poniżej most był rozciągnięty, dla przeszkodzenia napadu wodą, po którego końcach wzniesiono szańce i wojsko na brzegu dla zasłony rozstawiono. Ta wieść zatrwożyła mocno Krzy-

--------------

(1) Kronika Nikonowska: u Karamzina T. V. Nota 12.

S. 139

żaków. Wielki Mistrz, naradziwszy się ze swoimi, w jesieni tego samego roku, towarzyszony przez Biskupa Samlandzkiego Bartłomieja, na czele licznych zastępów, zbliżył się ku Niemnowi i przodem szedł znaczny oddział wojska pod dowództwem Kommandora z Ragnity, Henryka Schöningen, zapewne lewym brzegiem Niemna Wojsko wsiadł o na baty i popłynęło pod żaglami przeciw biegu wody. Nim się jednak zbliżyło do miejsca, obrotny Komandor, potrafił oszukać czujność straży, zawładał mostem na Niemnie, rozpędził robotników i roboty rozpoczęte zniszczono ogniem, gdy Marszałek nadciągnął z drugiego brzegu wysiadłszy na ląd. Niedarowanym błędem było zostawienie tych robot pod zbyt słabą zasłoną Xiążę Kiejstut, późno uwiadomiony o wyprawie krzyżackiej, przyszedł z wojskiem naprędce zebranem, lecz już po wszystkiem. Nowe-Kowno w popiele zagrzebane znalazł. Domyślił się, ze Wielki Mistrz, mając tak liczne wojsko, warownie Bissenę i Wellonę, nie zostawi nienagabane; posiał przeto ludzi na wzmocnienie tych miejsc. Krzyżacy wysiedli do reszty na brzeg i ciągnęli w ślad za Litwinami. Kommandor z Ragnity opasał Bissenę, a sam Wielki Mistrz poszedł pod Wellonę. Załoga pierwszej warowni, wezwana do poddania się, wymówiła sobie czas, w przeciągu którego, jeżeliby odsiecz nienadeszła; podda się w po-

S. 140

słuszeństwo i chrzest przyjmie. Kommandor, uradowany temi warunkami, pojechał pod Wellonę dla naradzenia się z Wielkim Mistrzem, który się zgodził na poddanie, a nawet kazał od siebie przyrzec, że załoga wolna i bezpieczny wypuszczona będzie, ani wzbraniano nawet po żywność wysyłać furażerów, obserwowano tylko zdaleka. Za nadejściem dnia umówionego, Kommandor kazał wezwać załogę do pomówienia, lecz nikt na odgłos trąby nie pokazał się na baszcie bramnej; podstąpił z wojskiem, nikt nie zabierał się bronić przystępu; kazał przystawić drabiny weszli do środka i żadnej żywej duszy nie znaleźli w zamku. Załoga, nie mogąc się bronić, czy nie dowierzając nieprzyjaciołom, ułudziła baczność Krzyżaków, uniknąwszy w nocy ze wszystkiem, co unieść mogła. Nie pozostało przeto nic więcej do czynienia, nad spalenie zamku i zrujnowanie do szczętu. Wellona, obszerne obejmująca obwarowanie, osadzona licznym ludem, pod dowództwem Gasztolda Marszałka Litewskiego, mającego pod sobą dwóch innych znakomitych panów Litewskich, Surmina i Mattewika, dawała silny odpór całemu wojsku krzyżackiemu. Dziesięć dni trwało oblężenie i rozmaite pokuszenia się o zdobycie, poczem zaczęły się foremne roboty szturmowania; przez dwie pory działały machiny nieustannie, pod przewodnictwem Marszałka Zakonu

S. 141

i Szpitalnika Ortulfa Trier. Chociaż już w niektórych miejscach ściany poupadaly, jednak na wezwanie żadna odpowiedź nie następowała. Już podzamcze zniszczonem było, przodowe obwarowania zdobyte; gdy korzystając z silnego wiatru Krzyżacy, zgromadziwszy mnóztwo palnych rzeczy, wzniecili ogień, który za jednym razem wkoło warownię oganiał, że wysokie płomienie, wdzierały się wierzchem przez ściany, przez wyłomy zaś z impetem cisnęły się do środka zamku (1). Wkrótce nie można było w zamku pożaru zagasić, załoga znalazła się w okropnem połażeniu. Wówczas Gasztold. zawołał z baszty o ratunek i przebaczenie na imię ludzkości. Położono warunek poddania się na łaskę, wódz Krzyżaków dał słowo i brama się otworzyła. Marszałek sam podał rękę Gasztołdowi, którego pospołu z przedniejszemi osobami, kazał zaprowadzić do Wielkiego Mistrza, z rozkazem, aby ich życie szanowano. Chciał zapewne ratować sam jeszcze resztę załogi; lecz nastało zamieszanie w wojsku krzyżackiem; lud rzucił się do bramy i rzeź zrobił po-

-------------------------

(1) W dziejopisach Pruskich, ten szczegół pamiętających, mowa jest o murach tego zamku, lecz przezemnie samego czynione postrzelenia na miejscu, nie dały odkryć nigdzie ścian murowanych fundamentów. Zamek leżał widocznie w tyle dzisiejszego kościoła, na górze ze trzech stron spadzistej, rowem głębokim odosobnionej od cmentarza kościelnego.

S. 142

śród ocalałych od płomieni. Tymczasem przez jakaś dziką gniewliwość, ci co prowadzili jeńców, porwali się na nich i wymordowali do jednego. Dziejopisowie nie zgadzają się na przyczynę tego postępku nieludzkiego", zdaje się rzeczą najpewniejsza, że prowadzący odzierali jeńców i ci tego ścierpięć nie mogąc, musieli ich obrazić. Mocno rozgniewany Marszałek, za zgwałcenie jego słowa honoru, domagał się przykładnej kary na winnych, co lubo Wielki Mistrz za rzecz słuszną uznał, odłożył jednak do powrotu do kraju, niewiadomo z jakiej przyczyny, zapewne obwinieni byli rycerzami zakonnymi. Jednakże część załogi, wziętą była w niewolę, część ucieczką się ratowała; Wellona całkowicie zniszczoną została (1).

1259. R. 1364. Napady wzajemne.

W ślad prawie za odejściem z Litwy Krzyżaków, Xiąże. Kiejstut, z licznym oddziałem jazdy, przedarł się do Pruss, w okolice Georgeuburga, kraju należącego do Samlandzkiego Biskupa, gdzie wiele wsi porabowano i popalono. Za powrotem, rządca konwentu tanecznego, pędził się za rabownikami, lecz bezskutecznie. Za nadejściem zimy, która w roku 1364, była wczesną i mroźną nadzwyczajnie, Krzyżacy

------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 171 - 173,

S. 143

korzystając z tego zdarzenia, robili małe, częściowe wycieczki do Litwy, rozerwać starając się na różnych punktach uwagę Xiążąt- Urządzili nawet dawnym zwyczajem partye łotrzyków nadgranicznych, które nie mało były uprzykrzone mi (1).

1260. R. 1365. Wojna.

Dowiedziawszy się przez szpiegów Xiążę Kiejstut, że z Angerburga dowódzca Krzyżacki wydalił się, w samym początku roku 1365, pod najtęższe mrozy, oszukawszy czujność nadgranicznych straży, podszedł niespodzianie pod to miasto, zdobył warownię, zabrał załogę w niewolę i okolice powojował. W tym samym czasie znajdowali się w Prassach goście zagraniczni, między którymi był z Anglii Hrabia Tomasz Warwik; w tych towarzystwie nowy Kommandor z Ragnity Burchard Mansfeld, z ludem zgromadzonym w Samlandyi, będącym pod dowództwem tamecznego rządzcy Zakonnego (Ordens Vogt) Redigera Elner, wyprawił się do powiatów Ejragolskiego i Pastawskiego, zkąd ze zdobyczą powrócili. Jednakże, wraz po tym napadzie ukazała się wielka wyprawa Litewska w Prussach. Litwini czterma wielkiemi kolumnami, dowodzonemi przez Olgerda, Kiejstuta, Patirga i Alexandra; syna Koryata, każda złożona najmniej ze czterech tysięcy

--------------

(1) Ibidem.

S. 144

ludzi zbrojnych, wtargnęli do Szalawii, zniszczyli wszystko po drodze, aż do Haffu Kurońskiego, spalili zamki Splilten i Kaustrite, takoż przedmieście Ragnity i Tylży. zabrali w niewolę ośmset ludzi, oprócz tego nie mało wieśniaków Szalawskich z całemi familiami i dobytkiem dobrowolnie przeniosło się do Litwy; inni, mając sobie zapowiedziane schronienie własności i życia, pod warunkiem, żeby trzeciego mężczyznę z domu dali do wojska, z chęcią pomnożyli zastępy Litewskie, ludem jednoplemiennym. Nareszcie, połączone kolumny, obchodziły uroczyście dziękczynienia bogom na ziemi nieprzyjacielskiej, w obliczu Ragnity, przez uczty i ofiary ze zwierząt, a nawet i Krzyżaka, nazywającego się, Hensel Neuenstein, z całym rynsztunkiem i koniem spalono. Poczem bez przeszkody do kraju powrócili (1).

-------------

(1) Voigt: B. V. S. 170. 176. Kotzebue. B. II. S. 212. 215.

S. 145

ROZDZIAŁ IV. DO KOŃCA PANOWANIA OLGERDA.

1261. R. 1365. Emigracya Xsiążąt.

Kiedy Wielki Xiąże zajęty był wojna Pruską, tymczasem dwaj synowie jego Korygełło i Buttaw, pierwszy Konstantego, drugi Borysa imię noszący, w wyznaniu wschodniem, oba rodzący się z Maryi. Xiężniczki Witebskiej (1), zrobili spisek z niektórymi panami Litewskimi, aby się udać do Krzyżaków, sprowadzić ich zdradziecko do Litwy i opanować władzę najwyższą, albo zagarnąć niektóre kraje w bezpośrednie władanie swoje. Ci Xiążęta, zapewne nie najlepszych nadziei dla ojca, nie mający swoich wydziałów, zniecierpliwieni żądzą panowania, zagrzewani przez niechętnych Olgerdowi panów, zniósłszy się z tajemnymi ajen-

------------------------------------

(1) Nie wszyscy kronikarze wiedzą: kto byli ci Xiążęta? jedni biorą za braci, drudzy za synowców Olgerda, imię pierwszego mylnie wypisują Surwille, Suriwil. z czego Stryjkowski Swidrygetlę. zrobił, gdy ten Xiąże ledwie wówczas lat jedenaście liczył sobie wieku Jednakże Schütz p. 79. recto et verso, wyraźnie nas liczy, że to byli bracia rodzeni, synowie Olgerda, Korygełło i Buttaw. Ich imiona ruskie wiemy z innych źródeł: Tablica Geneal. przy żywocie Witolda, przez O Nacewicza. Takoż Tabl. Geneal. III.

S. 146

tami Krzyżaków, będącymi w Wilnie; gdyż przekonywa o tem wczesne zaufanie w pomocy Krzyżaków, na którem całe przedsięwzięcie osnowane było. Cokolwiek bądź, namiestnik Wielko-Xiążęcy w Wilnie Dyrsunas, odbrył knowania tego zamiaru przez Buttawa; kazał go przeto natychmiast uwięzić i osadził w dobrze obwarowanem wiezieniu na wieży zanikowej; lecz o dalszych spólnikach rokoszu nic powziąć nie potrafił. Oni naradziwszy się z sobą tajemnie: napadli na dom Dyrsunasa, zabili go, zawładali zamkiem górnym, uwolnili z wieży Buttawa, dopadli koni i umknęli do Pruss, gdzie już mieli porozumienie przez wysłańca tajemnego. Mieli takoż ludzi swoich pod dowództwem kogoś ze spólników rokoszu, których dawniej wysłali pod pozorem polowania; z tymi połączywszy się, samych przedniejszych osób dwadzieścia, przybyli do Insterburga. Rządzca tameczny, Henryk Sehoningen, przeprowadzi! ich wnet do Malborga: gdzie pośród okrzykow radosnych ludu, przyjęci byli z okazałością przez Wielkiego Mistrza. Zgromadziła się rada zakonna i postanowiono udać się z tymi prozelitami do Królewca; lam się znajdowali goście zagraniczni, znakomitego stanu, między którymi przedniejsi byli dwaj Hrabiowie Angielscy, Warwik i Offart. Biskup Samlandski, w obecności Biskupa Warmińskiego Jana, udzielił im chrzest, podług obrząd-

S. 147

ku łacińskiego: poczem nowonawróceni poruczeni byli dozorowi xięży, nim się nie nauczą przepisów rzymskiego wyznania. Kurygełło i Buttaw oświadczyli chęć przyjęcia płaszczy zakonnych, albo służenia, jak ochotnicy w wojsku; lecz Wielki Mistrz, odłożył to do dalszego czasu, nim powodzenie nie uwieńczy nowych zamiarów przeciw Litwie. Przybyło wkrótce poselstwo z zadaniem wydania zbiegów, które naturalnie z niczem odprawiono (1).

1262. R. 1365. Napad na Prussy.

W takich okolicznościach, Xiąże Kiejstut umyślił zemścić się za tę odprawę pogardliwą posłów brata swojego. Wpadł niespodzianie do Pruss i w nocnej porze dobył Johannisburg, wszedł do warowni przy świetle pochodni, cała załoga spędzoną była w jedno miejsce ciasne i nic pewniejszego nad śmierć nie oczekiwało. Jakoż rycerstwo Litewskie, wołało o rozkaz, aby Niemców wszystkich w pień wyciąć. W tym razie wystąpił z pośrodka zwyciężonych, Kommandor Otto na drewnianej nodze, rycerz zsiwiały w obozach okryty bliznami, rzuca on pancerz z piersi i obnażywszy je, mówi: "Xiąże, oto masz ofiarę poświęcającą się na zemstę twoję, kaź przeszyć pierś rycerza, zoraną bliznami od ran w bojach,

------------

(1) Schütz: 1. c. Kotzebue. 1. c. Voigt: B. V. S. 176 - 178,

S. 148

ale przebacz niewinnemu ludowi!" Kiejstut wzruszony mową i postacią rówiesnego sobie wiekiem wojownika, uczcił godność jego i swoję, szlachetnem podaniem ręki:. "Idź, rzecze, do swoich, waleczny Ottonie, nadto ci oddaje czterech rycerzy z załogi do wyboru twojego, nie wezmę z was okupu. Reszcie darowane życie!" Zabrano lud w niewolę i wszelkie mienie, zamek z budowlami spalono (1).

1263. R. 1365. działania przeciw Litwie.

Czynnie się Krzyżacy krzątali w tym roku zawsze na celu mając swoje zamiary względem Litwy; kiedy nawet Król Polski Kazimierz, odwiedził Wielkiego Mistrza w Malborgu, między umowami z nim zawartemi, umieścili warunek: pomagania sobie przeciw Litwie, iżby Xiążąt katolickich tego narodu, będących pod ich opieką, wprowadzić do kraju, starając się im nadać władzę udzielną, w tak obszernych prowincyach, ile tylko bydź może (2). Synowie Olgerda, ośmieleni nauką Xięży Krzyżackich-, już nie czuli żadnego obowiązku w sobie względem ojca i ziemi rodzinnej, nowe wyznanie wiary i nowe nadzieje wielkości, zagładziły w ich sercu te uczucia. Tym-

--------

(1) Kotzebue B. II. S. 214. podług kronik.

(2) Naruszewicz: T. V. str. 318 319. i podług napomnień Długosza.

S. 149

czasem z wielkim pośpiechem przygotowywała się wyprawa przeciw Litwie: w niej uczestniczyli rycerze zagraniczni, między którymi znajdował się Władysław-Biały, xiąże niegdyś Gniewkowski, awanturnik swojego czasu niepospolity (1). W połowie Sierpnia, już. Wielki Mistrz z gośćmi swoimi był w Litwie. Przez powiat Gessowski przeszedłszy, oparł się pod Łabunowem: wziął miasto, spustoszył, a jeńców odesłał do Pruss. Żadna remonstracya wojenna, ze strony Wielkiego Xiążęcia miejsca nie miała; przeto zbyt ośmieleni, okrutnym sposobem niszczeli osady rolnicze. W blizkości Łabunowa, najechał Marszałek zakonny majętność prywatnego obywatela, syna Patirga, a wnuka Xiążęcia Kiejstuta, imieniem Iwana. Człowiek len, wyznający chrześciaństwo, z ufnością zdał się na łaskę wodza Krzyżackiego, oddając wszystkie mienie, byleby oszczędzono życie jego z rodziną i ludźmi, oraz nie palono domostwa. Lecz ten rycerz Krzyża, ten mnich nabożny, barbarzyniec Schindekopf, zapomniał na wspaniałość Kiejstuta, w Johannisburgu okazaną niedawno, względem Krzyżaków, kazał więzy włożyć na Iwana, wyciąć w pień lud jego bezbronny i zrujnować mieszkanie. Z Łabunowa poszli do Żejm, spalili Kernow, zawrócili się ku Mejszagolle, które mia-

--------------

(1) Ibidem.

S. 150

steczko takoż zniszczonem zostało. Tu pierwszy raz przyszło do spotkania się z wojskiem Litewskiem: Kommandor z Kagnity, Burchard Mansfeld, prowadząc przodowy oddział, z pięciuset koni złożony, został odciętym przez czterysta jazdy Litewskiej, lekkiej broni czyli. Kozaków; jednakie potrafił przebić się do swoich, położywszy na placu znaczną liczbę tych ludzi. Po czem Wielki Mistrz, z całem wojskiem w skupionych kolumnach, pociągnął znowu ku Wilii, szedł w górę jej prawego trzymając się brzegu, i stanął przeciw Wilna obozem na polach Szyszkińskich. Z wyniosłości patrzyli nieprzyjaciele na młode Wilno, dziwiły ich góry, zaniki, i rozległe miasto; nie śmieli jednak próbować przez rzekę przeprawy, widząc na drugim brzegu lud uzbrojony; bydź też musieli w obawie zdrady: gdyż czterech pachołków Buttawa, w nocy zbiegło z obozu. Jakoż wkrótce pokazała się jazda Litewska z tylu i uganiali się z nią, aż ku Werkorn (1). Po tym wypadku, zwinął nieprzyjaciel obóz i znowu poszedł ponad Wilią, z biegiem jej na dół zmierzając. W blizkości dzisiejszego Janowa, oddział jeden przeprawił się na brzeg lewy lej rzeki, gdzie nie opodal będącą włość Sloassen u kronikarzów zwaną, zrabo-

-------------

(1) Nasi kronikarze wiedzą o tem, chociaż nie potrafią zastosować do właściwej epoki.

S. 151

wał i zniszczył. Inne oddziały plądrowały powiat Kowieński, a potem na równinach nadniemeńskich, niżej Kowna, połączyły się znowu. Tam spędzono statki na rzekach zabrane, na które uładowawszy zdobycze i ciężary, odprawiono wodą do Królewca; reszta wojska lądem powróciła, po trzytygodniowem prawie bawieniu w kraju (1).

1264. O zbiegach Litewskich.

Tak wiec spełzły na niczem nadzieje Xiążąt zbiegłych: potrafili oni wszelako zjednać ku sobie więcej zaufania, niżeli mieć mogli z początku swego ukazania się pomiędzy Niemcami. W prędce też oba Prussy opuścili. Korygełło musiał przez Polskę powrócić do Litwy, gdyż tam go nieco poźniej postrzegamy, już w przebłaganiu ojcowskiem znajdującego się. Buttaw udał się do Niemiec i był na dworze Cesarza Karola IV, pod imieniem Henryka, Xiążęcia Litewskiego, miał niejakieś uposażenie i jeszcze w roku 1370, znajdował się przy Cesarzu, a poźniej przy Zygmuncie, Królu Węgierskim, gdzie i życie podobno zakończył (2).

------------

(1) Voigt , V. 15. V. S. 178 - 180.

(2) Voigt: B. V. S. 181. Postrzega, że to, co kronikarze mówią o powrocie Buttawa z Niemiec i o nadaniu mu jakoby przez Krzyżaków dożywociem Welawy, jest bajką, pochodzącą z kuźnicy bajek Grunawa, niedającą się w żaden sposob sprawdzić. Owszem są dyplomatyczne dowody, że

S. 152

1265. R. 1365. Napad na Prussy.

Zaledwie Krzyżacy wyciągnęli z Litwy, Xiąże Kiejstut, w miesiącu Wrześniu w targnął niespodzianie do Bartnii; nasamprzód okolice Nordemburga srodze powojował, potem ukrytemi marszami zbliżył się do Johannishurga, cokolwiek odbudowanego po przeszłym pożarze; Krzyżacy, nie mogąc się utrzymać w słabej warowni, cofnęli się do miejsc wychodowych, wzniesionych nad wodą i umocnionych warownie, podług zwyczaju tamtoczasowego, które zapewne w pożodze poprzedniej nie były zagarnięte ogniem. Rządca zakonny, Jan Kollin, postanowił bronić się do upadku; przeto Litwini wziąwszy kilka większych łodzi rybackich, napełnili je palnemi materyałami i zapalone puścili z wiatrem pod rzeczone miejsce. Pożar się zajął i rycerze musieli opuścić swoje stanowisko. Stąd zawrócił się Xiąże ku Gerdawie, lecz gdy przodowe czaty uwiadomiły, że w tamtej stronie spodziewając się napadu, lud ucieka do lasów, a wojownicy kupią się

-------------

około roku 1369 i 1370, był on jeszcze na dworze cesarskim, ponieważ w dyplomatach Cesarza Karola IV pod temi lalami wymienionym znajdujemy w liczbie świadków Henricus Lithuaniae Dux, Dumont Corps diplom. T. III. P. I, p. 7 P. I, p. 71. 79. Lehman: Speier. Chron. p. 522. Ordens Chronik powiada: " Ende daerna hielt hy (Kajser) hem als een groot Kristen syn leven lanch."

S. 153

dla dania odporu, zawrócił się śpiesznie na Angerburg i pociągnął do swoich granic (1).

1266. R. 1365. Oblężenie Moskwy.

Bogaty rok 1365 w wypadki wojenne, nastręcza nam jeszcze następne okoliczności. Pomimo tylu zatrudnień z Krzyżakami, musiał nie wiele mieć obawy z tej strony Wielki Xiąże, kiedy mógł zająć się rzeczami ruskiemi, małej z pozoru wagi, lecz zajmującemi całą jego uwagę. Wielki Xiąże Ruski, Dymitr Iwanowicz, poźniej pod nazwaniem Dońskiego znajomy, wzmagając jedynowładztwo swoje na Rusi, uciskał Xiążąt udzielnych, czyli zgromadzał pod swoję władzę, końcem oparcia się silniejszego przemocy Tatarów. Środek ten był zbawienny dla spólnej wszystkich ojczyzny, przecież nie dobrze poznany od wszystkich; ztąd zrodziły się narzekania na Dymitra; nie mało Xiążąt pomniejszych, Litwie przyległe ziemie dzierżących, garnęło się do opieki Wielkiego Xiążęcia Litewskiego, jedynie, aby nie płacić haraczu Tatarom, którego Dymitr był głównym poborcą. Ten pozor, czy słuszny, czy niesłuszny, rozprzęgał jedność w Rossyi i podawał sposobność tryumfowania nad nią możnym władaczom zagranicznym. W obecnej epoce, o której mówimy,

---------------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 180.

S. 154

wywiązały się w Rossyi niesnaski, z opisanego dopiero źródła pochodzące. Xiążtęa, protegowani przez Litwę, użalali się przed Olgerdem, i on zjechał do Witebska, rycerstwu swojemu kazawszy bydź w gotowości, do wystąpienia na pierwszą wiadomość. Po rozważeniu rzeczy w Witebsku, wskazał Wielki Xiąże do Dymitra, zapewne w sposobie nakazującym umiarkowanie względem Xiążąt Ruskich, Litwie hołdujących. To obraziło dumnego Monarchę: młody i śmiały, a zatem porywczy, wyprawił poselstwo ze szczególniejszem zleceniem, w guście rycerstwa tamtoczasowego. Poseł przybyły z Moskwy, złożył przed Olgerdem ogień i miecz, powiedziawszy te słowa: "Wielki Xiąże, Dymitr Iwanowicz, przysyła wam te znaki i każe uwiadomić, że was odwiedzi w upodobanej jemu porze." Olgerd zwyczajem rycerskim, wziął krzesiwo, ukrzesił ognia i oddając zapaloną, hubkę posłowi, rzekł: "Weź to i pokaż twojemu panu, że i my w Litwie ogień mamy, na co czekać pogodnej pory i wielkiego święta wiosny albo Wielkonocy, kiedy każdego czasu z farbowanem jajem pozdrowić można przyjaciela, a nieprzyjacielowi ukazać ostry pocisk. Ja ufając w pomocy Bozkiej, spodziewam się niezabawnie, kopiją moję skruszyć o ścianę Moskwy. Albowiem nie ten mi waleczny rycerz, który wybiera czas przydatny do walki, ale ten, co w każdej chwili dadź umie dowody swojej waleczności

S. 155

względem nieprzyjaciela swojego (1)" Nic tracąc czasu, wojska Litewskie, Żmójdzkie i Ruskie, wnet byty w marszu, sprzymierzeńcy nawet pośpieszyli ze swojemi posiłkami; iście zmierzało prosto na Moskwę. Wielki Xiąże Dymitr, wysłał swoję zastępy pod Moskiewskimi bojarami, którzy połączyli się z wojskiem Xiążęcia Włodzimierza Andrzejowicza, brata stryjecznego Dymitra; zaszli oni drogę wojsku Litewskiemu nad rzeką Trostną, tam o samem dnia świtaniu. Litwini uderzyli na Ru-

-----------------------------------------

(1) Cała ta rzecz wyjęta jest z kroniki Litewskiej: gdzie wyrozumieć można przysłowiowe omówienia ruskie, w dowcipnem tłómaczeniu się, czyli konceptowem. Kronika rękop. Litew Bych. str. 59, tak pisze: A pryśłał k nemu ohoń i sablu i dawszy jemu (Olgerdowi) wedati, szło bada w ziemli twojei, po krasnoj wesnie, po tychomu letu. I Kniaź Welki Olherd, wyniał s ohniwa kubku a kremień, i zapaliwszy hubku dał posłu, a rek tak: daj to hospodaru i powedaj jemu: Szto u nas w Litwie ohoń jest, że bo on dokasywaiet do mene. chatiaczy u mojej zemli byti, po krasnej wesne, a po tychomu letu. A ja dast' Boh u neho budu ne na Welik den, a pocałuju jeho krasnym jajcom, czerez szczyt sulicoju. A z Bożeju pomoszczeju k horodu jeho Moskwe kopie swoje prysłowiu; bo ne to walecznik, szto czasu podobnoho walczyt' ale to walecznik koli niepohoda walki, tohdy nad nepryjatelem swoim nepryjaźni dowodyt...... Niewyrozumienie tego omówienia, dało powod Stryjkowskiemu do sprowadzenia Olgerda pod Moskwę na samo Wielkanoc: bo nie pojął wyrazu w tejże samej kronice, niżej położonego, Wedeniy deń, który był dniem przybycia pod to miasto, co znaczy dzień Ofiarowania Najświętszej Panny Maryi, 21 Listopada v. s. przypadający. Co latopisiec Daniłowicza wyraźnie objaśnia (str. 180 i przyp wydawcy). Z resztą datę dopiero wzmienioną przyjęto już krytycznie, za niezaprzeczoną. Karamzin T. V. str. 15. Co do roku opowiemy niżej pod § 1273.

S. 156

sinów dnia 21 Listopada, roku 1365: bitwa krótko trwała, nieprzyjaciel porażony, zostawił nie mado ludzi na placu, między którymi było dużo bojar; z dowódzców poległ Dymitr Minin, Hyacynt Szuba mocno ranionym został. To zwycięztwo drogę do Moskwy otworzyło. Jakoż tego samego dnia, chorągwie Litewskie, już powiewały na górze panującej nad miastem, które Wielki Xiąże Dymitr, zobaczył z Kremla, wyszedłszy po nabożeństwie z cerkwi; widok ten musiał zrazić serce młodego Monarchy, zwłaszcza gdy się dowiedział o wojska rozgromieniu i siłach ogromnych Olgerda, któremi cała Moskwa wkrótce opasaną została. Udano się do rokowań i przełożeń wcale w innym tonie, jak było przed tą wyprawą. Wielki Xiąże Olgerd nie wzgardził przymierzem pokoju, jakie mu się zawrzeć zdawało. Pora jesienna i poczynające się mrozy, może nie dozwalały zajęcia się formalnem oblężeniem; grassująca w tem lecie morowa zaraza w Moskwie, odstraszać mogła przezornego wojownika (1). Dymitr, obesławszy wielkiemi darami, na znak przyjaźnych uczuć, przybył sam z pokłonem do obozu Litewskiego, na górze rozłożonego, która od tej epoki otrzymała nazwanie Pokłonna (2); gdzie po zatwierdzeniu rze-

----------------------------------------

(1) O tej zarazie Karamzin: T. V. str. 7. 8.

(2) Przynajmniej takie bydź miało podanie, o tem góry nazwaniu.

S. 157

czy umówionych zwykłemi formalnościami, Wielcy Xiążęta podali sobie ręce i czas niejaki biesiadowali. Gdy zaś Dymitr ze swoim orszakiem zabierał się do pożegnania, Olgerd powiedział:., Wielki Xiąże Dymitrze Iwanowiczu, chociażem ci podał rękę przyjacielską, przecież nie pierwej ztąd odjadę, aż słowa mojego dotrzymując, nie skruszę kopii mojej, o mur Moskwy i aby potomność pamiętała, że Wielki Xiąże Litewski, Żmójdzki i Ruski Olgerd, skruszył kopią o ścianę stolicy twojej." Po czem kazał podać konia i pojechali oba Wielcy Xiążęta ku miastu; za zbliżeniem się do bramy, wziął w rękę kopią rycerską, posunął się na koniu i strzaskał ją o mur miejski. Potem żegnając Dymitra, powiedział: "Proszę pamiętać, że kopia Litewska pękła na ścianie Moskwy." To jednak goszczenie pod Moskwą, podług zwyczaju wojny, nie obeszło się bez spustoszeń, rabunków i zaboru jeńców. Kronika Litewska kończy to opowiadanie doniesieniem, że wtedy granica państw Olgerda, bez wątpienia w to licząc hołdownicze Xięztwa, rozciągała się po Możajsk i Kołomne. (1).

1267. R. 1365. O Franciszkanach Wileńskich.

Tymczasem pod niebytność Wielkie go Xiążęcia w Wilnie, zaszły tam wy padki, spokojność publiczną zaburzają-

---------------------------------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych., 1. c. podług niej rzecz cała.

S. 158

ce. Namieniliśmy już wyżej (§ 1224), że jeden z familii znakomitej Gusztoldów, był rządzca Podola, przez Olgerda ustanowionym, tojest: części bliższej Dniepra i morza, gdy przyleglejsza Dniestrowi należała do Polski; w tej ostatniej rządził z ramienia Króla Polskiego Gabryel Buczacki (1). Oba rządzcy przyjaznym pomiędzy sobą sposobem, tak jak ich Monarchowie zachowując się, często widywali się i nawiedzali siebie wzajemnie. Gasztold pokochał córkę Buczackiego i prosił ojca o jej rękę. Lecz on odpowiedział, że lubo miałby sobie za wielki zaszczyt, mieć zięcia w tak znakomitej osobie, jednak różność wierzenia do tyla znacząca, jaka między religią chrześciańską a Litewską narodową zachodzi, nie dozwala mu zgodzić się na to; chybaby Gasztold chciał usunąć tę zawadę, przez chrzstu przyjęcie. Nie ociągał sio rządca Litewski z uskutecznieniem tego przełożenia: udał się do Krakowa, dał siebie oświecić nauką prawdy przedwiecznej i chrzest przyjął z imieniem Piotra. Ten postępek, nie tylko nie ubliżył względom, jakie miał u Wielkiego Xiążęcia, ale mu jeszcze ich przymnożył: wkrótce przywołany do rady przy bocznej, miał sobie polecone zarządztwo Wilna.

--------------------------------------------------

(1) Gabryel Buczacki w roku 1360 został Starosta Kamienieckim. Okolski: Orbis pol. T. I. p. 9, tam przez omyłkę druku rok 1260 położono, gdyż w tej porze Polska nie myśliła nawet o Podolu.

S. 159

Gorliwy Gasztold o dobro wiary świętej, postanowił wznowić missyą Franciszkańską, w stolicy Litewskiej, zaniechaną zapewne podczas byłych zamieszań po śmierci Gedymina. Jakoż w roku jeszcze 1364, czy trochę wcześniej, sprowadził z Mazowsza czternastu Xięży Franciszkanów, dla których przeznaczył dom swoj z ogrodem, będący na tem miejscu, gdzie dziś klasztor Bonifratelów i pałac Cesarski. Sam przeniosł się do innego dworu, który miał nad strumieniem Wingrą (1). Ci nowi nauczyciele wiary, zaledwie poczęli rozpostrzeniać swoję naukę, gdy przypadł wyjazd Wielkiego Xiążęcia do Witebska i wnet nastąpiła wyprawa do Moskwy, na którą i Gasztold był wezwanym, jak. świadczy kronika Litewska; lecz wraz w roku następnym, jak dowiadujemy się z innych źródeł, znajdował się, dla jakichś interesow państwa w Tykocinie. Wtedy powstało poruszenie ludu, przeciw tym nawracaczom za podburzeniem kapłanów pogańskich. Skupiony tłumnie lud. postanowił wymordować Franciszkanów; napadł na ich mieszkanie, wywlokł siedmiu mnichów i w ogrodzie głowy im poodrąbywano. Inni siedmiu wcze-

----------------------------------------------

(1) Wingry przedmieście, między byłą Trocką bramą a Rudnieką, ztamtąd zdroje najlepszej wody zpod góry wypływają. Po polsku Węgry, bydź może od tego nazwane, że tam Olgerd po wojnie Podolskiej, Węgierskich jeńców osadził.

S. 160

śniej wybiegli z klasztoru i udali się w góry, Turzemi zwane, lecz wkrótce tam znalezieni, na górze Łysej, bardzo spadzisto wówczas do Wilejki przytykającej, byli do krzyżów przybici. i wrzuceni do wody, a lud wolał: "Z zachoduście przyszli, na zachod sobie odchodźcie" gdyż Mazowsze leży na zachod Wilna, i rzeka płynie w tym kierunku. Działo się to w miesiącu Marcu roku 1366. Za powrotem swoim, Gasztold mocno był obruszony tym postępkiem Wilnowców, żalił się przed Wielkim Xiążęciem, przybyłym z Rusi do Wilna, i tyle dokazał, że mu pozwolił Olgerd śledzić i karać przestępców. Znalazło się się winnych pięćset osob, których różnemi sposobami ukarano, wielu życiem przypłaciło. W roku następnym, Gasztold znowu sprowadził Franciszkanów do Wilna, którym obszerniejsze mieszkanie urządził we dworze swym nad Wingrą i wymurował kościoł pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny, od miejsca piaszczystego, na Piaskach. zwany (1).

---------------------------------------------------------

(1) Zasadą opisania naszego w tym paragrafie jest kronika rękop. Lit. Bych. str. 38. 41. 42. Wprawdzie bez wymienienia daty, lecz po roku 1351, to przywodząca. Latopisiec Daniłowicza, datę pierwszej wyprawy na Moskwę kładzie wyraźnie pod rokiem 1365 (od stworzenia Świata 6873). Stryjkowski. i za nim wielu, szczególnie X. Grzybowski, Skarb nieoszacowany i t. d. w dacie mylą się bardzo o wiele, kiedy rok męczeństwa 14 Franciszkanów kładą 1533, ten bowiem czas, odnosi się do panowania Gedymina. pod

S. 161

1268. R. 1366. Utarczki i napady wzajemne z Krzyżakami.

Mimo tych wypadkow, dziejących się w stolicy państwa Litewskiego, mających tak blizka styczność z krajami chrześciańskiemi, przez pośrednictwo Franciszkanów, po całej Europie katolickiej rozsianych; którzy zapewne nie opuścili ogłaszać męczeństwa braci swoich, a z tej okazyi opowiadali: że Litwa jest pod rządami Xiążęcia, wyznającego Chrystusa, budującego w miastach znaczniejszych cerwkie ruskie (1), tolerującego wyznanie rzymskie, pozwalającego w stolicy swojej wznosić klasztory: dla zakonników Franciszkanów, niebroniącego im publicznie opowiadać ludowi słowo Boże, nauczać,

-----------------------------------------------

którem Franciszkanie byli w Wilnie i kościoł swój mieli, jakośmy wyżej pokazali (§ 1102), bydź może na tem samem miejscu mieszkając, gdzie i Gasztold ich raz pierwszy osadził. Ztąd postrzeżona pamięć tych rzeczy z roku 1555, pomieszała się z wypadkiem za Olgerda, w 1366 przydarzonym, gdy cały lat porządek mylnie się znalazł położonym u rzeczonego kronikarza. Kronika Litewska domyślać się tej samej omyłki każe, moie za jej powodem nastałej, gdy mówi: " I tot Petr Gasztold najperwej priniał wiru rymskuju i do Litwy prjnes. ' A wyżej namienia: " Arymskoje wiry w Litwę nebyło, tolko Ruskaja zamieszałasia." W rzeczy samej, że w tej epoce chrześcian łacińskiego wyznania może i nie było wcale pomiędzy Litwinami, a Gasztold pierwszy je wznowił. I ja byłem w błąd zrazu wprowadzony, pisma niniejszego T. I. str. 215, teraz to odwołuję.

(1) W Witebsku, jak świadczy Stryjkowski, pospołu z żoną swą pierwszą, takoż w Wilnie, jak postrzeżemy z dalszych rzeczy wywodow, niejednę cerkiew zbudował.

S. 162

chrzcić. Lecz lud jest mocno przywiązany do swego wierzenia, kapłani okrótni w prześladowaniu nawracaczów. To ostatnie zdarzenie, posłużyło Krzyżakom do rozsiewania zwykłych potwarzy, że wielu Xiążąt, pierwszego nawet rzędu, szli pod ich sztandary, rozumiejąc znaleśdź sławę u świata i zasługę u Boga w walce z tym samym władaczem Litwy, który nie szczędził krwi własnych poddanych, na ukaranie za popełnione zabójstwo nad mnichami chrześciańskim!. Na wezwanie Krzyżaków do walki z pogańskim Xiążęciem przybyli: Wilhelm, Xiąże Bercu i Wilhelm II, Xiąże Julichu, oraz nie mało panów znakomitych z Niemiec, z Anglii panowie Le Bewmont i Nortz, wszyscy z pocztami ludu zbrojnego. Marszałek zakonny dwa razy prowadził ich do ziemi pogańskiej i ratowali między Niewiażą i Dubissą. okolice, szczególnie Ejragoły i nadbrzeża Niemnnwe doznały wielkiego zniszczenia. Lecz obie te wyprawy, były wyparte siłą przez wojsko Litewskie. Kronikarze nie wiedzą o skutku tych wypadkow, zapewne pokrywając, podług zwyczaju swego klęskę chrześcian milczeniem, lub innym pozorem: mówią naprzykład, że się druga wyprawa nie udała dla tego, że Niemen zaczął wcześnie puszczać, przeto odwrot musiano pośpieszyć. Następnie Marszałek wezwał Xiążęcia Kiejstuta do rozmówienia się, ktory, nim to zaproszenie odebrał, był

S. 163

bliżej niego, niżeli się mógł spodziewać. Albowiem, gdy Marszałek i Rządzca kowentu Insterburskiego znajdowali się w Ragnicie, ten wojownik Litewski, fortelem swej sztuki wojennej, umiął zwieść uwagę straży pogranicznych i woale niespodziewanie pokazał się pod bramą Insterburga, właśnie w tej porze, kiedy rycerze siedzieli w refektarzu za stołem i zaledwo pośpieszyli most podjąć. Litwini zabrali trzody przed zamkiem na błoni chodzące i znaczną liczbę koni rycerskich, piędziesiąt mieszkańców z podzamcza zachwycili w niewolę. Dopiero uczynił Xiąże Kiejstut zadość wezwaniu Marszałka: stawił się na miejscu do rozmowy przeznaczonem, w towarzystwie rycerzy swojego narodu, a wszyscy byli na koniach, pod Insterburgiem zabranych. Nie wiemy o co szły narady i jaki był wypadek tej rozmowy, kronikarz spółczesny Wigand , sam rycerz zakonny, skąpy jest nader w szczegóły, zwłaszcza, któreby, cień uwłaczania Krzyżakom okazywały; to tylko z jego podań wiemy, ze Kommandor Insterburski postrzegłszy Litwinów na dzielnych rumakach swego kowentu, powiedział: "Winszuję ci, Xiąże, pięknej zdobyczy, ale się tego nigdy po was nie spodziewałem " A Xiąże mu na to: "Taksie to dzieje pod teraźniejsze czasy (1)!" Zapewne nastąpił

-------------

(1) Wigand u Voigta: B. V. S. 187. 188.

S. 164

krótki rozejm z Krzyżakami, gdyż w całym następnym ciągu roku 1366 nie dowiadujemy się o żadnych najściach wojennych w tej stronie.

1269. R. 1366. Wojna Polska na Rusi południowej.

Tę spokojność od strony Pruss, zastąpiła wojenna wrzawa, na Rusi południowej wszczęta. Lubart, Xiąże Wołynia, nie przestając na posiadłościach, zabezpieczonych sobie orężem Wielkiego Xiążęcia i wyjednanem zgodzeniem się Króla Polskiego upoważnionych, nie przestawał nowe rabunki i zawłaszczenia czynić w krajach Ruskich, przy Polszce pozostałych. Naostatek, przyprowadził rzeczy do tej ostateczności, że Król z całą potęgą państwa swojego wybrał się na wyprawę przeciw niespokojnemu i chciwemu sąsiadowi. Wojsko Polskie przechodziło przez ziemię Bełzką, trzymaną prawem dożywotniem, przez Jerzego Narymundowicza, który gdy pozostał i nadal przyrzekł trwać w posłuszeństwie Polak om, praw jego nie naruszono. Rzecz się inaczej miała z posiadłościami nieunoszonego Lubarta: Włodzimierz. Łuck, Olesko, wzięte zostały mocą, ziemia Chełmska zagarnięta, wszędzie w posiadłościach jego zagony nieprzyjacielskim sposobem rozpostrzeniono, co mieszkańcom wielce zgubnem było. Napróżno Lubart uwijał się z kozakami swoimi, ani pola stawić w otwartej bitwie, ani bronić warownych grodów nie podołał. Żadnej

S. 165

pomocy z Litwy w ostatku nie otrzymawszy: gdyż i Wielkiemu Xiążęciu, bratu swojemu nie chciał bydź pierwej uległym. Tym sposobem, wyzuty przez Polaków prawie ze wszystkiego, przymuszonym się znalazł wejśdź z Królem w układy, za pośrednictwem Wielkiego Xiążęcia Olgerda. Szlachetne umiarkowanie Monarchy Polskiego., zapewniło Lubartowi dość rozległe i wygodne posiadłości: ziemia Łucka, Wlodzimierska, zamki Horodła, Lubomla, Turzyńsk, Ratno, Koszersk i Włuczymsk z ziemiami od nich zależącemi; włoście: Stożek, Daniłow, Zakamień, Szumsk, Ostrog. Połonne, Międzyboże; miasteczka Wełty, Lubiąż, Czarny horodek, Kamień; Mielnica, zostały przy Lubarcie i Wielkiem Xięztwie Litewskiem. Koronie zaś Polskiej ustąpiono: Krzemieniec, Bełz, Grabowiec, Chełm, Szczebrzeszyn, Łopatyn z krajami do nich należącemi. Xiąże Lubart obowiązał się bydź uległym Wielkiemu Xiążęciu, jako hołdownik jego i razem pozostawać stałym sprzymierzeńcem Króla Polskiego, tak dalece, że powinien był posiłkować pierwszego w wojnie na każde zawołanie, drugiemu siły zbrojnej udzielać przeciw nieprzyjaciołom zewnętrznym, oprócz Litwy. W zamian oba Mocarze, Litewski i Polski, przyrzekli mu protekcyą i wsparcie w każdej potrzebie. Ustanowieni zostali sędziowie pograniczni na rozsądzenie spraw obywateli, posiadłości swe

S. 166

nad granicą, albo w obu granicach mających: ze strony Olgerda Olizar, ze strony Kazimierza Rafał, Komorny Królewski, ze strony Łubarta, Iwan Mosztyński. Juryzdykcya tych. sędziów była w Horodli. sposób sądzenia stosowny do prawa każdego narodu. Polowanie w cudzych lasach obywatelom zabronione, aby pod tym pozorem nie czyniono kupnych wycieczek do obcych krajów. Zabezpieczono własność posiadania dla Kiejstuta: Brześcia, Kamieńca-Brzeskiego, Drohiczyna, Mielnika, Bielska, które zdawna, podług wydziału Giedymina, do niego należały. Powiat Kobryński, czyli ogromna włość skarbu Wielko Xiążęcego, w Olgerda pozostawał spokojnem posiadaniu, (1).

1270. R. 1367. Krzyżacy budują Marienburg w Litwie.

Znowu projekta nowe na Litwę utworzyli Krzyżacy; zdało się im nieodbicie potrzebną rzeczą mieć warownięswoję nad Niemnem z lewego brzegu, w kraju Zapuszczańskim, nad granicą Auxstecyi, zapewne dla tego, aby przez pustynie Zapuszczańskie, miedzy Szeszupa i ujściem Wilii ciągnące się, łatwiejsze czynić mogli napady na wewnętrzne powiaty Litwy, mając skład warowny potrzeb wojennych tuż pod ręką. Była wprawdzie w tej porze ich

--------

(1) Naruszewicz: T. VI. str. 327 - 331.

S. 167

warownia mocna w Jurborku, zawojowanym po upadku Chrystomemla w roku 1328 (§ 1163), gdzie się utrzymywała mocna ich załoga, opatrywana w żywność z włości Szalawskiej, Wenkiszek nad Ruśnią będącej (1), lecz ta warownia była dogodną tylko we względzie przedsięwzięć rabowniczych do Zmójdzi; należało mieć inną daleko wyżej lezącą. Na ten koniec, Wielki Mistrz, Henryk Kniprode wyprawił się do Litwy dla wybrania miejsca, na ten przedmiot dogodnego. Upatrzono wzgórze niżej Kowna, do Niemna blizko przytykające, nad przepaścistym wąwozem położone, z którego widok na brzeg prawy tej rzeki rozległy; stanowisko wszystkie korzyści zapowiadające. Dziś w blizkości tego miejsca, cokolwiek wyżej znajduje się miasteczko parafialne Sapieżyszki; wzgórze jednak, na którem stał zamek, zupełnie zniesione przez podmycie wód wiosennych z wąwozu do Niemna z wielkim spadem toczących się, wytryskująca zeń krynica świadczy, jak dogodne było położenie zamku (2). Przed rozpoczęciem ro-

---------------

(1) Z Voigta badań: T. V. S. 191. 192. Uważać potrzeba, że w dawnych tranzakeyach Krzyżackich, Jurbork nie nazywa się Georgenburj;, jak go dziś Niemcy piszą, ale Jurgenburg, albo Jurgenbork.

(2) W roku 1810, przy opadnieniu wiosennem góry, nad wzmienionym wąwozem w Sapieźyszkach, odkrył się fundament muru rogowego, w takiem położeniu, ie to dato postrzedz ostatni węgieł wielkiej budowy, czy ściany olbwodowej w zamku, byłego na wzgórzu, opadłem z czasem, przez podmycie, tak wezbranym Niemnem, jako też wodami, z równin przez wąwóz pod czas wiosny. spływającemu W tych resztkach rozwalin, znaleziono deszczułkę bronzowa, odlewaną, wielkości ćwiartki papieru, którą w roku 1813 oglądałem w Sapieżyszkach u X. Jankowskiego Proboszcza. Na niej znajdował się napis wyryty rylcem, skopiowany przeze mnie, następny:

S. 168

bot, porobiono zasieki, dokoła obwarowano i osadzono ludem zbrojnym przechody, działu sio to w miesiącu Kwietniu jakoż w niebawnymczasie, dwa razy Litwini napadali na straże, chcąc przeszkodzić budowaniu , lecz po żwawej walce odparci zostali. Tymczasem Marszałek Zakonu, na prawym brzegu Niemna od końca Lutego ciągle krążył; od ujścia Wilii począwszy, włoście: Setin, Sławosze, Pawunda, Waslow, Swinary, Kalejnaude, Salwiszo. w nie daleko starego Kowna, spustoszone zostały. W tych napadach, rzeki krwi niewinnej wylano, ośmset młodzieży obojga płci w niewolę wzięto, do dziesięciu mil kwadratowych kra-

S. 169

ju w pustynię zamieniono; między niezliczoną zdobyczą, kładą kronikarze dwa wielkie stada końskie: jedno prywatne w Nowem-Kownie, które miasto zdobytem i zburzeniem do szczętu zostało, drugie do skarbu Xiążęcia Kiejstuta należące, wzięło w Trokielach za prawym brzegiem Wilii (1).

1271. R. 1367. Wyprawa Krzyżacka.

W jesieni tegoż samego roku, Wielki Mislrz, w towarzystwie przedniejszych przełożonych Zakonu, wyprawił się z wojskiem do Litwy; iście było wściąż brzegiem prawym Niemna, który umyślono zupełnie oczyścić z przeszkód do napadów. Z porządku przyszło do dobywania Wellony, tylekroć niszczonej i znowu odbudowywanej, na nieszczęście w tej porze dowodził tani jakiś lękliwiec wielki: albowiem zaledwie postrzegł wojsko nieprzyjacielskie, zapalił zamek i uciekł. Za tym powodem śmiało najechali Krzyżacy okolice Ejragoły, poczem przez dni pięć szerzyli spustoszenie aż do Nowego-Kowna, tojest: ujścia rzeki Niewiaży, ogniem i mieczem. W końcu, zapuści wszy się w wielką puszczę, odkryli tam przechowujące się tłumy wieśniaków, których bez miłosierdzia w pień wycięli. Za powrotem do kraju, znowu Marszałek wy-

------------

(1) Voigt. B. V . S. 192. 193.

S. 170

ciągnął niebawnie na wytopienie pogan, posunął się pod Nowe-Kowno, odbudowane naprędce, do którego szturmował, ale bezskutecznie; ztamtąd ponad Niewiażą w górę rozpościerał zniszczenie. Poszedł ku Wilii i przebywszy tę rzekę, uderzył na warowny gród Strebe (1), wziął szturmem, wyrżnął i spalił. Następnie wrócił za Wilią i we włości Saldwissen, okrutne spustoszenia i mordy szerzył. Tymczasem Burchard Mansfeld, zapewne rządzca nowej warowni Marienburga, poszedł pod Romajn i tam zniszczenia popełniał (2).

1272.

Wszystkie te usiłowania Krzyżaków, rozległy plan zawojowali mające, lubo a zawziętością, okrucieństweni i niemałem natężeniem popierane, powiedzieć można jeszcze ze szczęściem, wcale znaczącemi we względzie politycznym nie były; ponieważ nic stano wczego, prócz zbudowania Marienburga nie zdziałały. Nie udało się wprawdzie i odpornej stronie, nic więcej nad odbudowanie Nowego-Kowna, dokazać w ten sposób, ze się szturmom Marszałka odeprzeć mogło; nie zdołano dać odporu najazdom, zapewne skrycie i zręcznie pro-

-------------

(1) Tak nazywali Niemcy rzekę Strawę, musiał więc leżeć ten gród nad vvzmienioną rzeką, może dzisiejsze Strawieniki, albo Zyżmory.

(2) Voigt: B. V. S. 204. 205

S. 171

wadzonym, gdyż Krzyżacy w tej mierze wielką przewagę nad Litwinami mieli, trzymając stałe zastępy rycerzy, lud, wyćwiczony w sztuce wojennej i ciągle zasiłki z państw chrześciańskich w żołnierzach dobrze uzbrojonych odbierając Gdy przeciwnie Wielki Xiąże, prócz nadwornego żołnierstwa, nie miał stałego wojska, podług tamtoczasowych zwyczajów, ono się zbierało prędko, lecz zawsze napadający nieprzyjaciel wygrywał na czasie i zaledwie w pogoni mogł bydź poścignionym; że zaś znał dobrze miejscowość (1), najczęściej przeto i nagonionyni bydź nie mógł. Henryk Kniprode, był człowiek z geniuszem, szczęśliwy, obrótny, głęboki polityk; trzymał całe półki szpiegów w krajach sąsiednich, miał wziętość u Xiążąt Niemieckich. On w obecnej epoce wiedział, że Olgerd ma wiele do załatwienia z Kazimierzem Wielkim, Królem Polskim, które gdy ukończył, Ruskie kraje na wschodzie Litwy ściągnęły jego całą uwagę; dla tegoż i próbował posunąć swoje rycerstwo aż za brzeg lewy Wilii. Jednakże, postrzegłszy niemożność dokazania czegoś więcej, musiał zaniechać popierania napadów urywkowych. W istocie, w roku 1067, wywiązała

------------

(1) Krzyżacy starannie spisywali wszystkie postrzeżenia topograficzne w Litwie, czego ślady są dotąd w Archiwach Królewieckich, podtytułem Wegeweiser, czyli dróżników.

S. 172

się wojna domowa na Rusi, między Xiążętami Twerskimi, i przybrała groźną postać. Michał Alexandrowicz, Xiąże Twerski, nie chcąc ustąpić władzy przeciwnikom swoim, owszem pragnąc ją rozszerzyć; znalazł się w potrzebie wezwania pomocy Wielkiego Xiążęcia Olgerda, szwagra swojego; przybył przeto do Litwy, i otrzymał posiłki z wojska licznego i dobrze uzbrojonego złożone, z któremi odebrał Twer, zagroził sąsiednim Xiążętom wojną i samemu Wielkiemu Xiązeciu Dymitrowi Iwanowiczowi, nawet na przekorę mu przyjął tytuł Wielkiego Xiążęcia Twerskiego.

1275. R. 1368. Zdobycie Rżewa.

Nie mniej strasznemi były Rusinom zastępy Xiążęcia Połockiego, Andrzeja Wiganda, który, zapewne popierając interessa Xiążąt przyjaznych Litwie, zrobił w roku 1368 wyprawę do Rusi głębszej, gdzie zajął grody Chorwacz i Rodeń, ma to bydź Rudnia w gubernii Smoleńskiej (1). Jaki był jednak skutek tego zajęcia, wcale kroniki nie uwiadamiają (2). Jednakże nie przeczymy temu, że niebawnie

---------------

(1) Kronika Nikonowska, u Karamzina. T. V. Nota 12. Latopisiec Daniłowicza: str. 180.

(2) Co Karamzin powiada pod rokiem 1368, o najściu Olgerda na Moskwę, podług naszych źródeł, porównanych z Latopiscem Daniłowicza str. 179. 180, popartym kroniką Woskieseńską, wypadek ten odnosi się do roku 1365, nie po-

S. 173

po tem zajęciu miast przez Andrzeja, Xiążę Włodzimierz Andrzejewicz, stryj Wielkiego Xiążęcia Dymitra, wyparował Litwinów ze Rżewa (1), zajętego jeszcze w roku 1365 (§ 125).

1274. R. 1368. Napad na Mazowsze.

Bogate lata w wojny, te smutne dla ludzkości koleje, tem hardziej przejmują serce zgrozą, im trudniej nam dziś wchodzić w położenie ówcześne Xiążąt Litewskich, im trudniej wyobrazić sobie potrafimy, możność znoszenia tych prac wojennych i niebezpieczeństw; niepodobno przypuścić, aby one były podejmowanemi dla samych tylko zdobyczy tłumnie i z morderstwami wydzieranych ubogim nader wieśniakom. Nie wiemy wprawdzie powodu niniejszej wy-

------------

strzegł nawet dziejopis, że własne źródła jego są na naszej stronie. On przyłącza kronikę Troicką: T. V. Nota 15, w której posiedziano o tym napadzie: "Tol weliko zło ot Litwy nie bywało w Rusi, asscze i ot Tatar bywało; ot Fedorczakowoj rati (wojny przypadłej r. 1327) do Olherdowoj let 4." Toc jeszcze raniej, bo podług tego liczycby wypadało rok 1332, a ta omyłka istotnie musiała nawet Stryjkowskiego w błąd wprowadzić, co do lat rachuby, który kronikę Troicką miał pod ręką. Ona ma sprzeczności co do wypraw Olgerda na Moskwę, ztąd pochodzące, że w tym samym miesiącu Listopadzie, dwie były, co rzeczą zwyczajną u tamtocześnych wojowników bywało, dla tego kronikarz zlał dwie w jednę, przez omyłkę, lub niewyrozumienie źródeł swoich. Latopisiec Daniłowicza godzi najlepiej podania rozmaite co do dat i dość odbitnie rozróżnia obie wyprawy.

(1) Karamzin: T. V. str.: 4. Latopisiec Daniłowicza 1. c.

S. 174

prawy Xiążęcia Kiejstuta z wojskiem do Mazowsza, ona nie zdaje się ściągać do Ziemowita, Xiążęcia tamecznego, lub kogo z jego krewnych: albowiem wprost się dotyczyła Mikołaja, Biskupa Płockiego, który Krzyżakom dopomagał jakimś sposobem do ostatnich napadów na Litwę, jak się domyślać wypada ze stosunków jego z Zakonem, zkądinąd wykazujących się i z miejsc do posiadłości Biskupa należących, które przedmiotem wyprawy litewskiej były. Wojsko liczne z Xięztwa Trockiego, z Brańska Poleskiego, Brześcia, Suraża i Grodna zebrane na jedno miejsce, niespodzianie poprowadził Xiąże Kiejstut do Mazowsza, wziął Pułtusk, zrabować i spalić kazał, lud się skrył do zamku, który mężnie broniono, że po niemałem usiłowaniu zapalonym został- W bliskości Pułtuska folwarki i wsie biskupie doznały zniszczenia, xiązęcych i szlacheckich nietknięto, poczem Litwini powrócili do siebie (1).

1275. R. 1369. Wyprawy i wojny krzyżackie.

Kiedy rok upłyniony przeszedł bez żadnych przedsięwzięć, pamiętnych na Litwę, ze strony jej zawziętych nieprzyjaciół Krzyżaków, za to następny 1369 odznaczył się burzami wojennemi. Przed samym

---------

(1) Stryjkowski: str. 409. 410. Naruszowicz.: T. VI. str, 354. 555.

S. 175

jego początkiem, przybyły liczne partye zagranicznych wojowników, mających ochotę rabować i zabijać pogan. Korzystając z tej zręczności, wyciągnął Wielki Mistrz z wojskiem, pod swojem własnem dowództwem, prowadząc je na szlak niemnowy, w miesiącu Styczniu. Miał z sobą rzemieślników, warstaty i materyały potrzebniejsze, gdyż szło najwięcej o założenie warowni, którą zamyślał wznieść nad prawym brzegiem Niemna, celem zabezpieczenia sobie posiadania biegu tej rzeki. W tem ciągnieniu, po przejściu Dubissy, natrafiono na Litwinów, zajętych budowaniem takoż warowni w miejscu, gdzie dziś mieścina Wilki, jednem z najmocniej przecinających drogę ponad Niemnem z prawego brzegu. Robotnicy napadnięci, rozproszeni zostali, robota zniszczona, materyały zabrane w zamiarze ich użycia do zbudowania warowni zamierzonej. Miejsce jej było przeznaczone na ruinach Nowego-Kowna, które, nie wiedzieć jakim przypadkiem, wkrótce przedtem, zniszczeniu uległo, gdyż kronikarz najdowodniej rzecz tę opisujący, Wigand, powiada, że nad zbiegiem dwóch rzek to się działo i nowa ta warownia otrzymała nazwanie Wyspa-Boża, Gotteswerder (1), oblane to miejsce wodami, nazy-

----------

(1) In Memilam in quodam angulo erigunt domum appelantes eam Gottiswerder in vulgari. Wigand u Voigta:

S. 176

wało się dawniej n Litwinów Wyrgałe, poźniej Nowe-Kowno, a w końcu po upadku warowni krzyżackiej Gotteswerder, Salin od Sala, wyspa po litewsku, dziś tam wieś istnie, Szyłany zowiąca się. Wielki Xiąże obruszony temi postępkami Krzyżaków, przysłał poselstwo do Wielkiego Mistrza, zapowiadając mu, aby zaprzestał gospodarzyć w cudzym domu: gdyż chciałby wiedzieć; kto mu dał prawo budowania zaników na cudzej ziemi? Henryk odpowiedział: "Właśnie też przyszliśmy dla tego, kiedy zaś podoba się Wielkiemu Xiążęciu przeszkodzić, czekamy na niego-" Nie pokazały się przecie żadne wojska litewskie; robota warowni w ciągu czterech miesięcy tak daleko postąpiła, że na Zielone-Świątki zatknięto na jej szczycie chorągiew Krzyża i poświęcenie miało miejsce. Opatrzona w żywność na cały rok, oddana została pod rządy Kommandora, Kuno Hattenstein, zowiącego się, przydano mu dwudziestu rycerzy zakonnych, czterdziestu żołnierzy dobranych i znaczny oddział strzelców tuczników. Zaledwie parę, miesięcy przemieszkali Krzyżacy w pokoju, gdy wojsko litewskie obiegło Gotteswerder, opatrzone we wszelkie narzędzia szturmowe. Jednakże waleczna osada broniła się przez pięć tygodni,

----------

B . V. S. 208. Kojalowicz potwierdza nasze mniemanie, mieszcząc Gotteswerder. o milę niżej Kowna: p. 556.

S. 177

bezprzerwanie we dnie i w nocy szturmy odpierając. W końcu, nie widząc żadnej nadziei odsieczy, przymuszoną była poddać warownią na łaskę oblegającemu wodzowi. Zaledwie to się stało i załoga, życiem darowana, w głąb kraju zostało uprowadzoną, warownię litewskim ludem osadzono, ze trzechset dobornego żołnierza złożonym, gdy Marszałek zakonny Schindekopf przyszedł z licznem wojskiem na odsiecz (1). Stanąwszy na bliskich wyniosłościach nadbrzeżnych, tem się ucieszył, że zamek nie był zniszczonym. Natychmiast przystąpił do szturmowania; roboty tak były umiejętnie prowadzone, czy męztwo załogi zawodne; że po pięciu dniach Krzyżacy, zostali na powrót panami twierdzy. Jaki los załogę litewską spotkał, nie ma pewności: jedni mówią, że wszyscy ocaleni zostali przez wzgląd na wziętą w niewolę załogę krzyżacką, drudzy uwiadamiają, że w pień wyciętą była (2). W ciągnieniu na powrot, Marszałek opasał twierdzę Bajerburg, którą Litwini odbudowawszy, nanowo ludem swym osadzili. Nadciągnął Xiąże Kiejstut z odsieczą, lecz znalazłszy już Gotteswerder zdobyty i okrucieństwo nad załogą popełnione, poszedł w ślad

--------------

(1) Corneri Chron. p. 1115.

(2) Długosz: T. I. p. 1158, nazywa go po polsku Odrzygłowa.

S. 178

za Marszałkiem, obóz jego był mocno obwarowany podług prawideł cyrkumwallacyi, tak dalece, ie wszelkie usiłowania, odpędzenia nieprzyiaciela od twierdzy, daremnemi się pokazały. Jednakże przyszło do rozmówienia się między dowódzcami. Xiąże znalazł się hardo i Niemiec nie chciał mu bydź grzeczniejszym; rozeszli się przeto nic nie postanowiwszy. Załoga Bajerburga, mocno przyciśnięta przez szturmy ustawiczne, wysłała do Xiążęcia z prośbą o prędki ratunek. Xiąże począł grozić Krzyżakom, ci na to nie zważając, ufni w swoje okopy, przyłożyli tyle pracy, że ścianę jednę wywalili, przez co możność znaleźli zapuście ogień wewnątrz warowni. Kiejstut, widząc to zbliska, przysłał trębacza z prośbą, aby załodze, przez wzgląd na ludzkość, pozwolono poddać się w niewolę. Lecz dumny Schindekopf, ani odpowiedzi nie dał, kazał wycinać ludzi baz oszczędzenia, jeżeliby kto z płomieni mógł wybiedz; tak więc kilkaset Litwinów z wodzem swym w Bajerburgu spłonęło ogniem (1). Po takowym wypadku, przyszło znowu do widzenia się osobistego między Xiążęciem Kiejstutem i Marszałkiem, na którem umówiono się o wymianę jeńców. Przy rozejściu się rzekł Xiąże: "Na przyszły rok pod

-----------

(1) Wigand: 1. c. Schütz: fol. 80 verso, Voigt: B. V. S. 209 - 213. Stryjkowski: str. 410, liczy 900 ludzi spalonych.

S. 179

porę zimową, odwiedzę ja Wielkiego Mistrzu w Prussach i tam pogoszczę u was." Na co Marszałek odpowiedział: "Będziecie nam gościem przyjemnym i znajdziecie takie przyjęcie, jakie się tak wysokiej osobie przynależy (1).'' Niebaczny, nie przewidywał, że ta gościna będzie pogrzebem jego.

1276.

Jeszcze w ciągu tego samego roku, Wielki Mistrz wysłał Marszałka z licznem wojskiem do Żmójdzi, jak powiada dziejopis pruski, na zemszczenie się za harde odgróżki Kiejstuta. Całe to wojsko nie znalazło żadnego oporu, grassowało po kraju ogniem i mieczem z najzawziętszem okrucieństwem. Powziąwszy potem od jeńców wiadomość, że Xiążęta Litewscy silne wojsko zbierają, zamiast ciągnienia dalej, opadli niespodzianie warownią Pasto w, do czego mgła gęsta posłużyła. Był w niej dowódzcą, znakomity szlachcic, nazywający się Girdow: on przejęty jakimś niepojętym strachem, opuścił sobie powierzone stanowisko, i, korzystaiąc z tejże samej mgły, uszedł niepostrzeżony ze znaczną częścią załogi. Pozostała reszta, broniła zamku czas niejaki, w ostatku przymuszona poddać się, zabraną była w niewolę. Marszałek, dowiedziawszy się o ucieczce dowódzcy,

--------

(1) Voigt: 1. c.

S. 180

kazał go szukać; wtem podjazd, nad Niemnem będący, przysłał z uwiadomieniem, że jest przeprawa przez rzekę, czyli przystań obronna basztami, dokąd się Girdow udał. Krzyżacy wnet poszli ku temu miejscu, gdzie na samym wstępie, wzięli dwa promy, które napełniwszy suchem drzewem i rzeczami palnemi, puścili z wodą i wiatrem ku baszcie, która się zapaliła. Dowódzca, zagrożony niebezpieczeństwem, wezwał nieprzyjaciół na rozmowę i poddał się z ludźmi swoimi, zaręczenie życia otrzymawszy. Lecz Schindekopf, chcąc pomścić się straty swoich, albowiem pomimo wielu poległych, Kommandor Burchard Mansfeld i wielu innych Krzyżaków ciężko ranionymi byli, kazał znaczną część jeńców pościnać (1). Za powrotem z tej wyprawy, gdy się zima rozpoczęła i mrozy prędko się ustaliły, poszedł Marszałek powtórnie do Żmójdzi, i w tej wyprawie popełniał niemniejsze okrucieństwo i zgwałcenia praw ludzkości, otarł się nawet o powiaty Litwy właściwej.

1277. R. 1370. Bitwa pod Rudawą.

Xiąże Kiejstut, wierny przyrzeczenia swojemu, nakłonił Olgerda, Wielkiego Xiążęcia, do wyprawy walnej na Prus-

-------------

(1) Wigand u Voigta: 1. c. Długosz i Stryjkowski, z tamtego poczerpnęli, ale zmieszali tę z następną wyprawę, zkąd wypadło, że u nich promy płyną po ludzie.

img/23.jpg

S. 181

sy, na ten koniec zebrane było rycerstwo ze wszystkich krajów, pod panowaniem Litewskiem będących: Litwini, Żmójdź, Rusini, Ukraińscy, Tatarzy nawet ( 1 ). Wielki Mistrz ze swojej strony, znając charakter Kiejstuta i szczególniejszą jego akuratność w dotrzymaniu danego słowa, gotował się na wszelki przypadek do wojny, tak ze z początkiem roku 1370 obie strony w ruchu wojennym już były. W Prussach znajdowały się zastępy zagraniczne, porobiono zaciągi w różnych S.ch, wezwano kontyngensa z miast należne, zgromadzono lud wiejski, zdatny do boju, słowem: uzbrajano się z wielką pilnością i pośpiechem; czuwania nadgraniczne były podwojone. Nasamprzód Komniandor z Ragnity, Burchard Mansfeld, uwiadomił Wielkiego Mistrza, iż wie przez szpiegów swoich o poruszeniach ogromnych wojsk Litewskich, ku granicom Pruss zmierzających. Napotem doniósł, ze dwoma szlakami mają iśdź Litwini, drogi przygotowują i warownię jakąś budują; że domyśla się o zamiarze wtargnienia ich sił głównych do Samlandyi, lecz nie spodziewa się, aby prędzej to nastąpiło, aż w Wielkim

------------------------------------------------

(1) O Tatarach wzmiankują dzieje, na tej wyprawie będących; ich liczba niewielka bydź musiała; zapewne nie od Mamaja przysłani, jak Pan Voigt mniema, lecz mieszkający już oddawna w Litwie, albo z Podolskich koczowisk podległych Litwie sprowadzeni

S. 182

Poście. Stosując się do tych wiadomości, Krzyżacy zebrali siły główne wojska swojego pod Królewiec, rozesławszy oddziały ku miejscom bydź mogącym zagrożonemi, lecz tylko tak daleko, aby na pierwsze wezwanie, mogły się połączyć w głównym obozie. Kiedy tak pod Królewcem rozporządzenia czynią przełożeni Zakonu, raptownie śród nocy odebrali wiadomość, że Litwini już wnętrzne prowincye Pruss najechali i z niesłychany zawziętością spustoszenia szerzą. Oni wtargnęli dwoma oddziałami armii swojej: jeden pod dowództwem Kiejstuta z Grodna szedł przez puszczę Galindyi, napadł z nienacka Ortelsburg, wyciął załogę i warownię spalił, po czem, jakby jednym lotem, przebył w poprzek całe Prussy, stanął nad Fryszhaffem i połączył się z drugim oddziałem, będącym pod sprawą samego Olgerda, mającego przy sobie Jagiełłę i synowca Witolda. Oddział len, obszedłszy haffem miejsca strzeżone przez Krzyżaków, stanął w średzinie Samlandyi pierwej, niżeli się oni obejrzeć mogli, ze się im zdało, jakby wojska Litewskie na chmurach wiadrami niesionych, zlały się w tem miejscu: albowiem nie pierwej Wielki Mistrz powziął dostateczną o wszystkiem wiadomość, aż się oba oddziały jaż połączyły. Rzecz zupełnie prawdziwa, ponieważ we wszystkich źródłach historycznych jednozgodnie opisana; a przecież istotnie do nad-

S. 183

zwyczajnej podobna - Jakim sposobem przejśdź całe Prussy wpoprzek, dawszy wielki allarm zburzeniem Ortelsburga? Jakim sposobem ominąć liczne warownie nad Preglem i innemi rzekami, z lewego brzegu weń wpadającemu? Przeciąć linią kommunikacyjną Królewca z Malborgiem i Balgą; albo zwiódłszy czujność straży nadgranicznych w Szalawii i Samlaridyi, żeby Krzyżacy w obozie pod Królewcem, nie pierwej się obejrzeli o nieprzyjacielu, aż ten po złączeniu tych dwuch oddziałów, stanął w odległości mil trzech lub czterech ? Lecz tak mądrze prowadzony początek, następne urządzenia złe i niestosowne do okoliczności zepsuły. Wielki Mistrz, natychmiast ześrodkował swoję massy i w dniu siedmnastym Lutego, ktory przypadał w niedzielę ( 1 ), stanął z całą siłą we wsi Kwedenawie, zkąd widać było na jednej wysokości wielki ogień, rozwiedziony przez Litwinów. Nie zastanawiając się ani na chwilę, Marszałek Schindekopf udał się na obejrzenie stanowiska litewskiego i niebawnie dostawszy języka, uwiadomił, że Xiążęta Litewscy rozłożyli się w mocnem stanowisku pod wsią Rudawą, zapewne w postanowieniu oczekiwać tara natarcia. Krzyżackie wojsko niezwłocznie pociągnęło się naprzód. Szyk Litwinów był następny.

-------------------------------------------

(1) Domillica Exurge quare abdormis.

S. 184

skrzydło lewe pod dowództwem Olgerda, złożone najwięcej z Rusinów i Tatarów, opierało się o wieś Rudawe. Prawe skrzydło, którem dowodził Kiejstut, opierało się o gęsty las dziś puszcza zwana Kranzsche-Forst, która i część tyla armii zakrywała. O położeniu środka, nie mówią kronikarze, gdyż im taktyka wojenna obcą była rzeczą; lecz z obejrzenia miejscowego ( 1 ) wnosić należy, że prawe skrzydło przypierało do lasu w tem miejscu, gdzie dziś wieś Sargitty, tak ze Olgerd stał na wyniosłości, przez którą idzie droga z Rudawy do Esselbiten, a środek był na wzgórzach piaszczystych w położeniu mocnem, które musiało bydź obwarowane na drodze z Esselbiten do Ringols wiodącej zasiekami i osadzone oddziałem łuczników; takie położenie, tworzyło jakby dwie osobne armie, rozdzielone pośrodku warownią. Krzyżacy nie mogli w żaden sposób oskrzydlić to położenie, musieli nawet nacierać frontem rozdzielonym, czyli dwoma osobnemi kolumnami, ściśnionemi bardzo i rozwijać się pod okiem harcowników litewskich i pod strzałami z zasieków środkowych. Z tych kolumn, jedna szła na prawo wsi Esselbitten przez wieś Ekryty, druga na lewo przez wieś Plutwiny. Siły Litwinów przemagające bydź miały krzyżackie, liczono tamtych

-------------------------------------

(1) Oglądałem te miejsca w roku 1805.

S. 185

siedmdziesiąt tysięcy, tych czterdzieści tysięcy. Szkoda, tylko, ze ani odwodu, ani związku należytego między oddziałami nie było. Przeciw prawemu skrzydłu działała kolumna pod dowództwem Wielkiego Kommandora, Wolframa Baldersheim, przeciw lewemu prowadził zastępy Marszałek. Wielki Mistrz stał z odwodem przeciw środkowi między Plulwinami i Ekryttami. Harce przodowe odbywały się w massach i tworzyły osobną bitwę wstępną, która trwała od rana do południa, jak zazwyczaj, z różnem powodzeniem. O samom południu zaszło natarcie stanowcze, w którem lewe skrzydło litewskie, znacznie pochylonem zostało; obaczymy, że obroty krzyżackie wyśmienicie prowadzone i wykonywane były. Attak na prawe skrzydło litewskie, jako mocniejsze, był tylko pozorny, na lewe rzeczywisty, środek tylko obserwowanym został. Skoro tylko lewe litewskie skrzydło usuwać się z miejsca zaczęło, czego zapewne Kiejstut nie mógł wraz dostrzedz, Wielki Mistrz wysłał huf odwodowy dla wspierania Marszałka i odwrót lewego skrzydła stał się koniecznym. Tymczasem wojsko Kiejstuta, ani na krok pola nie straciło przed sobą, lecz widząc on zupełny odwrót lewego skrzydła, widząc nowe siły krzyżackie, pod chorągwią ziemi Chełmińskiej przeciw sobie idące do attaku, bał się bydź odciętym od Olgerda, który się rzucił ku Łaptawie,

S. 186

kazał zatrąbić na odwrót i z całą massą wstąpił w lasy, zkąd przedzierał się dla wspierania Olgerda, tymczasem noc nastąpiła; on zajął tył tamtemu, porobił w nocy zasieki, celem zasłonienia odwrotu i w pozycyi, poprzerzynanej wąwozami, utworzonemi przez dwie rzeczułki, miedzy Transzawą i Milszen, usiłował zatrzymać na sobie całą siłę nieprzyjaciela, z którą Marszałek równo ześwitem zaczął zawzięcie napierać. W tem natarciu Schindekopf, dostał śmiertelny postrzał w twarz strzałą z kuszy, że zaledwie z pobojowiska uniesiony, na drodze między wsiami Milszen i Transzawą ducha wyzionął, na miejscu, gdzie dotąd są ślady kolumny murowanej. Strzelił do niego podskoczywszy na koniu szlachcic litewski, człowiek wysokiego urodzenia i pokrewny Xiążętom, nazywający się Wiszwiłło, właśnie w tej chwili, kiedy Marszałek wbiegłszy na koniu na wzgórze podniósł przyłbicę szyszaka swojego dla lepszego widzenia, patrzał na przód i dawał rozkazy, stosowne do poruszenia litewskich zastępów. Po tym wypadku, ściganie ustało i Litwini, spuściwszy się na zamarzły haff, spokojnie pociągnęli ku swojej granicy (1). Zwycięztwo zostało przy Krzyżakach; żeby zaś powiedzieć można było z pewnością o

---------------------------------------------------

(1) Do tego opisania bitwy, przyłączam plan miejsca dokładnie zdjęty z oznaczeniem obrotów wojskowych.

S. 187

stratach lub korzyściach które] strony, oraz o liczbie poległych, nikt już tego nie dokaże: albowiem w tym punkcie pozostają tylko powieści kronikarzów niemieckich, którzy nie do uwierzenia bredzą Najumiarkowansi podają pięć do sześciu tysięcy ludzi straty ze strony litewskiej, oprócz zabłąkanych lub z ran umarłych, gdyż potopionych na przeprawach przyjąć do tej liczby nie można, bo zima była i czas mroźny kiedy haff dobrze trzymał; z przedniejszych osób, prócz Wojszwiłły, podobno tego samego, o którym dopiero wspomnieliśmy, nikogo nie liczą między poległymi. Krzyżaków, samych przełożonych zakonnych zginęło 26 (1) i około czterysta innych stopni rycerzy (2), o lozakach nic ma pewności, wszystko zamilczano, coby o stracie Zakonu powiedzieć prawdziwie można było. Widać ze wszystkiego, że rzeź na lewem skrzydle była z początku samego wielka, że ściganie wcale niepomyślnie poszło nazajutrz; z tego wywiązuje się, że jakby śmierć nie oszczędzała i Niemców; ich strata najmniej cztery do pięciu tysięcy wynosić musiała (3 ). Źre-

-------------------------------------

(1) Orden Chron. ap. Matthacus p. 782.

(2) Napis nadgrobny Marszał. Schindekodf. Dusb. Continuator c. 25 p. 426.

(3) Hartknoch w przypisach do Dusburga p. 427, oprócz Marszałka wylicza podług Hennebergera poległych: Alberta Sangerhausen, Dypojda Hasenstein Kommand. Brandebur-

S. 188

sztą, kiedy wojsko litewskie wynosiło siedmdziesiąt tysięcy, to klęska zawsze nie wielka i tylko pora roku musiała spowodować odwrót; gdyż w tem położeniu nie można było Litwinom dłużej się trzymać, lub udać się w kierunku wschodnim, z przyczyny miejsc niezamieszkanych, błot i bagien, które lada odliga nieprzebytemi czyniła (1). Cokolwiek bądź, ta bitwa nie miała żadnego skutku na korzyść Krzyżaków, chyba ten, że, odparłszy Litwinów od Królewca, uniknęli klęski, jakąby ze spustoszenia tego miasta wyniknąć mogła. Nie braknie nawet na zdaniach, że Litwini, jeżeli nie zwycięztwo, to korzyść większa z bitwy pod Rudawą odnieśli, raz, że pozbawili Zakon wielu rycerzy dostojnych, drugi raz że w odwrocie nienagabani, musieli z sobą łupy po drodze zabrane uprowadzić (2).

----------------------

skiego, tegoż miejsca Kommand. zamkowego Alberta Steraw, takoż, Bezolda Karbis Kommand. z Rheder. Salentina Eisenberg, Ulrycha Stockheim, Waltera Ringau, ci dwaj ostatni byli gośćmi. Tudzież mnóztwo innych. Wiersz przytoczony przez Dusburga Suplement c. 23, liczy dwieście rycerzy zakonnych poległych.

(1) O tej bitwie wszyscy kronikarze piszą, każdy po swojemu, poźniej i rozprawy osobne były i Beker w swojem dziele o czasach za Henryka Kniprode, niby z kroniki jakiegoś Wincentego poczerpniętem, wiele przybajał. P. Voigt krytycznie ją opisał, podług tego i obejrzeń miejscowych, starałem się rzecz wyłożyć.

(2) Karamzin: T. V. str. 18. Podług swoich źrzódeł przypisuje Litwinom palmę zwycięztwa,

S. 189

1278. R. 1370. Nowe napady na Litwę.

Jednakże odgłos stugębnej sławy za- grzmiał po całej Europie chrześcianskiej: rycerze, wybierający się na walki z poganami, do gotowych zwycięztw mniemali dążyć, pod chorągwiami zwycięzkiemi Krzyża. Po bitwie pod Rudawą, zebrały się w Prussach liczne zastępy, z państw mnogich przybyłe, pod dowództwem rozmaitych wysokiego urodzenia panów, między którymi znakomitsi byli: Xiąże Austryi Leopold, młodzian dziewiętnastoletni, pełen ochoty i zapału walczenia za wiarę święta; Xiąże Stefan Bawarski i innych nie mało, z Czech, Polski, Szlązka. Ich wojsko liczyło tysiąc pięćset koni wybornej jazdy. Ci wojownicy, połączeni z wojskiem krzyżackiem, wyciągnęli z Królewca w porze zbliżonej do jesieni, pod sprawą Marszałka Rydigera Elner, pod Ragnilą przebyli Niemen. Tam zetknęli się z oddziałem przyprowadzonym przez Wielkiego Mistrza, wchodząc zaś w granice litewskie, rozdzielili się na dwie kolumny: jednę prowadził Wielki Mistrz szlakiem niemnowym, z lewego brzegu aż ku wsi Labegiry, którą zrabowawszy, poszedł do włości Pomedie w kierunku północnym. Druga kolumna, dowodzona przez Marszałka, szła wciąż ponad prawym brzegiem rzeki Jury, aż ku włości Kołtynianom (Kalthenen). Mieszkańcy tych stron już

S. 190

przyuczeni do podobnych niebezpieczeństw, poukrywali swoje mienie, żony i dzieci w lasach, na pierwszy allarm nadgraniczny, sami zaczajeni w lasach i wertebach pilnowali krokow nieprzyjacielskich i nie raz im przykrą sztukę wypłatać znaleźli sposobność: to zabierając ludzi od kupy oddzielonych, zbłąkanych, lub za zdobyczą zapędzających się, to urywając nocami obozujących; nie jeden z wyższego nawet stopnia rycerzy przypłacił śmiałość swoję życiem lub niewolą, jak rządca Insterburski, Rudolf Nusplingen, ciężką otrzymał ranę. Następnie obie kolumny połączyły się w okolicach Oukaim, splądrowały przyleglości Rosień i Ejragoły aż do Gessowa. Po sześciodniowem przebieganiu krajow litewskich, wyprawa powróciła do Pruss z łupami. Goście tymczasem zagraniczni, oczekując zimy, rozłożyli się obozem pod Królewcem, lecz gdy ta dla braku mrozow, długo na siebie czekać kazała, zaszły niezgody i bijatyki między obozującymi, wywiązały się niesnaski z gospodarzami, zapewnie przykrzącymi sobie długą gościnę, z czego wynikło, że cudzoziemcy zagniewani wynieśli się z Pruss z pośpiechem (1).

1279. R. 1370. Napady.

To gdy się dzieje, Xiąże Kiejstut, nie zważając na słabe zamarźnienie błot i

-------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 224 - 227.

S. 191

rzek, wpadł do Pruss w okolice Galekugen, czyli dzisiejszych Jodlauken, na północ Insterburga leżącej warowni, którą zdobył, lud i dobytek uprowadził. Byłby nawet dalej się posunął, gdyby mężny Wigand Baldersheim, rządzca Insterburski, zastąpiwszy z ludem zbrojnym drogę, nie przymusił do odwrotu; on chociaż w szczupłej liczbie, lecz tak odważnie sławił czoło, ze Xiąże wziął porozumienie, iż składa oddział jego, straż, przodową licznego wojska. Skoro Litwini poszli do siebie, ten Krzyżak wpadł do Litwy, gdzie zdobył jakąś mieścinę nadgraniczną, zabiwszy dowódzcę straży tamecznej (1).

1280. R. 1370. Powtórne oblężenie Moskwy.

Wielki Xiąże Dymitr Iwanowicz nie przestawał uciskać na nowo Xiążęcia Twerskiego Michała: z tego powodu w roku 1370 zmusił go powtórnie jeździć do Litwy, pozabierawszy mu miasta Zubcow i Mikulin. Michał nawzajem zamyślał pozbawić Dymitra dostojności Wielko - Xiązęcej. Na ten koniec zapewniwszy sobie pomoc szwagra swojego, Wielkiego Xiążęcia Olgerda, udał się do Mamaja. który, władnąc umysłem i wolą Hana, Mament-Sułtan zwanego, panował nad obiema hordami Złotą i Nadwołżańską. Ten władca dał mu przywilej na Wiel-

----------------------

(1) Ibidem.

S. 192

ko-Xiążęcą dostojność w całej Rossyi, nawet posła hańskiego z nim wyprawił, aby go instalował we Włodzimierzu nad Klazmą. Lecz Dymitr nie naśladował swoich poprzedników w niewolniczej uległości Tatarom; wysłał jazdę na drogi, której kazał pilnować i ścigać na zabicie i Xiążęcia Michała i Posła Tatarskiego. Z tego powodu, ów Xiąże musiał przez Podole i Wołyń przebierać się, i dalszemi krajami, do Litwy należącemi, trafiać do Wilna. Tu począł Xiąże Twerski wzywać pomocy szwagra, i Wielka Xiężna Julianna, z łatwością nakłoniła starego męża swojego do podjęcia wyprawy do Rossyi; okoliczności polityczne wskazały za jej przedmiot Moskwę. Zaledwie przeto pierwsze mrozy zasklepiły błotniste przeprawy, tłumy robotników, przodem wysłane, ułatwiały przejście przez leśne pustynie. Wojsko szło z nadzwyczajnym pośpiechem, dzień i noc będąc w ruchu; dostatek potrzeb z sobą prowadzonych, pozwolił utrzymać karność i skupione iście, żadnych rabunkow, żadnych wyboczeń z drogi, ludzie o zwykłych godzinach odpoczynku, przychodzili do gotowych etapow, gdzie znajdowali wszystko potrzebne dla siebie, wnet ciągnęli dalej i tak w całem iściu, aż do rozpoczęcia działań wojennych. Te wkrótce się nastręczyły, oblężono warownią, zwaną Wołok-Łamski; lecz gdy załoga uporczywie się bronić postanowiła, aby nic utracić na przewłóce, woj-

S. 193

sko po trzydniowej próbie szturmowania puściło się dalej. Umarł jednakie waleczny dowódzca w tej warowni, Xiąże Bazyli Iwanowiez Berezujski: on stojąc w bramie przed mostem, przypatrywać się odważył ciągnieniu Litwinów, gdy jeden z ich żołnierzy, dostawszy się niepostrzeżenie do rowu, cisnął dzidą przez most i śmiertelnie ugodził Xiążęcia. Dnia 6 Grudnia v. s. już Olgerda chorągwie powiewały na wyniosłościach pod Moskwą, obok nich postrzeżono i Ruskie: Swiatosława Xiążęcia Smoleńskiego i innych hołdowników. Wielki Xiąże Dymitr zamknął się w Kremlu, spaliwszy podzamcza, patrzał spokojnie na rabunki w okolicach stolicy swojej i płonące ogniem najpiękniejsze słobody, przez ciąg dni ośmiu. Nakoniec wdał się w traktowania: na pierwsze wezwanie, Olgerd miał odpowiedzieć: "Nie pragnę rozlewu krwi ludzkiej, ani po to przyszedłem, żebym zniszczenia rozpościerał, lecz chcę sprawiedliwości i pozostania przyjacielem Xiążęcia Dymitra. " Wkrótce układy przyszły do skutku, rozejm zawarło do Lipca roku następnego, a na dowod chęci przyjaznych, zezwolił Wielki Xiąże Litewski na wydanie swej córki Heleny, za Włodzimierza Andrzejowicza, brata stryjecznego Dymitra (1). Olgerd z pośpiechem i ostrożnością, zwykłą w swo-

------------------------

(1) Zaślubiona r. 1371 we Wrześniu. Karamzin T. V. str. 19.

S. 194

jej taktyce politycznej i wojennej, odstąpił od Moskwy; zima pokazała się bydź niestałą, okolice miasta oblężonego zbytecznie opustoszone, wojska Dymitrowi na odsiecz zbierały się po różnych S.ch, cel w końcu wyprawy na stopie pożądanej postawiony (1).

1281. R. 1370. Wzięcie Włodzimierza Wołyńskiego.

W roku 1370 Listopada 5, Król Polski Kazimierz zakończył życie; Xiąże Lubart, chcąc korzystać ze zręczności, bo właśnie na tę porę. Alexander Koryatowicz, hołdownik rzeczonego Króla, który trzymał Włodzimierz Wołyński, odjęty Lubartowi, znajdował się w Krakowie, wezwał Kiejstuta, brata swojego, z którego wojskiem połączywszy swe siły, obiegli wspomnione miasto. Bronił tego zamku Piotr Turski, Łęczyczanin, Namiestnik Xięcia Konstantego, z taką walecznością, że nie było nadziei łatwego zdobycia. Weszli przeto z nim w umowy i tyle dokazali, że wódz, otrzymawszy wolność wyniesienia się ze skarbami i całem swojem mieniem, poddał zdradliwie zamek Włodzimierski Lubart, przyszedłszy niespodzianie do tej posiadłości, osadził-

------------

(1) Latopisiec Daniłowicza: str 181. Karamzin. T. V. str. 17 - 19. Żeby Xiąże Kiejstut miał bydź uczestnikiem tej wyprawy, nie można się zgodzić z ruskim dziejopisem: on był zajęty obserwowaniem Krzyżaków, i właśnie w czasie iścia na a Moskwę, wspierał Lubarta na Wołyniu, jak to zobaczymy.

S. 195

silną załogą miasto, wybudował zamek drewniany, a przez dziwactwo jakoweś murowany, przed dwóma laty rozpoczęty, z rozkazu Króla Kazimierza i prawie zupełnie ukończony, kazał do fundamentów rozebrać (1).

1282. R. 1370. Wtargnienie do Polski.

Po takich powodzeniach, przez nie szczęsne bezkrólewie w Polsce spowodowanych, postanowili Xiążęta Litewscy odnowić dawne wycieczki tameczne, tyle niegdyś przynoszące korzyści. W tym celu, przy schyłku już roku 1370, Olgerd, Kiejstut i Lubart, połączywszy wojska swoje, wtargnęli z Wołynia do Rusi Polskiej; powojowali ziemie aż do Lubelskiej włącznie; po czem przeszli do Województwa Sandomierskiego, które splądrowali. Górę Łysą, czyli Świętego Krzyża, z warownym klasztorem Benedyktynów zdobyli. Między skarbami kościelnemi, wzięty był złoty krzyż, zawierający w sobie cząstkę drzewa, na którem cierpiał Zbawiciel świata. Powiadają stare dzieje, że wóz, wiozący ten relikwiarz nie chciał opuścić ziemi Polskiej, stanął na samej granicy, jak wryty, i żadną miarą nie można było z miejsca go wyruszyć, owszem bydlęta i ludzie do pociągu znaglani, padali jak martwi na ziemię.

----------------------------------

(1) Długosz: T. I. Lib. X p. 3. Stryjkowski: str. 412, 415.

S. 196

W końcu na poradę jednego mieszczka; Litwini, uwolniwszy zniewoli Chorabolę czy Korabolę, szlachcica Polskiego, te kosztowności odesłali na powrót Benedyktynom (1). Ten cud, przynajmniej ostatnia - część jego, jest dowodem, że Xiążęta Litewscy, umieli szanować własności miejsc, poświęconych na chwałę Bożą i święte pamiątki zbawienia.

1283. R. 1371 - 1372. Napady.

Opuściwszy dalsze wypadki, na Rusi południowej dziejące się, jako z naszym przedmiotem związku już niemające, zwrócić musimy wzrok nasz na smutne koleje zniszczeń, między Litwą i Krzyżakami dziejących się. Nie trafne jest mniemanie dziejopisów, jakoby w roku 1371 było zawieszenie broni w tej stronie (2): albowiem spółcześny Wigand, a z niego czerpiący Schütz donosi, że w tym samym roku, możny szlachcic litewski, syn Dorsuna, za powództwem jakiegoś zbiega pruskiego, napadł na warowny zamek Tamnawski w zejściu się Pissy i Angerappy rzek położony, który zdobył i rządzcę tamecznego, Jana Szenfelda uwięził, załogę wyciął. Niebawnie sam Xiąże Kiejstut, prowadzony takoż przez sześciu zbiegów krzyżackich, przebrał się przez puszcze, aż do zamku Sesten, między Rhein i Bischofsburgiem

--------------

(1) Stryjkowski: 1. c.

(2) Voigt: B. V. S. 221. Przypis (1).

S. 197

położonego, którego podzamcza spalił i okolice powojował. Dla odwetu wyprawił się sam Wielki Mistrz z wojskiem do Żmóydzi, towarzyszony przez Xiążęcia Brieg i innych rycerzy zagranicznych, z dewocyi do walczenia przybyłych. Nasamprzód przebrał się aż do Widuklow i powojował tameczne okolice, takoż Gessowa, Kołtynian i Pastowa, nie dłużej bawiąc za granicą nad sześć dni Pod jesień zaś, Kommandor konwentowy z Balgi, Teodoryk Elner, z rycerstwem zakonnem z Barten i Gerdawy pociągnęli do Rusi Litewskiej pod warowny grod Drewnik, którego dobydź nie mogąc z przyczyny dzielnego bronienia przez załogę, poniszczyli szeroko przyległe włości. Zimowa w tym roku wyprawa Krzyżacka, była pod dowództwem Wiganda Baldersheim, rządzcy Insterburskiego, w towarzystwie rządzcy Gerdaneńskiego i niektórych gości zagranicznych. Jej przedmiotem była zemsta nad Dorsunem: jakoż trafili oni do włości tego walecznika Litewskiego, Dorsuniszek, nad prawym brzegiem Niemna położonej, wyżej Kowna i Rumszyszek, spalili zamek i opustoszyli okolice; potem wrócili się pod Wejgow, również roznosząc ślady zniszczenia i rzezi, po czem czterysta jeńców uprowadzili z sobą. Były jednak w tym roku traktowania o wymianę jeńców (1). W ro-

-------------------------------

(1) Lindenblatt: S. 33.

S. 198

ku zaś następnym nie było żadnych napadow znacznych z obu stron; tylko ze strony Krzyżackiej, Wigand Baldersheim robił urywkowe wycieczki, łotrzyków zwyczajem i z włości nadgranicznych bydło pokradł (1).

1284. R. 1373. Napad Litwinów na Ruś.

Sprawy ruskie poczęły przybierać charakter bardziej na uwagę zasługujący: Wielki Xiąże Dymitr, okazywał coraz wyraźniej mądrą politykę, ożywioną chęcią wskrzeszenia w osobie swojej władzy najwyższej w narodzie, przywiązanej do dostojności, którą piastował. Xiąże Twerski, zawsze mu stojący na drodze do jedynowładztwa, chociaż miał przywilej od Hana na Wielkie Xięztwo Włodzimierskie i przyobiecane wojsko do wspierania tego zamiaru, nic chciał wszelako z tych względow barbarzyńca korzystać, przewidując zapewne zgubne skutki dla całej Rossyi, jeżeliby Tatarzy z główną siłą swoją weszli do niej. Wahał się przeto ostrożny Xiąże Michał, nie zawodnie radą ludzi rozsądnych oświecony, ale nie przestawał bydź pretendentem do osiągnienia władzy najwyższej. Dymitr sam udał się do Tatarów i wyrobił skasowanie przywilejow danych Michałowi; wykupił nawet syna jego, Jana, za dziesięć tysięcy rubli, który zostawał w tej summie w zakładzie i chociaż uwolnił te-

---------------------------------------

(1) Voigt: B. Y. S. 230 - 233.

S. 199

go młodziana ojcowi za zwrotem sobie summy rzeczonej; lecz nie pozyskał przyjaźni jego. Owszem, Xiąże Michał pozostał mu więcej, niżeli kiedy nieprzyjaznym. Podpadł do Olgerda, wszelkiemi sposobami namawiał go do wojny z Dymitrem, grożąc nawet widokami odebrania krajów, na Rusi zawojowanych, jeżeli Dymitr, samowładztwa pragnący, dopnie swoich w tym celu zamiarów. Jednakże stary Olgerd, nie łatwy był do złudzenia, i czy to niewidząc pory sposobnej, czy szanując przymierze pokoju, zawartego na wieczne czasy, w roku jeszcze przeszłym, w Moskwie, przez posłów odwożących Xiężniczkę Helenę, żonę Włodzimierza Andrzejowicza, w miesiącu Wrześniu, do skutku przyprowadzonego, nie ruszył się sam z wojskiem; lecz i nie bronił Xiążęciu Kiejstutowi, w towarzystwie Witolda, Andrzeja Xiążęcia Potockiego i Dymitra Korybutta, Xiążęcia wówczas na Drucku, działać niby ubocznie i bez wyraźnego polecenia swojego, na korzyść Xiążęcia Michała. Oni 6 Kwietnia roku 1372, tak niespodzianie i skrycie obiegli Perejesław, że ani wieśniacy wsi przyległych, umknąć do warowni nie pośpieszyli, ani przyjezdni kupcy i bojarowie nie wiedzieli o tem, i sami wpadli w ręce Litwinom. Dymitr, zdziwiony tym niezwyczajnym w owej porze napadem, gdyż rzeki porozlewały i bezdroża były wielkie, zaledwo chciał wierzyć opowiadaczom. Tymcza-

S. 200

sem Michał, połączywszy się z Kiejstutem, naprowadzał wojska jego na wśi i miasteczka, które zwyczajnym sposobem powojowano; wkrótce Litwini z lupami niezmiernemi powrócili do siebie (1). Xiąże zaś Michał więcej stracił na tem, niżeli korzyści z zemsty swej obiecywał sobie: albowiem postradał miłość u narodu, jako nieprzyjaciel własnej ojczyzny.

1285. R. 1372. Trzecia wyprawa na Moskwę.

To bardziej rozjątrzyło samego Dymitra przeciw Michałowi, zwłaszcza, że ten ostatni wojno domową, z barbarzyńską zawziętością prowadził; dopuścił się między innemi haniebnego czynu, w zniszczeniu okrutnem miasta Torźka, które kazawszy ze czterech rogów zapalić, zagrzebi mieszkańców w gruzach i płomieniach, albo uciekających wymordował. To miasto należało do Wielkiego Nowogrodu, przeto cała Rossya oburzona była na Michała. Dymitr zrobił się przez to groźnem narzędziem chłosty na niego przez cały naród sprzysiężony. Michał ratował się ucieczką do Litwy, ubłagał, za pośrednictwem siostry swojej, Olgerda, że się ujął jego sprawy i już w podeszłym wieku nie lenił się wystąpić na pole sławy. Zgromadzone wojska poprowadził Wielki Xiąże wespół z Kiejstutem, prosto na Moskwę, już znajomemi do-

--------------

(1) Karaumzin T. V. str. 25 - 26.

S. 201

brze drogami. Xiąże Michał połączył swoje wojska z litewskiemi. pod wsią Lubudzkiem, dziś w Gubernii Kałuzkiej lezącą, tusząc sobie nadzieją uwieńczyć mającą dumne zamiary jego, na przekor całemu narodowi. Lecz Wielki Xiąże Dymitr, nie czekał na ten raz Litwinów w Moskwie, wystąpił w pole i przodowe czaty jego spotkały się niebawnie z litewskiemi. Stanęły oba wojska w obliczu jedno drugiego: głęboki i przepaścisty wąwóz, po którym płynęła rzeka błotnista, przedzielał je od siebie. W tem położeniu stały czas niejaki, żadna S. nie chciała spuszczać się na dół i polem drzeć się na górę w obliczu nieprzyjaciela; zeszło dni kilka na wzajemnem wyzywaniu się. Tymczasem Olgerd, pierwszy przełożył traktowanie o pokój: rozsądny Dymitr niebył dalekim od tego. Bitwa stanowcza wisiała nad karkiem, przegrana groziła niebezpieczeństwem dla obu: gdyby pierwszy został pokonanym, mógłby całe wojsko postradać, zostawszy odciętym od granic swoich; nawzajem drugiemu przegrana groziła najsmutniejszem następstwem, i stolica i tron i całe państwo mogłyby wpaśdź w ręce Michała. "Widząc, mówi dziejopis rossyjski, ze tak zwany wieczny pokój, czczym jest wyrazem, zawarły strony wojujące zawieszenie broni od 1 Sierpnia do 26 Października." Kommissarze, na ten cel wyznaczeni, ze strony Litewskiej: Xiąże Borys Kon-

S. 202

stantynowicz. Xiąże Andrzej Iwanowicz, Xiąże Jerzy Włodzimierzowicz, Dymitr Obruczew, Merkuryusz, Piotr i Lucian; ze strony Moskiewskiej: Dymitr Michajłowicz, zwany Wołyński, Jan Michajłowicz, Dymitr Alexandrowicz i Jan Teodorowicz. Przymierze doczesne zawarte było w imieniu Wielkiego Xiążęcia Olgerda, Xiążąt Kiejstuta Trockiego iSwialosława Smoleńskiego, z drugiej strony w imieniu Wielkiego Xiążęcia Dymitra i brata jego Xiążęcia Włodzimierza Andrzejowicza, w mem takoż pomieszczeni byli z jednej Xiążęta Twerski i Brański, z drugiej strony Xiążęta Razańscy. Warunki przymierza te były główniejsze: "Wierna wojny między nami. Droga naszym posłom i kupcom wszędzie wolna. Xiąże Michał winien powrócić wszystko, co zabrał z krajów Wielkiego Xiążęcia, w czasie trzech rozejmow byłych, skąd ma wyprowadzić namiestników swoich; jeżeli zaś ci nie ustąpią, Wielki Xiąże Dymitr jest mocen uwięzić ich i sam się rozprawić z Xiązęciem Michałem, w razie nowych gwałtów. Wielki Xiąże Olgerd, w takiem zdarzeniu bronić szwagra swego nie będzie. Jeżeli posłańcy do hordy, dla zaskarżenia Xiążęcia Twerskiego wyprawieni, pomyślnie swe poruczenie ukończą, wtenczas Wielki Xiąże Dymitr, postąpi wedle woli Boga i Cara; a Wielki Xiąże Olgerd nie będzie

S. 203

miał prawa go winić o to (1) Michał nie ma się mieszać do Wielkiego Xięztwa, Dymitr nawzajem do Tweru; porozumiewać się między sobą będą przez posłów. Wielki Xiąże Litewski,. obowiązany jest powrócić Dymitrowi niniejszy traktat, iezeli po upłynieniu zamierzonego czasu kroki nieprzyjacielskie odnowić myśli. " Nadto, dziejopis rossyjski każe domyślać się, że z Michałem zawarte było przymierze osobne, z warunkami w szczególności jego się tyczącemi (2); lecz kronikarze nie chcieli nam zostawić wiadomości o tem, ani o dalszych warunkach, tyczących się korzyści takoż Olgerda, to tylko co do strony Dymitra poszczególnili. Takich wypadków koleją, Wielki Xiąże Olgerd, Nestor wojowników północy, przez mądre umiarkowanie, ludzkość, tolerancya, niemniej jak wojenne czyny, zaskarbił sobie sławę i przywiązanie, ludów mnogich, których pokojem uszczęśliwiał i nad któremi panował, prawdziwie w sposób patryarchalny; bo, będąc ojcem dwunastu synów, przez nich rządził obszernemi krajami ruskiemi, stanów iącemi większą połowę państwa Włodzimierza Wielkiego. Ruś w upadku i wyludnienia

-------------------

(1) A czto poszli w Ordy ko Cariu liudi żałowania na Kniazia Michaiła, a to jeśmy w Bozi woli i wo Carewi, kak powelit, tak ny diejati, a to ot nas ne w imienu. Sobranie Hosud. Hram. i Dohoworow T. 1. str. 52.

(2) Karamzin: T. V. str. 27 - 29 Noty 28. 29.

S. 204

będąc, za czasów Batego, zakwitła na nowo pod rządami władaczow Litwy, przez spokojne praw dawnych utrzymanie wolność osobistą, handel i przybyszów z Rossyi, uciśnionej pod jarzmem Tatarów: Oparty tron Olgerda na tej ważnej dzielniey państwa, nie bał się ani szturmów Krzyżackich, zasilanych fanatycznych awanturników częstokroć gościnami, ani potęgi Polaków, ani fakcyi knowanych w Rossyi, ani nawet nawały Tatarskiej. Sarna skłonność tego Monarchy do utrzymania, ile bydź mogło, pokoju, przekonywa nas, ile dobro ludów obcych i poddanych umiał cenić, gdyż wojna w tamtych wiekach była zniszczeniem spokojnych i częstokroć najniewinniejszych mieszkańców.

1286. Postrzeżenia.

Pod lata już podeszłe, W roku 1373, doczekał się Wielki Xiąże Olgerd ciszy ze strony Pruss. Zaraźliwe choroby, wprowadzane już nie raz do tego kraju, przez gości zagranicznych, mocno w tym roku się rozpostrzeniły; lud ubogi po wszystkich prowincyach wymierał bez ratunku. Już to samo dość było silnym powodem dla Litwinów, do wstrzymania nawiedzin tej zielni zapowietrzonej. Krzyżacy sami nie śmieli wychylać się z zamków swoich, chociaż i w tych schronieniach kosa śmierci dościgała ich nie raz. Z drugiej strony Papież, Grzegorz XI, zajął się w tej

S. 205

samej porze, czynnem popieraniem wyprawy krzyżowej przeciw Turkom, niezmiernie uciskającym, Armenią (1) Naostatek głośne życzenia Ojca Świętego, przyprowadzenia Xiążąt i ludów litewskich do jedności wyznania wiary z Kościołem Rzymskim, łagodniejszemi środkami, od używanych dotąd przez nieunoszonych w zapędach swoich mnichorycerzy. niemieckich. To wszystko, mówię, przyczyniło się w obecnej porze do utrzymania pokoju.

1287.

Napomknęliśmy o chęci Papieża nawrócenia Xiążąt Litewskich, należy ten szczegół historyczny bliżej objaśnić. W roku jeszcze 1370 postrzegaliśmy, że goście zagraniczni, z różnych narodów zgromadzeni, obozujący pod Królewcem, oczekując niby sposobnej pory do wyprawy na Litwę, pokłócili się między sobą i z gospodarzami swoimi przyszli do wielkiej niezgody, z przyczyny czego raptownie i bardzo gniewni Prussy opuścili (§ 1278). Niema przeto wątpliwości, że któś z tego rycerstwa, czy duchownych wyższego stopnia, przypatrzywszy się zbliska rzeczom, w Prussach dziejącym się, i nie mając ochoty uwijać, jak mówią, w bawełnę słówek, opowie-

--------------

(1) Raynald Annal. eccles. an. 1373. Trithem: Chron. Hirsang. p. 262.

S. 206

dział. przed Papieżem o wszystkiem, co widział i słyszał. Grzegorz XI był człowiek pełen rozsądku, niepospolitej dobroci serca, wysokiego urodzenia, synowiec Papieża Klemensa VI, od lat młodzieńczych Kardynał, uczony, udarowany z przyrodzenia znakomitemi przymiotami; on nie mógł nie czuć niesprawiedliwości w działaniach krzyżackich, względem. Litwy dziejących się, i jak tylko powziął należytą wiadomość, co się dzieje w materyi wiary w tym kraju, za pogański okrzyczanym, jak się przekonał dostatecznie o Usiłowaniach prywatnych osób i samego Wielkiego Xiążęcia do wprowadzenia wyznania Katolickiego; jął się środka pobudzenia bliższego Xiążąt Litewskiej kulenia przedsięwzięciu: Olgerda, Kiejstuta i Lubarta. W tej materyi znajoma jest uczonym bulla wspomnionego Papieża, na ich imię wydana (1). Nie wiemy-jednak, jakie skutki to pismo wzięło, i czy doszło do Xiążąt w przyzwoitym czasie, o czem zostaje wiele do wątpienia: ponieważ przez ręce Niemców to się dziać musiało. Pewną jednakże jest rzeczą, Że Ojciec Święty, chciał w tej mierze mieć pośrednikami: Ludwika Króla Węgierskiego i Polskiego, Elżbietę Królową Węgierską, Władysława Xiążęcia Opolskiego i Ziemowita Xiążęcia Mazowieckiego; ostatni w tym przedmiocie

------------------

( 1) Epist. dat. Avinion X Calend. Norembris an. III, ap. Raynald. An. 1373 , N. 16.

S. 207

Okazał już gorliwość swoję, w udzielenia pomocy Franciszkanom, wypruwającym się Z Mazowsza do Litwy na missyę.

1288. R. 1374 - 1375. O Franciszkanach.

Obecne zdarzenie z Franciszkanami w. Wilnie, zasługuje na interes historyi narodowej. Po pierwszem umęczeniu czternastu tych zakonników, jakeśmy powiedzieli wyżej (§ 1267), Piotr Gasztold sprowadził z Mazowsza od Xiążęcia Ziemowita trzydziestu sześciu traci zakonnych tejże reguły, w przeciągu roku 1366, którym zgotował mieszkanie na tem samem miejscu gdzie i dziś ich zakon widzimy w Wilnie, u Panny Maryi na Fiaskach, tamże i kościoł murowany stanął. Ten Gasztold, nie tylko byt fundatorem missyi katolickiej, ale i spółczłonkiem: przyjął habit zakonny i święcenie w Krakowie otrzymał niebawnie. Udał się do swego klasztoru Wileńskiego i tam pilnie pracował nad nawracaniem Litwinów. Jednakże zdarzyło się, że w lat ośm, od powtórnego wprowadzenia tych mnichów do Wilna, powtórnie oni wymordowani zostali. Co przypada właśnie na rok 1374, męczeństwo to miało miejsce Maja 24, które za poduszczeniem sekretnem Wilnowców popełnić mieli Tatarzy (1). Jakoż w rzeczy samej, kroniki ruskie świad-

----------------------------

(1) Lubo X. Grzybowski, Skarb nieoszacowany. 1. s. c.

S. 208

czą że w tymże roku Litwini mieli wojnę z Tatarami, będącymi pod dowództwem Hana. czyli Carzyka jakiegoś, zwanego Temir-Reza (1). Ich napad na Wilno wytłomaczyć inaczej nie można, jak, ze to była horda, sprowadzona do Litwy i gdzieś w Litwie właściwej osiedlona, która zbuntowały się i popełniła te bezprawia. Trzeba uważać, że Gasztolda dzieiopisowie Franciszkańscy czynią Biskupem (2), tak dowodnie, że nie można nie przeciw temu zarzucić; bydź on mógł w istocie samej Biskupem Missyi Litewskiej, na mocy udzielonych przywilejów od Stolicy Apostolskiej, tamtoczasowym nawracaczom pogan, jakeśmy mieli zręczność namienić o podobnej rzeczy wyżej (§ 887); on otrzymał razem z zakonnikami swoimi palmę męczeńską. W rok zaś, po tem powtórnem umęczeniu, Franciszkanie po raz trzeci przybyli do Wilna i rozpoczęli na nowo swoje prace apostolskie. Te wypadki są bardzo styczne z bullą Papieża Grzegorza Xl dotyla, że wątpić nie można, iżby Królowa Elżbieta, z Krakowa nie wspie-

-------------

myli się w lat rachubie, uwiedziony Stryjkowskiego błędami, lecz rzecz opisuje na historycznych świadectwach upartym sposobem: Wading: annal. Ord. Fr. Minor, ab an. 1325. N. 28. Rudolfus Tupinianus: Lin. II, fol. 292. Marli. Baonius Annal. eceles. fol. 92.

(1) Karamzina z kronik wyjątek: T. V. Nota 137, str. 67. w 29

(2) Xiądz Grzybowski, str. 96 opiera swoje wywody na: Arturus: in Martyrologio Franciscano gub die 24 Maji. Mart. Baronius: fol. 92. i na rozumowaniach, bardzo słusznych.

S. 209

rała zamiarów Gasztolda i po jego zgonie wespół z Xiążęciem Ziemowitem, nie przykładała się do wysłania trzeciej Missyi Franciszkańskiej do Litwy: gdyż, wiemy z innych źródeł, że ci nawracacze i w Lidzie, z Mazowsza przybywszy, osiedli prawie jednocześnie (1).

1289. R. 1375. Napady na Litwę.

Dwa lata upłynęło (1373, 1374 ) na małych przedsięwzięciach ratowniczych, ze strony Krzyżaków wykonywanych, po większej części bardzo małego znaczeniu, aby je możną, po szczególe wymieniać w dziejach. Toż samo i partyę litewskie czyniły; powiemy jednak pokrótce o niektórych ważniejszych. Kommandor Insterburski, Baldersheim, był w Litwie z rabownikami swoimi; po nim Kommandor z Balgi Gotfried Linden, zapędził się do Rusi Litewskiej, aż ku Bielsko w i i w okolice Kamieńca (2). To wszystko się działo na początku roku 1373: gdyż wraz potem, Kiejstuta partyzanci, może niekoniecznie pod jego dowództwem osobistem; porabowali wło-

----------------

(1) Dodatek I.

(2) Kronikarze Pruscy niedokładnie w tej części jeografii tłómaczą się, kraj nazywają Kolnisha, zamiast Wołyński, miasta: Bolisken, Beliag, Belyagia, zamiast Bielska, Kamentz, wreszcie naprowadzają całą rzecz na wyrozumienie. P. Voigt B. V. S. 269, pomylił się szukając Bielscy i Kamionki. Stryjkowski, znalazłszy W Długoszu Volinska, zrobił z tego Wołkowysk str. 416.

S. 210

ści około Bibersteinu; za nimi szli w pogoń Krzyżacy; oni to postrzegłszy zrobili zasadzko mocną, lecz Kommandor Brandenburski poznał niebezpieczeństwo i wolał wrócić się, niżeli zapuszczać się z pogonią w miejsca podejrzane. Rządca Piastenburski,. Albert Xiąże Saski, wysyłał takoż swoich na. zdobycze do Litwy. Kilkakroć jeszcze w roku następnym podobne. wycieczki. ponawiano; wszelako jedna z nich bardzo nieszczęśliwie wypadła dla Krzyżaków. Kommandor z Ragnity,. Gerard Lensen, podczas lala zapędził się za zdobyczami, aż w okolice Kułtynian, gdzie udało mu się nabrać jeńców i różnego dobytku; w powrocie natrafił na wielki oddział wojska Żmójdzkiego, które mu drogę przecięło w miejscu ciasnem, pomiędzy błotami. Krzyżacy, wparci na grzązkie miejsce, musieli konie porzucić i bić się pieszo. W jakowym razie, sarn Kommandor ze dwunastu rycerzami życiem przypłacił i wiele ludu poginęło, inni w niewolę wzięci, z tych jednego Krzyżaka, za jakieś szczególne przewinienie, uwiązanego do drzewa rozstrzelali. Bardzo nie wielu potrafiło ucieczką się uratować i to jedynie dla tego, że Żmójdzini, znużeni przeciągłym bojem i straciwszy dość swoich, dalej gonić nie mogli (1). Xiąże Kiejstut, oddając wet za

------------------

(1) Niedokładność kronikarską i w opowiadaniach i w chro-

S. 211

wet, zebrał następnej jesieni (r. 1374 Września 22) swoich wojowników i przez Mazowsze przebrawszy się, wpadł do Pruss. Podzielili się Litwini nasamprzód na trzy kupy w okolicach Soldawy, przedarli się ku Neidenburgowi, wypalili około czterdziestu wsi, lud zabierali i opierających się zabijali bez miłosierdzia, w końcu, ośmset do dziewięciuset jeńców zabrawszy, powrócili do swego kraju bez przeszkody (1).

1290. R. 1375. Napady.

Dziwnym zapędem chciwości Krzyżaków, podsycanej przesądem wieku, liczyć potrzeba ta ich nieczynienie różnicy między Litwą właściwą i Rusią Litewską, gdy ci ostatni byli chrześcianami i bardzo dawnymi; jednakże sani duch nienawiści wzajemnej między różnowiercami, chociaż ich do społeczeństwa Kościoła Rzymskiego przypuszczać bez chrzstu nowego nie dozwalał, niemógł upoważniać do poczytywania za pogan, ani upór ich pokonywać mocą oręża. Krzyżacy nie czynili różnicy: bo wszędy zdobycz tylko mieli na widoku. Rok 1375 szczególnie był płodny w przedsięwzięcia tego rodzaju: z samym już jego początkiem, w pierwszych dniach Stycznia, Wigand Baldersheim, rządca Insterburski, ze-

----------------------------

nologii prostuje P. Voigt: B. V. S. 238. Tegośmy się trzymali i w części Łukasza Dawida: B. VII. S. 89. 90.

(1) Voigt: l. c.

S. 212

brawszy lud zbrojny z Samlandyi, uderzył na włość Wejgowską, za lewym brzegiem Niemna położoną, gdzie rozpostarł zniszczenia, jednakże nie więcej nad sześćdziesiąt ludzi mógł pojmać; z resztą dużą zdobycz uprowadził, okupiwszy stratą swoich nie małą: dzieje przypominają poległego Krzyżaka. znakomitego Wernera Tettingen. Tymczasem Wielki Mistrz, ułożywszy wyprawę większego znaczenia, zawiadomił Mistrza Inflantskiego, aby ze swojem wojskiem wtargnął do Zmójdzi od strony Kurlandyi, wysłał takoż oddział, z pięciuset koni złożony, w stronę puszczy Nadnarwiańskiej, dla wywiedzenia się: czyliby ztamtąd Litwini poruszeń jakich nie zamyślali: znaleziono nad wszelkie spodziewanie, granice niestrzeżone, ze strony litewskiej, przeto ów oddział przeszedł niespodzianie do Litwy i wiele szkód porobiwszy, około sta jeńców uprowadził. Po czem sam Wielki Mistrz, na początku Lutego, wyciągnął na czele wojska, z dziesięciu tysięcy łudzi złożonego, w towarzystwie Marszałka Gotfrieda Linden, Wielkiego Kominandora Rydigera Elner, wielu Kommandorów, rycerzy zakonnych i dwieście rycerstwa świeckiego, przybyłego z Niemiec i Francyi. Zbliżono się do granic, lecz zima tak wcześnie psuć się poczęła, że niepodobna było odważyć się na dalsze iście, przez obawę ruszenia rzek. Z tej przyczyny Wielki Mistrz sam z ludem stron wyż-

S. 213

szych Pruss, musiał się wrócić, tylko polecił Marszałkowi z jego ludźmi i niektórymi Kommandorami, oraz gośćmi zagranicznymi wtargnąć do bliższych stron Litwy. Ten poszedł krajem Zapuszczańskim, przeprawił się przez Niemen pod Dorsuniszkami i rozpuścił zagony aż ku okolicom Trok, gdzie była włość, zowiąca się Powunda, osadzona Sudawczykami pruskiemi, ktorą zniszczył; spalił takoż włość wielką Sumiliszki i posunął się pod Wilno; obszedł zbliska miasto, o którego mury się otarł. Zwrócił się w kierunku Trok, spalił po drodze zamek, podobno gdzie dziś Swiąlniki, należący do bogatego szlachcica litewskiego, nazywającego się Wyrduk, w dalszem iściu zbliżywszy się ku Niemnowi, przeprawił się przezeń i poszedł do Pruss w kierunku lewego brzegu tej rzeki. Wyprawa ta trwała dni 10. W tym samym czasie Mistrz Inflantski również ogniem i mieczem pustoszył Zmójdź, Kurlandyi przyległą, począwszy od 5 Stycznia przez dni 10, w okolicach Torunge i Hange, niedaleko Dubingen, gdzie były dwa zamki. Zabrał w niewolę około sześćset ludu różnej płci: W tym razie lud krzyżacki od zimna wielce ucierpiał. Pamiętną takoż jest przygoda Marszałka Inflantskiego, który przez upadek jakiegoś drzewa, poświęconego bogom, zapewne gdy je ścinać kazał, zabitym został (1).

---------------

(1) Łuk. Dawid: B. VII. S. 127 - 129. Listy w przypi-

S. 214

1291. R. 1375. Związki z Rusią.

Wytłómaczyć trudno tę niebaczność Xiążąt Litewskich na obroty krzyżackie, chyba tem tylko, że byli zagrożeni wewnątrz, przez powstanie Tatarów, pod dowództwem jakiegoś Temir-Rezy, o którym jużeśmy powiedzieli wyżej. W tej porze były takoż wie małe zajścia w południowych S.ch z Tatarami zagranicznymi, którym Teodor, Xiąże Zwinigrodzki, olbrzymiej urody i siły człowiek, dał się mocno we znaki, zapewne posiłkując Xiążętom Litewskim: gdyż on się rodził z córki Xiążęcia Litewskiego, w ruskiej kronice nazwanego Garnant. Był ten Teodor synem Andryana, prawnuka świętego Michała, Xiążęcia Czernigowskiego, stryj zaś Teodora, miał za sobą Teodorę, córkę Olgerda (1). Rok ten był świadkiem związku takoż Xiążąt naszych z Ruskiemi, przez zaślubienie Maryi córki Kiejstuta, za Jana Michajłowicza, Xiążęcia Twerskiego. Biskup Eufemiusz, ochrzcił ją w cerkwi Przemienienia Pańskiego i dawał ślub z Janem, ku wielkiej radości Xiążęcia Michała, ojca, mówi kronikarz ruski (2).

-------------------------------------------------

sie wydawcy, od W. Mistrza: jeden do Kardynałów, drugi do Prokuratora Zakonu w Rzymie. Voigt: B. V. 265 - 263, podług Wiganda.

(1) Karamzin: T. V. Nota 137. slr. 63. str. 208 Przypis 1 )

(2) Tamże.

S. 215

1292. R. 1376. Napady.

Litwini odbudowali nad Wilia Kowno nanowo, ta warownia, leżąc na drodze napadów na Litwę środkową, ściągała szczególniejszą uwagę Krzyżaków: zamierzyli jej zawładanie; lecz liczna osada i warownie dobrze urządzone, kazaty jąć się odleglejszych środków. W roku przeto 1576, Wielki Mistrz z wojskiem dobornem wtargnął do Żmójdzi, w zamiarze odciągnienia rycerstwa litewskiego z Kowna w tę stronę, nawiedził Miednicki, Ejragolski, Rosieński, Gessowski i Pastowski powiaty; okrutne spustoszenie i rzeź towarzyszyły tym krokom, pobożnego naczelnika Zakonu. Po dniach ośmiu grassowania, raptem udał się ku rzece Niewiaży, przeprawił się przez nią i stanął pod murami Kowna 10 Lutego; niezwłocznie szturmowanie rozpoczął. Załoga walecznie się broniła, silnemi wycieczkami zadała stratę Krzyżakom niemałą, musiał przeto Wielki Mistrz ze wstydem cofnąć się za brzeg lewy Niemna, odliga zmusiła zaś go do śpiesznego powrotu do swego kraju (1). Po tej wyprawie, rządca Insterburski z wójtem Samlandzkim i rządcą z Gerdawy,

---------------

(1) O tej wyprawie niezgodne są u kronikarzów podania; lecz podług lepszej krytyki, ona przypada na rok 1376, i klęska pod Kownem krzyżacka na dzień Ś. Scholastyki, t. j. 10 Lut. Zima bydź mogła niestałą. a pod wiosnę stalszą, jak w naszym klimacie bywa.

S. 216

robili wycieczkę do Litwy, małego powodzenia. Poźniej nieco Kommandor z Balgi, Teodoryk Elner, przebrał się przez Mazowieckie puszcze, zwiedził znowu okolice Bielska i Kamieńca, zkąd łupy znaczne uprowadził. Nie przestawano jeszcze na tem: były pomniejsze napady, których omiam opisy, z przyczyny małego ich znaczenia i nudnej tożsamości. Jednakże nic można ominąć wielu wydarzeń, jakby one nie pokazywały się nudnem! w opisach swoich, gdyż wpływają na obrót rzeczy politycznych narodu; wykazują potęgę jego w reakcyach ustawicznych, obrazy czynów wojowniczych znakomitych osób. Tak właśnie w roku, o którym mowa, Litwini, pobudzeni do odemszczenią, pod dowództwem Olgerda, Kiejstuta i jakiegoś jeszcze Xiąjżęcia, przez kronikarzów pruskich, nazwanego Swerdejko, każdy z silnym wojska oddziałem, w dniu 8 Czerwca zdjęli krzyżackie straże nadgraniczne niespodzianie, tak, że nikt w kraju nie wiedział, wtargnęli do Nadrawii, Xiąże Swerdejko Insterburg oskoczył, zdobył, spalił i nieporachowaną zdobycz zabrał, dziewięćset ludzi w mieście i zamku poległo. Olgerd przyciągnął pod Norwekitten, czyli Norkitten i Taplauken, które włoście do szczętu zniszczył. Trzeci oddział pod Kiejstutem zapędził się do Welawy, gdzie wszystko zniszczył ogniem, lud i dobytek uprowadził z sobą do Litwy. Szczegóły w tym

S. 217

napadnie są uderzające, mimo zbytecznego zacieniowania przez kronikarzów pruskich. Podczas szturmowania do zamku Taplawskiego, rządca tameczny bronił się walecznie; lecz gdy nie mógł przeszkodzie zapaleniu warowni, postanowił w niej zgorzeć z ludźmi swoimi. Litwini go wywlekli z płomieni i uratowanego od śmierci w niewolę uprowadzili. W powrocie partyę litewskie od Salau do Georgeuburga, włości Biskupa Samlandzkiego, ze szczętu kraj zniszczyły. Swerdejko ze swoimi walecznikami, tymczasem po zburzeniu Lnsterburga, opalił Taninawę, zagarnął niezmierne mnóztwo zdobyczy i przez Falkenau odwrót przedsięwziął; tam trafił na zasieki graniczne, przez które z trudnością musiał się przerzynać, gdy napadnięty został przez rycerstwo z Tamnawy w pogoń za nim nadbiegłe. Rozpoczęła się walka zacięta, szczęście sprzyjało Litwinom, rządca Tamnawski poległ z orężem w ręku obok wielu towarzyszów broni. Dzieje powiadają: że Prussy, od dawnego już czasu, podobnych temu zniszczeń nie widziały; niepoliczone mnóztwo ubyło ludu przez miecz i ogień, albo uprowadzenie do Litwy. Zaledwie trzy tygodnie po tej straszliwej dla Pruss klęsce upłynęło, gdy Xiąże Witold, na czele zbrojnego ludu, w samo żniwo wpadł w okolice Insterburga i Tamnawy, gdzie ocalałe jeszcze włoście poniszczył, przy czem zabrał mnóztwo ko-

S. 218

ni; napadowi temu sprzyjały letnie znoje, tak silne w tym roku, ze wiele rzek nieprzebytych dawniej, gotowe brody zostawiały. Koniec tego roku odznaczył się jeszcze wyprawami: Kuno Hattenstein, Kommandor z Ragnity, powojował okolice Romain i Pastowa; rządca Insterburski, Wigand Baldersheim przedarł się do Sloassow i takoż mocno porabował; te kupy obie w odwrócie się połączyły, lecz były napadnięte w lasach przez wojsko litewskie, na zasadzce będące, skończyło się przeto na bardzo znacznej klęsce, gdyż samych rycerzy zakonnych dwudziestu śmierć opłakał Zakon (1).

1293. R. 1376. Napady Litwinów na Polskę.

Nie spuszczały z oka rabownicze partye Litwinów, Polski, osieroconej śmiercią Kazimierza Wielkiego i zapewne od czasu do czasu wpadały urywkowie: ponieważ, jak mówi nasz Stryjkowski, gdy Królowa Elżbieta w roku 1376, przybyła do Polski, Polacy mocno się uskarżali na Litwinów, którzy w tym samym roku te skargi usprawiedliwiali pod okiem Królowej. Wojska, zebrane z różnych stron Litwy, pod sprawą Kiejstuta i Lubarta, towarzyszonych przez Jagiełłę, Witolda i Jerzego Narymundowicza, różnemi oddziałami przeszły granicę i połączyły się

-------------

(1) Voigt: B. V. S. 268 - 272.

S. 219

w ziemi Lubelskiej, napadły Sandomierską i rabowały aż po rzekę San i Wisłę w okolicach Tarnowa i Sandomierza; tam ludne wsie, dwory i miasteczka wiele ucierpiały, niemało jeńców nachwytano i bez żadnej przeszkody uprowadzono w swoje strony (1). Sposob tej wojny napadowej, opisany przy tem zdarzeniu przez, Długosza, zasługuje na wymienienie: "Litwini, powiada ten dziejopis, napady swoje czynili na sposob rozbojniczy; zachwyciwszy zdobycz, unosili w lasy, puszcze, bagna i miejsca niedostępne; unikając zaś zręcznie spotkania się z wojskami polskiemi, rzadko bydź mogli pogromieni. Zaledwo znowu dowiedzieli się, ze Polacy w pogoni będący odeszli, wypadali z kryjówek i znowu po dawnemu zagony swoje rozwodzili, tak, że, jakby igraszkowym sposobem, raz pokoj, drugi raz wojnę wystawiali. Takowe zdradzieckie napastowanie, utrapiało Polaków nie małemi niedogodnościami, a to tem bardziej, ze ani odwetowej wojny przedsięwziąć, z przyczyny miejsc bagnistych i rzek osłony, ani uciekających w pogoni pokonać nie było środka. Znając bowiem Li-

--------------------

(1) Działo się to w Październiku, ponieważ dziejopisowie, chcąc wyobrazić niedbanie Królowej Elżbiety, o bezpieczeństwo ludu, powiadają, że o Świętym Mikołaju, kiedy Litwini pustoszyli polskie kraje, ona wyprawiała biesiady w Krakowie i tańczyła. Więc nie w Grudniu ten Święty Mikołaj przypadał, boby w Adwencie nie tańczono, ale 17 Października.

S. 220

twini korzyści swojego systematu napadow, tak się umieli urządzać w przedsięwzięciach swoich niespodziewanie i urywkowie, że, unikając zawsze wstępnego z Polakami boju, osłonieni puszczami i bagnami, umiejący korzystać z samych mrozow, przedzieleni rzekami i jeziorami, trudniejsi byli do doścignienia, niżeli do zwalczenia. Przy tem wszystkiem, Polaków niejednomyślność i rozdzielenie w bezrządzie, bardziej śmiałymi tych najezdników czyniły, niżeli ich wrodzona waleczność (1). "

1294. R. 1377. Napady.

Ku samemu początkowi roku 1377, przybyli nowi zagraniczni goście do Pruss, których obecność, jakby elektrycznem orzeźwieniem, ożywiła chęci Krzyżaków do wypraw na Litwę. Stary Henryk Kniprode, począł się krzątać co żywo koło uzbrojenia ludu swojego i w dniu zwykłym wyjścia przedwiosennego, wyprawił Marszałka na czele dwónastu tysięcy wojska, które na trzy oddziały było podzielone. Ciągnęło ono przez Wejgow, tojest: krajem Zapuszczańskim, potem przeprawiwszy się przez Niemen opadło Simoliszki, w Xięztwie Trockiem, już za prawym brzegiem tej rzeki leżącą włość obszerną. Następuie trzymając się biegu Niemna, posunęło się w gó-

-----------------

(1) Długosz: T. I. Lib. X. p. 35.

S. 221

rę, ku warownemu miastu Mereczowi, wszędzie, roznosząc ostatnie spustoszenie. Dalej zjednoczywszy sio spomnione oddziały, ukazały się w massie w okolicach Trok. Uderzyły na zamek, w którym dowodził sam Kiejstut. Nie możono nic, począć, prócz uszkodzenia podzamczom i wsiom przyległym. W ogóle wszystkie miejsca warowne, służące za ochronę ludu wiejskiego i jego mienia; dobrze były bronione, lud wszędy ostrzegany wcześnie miał się na ostrożności. Wojsko nieprzyjacielskie posunęło się pod Wilno i tam probowało obwarowanie miasta attakować, lecz równie nadaremnie: podług najpewniejszych źródeł, sam Wielki Xiąże, zamknął się z familią w Wilnie. Przedmieścia, zapalone ze wszystkich stron, w trzeciej części w perzynę poszły, silne wycieczki z miasta nie dopuściły dalszego uszkodzenia. Nieprzyjaciel pociągnął dalej w kierunku południowym, najechał włość bardzo ludną Rudomin, dokąd jeszcze Krzyżacy nigdy nie zachodzili. Tam stawiło im czoło siedmset jazdy śmiałków Litewskich, i otrzymało zapewne korzyści, gdyż źródła Pruskie milczą o wypadku tej utarczki, za zwyczaj okrywając wstyd swoich wojowników.

1295. R. 1377. Krótkie przymierze.

W zbiegu takich okoliczności, Wielki Xiąże Olgerd zażądał zawieszenia broni i rozmówienia się z Marszałkiem: po dopełnię-

S. 222

niu zwyczajnych formalności, czyli zamianie zakładników i zaręczeniu sobie nawzajem bezpieczeństwa: Marszałek, Wielki Kommantlor i dalsi wyżsi urzędnicy Zakonu, w towarzystwie gości swoich zagranicznych, Hrabiów Güntera Ho henstein i Eberharda Kazenellenbogen, zaproszeni zostali na pałac Wielko-Xiążęcy i do stołu, gdzie monarchicznie ugoszczeni, w przyjacielskiej rozmowy ciągu, dali słowo z kraju odchodząc, żadnej szkody nie czynić. Po czem przeprowadzani byli do Trok, gdzie odwiedzili w zaniku Xiążęcia Kiejstuta, który podobnież z wielką gościnnością ich podejmował. Zdawało się, że ludzkość i święte pokoju prawo, pierwszy raz w tem szanownem zgromadzeniu rycerzy, znalazły swoje uwielbienie, Lecz niestety, nie na długo i nie trwale były te związki, przez wzajemny szacunek waleczności natchnione; przewrotna polityka, zrywała je haniebnie. Szkoda, że kronikarze nie zostawili nam szczegółow tego zjazdu. abyśmy mogli udowodnić historycznie: kto był winien zdrady, w danem słowie rycerskiem. Wigand. sam jeden mówiący o tem, spółczesny wprawdzie, ale jako brat zakonny, ale często niedarowanej stronności przyjaciel, naturalnie przypisuje przewrotność stronie przeciwnej; lecz gdy najmniejszego powodu ku temu nie wzmienia, ani udowodnieniem nie popiera. słusznie podlega podejrzeniu jego powieść, prosto na usprawiedli-

S. 223

wienie Krzyżaków ułożona. Jednem słowem, ze chociaż Krzyżacy odstąpili w pokoju od Wilna i Trok; zmierzając ku Niemnowi, młody Xiąże Witold, w pięćset koni rycerstwa swojego pośpieszył przodem, poniszczył wszystkie etapy, za lewym brzegiem Niemna, aż do Tamnawy: przez co wojsko Krzyżackie, doznając największego niedostatku żywności, musiało ciągnąć pośród obawy zasadzek, lub napadu od Litwinów, ze wszech stron je obserwujących, ani mogąc wysyłać furaźerów na stronę. Cóż na to powiedzieć? kogo winić? Czyż sławę całem życiem nabytą Olgerd i Kiejstut, zestarzali w obozach, chcieliby tem błahem i niekorzystnem zdradziectwem skazić? - Zapewne nie; zapewne, że Witold przed umówieniem się o odwrocie, wysłany za Niemen, trafił na szlak etapow i poniszczył je, o czem, ani Xiążęta Litewscy, ani Krzyżaccy przełożeni nie wiedzieli. Już to samo nawet usprawiedliwia Xiążąt, że nie myśleli o zdradzie, bo zapewneby nie pięćset koni wyprawili za Niemen, nie dla samych etapow zniszczenia, ale dla przygotowania zasadzki więcej dokazać mogącej. Dwónastotysiączna armia, mogłaż bydź uszkodzoną przez tak szczupłą liczbę żołnierzy? Oni obserwowali ją: bo się lękali, aby rozgniewani nieprzyjaciele za zniesienie etapow, furażując zwykłym obyczajem kraju nie pustoszyli, lecz nie wdali się w żadną bitwę, zapewne już

S. 224

wiedząc o rozejmie. Tym więc tylko sposobem, wytłómaczyć można ten szczególny fenomen w sztuce wojennej, pomimo narzekań i złorzeczeń tylu dziejopisów, wcale niewinnym sposobem przydarzony (1). Pozostaje nawet dość słuszny domysł, że Krzyżacy sami nie bez winy, byli w tem zdarzeniu: ponieważ, zamiast wywierania zemsty, jakby powinni byli, jeżeliby się czuli obrażonymi w istocie, sami się lękali pomszczenia. Dla tego nadzwyczaj pośpieszać obwarowanie granic i osłonienie warowniami Wartenburga czyli Bartenburga i Rejnu, przyległych stronie puszczy nadgranicznej rozpoczęli. Lecz gdy się te rzeczy działy, Marszałek i Wielki Kommandor, pilnowali z wojskiem od granicy, aby Litwini napadem swoim nic przeszkodzili robolom. Zostając na tych stanowiskach dostrzegli, że Litwini zostawili przechody niestrzeżone; umyślili przeto korzystać" z tej nieostróżnością posunęli się w głąb kraju i powojowali nadbrzeże lewe Niemna między Mereczem i Olitą (2).

1296. R. 1377. Przybycie Albrechta Xsiążęcia Austryi.

Gdy się to dzieie, wystąpił na scenę świata walczącego za wiarę niby. Al brecht III, Xiąże Austryi, który się z ja-

----------------------

(1) Albert Krantz: Wandalia. Lib. IX, c. 3. Corneri Chronicon p 1129 Voigt: B. V. S. 376 - 275. Długosz.: T 1. Lib. X. p. 45 Opisując to zdarzenie, żadnej zdrady nie widzi: on, wcale nieoszczędzający Litwinów, gdyby o tem byt wiedział, nie zamilczałby.

(2) Voigt: B . V. S . 270.

S. 225

wił w Prussach w miesiącu Czerwcu roku 1377, na czele dwóch tysięcy jazdy, sześćdziesiąt rycerzy i szlachty przedniejszej z Niemiec otaczało bok tego Xiążęcia. On do dzieł wojennych najmniej miał skłonności, bardziej naukom i pobożnym ćwiczeniom czas poświęcając; lecz Krzyżacy w państwie jego mieszkający, znalazłszy przystęp do dworu, zwyczajem swoim, wzbudzili w nim ochotę do dobrodziejstw dla Zakonu swojego; w ostatku wmówili mu zamiar walczenia przeciw poganom, pod chorągwiami swemi i dostąpienia zaszczytu rycerstwa. Kosztowało to wiele Albrechta że pożyczyć nawet musiał szesnaście tysięcy dukatow węgierskich. Gość taki, naturalnie był pożądany i przyjęty z całym przepychem dworu Wielkiego Mistrza. Nasamprzód, przy spotkaniu w Toruniu, nie tylko nabożne i rycerskie wystawności były urządzone, ale też tańce, skoki i pienia wyprawowane przez dziewice najurodziwsze, najkosztowniej w perły i kamienie drogie ustrojone. W Malborgu podobnymże sposobem dwie uczty wielkie dane były. Ztamtąd pociągnęli rycerze do Królewca, gdzie każdy dzień był świadkiem nowych uroczystości, uczt i pijatyki. Kiedy zaś przyszła kolej na Xiążęcia, uczta jego w przepychu wszystkie dotąd byłe przewyższyła: wina włoskie, greckie, przeźroczysty napoj znad Renu, krążyły bez końca w puharach złotych i srebrnych

S. 226

drogiemi kamieniami ozdobionych, muzyka wytworna zachęcała do wesołości. Gdy zaś uczta miała się już ku końcowi, na skinienie Xiążęcia przyniesiono mnóztwo śrebrnych i złotych rzeczy, na podarunki honorowe przeznaczonych. Dwóch rycerzy: Henryk Pruchdorf z Holsztyńskiego i Bertold Puchenau z Hessyi, takoż szlachetny giermek Siegfried Forster, pochodzenia polskiego, uznani byli godnymi najpierwszych podarunkow honorowych. Po czem, w dni dziesięć obchodził Wielki Mistrz ucztę i stół honorowy na zamku Królewieckim. U stołu tego siadało dziesięciu, najwięcej dwónastu gości wysokiego urodzenia, wezwanych przez heroldów, podług uznania rycerstwa. Takich zaś to uczczenie było udziałem, którzy w bojowych. walkach znakomitemi się czynami wyosobili, słynęli z życia rycerskiego, wolnego od wszelkiej przygany i bojaźni. Dla każdego przeznaczone było miejsce honorowe, a najpierwsze temu, którego nikt nic przewyższył z obecnych w spomnionych zaletach. Musiał więc poprzedzać ten obchod, pewny gatunek sądu rycerskiego, na którym rozbierane były czyny rycerzy. Konrad Kraj, Austryak rodem, który się w wielu krajach wsławił czynami wojowniczemi i nieposzlakowaną cnotą rycerską, otrzymał pierwsze miejsce na uczcie Królewieckiej; honor najwyższy, jaki tylko mógł bydź udziałem rycerza. Stół honorowy zdobiło to wszy-

S. 227

stko, co tylko się nazwać mogło przepychem i wystawnością, ozdobą, bogactwem, zbytkiem owego wieku. Nakrycie bogate, naczynia ze złota i srebra, puhary ze srebra w takiej liczbie i wielkości,. że ledwieby mógł jeden wypić dzisiejszy pieczeniarz; zwyczaj zaś chciał, że kto swój puhar opróżnił, ten go przyjąć musiał za własność swoję; natychmiast zaś stawiono drugi pełny przed nim; stawa zależała i zysk na większej liczbie spełnionych kuflow. Oprócz tego, były udzielne podarunki honorowe dla każdego zosobna. Przy innych stołach, niżej trochę od tamtego do koła ustawionych, siedzieli dalsi goście szlachetni, wszyscy spaniale uczęstowani i obdarzeni. W porządku siedzenia, ani urodzenie, ani dostojeństwo nie dawały pierwszeństwa; waleczność i znakomitość rycerskich czynow, tu była skazówka. W całych Niemczech słynęło największa zalety, bydź choć raz ugoszczonym w Prussach. u stołu honorowego Krzyżaków (1). Co się tyczę wesołości, muzyki, śpiewaków, opowiadaczów dziejow rycerskich i przygod nadzwyczajnych błędnych rycerzy, w tem do zbytku się wysilano: mamy dotąd kroniki rymowe Alnpeka, Wiganda, Suchenwirta, które bez wątpienia służyły do śpiewanych

------------------

(1) Obszerniej o tej ciekawej uczcie honorowej Voigt: B. Y. Beilage N. V. S. 712 - 719.

S. 228

opowiadań przy ucztach. Zresztą, przywilej ten honorowej uczty, czyli wyosobnienia walecznych między walecznymi, jak równie pasowania na rycerzy w ziemi pogańskiej, był przynętą jedną z najpoważniejszych dla tamtoczesnych fanfaronów bogatych i błąkających się awanturników, którzy częstokroć znaczne skarby zostawowali w Prussach, jak Albrecht Austryacki, oprócz tego, że za darmo krew swoję i ludzi swoich przelewali na korzyść Zakonu.

1297. R. 1377. Wielka wyprawa.

Tymczasem lud zbrojny ze wszystkich stron Pruskich się gromadził: żywność przygotowano dla całego wojska na trzy tygodnie. Iście było przez Insterburg, przeprawa do kraju Litewskiego, przez rzekę Szeszupę, po czterech mostach. Przodem wysłano około tysiąca ludu na uprzątnienie dróg przez puszcze, nim się do Niemna zbliżono. Na tej rzece oczekiwało już sześćset dziesięć statkow przewozowych. Wkroczywszy do Żmójdzi, szyk wojska ciągnącego byt następny: przodem Kommandor z Ragnity z oddziałem swoim, pod chorągwią Świętego Jerzego, patrona rycerstwa; za nią szła chorągiew Styryi, po nich dwie chorągwie obok siebie: Wielkiego Mistrza i Xiążęcia Austryi; za temi zaś inne chorągwie Kommandorów i cudzoziemskie. W pierwszej wsi, którą napadli, znaleźli wesele, które zamie-

S. 229

nili w stypę pogrzebową, około sześćdziesięciu ludzi wyrżnąwszy. Radość z przelania krwi pogańskiej była wielka, okrzyki głośne po wszystkich szeregach się rozlegały. Podówczas, Hrabia Hermann Cilli, wystąpił pośród zgromadzenia rycerzy i dobywszy miecza ogłosił rycerzem Xiążęcia Albrechta, którego ze zwykłym obrządkiem passował. Następnie sam Xiąże udzielił passowanie siedmdziesiąt czterem rycerzom na honor Matki Najświętszej. Napad ten był niespodziewany, ponieważ przeszedłszy Szeszupę, obrano drogę nową i dotąd niepraktykowaną, przeto zachwycono ludzi niemało, których wycięto, albo uwleczono w niewolę. Lecz pierwszej nocy po przebyciu Niemna i uroczystościach pasowania, byli rycerze w niemałym strachu, gdy jakiś oddział śmiałków Litewskich, uderzył na oboz i nie jednę ofiarę, swojej zemście przyniósł. W dniu następnym podzieliło się wojsko chrześciańskie na wiele części, aby w różnych S.ch razem zniszczenie dopełnić. Mnóztwo przeto niewiast i dzieci pochwytano i wleczono za wojskiem. Postanowili dowódzcy, aby odtąd na każdą noc obozy opatrzone były obwodami, gatunkiem ogródzenia, osłaniającego od pierwszego napadu; straże podwojone czuwały w około. Na trzecim dniu wtargnięto w powiat Rosieński, gdzie rycerz Austryacki, Konrad Schweinbarth w pojedynku zabił jakiegoś dowódzcę Litewskie-

S. 230

go, co mu wielką sławę przyniosło. Wkrótce jednak zabrakło nieprzyjaciół: gdyż ludzie schronili się w lasy i żywej duszy nigdzie dostrzedz nie można było. Tu wyprawił bogaty Hrabia Cilli ucztę dla nowo pasowanych rycerzów, których się znalazło ośmdziesiąt dwóch za stołem. Zaszły nowe pasowania, liczba rycerzów sto ośm wynosiła. Na tem się spełniły śluby i żądania gości zagranicznych, których jedynym celem było otrzymanie zaszczytu rycerstwa w ziemi pogańskiej, pośród rzezi, mordow i zniszczeń niewinnego ludu. Po czem obróciło się wojsko przez powiat Ejragolski ku Niemnowi; deszcz i niepogoda skłoniła, czy dała powód do żądania odwrotu, po ośmiu dniach bawienia w kraju Litewskim. Xiąże Albrecht i z nim niektórzy bliżsi jego osoby odpłynęli wodą do Królewca, lecz na Haffie byli w niebezpieczeństwie od szturmu. Tymczasem puściły się ciągłe deszcze i wojsko miało bardzo nieprzyjemne iście po błotnych drogach. W puszczy Graudeńskiej, między Niemnem i Preglem, trafiono na grzązkie przeprawy, ze niemało koni zginęło i ledwie znużeni i zmordowani doszli do Królewca. Jednakże Xiąże Albrecht z cala powagą zwycięzcy, rozdzielał nagrody honorowe rycerstwu: złote i srebrne puhary, oraz mianował Konrada Kraj dowódzcą powracającego wojska (1)

------------

(1) Voigt: B. V. S. 270 - 283 i najlepsze źródła szczególnie Suchenwirt, poeta nadworny X. Albrechta.

S. 231

1298. R. 1377. Napad z Inflant.

O tej samej porze, Mistrz Inflantski, Robin Eitz, po zawarciu pokoju z Rusinami; uczynił napad na przyległe włoście Zmójdzkie, których ośm tak opustoszył, ze ani jeden dom cały nie pozostał (1)

1299. R. 1377. Wtargnienia Ludwika Króla Polskiego do Rusi Litewskiej.

Tym nawałom nieprzyjaciół na kraie Litewskie, towarzyszyła inna. niemniej groźna i niebezpieczna. Polacy, odwykli już pod panowaniem Kazimierza Wielkiego od napadów Litewskich, gdy po śmierci tego ojca narodu, poczęli bydź trapieni tą klęską, nie przestawali przed Ludwikiem Królem swym narzekać dotyla, że go pobudzili do wyprawy przeciw najezdnikom swoim. Król w roku 1377 nakazawszy powszechne uzbrojenie w Polsce, przeszedł góry Sanockie z wojskiem Węgierskiem i stanął pod Sandomierzem, tam ściągnęły się polskie zastępy, nad któremi przewodził Sędziwoj z Szubina, tego Król wysłał pod Chełm, sam zaś poszedł z niektóremi województwami i Węgrami ku Bełzowi. Sędziwoj wziął Chełm, Grabowiec; Horodle i Sewolsz; po czem połączył się z wojskiem Królewskiem, obozującem pod Bełzem, prawie nieczynnie, tylko patrzącemi na zajścia pry-

---------------

(1) Voigt: 1. c.

S. 232

watne i junackie pojedynki między Polakami i Węgrami, którzy często od pijatyki do bijatyki przechodzili. W tym razie przybył do Króla, Xiąże Kiejstut, w tytule jednacza i pośrednika miedzy S.mi wojującemi. Król musiał bydź niezmiernie uradowany z poznania bohatera Litewskiego, przybywającego z rószczką oliwną, nie mieczem w ręku: albowiem nie tylko przestał na postąpieniu Bełza Xiążęciu Jerzemu Narymundowiczowi, lecz przydał jeszcze Lubaczew, pod warunkiem wykonania przysięgi na hołdownictwo Koronie Polskiej, juko zaś obrońcy granic Polskich z tej strony, wyznaczył żołdu rocznego sto grzywien srebra, z dochodów kopalni Bochneńskiej. Ta wyprawa Króla Ludwika, z pierwszego wejrzeniu groźniejsza od Krzyżackiej, musiała spowodować uzbrajanie się. Litewskie w stronie południowej i dla tego nie było znacznego przeciw' nim oporu.

1300. R. 1377. Śmierć Olgierda, postrzeżenia biograficzne.

Koniec roku 1377 był świadkiem zgonu Wielkiego Xiążęcia Olgerda, liczył on sobie w tej epoce lat wieku 81 (1) Powrócił do Wilna od wojska, które

------------

(1) Tablica genealog. III. Stryjkowski do r. 1381, życie przedłuża Olgierda: idąc za Miechowitą, a Miechowita z a T. 1. Lib. X. p. 61. Lecz Długosz bardzo nie-

S. 233

zbierało się przeciw Królowi Polskiemu, zagrażającemu silnym napadem, po czem zachorował mocno. Wówczas żona jego, Wielka Xiężna Julianna. widząc słabość w tym podeszłym wieku, grożącą niebezpieczeństwem, troskliwa o zbawienie duszy, wezwała synów swoich, dla przyjęcia ostatniej woli i błogosławieństwa ojcowskiego: przy czem był obecny Xiądz Dawid, Archimandryta klasztoru Kijowskiego, Peczerskim zwanego. Kiedy Wielki Xiąże objawił postanowienie swoje względem następstwa w najwyższym rządzie państwa, na które przeznaczył Jagiełłę, najstarszego z synów, spłodzonych z powtórnego małżeństwa, nakazawszy innym dzieciom swoim, Xiążętom krewnym i hołdującym; tudzież całemu narodowi uznać go i podnieść na stolice Wielkiego Xięztwa Litewskiego, wierność i posłuszeństwo mu zaprzysiądz. Przy czem objawił uposażenie synów na wydziałach im przeznaczonych, za nietykalne, takoż wyznaczenie dla Wielkiej Xiężny dożywotne

---------

dokladnie miewa wiadomości o datach niekiedy, przeto bliżej się trzymać wypada kronik ruskich i więcej szczegółów i więcej dokładności zawierających. Dziwić się potrzeba, zkąd Długosz wziął wiadomość:. którą wywodzi, na str. 114. T. J. Lib- X: jakoby Olgerd w pogaństwie umarł i ze zwykłemi obrządkami spalonym został:, nie daleko miasta Mischoll (Mejszagoły?) w gaju świętym zwanym Kokiwejtus. Zapewne z urywku jakiegoś kroniki poczerpnął o spaleniu ciała jakiegoś Olgerda, innego wcale od Wiel. Xiążęcia; gdyż takie imiona nosili i inni panowie litewscy.

S. 234

na Witebsku, Krewie i innych posiadłościach zabezpieczył, z warunkiem, że one po jej zgonie spaśdź powinny na Jagełłę, co wszystko stało się w obecności i za zgodzeniem się Xiążęcia Kiejstuta, którego opiece, poruczył swej woli doprowadzenie da skutku, i bezpieczeństwo ojczyzny (1). Po tem rzeczy światowych rozporządzeniu przystąpił do rozmówienia się sekretnego z Xiędzem Dawidem. Olgerd był już oddawna wyznawcą Chrystusa: bo od czasu zawarcia związków małżeńskich z pierwszą żoną, Maryą Xiężniczka Witebska (2). Następnie, gdy powtórzył małżenstwo w roku 1349 z Julianną, córką Alexandra, Xiążęcia Twem, kronikarze Ruscy każą wyraźnie mu chrzest przyjmować (3), lecz z dalszego ciągu dziejów naszych pokazuje się: ze to było tylko w obietnicy, nie zaś w wykonaniu: ponieważ Olgerd do tej ostatniej

-------------

(1) Ślad tych rozporządzeń pozostał w Tajn. Arch. Królewiec. Foliant 7. pod tytułem: Handlung wieder Polen p. 20 - 25. Stryjkowski str. 426. Kojałowicz: p. 554 - 555.

(2) Pomimo to chrześciaństwa poznanie, jeszcze około roku 1345, jak świadczą kronikarze, przynosił ofiary słońcu (obaczyć Dodatek X), czyli zachowywał cześć ciał niebieskich.. Tu nastręcza się uwaga: Recenzent pisma niniejszego T. I, w Wizerunkach Część XII. r. 1835, ominął się ze znajomością historyi Litewskiej, kiedy zaprzeczył Litwinom znajomość czci ciał niebieskich. Owszem to wierzenie było główną zasadą religii pogańskiej w Litwie, ludzie najoświeceńsi jej się trzymali, nawet poznawszy światło wiary chrześciańskiej, iak o tem nie jedna kronika świadczy.

(3) Kuramzin: T. IV. Nota 351.

S. 235

epoki nic był ochrzczonym, tylko katechumenem zostając, nosił imię w modłach publicznych praca duchowieństwo ruskie wspominane Alexandra, teścia swojego; przyjęcie zaś chrzstu, odkładał do ostatecznej życia godziny, aby przez ten sakrament zagładził grzechy i stanął przed Bogiem nowoodrodzony i omyty wodą zbawienia. Jakoż, Xiądz Dawid, jałmużnik Wielkiej Xiężny Julianny, pośpieszył chrzest święty udzielić, uczynić chorego Olgerda uczęstnikiem stołu Bożego i nadto jeszcze, stosownie do wyobrażeń tamtoczesnych,. w kościele wschodnim przyjętych, obiekt, go w habit, zakonny pod imieniem Alexego. W niewiele czasu po tych obrządkach, Wielki Xiąże rozsiał się z tym światem doczesnym; pochowany został w Wilnie, w cerkwi Najświętszej Maryi Fauny, wystawionej przez siebie (1). Inna pod nazwaniem Piationka należy takoż do fundacyi Olgerda, ona była nadworną (2) Cerkiew ta ma

----------------

(1) Kniahinia że Julianin, widia muza swojeho, Olherda poslednieje dyszuszcza i zieło peczałowaszasia o jeho spasenii i sozwa syny swoja, i otca swojcho duchownaho prizwa Dawida Archimandrita. Peczurskaho i umieszcza swojeho muża i Bożyim pośpieszeniem spodobi jeho świataho kreszczenia.... i swiatoju skimoju toho ukrasiwsze...... i po malech dnech prestawisia, i położysza tieło jeho w Cerkwi Preśw. Bohorodiey w Wilnie, juże sam sozda.....

Kronika Nikonowska u Karamzina. T. V. Nota 50. Latopisiec Daniłowicza: str. 189.

(2) Obaczyć Dodatek XVI przy Tomie VII pisma niniejszego.

S. 236

bydź tą samą, która poźniej słynęła pod imieniem Spaskiej i była Soborną czyli Metropolitalną. Wiemy przeto, gdzie spoczywają zwłoki wielkiego męża, Olgerda. Pozostaje przytoczyć jeszrze szczegóły jego biografii, poczerpnięte z pamiętek piśmiennych: "Jest postaci spaniałej, cera rumiana, twarz ściągła nieco, nos wydatny, oko niebieskie, pełne wyrazu, brwi gęste, światłe, broda długa światło-rusa, nieco siwa, takiż włos na głowie, z przodu wypadły, czoło wysokie. Urody więcej jak średniej, ani zbyt suchy, ani otyły Mówi głośno, wyraźnie i brzmieniem uchu przyjemnem. Siedzi na koniu dzielnie, ale gdy chodzi, chromie na prawą nogę. Dlatego zwyczajnie opiera się laska, albo na giermku. Język nasz dobrze rozumie i nim się tłómaczyć może (po niemiecku), ale zawsze w rozmowach z naszymi, ma przy sobie tłómacza. Tych tłómaczów poznaliśmy trzech, jeden Niemiec, ale niewiadomo zkąd rodem; powiadał, że z Witebska; lecz zapewne to bydź musi jeden z naszych apostatów elblągskich (1). Wielki Xiąże, kiedy nie idzie z wojskiem, które co wiosna odbywa wyprawy

------------

(1) Probabiliter tamen unus ex nostris apostatibus Elbingens. ut presumpsimus ex certis noticiis. Słowa rękopismu. Widać przeto, że byli Krzyżacy zbiegli z Elbląga do Litwy.

S. 237

wojenne, mieszka latem w zamku, na wschód Wilna leżącym, Medniki zwanym. Lecz Xiężna rzadko bardzo z miasta wyjeżdża, cała zajęta dzieci swych wychowaniem, ślicznych jak kwiaty wiosenne. Są przy nich nauczyciele i nauczycielki do różnych ćwiczeń. Przy jej dworze jest pewne zgromadzenie panien, które jej dopomagają do robot i nabożeństwa; roboty, z ich rąk wychodzęce, są rzadkiej doskonałości; trzy Azyatki ochrzczone są mistrzyniami w tej sztuce. Byliśmy w cerkwi nadwornej podczas wielkiego nabożeństwa, w której wszystkie damy znajdują się na wielkim balkonie, osłonionym siatką zieloną, że tylko cienie ich widzieć można (1)" Olgerd z młodości, ani miodu, ani wina, ani żadnego napoju sztucznie przygotowanego nigdy nie używał, chyba za lekarstwo; był bardzo skromnych obyczajów; rozumem, jak urodą, celował nad braćmi swoimi, owszem w mądrości, radzie i umiarkowaniu nikt go nie przewyższył, ani z poprzedników, ani z następców; lubił rozkazywać, ale szanował prawo każdego człowieka, ściśle postrzegał sprawiedliwości, ździerstwom surowie zapobiegał (2). Wziął wychowa-

------------

(1) Wyjątek z rękopismu starej daty Krzyżackiego, ef. Dodatek XVI. T. VII.

(2) W o wsej bo bratii swojej Olherd prewzyde włastiju i sanom, poneze medu i wina i piwa i kwasu kistobo

S. 238

nie staranne: gdyż wiemy z dziejów, że Gedymin trzymał przy dzieciach cudzoziemców umiejętnych (§ 1181); nie ma więc wątpliwości, że sam czytał i układał ruskie i niemieckie tranzakcye ważniejsze. Miał zwyczaj sarn pomyślać o swoich projektach politycznych i wojennych, które najczęściej sam wykonywał; zawsze jednak tak lubił skrycie urządzać swoje obroty, ze i wykonywacze sami częstokroć nie zaraz mogli zgadnąć cel, na który działają; w ogólności nie tyle rad był przemocą i krwi rozlewem w wojnach działać, ile fortelem i mądrem prowadzeniem rzeczy (1). Zostawił dwónastu synów i cztery córki: z pierwszego małżeństwa było sześciu. Najstarszy Włodzimierz, Xiąże Kijowski, urodzony w roku 1516. Drugi Iwan Zodziewit, Xiąże Po-

--------------

niepiasze; weliko wozderżanie imasze, i ot toho welikowumstwo priobrete i krepku dumu, i mnoh pramysł priyiażaw, i takowym kowarstwom mnohi strany i zemli powojewa- i uderza sebie własł weliku: sice że ni jedin ot brati jeho prosły, ni olec jeho, ni deti jeho. Z kronik,. Karamzina T IV Nota 333. To świadectwo pochodzi z ust nieprzyjaciół i przyganiaczów Olgerda. Takoż Latopisiec Daniłowicza: str. 190.

(1) Obyczaj bo bie Olherda, jehda kuda pojdiasze na wojnu, tohda nikomuże niewieduszcziu wojnom jeho, karno choczet itti radu, ni innym oprycznym ili wniesznim, ili hostiem da ne usłyszena budet duma jeho w usziii inozemcem, i takowoju chitrostiu Olherd mnohi zemli pojmał ne tolma siłoju, jeliko unieniem wojewasze. Kronika Nikon. u Karamzina. T. V. Nota 13

S. 239

dolski, zmarły w roku 1358. Trzeci Syroon Langweniej, Xiąże Mścisławski, zmarły w roku 1370. Czwarty Andrzej Wingolt, urodził się roku 1325, poległ nad Worskłą roku 1390, udział jego był na Trubczewsku, dzierżał i Połock. Pinty Konstanty Korygełło, miał udział na Czernihowie i Czartoryski!, umarł roku 1390. Szósty, Borys Henryk Buttaw (1). Z drugiego małżeństwa było takoż sześciu: najstarszy Jagełło, w ruskiej wierzą Jakób, w łacińskiem wyznaniu Władysław, następca tronu i dziedzic na Witebsku i Krewie, Król Polski, urodził się roku 1350, umarł 1434. Drugi Skirgełło Kazimierz, urodził się roku 1352, umarł w Kijowie roku 1394 Trzeci Swidrygełło, Lew w ruskiem, Bolesław w łacińskiem wyznaniu, urodził się roku 1556, umarł roku 1452. Czwarty Dymitr Korybutt, miał wydział na Drucku, Nowogródku i Lidzie, potem Xięztwo Siewierskie trzymał, urodził się roku 1357, umarł 1399. Piąty Dymitr, Xiążę Koredki, urodził się roku 1359, poległ nad Worskłą 1399. Szósty Wa-

------------------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. str. 42 podług której potomstwo Olgerda wyliczamy, przez jakąś omyłkę kładzie szóstym synem Maryi Witebskiej, Fedora Sanguszko, Xiążęcia na Lubomli, kiedy on, według najpewniejszych źrzódeł był synem Lubarta, Buttaw zaś podług Tablicy genealogicznej III, i tego, cośmy o nim powiedzieli w § 1261, widocznie był tym szóstym synem.

S. 240

sił, Alexander, Wigund, jego rok urodzenia niewymieniony nigdzie, miał za sobą Xiężniczka Pomorska, umarł od trucizny roku 1392 ( 1). O córkach Olgerda nie mamy wiadomości, ktora się Z której żony rodzi ; zdaje się jednak, sądząc podług dat ich zamążpojścia, że najstarsza była córką Maryi, a cztery młodsze Julianny. Pierwsza Agrypina, w zamężciu za Borysem, Xiążęciem Suzdalskim. Druga Marya, wprzód za Xiążęciem Ruskim Dawidem, nieznajomym zkądinąd; powtóre w zamężciu za Wojdyłlą. Trzecia Alexandra, za Ziemowitem Xiążęciem Mazowieckim, umarła 1434 Kwietnia 20 ( 2 ). Czwarta Helena za Włodzimierzem Andrzejowiczeni Chrobrym, bratem stryjecznym Dymitra Dońskiego. Piąta Teodora, wyraźnie w dziejach, jako córka Julianny wymieniona, w zamężciu była za Światosławem, synem Tytusa, Xiążęcia Żwinigrodzkiego.

---------------------

(1) Po nim została córka Jadwiga, w zamężciu za Xiążęciem Barminem Stołpeńskim, która owdowiała przed rokiem 1405 Podług pism w Tajn. Arek. Król. Registr. p. 109. Obaczyć 1519.

(2) Długosz Lib. XI. p. 652. Synowie jej byli: Ziemowit, Władysław, Alexander, Trojden i Kazimierz. Tenże p. 306, oraz córka znakomita Cymbarka, obaczyc Tab. geneal. IV. przy T. IV tym.

S. 241

ROZDZIAŁ V. JAGEŁŁO WIELKI XIĄŻE LITEWSKI.

1301. R. 1377. Wstąpienie na tron.

Po śmierci Wielkiego Xiążęcia Olgerda, zebrani do Wilna Xiążęta i panowie przedniejsi z całego państwa, zło żyli sejm narodowy, zwykłym porządkiem, i pod przewodnictwem Xiążąt: Kiejstuta i Lubarta, stosownie do woli zmarłego Monarchy, Jagełłę, podnieśli na tron Wielko - Xiążęcy i koronowali mitrą Gedymina, roku 1377, jako najstarszego z synów Olgerda, rodzących. się z Julianny ( 1 ), liczącego w tej porze lat wieku 26. W rzeczy samej, z porządku rodzeństwa on był najbliższy do tego: albowiem z braci, rodzących się z Maryi, trzech

---------------------------

(1) Stryjkowski: str. 427.

S. 242

już nie żyło; Andrzej na Połocku panował, i podług stosunkow swych z Rusią, stał się obcym dla narodu Litewskiego Xiążęciem Korygełło i Buttaw, z przyczyny rokoszu, prawo swe do dziedziczenia utracili. Wielka Xiężna Julianna, przeżyła męża i przez wpływ swój, który miała nad nim, tembardziej skłonie go mogła do naznaczenia jej syna tronu następcą. Przy tem wszystkiem, Jagełło celował nad całem rodzeństwem swojem przymiotami i ciała i umysłu. Xiąże Kiejstut, luboby mógł mieć prawo do następstwa po bracie, według starożytnego zwyczaju, lecz umiarkowaniem zawsze się rządząc, wolał poprzestać na swojem dostojeństwie i tej powadze, jaką mu czyny jego wojenne zjednały i starszeństwo familijne nadawało. Xiąże ten, nie tylko sam pierwszy uległość i posłuszeństwo nowemu Wielkiemu Xiążęciu zaprzysiągł, ale całą familią Wielkoxiążęcą i wszystkich Xiążąt i panów do tego nakłonił przykładem swoim. Nie ma wątpliwości, że Olgerd zobowiązał ku temu przed śmiercią swoją Kiejstuta i włożył na niego dług przyjaźni braterskiej, aby radą i pomocą wspierał Jagełłę. Gdyż z pierwszych lat panowania jego, w przeciągu których trzymał się nakazow ojcowskich, widzimy szczęśliwy wpływ Kiejstuta z samych pomyślności, tę epokę otaczających, dość trudnych z siebie i niebezpiecznych.

S. 243

1302. R. 1378. Rokosz Xsiążęcia Andrzeja.

Prawda, że Wingolt (1) Andrzej, miał swoję udzielne uposażenie na Truczewsku, dzierżał Połock, Pskowskim się liczył Xiążęciem, a przeto był więcej w stosunkach z Rusią, niżeli ojczystą krainą; jednakże podług starszeństwa urodzenia, on był najbliższym do tronu Wielkoxiążęcego. Lecz wola wyraźna ojca i zgoda zgromadzonych panów, uchyliwszy to prawo, przez wyniesienie na godność najwyższą młodszego brata Jagełły, ubliżyły niejakoś sławie i znaczeniu jego. Andrzej na tem się zgromadzeniu nie znajdował, jak można dostrzedz ze Stryjkowskiego; nie przeto jednak był władnym wypowiadać posłuszeństwo władzy naczelnej, w narodzie, i tem samem odrywać od ogółu państwa, Xięztwa przez siebie rządzone: bo tem niepoprawiał ubliżenia swej sławie, ale ją bardziej uniżał, ogłosiwszy się nadto za pretendenta do tronu Wielkoxiążęcego. Te rzeczy wszelako zaginęły w szczegółach swoich, tylko się przypominają przez skutki spamiętane w dziejach naszych; wiemy bowiem, że pierwszym czynem wojennym Jagełły było poskromienie rokoszu Xiążęcia Andrzeja: on został pozbawiony Trubczewska i Połoc-

----------------------------

(1) Takie miał imie litewskie podług kroniki rękop. Lit. Bych. str. 42.

S. 244

ka, przymuszony uchodzić do Pskowa, zaprzysiądz przyjaźń Rusinom i nienawiść przeciw Ojczyznie własnej Lecz w Pskowie nie wiele miał życzliwości ku sobie, przeto się udał do Moskwy i, wszedł do służby Wielkiego Xiążęcia Dymitra (1).

1303. R. 1378. Napady Krzyżackie.

Co się tyczy Krzyżaków, ci nie zaniechali próbować szczęścia, pod chwilę zaszłych wydarzeń w Litwie. Nasamprzód z początkiem roku 1378, Marszałek zakonny robił wycieczkę do Litwy; po nim Kommandor z Balgi, następnie Kommandor z Osterode, Burchard Mansfeld, oba do Rusi Litewskiej, ostatni zaszedł aż pod Kamieniec To znowu rządca Insterburski, znajomy rabownik, Wigand Baldersheim, za lewym brzegiem Niemna osady Za-puszczańskie pustoszył. Po tych nabiegach, przybycie Xiążęcia Lotaryngii Alberta, w siedmset koni rycerstwa, było powodem, że Wielki Mistrz wysłał znaczny oddział wojska pod chorągwią Świętego Jerzego i dowództwem Kommandora z Ragnity. Kuno Hattenstein, w okolice nadniemnowe, on polem poszedł w górę prawym brzegiem Niewiaży, zwiedził przyległości Łabunowa, zawrócił ku Ejragole i na tej drodze zabrał sześć wozów kupieckich z towarami; powojował dość wło-

-------------------------

(1) Latopisiec Daniłowicza: str. 192.

S. 245

ści, pomordował ludzi niewinnych i bezbronnych, w końcu bez przeszkody wrócił do Pruss. Wkrótce zatem Marszałek zakonny, prowadził gości zagranicznych do Litwy, którym i Xiąże wzmioniony towarzyszył. Szły te kupy na rabunek wetrzech oddziałach: jednym sam dowodził Marszałek, drugim Wielki Kommandor, Ridiger Elner, trzecim Kommandor z Osterody. Rzuciły się wszystkie przez kraj Zapuszezański ku Niemnowi, aby w różnych punktach Xięztwo Kiejstuta najechać, porabowały pod Dorsuniszkami, Olitą i Przełajami; lecz prędko na powrot odeszły. W innej jeszcze wyprawie znajdował się Xiąże Leopold Austryi, brat wspomnionego wyżej Albrechta, towarzyszony przez Hrabiego Kliwii; podróż ta rabownicza była świetną, pod chorągwią Świętego Jerzego, odbyła się na Zmójdzi, przez zwiedzenie okolic Widuklow, Kalniaw i Tromen, trwała sześć dni i zakończyła się jak zazwyczaj ( 1 ) na rabowaniu, paleniu, morderstwach, wystawności teatralnej przy pasowaniu na rycerzy w ziemi pogańskiej, w obliczu warownego grodu, nakoniec na pijatyce i zostawieniu wszystkich pieniędzy w skarbcu Malborskim.

1304. R. 1379.

Jednakże nie na tem się tylko ogra-

------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 287 - 289.

S. 246

niczały zamiary Zakonu: on powziął jakaś nadzieję, obszerniejsze widoki zapowiadającą, gdyż to rzeczą wcale nową się widzi, siedm wypraw znaczniejszych w jednym roku wykonanie, a do lego jeszcze nowszym przykładom w dziejach, miał w tej samej porze Zakon wojsko zaciężne za pieniądze ( 1 ). Niewątpliwie tuszono w Malborgu wielkie korzyści, z odmian zaszłych w Litwie po śmierci Olgerda wyniknąć mogące dla Zakonu, może z lej strony, ze tak liczne rodzeństwo domu panującego, nie. potrafi się zachować w pokoju i wojna domowa zrujnuje to państwo, do której mniemali niechybnie prędzej doprowadzić Litwę, cisnąc ją usta licznemi napadami. W tym celu Marszałek zakonny, w pierwszych miesiącach roku 1379 rozpoczął działanie, wycieczką w okolice Łabunowa, przeszedł Niewiażę, odwiedził Żejmy i aż nad brzegiem Wilii stanął. Ztamtąd powrócił znowu w tymże kierunku i dalej poszedł ku zachodowi, aż pod Romain i Ejragołę, po czem z mnogą zdobyczą odszedł do Pruss. Następnie Kuno Hattenstein z Insterburga wyszedłszy inną stronę Żmójdzi odwiedził. Niebawnie znowu Teodoryk Elner, Konnnandor z Balgi, poprowadził silny oddział rabowników w kraje Rusi Litewskiej: przebył Narew, zaszedł pod Kamieniec i Brześć;

------------------

(1)Łuk. Dawid: B . VII. S. 103. Kotzebue: B. II. S. 411.

S. 247

Krzyżak Jan Schonfeld z tegoż, wojska oddziałem porabował okolice Drohiczyna i Mielnika aż po Bug. Korzyścią tej wyprawy było czterysta jeńców, wiele bydła, koni i dalszego mienia chrześciańskich wieśniaków. Mimo tych częstych wycieczek, musiały mniejsze partyę ciągłe czynić napady: gdyż w przeciągu dwóch lat od śmierci Olgerda, cały kraj Zapuszczański, takoż część Rusi za lewym brzegiem Niemna, od granic tego kraju, prawie po sam Bug, okrutnym sposobem opustoszone zostały, zrabowane, zniszczone i wyludnione ( 1 ). Już, więc Krzyżacy przekonali sio, że Litwa Straciła tęgość oporu, krzepkość władzy najwyższej i zbliżała się do katastrofy, jaką jej przygotować nieprzyjaciele usiłowali. Brakło jeszcze działań, które niezgodność familijna, w domu panującym przygotowywać zdawała się, brakło zatargów krwawych z Xiążętami Ruskiemi Ale te nieszczęścia prędzej się nawet zjawiły, niżeli było można oczekiwać.

1305. R. 1379. Napady Ruskie.

Wielki Xiąże Dymitr niecierpliwie znosił poniżenie ojczyzny swojej, którego doznała od jarzma Talarów i zaborów litewskich, pragnął otrząsnąć się zpod pierw-

---------------------------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 289 - 291.

S. 248

szego, starał się odzyskać drugie; w tym celu, albo się bił z Tatarami, albo odbierał od Litwinów, osieroconych śmiercią Olgerda, prowincye i miasta. On jeszcze w roku 1376, zaledwie powziął wieść o zgonie tego Monarchy, złamał przymierze w roku 1373 zawarte, przez wysłanie Xiążęcia Włodzimierza Andrzejewicza i Xiążęcia Wołyńskiego Dymitra Michajłowicza, z licznem wojskiem na zdobycie Rżewa. Zamek był broniony przez Litwinów z wielką odwagą i męztwem, ze po trzydniowem szturmowaniu odejśdź nieprzyjaciel musiał z niczem, opaliwszy podzamcza (1). W obecnym czasie mając u siebie Wingolta Andrzeja, umyślił mu odzyskać jego udział dziedziczny, Trubczewskie Xięztwo, które oddał Jagelło bratu młodszemu swojemu, Dymitrowi Korybuttowi., już posiadającemu udział w Siewierszczyznie na Starodubiu. Andrzej, pod koniec roku 1369, Grudnia 9, wyruszył z Moskwy z wojskiem, napadł na posiadłość brata przyrodniego niespodzianie, skutkiem czego Trubczewski Starodub zajął bez oporu, Xiąże Korybutt, nie opierał się wojskom Ruskim, owszem za zbliżeniem się do ostatniego miasta, wyszedł na ich spotkanie a chlebem i solą, towarzyszony przez żonę i dzieci swoję, oświadczył chęć uprzejmą zostawania pod władzą Wielkiego Xiążęcia Ruskiego. Dy-

-------------------------

(1) Karamzin: T. V. str. 45. Nota 51.

S. 249

mitr, mocno uradowany tem upokorzeniem się syna Olgerdowego, nie tylko przyjął z łaskawością poddanie się, ale go uposażył przez wydzielenie mu Perejesławia Zaleskiego, ze wszelkiemi prawami władzy Xiążęcej, drugiego rzędu (1). Słusznie Dymitr był uradowany tyra wypadkiem, pierwszym jeszcze w dziejach Litewskich: albowiem on był przepowiednią i skazówką, zkąd Litwa upadku swego miała się spodziewać. Historya jest, świadkiem niepojętych dróg przeznaczenia i kolei wypadkow, to podźwigających, to poniżających narody; dla tego drogie są jej nauki i szanowne prawdy.

1306. R. 1379. Napady i szkody Krzyżackie.

Nie wiemy, jak przyjął Wielki Xiąże Litewski te wieści, o oderwaniu znacznej części Siewierza od państwa swojego, lecz nie zostaje wątpliwości, że nie poznał jej znaczenia i wpływu, jaki na dalszą kolej rzeczy wywarła, już choćby przez to samo, że Xiążęta hołdujący z Ruskiego narodu, niechybnie pójdą za przykładem Korybutta, prędzej czy poźniej, kiedy władca Litewski cokolwiek osłabieje w swojem znaczeniu na północy. Tymczasem Krzyżacy nie próżnowali: rządca Insterburski, Jan Surbach, bardzo częstemi wycieczkami rabowniczemi

----------------------

(1) Karamzin: T. V. str. 45. 46.

S. 250

i nieludzkiem obchodzeniem się napastował pograniczne kraje Litewskie. Lud szemrzał, wzywał ratunku, zaklinał o pomoc Wielkiego Xiążęcia, lecz on ani razu jeszcze nie wyciągnął w pole. Nareszcie zestarzały Kiejstut, zapomniawszy na wiek swój, dosiadł konia i na czele pięciuset jazdy, z żywością młodzieńczą, pobiegł przez manowce sobie znajome pod Insterburg, zdobył szturmem warownią i okrutnego Surbacha w więzach zakutego przyprowadził do Trok. Lud żądał ukarania niszczyciela i mordercy; kapłani głośno wołali, aby został spalonym bogom na ofiarę i przebłaganie cieni" tylu niewinnie pobitych Litwinów. Xiąże oparł się temu, zostawując przy życiu jeńca swojego (1). O tej samej porze ponieśli Krzyżacy drugą szkodę: Żmójdzini podesłali do Memla przebranych jakichś ludzi, którzy w dniu umówionym podpalili miasto w kilku miejscach. Gdy się mieszkańcy zatrudniali gaszeniem pożaru, kupa ludu zbrojnego napadła niespodzianie; rycerze i ludzie miescy wystąpili do obrony, którą dzielnie wytrzymywali, lecz tymczasem większa część miasta i zamek warowny stały się pastwą płomieni (2).

--------------------------

(1) Prefectus nomine Joannes Surbach dedit se captivum quem pagani diis sacrificare voluerunt, quia ab eo multipliciter erant offensi, sed rex noluit et in eo laudavit huiusmodi acta. Wigand, ap. Voigt, B. V. S. 291.

(2) Voigt: 1. c.

S. 251

1307. Obejrzenie stanu rzeczy obecnych.

Kiedy się te rzeczy działy, Wielki Xiąże Jagełło, otoczony polubieńcami swoimi, oddawał się uciechom i polowaniu: Xiąże ten, chowany miękko, pieszczoch matki czułej, nabożnej, przesądnej, przywiązanej do ruskich zwyczajow, ale też wiele pokładającej wiary w gusłach Litewskich. Z takiego wychowania, utworzył się charakter Jagełły, ktory przez całe życie dochował. Dobry, ludzki., miłosierny, szczodry, ale słaby w postanowieniach, nie ufny w dzielność oręża, chwiejący się w zdaniach, przyjmujący rady poufalców, nawet przez lenistwo bez rozważenia, równie jak bez porywczości; rad był nieźmiernie gdy go wyręczał kto w pracach gabinetu, i dowództwa w wojsku; lecz nie był szczęśliwy trafić o drazu na ludzi prawdziwie godnych tych posług, gdyż Monarchom nastręczają, się zwykle osoby, nie zawsze po zasług i talentow szczeblach dostępujący wysokości, na której przez nich postrzeżeni bydź mogą, ale najwięcej szczęśliwych dworaków, lub protegowanych przez faworytów. Dzieje nawet nas uczą, że ci tylko z Królow mieli dobrych, życzliwych Ministrów i wojowników znakomitych na czele wojsk swoich, którzy sarni, rzucając się w zamęt prac gabinetowych i wojennych, osiągnęli zręczność, z innego stanowiska przypatrzyć się ludziom. Jagełło nie bywał w o-

S. 252

bozach; rzadko na radzie; dwór jego młodzież, składała; sam jeden Kiejstut zasiadał w radzie z osiwiałą głową. Gorliwy ten miłośnik dobra ojczyzny, surowy postrzegacz dawnych obyczajow, żołnierz, stary, mrukliwy, azatem, cierpki bardziej i coraz bardziej tracił zaufanie i przychylność synowca. Zapewne stary Xiąże miał nie mało powodów do wymówek, zapewne zbyt otwarcie wyrzucał, strofował dworaków i nie podobał się Wielkiej Xiężnie matce, u której że nie miał zachowania, widoczną jest rzeczą, z niektórych pamiątek historycznych, jak niżej obaczymy. Więcej powiemy jeszcze: Xiąże Kiejstut musiał usilnie pracować nad postawieniem Jagełły, w tem znaczeniu u narodu i za granicą, jakie miał Olgerd prawie minio jego samego ; ale napróżno, przewrótni podchlebcy coraz więcej brali górę nad młodym panem, tem więcej mu niesmaków do stryja wrażali. Starzec w ostatku, widząc próżność usiłowań swoich i upadek przeczuwając ojczyzny, religii i błogiego bytu ojców swoich, zamierzał uratować przynajmniej część narodu i świętości ojczyste; na ten koniec powziął był zamiar opuścić nieszczęśliwe sadziby i z ludem wiernym sobie, kapłanami, posągami bogów, unieść ogień wieczny Znicza, w daleką jakąś stronę, osłonioną przed napadami zewnętrznych nieprzyjaciół, i tam założyć nową Litwę, przytułek pokoju, swobody i

S. 253

zwyczajow ojczystych (1). Jednakże napady krzyżackie, tak niezwyczajnie zagęszczone, wszystkich garnęły do Kiejstuta, im się bardziej przekonywano, że on jeden w kraju był tarczą przeciw tym niszczycielom, sam jeden stojąc za liczne wojsko. To jeszcze trzymało na wodzy stronników nowości i Jagełło nie odważał się bydź nieuległym obrońcy ojczyzny. Jakkolwiek więc nieznośnym był u dworu starzec, ale potrzebnym go znajdowano w polu, ubóstwianym od ludu. Jeżeli przeto zamiar, wcale nowego sposobu, o którym dopierośmy mówili, miał w rzeczy samej Kiejstut na myśli, musiał go zaniechać, nie tak trudnością wykonania przeświadczony, jako raczej powodowany miłością ziemi rodzinnej i zniewolony pozorną uległością dworu Wielkoxiążęcego.

1308. R. 1379. Działania krzyżackie.

Przyrodzenie udarowało szczególna czerstwością zdrowia Xiążęcia Kiejstuta: w tych latach, gdy inni ludzie w zgrzybiałość wpadają, on jeszcze miał zapał młodzieńczy do wojny, przytomność umysłu zdrową do rady i dosyć sił fizycznych do pracy. Kiedyż Litwa potrzebowała bardziej walecznego wodza na czele wojsk swoich, jeżeli nie w obecnych oko-

------------------

(1) Długosz: p. 44.

S. 254

licznościach? Kiedyż.....Lecz odgłos trąb krzyżackich i jęki wyrzynanych Litwinów, odwracają uwagę moję w inne strony. Nowy Marszałek, Kuno Hattenstein, wytężył całą usilność na zawojowanie Żmójdzi; widząc zaś, że tego inaczej dokonać nie potrafi, chyba zniszczywszy posiadłości panków tamecznych, z ich rodzinami i mieniem; wyciągnął na czele wojska licznego w postanowieniu tych morderczych zamysłow przyprowadzenia do skutku. Najechał powiaty Pastowski, Gessowski, Łabunowski i Bersdeński, w których z niesłychaną usilnością miecz i ogień w działaniu były. Ztamtąd ciągnął pod Kowno, zbliżał się ku Wilii, gdy odebrał wiadomość, że Xiąże Kiejstut znajduje się w polu z wojskiem licznem i zbliża się na jego spotkanie. Jakoż wkrótce się ukazały przodowe czaty litewskie; lecz, zamiast krokow nieprzyjacielskich, uczyniono z ich strony wezwanie, że Xiąże pragnie sposobem przyjacielskim rozmówić się z Marszałkiem i prosi na zjazd spólny. Wysłany ze strony Niemców Kommandor z Balgi, uczynił zwykłe przygotowanie do widzenia się. Zjazd odbył się na jakiejś wyśpie śród rzeki Wilii. Mie mamy szczegółow tego zdarzenia: to tylko pewna, że szło o wymianę jeńców, i przygotowano wstęp do zawrzeć się mającego pokoju z Zakonem (1).

-----------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 292. 290, podług Wiganda.

S. 255

1309. R. 1379. Przymierze pokoju.

W rzeczy samej, pod koniec lata roku 1379, Wielki Mistrz w towarzystwie urzędników Zakonu, przybył do warowni swojej, zwanej Rhein, zkąd przez jezioro Talter i Spirting wodą udał się do Johannisburga; tam zaopatrzywszy się w rzeczy do stołu swego potrzebne, stanął lądem nad brzegiem Narwi. Przybyli Xiążęta Litewscy: Jagełło i Kiejstut; po wzajemnem z nimi naradzeniu się przyjacielskiem, przystąpili do układow o pokoj. Xiążęta wymagali przymierza pokoju, rozciągającego się do wszystkich krajow w ogólności; jednakie Krzyżacy, złożyli się przyczyną niemożności uskutecznienia tego względem krajow Litwy właściwej i Żmójdzi, ponieważ z ludami, u których religia pogańska jest panującą, zabroniono im pokoj zawierać, lub wchodzić w stosunki, nakazujące zawieszenie broni. Co się zaś tycze Rusi Litewskiej, ten kraj, będąc chrześciański i w nadziei zjednoczenia się z Rzymskim Kościołem, uważać się może za przyjacielski, względem tego przeto kraju przystają na pokoj. To znowu Xiążęta Litewscy nie przyjmowali przymierza pokoju, w ogóle na wszystkie kraje Zakonu rozciągającego się, lecz tylko odpowiednie obszerności powiatow ruskolitewskich, przymierzem objętych. I na tej osnowie stanęła zgoda między Wielkim Mistrzem i

S. 256

Xiążętami Litewskiemi, umówiono dzień do zawarcia urzędowego traktatu w Trokach. Na który czas przybyli Krzyżacy, Wielki Kommandor Ridiger Elner, Marszałek Kuno Hattenstein, Kommandorowie: z Balgi Teodoryk Elner i z Brandenburga Günter Hohenstein; z tymi zawarto traktat w następnej treści: "Między pewnemi krajami Wielkiego Xiążęcia Litewskiego Jagełły i Xiążęcia Trockiego Kiejstuta, oraz między niektóremi do Zakonu Niemieckiego należącemi: a mianowicie między powiatami Wołkowyskim, Surażskim Drohickim, Mielnickim, Bielskim, Brzeskim, Kamienieckim i krajem koło Grodna leżącym z jednej, a zaś między krajami Osterody, Ortelsburga, Allensteinu, Gunlauken i Seeburga z drugiej strony, zawiera się pokoj, trwać mający lat dziesięć, w ten sposob, że ani w tych, ani w tamtych powiatach i ziemiach, nie powstaną żadne zniszczenia, napady łotrzyków (Struterie), albo jakie bądź uszkodzenia mieszkańcom tamecznym; wszelako obywatele tych krajow nie wyłączają się od obowiązku służenia w wojnach, tak xiążęcy Xiążętom, jako też zakonni Zakonowi, oraz we wszelkich wyprawach wojennych do dalszych krajow, tem przymierzem nieobjętych, Pruss, Rusi albo Litwy. Dla krajow Ruskich zostawuje się wolność w puszczach im przyległych i krajowi Grodzieńskiemu, biorąc na milę wyżej Przełomki i

S. 257

wściąż nad Niemnem aż ku powiatowi Wołkowyskiemu, sześć mil za lewym brzegiem Niemna ku Prussom polować i ryby łowić, oraz szałasze myśliwskie stawiać, toż samo i dla pruskich, traktatem objętych, ziem, na tę sarnę odległość od granicy ma służyć. Następnie dozwala się krajom przymierzem objętym, na granicach swoich wsie zakładać, zaniki nowe budować, które pod warunki tego samego pokoju podciągnione bydź powinny. Jeżeli człowiek, obcy do pomienionych krajow zaszły w gościnę, ujęty będzie, należy go podług jego głowszczyzny okupić (1). Nie może wojsko żadnej strony, przez kraje przymierzem objęte, przeciągać. Gdy zaś przechodząc mimo ich granic popełni jaką szkodę w ludziach, bydle, zbożu, budowlach, powinien będzie właściciel wielkość szkody swej dokładnie oznaczyć i za to od strony przeciwnej wynagrodzenie otrzyma. Zabitych ludzi opłacić mu należy, podług ustanowionej prawem, w tym kraju głowszczyzny. Ten pokoj powinien bydź przez lat dziesięć trwale i. mocno zachowany. Dat. w Trokach 1379, w dniu Ś. Michała." Pieczęcie przy autentyku wydanym Krzyżakom: Jagełły, Kiejstuta, Witolda i Langwenia (2). Słusznie postrzega dziejopis pruski, P. Voigt,

---------------------------

(1) Z tego widać, że cena głowszczyzny podług różnicy stanu, tak w Litwie, jak w Prussach zdawna była w użyciu.

(2) Ten traktat dochowuje się w oryginale, w Królewiec-

S. 258

że ten traktat nowy i pierwszy w swoim rodzaju, między Litwą i Krzyżakami zawarty, ma w sobie coś szczególnego i zadziwiającego, oraz ważne pobudki obustronne, tak dla Krzyżaków, którzy nie powinni byli według powołania swojego z pogańskiemi Monarchami wchodzić w przyjaźne stosunki, jako też dla Xiążąt Litewskich, którzy sami pierwsi byli powodem do zawarcia przymierza. Lecz obok powyższych uwag naszych, nie można zamilczeć powodow zrachowanych przez spomnionego dziejopisa: "Nasamprzód, powiada on, przymierze się ściągało do takich krajow, które z polowania, rybołowstwa i chowu trzód, oddawna najwięcej się utrzymywały i pod tym względem zamieszkiwane były; należało przeto posiadanie tych ziem zabezpieczyć mieszkańcom, iżby ci zupełnie się ztąd nie wynieśli i ogołocone z ludzi ziemie, w zupełne się nie obróciły pustynie. Powtóre zbojecka i rabownicza wojna, zaledwie gdzie

----------------

kiem Tajnem Archiwum, Szuflada 52, N. 3, w języku niemieckim. Pieczęcie Jagełły i Langwenia mają napisy Ruskie: Kiejstuta: S. Kynstutie dux de Trocken. Witolda: S. Ducis Vitaude. W Hist. Prus. Baczko wydrukowany cały B. II. S. 231. Co się tycze poprzedzającego jakby tę epokę podbicia Żmójdzi i odpadnienia: u Łuk. Dawida: B. VII. S. 109. Zkąd u Baczko B. II. S. 185 i u Kolzebue: B. II. S. 224. To są bajki z wymysłu własnego Grunawa T. XIII. c. f. wrzuconego, gdy rzecz ta żadnym dowodem dyplomatycznym stwierdzić się nie daje: powiada P, Voigt: B. V. S. 295.

S. 259

z taką pewnością i takiem powodzeniem bydź mogła prowadzoną, jak w tych S.ch, gdzie wielka puszcza ( mil dwanaście w szerz ), pomiędzy obustronnemi krajami ciągnąca się, dla każdego czatującego nieprzyjaciela i dla niebezpiecznego ludu łotrzyków, zawsze pewne kryjówki nastręczają, w których z trudnością ich ścigać i z którego chciwi zdobyczy partyzanci, raz w tę, drugi raz w inne część kraju wypadać mogli. Potrzecie: zapewne obie strony życzyły sobie dziką wojnę rabunków i zniszczenia zakończyć, albo przynajmniej w ciaśniejszych zamknąć granicach. Xiążęta Litewscy pragnęli tego z powodów potrzebnej spokojności w kraju, na którego czele młody Wielki Xiąże Jagełło. znajdując się, niepewny jedności między braćmi i stryjami swoimi, zagrożony ze strony Rusi, chwiejącą się jeszcze ręką trzymał wodze państwa. Wielki Mistrz ze swojej strony długiem doświadczeniem przekonany o bezkorzystności urywkowych bojów, rad byłby nazawsze je zaniechał i przeto jakąkolwiek tamę im położyć nie wahał się, gdy obok tego zostawował sobie wolne pole do walki z powinności rycerstwa zakonnego z poganami, w krajach prawdziwie pogańskich. " Do tego przydać należy, ze Henryk Kniprode, w mądrej doświadczeniami starości, pojmował należycie wyżej wymienione, albo tym podobne zbliska powody do pokoju. Xiąże Kiejstut,

S. 260

starszy wiekiem, doświadczony niemniej i wiedzący rzeczy wewnętrzne swego kraju, z których łatwo następstwa smutne przewidywał, w razie śmierci swojej, gdyż z familii xiążęcej nikogo w dzieie rycerskiem doświadczonego nie było, znający słabość charakteru Jagełły, nie mógł nic mędrszego nad to przymierze pomyśleć: ztąd zobopółna zgoda między starcami; ztąd dane sobie słowo rozejmu na czas niejaki i względem krajów litewskich, których w piśmiennem przymierzu pomieścić nie wypadało. Przynajmniej tak domyślać się należy z następnych okoliczności, które opowiadać mamy.

1310. R. 1380. Duma Jagiełły.

Po zawarciu tego pokoju, Wielki Xiąże Jagełło cały się oddał rozrywkom i zabawom na łonie roskosznego dworu swojego, co wprowadziło go w matnią podchlebców, łudzących doradców i nieuważnych przyjacół. Oni mu wyobrażać musieli samowładztwo nad całą Litwą, potęgę, wielkość, niezawisłość od stryjów. Młody Xiąże słuchał ich. zawierzał i w uniesieniu dumy swojej począł się Królem Litewskim tytułować ( 1 ); te urojenia wielkości, zaślepiły skądinąd najlepsze serce mającego Monarchę Litewskiego, że im poświęcił święte obowiązki pokrewieństwa i dobra ojczyzny.

----------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 360.

S. 261

1311. Wojdyłło.

Pomiędzy faworytami Jagełły, był niejaki Wojdyłlo, człowiek nizkiego urodzenia, wyrobnik xiążęcy; służył w początkach w piekarni nadwornej, tojest: był chlebopiekiem; potem wpadł jakoś we względy Wielkiemu Xiążęcia Olgerdowi, przez co wszedł w służbę pokojową i następnie został przy jego boku łożniczym, czyli sługą podającym wodę do picia i uścielającym łoże sprawowaniem się dobrem, otrzymał większe łaski, że go do wyższych posług dworskich i następnie urzędów państwa posunął stary Olgerd; w epoce zaś jego śmierci, był człowiekiem znaczącym i dzierżawcą lidzkim. Wielki Xiąże Jagełło upodobał sobie tego dworaka do tyla, że we dwa lata po śmierci ojca, wydał za niego siostrę swoję Maryą, wdowę po Ruskim Xiązęciu jakimś Dawidzie ( 1 ). Stary Kiejstut, gdy się dowiedział o tem. ożenieniu Wojdyłły. mocno był urażony, że synowica poszła za człowieka, z tak nizkiego urodzenia pochodzącego. Musiał narzekać otwarcie, naganiać, wymówki robić i matce i bratu i samej Maryi; to więc było głównym powodem zmowy przeciw temu Xiążęciu (2).

------------------------------------

(1) Latopisiec Daniłowicza: str. 30 mylnie mówi, że Xiężniczka Marya po śmierci Wojdyłły, poszła za Xiążęcia Dawida. gdyż źródła z ruskich kronik przeciwnie utrzymują.

(2) Kronika ręk. Litew. Bych. str. 35. 54.

S. 262

1312. R. 1380. Knowanie zdrady przeciw Kiejstutowi.

Wojdyłło nasamprzód potrafił wmówić Wielkiemu Xiążęciu, naśladowanie przykładu Dymitra Iwanowicza, Wielkiego Xiążęcia Ruskiego, w niechętnem podzielaniu władzy najwyższej z Xiążętami krewnymi, wystawiał mu nie bezpieczeństwo, grożące ze strony Kiejstuta, który, tyle mając wpływu w kraju i pomiędzy familią xiążęcą, nie zaniecha prędzej czy poźniej, całym sterem rządu zawładać i Wieiko-Xiążęcą dostojność dla syna swojego zabezpieczyć; w takim razie mogą najzgubniejsze wypadki dla Jagełły wywiązać się; żeby zaś temu zapobiedz, przekładali doradzcy nierozważnemu Xiążęciu, wejśdź w stosunki z Krzyżakami przeciw Kiejstutowi, aby na każde zdarzenie mieć silną podporę. Takie były doradzania Wojdyłły i stronników nieprzyjaznych Xiążęciu Trockiemu, jak podają nam dzieje; lecz wypada się domyślać, że ktoś z agentów skrytych od Krzyżaków, zapewne Inflanlskich, utrzymywany w Wilnie, dopomagał do tych projektów: albowiem postrzegamy Zakon Krzyżacki, jakby z przygotowania działający. Cokolwiek bądź, Jagełlo dał się powodować radom Wojdyłły. Wyprawił się ten doradzca cichaczem do Malborga w tytule posła, z przełożeniem zawarcia związków sekretnych z. Zakonem odrębnie od Kiejstuta interesow. Wielki Mistrz przystał

S. 263

z ochotą na wszystko: wiedział bowiem już o wszystkiem: uczyniono poprzednie umówienia się, naznaczono czas, miejsce, osoby do traktowania z samym Jagiełłą, na zasadach stosunków sekretnych, z Mistrzem Inflantskim przed kilką miesiącami zawartych, które się odnosiły do zawieszenia broni, wyłącznie z wojskami tylko Jagełły, nie obejmując w to Xiążęcia Kiejstuta i należących do rządow jego Żmójdzinów ( 1 ). Nie zaniedbali Krzyżacy przybydź na czas umówiony, opatrzeni plenipotencjami do działania. Wielki Kommandor Elner, Główny Szpitalnik Ulrych Ficke, Wojt z Dyrszawy i niektórzy jeszcze. Jagełło z Wojdyłłą i zaufanymi dworakami swoimi, wezwali Witolda i Iwana, syna i wnuka Kiejstutowego ( 2 ), niby na łowy, ułożone z gośćmi zagranieznemi. Zjechali się na granicy puszczy pod Dawidyszkami. Wielki Kommandor wydał spaniałą ucztę i było wiel-

---------------------------------------

(1) Ah istis vero pace et Treugis Rex Keystuten, sui et terrae suae et illi de Samaythen omnine esse debeant exolusi, ita quod nullas pacem et Tregas inter praedictas Regem et illas Samaythen volumus obtinere. Powod był ku temu, że Jagełło był chrześcianinem i kraje swoje miał zamiar zjednoczyć z wyznaniem łacińskiem, Kiejstut zaś i Zmójdzini trwali przy poganiźmie. Ten traktat Datum in Castro Rigae A. D. 1380 feria proxima, qua cantatur oculi post Duminicam, znajdował się w oryginale w Archivum Koronnera; Cromeri Index. N. 502. Takoż Codex dipl. Reg. Polon. T. V. N. LVIII. p. 81. obaczyć poprawy u Naruszewicza T. VII. przypis 74 do xięgi II.

(2) Iwan syn Patirga. § 1265.

S. 264

kie polowanie przez dni kilka. Tymczasem osoby zaufane traktowały sekretnie o przymierzu, o czem zapewne Witold i Iwan wcale nie wiedzieli, chociaż z pozoru zdawali się wpływać do najsekretniejszej narady. Ułożone i pieczęciami stwierdzone dyploma przymierza, było w takiej treści: "Wielki Xiąże przyrzeka Zakonowi Niemieckiemu w Inflanciech i Prussach całkowity pokój i bezpieczeństwo dla krajów i ludzi; jeżeli zaś będzie Zakon ciągnąć do krajow Kiejstuta, albo jego dzieci, na ich opustoszenie, a Wielki Xiąże wojsku swojemu w pole wyciągnąć każe, pokoj przez to nie będzie pod żadnym względem zerwanym; tylko nie powinien wdawać się w żadne zajścia wojenne z Zakonem, ani wojskom jego żadnej krzywdy nie czynić. Jeńcy z wojska zakonnego, natychmiast i bez okupu wydanymi bydź mają. Jeżeli wojownicy Zakonu, przez niewiadomość, z posiadłości Kiejstuta wkroczą do krajów Wielkiego Xiążęcia i tam szkody jakie uczynią, albo jeńców zabiorą, przez to pokoj naruszonym nie będzie, a jeńcy takowi bez okupu wydani zostaną. Żeby jednak to porozumienie jawnem nie było, należy tak robić, aby rozumiano, ze się okup za jeńców zapłacił.'' Data tranzakcyi: na polu pod Dawidyszkami, roku pańskiego 1380, w oktawę Bożego Ciała ( 1 ). Rze-

--------------------------------------------

(1) Tranzakcya pisana w języku niemieckim, z pieczęcią. Jagiełły, przywieszoną na jedwabnym sznurze, znajduje się

S. 265

czy tak były obłudnie nakierowane, że Jagiełło nie mógł ściągnąć podejrzenia Kiejstuta na czynność swoję, gdyż miał przy sobie niby świadków osoby jego domu, niby w innym celu i dla samej zabawy mu towarzyszące, tymczasem przeciwnicy tego Xiążęcia rozumieli rzeczy prowadzić najskuteczniejszym sposobem do zamiarów swoich dopięcia, tojest: zgubienia Kiejstuta i jego rodziny, za pomocą Krzyżaków, owładania sterem rządu, a w ostatku pozbycia się ich wpływów. Ci znowu wygrywali niezmiernie wiele: gdyż zabezpieczywszy uprzednim traktatem, znaczną cześć posiadłości swoich od napadu, łatwiej mogli się pilnować nad Szeszupą i Niemnem, przeciw Kiejstutowi; drugim zaś traktatem uwolnili się od połowy potęgi Litewskiej, przeciw sobie wyciągnąć w pole mogącej; nadto jeszcze z łatwością nastąpić mogła wojna między synowcem i stryjem w którejby Zakon uczestniczył. Zawsze przeto państwo Kiejstuta upaśdź powinno, i swym upad-

-----------------------------------------------

w oryginale w Tajn. Archiw. Królewiec. Szufl. 52. N. 4. drukowana u Baczko. B. II. S. 253. Kopia starej dały in Ced. Olivi, i. MS. p. 182, w Stats Arch. Berlińskiem. Spomina o tem przymierzu kronika Ręk. Lit. Bych. str. 44. Długosz Lib X p. 62. Stryjkowski: str. 428. Kojałowicz: p. 358. Łuk. Dawid. B. VII. S. 117. Wigand plącze daty i mówi o dwóch przymierzach jednoczesnych, zapewne z Inflant. i Pruss. Krzyżakami. De Wal. T. IV. p. 5. mylnie tylko do Inflant odnosi, cf. Voigt: B. V. S. 556.

S. 266

kiem przygotować upadek dla reszty Litwy i zawsze z korzyścią dla trzeciej strony, którą nie mógł bydź kto inny, prócz Krzyżaków. Szło im widać najwięcej o to, aby Xiążąt w wojnę z sobą uwikłać, pozbydź się Kiejstuta, przez pośrednictwo jego nieprzyjaciół Litewskich, a później, łatwoby się znalazły powody do dalszych przedsięwzięć, którym zapewneby końca nie położyło jego posiadłości całkowite nawet zagarnięcie. Dajmy, że stronnicy Wojdyłły, zawierając te traktaty, bynajmniej nie sprzyjali temu zamiarowi, ani go dopuścić do skutku chcieli: bo wchodząc w Iakie stosunki, naturalnie ich zgubne następstwa dawały się przewidywać; lecz oni mieli prosty wybieg, to jest: zerwanie przyjaźni z Krzyżakami, wraz po upadku Kiejstuta, jak to i rzeczy następne objaśnią.

1313. R. 1380. Bitwa na polu Kulikowem.

Wywiązała się wojna między Dymitrem Wielkim Xiązęciem Ruskim, a Mamajem, jednym z najdumniejszych władaczów Mogolskich. Pierwszy, zniecierpliwiony wymaganiami Hana, rzucił się do oręża i nad brzegami rzeki Wozy roku 1378, pokazał przykład ziomkom swoim, że i Tatarów zwyciężać można. Jednakże Mamaj potężnie się uzbrajał przez dwa lata; naresztę pod jesień w roku 1380, zebrawszy tłumy swoich ludzi, zgromadziwszy sprzymierzeńców: Połowców, Turków Starażskich, Czerkiesów, Jas-

S. 267

sów, Burtuków, tojest: Kaukazkich ludów nawróconych do wiary żydowskiej, Ormian, a nawet i Genueńczyków Krymskich. Nadto wysiał poselstwo, zapraszające Wielkiego Xiążęcia Jagełłę do uczęstnictwa w pewnem, jak mniemał, zawojowaniu Rossyi na nowo, której mu połowę odstepował. Drugim sprzymierzeńcem był Xiąże Razański Oleg, zawzięty nieprzyjaciel Dymitra, temu takoż połowę Rossyi oddawał szczodry Mamaj. Jagełło chwycił się tego wezwania, raz, że rokoszanin i pretendent Wiagolt Andrzej oraz Dymitr Kurybutt bracia, protegowani byli przez Wielkiego Xiążęcia Dymitra, zkąd przewidywały się niepokoje dla kraju; drugi raz, że bezpieczeństwo i korzyści Litwy koniecznie wymagały poniżenia Wielkiego Xiążęcia Rusi ( 1 ). Znieśli się nawet z Olegiem, który wysłał bojara swojego do Wilna, dla umówienia się, aby na początku Września wojska Litewskie były gotowe połączyć się z Razańskiemi nad rzeką Oką. Mamaj ciągnął w tej samej porze, lecz opieszale, czy to, ze niezupełnie ufał swoim wodzom, którzy go w rzeczy samej potem zdradzili, poddawszy się Taktamyszowi, czy się oglądał na posiłki Litewskie i Razańskie, które bardzo się zwolna ruszały i nie po-

------------------------------------

(1) cf. Latopisiec Daniłowicza: str. 192 - 196. Przypisy wydawcy.

S. 268

łączały się z sobą, jakby należało. Zdaje się Jagełło i Oleg skrycie myśl jednę mieli, aby zaczekać jak uda się Tatarom: z gotowego się obłowić i mieć korzyść bez straty; wiedzieli bowiem o wojsku zgromadzonem przez Dymitra, o zapale narodu, dzielnych dowódzcach i środkach należycie przygotowanych. Ta przezorność pokazała się niepróżna: gdyż przy Dymitrze było szczęście, gorliwa usługa i rada wyborna. Wojsko ruskie szło prędkiemi marszami ku Donowi; lecz nad brzegiem tej rzeki stanąwszy, wodzowie niepewnego byli zdania: czy iśdź za Don, lub oczekiwać Tatarów; podówczas Xiążęta Litewscy, Andrzej i Dymitr Korybutt, doradzili, aby się przeprawić: ponieważ i nadzieja ucieczki niepewnej wiary półkom niektórym zagrodzi się i przez pośpiech nie dopuści się połączyć Litwinom z Tatarami; nadto przekonamy, rzekli, nieprzyjaciół naszych, że się ich niebojemy, i dodamy serca wiernym półkom naszym. Dymitr usłuchał tej rady i ona zbawienną się pokazała. Jagełło był o piędziesiąt lub mniej werst od miejsca przeprawy za Don, Oleg z drugiej strony nadciągał; gdyby wiec zwłoka w wojsku ruskiem, pozwoliła posunąć się nieprzyjaciołom na przód, ono byłoby okolone. Tak więc, stopiedziesiąt-tysiączna armia jeszcze i niepewnych nadziei niektóre zastępy mająca, byłaby otoczona przez dwa lub trzy razy liczniejszego nie-

S. 269

przyjaciela, w tym razie, kto wie, coby sio z Moskwą i Rossyą stało. Dymitr poszedł na przód śmiało, stoczył krwawą bitwę 8 Września roku 1380, na równinie zwanej, Pole Kulikowe, w blizkości rzeki. Nieprawdy, które do dwóchkroć sta tysięcy, jak mówią, trupa zawaliło szeroko. Jagełło dowiedziawszy się o pokonaniu Tatarów i szybkiej ich ucieczce, śpiesznie powrócił do swego kraju, tak, że wysłana za nim pogoń doścignąć nie mogła. Oleg Razański. ze swoimi stronnikami uciekł do Litwy i czas niejaki przebawił, nim się z Dymitrem pojednał (1).

1314. Postrzeżenia.

Następne okoliczności, towarzyszące Wielkiemu Xiążęciu Dymitrowi, nie dopuściły mu wstąpić w szranki z Jagełłą, owszem skłonić musiały obie strony do wzajemnej neutralność i względem siebie, bydź może i przymierze jakie zawierali, o którem świadectwa zaginęły, gdyż się domyślać o niem wypada z powrotu Dymitra Korybutta do Litwy, właśnie po zwycięztwie nad Tatarami. Jagełło znajdował się u celu życzeń swoich, to jest: w pokoju z sąsiadami i roskosznej próżnowaniu, ani się nawet oglądał na to, że wystawując Xiążęcia stryja na ofiarę stronnictwa za-

----------

(1) Latopisiec Daniłowicza: 1. c. Karamzin: T. V. str: 53-69

S. 270

wziętego, przybliżał smutną katastrofę dla sławy i ojczyzny swojej.

1315. R. 1381. Napady Krzyżackie.

Krzyżacy z Nowym Rokiem doczekawszy się pory wyprawom sprzyjającej, poczęli urządzać swoje działania przeciw Xiążęciu Trockiemu i Żmójdzkiemu, Kiejstutowi. Na ten koniec, Kommandor z Ragnity, Wigand Baldersheim wpadł na Żmójdź i na mil sześć wkoło Pastowa powojował włoście; miał on z sobą zagranicznych gości, z których dziewięciu passował na rycerzy. W pierwszym takoż miesiącu roku 1381, Mistrz Inflantski, z drugiej strony Żmójdź plądrował, siedmset jeńców i mnóztwo koni w zdobyczy uprowadził. Następnie ukazała się jeszcze większa wyprawa: Marszałek Kuno Hattenstein i Wielki Kommandor Ridiger Elner. w znacznem towarzystwie rycerstwa zakonnego i zagranicznych przybylców, między którymi znakomitych wiele było osob; szczególnie Markhrabia Badeński, na czele wojska licznego, wkroczyli przez Wejgow ku Niemnowi, który przebywszy w okolicach Rumszyszek, poszli ku rzece Strawie, uderzyli potem, na Dorsuniszki, lecz mieszkańcy, spaliwszy podzamcze, uciekli już byli, następnie posunęli się w górę biegu Niemna, obiegli warownię Nauenpille dnia 14 Lutego, do której z dział prochem (Bombardae) mocno strzelali, że załoga, przestraszona nowem

S. 271

zjawiskiem strzelby i jej skutkiem, wkrótce poddała się z całą ludnością, której było trzy tysiące głów, pod warunkiem przyjęcia chrzstu i przeniesienia się do Pruss. Po zniszczeniu całkowitem warowni, wojsko się udało pod Łaukiszki w jednym oddziale; drugi poszedł pod gród warowny Sunnenpille, wszędzie ogniem i mieczem zniszczenie rozpostrzeniając; na widoku tego grodu Markhrabia Badeński przyjął passowanie na rycerza. Po czem powróciła wyprawa bez żadnej przeszkody do kraju, przez cały czas w polu wojska Litewskiego nic widziawszy. Wielkie to było powodzenie, zwycięztwo znamienite, gdyż bardzo starożytną rezydencya władaczów Litwy zniszczono, warowną i pod dawne lata, za niedobytą uważaną; dla tego Wielki Mistrz polecił po całym Zakonie i zależących od niego kościołach, zanosić publiczne dziękczynienia Bogu, za szczęśliwe udanie się wyprawy. Niebawnie Marszałek powtórnem wtargnieniem zagroził państwo Kiejstuta; nawiedził Gessow, Łabunow i aż ku Wilii brzegom się zapędził. Tam przyszło do rozmówienia się z tym Xiążęciem, względem zamiany jeńców. Za powrotem do Pruss, znalazł zagranicznych ochotników, których poprowadził na nowo do Litwy i znowu okolice Nauenpille popustoszył (1). Jeszcze stary Xiąże Kiejstut

---------

(1) Voigt: B. V. S. 357 - 560.

S. 272

nie dochodził przyczyny, dla czego Krzyżacy tak się czynnie krzątają około pustoszeń wyłącznie jego posiadłości, wcale nie przechodząc w granice powiatów do Jasełły należących. Postanowił zaprobować odwetu; mimo wiek swój podeszły, stanął sam na czele wyprawy. W największej cichości zbliżył się do granicy Pruskiej i wpadł w okolice Welawy; lecz Wojt Samlandzki i rządca z Taplawy, z licznem i dobrze przygotowanem uzbrojeniem, stawili tamę dalszym postępom, że się cofnąć musiał, uprowadzając jednakże pięćset jeńców z sobą. Wprędce potem chciał Xiąże poprawić to niepowodzenie w drugiem miejscu; na ten koniec wtargnął do Pruss, przebył rzekę Inster i z prowincyi Nadrawskiej posunął się ku rzece Dejmie; tam znowu zastąpił mu drogę, sam Marszałek z doborem rycerstwa i do cofania się zmusił. Zaledwie przeszedł w kraj Zapuszczański, gdy Kommandor z Ragnity, przebiegł w poprzek drogi iścia jego, jakby chcąc mu przeciąć odwrot; lecz nie ważył się w boj wstępować: zrabował koni cokolwiek i wnet na powrót się cofnął. Zdziwiły te wypadki starego wojownika, ani mógł zgadnąć, jakim cudem Krzyżacy wszędzie mu potrafili znaleźdź się na drodze 7 Zwłaszcza, że powódź była wtedy znaczna, z przyczyny ulewnych deszczow, w jakim razie rycerze najmniej się spodziewać byli powinni napadu, gdy

S. 273

tymczasem, wszędzie się przygotowani znaleźli (1). Nie trudno przeto trafić musiał na domysł, że ktoś z krajowców uwiadamiał wcześnie w Prussach o wybieraniu się do napadu. To wszystko, przy obecnym stanie rzeczy, na dworze wileńskim dziejących się, zwróciło uwagę podejrzliwego starca, na porozumienie, które się niebawnie sprawdziło.

1316. Odkrycie zdrady.

Nadeszła wiadomość, podobno od Xię żnej Mazowieckiej Januszowej, z przy łączonym listem od Kommandora z Osterody, Kuno Liebstein zwanego, chrzestnego ojca wzmienionej Xiężnej, to jest: Kmotra Kiejstuta, w którym go uwiadamia, że Jagełło, przez pośrednictwo Wojdyłły, znosi się z Wielkim Mistrzem przeciw niemu, zawarli sekretny traktat i knują zamiary na wyzucie go z ojczystych posiadłości; że naostatek w tym spisku znajduje się Marya, żona Wojdyłły, siostra Wielkiego Xiążęcia (2). Xiąże Kiejstut

----------

(1) Wigand ap. Voigt: 1. c.

(2) Kronika rękop. Lit. Bych. str. 44. wyraźnie mówi: - Niechto był Pan Ostrodzki Kuntor, zwali jeha Liebestyn, tot był Kmotr Welikomu Kniaziu Kestutiu, krestił Kniahiniu Januszowuju doczku jeho, tot powiedał Wielikomu Kniaziu Kestutiu, ty toho niewiedajesz, kak Kniaź Wieliki Jahajlo posyłajet k nam czasto Wojdyła, i wżo zapisałsia s nami, kakby tebie zsadyty z twoich mest, a jemu sta dostało, i so sestroju Welikoho Kniazia Jahajła, szto sa Wajdyłom.... Wyjątek ten usprawiedliwia nasze zda-

S. 274

zwierzył się Witoldowi tego odkrycia, który w bardzo wielkiej przyjaźni zostawał z Jagełłą i ustawicznie prawie na dworze jego przebywał. Lecz Witold żadnym sposobem dadź temu wiary nie chciał, zapewniając ojca, że jest uczęstnikiem najskrytszych poufań Wielkiego Xiążęcia, który nic bez jego wiadomości nie robi (1). Tak bowiem bydź musiały subtelnie prowadzone intrygi przez Wojdyłłę, że jak przy zawarciu przymierza pod Dawidyszkami, podług tego, cośmy mówili, tak równie i przy następnych politycznych naradach, niby sekretnych, Witold był świadkiem i łatwo młodego Xiążęcia przekonywano, że jest uczestnikiem wszystkich obrotow politycznych: albowiem stronnicy wiedzieli, ile Kiejstut był do tego syna swojego przywiązanym, wierzył mu i doradzania jego przyjmował. Jakoż Xiąże poprzestał z razu na tych uwagach Witolda: gdyż musiał z duszy pragnąc, aby ta wiadomość prawdziwą nic była. Lecz chcąc

-------------

nie przeciw stronnikom Krzyżackim, wątpiącym o rzeczywistości uwiadomienia przez Kommnndora, dla tego, że w Długoszu jest omyłka Sundstein, zamiast Liebstein L. x. p. 62. Kronika ma prawdziwe i rzecz i nazwanie: gdyż Pan Voigt (B. V. S. 361) z badań swoich dociekł, że Kommandorem Osterodzkim był wtedy rzeczywiście Kuno Liebenstein. Omyłkę Długosza powtórzyli Stryjkowski i Kojałowicz. Ten Kommander przy zamąż pójściu był ojcem chrzestnym Danuty Januszowej; przeto z powodu powinowactwa duchownego, miał obowiązek ostrzeżenia.

(1) Kronika ręk. Lit. Bych. 1. c.

S. 275

zapewne rozpoznać rzeczy z bliższego stanowiska, wezwał Marszałka Hattensteina do rozmówienia się. Jednakże do tego nie przyszło, z następnych przyczyn: Witold wyszedł z podjazdem w zamiarze opatrzenia granic i obserwowania zdaleka warowni Krzyżackich Marienberga, Bajerburga i Jurborka, w tym czasie mocno przez rycerstwo zakonne osadzonych; tymczasem wpadli mu w ręce piwniczy i sześciu Wityngów, jadących konno z Marienberga do Bajerburga, od których się dowiedział, że ostatnia warownia źle się znajdowała w tej chwili w załogę opatrzoną. Kiejstut natychmiast o tem uwiadomiony i zapewne nowe powody do podejrzenia mający, postanowił wezwać jak najśpieszniej Jagełłe.. aby z nim ciągnął na zdobycie tego ważnego stanowiska. Wszelako Wielki Xiąże sam się nie pokazał w tej nagłej potrzebie; lecz, aby odwrócić od siebie pozor do podejrzenia, wysłał z oddziałem przybocznej straży swojej, brata Korybutta. Kiejstut pośpieszył przypuścić ze trzech stron szturm do Bajerburga, spalił przedmieście i kazał rowy zasypywać z wielkim pośpiechem. Krzyżacy z dzielną odwagą, mimo małej liczby swoich, bronili się, nawet gdy już część zamku zgorzała, jeszcze się trzymali przez całe dni pięć. Tymczasem przybył Marszałek do Ragnity i tam oczekiwać miał dnia wyznaczonego do rozmówienia się; gdy odebrał wiadomość o

S. 276

ściśnieniu Bajerburga, natychmiast sam, z garstką rycerstwa, pociągnął na odsiecz i kazał Kommandorowi tamecznemu zbierać Szalawczyków na Wsparcie siebie. To przedsięwzięcie powiodło się i Kiejstut musiał ze smutkiem opuścić prawie w ręku już miana warownię. Nieprzybycie na to wezwanie Jagełły, było wyraźną przyczyną niepośpiechu wattakowaniu i już usprawiedliwiało podejrzenie w oczach przezornego starca (1).

1317. Dobywanie Połocka.

Lecz wkrótce nastręczyła się większa zręczność do wypróbowania. Xięztwo Połockie, należące do udziału Andrzeja Wingolta, następnie gdy Andrzej umknął do Moskwy (§ 1302), oddane było Andrzejowi, przezwanemu Garbaty, synowi Kiejstuta, zapewne z władzą namiestniczą (2). Lecz zawierając traktat z Krzyżakami w roku przeszłym (3), upodobało się Jagełłowi uposażyć tam Xięztwem brata swojego rodzonego Skirgełłę; jednakże Połoczanie przyjąć go na Xiążęcia nie chcieli, zaprzysiągłszy utrzymać u siebie Andrzeja; Skirgełło nawet był z hańbą z miasta wyrzucony (4). Wielki Xiąże postanowił mocą go

------

(1) Voigt: B. V. S. 360 - 362.

(2) Kronika rękop. Lit. Bych. str. 45.

(3) Traktat w przypisie do & 1312.

(4) Herm. Cornerus, powiada: że Połoczanie, wsadziwszy gwałtem na szkapę Swidrygełłę z miasta wywieźli i kazali

S. 277

wprowadzić, a tamtego wyrzucić: na ten koniec posłał liczne wojsko swoje, do którego niby z przypadku posiłki Krzyżaków Inflantskich się, przyłączyły, w rzeczy zaś samej na skutek wezwania, Andrzej wziął na siebie obronę miasta, mężnie się zastawiał na czele przychylnego ludu, ie mimo całej usilności Skirgełły i Mistrza Inflantskiego, oraz trwania przez szesnaście tygodni oblężenia miasta (1), pozostał panem Połocka. Obywatele ciągle się oświadczali, że woleliby raczej w ostateczności poddać się Niemcom, niżeli Xiążęciu, którego władzą pogardzili (2). Taki obrót wypadków, przekonał Xiążęcia Kiejstuta, że z Krzyżakami ściślej dwór Wileński trzyma, niżeli pojąć można było, oraz, ze wyraźnie dąży do pozbawienia wszelkich podpór i środków potęgi jego własnej, czego początek pokazał się w chęci odebrania synowi Połocka. Powtórnie przeto, wezwawszy do siebie Witolda, powiedział mu te słowa: "Widzisz, jak mię Jagełło obraża: nasamprzód wydał synowicę moję za chłopa; teraz wierzę uwiadomieniu Kommandora Osterodzkiego, że jest w skrytem przymierzu z Niemcami, gdyż na samo skinienie jego, pomagają oni Połock Skirgełłowi od

----------

mu przysiądz, ie w niem więcej nie postanie. U Naruszewicza T. VII przypis. 77 do xięgi III.

(1) Herm Cornerus. sup. citat.

(2) Kromka rękop. Lit. Bych. 1. c.

S. 278

syna mego odbierać. Czyż można o zdradzie wątpić?" Witold odpowiedział: "Jeszcze ja temu wierzyć z przekonaniem nie mogę." Po czem wyjechał do Drohiczyna, zkąd prędko powrócił do Grodna (1).

1318. R. 1381. Wzięcie Wilna.

Niedał się na ten raz uspokoić stary Xiąże: mimo zaufania Witolda w braterskiej przyjaźni Jagełły, przedsięwziął środki, jakie widział bydź jedynemi w obecnych okoliczności stanie. Zebrał co najprędzej odważnych Żmójdzinów, zrobił porozumienie w Wilnie i jednym skokiem ubieżał miasto z jego zamkami, w połowic miesiąca Sierpnia. Jagełłę z matką, bratem Korybuttem i całym dworem wziął pod straż (2). Skarby i stada wielko-xiążęce dostały się w ręce zdobywcy; lecz najważniejszą rzeczą były papiery gabinetowe, w których znaleziono korrespondencye z Krzyżakami i tajemne przymierze. Tymczasem wszystkie miasta i warowne grody, zajęte zostały w imieniu Kiejstuta. Witold, uwiadomiony o tych wypadkach przez ojca, w jednym dniu stanął z Grodna w Wilnie. Wówczas

---------

(1) Ibidem.

(2) W źródłach nie ma imienia tego brata Jagełły, lecz Z wyprawy powyżej przytoczonej pod Bajerburg, przekonywamy się, że na dworze Wileńskim znajdował się Korybutt.

S. 279

Kiejstut rzekł do niego: "Otoż mi nie chciałeś wierzyć, patrz dopiero na te pisma i poznaj zmowy i przymierza, przeciw nam poczynione z Krzyżakami. Dziękuj Niebu, ie nas od zguby zachowało! Zresztą bądź spokojny o twego przyjaciela Jagełłę: ja nie pragnę ani jego zguby, ani skarbow, ani stad; on z matką i swoimi blizkimi krewnymi nie są u mnie w ciężkiem więzieniu, chodzą wolni, tylko pod okiem straży. Nadto oddam mu dobra ojczyste, Xięztwa Witebsk, Krewo i to, co ojciec jego miał sobie przez mojego ojca wydzielone. Co zaś uczyniłem, to uczyniłem nie z gniewu, ale dla mojego i twojego bezpieczeństwa, przekonawszy się o zamachu na nas. "Gdy Witold o tem wszystkiem uwiadomił Jagełłę; on się mocno uradował, wynurzał wdzięczność swoję, przyznał się do winy, którą zapewne na swoich doradców złożył; w końcu przeprosił stryja i oba z Witoldem zaprzysięgli mu wierność, stałe posłuszeństwo, jak ojcowi i panu najwyższemu, co takoż cała rodzina potwierdziła; przyrzekając kontentować się wydziałem, przez niego naznaczonym, ze wszelką uległością razem z poddanymi swoimi. Na takie zobowiązanie się i zaręczenie Witolda, Jagełło z rodziną został uwolniony, skarby powrócone, dobra ojczyste i xięztwa oddane; po czem na mieszkanie wyjechał do Krewa (1).

--------------------------------

(1) Kronika rękop. Lit. Bych, str. 45 - 46. Wigand;

S. 280

ROZDZIAŁ VI. KIEJSTUT WIELKI XIĄŻE LITEWSKI.

1319. R. 1381. Kiejstut obwołany Wielkim Xsiążęciem.

Takich wypadkow koleją, władza najwyższa w Wielkiem Xięztwie Litewskiem, przeszła w ręce starego Kiejstuta. Narod musiał przyjąć tę nowinę z oklaska-

---------------------------------

p. 297 sequ. Lindcnblatt: S. 47. Detmar: S. 318. Corner. Chron, p. 1137. Długosz: L. X. p. 62. 63. Stryjkowski: str. 427 - 430. Kojałowicz: p. 362. Schütz fol. 83. Lecz wyraźny dowod mamy wielu rzeczy, w Tajn. Arch. Król. Foliant F. gdzie Witold w jednem piśmie powiada: Dernach unser faler derfur von eczlichen synen pründen, das herczog Jagal an (ohne) unser vater wissen und vorswigende unserm later nam einen frede im lande czu Prüssin und mit dem lande czu Ifland und unsern fater gab er us, das her derheeren folde und globte (gelobte) das her unsern fater nicht hellen weide und romte alle czit, wi her minen fater und mich selber finge und wi her mi non fater und mich tötte und unser land im neme, und unser fater dag vor wor (wahr) derfur und czouch Ken der Wille (Wilna) und besas die Wille und ving in selben herczogen Jagal in gefengnisse und sine bruder und sine mutir und alle sine gebite und sine huzere, das von her als (alles) in syne hende und sin golt und sinen Tresel und sine stutte, das nani her alezumal......np Voigt: B. V. S. 364 - Anonim przytoczony u Naruszevvicza, mylnie powiedział, czy przez omyłkę przepisywaczów błąd się w nim znalazł: że Jagełło na zamku Połockim był przez rok więziony, aż do Zielonych Świątek r. 1382, zkąd uciekł. Jeżeli co takiego było, to nie Jagełło, lecz Swidrygelło bydź musiał wzięty na Rusi Naddźwińskiej w niewolę.

S. 281

mi: ponieważ w najprędszym czasie zgromadzeni panowie sejmujący, powitali Xiążęcia Trockiego wybawicielem ojczyzny i Wielkim Xiążęciem; obaczymy niżej, że to zdarzenie kosztowało napotem niejednemu życie. Lecz Kiejstut, czasu nie tracąc na próżne wystawności, zajął się czynnie rządem państwa: wysłał gońców do Połocka i do wojska będącego pod tem miastem ze Skirgełłą, z oznajmieniem swojego wywyższenia; Połoczanie i wojsko jednozgodnie okrzyknęli go Wielkim Xiążęciem i panem swoim; Skirgełło ledwo pośpiał z Krzyżakami umknąć za Dźwinę i do Inflant (1).

1320. R. 1381 - 1382. Wojna z Krzyżakami.

Jednakże Wielki Xiąże Kiejstut pomyślił o zemście nad Krzyżakami, prze widując, ile okoliczności mogą bydź ku temu pomyślne. Kommandor Osterodzki, Liebstein, zapewne już nie żył, gości zagranicznych nie było. Posłał przeto silną wyprawę do prowincyi Bartnii, którą opustoszono, wzięto miasto Osterodę i spalono, w miesiącu Grudniu, w sobotę po Swiętej Lucyi (2). W początku roku następnego, któryś z synów Kiejstuta, przebrał się z licznym oddziałem wojska, aż w głąb Warmii, gdzie wiele szkody narobiwszy, uprowadził w nie-

---------------------

(1) Kronika rękop. Lit. Bych. l. c. Voigt: 1. c.

(2) Wigand ap. Voigt: B. V. S. 367.

S. 282

wolę tameczncgo wójta, czyli rządcę wojskowego posiadłości biskupich i nie mało ludu prostego. Przed samą Wielkonocą wyprawił się znowu osobiście Kiejstut z wojskiem pod Jurbork, w zamiarze zdobycia zaniku tamecznego. Szturmował do niego, tłukł mury machinami, strzelał z kilku dział prochem (1). Lecz dowodzący obroną, Kommandor Jan Meldingen i rycerz waleczny, Jan Pfirt, mocny dawali odpor i przeciągnęli attak, dotąd aż się Wielki Xiąże dowiedział o nadchodzącej odsieczy, przeto musiał odstąpić od oblężenia. Wielki Mistrz ze swojej strony umyślił wykonać jakąś szczególną sztukę wojenną, zapewne pojmanie Kiejstuta mającą r, a widoku; gdyż z wyborem rycerstwa, otoczony pierwszymi urzędnikami Zakonu, przebrał się cichaczem przez kraj Zapuszczanski, przeszedł Niemen pod wsią Druskienikami (2), i raptem stanął na widoku Trok. Lecz Wielki Xiąże wiedział już wcześnie o tym napadzie; mieszkańce byli ostrzeżeni, pochowali swoje mienie i sami zniknęli w lasach. Zdarzyła się też powodź w tym samym czasie, a tak i zamiar się nie udał i wyprawa była nieszczę-

-----------------------------

(1) Pierwsza wzmianka historyczna o użyciu broni palnej przez Litwinów.

(2) Salseniki, w tem miejscu należy rozumieć Druskieniki, dziś wieś źródłami mineralnemi sławna, nie daleko ujścia rzeki Rotnicy.

S. 283

śliwą (1). Nie zadługo Kommandor z Ragnity, Wigand Baldersheim wpadł niespodzianie do Żmójdzi w okolice Romain, gdzie niesłychane okrucieństwa popełnił: więcej dwiestu wieśniaków wymordował i bogatą zdobycz uprowadził. W ciągu tego roku, Krzyżacy nie skąpili napadow cząstkowych i niektóre zapędzaJł się aż w okolice Wilna, zawsze ogniem i mieczem kraj pustosząc. Mistrz Inflantski, Robin Eltz, przed Bożem-Ciałem jakoś wpadł da Żmójdzi, takoż straszliwemi okrucieństwami odznaczając swoje kroki, wyrznął ludzi bezbronnych czterysta, narabował mnóztwo koni, ale w powrocie mocno był pobity przez krajowców; stracił przedniejszego rycerstwa swojego trzydziestu sześciu ludzi. Po tych wypadkach nastąpiła wymiana jeńców i okup przewyżki, za którą Wielki Xiąże Kiejstut wypłacił trzy tysiące grzywien, a tysiąc winnym pozostał (2).

1321. R. 1382. Działanie Swidrygiełły.

Nieźmiernie zadziwiły Niemców zaszłe w Litwie odmiany. Bolało wielce Krzyżacki Zakon, że tak starannie prowadzone intrygi, raptownie się zerwały, u-

------------------

(1) Wigand et Lindenblatt, ap. Voigt: B. V. S. 367 - 368.

(2) Voigt: 1. c. podług ksiąg rachunkowych dotąd się dochowujących.

S. 284

żyli przeto Swidrygełłę za narzędzie nowych knowań i wynalazkow politycznej przewrótności. Xiąże ten, ujęty będąc przez Andrzeja Garbatego, zapewne wkrótce po obleganiu Połocka, gdy czynił nowe napady, przesiedziawszy tam czas znaczny w więzieniu, potrafił uniknąć do Rygi. Za poradą zaś Krzyżaków przebrał się skrycie do Litwy i znalazł sposob trafienia do Krewa. Tu przełożył matce swojej i bratu Jagełłowi, nowe plany osnute przeciw stryja. Niebawnie opatrzony przez Wielką Xiężnę Juliannę w pieniądze i rekomendacye, do Pruss wyprawił się. Podróż odbył przez Inflanty, zkąd miał listy od Mistrza i Xiążęcia Cieszyńskiego, bawiącego w Rydze, dobroczyńcy Zakonu, do Marszałka w Królewcu mieszkającego. Ztamtąd przeprowadzony był z wielkiem uszanowaniem do Malborga, złożył listy Wielkiemu Mistrzowi i kosztowne podarunki. Tam krótko zabawiwszy, udał się przez Toruń do Mazowsza, na jakieś xiążęce wesele, z wielką wystawnością odbywać się mające. Uczty, grzeczności, uszanowanie, pochwały skąpione nie były przez mnichorycerzy. Tymczasem treść poselstwa była następna: przełożył Zakonowi smutne położenie swojej familii, szczególnie matki i brata strąconego z tronu, po ojcu odziedziczonego, prosił wsparcia w ich imieniu i pomocy przeciw przywłaszczycielowi, jako Xiążąt chrześciańskich, prze-

S. 285

ciw nieprzyjacielowi wiary świętej (1). W nagrodę zaś, jeżeliby Wielki Mistrz chciał z cala potęga Zakonu dopomódz do odzyskania praw utraconych, przyrzekał uczynić znaczne odstąpienia w krajach Wielkiego Xięztwa, w imieniu Jagełły i panów Litewskich. Krzyżacy, po naradzeniu się dali odpowiedź zaprzeczającą; jednakże dodał Henryk Kniprode: "Zakon pomocy nie ubliży Wielkiemu Xiążęciu Jagełłowi i z całą potęga postara się przywrócić go na tron ojcowski, ale w tym tylko razie, jeżeli on pewne da uręczenie, że w przeciągu lat czterech sam z całem państwem swojem przyjmie wiarę chrześciańską, według jedności i obrządku Kościoła Rzymskiego. Skirgełło przyrzekł to wszystko, swojem i brata swojego imieniem i na to napisał dyploma na powierzonym sobie blankiecie, czyli pergaminie pieczęć Jagełły przywieszoną mającym. Z Malborga zapewne przez Inflanty posłane były listy do Krewa, z doniesieniem o zaszłych układach; posłaniec miał osobny list od przełożonych zakonnych do Wielkiej Xiężny Julianny, przy którym załączone były podarunki wcale niewielkiego znaczenia (2). Ten list po łacinie pisany, zapewne, że

-----------------------------

(1) Wiemy, że rodzina Olgerda była chrześciańską podług wschodniego wyznania; u Krzyżaków zaś podług okoliczności uważała się raz za chrześcian, drugi raz za pogan.

(2) Foliant T. D. Handlung wieder Polen: u Voigta B. V. S. 366.

S. 286

Wielka Xiężna niemając sekretarza ięzyk niemiecki umiejącego, takoż od siebie po łacinie pisać kazała, on mówię, przekonywa o zawziętości Zakonu przeciw Kiejstutowi: gdyż obok usterkow najdobitniejszych, zarzucono mu chciwość władzy najwyższej przywłaszczenia, lecz to nawiasem tylko, gdyż ta Pani, cała pobożności oddana, nie chciała się, jak widać, bardzo mieszać do politycznych obrotow kraiowych. Je] bowiem zatrudnieniem było najwięcej ukształcenie w obyczajach i wierze chrześciańskiej, oraz w naukach, podług tamtocześnej sposobności, licznego potomstwa, co nie tylko z listu spomnionego, ale i z innych żródeł postrzedz się daje. W tymże czasie, wysłał Wielki Mistrz rozkaz do Mistrza Inflantskiego, aby się miał w gotowości do wyciągnienia na dzień naznaczony ku granicy litewskiej; z Pruss takoż wojsko zgromadziło się nad Niemnem (1). Zapewne te przygotowania oczekiwały uwiadomienia z Krewa, czyli odpowiedzi na listy ostatnie; widać jednak, że odpowiedź nie była pomyślną: gdyż wojska się rozeszły nic nie poczynając; i w rzeczy samej tru-

------------------------------

(1) W Dodatku II. Poselstwo Skirgełły miało miejsce, nie w czasie zostawania Jagełły pod strażą w Wilnie, jak mniemają niektórzy, lecz po wyjeździe do Krewa: gdyż kronika Litew. po tym wyjeździe każe Skirgełłowi z Krzyżami cofać się zpod Potocka. Potem trudno przypuścić, aby się on odważył na tajemne przybycie do Wilna i potrafił tyle zrobić rzeczy z bratem strzeżonym od ludzi Kiejstuta.

S. 287

dno było Jagełłowi co zacząć, dopóki stryj w Wilnie się znajdował, otoczony ludem wiernym i przywiązanym. Pozostał więc spokojny w swojej posiadłości i zdawał się bydź zadowolony swojem przeznaczeniem. Czy to dla tego, aby uśpić baczność starego Xiążęcia, czy dlatego, ze przez lenistwo charakteru swojego, miłował próżnowanie i Spokojność, co właściwszą widzi się bydź rzeczą. Stronnictwo nawet Wojdyłły, który pozostał w więzieniu, zdawało się bydź rozbrojone.

1322. R. 1382. Śmierć Wojdyłły. Zajęcie Wilna przez Jagiełłę.

Odebrał Wielki Xiąże Kiejstut uwiadomienie z Rusi, że Xiąże Siewierski, Dymitr Korybutt, nie tylko wypowiedział posłuszeństwo jego władzy i poddał się pod opiekę Wielkiego Xiążęcia Ruskiego, ale nadto zniosłszy się z Rusinami obcymi, zagarnął niektóre zamki litewskie, do niego nienależące. Mieszkał on w tej porze w Nowogrodzie Siewierskim. Na taką wieść, ułatwiwszy się po wojnie tegorocznej z Krzyżakami, zamierzył Wielki Xiąże przymusić rokoszanina do posłuszeństwa, nie dozwalając, aby ten przykład, zostawiony bezkarnie, naśladowców nie namnożył. Pośpiech w takowym razie stanowił wiele. Wojsko więc odebrało rozkaz prędkiego ciągnienia na Ruś, Jagełło powinien był ze swoim kontyngensem wyru-

S. 288

szyć w pole. Tymczasem w Wilnie coś takiego zaszło, co przyśpieszyło wyrok na Wojdyłłę; on został powieszonym (1). To zrobiło wielką wrzawę na dworze Krewskim: Marya Wojdyłłowa i jej stronnicy dokazali tyle, że Jagełłę wyrwali z letargu politycznego; bez tego już musiał przywdziać bron, aby ciągnąć na Korybutta; zamiast więc tego, łatwo dał się wciągnąć do rewolucyi, która mu tron obiecywała. Witold pozostał w obozie pod Wilnem z licznem wojskiem; zamiast więc wyciągnienia na Ruś, zawrócił Jagełło ku Wilnowi; napadł niespodzianie na oboz brata, nie myślącego bynajmniej o tem; rozgromił z niemałą stratą, bo więcej tysiąca ludzi położywszy na placu (2). Poszedł do miasta, które przez porozumienie z niektóremi mieszkańcami, a szczególnie z dowódzcą Hanulem, czy Hamillouem, jak go inaczej nazywają, zagarnął ze wszystkiemi warowniami (5). Xiąże Witold cofnął się do Trok; lecz

-----------------------------

(1) Kronika rękop. Lit. Bych. str. 47.

(2) .... ultra 1,000 hominum in occisione ceciderunt et ita Butaudus (Witowdus fugit et cum scandalo in longas processit patrias. Wigand ap. Voigt: B. V. S 369.

(3) Podług Cornera przytocz. u Naruszewicza T. VII. przypis 80 do Xięgi III. Mieszkańcy wileńscy, dowiedziawszy się o porażeniu Witolda, z przychylności ku Jagełłowi, rzucili się sami do zamku i wybiwszy straż, warowniami zawładali. Witold z zaniku jakoby umknął; bydź wiec mogło, że w tej porze, zostawiwszy wojsko w obozie, sam się znajdował w mieście.

S. 289

powziąwszy wiadomość, że Krzyżacy z Pruss i Inflant ciągną prędkiemi marszami na pomoc Jagełłowi; wziął matkę, skarby i poszedł do Grodna (1). Jakoż Jagełło był już w sprzymierzeniu się z Krzyżakami, pochopnemi do takich przedsięwzięć, jak to odkrywamy z dyplomatycznych źrzódeł (2).

1323. R. 1382. Przewrotność zięcia.

Kiejstut o tem się dowiedziawszy, natychmiast wyprawił kilku dowódzców swojego wojska na Żmójdź, przez Wilkomierz, aby, wzmocniwszy się tamecznym ludom, ciągnęli do Trek; sam pośpieszył do Grodna, zkąd żonę wysłał do Brześcia, wskazał do zięcia Janusza Mazowieckiego o pomoc, w tem gwałtownem zdarzeniu. Lecz Janusz, utraciwszy nadzieję, aby S. teścia mogła bydź wygrywającą, umyślił dla siebie zapewnić korzyści; w sposobie przeto wynagrodzenia za wiano żony swojej, czy prosto przez chciwość, wpadł na Polesie Litewskie i pobrał na siebie zamki: Drohiczyn, Mielnik, Suraż, Kamieniec (3), nie naruszając Brześcia, dla teści uszanowania (4).

---------------------------------------

(1) Kronika rękop Lit. Bych. I. c.

(2) Commendores quidam cruciferorum inducies faciunt cum Jagellone et Skirgellone fratribus, cum Kiejstuto vero et filio ac factione eius, nihil se negotii habituros interim promittunt. Cromeri Index Archivi Cracov. MS. N. 376. sub Anno 1382.

(3) Długosz: T. I. Lib. X. p. 64.

(4) Kronika 1. c.

S. 290

1324. R. 1382. Zajęcie Trok.

Jagełło tymczasem po osadzeniu Wilna, wyruszył pod Troki, lecz sio zatrzymał nieco czekając na Krzyżaków, z Marszałkiem nadciągających, z którym się znajdowali Kommandorowie z Balgi, Teodoryk Elner i z Brandenburga, Albrecht Xiąże Saski, takoż Inflantscy byli wprędce spodziewani. Widać, że oni już się mieli w gotowości: albowiem na pierwsze zawołanie pośpieszyli. Po drodze jeszcze, ci ostatni zachwycili, warownię Ejgiergołłę. Wkrótce połączonemi siłami uderzyli na Troki, miasto i warownie wraz się poddały. Dowództwo tameczne powierzono Skirgełłowi (1).

1325. R. 1382. Uwięzienie Kiejstuta i śmierć.

Wielki Xiąże Kiejstut, z Grodna udał się na Żmójdź, stanął na czele liczne go wojska, z którem przyciągnął nad

Wilią. Witold, przez kraj Zapuszczański z wojskiem przeszedłszy, ominął Kowno, przeprawił się przez Niemen i połączył się z ojcem. Następnie podstąpili pod Troki, które obiegli. Jagełło z wojskiem swojem i Krzyżakami gotów był do walki przeciw stryjowi. Stanęły naprzeciw siebie zastępy w oddaleniu o trzy lub cztery mety strzelania

---------------------------------------

(1) Ibidem. Voigt: B. V. S. 370. 371.

S. 291

z łuku Nim jednak przyszło do zaczepki, przybyli do wojska Kiejstutowego Xiążęta i Szlachta wyższa z obozu Jagełły, pytali o Xiążęcia Witolda, z którym do pomówienia mają; gdy wyszedł przeciw nim, a oni: "Xiąże Jagełło, rzekli, przysłał nas do Waszmości z usilną prośbą, gdybyś go pojednał z ojcem swoim, aby każdy mógł pozostać przy swojej posiadłości po dawnemu i nie było rozlewu krwi bratniej. Chciej przeto Xiąże zjechać do obozu brata twojego Jagełły, dla uczynienia zgody, a my oprzysiężemy bezpieczeństwo Waszej osoby. " Na to Witold: "Zgadzam się rzecze na wasze przełożenie i słowo, lecz chciałbym, aby Xiąże Skirgełło tu przybył i zapewnił to sarno" Posłali do Trok po Skirgełłę, który, przybywszy do obozu Kiejstuta, wydał zadane zaręczenie i oprzysiągł. Wówczas Witold, obwarowawszy na czas umow zawieszenie broni, z tymi samymi przysłańcami i Skirgełlą pojechał do Jagełły. Ten począł go prosie bardzo usilnie, aby zrobił pokoj i zgodę między nim, a ojcem swoim; przekładając, jakby to rzeczą boleśną było dla niego bydź widzem rozlewu krwi bratniej, z przyczyny błahej niesnaski familijnej. Podał w końcu plan ugody i zapraszał obu z ojcem, aby zjechawszy do niego ukończyli ostatecznie. Witold się na to zgodził, wziął zaręczenie przysięgą stwierdzone bezpieczeństwa osoby ojca swo-

S. 292

jego; wyjednał, aby Skirgełło jechał z nim do obozu i to samo w obecności ojca przysięgą stwierdził. Za przybyciem przełożył Witold ojcowi swojemu wszystko, co było umówionem, Skirgełło wykonał przysięgę. Po takiem zapewnieniu, Xiąże Kiejstut z Witoldem i Skirgelłą pojechali do wojska Jagiełłowego. Krok zanadto nieostrożny, zaledwo uwierzyć można, izby podejrzliwy starzec na to zezwolił; lecz Witolda szczerość, staranie i zabiegi, prawdziwie patryotyczne, mocno za bezpieczeństweni przemawiały; zresztą, są chwile w życiu każdego człowieka, w których słabości ulegamy. Skoro przybyli do półko w przodowej straży, sam Jagełło, pod pozorem uszanowania, na spotkanie wyjechał i natychmiast silny oddział jazdy zaufanej, otoczył Xiążąt. Gdy Kiejstut powiedział cel swojego przybycia, Jagełło rzekł z duma: "Nic tu miejsce do traktowania, pojedźmy do Wilna." I natychmiast ruszył zastęp otaczający, jakby mimowolnie cisnąc Xiążąt w tę stronę, gdzie szła droga. Poznali zdradę, ale zapoźno (1). Tymczasem niektórzy z młodzieży Jagełły, roznieśli wieści o pogodzeniu się między Xiążętami; że Kiejstut, dla podeszłego wieku, zrzekł się władzy najwyższej na synowca, Witold zaś otrzymał Żmójdzkie Xięztwo: ganili

------------------------------------------------------

(1) Kronika rękop. Lit. Bych. str. 47 - 30, dosłownie.

S. 293

staroświeczyznę i porządki przez starego pana utrzymywane, zarzucali mu tysiączne przywary z wieku, lub namiętności gnuśnych pochodzące; wynosili pod obłoki wielkość Jagełły, szczodrość, łaskawość i chęć do ulepszeń najpożądańszych. Toż i młodzież w obozie Kiejstuta, zaczęła powtarzać i poklaskiwać nowej zmianie rzeczy. Kiedy więc nazajutrz nadbiegł goniec z Wilna z oznajmieniem, ze pokoj zawartym został i ie już Xiąże Kiejstut wojska swojego nie potrzebuje, 0110 się natychmiast rozwiązało: wszyscy rzucili się najśpieszniej do domow jechać, gdy rozsiano zręcznie pogłoskę, że Krzyżacy, rozgniewani wracają do siebie rozsypani na małe oddziały, aby w nagrodę swojego przybycia do Litwy, zrabować Zmójdź we wszystkich powiatach. Każdy więc w obawie o swoje domówstwo i rodzinę pośpieszał w swoję stronę. Niektóre zaś półki z Rusinów i Poleszuków, złożone w liczbie pięć tysięcy, poszły same pod rozkazy dowodzcy z ręki Jagelły przysłanego, wierniejsi pobrani byli w niewolę, załogi po zamkach zdały się (1). Za przybyciem do Wilna Xiążąt zdradzonych, zostali poosobno rozdzieleni; los Kiejstuta był okropny. Oddany w ręce największych nieprzyjaciół swoich,

-----------------------------------------------

(1) Alte Preusische Cron. p. 40 i Wigand ap. Voigt. B. V. S. 371. Schütz: fol. 84.

S. 294

stronnictwa zemstą i okrucieństwem oddychającego, nasamprzód zakutym został w kajdany, po czem wywieziony do Krewa pod eskortą Swidrygełły. Tam w warownego bardzo zamku, starożytnej wieży, której dotąd widzimy jeszcze wysoko sterczące mury, w głębi ciemnego więzienia został osadzony. Starzec z umysłem Sokratesa, spokojnie oczekiwał nieuchronnej śmierci; jednakże pragnął usilnie widzieć Jagełłę; pisał do niego, lecz niewiadomo, czy to żądanie i to pismo go doszły. Piątej nocy, w obecności Prory, dowódzcy w zamku Krewskim, niedawno przysłanego, powiernika Maryi, wdowy po Wojdylle, przez ludzi spiskowych, przebranych za pachołków, został uduszony złotym od ferezyi sznurem. Pacholik jego, Hrehory Omulicz, obecny przy tem zdarzeniu, gdy krzyczeć począł, został cięty w głowę czekanem i oknem z wieży za nieżywego wyrzucony. Oprawcami byli: brat Prory Bilgen, brat Mistrza Krzyżackiego, niewiadomy z nazwania, i niejacyś dwaj ludzie Kuczuk i Lisica Żybintiej zwani (1). Ta pośpieszność z wykonaniem zbro-

---------------------------------------------------

(1) Nie mało szczegółow tu pomieszczonych, poczerpnięte są z rękopismu starej daty, o którym wiadomość i wyjątki pomieściłem w powieści historycznej: pod tytułem: Łuka Petrowicz, drukowanej w Dzienniku Wileń. r. 1830. Literat. Nadob. T. V. str. 129 - 158. Reszta z kroniki rękop. Lit. Bych. str. bo. gdzie powiedziano: I tam w Kre-

S. 295

dni, te straży zamku Krewskiego powierzenie Prorze, którego nigdy na potem Jagełło na oczy swoje widzieć nie chciał (1), ta obecność Krzyżaka, wyraźnie mówić zdają się na stronę uniewinniającą tego Xiążęcia, czyli raczej wykrywającą niepojętą słabość charakteru jego. Nie brakło na usprawiedliwieniach. Jednakże bydź mogło, że pierwsza wieść i pierwsze doniesienie Wielkiemu Xiążęciu były: że sam sobie życie odjął Kiejstut w więzieniu, sznurem od własnej ferezyi, tojest: futra zwierzchniego, i naturalnie przyzwoitość tak mówić kazała (2). Zresztą, lubo nie mamy zamiaru

------------------------------------------------

wie piatoje noczy Kniazia Welikoho Kestutia udawili Komorniki Kniazia Welikoho Jagełowy, na imia Proksza, (t. j. Prora podług Stryjkowskiwgo ) szto wodu jemu dawał. I byli inszyje: Moster brat (na brzegu zaś tą samą ręką dopisano: Krzyżak) a Kuczuk; a Lisica Żybintiej.....Stryjkowski trochę inaczej to miejsce objaśnia str. 452. On zgodnie z podaniem rękopismu, za pierwszego liczy Bilgena, o Krzyżaku nic nie mówi, Kuczuka nazywa: Mostew Getko, Krewlanin; Lisicę wypisuje Kiszyca, który miał urząd u Jagiełła świece zapalać i ogień na kominie rozkładać. Zachodzi pytanie: komu wierzyć, czy kopii, czy oryginałowi? poszliśmy za drugiem. Zkąd inąd wiemy, że Wielki Mistrz Kniprode miał braci, gdyż za synowcami swoimi pisywał do Papieża: cf. Voigt: B. V. S. 352: Albo może Mistrz Inflantski miał jakiego brata. Kroniki ruskie zarówno Mistrzów nazywają Moster albo Master.

(1) Świadectwo rękopismu.

(2) Hlebowicz: Żywot Witolda str. 10. 11, przytacza świadectwo Anonima spółcześnego. o tem pokuszeniu się na własne życie. Co każe wierzyć, że tak mówiono na dworze Jagełły. .

S. 296

Jagełłę potępiać, usprawiedliwiać go nie bodziemy: gdyż przez to sarno ciężko wykroczył, że się oddał popędowi krwawej intrygi, prowadzonej przez kobietę, mocno obrażoną, za śmierć haniebną męża swojego; przez Skirgełłę człowieka lekkiego charakteru i przez Krzyżaków, zapamiętałych nieprzyjaciół stryja, który więcej, jak pół wieku, na sobie utrzymywał całą morderczą nawałę, ich usiłowań na podbicie Litwy i miliony grzywien śrebra i miliony ludności kosztujących nadaremnie. Skirgełło, niby w zamiarze odwiedzenia stryja, przybył do Krewa, kiedy ten żyć przestał; na żałobnym przeto rydwanie, otoczonym wielkiem mnóztwem płaczek, z całą okazałością pogrzebowa., sprowadził martwe zwłoki bohatera do Wilna; gdzie na żglisku Swyntoroga, ze zwykłemi obrzędami pogańskiemi spalone zostały, na początku miesiąca Września, ile z porządku dat wiadomych wnosić można. Pochwały pogrzebne, zwykle miejsce mające w obrządkach tego rodzaju, zwłaszcza po wielkich ludziach, musiały bydź dość ograniczone, z przyczyny panowania stronnictwa, zmarłemu nieprzyjaźnego. Wszelako widać, że ta śmierć zrobiła wrażenie na wszystkich nie małe; gdyż kapłani pogrzebowi Lingussony i Tylussony, nie zaniedbali sztuką im znajomą zrobić nadzwyczajności, przerażającej lud bojaźnią: gdy bowiem stos dogorywał i wszystko zdawało

S. 297

się bydź w popiół obrócone, za jednym razem postrzeżono głęboką mogiłę tuż pod ogniskiem się rozwierającą, długości w półtora stanu człowieka, która pochłonęła to wszystko, co stos pogrzebny składało i nowemi wybuchami ogniów i dymu, niezmiernie przestraszyła obecnych, tak że się widzieli w niebezpieczeństwie życia (1). Cóżkolwiek bądź, stos pogrzebny uczcił po raz ostatni na tem żglisku, największy z bohaterów Litwy, człowiek pod każdym względem istotnie wielki, którego i miłość ojczyzny i talenta wojskowe i wysokie cnoty całego życia były ozdobą (2).

---------------------------------------

(1) Voigt: B . V. S. 672. 373. przytacza 35 Wiganda p. 298, wyjątek w tej mierze ciekawy: Kynstut in captivitate strangulatur, Wytaut vinculatur, matrem autem submergunt. Cokolwiek dalej znowu powiada: Interea Schirgal duxit Kynstut in captivilatem in Krewen et rediit in Willam; post 4 dies Schirgal revertitur volens videre patruum suum in vinculis et invenit eum mortuum. Sed quomodo obierit, nemo umquam cognovit. Et duxit eum in Willam, ubi in cinerem est reductus. Et miraculose in terra vorago visa profunda in longitudinem unius viri et medii, absorber. s cineres, quod a multis visum est et nemo vitam de astantibus emendavit (?), equi vestimenta, arma etc. omnia fuerunt incinerata, aves atque canes venatici cum co incinerantur. Ten wypadek cudowny, musiał bydź głośnym u Krzyżaków. Lecz biegały i bajeczne pogłoski, jak naprzykład, o utopieniu Xiężnej Biruty.

(2) Długosz: T. I. Lib. X. p. 66. O nim powiedział: Inter omnes Gedimini Ducis filios magis prudens, magisque industrius, et quot illum plurimum honestabat, civilis, humanus. et verax in sermone.

S. 298

1326. Pamiątki biograficzne.

Ostatnie te wyrazy, mimowolnie jak by zpod pióra mojego wyszłe, nie będę wymazywał z xięgi pamiątek narodu mojego; niech się zostaną zamiast kwiatow rzuconych na zapomnianą mogiło, pokrywającą prochy męczennika, bohatera. Winienem jeszcze pamięci jego poświęcić kartę, na skreślenie rysow niektórych biografii, znalezionych w ubogich pamiątkach tamtego czasu. Kiejstut, czwarty syn Gedymina, jak już wiemy, urodził się z Olgi, Xiężniczki Ruskiej, w roku 1297, jak świadczy Tablica genealogiczna. Schowany w wierze przodków swoich i ścisły jej postrzegacz, przewyższył wielkością cnot, czynow rycerskich i rozsądkiem, swój wiek, wychowanie i rodzeństwo. Nie wysokiego wzrostu, blondyn, lecz bardzo mocnego składu ciała, przeżył wiek swój w obozach i pracach wojennych, cieszył się do poźnej starości krzepkością zdrowia i umysłu. Ojciec go z młodu przeznaczył na walki z Krzyżakami, przyuczył do nienawidzenia nieprzyjaciół ojczyzny, którą ochotę walki i którą nienawiść, jak Annibal drugi, zaprzysiągłszy przed ołtarzem bogów ojczystych, dochował do ostatniej życia godziny. Tak usposobionemu synowi, dał Olgerd udział najrozleglejszy i obejmujący całą granicę Pruss i Kurlandyi: Brześć, Grodno, Troki, Kowno, Wellonę, Onkaim, Miedni-

S. 299

ki, były główniejszymi punktami kraju, powierzonego rządom i obronie Kiejstuta. Dbały o dobro kraju, znał gruntownie korzyści jego, przeto starał się o rozszerzenie handlu zagranicznego. Anglikom nadawał przywileje i z rządem ich zawierał traktaty w roku jeszcze 1342 (1). Ciąg pisma niniejszego, zawiera resztę wiadomych czynów lego Xiążęcia; charakter zaś jego, poznać się daiący, zasługuje na opisanie osobne. Ukształcenie obozowe, nie czyniło go bynajmniej surowym i okrutnym, jak się dziać zwykło pod tamte wieki; owszem, ani jeden czyn tego w nim nie przypomina; był ludzkim, grzecznym, towarzyskim, uprzejmym; mówił po niemiecku, znał język łaciński (2), winien to był zapewne obcowaniu z krzyżackiemi i zagranicznymi świeckiego stanu rycerzami, których zawsze pełno było w niewoli w Wilnie i Trokach. Ztąd to w nim ten duch rycerstwa chrześciańskiego, to wysokie pojęcie honoru, słowności, grzeczności, miłosierdzia. Twardy w słowie, lecz wierny obietnicom i święcie dane dochowujący; tak zaś dalece był z tej strony znany, że Krzyżacy na słowie jego zawsze w zupełności polegali. Obfity w fortele wojenne, nigdy

---------------------------

(1) Czacki: O prawach: T. I. str. 80, przypis 362. str. 148. przyp. 796. In actis M. Brittaniae Rimeri.

(2) O niemieckim języku jużeśmy mówili. Ze po łacinie rozumiał, są ślady w dyplomatach, pieczęci jego nawet w tym języku napisy miały.

S. 300

nie cierpiał podlej zdrady, ilekroć nawet miał zamiar uderzyć na nieprzyjaciela, zawsze oznajmował wprzódy, choćby najkrótszym terminem, a częstokroć allegorycznym sposobem. Kronikarz pruski, Łukasz Dawid, najsprawiedliwszy ze wszystkich kronikarzów i najbezstronniejszyj oddaje słuszność w rzeczach spomnionych Kiejstutowi. Co się tyczę biegłości w sztuce wojennej, w polu przeszedł spółcześnych tobie wojowników: waleczny, śmiały, wytrzymały, umiejący wypadków skutki przewidywać i zbierać korzyści z błędów nieprzyjaciela, często zbity, nigdy zwyciężony, nigdy się ze zwycięztw nie chlubił, ani ubolewał nad stratami swojemi. Niezmiernie honor i ojczyznę kochał, dla tego brzydził się nowościami niszczącemi i narodowość, w sztuce jednak wojennej nowe zaprowadzenia lubił naśladować: on pierwszy w Litwie miał działa prochem strzelające. Jego przywiązanie bezinteresowne do brata Olgerda, ocaliło Litwę: albowiem nigdy Krzyżacy nie mieli dzielniejszych środków, zasiłków w ludziach i pieniądzach, ani gorliwszych Krzyżowników, jak od epoki lat ostatnich, panowania Gedymina, do śmierci Olgerda, i nigdy Litwa nie miała gorliwszego siebie miłośnika i obrońcy, nad Kiejstuta.

1327. Potomstwo Kiejstuta.

W zamężciu Xiąże Kiejstut miał za sobą Birutę, córkę Widymunda, zna-

S. 301

komitego obywatela Zmójdzkiego, dziedzica, Połongi, szczególniejszej piękności dziewicę, niegdyś Wejdalotkę, przy świątyni bogini Praurmi. Pojął z przymusu, gdyż czystość bogom była poślubiła, ożenienie to przypada na rok 1358. Biruta przeżyła męża, gdyż umarła w roku 1416. Zasługi jej w ojczyźnie i cnoty lud ubóztwił pod godłem bogini osobnej (1). Z tego małżeństwa było synów

-------------------------

(1) Zachodzi nie mała trudność do rozwiązania o dacie śmierci Xiężnej Biruty. Krzyżacy roznieśli powieść za powodem Wiganda (§ 102. 1, przypis), jakoby utopioną została w czasie, gdy jej męża uduszono. To dotyla wiarogodnem znajdowano u nich, że w wiadomościach swoich, jednej, jakoby przez samego Witolda uczynionej (Baczko annalen des Könegr. Preuss. 2 Quart. S. 38, znalazł w tranzakryi jakowejś pod r. 1384, te wyrazy Witolda: "Uf der truwe nomen sy unsern fater und verderblens in und minę muter." To jest: Jagiełło i Skirgiełło na słowo honorowe przyjęli mego ojca i zgubili, takoż matkę moję. - W innym rękopiśmie: Handlung wider Polen. fuliant. T. O. p. 167. Znajduje P. Voigt: Jagel nunc rex Polonie vinctum habuit Kynstot, quem etiam in carceribus ingularit, et uxorem eius, matrem videlicet Wytowdi submersit. To wszystko jest echem Wiganda i czernidłem do czernidła przydanem przeciw Królowi Polskiemu. Bo wszystko wyszło z jednego warstatu i rękopism. Baczko przytoczony, w języku niemieckim, niby w imieniu Witolda pisany i wiadomość w foliancie T. O. Gdyby zaś było tak w rzeczy samej, nasza Kronika Litewska, zapewneby nie zamilczała, oddając z taką wyrazistością, i śmierć Kiejstuta i mordy nad Widymundem i Butrymern popełnione, ona która nie szczędzi w tej mierze stronnictwa zawziętego przeciw domowi Kiejstuta. Zkądinąd i kronika i Stryjkowski uwiadamia nas, że Xiężna Biruta w tej porze znajdowała się w Brześciu, które miasto niebyło w mocy Jagelły, protegowane przez Janu-

S. 302

sneściu: "Wojszwiłł, umarł w roku 138- (1) o nim szczegółów prawie żadnych nie pozostało. Drugi Patirg, według innych postrzeleń najstarszy, Xiąże Brańska Siewierskiego. miał synów: Alexandra i Iwana (2). Trzeci Wojdat, urodził się roku 1342, umaił 1381 (3). Czwarty Witold, w łacińskiem wyznaniu Wigand, potem w ruskiem Jerzy, naostatek znowu w łacińskiem, w Krakowie przyjętem Alexander, urodził się roku 1344, umarł 1430. Piąty Zygmunt, po litewsku Sigitas, urodził się 1348, zamordowany w Trokach 1440. Szósty Towciwiłł, urodził się 1350, poległ pod Wilnem 13go. Córek Kiejstuta znamy cztery". Da-

--------------------------

sza Xięcia Mazow. Mówiliśmy już w T. I pisma niniejszego cokolwiek o biografii Biruty (str. 86 - 88). Tu jeszcze wskazawszy kronikę rękop. Bych. str. 55 i Stryjkowskiego str. 412. powiemy dowodniej, że Witold fundował w Brześciu XX. Augustyanów, na tym samym placu, gdzie stał pałac matki jego, ustąpiony, za jej własnym konsensem w roku 1415. na przedmiot wzmienionej fundacyi, a tem samem żyjącej w tej porze. Ten przywilej był w archiwum Proboztwa Brzeskiego, czytany przed pięcia., czy sześcią laty, przez pewną, mnie dobrze znajomą osobę, stanu duchownego. Wostatku, ta cześć oddawana Birucie nad jej mogiłą, te podania o niej miejscowe, wyraźnie zbijają gadki krzyżackie. To zaś, co położyłem, w I Tomie str. 88, o datach, ściągających się do biografii Biruty, jest osnute na zasadzie najpewniejszych faktów i postrzeleń archeologicznych.

(1 ) Hlebowicz: Żywot Witolda. Tabl. geneal. O' Nacewicza.

(2) Voigt: B. V. S. 176-178. (3) Tablice genealogiczne.

S. 303

nuta, na chrzcie Marya, zaślubiona Januszowi, Xiążęciu Mazowieckiemu. Druga Maryo, byk za Janem Michajłowiczem, Xiążęciem Twerskim. Trzecia Ryngałła, za Xiązeciem Mazowieckim, Henrykiem, czwarta niewiadomego imienia, za Kazimierzem, Xiążęciem Szczecińskim (1).

1328. Losy Witolda.

Xiąże Witold, po uwięzieniu swojem w Wilnie, był niecierpliwy, gniewny, dąsający się, wyrzucający w obelżywych wyrazach zdrado Jagełlowi, groził zemstą jemu i narodowi całemu, który dopuścił w obliczu swojem

---------------------

(1) Naruszewicz: T. VII. Xięga II. § XI. str. 108. List W. Mistrza do Mistrza Inflant. Dat. Swutz ani Tage Trinitatis (7 Czerwca) 1422. Napierski Index Corp. hist. dipl. T. I. N. 1025. Donosi, że Xiąże Multański odesłał siostrę Witolda, którą był pojął za żonę. Musi to bydź bajeczka zakonna, źle zrozumiana, gdyż, nie ma śladu, aby która z Xiążniczek Kiejstutówien, była za Wojewodą Multańskim. Bydź mogło powodem do tego ożenienie się Romana, syna IIji czyli Eliasza, Wojewody wyższych Multan, z wnuczką Witolda, Xiężniczka Olszańską, Maryą, Alexandrowną, siostrą rodzona. Królowej Polskiej Zofii. - U Albertrandiego Panowanie Kazimierza. T. I. str. 35. 42 . Jest wspomnienie, że Anna siostra Witolda, pogrzebioną leży w Warce, Świecki Opis staroż. Polski. T. I. str. 284. Dwie siostry Witolda były za Xiążętami Mazowieckimi. Danuta na chrzcie Marya, i Ryngałła, nie wiemy jakie miała imię chrześciańskie, może Anna, gdyż będąc przy Annie Wiloldowej, chrzest przyjąć musiała i wyszła za Henryka, Xiążęcia Mazowieckiego.

S. 304

dopełnić taką zniewagę krwi Gedymina. Mistrz Inflantski miał się wstawiać do Jagełły za Witoldem i prosił, aby go na jego porękę Uwolnił. Sam Witold nie chciał wiedzieć o żadnem uwolnieniu, aż pókiby ojca jego wolnym nie uczyniono: albowiem najmocniejszą boleść serca wyrażał z tej przyczyny, że sam go nakłonił do zaufania obietnicom i przysiędze Jagełły i Skirgełły. W końcu zachorował mocno na gorączkę i wywiezionym był do Krewa. Xiężna Anna, żona Witolda, wyjednała sobie pozwolenie udać się tamże za mężem Przybyli jeszcze przed zgonem ojca, niebawnie za staraniem żony i sług wiernych, Witold zaczął do zdrowia przychodzić. Tymczasem śmierć gwałtowna tamtego, podwoiła obawę o życie; ułożono przeto środek ucieczki, tak prędko wykonać sio mającej, jak tylko zdrowie Xiążęcia pozwoli. On jednak ciągle udawał chorego, żona go przeto nawiedzała codziennie w towarzystwie dwóch niewiast przybocznych; te jednak odwiedziny musiała okupować złotem u Prory. W końcu Xiężna Witoldowa, wysłała gońca do Wilna, prosząc u Hamillona o wyjednanie u Wielkiego Xiążęcia karty bezpieczeństwa dla siebie, na udanie się do Mazowsza; goniec, powracający z odpowiedzią i kartą bezpieczeństwa przywiózł list od Maryi Wojdyłłowej do Prory, naglący, aby się nie bawił z uprzątnieniem Witolda, jak tylko żo-

S. 305

na jego wyjedzie z Krewa: gdyż Jagełło zaczyna bydź słabym względem tego więźnia. Lecz Xiężna Anna, powzięła wiadomość o tym liście i zapowiedziawszy swój wyjazd nazajutrz jak najraniej, w nocy wypuściła męża z więzienia takim sposobem: gdy przyszła więzienie odwiedzać, obrała porę zmroku, zabawiła się dłużej, jak zwyczajnie, niby z powodu pożegnania; tymczasem Xiąże przebrany w suknie jednej ze służących, imieniem Heleny, która na jego miejscu pozostała, tejże nocy spuszczonym był w koszu z muru, znalazł podesłane konie z Wołkowyska od Tiwuna tamecznego, wkrótce dostał się do Słonima, potem do Brześcia, a na dniu piątym stanął w Płocku. Xiężna Anna wyjechała z Krewa z dziećmi, mając przy sobie eskortę, najętych kozaków z Oszmiany. Helena tak dobrze udawała chorego Xiążęcia, nie wstając z pościeli, że Prora na dniu trzecim dopiero odkrył jego ucieczkę. W tym dniu, 18 Października, odebrał on rozkaz, aby Witolda odesłał do Wilna pod strażą, lecz ze wszelką uczciwością urodzeniu jego przyzwoitą. Ten oprawca wszedłszy do więzienia, czy w zamiarze zamordowania Xiążęcia, czy objawienia mu rozkazu nadesłanego, postrzegł podstęp i wnet zabił cnotliwą Helenę i pokojowca, zowiącego się Strojnat Adillon. Ta szlachetna niewiasta, żona Hrehora Omulicza, pokojowca Kiejstuta, którego u-

S. 306

ratowawszy od śmierci, po zranieniu i wyrzuceniu z wieży, przechowywała w mieszkaniu pani swojej; w ostatku, gdy ułożyła projekt ratowania Witolda, przez poświęcenie siebie samej na zgubę nieuchronna, wysłała z Krewa męża z maleńką córeczką do matki jego, gdzieś pod Trokami mieszkającej, i wypełniła czyn prawdziwie bohaterski. Ona słusznie zasłużyła na imie drugiej matki Witolda i można powiedzieć narodu litewskiego; kiedy rozważymy, czem ten Xiąże był dla ojczyzny swojej napoiem (1). Co mamy w końcu powiedzieć o tej całej rewolucyi, nieszczęściem i żałobą Litwę, okrywającej, jedno, że Xiąże Kiejstut, ratując ojczyznę od podległości Krzyżakom, popełnił wielkie trzy błędy: pogardził za nadto stronnictwem Wojdyłły, uniósł się jakąś prędkością i kazał go powiesić; przez co uzbroił przeciw sobie stronnictwo. Należało go trzymać jeszcze w zakładzie, a nawet i żonę, nimby czas nie przytłumił zawziętości. Powtóre, trzeba było pewniejszemu komu powierzyć Wilno, niżeli Hamillonowi, albo się z niego nie oddalać, przynajmniej dopóty,

--------------

(1) Kronika rękop. Lit. Bych. str 50. 51. Rękopism wyżej przytoczony. Po ogłoszeniu z niego wyjątków w Dzienniku Wileńskim r. 1830, we dwa lata wydany Tom V. Historyi Prusskiej P. Voigta, na stronicy 410, przytacza dyplomatyczne dowody wielu szczegółow w rękopismie tym i w kronice znalezionych.

S. 307

aż Jagielło nie wyciągnąłby z ludem swoim na Ruś, przeciw Korybuttowi, z umysłu dla wywabienia z Litwy Kiejstuta, robiącemu powstanie przeciw władzy najwyższej. W ostatku nie wypadało szukać wstępnej rozprawy z Jagełłą. pod Trokami, w pozycyi najgorszej: bo między miastem, przez nieprzyjaciela osadzonem, a potężną armią jego. Należałoby przynajmniej więcej bydź ostrożnym i samemu nie jechać do obozu Jagełły.

1329. R. 1382. Upadek familii i stronników Kiejstuta. Powrót Krzyżaków.

Lecz się nie skończyły domiary krwawej zemsty. Synowie Kiejstuta, oprócz Witolda i Zygmunta uszłych, jak wiemy, za granicę, podobno z rodzinami swemi byli ofiarą proskrypcyi. Dzieje wprawdzie milczą o tem; ale ich zniknienie w tej samej epoce, każe się domyślać tego, i domysł jest rzeczywistości bardzo blizkim, ponieważ nic przeciw niemu nie znajdujemy w dziejach (1). Wyraźniejszą mamy wiadomość o zemście, wywartej nad stronnikami i pokrewnymi prześladowanej rodziny Xiążęcej. Dwóch znakomitych panów Żmójdzkich wbiło na pale: Widymunda, stryja Xiężnej Biruty, drugiego Butryma, jej wnuka, mającego za sobą Juliannę, która potem wyszła za Moniwida, Woje-

---------------

(1) Owszem Ruscy kronikarze potwierdzają.

S. 308

wodę Wileńskiego, innych nie mało pościnano (1). Posiłki Krzyżackie wróciły do siebie, nie czyniąc żadnej szkody w Litwie. Mistrz Inflantski, gdy ciągnął w swoję stronę, napotkał rycerza niemieckiego, bogatego dziedzica na Isemburgu, który z ludem swoim zawinął był do Inflant, dla spełnienia ślubu służenia Najświętszej Pannie, przeciw poganom litewskim. On żałował mocno, że się zapoźnił, prosił jednak najusilniej Mistrza, gdyby się z nim wrócił do Wilna, ponieważ pała niepokonaną chęcią widzenia, jak on mówił, Króla pogańskiego. Nie mogąc mu tej prośby odmówić, Mistrz wysłał tłómacza swojego, prosząc Jagełlę o glejt dla ciekawego rycerza. Zdziwiony takiem zadaniem, odpowiedział: "Co za niedorzeczne natręctwo! Nie dam glejtu, ponieważ tak przesądni chrześcianie, zawsze byli najszkodliwszymi dla mojego kraju. " Cudzoziemiec nie przestał na tem: powtórnie posłano, prośbę bardzo uniżoną, i Jagełło glejt udzielił. Przybyłego przyjął najgościnniej, przez dni ośm podejmował za swoim stołem i w końcu bogato udarowanego przesłał pod strażą bezpieczeństwa do Pruss. Kronikarz, przytaczający to zdarzenie, dodaje, że nie raz i dawniej zdarzało się błędnym rycerzom chrześciańskim, dla samej cie-

-------------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. I c. wyraźnie mówi: - Dwóch weleł (Jagełło) na kolech rozbiti... Stryjkow-

S. 309

kawości odwiedzać dwory Xiążąt Litewskich (1).

1330. R. 1382. Xsiąże Ostej.

Kiedy rycerze niemieccy, dla próżnej tylko ciekawości zwiedzali stolicę Litwy, rycerze Litewscy bronili męztwem swojem stolicę Rossyi. Han Tatarski, Taktamysz, najechał państwo Rossyjskie i obiegi' Moskwę, opuszczoną od Wielkiego Xiążęcia Dymitra. Miasto nie miało ani dowódzcy, ani naczelnika pewnego, zamieszanie i nieporządek doszedł do najwyższego stopnia; w tym stanie rzeczy znalazł się tam obecny rycerz z narodu litewskiego, zowiący się Xiąże Ostej. Kroniki czynią go wnukiem Olgerda. On widząc nieszczęśliwe położenie miasta i ludnego i dosyć młodzieży do obrony mającego, przyjął powierzone sobie dowództwo, przywrócił porządek, uzbroił lud, i tak zaczął dobrze obrona kierować, że Tatar zwątpił o możności zdobycia. Za pomocą więc dwóch Xiążąt Niżegorodzkich, Bazylego i Symona Dymitrowiczów, których miał przy sobie, począł rokować z mieszkańcami, ze odejdzie z wojskiem nie czyniąc im krzywdy, jeżeli bramę otworzą i wpuszczą liana dla oglądania osobliwości stolicy. Przystali łatwowierni

--------------------------------

ski to wytłómaczył: w koło wpletli, ale mylnie: bo byłoby nie na kolech, co znaczy pale, lecz na kolesiech, od koleso, kolo.

(1) Wigand ap. Voigt B. V. S. 374.

S. 310

Moskwianie na to zwłaszcza, ze tamci Xiążęta, zaprzysięgli dotrzymanie obietnicy. Otworzyli bramę i wysłali Osteja z darami do Hana. Xiąże gdy stanął w namiocie Taklainysza, został porwany i więzami obarczony; inni mówią zabity; a łatwowierna Moskwa zalała się krwią swoich obywateli (1). Wypadki te, dziejące się na Rusi pod sam powrót na Wielkie Xięztwo Jagełły, nie czyniły wrażenia na jego polityczne obroty; on się wcale nie mieszał do zajścia Dymitra z Taktamyszem, aby nie sądził rzeczą przyzwoitą, którejkolwiek stronie pomagać, albo się już oglądał na chmury, kapiące się na widnokręgu Krzyżackim. Gdyż od czasu, jak Henryk Kniprode, Wielki Mistrz w tymże roku 25 Czerwca źyć przestał, rzeczy co chwila inną postać przybrać mogły.

--------

(1) Karamzin: T. V. str. 71 - 74, mianuje Osleja wnukiem Olgerda i o śmierci jego namienia z rąk Tatarów. Dalej znowu str. 80 przywodzi rzecz o Osleju, który byt. Kołomeńskim Namiestnikirm w roku 1385. W nocie zaś 105 przytacza wiadomość, że Ostej nazywa się Alexander Andrzejewicz, z Xiążąt Litewskich' pochodzący, byłby on przeto synem Andrzeja Olgerdowicza, Xiążęcia Połockiego. Że zaś nie był zabitym pod Moskwą w namiocie Taktamysza w roku 1382; rzecz widoczna ze świadectw kroniki Troickiej. Kronika znowu Woskreseńska ginąć mu każe w samej bramie Moskwy, za jej otworzeniem; ta sama więc niezgodność co do miejsca śmierci wątpić każe o jej prawdzie.

S. 311

ROZDZIAŁ. VII. JAGEŁŁO WIELKIM XIĄŻĘCIEM POWTÓRE.

1331. R. 1382. Śmierć Ludwika, Króla Polskiego i Węgierskiego.

Zaszły, w Polsce takoż odmiany. Ludwik Król, nie mając potomka płci męzkiej, powziął zamiar zrobić następcą po sobie Zygmunta, Markhrabie. Brandenburskiego, syna Karola IV Cesarza, za którego córkę swoję starszą Maryą zaręczał. Ogłosił w tym celu zjazd panom polskim w Zwoleniu na 23 Lipca roku 1382. Lecz Polacy nie przybyli na to wezwanie, zaledwie kilku stronników dworu się pokazało. Markhrabin. o to rozgniewany, wtargnął z wojskiem do Polski, nasamprzód pustoszyć począł posiadłości Xiążąt Mazowieckich, jako naturalnych pretendentów do Korony Polskiej, pochodzących z familii Piasta. Polem przeszedł do Wielkopolski i przeciwnych sobie panów tamecznych prześladował. Polacy, umiejąc politycznenemi obrotami władać, bronić się nie umieli; byłby Zygmunt nie mało im przeszkód narobił, gdyby wieść o śmierci Króla Ludwika, zakroczonej 14 Września, nie przerwała tego rozboju. Złożono zjazd w Radomiu, gdzie lubo nikt nie zaprzeczał spadkobierstwa tronu córkom Ludwika; byli

S. 312

przecięż doradzający obranie ze krwi Piastów pochodzącego Xiążęcia Ziemowita.

1332. Przedajność Węgrów.

Tymczasem starostowie Węgierscy, którym Król zmarły podawał był tło zarządu zamki z włościami na Wołyniu. Olesko, Kamieniec, Horodle, Łopaczyn. Śniatyń i Rohatyn, korzystając z czasowego bezrządu w Polsce, przedali je Xiążęciu Wołyńskiemu, Lubartowi, pomimo woli i wiedzy Królowej Regentki Elżbiety. Takim sposobem, cały kraj Wołyński powrócił do Litwy, jak był na Xiążętach Ruskich zagarnięty, przez dawniejszych Wielkich Xiążąt Litewskich (1).

1333. R. 1382. Rzeczy Pruskie.

W Prussach od roku 1382, Października 4, rządził zakonem Krzyżackim, nowy Wielki Mistrz, Konrad Zölnor Kotenslein. Niebawnie potem otrzymał on dwa wezwania do rozmówienia się osobistego: jedno od Markhrabiego Brandenburskiego, drugie od Wielkiego Xiążęcia Litewskiego. Nie mogąc obu zadosyć uczynić sam o jednym czasie, pojechał dla widzenia się z pierwszym, z drugim zaś poruczył zjechać się wyższym przełożonym Zakonu. Cibyli: WielkiKommandor Ri-

----------

(1) Stryjkowski: str. 456.

S. 313

dliger. Elner, Marszałek Konrad Wallenrod, Mistrz Inflantski Robin Eltz, uraz inni Przełożeni i Kommandorowie. Nie można wiedzieć o co traktował Zygmunt, domyślać się jednak należy, że ten pretendent do Korony Tulskiej myślał mocą oręża posadzić siebie na tronie, a zatem potrzebował pomocy zbrojnej Krzyżaków.

1334. Postrzeżenia.

Żebyśmy poznali bliżej okoliczności, które spowodowały poselstwo od Jagełły z prośbą o rozmówienie się, potrzeba wejrzeć w rzeczy poprzedzające nieco ten wypadek. Xiąże Witold, zręcznie z żoną i dziećmi wymknąwszy się z więzienia Krewskiego, znalazł się w Mazowszu na dworze Janusza, Xiążęcia Mazowieckiego, szczupły wydział mającego i wcale niedostatniego pana, który, ani go podejmować hojnie, ani protegować silnie, wcale nie był w możności. Z Litwy nic otrzymać nie mogł, gdyż Xięztwo Trockie i Zmójdzkie oddane zostały Skirgełłowi, zaniki strażą mocną osadzone, skarby ojcowskie rozerwane. Zaledwo matka w Brześciu bezpieczną bydź mogła przy pomocy zięcia Janusza, który, trzymając zamki Poleskie, był w stanie załogą dostateczną jej pobyt zabezpieczyć. W tych okolicznościach, Witold odwołał się do dawnej zażyłości i miłości braterskiej Jagełły, z którym pospołu od lat dziecinnych za-

S. 314

przyjaźnieni, pod okiem jeszcze ojcow, przeznaczeni byli na ich następców i obrońców spólnej ojczyzny. W tem posianiu do brata, wyłożył w, końcu ograniczoność zadań swoich: uznając go Wielkim Xiążęciem i panem zwierzchniczym, chciał mu bydź podwładnym we wszystkiem, w tym stopniu, jaki urodzenie wskazało i prawa krajowe przeznaczyły; byleby się mogł pojednać z bratem i powrócić do swoich dziedzicznych posiadłości. Lecz Jagełło, nazbyt oddany radom stronnictwa Wojdyłłowej, nazbyt zajęty urojeniem jedynowładztwa, które dopiąć zamyślał i ustalić, rzuciwszy postrach terroryzmu pomiędzy panów litewskich, świeżemi okrócieństwy, względem stronników Kiejstuta wykonanemu, mocno był zajęty wyobrażeniem zagarnienia w paddaństwo Xiążąt udzielnych, Litwie hołdujących, aby chciał przywrócić panowanie poniżonej rodzinie stryja swojego; przeto żądania Witolda, na żadną uwagę, nie zasłużyły na dworze Wileńskim. Xiąże ten, bardziej jeszcze ową odmówką zatrwożony o swoję spokojność, zaczął zbliżać się do Krzyżaków. To gdy doszło do wiadomości Wielkiego Xiążęcia, znającego charakter polityki zakonnej, zrobiło wrażenie na umyśle całego stronnictwa bardzo niepomyślne; a ztąd wynikła potrzeba, traktowania i osobistego zjazdu.

S. 315

1335. R. 1382. Zjazd z Krzyżakami.

W początku Listopada przyszedł do skutku, zjazd na wyspie Dubissy, przy jej ujściu do Niemna. Ze strony Zakonu przybyły wyżej w zmienione osoby, z Litwy byli: Wielki Xiąże Jagełło, Wielka Xiężna Julianna Olgerdowa, Xiążęta Korybutt, Langweniej, i Wigand Alexander, oraz niemało przedniejszych panów litewskich. Krzyżacy umieli korzystać z okoliczności; S. Litewska nie czyniła wiele oporu, stanęła przeto umowa, przymierzem uroczystem zawarowana, treści następnej: - "WielkiXiąze z matką i braćmi swoimi, odstępuje w wieczni; posiadanie i własność Zakonowi Niemieckiemu, część zachodnią Zmójdzi, odgraniczoną dolnym Niemnem od granicy Szalawskiej, w górę idąc prawym brzegiem aż do ujścia Dubissy; tej rzeki prawym brzegiem- takoż w górę idąc do jej źródła i granicy Kuronii, co więc między tą linią graniczną a krajami Zakonu leży, zamki, grody, włoście i cala przestrzeń kraju, należeć ma do Zakonu, bez żadnego nadal i na zawsze wdawania się czyjego bądź ze strony Litewskiej i familii panującej. Obok tego, Wielki Xiąże Litewski, przyrzeka przez cztery lata całkowite, licząc od daty zawarcia lego przymierza, we wszystkich wojnach i zajściach, z jakim bądź nieprzyjacielem bydź zbrojnie pomocnym Zakonowi; nawet, ani sami z nikim wojny

S. 316

nie rozpoczynać w przeciągu tego czasu, bez wiedzy, rady i zezwolenia Zakonu. Jeżeliby zaś Zakon przysyłał wojsko na pomoc Litwie, wtenczas kosztem swoim obowiązany będzie utrzymywać w iściu aż pod Wilno, dalej zaś Wielki Xiąże obmyśli należyte utrzymanie. Nadto, przyobiecano ze strony Litwy, tak z Pruskimi, jako leż z Inflantskimi Krzyżakami, w przeciągu zamierzonych traktatem lat czterech, pokój statecznie dochować, a posiadłości Zakonu pod żadnym względem. i pozorem napastowane nie będą. Naostatek Xiążęta przyrzekają: "Pod wiarą, prawdą i honorem, w ciągu tych czterech lat chrzest sami z całym narodem przyjąć, oraz przystąpienie powszechne do jedności z kościołem Katolickim uskutecznić.'' Działo się na wyśpie Dubissy, roku 1382, w Wigilią Wszystkich Świętych (1). Krzyżacy zadowoleni byli tym traktatem, dopiąwszy w części znacznej zamiaru podbicia swojego Żmójdzi, tak dawno będącego w obrotach, mniemali nawet, że całą Litwę pod hołdownictwo swoję zagarnęli na

------------

(1) Oryginały traktatu tego, z pieczęciami Xiążąt po części jeszcze dochowanemi, obok transumptow w Tajn. Arch. Król. Szufl. 52. N. 5. 6. 7. 8 Każdy szczegół po osobno. Dawniejsze z nich kopie in Cod. Oliv. p. 148. MS. w Tajn. Arch. Stanu Berlin. W druku u Baczko Annal. der Königr. Preuss. Quart. L. S. 25 - 26 i dość dokładnie w jego Gesch. Preuss. B. II, S. 234. - 236. Index Cor. dipl. Napierskiego: B. I. S. 111. 112. Nra 437. 438. 439.

S. 317

lat cztery. Jagełło niemniej z korzyścią wychodził: i. o odstępując kawał xięztwa nie swojego, kupował pokój i sprzymierzeńców silnych, w obecnych okolicznościach wielce potrzebnych. W tym bowiem czasie, Taktamysz, zwycięzca Mama ja, rozwinął groźną potęgę, wyrżnął Moskwę, jakeśmy namienili wyżej, i mogł bardzo łatwo stanąć poci Wilnem: gdyż duch przestrachu, więcej pomagał tym okrótnym barbarzyńcom, niżeli waleczność ich, albo zdolności wodzów. Te rzeczy nie tajne były Krzyżakom, gdyż wiadomo, że nadbrzegowcy morza Bałtyckiego, drżeli nie raz przed Tatarami; dobrze było przeto całą mieć Litwę za zasłonę przeciw ich nawale. Z drugiej strony ściślejsze stosunki z Zakonem, zapewniały Jagełłę, że Witolda protegować nie zechcą. Obaczymy jednak wkrótce, jak daleko rzetelność uczestniczyła w tych związkach.

1336. R. 1383. Wyprawa na Podlasie.

Chodziło jeszcze Jagełlowi o cześć dziedzictwa Witoldowego, które Xiąże Janusz zagarnął na Podlasiu, nie tak zapewne dla znaczenia tej części kraju, wyludnionego pod owe czasy, jako raczej z uwagi, aby dom Kiejstuta nie utworzył sobie tam potęgi zbrojnej, pod zasłoną warownych grodów. Na ten koniec przedsięwziął sam Jagełło w osobie swojej wyprawę w stronę Bugu. Opadł niespodzianie Drohiczyn, tak,

S. 318

że tameczny Starosta, Saszyn czy Sasin, który wyjechał był do sąsiedztwa, odciętym został od zamku swojego. Chociaż len waleczny żołnierz ze trzydziestu konnymi ludźmi i sześćdziesięciu strzelcami kuszowymi, potrafił przedrzeć sio przez obóz oblegających i dostać się do warowni, zdrada jednakże niektórych Rusinów, poddała ją w ręce Wielkiego Xiążęcia. Ci ludzie, nocy jednej podpaliwszy w zamku budowle, sami ze ścian się spuścili do Litwinów. Pożar powstał wielki, szturmy przypuszczone były ze wszystkich stron, co zmusiło dowódzcę do złożenia broni; lecz mnóztwo. mieszkańców i załogi poległo w płomieniach, lub pod gruzami zamku. Tak smutne było zniszczenie. tego mocno niegdyś obwarowanego miasta, ze podług powieści naszego dziejopisa, odtąd Drohiczyn został obszerną mogiłą, pokrywającą stosy kości ludzkich. Suraż, bez oporu się poddał; Mielnik wzięto po niejakiemś bronieniu się; Kamieniec tydzień attaku wytrzymał, poczem się poddał, - gdy załoga nie mogła wydołać ustawicznej obronie (1); Brześć jednak, zaszczycony pobytem dostojnej Xiężnej Kiejstutowej, został nietykanym.

1337. R. 1383. Witold zbliżył się do Krzyżaków.

Działa się ta wyprawa na samym początku roku 1383: ona pierwsza przyniosła niejakiś zaszczyt orężowi Jageł-

----------------------

(1) Stryjkowski: str. 233. 234.

S. 319

ły; lecz zbliżywszy się do Mazowsza, narobił sobie nieprzyjaciół w domu Xiążąt tamecznych, blizkich sąsiadów Zakonu i mających swoję stosunki na dworze Malborskim. Oni podali środki Witoldowi samemu do układów z Wielkim Mistrzem, a wiedząc że za pieniądze można wiele u mnichorycerzy dokazać, postarali się i o to. Nasamprzód jednak Xiąże Janusz, za pośrednika pojechał do Pruss (1), i wyrobił tyle, że Marszałek Zakonny Wallenrod; osobiście z Witoldem zawierał układy w Insterburgu. Ten Xiąże oddał się w opiekę i na wspaniałość Zakonu, razem z bratem swoim Towciwiłłą, nic więcej z razu nie zadając, jak tylko wstawienia się do Wielkiego. Xiążęcia Jagełły, aby przyjął przełożenia- poprzednio jemu czynione. Zawdzięczając zaś za to pośrednictwo, gdy odzyszczą swoje ojczyste posiadłości, oni oba z Towciwiłłą i całą rodziną swoją, oddadzą się na zawsze w opiekę Zakonu i wieczne hołdownictwo, przyjmując takie prawa, jakie im za przyzwoite przyznane zostaną. Lecz na samym wstępie usłyszał wymówkę: - Dla czegóż Xiąże, kiedyś miał Wilno w swoim ręku, i dowiedział się o rokoszu Jagełły, nie szukałeś wsparcia i opieki Zakonu! - Po naradzeniu się jednak bliższem między przełożonymi, Wielki Mistrz kazał uspokoić

--------------

(1) Łuk. Dawid: B. VII. S. 172. 173,

S. 320

troskliwość Xiążąt, przez obietnicę, że najusilniej przyłoży się wsławieniem się do Jagełły, o przywrócenie im posiadłości spadkowych poojeu. W rzeczy samej korzystniej byłoby dla Zakonu mieć pod swoim wpływem i hołdownictwem Litwę, podzielona na małe Xięztwa, niżeli rozkazywać jednemu władaczowi: w tym bowiem czasie. Zakon byt w obłędnem wyobrażeniu, ze już zbołdował sobie to całe państwo. Tymczasem Witold, istotnie w najkrytyczniejszem położeniu zostający, przyjął wezwanie przybycia do Malborga; tam znalazł przyjęcie nad wszelkie spodziewanie gościnne, pobyt i opatrzenie do czasu, nim negocyacye z Jagełłą się ukończą. W rzeczy samej, posłane było mocne przełożenie Jagełłowi: aby Xiążętom Kiejstutowiczom, zostającym teraz pod wysoką opieką Zakonu, przywrócił wolność powrotu do Litwy, oraz do praw im należnych na dziedzictwo po ojcu: obok tego, zrobione było zapytanie; dla czego Wielki Xiąże, przeciw umowie, zawarowanej traktatem z Zakonem, wdał się w wojnę bez jego rady i wiedzy z Xiążętami Mazowieckimi? Miech przeto Wielki Xiąże zawiesi działanie wojenne do czasu, aż Zakon pośrednictwem swojem nie ukończy polubownie zajścia między S.mi wojującemi. Zapewne to poselstwo bardzo musiało zdziwić Jagełłę. Jakże bowiem Zakon domagał się utrzymania w mocy przymierza, kie-

S. 321

dy sam je łamał, przez przyjęcie w opiekę swoję Kiejstutowiczów, zbiegów i nieprzyjaciół Wielkiego Xiążęcia? Czyż nie znaczyło to zupełnej i całkowitej odmiany stanowiska Zakonu, względem Litwy ? Wiedział przytem dwór Wileński" ze Xiąże Ziemowit, pożyczył u Krzyżaków siedm tysięcy czerwonych złotych węgierskich, na zastaw zaniku i powiatu Wizny, ze w kilka tygodni po traktacie na wyśpię Dubissy, umowa o tę zastaw stanęła (1), a Xiąże Mazowiecki, wszedłszy w bliskie stosunki z Zakonem, proteguje Witolda radą i pieniędzmi. Pokazało się przytem, że ten drugi Xiąże, po naradzeniu się w Insterburgu, był skrycie na Żmójdzi, przebiegał powiaty i szlachtę na swoję stronę namawiał. Widać bowiem, że mimo odstąpienia traktatem części tego kraju Krzyżakom, obywatele tameczni, wcale znać się nie chcieli do poddaństwa, i Zakon, prócz przyległych zamkom swoim włości, nic więcej tam nie dzierżał. Dowiedziano się jeszcze wkrótce, że z Malborga wysłańcy Witolda, snują się po kraju, że nawet w tej samej porze, kiedy przyjacielskie pośrednictwo między Xiążętami Wielki Mistrz ofiarował, podesłał niektórym panom i szlachcie z Xięztwa

---------------

(1) Tranzakcje z Ziemowitem ma datę: in Castro Strasberg Culm. dyoc. 1382 prosima tertia feria post festum b. Andree, apost: in Cod. dipl. Oliv. p. 166. cf. Voigt: B. V. S. 413.

S. 322

Kiejstutowego podarunki w odzieniu, koniach i broni. Te postrzelenia spowodowały Jagełłę do odrzucenia przełożeń krzyżackich najprostszą drogą. Lecz polityka nie dozwalała jeszcze zrywać przyjaźni otwarcie z Zakonem, dla tego starano się dać odpowiedź w duchu skłonności przychylnych i uległości; atoli dając do zrozumienia Wielkiemu Mistrzowi, że gabinet Wileński wiedział o wszystkiem wyżej wzmienionem, oraz znał się na cenie przyjaźni jego. "Z pobudek przychylności i przyjaźni ku Wam, pisał Jagełło do Zölnera, spełnilibyśmy wasze wysokie wdanie się za Witoldem i Towciwiłłą, z największą ochotą, jeżeliby się to spełnić dawało. Albowiem nie możemy pod żadnym względem udzielić zaufania tym Xiążętom i zmuszeni jesteśmy to przełożyć do uwagi Waszmościnej: w jaki sposób raczyliście tych zbiegów przyjmować do siebie i dawać im przytułek? Nam się bowiem widzi bydź rzeczą nieprzyzwoitą, węża w zanadrzu ukrywać (1). Zawieszenie broni z Xiążętami Mazowieckiemi, moglibyśmy przez wzgląd na przyjaźń Waszmości, do przyszłej Wielkanocy uczynić, nawet jeżelibyście pragnęli, na cały rok, atoli pod tym warunkiem, żeby towary ludzi naszych wileńskich przyareszto-

------------

(1) Jestto przysłowie litewskie, przytoczone w piśmie Jagełły i nie źle oddane po łacinie: Videtur tamen nobis inconveniens, quod deberemus serpentem in sinu ponere.

S. 323

wane. powrócono i kupców samych zpod straży wypuszczono. Że zamek wizeński dostał się Waszmościom zastawą, to nas wcale nie obchodzi; lecz, widzi się nam bydź rzeczą niewłaściwą i niestosowną; że naszych nieprzyjaciół i wichrzycieli wspieracie na naszą krzywdę i szkodę, gdy obok tego łaskawości Waszmościnej wiadomo, na jakiej stopie między nami są stosunki i związki. że żaden z nas jeden przeciw drugiemu na szkodę działać nie powinien, owszem nawzajem sobie przeciw każdemu nieprzyjacielowi dopomagać winniśmy. Co się tyczę Zmójdzinów, do nas należących, których Waszmość na swoję stronę przynęcić staracie się, prosimy uprzejmości Waszej, pod żadnym względem nie raczyć ich pociągać ku sobie: ponieważ ci Żmójdzini, nam i bratu naszemu Skirgełłowi powinni bydź uległymi, gdyż mamy dość sprzeciwieństwa i bez tego od naszych, poddanych i szlachty litewskiej (1)." Ta gładka wymówka, była jednak dostateczną do wyrozumienia Krzyżakom, że się poznano na ich politycznych maskach. Lecz oni szli swoją drogą, goniąc się za swojemi nadziejami, bez oglądania się i mimo tego, ie stosunki z Ziemowitem oddalały ich od Jagełły, koń-

-------------

(1) Data tego odpisu na poselstwo z Malborga: Vylne in Epyphnnia domini, rok niewyraźony, ale się niezaprzeczenie odnosi do 1385. Tranzumpt w Tajn. Arch. Królew. Saufl. 52. N. 9. Index Corp. Napierskiego N. 451.

S. 324

czyli rzeczy swoje z Mazowieckiemi Xiążętami, mieli zjazdy, umowy, zawierali przymierza (1), robili układy z Witoldem i na Żmójdzi intrygowali.

1338. R. 1383. Szczerość Jagiełły.

Jagełło, dawszy do zrozumienia Wielkiemu Mistrzowi, ze gabinet jego nie w ciemni zostaje, względem polityki państw sąsiednich, bynajmniej nie szukał zajścia z Krzyżakami; owszem, spodziewając się wzajemnej sprawiedliwości, sam się jej trzymał najściślej; gdyż pomimo tysiącznych zarzutów temu monarsze, nic bardziej nie zdobiło jego charakteru nad szczerość i otworzystość w działaniach. Krzyżacy, wraz po tej korrespondencyi, rozwinęli drugą negocyacya, i Marszałek Wallenrod, nie mogąc żadnym sposobem ustąpionej Zakonowi Żmójdzi posiąśdź, zarzucił Xiążęcia Skirgełłowi, na tenczas Troekiemu i Żmójdzkiemu, że on nie chce odstąpić tego kraju, traktatem na wyśpię Dubissy oddanego, podburza tamecznych mieszkańców, że się oświadczyli raczej poledz od miecza, niżeli się poddać Niemcom. Wielki Xiąże Jagełło, z najzimniejszą krwią prowadził piśmienne znoszenie się z burzliwym Marszałkiem, wymagającym niezmiernie, wiele, naganił Skirgełłowi po-

-----------

(1) Cf. Voigt: B. V. S. 412 - 415.

S. 325

pędliwość, wzbronił mieć wpływy na tamecznych mieszkańców i oświadczył się, ze w niczem nie chce uwłaczać prawom Zakonu, nabytym do tej tylko części Żmójdzi, jaka raz na zawsze jemu jest postąpioną. Nakazał nawet do Żmójdzinów, oznajmując o tem wszystkiem (1).

1339. R. 1385. Zjazd powtórny zerwany.

Niezaspokojony, jednakże tej szczerości dowodem Wielki Mistrz, knujący zamachy na formę swojego systema ułozone, chciał jeszcze ostatecznej próby i dokonania swojego planu, pod maską przyjacielskiego zbliżenia się. Zapowiedział on Jagełłowi zjazd uroczysty na wyspę Dubissy, w celu dopełnienia przyrzeczeń, w tranzakcyach na zjeździe poprzednim zawartych, w rzeczy zaś samej, chciał mieć dowód uległości Zakonowi, przez poddanie się bezwarunkowe Wielkiego Xiążęcia, które się zacząć miało od przyjęcia chrzstu łacińskiego całej rodziny Olgerda (2). Z tego postrzegamy, że Wielki Mistrz dotąd nie miał powodu do urazy, danego ze strony Jagełły, owszem powinien się był przekonać o szczerości jego, tak z pisma poprzedzającego (3), jako

------------

(1) Voigt: B. V. I. c. sprawdzenie źródeł w tej materyi piszących.

(2) Pismo do Jagełły u Baczko drukowane B. II. S. 32.

(3) Mylnie Pan Voigt wnosi, ż e Jagełło uraził W. Mistrza przez to, że zaprzeczał Krzyżakom, Źmójdzinów na

S. 326

też z postępku z Marszałkiem i Skirgełłą, świeżo wyłożonego; lecz chodziło koniecznie o to, żeby rzeczy przyprowadzić do ostateczności i dopiąć swego za jednym razem, albo zerwać stosunki przyjacielskie z Jagełłą, a trzymać się kabały z Witoldem ułożonej. Jakoż Jagełło, z pierwszego wezwania, na zjazd, wraz poznać musiał, o co rzecz idzie; zamilczał i nic nie odpowiedział. Ponowił Wielki Mistrz swoje naleganie; wówczas Wielki Xiąże odpisał pod datą na Boże Ciało, 21 Maja, że stosując się do obyczaju przodków swoich, na końcu Maja stawić się nie zaniedba na wyspie Dubissy; zapewnia przytem, że żadne przeszkody, ani kroki nieprzyjacielskie ze strony poddanych jego, miejsca w tym czasie mieć nie będą (1). Za zbliżeniem się umówionego czasu. Wielki Mistrz, przypłynął Niemnem, do Chrystomem-

------------

stronę Witolda namawiać i podarunkami obsyłać, a przez to i oddaną Żmójdź Zakonowi, przeciw niemu rokoszował. Owszem Jagełło tłómaczy się wyraźnie i otwarcie: De Żemajtis, quod ad vos vocare intenditis, rogamus vestram amicitiam, tu nullo modo eos ad vos invitetis, ideo quia omnes Zemajti subdiderunt se nobis et fratri nostro dilecto duci Skyrghel et eciam quia multas adnersitates sustinemus a nostris hominibus et Litwanis. To nic innego nie znaczy, prócz, że wszyscy Żmójdzini naszemi są, więc nie ma tu łudzi do werbowania dla Witolda. Cały ten list bardzo delikatnie jest napisany, pełen wymówek, lecz w sposób najmniej obrażający.

(1) Pismo Jagełły w Tajn. Arch. Król. Formularbuch p. 23. u Buczko Anual, S. 27. u Łuk. Dawida; U, VII. S. 161.

S. 327

la (nowozbudowanego), towarzyszony przez Biskupów; Henryka Warmińskiego i Jana Pomeżańskiego, Marszałka Konrada Wallenrod i wielu innych różnego stopnia przełożonych i rycerzy zakonnych. Jagełło z braćmi i pierwszemi urzędnikami państwa, znajdował się już na wyspie Dubissy, rycerstwo liczne stało obozem na brzegu przyległym. Tymczasem rozwaga bliższa rzeczy i poznanie okoliczności miejscowych, podała Niemcom inne myśli: oni widzieli, że to, co zamierzali za jednym razem niby wykonać, bydź nie może do skutku przywiedzionem, a w razie sporu wyniknąć mogą nieprzyjemne wypadki: gdyż czoło rycerstwa litewskiego stało w obozie. Trzeba więc było użyć fortelu, któryby albo podał osobę. Wielkiego Xiążęcia w ich ręce, albo przystojny sposób do zerwania z nim przyjaźni. Na ten koniec wysłali do niego z zaprosinami do siebie, dając wątłą przyczynę, że woda spadła na Niemnie, przeto Wielki Mistrz z orszakiem swoim dalej w górę płynąc nie może, koni zaś do przyjazdu nie ma gotowych. Z odpowiedzią popłynął Skirgełło do Wielkiego Mistrza, przekładając, że zjazd nie może się odbydź inaczej, tylko na miejscu przeznaczonem na to. Że przeszkody do przebycia małych trzech mil, łatwe są, do uprzątnienia. W rzeczy samej, kto zna Niemen w tamtem miejscu, nie zgodzi się na brak wody: gdyż i dziś w najbar-

S. 328

dziej suche czasy, statki pod pełnemi żaglami idą do Kowna, niosące ciężar sto do dwiestu beczek zboża, zwane batami; a to jeszcze było w Maju! albo czyż koni brakowało dwóm potężnym Mocarzom? Niemcy jednakże nalegać nie przestawali, Wielki Mistrz usilnie prosił Skirgełłe., aby nakłonił brata do przybycia do Chrystomemla, wysłał nawet Marszałka; lecz Wielki Xiąże nie dał się w żaden sposób nakłonić, mimo wszelkich obietnic, grzeczności i przypomnień obowiązków Zakonowi należnych: panowie radni Litewscy, opierali się mocno temu (1). Brakło pobudek zresztą i ufności: albowiem cóż Wielki Xiąże zyskiwał przez przyjęcie chrzstu? Poddaństwo Zakonowi i nic więcej, - albo gdzie było zawierzenie, gdy świeże obejście się z Kiejstutem, gdy świeższe jeszcze protegowanie synów jego, obydwóm stronom wzajemnie zarzut złamania wiary, wyraźnie przedstawiały przed oczy? Sam bieg okoliczności politycznych między niemi od dnia do dnia, posępniej-

---------

(1) Rozmowa W. Mistrza ze Skirgiłłą i Marszałka z Jagełłą, znajduje się u Baczko. B. II. S. 32. Że zaś zamierzali chrzcie Xiążąt Litewskich, nolens volens, mamy dowód w Tajn. Arch. Król Foliant T. D. Handlung wider Polen p. 30, gdzie powiedziano: Cum frater Conradus Czolner ad eum navisaverit et ad eum quam ad tres leucas prope accedere non potuit et ad eum misit et rogare fecit, ut ipse ad terram cum suis hominibus et baioris ad ipsum equitaret et baptismi fontem assumeret quod renuit facere.

S. 329

sza przybierał postać, zwłaszcza, że partja wichrzycieli pomiędzy niemi się wywiązała, tojest: stronnictwu Wi-tolda. Nie schodziło takoż na gadkach, że Wielka Xiężna Julianna, zrobiła spisek na uwięzienie Wielkiego Mistrza z jego świetnym orszakiem i wysokiemi towarzyszami podróży, którychby wymienić można było na zbiegów litewskich (1). Z tego się pokazuje, że trzecia S. rzuciła Ie pogłoski, której szło wiele o zerwanie zjazdu. Bydź może, z tego samego źródła doszły wieści do dworzan Jagełły, o zamachu Niemców na jego osobę, albo o chrzcie przymuszonym, i tym podobnych niedorzecznościach. Jednakże Konrad Zolner, jako prawdziwy rycerz, wstydząc się pokazać po sobie obawę, zrzucił to wszystko na Jagełłę, przypisując mu zbyteczną dumę i zarozumiałość (2). Tak więc zjazd rozszedł się na niczem; czy upór, czy moc podejrzenia, rozwiodły obie strony nawzajem, a ztąd powstała nadzieja, że wkrótce będzie po przyjaźni z Zölnerem.

--------------

(1) Magister Conradus - comperit figmentum esse et traditionem quandam ordinatam per Jilianam matrem illorum Regum natione Ruthenam, ut sic forte praedicti Liłhuanorum Reges Maghtmm praelibatum et suos fratres sinul congregatos capere et abducere. Corneri Chroń, p. 1138.

(2) W jednym z listów W. Mistrza znajdujemy: Grosen. Obirmut und obrige hochfart..... o Jagelle powiedziano.

S. 330

1340. R. 1383. Lipca 13. Wypowiedzenie wojny.

Tymczasem Witold, wichrzyć nie prze stawał. Zmójdzini, pozostali w wydziale Skirgełły, burzyli się przeciw niemu, inni w wydziale Krzyżackim będący, lgnęli do niego. Tych ostatnich niespokojność przyszła do tęgo stopnia, ze ten kraj, Zakon miał za stracony dla siebie i z tego powód wzięto mocny do gniewu, przeciw Xiążętom Litewskim; ogień wojny tlał już pod popiołem. Szło jednak wprzódy o wymianę jeńców, zapewne Mazowieckich: gdyż trudno zgadnąć, zkądby Krzyżacy bydź mogli w Litwie, po tyloletnim pokoju, zapewne to pozór był tylko, a chciano wybadać rzeczy, dziejące się w Wilnie i przez osobę znającą, obejrzeć warownie tego miasta. Na ten koniec, Kommandor z Ragnity, przybył do stolicy Wielkiego Xięztwa; lecz Jagełło ani dozwolił mu widzieć się z sobą, ani chciał dadź odpowiedzi na jego przełożenie. Zarzuty były zolu stron dość pozorne: a mianowicie Krzyżacy dowodzili, ze Jagiełło, zawarłszy przymierze z nimi, sam pierwszy je zrywa; kiedy Xiążąt Mazowieckich nękać wojną nie przestaje, której ani rozpoczynać nie mogł bez rady i wiedzy Zakonu; że nie chce w przyjacielskie umowy wchodzić i wypełniać warunków, na które opisał się. Litwini przeciw temu mieli ze swojej strony zarzut, że Krzyżacy z ich nieprzyjaciółmi wchodzą, w stosunki,

S. 331

tojest: zawierają umowy z Xiążętami Mazowieckimi, bez zniesienia się z nimi, wiedzy i zezwolenia, że Witolda protegują, braci i stronników jego, zbiegłych z Litwy, że werbunki czynią w krajach Wielkiego Xięztwa i nie mało już ludzi ztąd do Witolda się udało (1). Przyszło nakoniec do wypowiedzenia wojny i Wielki Mistrz posłał kartel Wielkiemu Xiążęciu, w wyrazach najwznioślejszych, jakie tylko dobrać można było w niemczyźnie lamtoczasowej: "Wiedz o tem, Jagełło, napisał Konrad Zölner. myśmy posyłali do ciebie Marszałka naszego i kazaliśmy cię uprzejmie prosić, o przybycie do nas do Chrystomemla, czego ty z wielkiej pychy i zarozumiałości dopełnić nie chciałeś, lecz pogardziłeś nami i naraziłeś nas przed ludźmi zacnymi na urągowisko, przez cośmy dość mieli zmartwienia." Po czem następują wymówki, miedzy innemi ta: że Jagełło jeńców chrześciańskich w poddaństwo Rusinom zaprzedaje, zamiast uczynienia wymiany (2): " Z czego spada na nas

--------------

(1) Kronika ręk. Lit. Bych. str. di. mówi o emigrantach: "I pryjechali k nemu mnohije Kniazi i Bojary Litonskije." T. j. do Witolda, w Malborgu bawiącego.

(2) Już to drugi raz postrzegamy mowę o jeńcach Pruskich, będących u Jagełły pod tę porę, lecz niemamy śladu, aby jakie kroki wojenne za Jagelły ten czas poprzedziły, dawniejszych zaś bydź dotąd nie mogło. I tu więc trzeba stosować rzecz do Mazowieckich łudzi, albo Mazowszanom pomagających Niemców.

S. 332

grzech przed Dogiem i wstyd przed ludźmi." Dalej dodaje: "Tej nieograniczonej dumy i niesłusznej nagłości, nie chcemy dalej znosić od ciebie, przeto wiedz, Jagełlo, ty i bracia twoi, ze odtąd, jak nie znajdujemy, ani wiary, ani rzetelności w tobie, wypowiadamy ci wojnę w imieniu Inflantczyków, naszem i całego Zakonu naszego, i od dziś dnia nie chcemy z tobą mieć żadnego pokoju (1)." Nie przestając jeszcze na tem, ogłosił Wielki Mistrz drugie pismo urzędowe, w którem wyszczególnił w ośmiu artykułach powody swoje do wypowiedzenia wojny Litwie, gdzie w sposobie wykrętów dyplomatycznych, podług tamtoczasowego smaku, usiłuje usprawiedliwić swoje przedsięwzięcie, dążące jakoby do pożytku całego chrześciaństwa; słowem: nad wszelkie wieku swojego wynosząc się dyplomacye, staje się politykiem, do czasów naszych zbliżonym, czy to przez chęć zamaskowania przewrotnych intryg własnych, które ułożył z Witoldem, czy przez samochwalstwo rycerstwu owoczesnemu właściwe (2).

1341. R. 1383. Wzięcie Trok.

Wślad za temi wstępnemi dyplomacyami, uzbroił się Zakon z pośpiechem,

-----------------

(1) To wypowiedzenie wojny, jest pod datą: Marienburg 1383 ani nachsten Donnerstage nach Jacobi Apostoli w Tajn. Arch. Król. Foliant B. p. 27. xv spółczesnej kopii u Baczko: 13. II, S. 237. Index Corp. dipl. Napierskiego N. 440.

(2) Ciekawe o tem szczegóły w Dodatku III.

S. 333

lud zwoływano pod chorągwie zewsząd: nie było bowiem w kraju gości zagranicznych, ani się. spodziewano prędko ich oglądać; cale więc uzbrojenie składało się z ludu" w kraju mieszkającego i pewnie najemnego żołnierza; wsie, dwory, miasta, korporacye, duchowieństwo, wszyscy musieli przykładać się do uzbrojenia i wystawienia liczneo wojska. Żmójdzinów lubo nie zmuszano do wystąpienia w pole, przecież ich głaskał Wielki Mistrz i obsyłał szlachtę podarunkami: końmi, bronią, odzieniem z sukien niemieckich, pomjędzy nimi krążyli wysłańcy Uczni, namawiający do wierności sprawie Witolda i braci jego: bo chociaż mieszkańce tameczni wzbraniali się poddadź Krzyżakom, jednakże nie bardzo sobie życzyli ulegać Skirgelłowi, z władzą zeszłego Kiejstuta całej Żmójdzi rozkazującego. Była przeto nadzieja zgromadzenia tam siły pomocniczej, na której czele Witold miał stanąć (1). Całe jednakie lato, upłynęło na przygotowaniach; nareszcie w miesiącu Wrześniu, wielka armia Krzyżacka, pod dowództwem samego Konrada Zölnera, z Marszałkiem Zakonnym i wielu przełożonymi, zawitała do Litwy, w niej widziano chorągiew Litewsko-Źmójdzką, pod ktorą oddziałem osobnym dowodził Wi-

--------------

(l) Wigand ap. Voigt: B. V. S. 422 powiada, ż e W. Mistrz: suseppit Samailos in suceursum, donans eis arma, equos, et vesta.... Długosz p. 67.

S. 334

told. Cale wojsko szło dwiema drogami i na dnia 11 września połączyło się, w okolicach Trok; w calem iściu przez kraj Xięztwa Kiejstutowego, Ładnych gwałtów nie popełniwszy. Zamek Troki był osadzony mocną załoga wojska Skirgelly i opatrzony we wszelkie potrzeby. Witold ze Żmójdzinami, którymi huf swój, z emigrantów litewskich złożony, znacznie pomnożył, za wstąpieniem za prawy brzeg Niemna, pierwszy uderzył na dóm ojczysty; następuie Krzyżacy przyciągnęli z działami burzącemi i machinami do szturmu, trwały ciągle attaki, ściana z jednej strony została Wywaloną, który wyłom osadził Wielki Mistrz ludem zbrojnym; nie przyszło to jednak bez straty, gdyż i dowódzca szturmujących, Krzyżak Winter Redingen poległ. W ostatku załoga, wymówiwszy sobie wolne wyjście z mieniem swojem, poddała miasto. Warownie natychmiast przyprowadzono na nowo do stanu obrony i oddano Witoldowi, do załogi, z ramienia tego Xiążęcia ustanowionej, przydał Wielki Mistrz sześćdziesiąt ludzi swoich; na własne zaś jego żądanie, powierzono dowództwo rycerzowi Zakonnemu. Janowi Rabę, któremu w pomoc przydano Henryka Clee, takoż Krzyżaka (1). Gdy wieść gruchnęła po kraju o zajęciu Trok przez Witolda, szlachta z wydziału ojca jego, zbie-

----------------

(1) Wigand ap. Voigt: B. V. S. 423.

S. 335

gala się pod chorągwie Żmójdzkie, zapewne nic tyle z dobrej chęci, ile z obawy o swoje domówstwa, widząc mściwy oręż Krzyżacki, gotowy na ukaranie, ulegać nowej władzy niechcących. Tą koleją, całe prawie Xięztwo Trockie, przeszło w posiadanie tego Xiążęcia (1).

1342. R. 1383. Wilno zagrożone.

Zaledwie się Troki poddały, gdy Wielki Mistrz-wyprawił Kommandorów z El błaga, Balgi, Brandenburga i Christburga, z poleceniem starania się wszelkiemi sposobami o zniszczenie Wilna. Krzyżacy, zbliżając się pod miasto, znaleźli góry osadzone ludem zbrojnym, dla tej przyczyny byli przymuszeni pilnować się jednego przejścia zwężonego, przeciętego przez most na rzece Wace, który zdobydź mocą należało. Trzy razy powtarzany attak przez rycerstwa wybor, pod chorągwią Świętego Jerzego, trzy razy Litwini odparli. W końcu, po trafi wszy obejśdź to mocne stanowisko, posunęły się zastępy Krzyżackie na przód, zbliżyły się do przedmieścia na dniu 18 Września (2) i zapaliły je w kilku miejscach. Jednakże ten pożar, nie przyniósł żadnej korzyści; postrzegli nawet dowódzcy, że było niepodobień-

------------------

(1) Ibidem.

(2) Data wyciągnięta z rachuby czasu, działaniom wojennym poświęconego.

S. 336

stwem dalsze przedsięwzięcie przeciw miastu przyprowadzić do skutku, dla tego powrócili do głównej armii. Wielki Mistrz jednak, chcąc zapewne zrobić większą przykrość Jagełłowi, rozłożył się z całem wojskiem nad Wilią, i w tytule opiekuna Wielkiego Xięztwa Litewskiego, powierzonego już władzy Witolda, odbierał hołdy od panów, których mógł ściągnąć do siebie. Ogłosił Żmójdź za własność Zakonu, wybrał zakładników, kazał zaprzysiądz sobie wierność, i podzieliwszy wojsko na małe oddziały, wyprawił różnemi drogami ku granicy Pruskiej, sam zaś Niemnem popłynął do Ragnity. Tymczasem Witold pozostał w kraju, z tytułem Wielkiego Xiążęcia, zagartywał co dzień nowe włoście i rozporządzał się niemi, podług swego upodobania, wsparty znaczną potęgą ludu zwerbowanego i krzyżacką siłą, zostawioną w miejscach warownych, szczególnie Marienbergu nad Niemnem (1).

1343. R. 1383. Odebranie Trok.

Zdawało się, ze iuź Witold przybliżał się do kresu pomyślności swoich. Jednakże, w głębi Litwy i na Rusi, działy się potę-

----------------

(l) Voigt: B. V. S. 423. 424. Między źródłami wskazuje FoliantT. O. Handlung wider Polen. fol. 30, gdzie powiedziano o Witoldzie: - Ita eum Ordo iuvavit cum laboribus magnis et sibi quoddam castrum puleruni acdificaverunt Marie nominalum, et apariebat ibi eciam castra alia prope limites, ut melius suis inimicis contrastare posset.

S. 337

żne przygotowania przeciw niemu. Jakoż tej samej jeszcze jesieni, tojest: na początku Października, wojsko Jagełły, pod dowództwem Skirgełła, pokazało się pod murami Trok. Uporczywie się bronili Krzyżacy, w końcu, wyczerpawszy środki obrony, przymuszeni byli oddadź warownie, z warunkiem wolnego wyciągnienia z rzeczami swojemi. Tak więc, sześć niespełna tygodni, ledwo Troki potrafili najezdnicy utrzymać w swoim ręku (1).

1344. R. 1383. Chrzest Witolda.

Xiąże Witold, z taka pomyślnością rzeczy swoje popierający na Żmójdzi, zatrwożony był niezmiernie tym wypadkiem, gdyż oprócz Marienberga i kilku innych miejsc warownych, nad prawym brzegiem Niemna, niżej ujścia Dubissy położonych, osadzonych Krzyżakami, po straceniu Trok, nie miał żadnego mocnego stanowiska w kraju: warownie bowiem na Żmójdzi na rzecz Skirgelły trzymane były. Wie znalazł przeto środka bezpieczeństwa dla siebie w tamecznym

-------------

(1)Kronikarze krzyżaccy liczą, na czas oblężenia Trok przez Skirgełłę 6 - 7 tygodni, lecz podług ściślejszej rachuby dat, czas ten ledwo na całe utrzymanie wystarcza. Corner, przytoczony u Naruszewicza, T. VII. xięga IV, § XI, utrzymuje bajeczną zapewne powieść: że po ustąpieniu ludzi Krzyżackich, gdy Litwa weszła do zamku, upadły zamkowe mury i przytomnych tam wszystkich potłukły. O czem Krzyżackie nawet źródła nie wiedzą.

S. 338

kraju; a gdy Skirgełło przeszedł za prawy brzeg Wilii, udał się do wysokiej opieki Zakonu. W tym razie jednakże więcej po nim wymagano: musiał przyjąć chrzest w Taplawie 21 Października, zapewne będąc już od niejakiego czasu katechumenem. Rodzicami chrzestnymi byli: Wigand Baldershcim, waleczny Kommandor z Ragnity i Wójtowa Tapiawska; imie przyjął Wiganda (1). Stawszy się tym sposobem członkiem Kościoła Rzymskiego, prosił o skuteczne przywrócenie sobie posiadłości i xięztw po ojcu spadających. Nim jednak na to przyrzeczenie otrzymał, musiał uczynić solenny zapis na rzecz Zakonu wszystkich

------------

(1) Co Długosz powiedział, a za nim Stryjkowski powtórzył jakoby w Mazowszu jeszcze, wraz po ucieczce z Krewa przyjął chrzest. bajką bydź musi; albowiem, czyżby go chrzcili xięża katoliccy drugi raz w Taplawie? Wigand (ap. Voigt: 1. c. ) mówi: Baptizari se fecit in Tappiow; Magisterque Wygandus supra dictus et Schultecissa de Tappiow eurn ad fontem Baptismatis tentterunt et nominabatur Wigandus, post hoc fecit se rulenice bnptizare et nominatur est Alexander (sic) quod nomen de baptismo rutenico se inolevit.... Obaczymy niżej, ie na chrzcie ruskim, nie Alexandra, lecz Jerzego, przyjął był imie, tamto zaś w Krakowie. Naruszewicz T. VII. przypis 86 do księgi III, bardzo słuszny dowód przytacza z tranzakcyi między Wielkim Mistrzem Konradem Zölnerem, a Witoldem D. 1384 post festum corporis Christi in arce Marienwerder: gdzie wyraźnie powiedziano, ze otrzymał imie Wiganda, będąc przez Krzyżaków ochrzczonym. Że zaś jeden z braci jego znajdował się z nim w Mazowszu, zapewne więc, jak wnosi nasz dziejopis, ten ostatni tam pierwej nieco był ochrzczony i wziął imie Konrada. Najpodobniej do prawdy, że to był Zygmunt; Obaczymy niżej § 1401.

S. 339

ziem swoich, których część pozostawać miała w bezpośredniem jego władania, resztę zaś przyjmował na powrot prawem lennem, z obowiązkiem służenia osobą i mieniem w każdem zapotrzebowaniu, a w przypadku zejścia bezpotomnego, Zakon odziedziczy wszelką puściznę. Granicą, między posiadłością 'lenną a ustąpioną, ma bydź linia, poczynając od Semigallii, obejmująca krainę Sellen, potem do źródła Niewiaży idąca; dalej rzeka Niewiaża do ujścia do Niemna; od ujścia Niewiaży pas kraju, w górę ponad prawym brzegiem Niemna ciągnący się, w odległości od rzeki na ćwierć mili, aż, do granicy Ruskiej, pod Grodnem, zkąd granica od Rusi oddzielająca, kraj dziś Zapuszczańskim zwany, aż do granicy Mazowsza i Pruss (1). Taka jest treść zapisu, wydanego w Królewcu, roku 1384 Stycznia 30 dnia, mocą którego stawał się Zakon panem najpiękniejszej połowy Litwy właściwej i Żmójdzi. Wielki zamiar, powzięty w XIII wieku, zdawał się już bydź spełnionym, który tyle zabiegów, tyle krwi niewinnie przelanej i morze

---------------------

(1)..... et sicut modo ipse in Tappeaw fuit baptizatus, optubat in patris sui patriam ab ordine iuvari, ipse velut se dare ordini et patriam patris sui duntaxat in titulo beneficii assumere ab ordine, quod eciam factum fuit et ita literis fuerat confirmatum... Foliant T. O. I. s. c. Data tego zapisu 1384, w bliższa. Sobotę przed świętem Gromnic. (30 Stycznia). Obaczyć Dodatek IV.

S. 340

łez ludzkich kosztował. Rok 1383 pamiętny jest jeszcze w dziejach, powszechną prawic w krajach naszych zarazą na ludzi (1).

1345. R. 1384. Krzyżacy pomagają Witoldowi.

Rzeczy te i opisy robiły się w obecności wielkiego zgromadzenia ludzi znakomitych, tak krajowych, jako też gości przybyłych zza granicy; ze strony Witolda znajdowali się świadkami: Jerzy, Xiąże Nowogródka i Lew, Xiąże Drucka, oraz pan Litewski wysokiego urodzenia, Sudemund, dziedzic Ejszyszek i wiele innych ze stanu rycerskiego Litwinów i Żmójdzinów (2). W tymże samym czasie robiło się wielkie przygotowanie do walnej wyprawy, mającej popierać stanowczym sposobem interes emigrantów. Rycerze Zakonni i zagraniczni, wynurzali chęci i okazywali zapał do walczenia. Wielki Mistrz i Przełożeni, krzątali się mocno, uzbrojenie było powszechnie nakazane. Lecz za jednym razem ostygła ta ochota, spełzły nadzieje świetne: czekano, powiadali, pory do wypraw przeznaczonej i gdy

--------------------

(1) Długosz: T. I. Lib. X. p. 90.

(2) Ci trzej wymienieni, przyłożyli pieczęci swoje do opisu: Xiąże Nowogródzki Jerzy, mianuje się synem brata, zapewne Jerzego Koryatowicza. Lew, Xiąże Drucki, pisze się szwagrem Witolda, kłoś z Buskich Xiążąt, mający za sobą rodzoną, czy stryjeczną siostrę jego nam nieznajomą. O Towciwille, z początku emigracyi przy nim będącym, nie ma wzmianki.

S. 341

ta nadeszła, skończyło się na tem, że Kommandor z Ragnity, waleczny przyjaciel Witolda i ojciec chrzestny, wyprawił swojego Vice-Kommandora, z pocztem niewielkim ludu, podobno przez własne staranie zebranym, który pociągnął ponad lewym brzegiem Niemna ku Marienbergowi, dla wspierania ztamtąd partyj rabowniczych Witolda. Ta wyprawa, zgromadziwszy się nad Niemnem, niżej nieco Kowna, udała się w okolice Wendziagołły (Wandejagel u kronikarzów), gdzie natrafiono na znaczną liczbę ludu Litewskiego, zebranego dla obchodzenia jakiejś uroczystości w tamecznej świątyni. Litwini, niestrwożeni tem niespodzianem zjawiskiem licznego nieprzyjaciela, uszykowali się do koła miejsca świętego, i mężny dawali odpor. Jednakże po długiej bitwie, najezdnicy otrzymali zwycięztwo, położywszy sto dwadzieścia na placu, resztę zabrano w niewolę, tak, że przy podziale, Witoldowi dwieście; Krzyżakom trzysta ludzi się dostało, dowódzca Litwinów poległ na placu; nabrali dużo łupow i uprowadzili za Niemen (1). Coby jednak było przyczyną lej raptownej oziębłości w gabinecie Wielkiego Mistrza, zgadnąć trudno: zapewne jakaś rachuba polityczna, nie dająca się teraz wyłożyć; bo gdyby to zrzucić można było na zimę niepomyślną, jak się nie-

-------------------

(1) Voigt; B. V. S. 425-437. podług Wiganda.

S. 342

którym dziejopisom. zawierzyć kronikom podchlebnym zdawało, toćby i z Raguity nikt nie potrafił wyciągnąć w pole, a polem rzeczy i przygotowania działy się wśród zimy, żeby więc była niestałą, albo ciepłą, nie byłoby tyle hałasu z uzbrojeniem wojska.

1346. R. 1384. Wyprawa budownicza.

Bydź niosło i to przeszkoda do rozpoczęcia działań, że Witold nie miał żadnej warowni znacznej za prawym brzegiem Niemna, wyżejujścia Dubissy, któraby zabezpieczała jego obroty wojenne; ponieważ to co się zdobydź mogło, dostawało się zawsze zrujnowanem i przeciwna S., nie dałaby czasu do należytego wzmocnienia, jak się stało z Trokami. Uczyniono więc projekt: na ruinach starego Kowna, wznieść mocną warownię, stanowić mającą punkt zakładowy i wspierający zawojowania w krajach Litwy właściwej; Za nastaniem pogodnej pory w roku 1384, w miesiącu Maju, poszła wielka wyprawa budownicza z Ragnity w górę Niemnem, prowadząca z sobą mnóztwo łodzi naładowanych materyałami żywnością i narzędziami. Wielka liczba rzemieślników znajdowała się na tej flotylli; goście zagraniczni, lud zbrojny i rycerstwo zakonne, pod dowództwem samego Wielkiego Mistrza, ciągnęło lądem w rozmaitych oddziałach; trzy główniejsze były

S. 343

pod chorągwiami: rycerską, Świętego Jerzego, Wielką Zakonną, z obrazem Matki Bozkiej i Wielko-Mistrzowską. mającą na sobie krzyż i orla czarnego. Nieprzeliczone żagle, okrywały majestatyczne koryto szerokiego Niemna, brzegi zawalały hufce rycerstwa, żadna jeszcze wiosna nie przedstawiała tak ożywionego obozu, na tak wielkiej przestrzeni. Iście odbyło się pomyślnie, gdyż 24 Maja już wszystko było na miejscu i wnet roboty z wielką się czynnością rozpoczęły. W przeciągu czterech niedziel, warownia już była od napadu zabezpieczoną, sześćdziesiąt tysięcy ludzi i ośmdziesiąt tysięcy koni, użytych liczono do odbudowania zamku Kowieńskiego, do tyla zburzonego w roku 1362, że ani sam Kiejstut nie mógł się odważyć na podniesienie z gruzow, kiedy wolał raczej inną warownię, Nowe Kowno nazwaną, nad ujściem Niewiaży założyć. Te roboty trwały sześć niedziel bez przerwy: drzewo, wapno, kamienie zwożono z przyległych okolic, najwięcej zza lewego brzegu Niemna, albowiem na prawym była obawa napadu Litwinów. Mury się podnosiły z prędkością zadziwiającą, pod okiem samego Konrada Zölnera. Tymczasem rozesłane oddziały wojska, utrzymywały mocną osłonę robotników, robiły rozjazdy w odleglejsze strony dla nabrania żywności, gdy bliższe wsie spustoszone zostały (1).

--------------------

(1) Obaczyć Dodatek V.

S. 344

1317. R. 1384. Bitwa pod Wilkiszkami.

Z takim oddziałem furażerów, Kommandor z Ragnity, Wigand Baldersheim, wyprawił się ponad lewym brzegiem Wilii; rabując wsie, zaszedł aż w okolice Kernowa; ztamtąd w powrocie wysłał przodem ciężary i łupy, sam w odwodzie zasłaniał swój transport' i dostrzegał porządku w ciągnieniu; za zbliżeniem się ku wsi Wilkiszkom. kiedy już mniemał się bydź bezpiecznym, został naścignięty przez liczne wojsko Litewskie, pod dowództwem Jagełły i Skirgeiły będące. Zaszła bitwa, jedna z najzaciętszych: Waleczny Kommandor stawił czoło przemagajacej potędze i znalazł smierć, zdobiącą jego męztwo; poległo Iakże ośmiu rycerzy z cudzoziemskich gości, dwódziestu trzech Krzyżaków, piędziesiąt rycerstwa niższego stopnia, liczba prostego żołnierza niepoliczona, lecz strata Litwinów niewiadoma, takoż niewolników poczet (1).

1348. R. 1384. Dyploma słane Witoldowi.

Wypadek ten, mocno zmartwił Wielkiego Mistrza Witolda, Zakon i całe Chrześciaństwo, jak świadczą listy, w Dodatku V przywiedzione. Mimo jednak tej klęski,

---------------------

(1) Ibidem. Uważyć potrzeba tam świadectwo literalne, że Jagełło i Skirgełło, byli wschodniego kościoła wyznania chrześcianami.

S. 345

roboty się przedłużały z nowym zapałem, mury się wzniosły na cztery sążnie wysokości; dziesięć stop grubości mające u spodu, na całej przestrzeni obwodu zamkowego (1), rowy, przekopy, opalisadowania tworzyły jednę z najmocniejszych warowni w tych S.ch. Sam Wielki Mistrz twierdził, że za pomocą takich warowni z łatwościąby całą Litwę zawojował. Ten grod w zbiegu dwóch rzek, z przekopem tworzył wyspę, przeto go nazwał Wyspą Rycerzy (Ritterswerder). Nim się jednak do Pruss oddalił, miał naradczą rozmowę z Witoldem, w nowym zamku Kowieńskim: skutkiem której było dyploma, wydane temu Xiążęciu, odpowiednie uprzedniemu jego zapisowi i zawierało wyrażenie obietnic pierwej ustnie mu danych, w następnej zawarte treści: "Stosownie do zgodzenia się Xiążęcia Witolda, że posiadłości ojcowskie przyjmuje od Zakonu prawem lennictwa, przeto Zakon bierze na siebie obowiązek, wszelkiemi siłami dopomagać mu do odzyskania państwa ojcowskiego i jego w niem od wszelkiego gwałtu niesprawiedliwego zasłaniać, bronić przeciw nieprzyjaciołom Chrystusowym; nawzajem Xiąże powinien będzie dopomagać i służyć Zakonowi przeciw jego nieprzyjaciołom i przeciwnikom

-------------------

(1) Ditmar: S. 028, powiada: Die Mauern seyen 4 Ruthen hoch (zapewne sążnie, nie zaś pręty rozumieć wypada) und 10 Fuss dick gewesen.

S. 346

wiary chrześciańskiej. Jeżeliby Xiąże, albo jego prawi następcy, dziedzica po sobie nie zostawili, w takim razie państwo jego, stosownie do jego wyraźnej woli, spadnie na Zakon. Jeżeli zaś po nim tylko córka zostanie, wówczas Zakon powinien Lodzie wziąć ją w opiekę, i zgodnie z radą swoich przełożonych, zaślubić ją mężowi znakomitego urodzenia, zostawując przy spadłości ojcowskiej. Lecz jeżeliby bezdzietną umarła, wtedy Zakon odziedzicza puściznę;, a mąż do niej żadnego prawa mieć nie będzie. Jeżeliby jednak brat Xiążęcia Witolda Sigitas ( Zygmund), do wiary się chrześciańskiej nawrócił, w takim razie, po zejściu bezpotomnem Witolda, państwo spadać ma na niego, z temi prawami, służbą i obowiązkami, jakie Xiąże Witold przyjął na siebie (1). " Wielki Mistrz, powrociwszy z tej wyprawy, tak chlubnie dopełnionej, po zawarciu ostatecznych umów

------------------

(1) Data dyplomatu: By unsern huse Marienwerder uf der Nerge im J. 1384 Dinstag bynnes der Octava des h. lichnams. t. j W Kownie nad Wilią we Wtorek oktawy Bożego Ciała. W Tajn. Areh. Król. Foliant Privilegia T. O. p. 251. Z tego postrzegamy, że albo przy życiu, albo na stronie Krzyżaków, żadnego z braci Witolda, prócz Zygmunta nie było. cf. Voigt: B. V. S. 453. Druga uwaga nastręcza się, że w przepisywaniu dyplomatu, musiała zajśdź omyłka, gdyż Marienwerder odnosi się do nowego Konna nad Niewiażą, a stare nad Wilią, Nerge od Neris, nazwane było niezaprzeczenie Ritterswerder. Takoż u Kromera Index Archivi Cracov. MS. N. 377.

S. 347

z Witoldem, pełen nadziei i pociechy z dzida swojego, lubo klęską pod Wilkiszkami mając zasmucone serce, uwiadomił Ojca Świętego, Urbana VI, o wszystkiem, co zaszło w obecnym czasie (1).

1349. R. 1384. Napad na Polskę.

Mimo tych zamachów, przeciw Litwie wymierzonych, Wielki Xiąże Jagełlo, zwrócił uwagę swojo ku większym rzeczom, które zbliżyć miały wypadki wcale niespodziewane dla jego nieprzyjaciół. Początkiem ich była wielka wyprawa do Polski, niezawodnie w celu pokazania narodowi Polskiemu ogromu potęgi swojej, i przypomnienia najobojętniejszym klęsk, jakich doświadczać mogą od Litwy, gdy ja nieprzyjazną sobie mieć będą. Chociaż powodem do niej, nasi dzieiopisowie bydź mienia gniew Wielkiego Xiążęcia przeciw Polakom, jakoby za dawaną pomoc Xiążętom Mazowieckim, do pobrania zamków poleskich, podczas niepokojow wewnętrznych w Litwie, przed kilką, laty byłych. Mogło to bydź. powodem pozornym, tamto rzeczywistym. Cokolwiek bądź, wraz po zwycięztwie pod Wilkiszkami, odniesionem nad Kommandorem z Ragnity, Wielki Xiąże wyciągnął z Grodna z wojskiem znacznem, poszedł ku Pułtusko-

-------------------

(1) Dodatek V.

S. 348

wi, gdzie powojowawszy ziemie Mazowieckie, zbliżył się do Wisły, poszedł jej prawym brzegiem aż do ujścia, Sanu. Szlachta i niemężni panowie polscy, uciekali za Wisłę i zamknęli się w zaniku Zawichostskim; to dało powod do probowania przeprawy przez rzekę; lecz gdy łodzi nie było można dostać, Radziwiłł, jeden z dowodzców jazdy litewskiej, ukazał sposob przeprawy, znajomy od wiekow u Tatarów, tojest: człowiek rozebrany do naga, płynie z boku konia swojego, trzymając się za grzywę, odzienie zaś i broń jego utwierdzone na małej tratewce z sitowia, lub lekkiego drzewa, przyczepione do końskiego ogona bez żadnej obawy zamoczenia, płynie z tyłu (1). Za przykładem wodza, poszedł oddział jego jazdy, za nimi całe wojsko tym sposobem, nad podziwienie Polaków, patrzących z wałew Zawichostu, przeprawiło się przez Wisłę. Zameczek ten obrzucili faszynami naprędce, takoż za przewodnictwem walecznego Radziwiłła; tym sposobem zagrożeni Polacy spaleniem żywcem, bronić się nie potrafili; zabrano więc mnóztwo różnego ludu w niewolę (2). Z tego miejsca osłaniając lewy swój flank

--------------------

(1) Ten sposob przeprawy, opisali: Beauplan: Description d'Ukraine p. 54. Dymitr Bantysz Kamenskoj: Istoria małoj Rossii. Czast' I. str. 342. Wydanie powtórne.

(2) Kroniki zgodnie z podaniem starożytnem, zapewne w śpiewie jakimś dochowanem, powiadają że wojsko litew-

S. 349

brzegiem Wisły, posunęło się wojsko rabownicze aż pod Wiślicę, o dziewięć mil tylko od Krakowa oddalone miasto; takiem śmiałem najściem zatrwożone było cale Królestwo i stolica jego, albowiem żadne wojsko polskie nie ukazało się w polu, rabunkom oddając najludniejsza i najlepiej zagospodarowane włośnie. Jednakże od Wiślicy zawrócili się Litwini na powrot: po drodze napadli na Łysą-Górę i zrabowali starożytny klasztor Benedyktynów, słynący bogactwami; następnie spalili miasto Opatow, zkąd prosto ciągnęli do siebie z ogromną zdobyczą. W tym napadzie, równie jak w poprzednim roku 1370 uskutecznionym (§ 1282), zabrany został relikwiarz kosztowny z drzewem Krzyża Świętego, i podobnież cudownym sposobem wrócony był do miejsca swojego (1).

-----------------------------

skie tak było liczne, iż każdy wziąwszy kij, gdy cisnął przez mur, zameczek zarzucony został kijami. My pod tą figurą poetyczną, faszyny rozumiemy, sposob podpalania zamkow dawny.

(1) Kronika rękop. Lit. Bych. str. 51. 52. Ten cud tak opisuje: Zajechali do Światoho Kryża na horu, meży kotorom wojskom był odyn Pan z rodu Dowojnowa; wział Derewo Swiatoho Kryza, kotoroje było oprawleno w serebro, i wział to je Derewo, ne dla jeho dostojnosty, ale dla srebra i neszanujuczy jemu toho Derewa, i włożył w toboly meży inszymi prostymi reczmi, i połonił tez tam dewku, Pannu znakomituju, rodu wysokoho. Kotoraja była herbu Habdanku, kotorujuż Pannu u welikoj pocztiwosti chował.... I Wilnewcy podłuh obyczaju staroho po-

S. 350

1350. R. 1384. Witold jedna się z Jagiełłą.

Za powrotem z wyprawy do Polski, pierwszem staraniem było Wielkiego Xiążęcia, zabezpieczyć pokojem wewnętrznym państwo swojo. Zaszły przeto znoszenia się dyplomatyczne i była mowa o zjezdzie

-------------------------

hanskoho, potkajut Kniazia Welikoho Jagajła z Łonami i s dełmi pered mestom peśni pojuczy i w dołoni bijuczy chwała dajuczy Welikomu Kniaziu, iż takowe zwytezstwo zyskał i welikaja tiżba budet w ulicach ludej w meste Wilenskom. I nekotorykolwiek dotknułsia buduczy pohanin tych Tobot hde było Derewo Światoho Kryza, tot nahle umer. I dywiłsia Kniaź Weliki Jugajło tomu, szto na onom potkaniu tak ludej mnoho nahle pomerło i pytahia meży swoimi sztoby tomu za dyw był i pryszedszy tot Pan s Dowojnow, kolory wział tot Swiatyj Kryz i stanet powidat tot dyw toj Pannie z Habdanku, koloruju połonił i ona powedyła iż ja u wo sne widyła Anheła Bożeho, kotory mówił, iż tot hnew swoj Boh perepustył na toje pohaństwo, dla toho iż Derewo Światoho Kryza nepocztywe chowajut, kotoroje majut u sebe. Itot Pan z Dowojnow, powedył tuju recz Dewiczuju Welikomu Kniaziu Jagajłu. I Kniaź Weliki Jagajło, kazał tomu Panu do sebe prynesty tot Kryż w kotorym jest Bożyje Derewo, i tuju Pannu szto w neho jest w połoneni. I Kniaź Weliki Jagajło, ohledawszy derewo Światoho Kryza i tuju Pan. nu z Habdanku i dał toj Światy Kryż toj Pannie i prykazał jeje Panu tomu z Dowojnow aby wie ona była dobrowolna, i sam Kniaź Jagajło tuju Pannu darowawszy poczestne odpustył, i wkazał jeje aby tot Kryz poczestne odnesła i postawiła na tom mestej hde perwej był, i Panna taja widiaczy toho Pana z Dowojnow u koloroho była potonena tak stałoho, iż jeje poczestne u sebe derżał; i wczastnost jej welikuju czynił i powedyła jemu iż ona odna doczka u otca swojeho jest, i prosiła jeho aby s neju

S. 351

z Wielkim Mistrzem, Konradom Zölnerem i Marszałkiem Zakonu, Konradem Wallenrode, ponieważ wiemy o glejtach przez nich na len ceł Jagełłowi wydanych, (1). Nie o przyszło t o jednak do skutku, ale się inne środki nawinęły. Witold, coraz ściślej się łącząc z Krzyżakami, nabawiał cały kraj niespokojnością: wysłańcy jego na Źmójdzi krążyli ciągle, tworzyły się stronnictwa, znaczna część kraju w zamieszaniu zostawała. Krzyżacy, sprawcy tych nieszczęść, lada czas mogli otrzymać posiłki od gości zagranicznych i o większe jeszcze klęski przyprawić ojczyznę przy pomocy emigrantów litewskich. Umyślił przeto pojednać się z Witoldem: wysłane w tym celu do niego zaufane osoby wyższego rzędu, wręczyły mu listy z zaręczeniem powrotu do dawnej przyjaźni braterskiej, byleby chciał odstąpić od związku z nieprzyjacielem spólnej ojczyzny; zapewniono zapomnienie uraz, bezpieczeństwo, znaczenie urodzeniu przyzwoite i posiadanie Ruskich powiatow, do oj-

----------------------------

do otca jechał i tam u otca huduczy aby jej małżonkom został. I tot Pan z Dowojnow s toju Pannoju jechał do otca jeje i toje Derewo Świat oho Kryza poczestno otneśli i postawili w kostele Swiatoho Kryża Apotom tuju Pannu za sebe wział i tohdyż jemu prydano k tomu Habdanku Kryż i dla toho nazwano tot herb Dubnia........ Stryjkowslti mówi o tem: str. 435. 436. Okolski inny początek lego herbu naznacza p. 141, podobny wszelak nieco.

(1) Cromeri Index Arch. Cracov. W. 378. 379.

S. 352

ca należących: jako to Grodzieńskiego, Wołkowyskiego i Brzeskiego, takoż Polesia z miastami: Drohiczynem, Bielskiem, Mielnikiem, Kamieńcem, Surażem, Mścibowem, część nawet Wołynia w dopełnienie zamiany za Xięztwa Trockie i Żmójdzkie (1). Bez wątpienia w tym samym czasie Witold jakichś oziębłości ze strony Wielkiego Mistrza doświadczył: ponieważ to poselstwo sekretne, czy innym pozorem ubarwione, znalazło go skłonnym do swoich przełożeń; odpisał do brata uprzejmie i przyobiecał uskutecznić jego żądanie, byleby bezpieczeństwo dotrzymania umow nie podlegało wątpliwości. Szczegółów o tem nie dochowały kroniki: lecz wielkie jest prawdopodobieństwo, że Jagełło widział się w Brześciu z matką Witolda i ona przyjęła na siebie staranie, zapewnić synowi świętość dotrzymania obietnic Wielkiego Xiążęcia: nie było bowiem nikogo w Litwie, komuby bliżej mógł Witold zaufać. Jakoż, za drugiem zniesieniem się z bratem i matką, Witold pod pozorem wyprawy rabowniczej do Li-

-------------------------------

(1) V itoldus revocaius a Jagellone Magno Duce, testatur se accepisse Brzeście, Drohiczyn, Mielnik, Bielsko, Suraż, Kamieniec, Wołkowisk et Grodno cum toto di strictu. Promiltitque ipsi obsequium et fidelitutem, et quod praemonebit eum de insid is, et consliis adversa riorum neqne mittet quoque legationem ipso inscio, neque repetet patrimonium. Cromeri ludex Arch. Cracov. N. 380. Sub Annu 1384.

S. 353

twy, we czterysta koni zaufanego ludu, wyciągnął z Pruss 12 Lipca roku 1384 (1). Nasamprzód przyszedł pod zamek Jurbork (2), kazał wywołać Kommandora tamecznego; ten pośpiesznie z niektórymi bracią zakonnymi wyszedł, prosząc Xięcia, aby raczył wstąpić do zamku. Lecz Witold powiedział: "wysyłajcie najśpieszniej ludzi waszych do Ragnity i Splittern: gdyż mam wiadomość, że Skirgełło i Jagełło, chcą napaśdź wkrótce na te warownie, ja zaś pośpieszę im na pomoc. " Kommandor konwentowy posłał Krzyżaków ze znacznym oddziałem ludu zbrojnego. Gdy się to stało, prosił przybyłych gości do zamku na ucztę. Wówczas odmówił Xiąże wezwaniu, ale pozwolił aby Sudemund, krewny jego, mógł jego miejsce zastąpić (3). Ten rzucił się z ludźmi na most spuszczony, zabił dwóch xięży i ludzi kilku zamkowych, przy bramie stojących, a z nimi rycerza Jana Altenhof, Kommandor i inni dalsi pobrani zostali w niewolę; zabrano rzeczy co potrzebniejszego, reszta z budowlami zam-

----------------------------

(1) Detmar: ap. Voigt: B. V. S. 437.

(2) Mylnie P. Voigt, napisał Georgenburg: gdyż trzeba po niemiecku pisać Jurgenburg, bo jest po polsku Jurbork, stosownie de starej Pruskiej kroniki: p. 40, która najlepszem jest w tem miejscu źródłem.

(3) Stara Pruska kronika czyni Sudemunda szwagrem Witolda: zapewne było jakieś kuzyństwo między nimi.

S. 354

kowemi płomieniom oddano. Bajerburg dostał się w ręce Witolda, sposobem w kronikach niewymienionym. Ragnita, Splittern i Neuhaus, ochronione zostały przez wcześne dowiedzenie się o zdradzie. Zamach na Kowno takoż się nie udał: opowiemy to poszczególe: Kommandor konwentowy tameczny, obudziwszy się bardzo rano, wszedł: na wieżę wartową i postrzegł na Niemnie płynące statki, na których nie widać było łudzi i zdziwiony tem niepomału, wezwał do siebie niektórych rycerzy; nikt nie potrafił zgadnąć, coby to miało znaczyć. W tem postrzegli dwóch rybaków na czółnach, śpiesznie przemykających się mimo zamku; poczęto na nich wołać, żeby się zatrzymali, lecz oni tem bardziej pośpieszali; wysłano czółno w pogoń i pojmano jednego, od którego dowiedzieli się Krzyżacy o grożącem im niebezpieczeństwie: gdyż te nadpływające statki pełne były zbrojnego ludu, przeznaczonego do napadnienia i ubieżenia zamku (1).

1351. R. 1384. Oblężenie i dobycie Kowna.

Już się tymczasem Xiążęta porozumieli i ułożyli plan dalszego postępowania przeciw nieprzyjaciołom ojczyzny swojej. Wojska ściągały się wcześnie z róż-

------------------------------

(1) Stara Pruska kronika, ap. Voigt: B. V. S. 458.

S. 355

nych stron państwa, przygotowanie do wojny było wielkie, pośpiech we wszystkiem nadzwyczajny. Cały zamach został na Kowno zwrócony, żeby dobydź tę warownię nowo-zbudowaną, jako klucz do całej Litwy. Oblężenie zaczęło się w końcu Września. Xiążęta i panowie z pocztami swoimi towarzyszyli Wielkiemu Xiążeciu. Co tylko sposobow tamtoczesna sztuka wojenna mogła nastręczyć, nic zaniedbanem nie było: mosty na Niemnie wyżej i niżej miasta zaciągnione, opatrzone po końcach Warowniami, miały na sobie baszty i przedpiersienie osadzone ludem zbrojnym, dla przeszkodzenia zawładania z lądu i z wody, machiny szturmowe, burzące, palne, działa prochem strzelające, okopy cyrkumwallacyjne i kontrawallacyjne linie; prowadzono foremne aprosze czyli podkopy, jak mówi spólcześny Wigand, sam dość zapewne biegły w sztuce wojennej (1). Działania oblegających były dzień i noc z czynnością popierane, zapał i ochota bez granic Xiążęta podzielili między siebie dozor nad różnemi częściami robot, sarni zachęcając przykładami własnego narażania się na niebezpieczeństwa. Załoga, złożona z wyborowego oddziału Krzyżaków i ludu wojennego, była powierzona dowództwu walecznego Henryka Clee; ona się broniła z nadzwyczajnem

------------------------

(1) Wigand; ap. Voigt: 1. c.

S. 356

poświęceniem się, odwagą, nieustawnniem w pracach. Duch zawziętości i męztwa ożywiał obiedwie strony; codziennie srogie toczono boje; przewaga co do ręcznych utarczek na stronie wprawnych żołnierzy niemieckich, w śmiałości i odwadze Litwini z Rusina mi otrzymywali pierwszeństwo. Gdy ogromne działo wyłomowe ustawione zostało w pozycyi przeciw zanikowi, bombardzista niemiecki wyrychtował swoje ze strzelnicy zamkowej i za drugim wystrzałem, jak jajko stłukł lawety działa nieprzyjacielskiego, powiada kronikarz (1). Ustawiono drugie i to zdemontował Krzyżak Hermann. Nie zaniechano wdzierania się na wysokie ściany, od czego oblężeńcy tylko smołą wrzącą i belami spuszczonemi z góry mogli się ratować. Już trzy tygodnie upłynęło w nieustającej walce i niewypowiedzianej pracy, kiedy się udało Litwinom zrobić wyłom w ścianie. Krzyżacy, za upadnieniem muru, natychmiast otwor osadzają działem ogromnego kalibru, oblegający zatoczyli swoje i w okamgnieniu ich bombardzistę wraz z działem druzgoczą na wyłomie. Rusini tym-

---------------------------

(1) Magister bombardarum aptavit magnam bombardam sagittans post machinam majorem (bombardam Lithuanorurn) vacuo icti, secunda viae teligit et pendiculum ejus (lawety) quasi ovum est defractum. Major eciam machina in continenti instaurata est sed frater Hermanniis ut pridem confregit. Wigand: ap. Voigt 1. c.

S. 357

czasem przez działanie zręczne rzutnemi narzędziami, nie dopuszczają do powtórnego wyłomu osadzenia, brzeg rzeki Wilii uczyniono nawet już niedostępnym dla załogi, której na wodzie schodzić przez to zaczyna, działa i łucznicy Ruscy bronią zbliżenia się do wody, najśmielsze wycieczki odrażając. Krzyżacy wyglądają odsieczy z okiem rozpaczy; znika codziennie bardziej nadzieja obrony. Jednego ranku, pokazała się na górach, za prawym brzegiem Niemna i Wilii, chorągiew Świętego Jerzego powiewająca; na ten widok usłyszano z murow zamku rozdający się okrzyk radości, ostatnie echo nadziei. Był to Konrad Wallenrod, Marszałek zakonny, na czele ludu zbrojnego z Elbląga, Chrystburga i Osterody, pośpieszający z odsieczą; wysłany przez niego waleczny Kommandor z Ragnity, potrafił się zbliżyć ku Wilii o tyle, że słyszał wołanie z zamku i mógł się z załogą rozmówić. Po czem doniósł Marszałkowi, że część większa rycerzy leży na łożu boleści, okrytych ranami, reszta nie jest w stanie bronienia się dalej i już się przy ostateczności znajduje. Użyli Krzyżacy fortelu i siły: przeprawili się w górze przez Wilią i razem na wszystkich punktach attakowali cyrkumwallacyjną linią, czyli zewnętrzne szańce oblegających; tymczasem oddział jeden ukryty za prawym brzegiem Wilii, zbliżył się do brzegu przeciwległego zamkowi, z zamku spusz-

S. 358

czono łodź wielką na wodę, na której chorych i ranionych przeprawiono na drugą stronę, działo się to wszystko pod zasłoną ciemnej i burzliwej nocy jesiennej. Ten statek przewiózł na powrót cokolwiek ludu świeżego i żywności (1). Litwini, nie dawszy żadnej korzyści otrzymać attakującym, postrzegli jednak nazajutrz, że byli Zwiedzeni ciemnością nocy; załoga znosiła się z brzegiem przeciwległym Wilii, z przyczyny nienależytego strzeżenia tego punktu; podwoili przeto usilność w szturmowaniu w oczach odsieczy; bydź może, iż powzięli zastraszającą wiadomość od jeńców, o ciągnącem licznem bardzo wojsku z Pruss jeszcze, gdyż naturalnie było interesem Wallenroda, żeby jak najwięcej trwogi w oblegających wzbudzić. Równo z rozświtem dnia, po tej nocy niespokojnej, poczęły się attaki do wszystkich punktow zamku. Marszałek, stojąc z ludem swoim na górze, z podziwieniem się przypatrywał temu widowisku: widział na własne oczy Kommandora dowodzącego, jak stał na murze z chorągwią w ręku, i jak puszczona kula litewska z działa, głowę mu w tej chwili zniosła, kiedy go witał wy-

---------------------------

(1) Porównać potrzeba to oblężenie Kowna z poprzedzającem (§ 1231), z czego ważne do historyi inżenierstwa mamy szczegóły. Litwini w tej umiejętności nie ustępowali nikomu w Europie: mieli działa prochowe, biegłych artyllerzystów i inżenierów.

S. 359

wijając chorągwią i dawał znaki umówione (1). W podobnych zdarzeniach, jeden wystrzał niekiedy całą rzecz rozstrzyga, tak się też stało w tym razie". Krzyżacy straciwszy w zanika dowódzcę upadać poczęli na ochocie bronienia się. Lecz Wallenrod nie rozpaczał: spodziewał się wycisnąć oblegająjcych z linii cyrkumwallacyjnej, gdyż dojrzał słabość jej od strony Niemna, gotował się przeto na ten punkt uczynić silne uderzenie; wodzowie litewscy z obrotów jego poznali zamysł i wraz to miejsce wzmocnili należycie. W tym samym czasie wysłaniec od oblegających, udający zbiega, zbliżył się tajemnym niby sposobem do zamku, wezwał Vice-Kommandora, przed którym się odkrył, że jest jakoby z Ragnity, gdzie ma żonę i dzieci, dopiero zaś upatrzył zręczność tam się udać, jeżeliby przeto mieli co do uwiadomienia, przez przychylność ku Zakonowi, podejmuje się sekretnie listy przenieść. Krzyżak musiał się poznać na podstępie: napisał bowiem niby list

-----------------------------

(1) Dum Marschalcus staret in loco dicto (na górze od klasztoru PP. Benedyktynek dzisiejszego) vidit lapidem projici de machina bombarda et caput commendatoris amputari. Wigand: ap. Voigt: B. V. S. 440. Takoż stara Pruska kronika. 1. c. p. sequ. Reszta szczegółow z obejrzenia miejsca. Dowódzcą tym, jak wiemy, był Henryk Clee, jeden z najdoświadczeńszych rycerzy krzyżackich. Musiały bydź rozmowy z Jagełłą Marszałka, albo wyzywania do nich; jednakże nie mamy o tem żadnej wiadomości.

S. 360

do braci w Ragnicie, donosząc, że załoga Kowieńska jest należycie mocną w ludzi, ma dostatek żywności, ze najmniej dwa tygodnie wytrzymać jeszcze potrafi oblężenie i attaki. Wodzowie Litewscy, wyrozumieli rzecz i domyślili się, że zupełnie przeciwnie temu dzieje się w zamku. Przeto Wielki Xiąże dał rozkaz niezwłócznie szturm jeneralny przypuścić: zarzucono faszynami rowy i od rana do południa szturmowanie trwało; w którym czasie Krzyżacy, cuda od wagi dokazując, wiele straty w najlepszych rycerzach swoich ponieśli, sam dowódzca Vice-Kommandor strącony ze szczytu jakiegoś rusztowania, spadł do rowu i cudownym sposobem przy życiu zostawszy, był uratowany. Wzięto jednakże obwarowanie jakieś przodowe, zapewne dla osłonienia wyłomu, wzniesione przez załogę i osadzone ludźmi; przez to zdobycie, ułatwili oblegający zawładanie częścią wewnętrzną zamku; po czem i cały zamek zajętym został. Załoga, umniejszona nieźmiernie w tym dniu szturmu, zamknęła się z dowódzcą swoim w jednej wieży odosobnionej, przygotowanej na ostateczną ucieczkę. Z wierzchołka tej warowni, z boleścią widzieli, jak chorągiew S. Jerzego z gór znikła. Jakoż Marszałek, wyczerpawszy napróżno wszelkie środki dania ratunku oblężonym i widząc zdobycie zamku prawie ukończone, przymuszony był myśleć o bezpiecznem cofnieniu się, a-

S. 361

by nie ściągnąć na siebie w pogoń całej siły oblegających; prócz tego niedostatek furażu i pora zimowa czuć się dawały. Trudno nawet pojąć, jakim sposobem Litwini pozwolili mu spokojnie odejśdź. Niechybnie udanie się tego odwrotu; przypisać należy prędkiemu i nieznacznemu opuszczeniu stanowisk, oraz uskutecznieniu przeprawy przez rzekę w tej porze, kiedy szturm był najzaciętszy. Tymczasem wieża otoczoną została palnemi rzeczami dokoła. Krzyżacy zagrożeni spaleniem z nią razem, nie widząc ratunku, prosili o rokowanie: w końcu Vice-Kommandor oddał się na łaskę z ludem, błagając tylko o życie. Zbliżył się Wielki Xiąże, drzwi żelazne się otworzyły i ci nieszczęśliwi wyszli z ostatniej kryjówki swojej. Podał zwycięzca rękę Vice-Kommandorowi i każdemu z rycerzy, oprócz jednego, co go natychmiast ściąć kazał, i niektórych ludzi rozsiekano na miejscu. Stało się to 25-go Października roku 1584 (1).

1352. R. 1384. Straty Zakonu.

Nie pamiętają dzieje krzyżackie przed tym czasem większej klęski poniesionej przez Zakon, jak z powodu defek-

----------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 458 - 441. W dodatku V. List do Zgromadzenia Kardynałów. Ukarani śmiercią bydź musieli krzykacze, którzy z blankow śmiałkując najgrawali się z oblegających, podług zwyczaju tamtego czasu.

S. 362

cyi Witolda: sto piędziesiąt braci zakonnej i rycerzy wysokiego urodzeniu, oprócz nieporachowanej liczby ludzi zbrojnych różnego stopnia poległo w walkach; piędziesiąt pięciu Krzyżaków rycerzy, dwieście piędziesiąt rycerzy świeckich szlachetnego stanu, przeszło półtora tysiąca ludu zbrojnego poszło w niewolę. Kosztownie zbudowane zamki, z konwentami, opatrzone w działa ogniostrzelne i wszystkie potrzeby: Jurbork, Bajerburg, Marienberg i Ritterswerder, czyli stare Kowno, około sta kilkudziesiąt mil kwadratowych nowonabytego kraju i nadzieja dalszych zawojowali wydarte zostały. Nadto Wielki Xiąże Litewski, wzmocniony całą potęgą państwa swojego, już nierozdzielonego, stał się potężnym sąsiadem i niebezpiecznym nieprzyjacielem. To zaś wszystko zdziałała jedna szczęśliwa negocyacya, której powodzenie ułatwił mały niesmak, przyczyniony Witoldowi w Malborgu, o którym chociaż milczą kronikarze, lecz postrzegamy z dalszych okoliczności i pism dyplomatycznych.

1353. R. 1384. Związek z Mazowszem Krzyżaków.

Ciąg tych wypadkow, nabawił trwogą i Xiążąt Mazowieckich; oni się zbli-

------------------

i mocniej ochoczych do ich wśpierania przeciw Jagelle, gdy przewidywali dla siebie najniebez-

S. 363

pieczniejsze następstwa, gdyby się on z tamtymi pogodził. Dla tegoż łatwo Mazowszanie dostali na zastaw Zakroczyrna od Zakonu trzy tysiące sześćset kop groszy Czeskich i zawarli umowę wzajemnego pomagania przeciw Litwie (1).

1354. R. 1385. Niepokoje w Prussach.

Zima, poczynająca się w roku 1384 i cały jej ciąg, nawet i rok następny, był bardzo niespokojny w Prussach, co do polityki: wojska się zbierały, goście zagraniczni w ruchu znajdowali się, ciągłe poruszenia, to ku Wiśle, to ku granicom Żmójdzi, niespokojność, obawa, w całym kraju panować nie przestawały: albowiem wiedziano, że w Litwie trwało mocne uzbrojenie i wojska były rozłożone ku granicom Pruss, gotowe, za wkroczeniem Krzyżaków z jednej strony, wpaśdź z wielką siłą do Pruss z drugiej. Nie ważono się przeto długo dawać najmniejszej zaczepki (2), owszem skłoniono się do rozejmu i postanowiono zjazd Wielkiego Mistrza z Wielkim Xiażęciem, co strony uspokoiło na czas nie mały (3). Tymczasem Wielki Xiąże zajmował się wielkiego znaczenia zamiarami.

-----------------------------------

(1) Voigt: 15. V. S. 442-443.

(2) Voigt: 15. V. S. 446.

(3) Conradus Czolner Magister Prussiae constituit conventum cum Jagellone Rege Lithuanorum, promittitque inducias octo dierum post d. scessum. Cromeri Index. Arch. Cracov. N. 503 sub Anno 1385.

S. 364

1355. R. 1385. Swatostwo.

Kiedy Litwini rabowali w Polsce, od strony Szlązka. tameczni Xiążęta kraj ten takoż najazdami niszczyli. Polacy, sprzykrzywszy sobie w bezkrólewiu, wezwali do Krakowa młodszą córkę, zmarłego Króla Ludwika i jej koronę na głowę włożyli 15 Października roku 1384; szły tylko rzeczy o wybor małżonka. Ziemowit nie tracił jeszcze nadziei osiągnienia tronu Piastów, przodków swoich, będąc wspierany przez Bodzantę, Arcybiskupa Gnieźnieńskiego, lecz ta nadzieja i podpora słabły coraz i w końcu zupełnie zniknęły; gdy widział niepodobieństwo zgodzenia się narodu i Królowej na wejście z nim w związki małżeńskie. Pierwszy go nie nawidział dla zaborow, które samowolnie poczynił w krajach Koronnych, druga była zaręczoną Wilhelmowi, Xiążęciu Austryi, z którym na dworze rodzicielskim od dzieciństwa wychowana, tchnęła ku niemu przywiązaniem niezmyślonem. Ale Polacy, kierowani przeznaczeniem jakiemś, oddalającem zawsze dom Austryacki od ich tronu, nienawidzieć tego Xiążęcia, zkądinąd hojnego, grzecznego i pięknych przymiotow. Krzyżacy podobno zepsuli, z samego początku rzecz całą, przez swoje skryte intrygi za Wilhelmem, co mogło zrobić narod podejrzliwym, aby przyjazny dom Zakonowi, nie pogrążył go w poddaństwo mnichorycerzy, mocno od dawna już na

S. 365

to czyhających i dla tego mocno znienawidzianych. Toż to właśnie i zrodziło widoki dla Wielkiego Xiążęcia Litewskiego, który, jak wiadomo, będąc otwartym nieprzyjacielem Zakonu, miał z Polską jeden interes z tej strony. Gdy więc Jadwiga tron Polski zasiadła, otworzyła się pora do probowania szczęścia. Przybyło wielkie poselstwo z Litwy do Krakowa, na czele którego znajdował się Skirgełło Xiąże Potocki i Trocki, z nim inni dwaj bracia Jagełły, Borys i Wigund, tudzież Starosta Wileński, jak go Polacy zwali. Hamillon. Przełożone swatowstwo i korzyście z tego związku dla Polski wynikające, lubo Polacy z oklaskami przyjęli, jednakże bez dołożenia się Królowej matki, nic stanowić nie ważyli się. Umówiono się więc, aby Poselstwo Litewskie, w towarzystwie delegowanych Polaków, udało się do Budy. Skirgełło, przelawszy Borysowi swoję władzę, powrócił do Litwy, tamten zaś z Hamillonem i Polakami, na których czele był Mikołaj z Bogoryja, Kasztelan Zawichoski, pojechał do Węgier (1). Za przybyciem do Budy wzmienionego poselstwa, Xiąże Borys, na posłuchaniu u Królowej Elżbiety, miał rzecz następnemi słowy; "Najjaśniejsza Pani! Wielu Kró-

--------------------------

(1) Całą rzecz o tem poselstwie, zagmatwaną trochę u Długosza i Bielskiego, sprostował Naruszewicz T. VII. księga IV. § XXXIV sequ. podług dyplomatycznego źródła, wskazanego w jego przypisach 123, 124 do tejże księgi.

S. 366

lów i Xiążąt potężnych, zadało wnijśdź w pokrewieństwo z Wielkim Xiążęciem naszym i w przyjaźń z nim wieczystą: lecz Bóg Wszechmogący osobie to waszej Królewskiej Mości chciał zachować. Dopełnij to Niebios zrządzenie, Najjaśniejsza Pani, a Wielkiemu Xiążęciu Jagelle oddaj w małżeństwo córkę swoję najukochańszą Jadwigę, Królową Polską. Ufamy i wierzymy, że z tego związku wyniknie chwała Bogu, zbawienie duszom, cześć ludziom, a pomnożenie królestwa. Nim się to uiści, co żądamy i o co prosimy; tymczasem pan nasz Jagełlo Wielki Xiąże, wespół z bracią swoją, która się jeszcze nie pochrzciła, tudzież ze szlachtą, ziemianami większymi i mniejszymi, w państwach jego żyjącymi, życzy sobie przyjąć wiarę katolicką świętego kościoła Rzymskiego. Nie dokazali tego na nim Cesarze, Królowie i Xiążęta różni, przy usilnych staraniach swoich: Bóg Wszechmocny sławę tę chciał mieć przy tronie twoim postawioną. Przyniesie z sobą Pan nasz, Wielki Xiąże Jagełło, wszystkie skarby swoje na podźwignienia i odzyskanie strat obu Królestw, Polskiego i Litewskiego: ale to będzie dopiero po ślubie z Królową Jadwigą. Zapłaci on summę zaręczoną, między Waszą Królewską Mością, a Xiążęciem Austryi umówioną, to jest: dwakroć sto tysięcy czerwonych złotych (1). Obiecuje i zaręcza przywró-

-------------------------------

(1) Xiąże Leopold Austryi, ojciec Wilhelma, opisał się

S. 367

cić do Korony Polskiej wszystkie od niej odrywki i zabory przez kogokolwiek uczynione, własnym kosztem i pracą. Co się tycze więzniów chrześciańskich, mianowicie zaś z Polskiego narodu, w obojej płci, obyczajem wojen zabranych. tych wszystkich widnymi uczyni, aby do domow swoich, lub gdzie się podobać będzie, powrócili. Nakoniec zaś zaręcza, że Xięztwo swoje Litewskie i kraje Ruskie na wieczne czasy z Koroną, Polską złączy." Odpowiedź Elżbiety Królowej, była: że się temu nie sprzeciwia, jeżeli Stany Polskie za rzecz przyzwoitą osądzą. Lecz, nim przystąpimy do dalszego opowiadania, należy uczynić następne postrzeżenie.

1356. Poztrzeżenie.

Niezaprzeczoną jest rzeczą, że Borys, przyrodni brat Jagełły, czyli syn Olgerda, z Maryi rodzący się, był na czele wzmienionego poselstwa. Xiąże ten, po swojej emigracyi do Pruss

---------

w intercyzie przedślubnej syna swojego z Jadwigą r. 1385 Lipca 29 zawartej, kiedy Elżbieta, dla bezpieczeństwa swego w Węgrzech, jak postrzega Naruszewicz w miejscu wyżej przytoczonem, starała się mieć plecy w zięciach, że w razie dojścia małżeństwa zaliczy 200,000 czerwonych złotych, opierając tę summę na pewnych dobrach. Wzajemnie, jeżeliby, z przyczyny drugiej strony małżeństwo skutku nie wzięło, jemu takaż kwota pieniędzy wypłaconą będzie. U Praya p. 174. Bielski str. 268 starego wydania. Naruszewicz w T. VII. W przypisie 129 do księgi IV, umieścił w całem brzmieniu tę tranzakcyą.

S. 368

w roku 1365. znaydował się ciągle w Niemczech, na dworze Cesarza Karola IV (§ 1261, 1264), toć łatwo zgadnąć, że on był pierwszem narzędziem do zaślubienia się brata swojego z Jadwigą. Gdy bowiem Zygmunt Markhrabia Brandenburski, straciwszy już wszelką nadzieję w osiągnieniu tronu polskiego, zajęty był innemi widokami, to jest: posiadaniem Węgrów, z przyczyny ożenienia się z Maryą, starszą siostrą Jadwigi (1), nie przestał patrzeć zazdrosnem okiem na Wilhelma, jej narzeczonego, bydź może prosto nawet z rachuby swojej politycznej; wyprawił Xiążęcia Henryka Buttawa, znanego u nas pod imieniem jego ruskiem Borysa, do Jagełły i ten, czy już powzięty projekt ożenienia się z Jadwigą pokrzepił, czy go sam otworzył bratu, słowem: wziął na siebie staranie przywieśdź to do skutku. Jakoż on, będąc katolikiem i oswojonym dobrze z etykietą dworską, był jedynym człowiekiem do tego. Tak więc Zygmunt, wprowadziwszy Jagełłę w swatowstwo, dogodził i zawiści swojej przeciw Wilhelma i zemście przeciw Ziemowita; sama nawet znajomość charakte-

---------

(1) Stonzel: Gesch. des Prenss. Staats Th. I. S. 132. Takoż. Kurz: Gesch. unter. II. Albrebet III, B. J. S. 190 mówią wyraźnie, że już w roku (584 Zygmunt był mężem Marji. Lecz Helwig w chronologicznem piśmie: Zeitrechnung etc. S. 161 w jakiejś tranzakcyi postrzega, że to nastąpiło w r. l385, zapewne w początku; co rzeczy naszej nieubliża.

S. 369

ru Zygmunta, który następnie, jako Król Czeski i Cesarz, grać będzie rolę w dziejach naszych, zdaje się potwierdzać prawdziwość tego postrzeżenia naszego.

1357. R. 1385. 1386. Jagiełło Królem Polskim obranym.

Cokolwiek bądź, Polacy z całym za patem chwycili się strony przełożeń Jagełły. Duchowieństwo z niewymówną radością przyjęło pomyślną nowinę nawrócenia się dobrowolnego, tak potężnego mocarstwa. Głównym popieraczem rzeczy, był Spytek z Melsztyna, Wojewoda Krakowski, człowiek niepospolitego rozsądku, waleczności i znaczenia (1). Złożono zjazd narodowy w Krakowie, na którym przełożono rzecz o Jagelle: Monarcha ogromnego państwa, pogromca Krzyżaków, zdobywca najwarowniejszej twierdzy nadniemnowej, Kowna, dobroczynny, pełen ludzkości, mógłże bydź pożądańszym dla narodu, tak nieszczęśliwie osieroconego śmiercią Kazimierza Wielkiego? Przy tem wszystkiem, pomnażający nawróceniem się swojem panowanie prawdziwej wiary, nad tak znaczną częścią Europy! Królowa, jakby nie była zaięta Wilhelmem, nie śmiała się przeciwić tym świetnym widokom. Uchwalono przeto poselstwo do Litwy, z odpowiedzią na przełożenie Wielkie-

------------------------

(1) Długosz T. I. Lib. X. p. 167.

S. 370

go Xiążęcia, chęci jego zupełnie zaspakajającą; Wysłani byli ci sami, którzy jeździli do Węgier, z przydanymi niektórymi panami węgierskimi. Oni znaleźli Jagełłę w Krewie, gdzie byli z uprzejmością przyjęci, otrzymali dyplomatyczne potwierdzenie wszystkich obietnic, przez Borysa przełożonych w Budzie, które nastąpiło w imieniu takoż i w obecności braci Wielkiego Xiążęcia, Skirgełły, Korybutta, Langwenia i Witolda, oraz z uręczeniem za zgodzenie się nieobecnych (1). Lecz Wilhelm w Krakowie miał swoich stronników, szczególnie Gniewosz z Dalewicz, Podkomorzy Krakowski, był z jego strony. Oznajmiono więc mu o wszystkiem i ten nie zaniechał stawić się z licznym dworem i pieniędzmi w stolicy; co zatrwożyło Polaków, szczególnie Dobiesława z Kurozwęk, Kasztelana Krakowskiego, z urzędu stróża miasta i Królowej. Jednakże nie możono zrazu sprzeciwić się widywaniom się Królowej z Wilhelmem, uczęszczała do klasztoru Franciszkanów, gdzie tańce i biesiady w refektarzu wyprawowali Niemcy, tam z Wilhelmem mieszkający. Te schadzki odnowiły młodocianną miłość i Królowa, mimo

--------

(1) Naruszewicz: T. VII. księga IV. § XXXIX, takoż przypis 136, gdzie jest wyjątek z tej tranzakcyi. Datum Krew feria secunda in vigilia Assumptionis Beatae Mariae Virginis gloriosae, anno domini milesimo trecentesimo octuagesimo quinto.

S. 371

przyrzeczenia Jagelle, chciała tron swój podzielić 7, Wilhelmem (1). Postrzegłszy to Senatorowie, wzbronili wszelkich środków znoszenia się Królowej z Xiążęciem. Ona, odebrawszy wiadomość, może zawczesna, o podróży Jagełły do Krakowa, chciała wyjechać z zamka: każe

----------

(1) Żeby objaśnić rzecz o małżeństwie Wilhelma z Jadwigą, o którem Długosza T. I. Lib. X. 105, dość wyraźnie się tłómaczy. Takoż. Kromer Lib. XIV ad finem, to samo utrzymuje, dodając tylko, że w młodym jeszcze wieku i za wolą rodziców to nastało; przytoczymy ciekawe badanie Kotzebue: Preuss. ält. Cesch. B. II, S. 423, gdzie powiedziano: Ueber Hedivigs Vermählung, habe ich in gah. Archiv. einen sehr. alten Auszug ans einer noch älteren Kronik gefunden (unterN. 401) worin es heist: Anno domini 1385 poloni dominum ducem Austrie domine Hedwigi Regine matrimonialiter ymo carnaliter copulatum de regno et uxore repellerunt et dictam dominam contra omnem voluntatem suam Jagal regi Litwanorum pagano in uxorem tradiderunt, eam in hoc vi compellentes, quod fuit dolorosa etc. Dan folgt die deutsche Anmerkung: "Diesen Hohn han die Polen dem Hause Oestrich gethan, des nahm sich König Albrecht so herlich an, hette er gelebet, her wolte es ungerochen nicht haben gelassen. Wenn dieses Königs von Pelen Bruder liss werben das Fräulein das der Landgraf von Döringen hat, und, König Albrecht woltte es des Königs Bruder nicht geben, sunder spracle eher er sie zum Weibe solde hebben. her welde sie eher selber Kneyen (?). Ze wszystkich jednak zabytków historycznych Anonim Archidiakon Gnieźnieński, żyjący i obecny świadek rzeczy, najwyraźniej ją objaśnia: Et licet praedicta Hedvigis, ut asserebat, in annis puerilibus Vilhelmo de Austria duoi fuisset per parentes desponsata, tamen tunc existens in annis maturitatis in ecclesia praedicta publice illa sponsalia, si quae fuerunt, irritavit et revocavit. U Naruszewicza T. VII. przypis 159 do księgi IV.

S. 372

podadź pojazd, przybywa z orszakiem swoim do bramy, widzi osadzone wszystkie wnijścia. Senatorowie, przywdziani w zbroje, sami ich pilnowali. Oddźwierny nie chce bramy otworzyć i żołnierze jakby skamieniali nie ruszają się na rozkazy swojej Królowej. Młoda Pani z gniewem wypada z pojazdu, porywa topor i własną ręką chce porąbać zapory. Wówczas wystąpił naprzód Dymitr Gorajski, Podskarbi Koronny, który począł przekładać Jadwidze nieprzyzwoitość jej zamiarów i tyle dokazał, że się wróciła zarumieniona do swoich pokojów. Lubo przecięto sposoby ustnego znoszenia się, miłość, zawsze fortelna, podała inne. Poczęto Królowej wmawiać odrazę do Wielkiego Xiążęcia, ze to miał bydź człowiek grubo wychowany, nieobyczajny, brzydki, cały jak niedźwiedź włosem obrosły, stary. Nowe płacze, nowe narzekania; lecz wierny sługa i zaufany, Zawisza z Oleśnicy, podjął się przekonać się naocznie o prawdzie tych powieści. Pośpieszył do Litwy, w charakterze niby posła nadzwyczajnego, z jakiemś ustronnem przełożeniem. Gdy przybył do Wilna, Wielki Xiąże, czy ostrzeżony przez kogoś, czy sam ze swojego domysłu, przyjął tego zaufańca Królowej z wielką uprzejmością; przypuścił do swojej poufałości, zaprosił z sobą do łaźni. Po powrócie Zawiszy do Krakowa, Jadwiga do tyla się uspokoiła, że Wilhelmowi nie więcej nad spieszny wy-

S. 373

jazd z Polski nie pozostało. Wyniosł się przeto po niejakim czasie ukrywania się i tak nagle, ze nie mógł z sobą wszystkich rzeczy swoich i znacznej części drogich naczyń uprowadzić. Za powrótem do swego kraju, wysłał służalca swego, Koniuszego Czyrnawa z pismem do wszystkich dworow chrześciańskich, wyrażającem ostre zażalenia na Polaków i Jagełłę (1). Nie było więc już przeszkody do wysłania powtórnego poselstwa do Litwy, z utwierdzeniem przyrzeczeń Królowej i zaproszeniem Wielkiego Xiążęcia do prędkiego przybycia do Krakowa, jako obranego na Króla. Na czele tego poselstwa znajdował się Włodek, Starosta Lubelski, w towarzystwie Piotra Szafrańca, Podstolego Krakowskiego, Mikołaja Kasztelana Zawichoskiego i Chrystyana z Ostrowa. Oni znaleźli Jagełłę w mieście Wólkowysku, gdzie zawarta była tranzakcya wzajemna w imieniu narodu Polskjego, uznająca go za Króla i przyszłego małżonka Królowej Jadwigi. Tamże otrzymali na piśmie przyrzeczenie, że Jagelło przybędzie do Lublina na zjazd powszechny, z bracią i ze szlachtą Litewską, a tymczasem z oznajmieniem o tem i zawartych z narodem umowach, wyszle posłów do wszystkich krajów, królestwo Polskie składają-

------------------------------

(1) Stara kronika Pruska p. 41. ap. Voigt. B. V. S. 446.

S. 374

cych (1). Lubo zjazd odbył się w Lublinie, przecież zdaje się po krótkości czasu i milczeniu o nim dziejopisów sadząc, że się zakończył na samej ceremonialnej prezentacyi. Ztamtąd, udaj się Król obrany (2) do Sandomierza i rozesłał do państw sąsiednich posłów, z oznajmieniem o swojem obiorze i mających się odbydź w Krakowie uroczystościach.

1358. R. 1385. Wielka wyprawa na Litwę.

Aby nie przerywać ciągu opowiadań i dla ich skrócenia przyzwoitego, doprowadziliśmy naszę powieść aż do początku roku 1386: tymczasem, jeszcze z roku poprzedniego pozostaje niemało, rzeczy do opowiadania. Krzyżacy, jak tylko powzięli wiadomość z Krakowa; że Polacy nieodzownie postanowili mieć Jagełłę Królem swoim; że zawarli w Wołkowysku umowę, wzajemnemi opisami zabezpieczoną; zatrwożyli się niepomału. Nic więc pilniejszego niemieli, nad wysłanie poselstwa do Wielkiego Xiążęcia, z jakiemiś przełożeniami, niespamiętanemi

-------

(1) Datum in Volkowysko feria 5 infra octavas Epiphaniae 1386. Wyjątki u Naruszewicza: T. VII. Przypisy 144. 145. 146. do księgi IV. U niego wizyta Zawiszy po tej tranzakcyi następuje, lecz my się trzymamy bliższych postrzeżeń, że jużby niewczesną była.

(2) Jagełło przed koronacyą pisał się: Dux et tutor Regni Poloniae, supremus dux Litvaniae, Dominus Russiae naturalis.

S. 375

w kronikach. Zapewne w celu prostego szpiegowstwa i zniesienia się z Surwiłłami, familią szlachecka., zamieszkałą w Xięztwie Trockiem, sekretnie zaprzedaną Zakonowi. To poselstwo trafiło na porę, kiedy posłowie Polscy bawili w Krewie (1). Postrzeżono, że rzeczy szły z nadzwyczajnym pośpiechem i powodzeniem. Już więc, nim wezwanie ze strony Austryackiej do zemsty nastąpiło, wiedziano wszystko należycie w Malborgu. Dla tego nie były spoźnione starania, rozeszły się z prędkością błyskawicy zażalenia po krajach Niemieckich; wszędzie trąbiono na krucyatę, zapowiadając blizki upadek Zakonu i całego chrześciaństwa; podług nich, nie Litwa miała się stać chrześciańską, ale Polska do poganizmu dążąc, zamierzała za tamtej pomocą wywrócić Kościoł Boży w północnej Europie. Wielkie obietnice, zapłatę sowitą i ucztę honorową, Ehrentisch zwaną, przyobiecywał Zakon rycerzom, pośpieszającym na ratunek (2). Te wrażenia, poparte staraniem Austryaków, zrobiły ruch między rycerstwem niemieckiem, pośpieszały bandy ochoczych do walki, nadgrod i bie-

----------

(1) O Surwiłłach z następnych opowiadań przekonamy się. Czas ten sam poselstw polskiego i krzyżackiego, daje się wyrachować z tranzakcy i. cf. Voigt B. V. S. 473.

(2) Legatos suos misit in totam Alemaniam promittens solaria pingvia volentibus ordini subvenire.....Wigand ap. Voigt: B. V. S. 718.

S. 376

siady (1), tak dalece, że w miesiącu Sierpniu oboz zbiorowy pod Królewcem uzupełnił się całkowicie; tam ze zwykłemi uroczystościami, obchodzony był stoł honorowy. Po jakowym traktamencie, w samym końcu Sierpnia wyruszyły wojska: przodem szła chorągiew Świętego Jerzego, środek ozdabiała wielka chorągiew Zakonu, z obrazem Najświętszej Maryi Panny, odwód był pod chorągwią wielkomistrzowską, z krzyżem i orłem czarnym. Iście odbywało się szlakiem niemnowym, wściąż prawego brzegu. Za zbliżeniem się ku ujściu Niewiaży, statki płynące Niemnem, zatrzymały się i pod osłoną przyzwoitej straży pozostały, wojsko zaś, okrążywszy Kowno (2), przyszło na Wilią. Lecz Skirgelło z licznym oddziałem wojska bronił przeprawy: bitwa była uporczywa, w końcu-odparty, musiał odejśdź, straciwszy nawet bogate bagaże swoje. Niemcy przy tem ponieśli nie jednę znako-

----------

(1) Na czele tego rycerstwa błędnego, byli: Werner Hompesch, Krzysztof Lichtenstein, Plans Wenkheim, Siegfried Schönfeld, Teodor Gemingen, Hans Zölner, Hans Stein, Jan Baumgarten, Ludwik Rode, Hartmann Baldersheim, Arndt Steinfurt, Mikołaj Reibnitz. Rudolf Montfort, Ruprecht Gelingen, szlachta niemiecka. Oprócz tego, Hrabia Henryk Henneberg. jakiś znakomity dziedzic na Rodis i Landbrabia, rycerz Bramy (Ritter von de Pforte), dziedzic na Bergau, każdy z pocztem rycerzy i giermków. Voigt: B. V. S. 472.

(2) Ta warownia prawie cała dostała się w ręce Litwinów, przeto była punktem na uwagę zasługującym.

S. 377

mitą stratę w zabitych rycerzach, tak zakonnych, jako też gościnnych, między tymi ostatnimi, utonęli w Wilii, Hrabia Wilhelm Katzenellenbogen i rycerz znakomity, Jan Schönberg. Po przejściu przez rzekę wyprawa się podzieliła na sześć oddziałow, dla splądrowania sześciu ludnych włości Xięztwa Trockiego. Widać z lego i dalszych obrotow, ze nieprzyjaciel miał dobre porozumienie w kraju z niektórymi obywatelami. Nie poszedł on prosto na Wilno, jakby się spodziewać należało, lecz się posunął ku rzece Mereczance i okrążył to miasto, zmierzając pod Oszmianę, gdzie dotąd jeszcze, nigdy zagony Krzyżackie się nie zapędzały; droga ta, musiała iśdź przez Olkieniki i Soleczniki, ztamtąd dopiero dostali się do Xięztwa Krewskiego, aby splądrować dziedziczne posiadłości Wielkiego Xiążęcia i przez to najczulszy mu cios zadać. Z Oszmiany jednak zawrócili się do Miednik, trzy tylko mile od Wilna; tam, na widoku warowni, znakomitej w owej porze (1), rozłożono się obozem. Wielki Mistrz wyprawił wielką ucztę, odbyło się pasowanie na rycerzy, z obrządkami wiadomemi. Kiedy tak goszczą sobie Krzyżacy w kraju bezpiecznie, spodziewając się, że Wielki Xiąże, zajęty obwarowaniem przystępu do

------------------

(1) Czworokątnego zamku Miednickiego, są jeszcze dotąd rozwaliny.

S. 378

Wilna, nie odważy się nic dalszego przedsięwziąć; on tymczasem wojskiem zewsząd ściągniętem, osadził wszystkie przeprawy przez Niemen i Wilią, którędyby nieprzyjaciel mógł powracać. Wielki Mistrz, od swoich agentów odebrał pod Miednikami o tem wiadomość i w ślad za nią dowiedział się, że Skirgełło i Witold, z silnemi oddziałami wojska, krążą ponad brzegami tych rzek. Krzyżacy w istocie zupełnie już byli odcięci na drodze powrotu swojego, i już byłoby po ich całem wojsku, gdyby nic zdrada dwóch braci: Tomasza i Jana Surwiłłów, zaprzedanych, jakeśmy namienili, szpiegów krzyżackich. Przez nich przeprowadzani Niemcy, bez strat znacznych doszli do Wilii (1). Tu znaleźli brzegi rzeki osadzone mocno, szczególnie przy punkcie wygodnej przeprawy pod zamkiem Wissewalde. Zaczęli przeto manewrować, udając niby przygotowanie, że w tem miejscu chcą całą siłą ułatwić sobie przeprawę, aby zmusić na przeciwległym brzegu do skupienia najwięcej wojska nieprzyjacielskiego; jednakże len fortel, chociaż nie zupełnie się udał, posłużył do innego zamiaru. Postrzegłszy Wielki Mistrz,

-----------------

(1) W powiecie Lidzkim, pod wsią Kubańcami, nie daleko lewego brzegu rzeki Solczy, są kurhany i miejsce pobojowiska dawnego, gdzie wyorywają na polach i dotąd szczątki oręży; zdaje się, ie tara zaszła bitwa, czy w iściu, czy w cofaniu się zpod Oszmiany; w epoce w mowie będącej.

S. 379

że Litwini, chociaż gotowi stoją do oporu i wzmocnili swoje wojsko na tym punkcie, przecież nie opuszczają innych stanowisk nad Wilia, postanowił probować szczęścia przeprawienia się przez Niemen: posłuszni przewodnicy, ukazali mu Rumszyszki, jako punkt najsłabiej osadzony nad tą rzeką. W rzeczy samej, przeprawa przez Niemen jest jedną z najtrudniejszych w tem miejscu, osobliwie w tamtym wieku, kiedy rapy nie były jeszcze uprzątnione. W części wyżej Rumszyszek, Niemen jest nadzwyczaj cicho płynący i jakby toczący się zaledwo po bardzo malej pochyłości, za to bardzo głęboki i przepaścisty od brzegu do brzegu, które są wyniosłe i urwisie, na dość znacznej przestrzeni; lecz zaledwie zrówna się ze wsią, leżącą na lewym brzegu niżej tej mieściny, spada jak młyńską ryną i z wielkim płynie pędem, po miałkiej przestrzeni; najeżonej mnóztwem kamieni pojedyńczych, wielkich i małych, zbitych w grzędy i różnokształtne kupy. Z tej przyczyny to stanowisko bydź musiało najsłabiej osadzone, albo powierzone dowódzcy najmniej doświadczonemu. Wysłane chorągwie Pomorskie i z krain nadbrzeżnych, z prędkością zdobyły stanowisko i ułatwiły przeprawę, chociaż z niemałą stratą w ludziach; poczem Wielki Mistrz śpiesznem iściem tam zdążył i przebył Niemen, z całem wojskiem. Zawrócił na prawo i znalazł się nad Niemnem, naprzeciw ujścia Nie-

S. 380

wiaży, tam znalazł statki swoje, które powrót do Pruss ułatwiły, po czterotygodniowej wyprawie. Naturalnie, że musiał postradać w tych obrotach całą korzyść wielkiej zdobyczy (1); jaką zaś miał stratę w ludziach, milczą kronikarze, podług swego zwyczaju, lecz podają stratę Litwinów na 8,000 głów poległego ludu w bojach; toć S. przegrywająca najmniej dwa razy tyle powinna by liczyć straconych (2).

1359. R. 1385. Xsiąże Andrzej wichrzy.

Wkrótce po tej wyprawie ku końcowi jakoś Października, odebrał Wielki Mistrz bardzo podchlebne swym zamiarom i chęci robienia zamieszek w Litwie, listy od Andrzeja Wingolta, byłego Xiążęcia Połockiego. Ten człowiek niespokojny, od lat siedmiu pozbawiony swego udziału, przez własną dla rodzeństwa swego nieżyczliwość, tułał się między Rusinami, Litwie nieprzychylnymi; w końcu przez jakowychś awantur kolej, zbliżył się do Krzyżaków Inflantskich i tym zapisał to, czego sam nie posiadał, tojest: Połock z całem Xięztwem, od niego zależącem; wprawdzie z warunkiem, ze gdy

---------------------------

(1) Detmar ap. Voigt: 1. c. powiada, że na tej wyprawie tyle było zagarniętego bydła, ii wołu kupić można było za pół talara, owcę za szyling.

(2) Corneri Chron. p. 1149; ap. Voigt: I. c.

S. 381

odebranym będzie od Litwy, otrzyma na powrot od Zakonu prawem lennem, obowiązując sio z poddańską uległością służyć z dziećmi i następcami następców swoich. O tem donosił w liście Wielkiemu Mistrzowi, nazywając go ojcem i przyjacielem ukochanym (1). Ktoby spodziewał się, aby tak płonna ramota ucieszyć miała nieźmiernie Krzyżaków, jak to postrzega dziejopis nowocześny! Gdyż wiemy z naszych wyłożeń rzeczy uprzednich, i pokaże się z udowodnień następnych, ze ten Andrzej od roku 1378, ani był nigdy więcej w Połocku, nie tylko, że od tej epoki wydaliwszy się do Rossyi, nie posiadał tego Xięztwa.

1360. R. 1385. Witold odmienił wierzenie.

Co się tycze Xiążęcia Witolda, ten pojednawszy się z bratem Jagełłą, przychylności swojej do jego rodziny dając dowody, wraz po objęciu swoich Xięztw na Rusi Litewskiej, odmienił wyznanie Katolickie na wyznanie Wschodniego Kościoła, za staraniem Wielkiej Xiężny Julianny Olgerdowej, gorliwej tego wyznania chrześcianki, od której otrzymał jeszcze

----------------------

(1) Zapis Xięztwa Połockiego. Dat. Niedrysze (wieś i dziś podobne nazwanie nosząca, ma się znajdować w Smoleńskiej Gubernii, wiorst kilkadziesiąt na południe Dorohobuża) 1383 Października g. List do Wielkiego Mistrza, tamie datny. 11. Października. W Tajn. Arch. Król. Formularbuch p. 62 Ind. Corp. dipl. Napierskiego N. 445.

S. 382

Łuck, upodobane miasto, gdzie lubił na potem przemieszkiwać najczęściej. W tem przejściu da innego Kościoła, przyjął chrzest, podług zwyczaju tamtoczesnego z imieniem Juryj, tojest: Jerzy, porzuciwszy imię niemieckie Wiganda (1).

1361. R. 1385. Wjazd Jagiełły do Krakowa, chrzest i koronacya.

Ułatwiwszy przygotowawcze kroki, Jagełło, ze świetnym nader dworem, z Sandomierza przybył pod Kraków. To miasto, które było już nie raz świadkiem tylu wystawności, tryumfow i przepycha dworskiego, największą ciekawość okazywało, widzenia namianowanego Króla swojego: jedni opowiadali o piękności urody jego, spaniałości postaci, świetności dworu; drudzy kreślili obraz Litwinów, tak jak my dziś Kamczadałów lub Czukczów dzikich, a ich Monarcha miał wyglądać, jak leśne straszydło. Lud się wysypał z miasta tłumami i cisnął się oglądać Xiążęcia skrzepłej północy, jak mówiono w Krakowie. Lecz, za pierwszem postrzeżeniem dworu, świetnie ubranych koni, rycerzy i ich giermków, z których jedni azyatyckim przepychem jaśnieli, drudzy europejskich zbroi, szyszaków i chorągwi ozdobnością odznaczali się, podziwienie wszystkich ogarnęło. Uj-

--------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. str. 45. Łukasz Dawid B. VI. S. 189. B. VII. S. 225.

S. 383

rzeli Wielkiego Xiążęcia Litewskiego w stroju włoskim, którego postać, twarz, skład ciała, piękna szykowność, grzeczne i uprzejme powitanie każdego, niewymownie podobały się Krakowianom, lud wołać nie przestawał, dopóki go miał przed oczyma vivat Rex, vivat Pater patriae! (1) Nie liczył wieku sobie wówczas więcej nad lat trzydzieści pięć, był najpiękniejszym mężczyzną, ze wszystkich Monarchów swojego wieku, co mu nawet niechętni Niemcy przyznawali (2). Pierwsze kroki rozpoczęto od pojednania się z Kościołem Katolickim i po dniu przygotowania, czyli udzieleniu nauk duchownych, które cały dwór z pobożnością słuchał, oraz przyjęciu i zgodzeniu się na wierzenie w dogmata religii panującej, przystąpiono do dalszych rzeczy załatwień (3). W dniu pierwszym przybycia, który był 10 Lutego (S. Scholastyki), zatrzymał się Wielki Xiąże w domu jakimś przed miastem; tam rozmawiał z duchowieństwem, potem z Senatem, przyjmował Arcybiskupa, słuchał z całym dworem, jakeśmy rzekli, nauk religijnych; wysyłał Witolda do Królowej i od

----------------------

(1) Memoria adventu Regis Craroviae Ao. D. M CCCLXXX. ipso die b. Scholasticae Virg. Wyjątek z rękopismow Bibl. Króla Stan Aug. przez J. M.

(2) Kotzebue: B. II. S. 253, z badań swoich to postrzegał.

(3) Kronika ręk. Lit. Bych. str. 55. Będzie naszym przewodnikiem, jako najdawniejsze źródło, i najprościej do prawdy prowadzące.

S. 384

niej odbierał powitanie. Podług innych źródeł Królowa najpierwej chciała słyszeć z ust samego Witolda uniewinnienie Jagełły w materyi śmierci Kiejstuta; Witold usprawiedliwił brata, przypisując rzeź całą Prorze i stronnictwu, do którego ten człowiek okrutny należał. Jest nawet powód do wierzenia, ze własne zeznanie tego mordercy Kiejstuta, potrzebnem było, dla bliższego przeświadczenia Królowej i Prora był sprowadzonym do Krakowa, może razem z przybyciem Jagełły, gdyż mógł bydź taki warunek uprzednio założony (1). Następnie przesyłał Wielki Xiąże monarchiczne dary przez Xiążąt, Henryka, Witolda i Skirgełłę, dla narzeczonej swojej. Wjazd do Krakowa niezwłocznie się odbył 14 Lutego (2), z wystawnością zwyczajną, prosto się udał Wielki Xiąże do kościoła Katedralnego, S. Stanisława, gdzie obrządek chrztu łacińskiego nastąpił, nad Jagełłą, Skirgełłą, Swidrygełłą, Witoldem, przyjmuiącymi imiona Władysław, Kazimierz, Bolesław, Alexander (3). Dalsi Xiążęta, przyjmujący chrzest

-------------------

(1) Kotzehue: 1. c.

(2) Memoria etc. ręk. wyżej przywiedziony, ipso die b. Valentii. Martyris.

(3) Nie wiemy imion ruskich Skirgełly i Swidrygełły, Jagełło miał Jakób. Dodatek przedostatni przy Tomie niniejszym. Co się tycze chrztu, że ten nie był z pogaństwa, lecz ze wschodniego wyznania, jużeśmy nadmienili w Tomie I pisma niniejszego str. 400; o powtarzaniu chrztu. Dopiero ie

S. 385

byli: Iwan Algimundowicz Olszański, Xiąże Kijowski, z linii drugiej dynastyi, czyli od Dowszprunga pochodzący, dwóch synów Włodzimierza Olgerdowicza: Iwan, Xiąże Bielski-Siewierski, i Andrzej, Xiąże Mohilewski. Zapewne tak wymagała polityka, aby ci ostatni Xiążęta, pierwszy dziedzic dynastyi dawniej panującej, drudzy dziedzice po najstarszym synu Olgerda i dziedzicznym niegdyś Wielkim Xiązęciu, byli obecnymi przy aktach, które Jagełło z Polakami zawierał. Takoż panów litewskich i przedniejszej szlachty, nie mało ten obrządek przyjęło. W tym samym dniu, Wielki Xiąże złożył swe uszanowanie na pokojach Królowej, i ona się przyznała, ze się jej podobał. Dziewica ta królewskiego rodu, cudną urodę połączała z wysokim rozumem, przytomnością umysłu i dobrocią serca, kochała ona Wilhelma Austryaka, to prawda, lecz miłość narodu, którego i z urodzenia i z wyboru jego własnego była Królową, dobro ludzkości sprzężone z przy-

--------------------

Jagełło podlegał temu obrządkowi, przytacza spółcześnego kronikarza Rostowskiego świadectwo: Karamzin T. V. Nota 109. "Wel. Kniaź Jahajło Olherdowicz jeźdił żenitsia......I żeniwsia, i tamo krestiłsia (z ruskoj w nemeckuju wieru........" XIII. O Witoldzie powiedziano w kronice Nikonow. u Karamzina. T. V. Nota 182: Byt Kniaź Witowd preżde christianin, a imia jemu Alexandr (Jurii) i otwerżesia christiaństwa i primie Ladskuju wieru. O powtarzaniu chrztu mówiliśmy: Pisma niniejsz. T. I. str. 392 - 401.

S. 386

rostem chwały Boga, wzięły przewagę nad uczuciami serca, pierwej doznawanemi, gdy zaś znalazła w osobie Jagełły przedmiot godny ofiary swojej, z całą, się duszą do niego przywiązała. We trzy dni poźniej nastąpił ślub; zawarcie opisów dyplomatycznych, połączenie państw obu, węzłem braterstwa i pod jedną zwierzchnością królewską, z temi warunkami: ie Król Władysław pozostaje panem dziedzicznym Wielkiego Xięztwa Litewskiego, które zachowa swoje prerogatywy, prawa, skład rządu wewnętrzny, senat, sejmy, wojsko, kassę, administracyę dóbr skarbowych; tylko w stosunkach zewnętrznych, obronie i zachowaniu niepodległości obcej władzy, oba państwa będą jednem ciałem, jednemu władcy najwyższemu podległem. Xiążęta wszyscy potwierdzili przysięgą to postanowienie i pieczęciami swojemi umocnili. Tak więc stanęło święte przymierze dwóch wielkich narodów, Litewskiego i Polskiego. Po tych solennościach, nastąpiła koronacya Jagełły, w dniu 4 Marca (1), pod tytułem Władysława II-go, Króla Polskiego, Wielkiego Xiążęcia Litewskiego i dziedzicznego Pana Rusi. Król, zwykłym obyczajem, zasiadał na tronie na rynku Krakowskim, przyjmował hołdy od Xiążąt i miast. Naród Litewski, przez reprezentacyą swoich przedniejszych

------------------------

(1) Naruszewicz T. VII. Przypis 160 do Xięgi IV.

S. 387

panów, zgromadzony w Wołkowysku, odebrał o tem uwiadomienie z radością ( 1 ). Na tem więc zgromadzeniu i w tem mieście, pierwszy raz naród litewski, dał słowo zgodzenia się na zjednoczenie z narodem polskim. Z tego względu, Wołkowysk jest wielce pamiętnem miejscem w dziejach obu narodów.

1362. Gniew krzyżacki.

Obchody i uroczystości odbywały się w Krakowie przy obecności licznego zgromadzenia Xiążąt, rycerzy, panów, tak krajowych, jako też zagranicznych. Wielu znakomitych gości, uczczonych było wezwaniem za kmotrów; chciał Jagelło, aby Wielki Mistrz krzyżacki, jako pierwszy z powołania działacz do rozszerzenia wiary świętej przeznaczony z uposażenia Monarchów polskich, obecnością swoją zaszczycił obrządek religijny, był świadkiem świętej jedności, mającej położyć koniec wojnom za wiarę. Lecz zapewne ta sama uwaga przerażała Zakon odrazą, przywykły znajdować swoje korzyści i wzrost w rozlewie krwi ludów niewiernych. Dymitr Gorajski, Podskarbi Koronny, jeździł do Malborga zza-prosinami. Zöner wymawiał się, poźniej pod różnemi pozorami ubarwiał swoje odmówienie; rzecz jest pewna i prawdziwa, że wszyscy przełożeni

--------------------------

(1) Czacki; Oprawach. T. I. Przypis 1168. str. 378.

S. 388

Zakonu, przeciwni byli tym zaprosinom i doradzali nawet Wielkiemu Mistrzowi, wnet zacząć kroki nieprzyjacielskie przeciw Litwie, aby nie tracąc czasu, jaki kawał kraju opustoszyć, gdyż mogą się rzeczy znaleśdź przeszkadzające na potem, zwłaszcza gdy Litwa chrzest przyjmie ( 1 ). Była nawet przygotowana wyprawa do Litwy i

------------------------------------------------------

(1) Przyczyny odmówienia W, Mistrza przybycia do Krakowa, zasługują na wspomnienie, kładziemy je w przekładzie ze staroniemieckiego: w Tajn. Arch. Król. Foliant E, p. 51 "Popierwsze: obawiał się Wielki Mistrz Boga obrażać, ponieważ dom Austryacki, od którego Zakon odebrał tyle względow i pod którego protekcyą zostaje dotąd, jest przez akt spomniony, obrażonym. Zarównie obawiał się W. Mistrz urazić Xiążąt Niemieckich, którzy są wśpieraczami i dobrodziejami Zakonu; przez to samo, że wygnanie Z Krakowa Xiążęcia Austryackiego, stało się z pohańbieniem wszystkich Niemców. Powtóre: rozważywszy rzeczy na radzie Zakonu, przyzwoiciej wypadło nieobrażać bliższych dobrodziejow swoich, przez zadośćuczynienie wezwaniu obcego Króla; to więc spowodowało wymówienie się od kmotrowstwa. Naostatek rozważywszy, że miasto Kraków jest odlewie od Malborga ośmdziesiąt mil niemieckich, w tak więc daleką podróż nie można było W. Mistrzowi wydalać się z kraju, zagrożonego napadami Litwinów; którzy lubo będąc poddanymi Króla, zostają w nieprzerwanej wojnie z Zakonem i właśnie, kiedyby W. Mistrz, zjechał do Krakowa, Skirgełło mógłby napad na Prussy uskutecznić, jakowe podejrzenie było bardzo wyraźnem. " Fałsz, ponieważ Skirgełło był w Krakowie niezaprzeczenie. Na drugiem miejscu w tymże Foliancie p. 28, znajdujemy: Est Magistri generalis responsio, quod hoc propter causam istam factum non fuit, quia ipse ex stirpe paganica a regno polonie christianitati et ordini inconsiliatus fuit in regno assumptus et in assumptione ejus in regem fuit cuidam christiano principi sua

S. 389

goście zagraniczni się znajdowali; lecz zima, wcale niepomyślna, przeszkodziła temu zamiarowi (1).

1365. R. 1386. Napad Krzyżaków.

Lecz w północnej stronie, stalsze mrozy dozwoliły napad uskutecznić, w samym czasie pobytu Króla w Krakowie. Mistrz Inflantski we dwa oddziały wojska swojego, wtargnął do Rusi Litewskiej, od strony Drwiny; trzeci oddział, z Rusinów zawerbowanych ze Smoleńskich i Połockich włości złożony, pod dowództwem Xiążęcia Andrzeja Wingolla, mniemanego lennika krzyżackiego, z innej strony wkroczył w granice Wielkiego Xięztwa. Ten Xiąże, podburzał Ruś do rokoszu przeciw Królowi, jako odszczepieńcu od wyznania wschodniego, wmawiając, że przez to tracił prawo do panowania nad Ruskim narodem; nikt mu nie powinien ulegać ani braciom jego, zarówno to odszczepieństwo już wyznawającym; lecz mają sobie uznać za pana prawowiernego Xiążęcia Potockiego. A

---------------------------

legittima capta mulier, cum qua rex contra deum et omne ius multo tempore in illegitimitate morabatur, et ut frater Conradus Czolner nullum consensum faceret cum isto facto illicito, noluit se in sua baptismate infiliare nec ad istud se ingenerare, ut ipse cum isto ab aliis christianis principibus innoxius et innotatus maneret, quod revera nos eciam sub hujusmodi forma adhuc die hodierno nollemus, cum res hujusmodi contigeret.

(1) Lindenblatt: S. 59

S. 390

Krzyżacy nie wstydzili się wtórować temu rozgłoszeniu i popierać rokosz przeciw Królowi Katolickiemu; tak daleko chciwość ludzka, jest bezczelny- Jednakże nadzieje omyliły: kazania ruskie przeciw Królowi nie skutkowały; Krzyżacy i Andrzej nie mieli zaufania u narodu. Łukomla jedna przytrzymała pod swemi ścianami cala potęgę Mistrza Inflantskiego, przez czas niemały, nim zdołali zapalić domy za niemi będące. Żadne miejsce warowne o poddaniu się nie myśliło. Wkońcu, zniszczywszy Łukomlę, nie bez wielkiej straty, posunęli najezdnicy spustoszenie aż ku Oszmianie, ani jednego stanowiska mocnego nie Otrzymawszy. Zrażeni tem niepowodzeniem, ogniem i mieczem splądrowawszy ośmnaście włości, czyli starostw, wrócili się ku Dźwinie, w tem iściu Dryssę spalili. Zdobycz składała się z trzech tysięcy łudzi, więcej dwóch tysięcy koni i innych efektów; trwało to nieszczęście trzy tygodnie ( 1 ).

------------------------------------------------

(1) Stryjkowski dość dokładnie ten wypadek opisuje, tylko o wzięciu Potocka zostaje rzecz niepewna, gdyż źródła krzyżackie nic o tem nie spominają: mogli tentować zdobycia, niemiało się to i zamilczeli. Wstyd był nie wprowadzić lennika do jego stolicy. Połock był już nie lada twierdzą łatwą do wzięcia, bronioną przez namiestnika, Andrzeja Garbatego. Ale najlepszem źródłem jest skarga Jagełły: w Tajn. Arch. Król. Foliant D.: Dum divina inspirante clementia ad gratiam Baptismi aspirare incepitnus, ad Magistrum Cruciferorum vocatum Conradum Czolner notabiles nuncios nostros deslinavimus, pelentes ipsuni pura et since-

S. 391

1364. R. 1386. Napad Światosława Xcia Smoleńskiego i śmierć.

Nie udało się wprowadzenie do Xięztwa Połockiego Andrzeja; lecz nie koniec na tem: trzeba było podburzyć jeszcze człowieka surowszych obyczajow na Litwę, czyli raczej na Rusinów, przychylnych. Jagełłowi. Swiatosław Iwanowicz, panował W Smoleńsku, jeden z hołdowników Wielkiego Xiążęcia Litewskiego; ten z podniety, niezawodnie, Mistrza Inflantskiego, za pośrednictwem Andrzeja wykonanej, przybrawszy sobie w towarzystwo brata stryjecznego Iwana Wasilewicza, oraz dwóch synów swoich Hleba i Jerzego, poszedł pod Witebsk, potem pod Orszę, lecz te miasta zamknęły przed rokoszanami bramy i wyrzucając im niegodziwość postępku, rozjątrzyły dotyla dziki charakter Światosława, że rozpostrzeniał po włościach niesłychane spustoszenia, morderstwa i okrucieństwa, pasł oczy swoje męczarnią ludu niewinne-

------------------------------------------

ra devocione, ut nos de fonte levaret et pater noster spiritualis existeret; ipse autem nostram legacionem tanquam indignam spernens et abiciens hoc ipsum facere rennit, ymo eodem tempore dum cum omnibus gentibus nostris armatis ad assumendam fidem catholicam ad regnum Polonie, nos movimus, ipse per exeicitus suos de Livonia adjunctis sibi quibusdam Scismaticorum exercitibus videlicet de Ploczsko et Smolensko a nostra subieetione per ipsum revocatis et nobis rebellantibus Terras nostras ultra quam per sexaginta militaria vastari fecit ac in gremium convertit et favillam.

S. 392

go, chrześcian, spółziomków, słabych i bezbronnych kmiotków: zapierać kazał do budynków tłumy ludzi i podpalać, dzieci i niewiasty na pale wbijał, dusił tuzinami szyje podłożywszy pod powały budowli podniesione, które opuszczać raptem kazał i tysiączne tym podobne męczarnie wynajdował. Powróciwszy jednak niebawnie do Smoleńska, zabrał machiny szturmowe, uzbroił więcej ludu i znowu wtargnął w kraje Wielkiego Xiążęcia, zdążył pod miasto Mścisław (1) i obiegł 18 Kwietnia v. s.. Bronił się w niem Xiąże Korygełło; dziesięć dni ustawiczne szturmy się przedłużały, co dzień z większą zawziętością ponawiane. Na dniu jedenastym, o samem południu, pokazały się zdala chorągwie litewskie; byli to Xiążęta: Skirgełło, Korybutt i Lingweniej, za nimi Witold nadciągał. Król bowiem, dowiedziawszy się o nieludzkich czynach Swiatosława, wyprawił braci Skirgełlę i Witolda z Krakowa z polskiemi posiłkami, aby co najśpieszniej nieśli ratunek ludziom nieszczęśliwym; ci przez Wołyń

----------------------------------------

(1) Według podań miejscowych, poczerpniętych na miejscu i udzielonych rui przez Pana Justyna Narbutta, miału tam bydź niegdyś warowne, obszerne i bogate miasto, które zapadło jakoby, i na jego miejscu pokazują obszerne jezioro mające nad brzegami jeszcze i w niektórych miejscach na dnie szczątki murów starego Mścisławia, blisko dzisiejszego. Rzecz, warta badania.

S. 393

i Ruś nadnieprowką idąc, wezwali z sobą Korybutta i Langwenia, z licznem przeto wojskiem szli na odsiecz Mścisławia Smoleńszczanie prawie nieochłonąwszy z podziwienia, nad niespodzianą, tak wielką odsieczą, przymuszeni byli stawić pole do bitwy. Uszykowali się nad rzeką Werchą i w tem położeniu natychmiast byli attakowani. Prędko patrzących z blanków Mścisławian, ucieszyło zwycięztwo nad oblegającymi. Większa część walecznych zawsze Smoleńszczan legła na placu bitwy, wielu w rzece potonęło, inni się w niewolę oddali, mało się ucieczką w lasach przyległych uratowało. Samego Światosława nagonił jeździec polski w dąbrowie, gdzie leżał pod drzewem zniemożony, czy od ran, czy od fatygi; zabił go na miejscu, zapewne niechcącego poddać się w niewolę. Xiąże Iwan Waśkiewicz, na placu bitwy śmierć znalazł. Hleb i Jerzy Światosławicze, jeńcami zostali. Po tem zwycięztwie, Xiążęta Litewscy poszli pod Smoleńsk, który obiegli. Wkrtótce mieszkańcy weszli w umowy, złożyli kontrybucyą i otrzymali pozwolenie pogrześć poległych Xiążąt ciała. Tymczasem Xiąże Jerzy Światosławicz (1) zaprzysiągł wierność i dalsze obowiązki hołdownicze, przyjmując władzę nad

----------------------------

(1) Podług Latopiscu Daniłowicza: str. 45. Za Jerzym Światosławiczem była córka ciotki Skirgełły,

S. 394

Xięztwem Smoleńskiem, brat zaś jego Hleb pozostał więźniem Witolda (1).

1365. R. 1386. Działanie przeciw Xciu Andrzejowi.

Zpod Smoleńska śpieszyli Xiążęta Litewscy przeciw Andrzejowi Wingoltowi, gdyż ten Xiąże nie przystawał dobijać się Połocka, opustoszył okolice, opalił przedmieścia i o mało samo miasto do poddania się nie przymusił. Lecz opuszczony od Krzyżaków, którzy z końcem zimy poszli ze zdobyczą do siebie, dowiedziawszy się naresztę o losie Światosława i o zaszłych odmianach w Smoleńsku, śpiesznie z ludem swoim udał się do Lukomli, którego miasta po zniszczeniu odbudować postarał się na prędce warownie. Tam go litewskie wojsko obiegło, wkrótce mimo dość mocnego zamku, zdać się musiał na laskę braciom. Ci go do Króla odesłali okutego; osadzony w więzieniu na zamku Chęcińskim, trzy lata przesiedział, a potem za wstawieniem

----------------------------------

(1) Kronika ręk. Lit. Bych. str. 56. 57. Podług niej, napad na Mścisław, przypadł w Wielkim Poście i Światosław już drugi raz wyprawiał się, wkrótce raz poraz do Litwy. Dodaje, że oblężenie trwało dwa tygodnie, a na trzecim w piątek przyszło do bitwy, z odsieczą. Uwiadamia, takoż, iż Jerzy Światosławicz miał za sobą córkę siostry Skirgełły. Mówiąc o okrucieństwach Światosława, kończy temi słowy: a innych rozmaitych muk nechristyańskich, dla welikoho strachu (stramu?) nepisachom. Latopisiec Daniłowicza: str. 201 - 203. Karamziu: T. V. str. 87. Tam Xiążęta Litewscy są po imionach wyliczeni.

S. 395

się familii został uwolnionym. Tak się skończyła kampania zimowa roku 1386. Połock otrzymał mocną załogę przeciw Niemcom Inflantskim, dalsze grody warowne, należycie zabezpieczone zostały, powiaty ruskie: Połocki, Witebski, Orszański, Łukomlski, Mścisławski, Miński, oraz Xięztwa hołdownicze w stanie obrony przeciw każdemu nieprzyiacielowi należycie zawarowane były (1). Szczęście, pokój i obfitość zdawały się uśmiechać do Wielkiego Xięztwa Litewskiego, godzina jego pomyślności, jednakże nie tak się prędko zbliżyła.

---------------------------

(1) Stryjkowski: str. 442. 443. On Polsek niesłusznie każe zdobywać Andrzejowi: gdyś tego kroniki ruskie nie piszą: gdyby bowiem tak było, jako dla niego skłoniejsze, zapewneby nie zapomniały powiedzieć.

KONIEC XIĘGI DZIEWIĄTEJ.

S. 396


Dzieje Narodu Litewskiego Xięga dziesiąta.


ROZDZIAŁ I. SKIRGEŁŁO, WIELKI XIĄŻE LITEWSKI.

1366. R. 1387. Skirgełło Namiestnikiem.

Zostawiemy za przedziałami opisów niniejszych, czyny Władysława Jagełły, odnoszące się prosto do Polski, jako własność historyi tego narodu; zaprzątniemy się raczej tem, co nasz przedmiot bliżej interesuje. Objąwszy Król rządy nowego państwa swojego, miał tak wiele do czynienia, że musiał na czas niejaki prawie zapomnieć o rodzinnej krainie; powierzył w niej władzę najwyższą, bratu Skirgełłowi z godnością Namiestnika. Ten Xiąże, przywiązaniem

img/33.jpg

S. 397

swojem, usługami wojennemi i poświęceniem się sprawie brata, zasłużył najwięcej na wdzięczność jego i wysokie zaufanie (1) Nikt przeciw temu nie śmiał nic powiedzieć i jeżeli brakło Namiestnikowi na znajomości jakiej w sprawach państwa, rada przydana do boku jego, złożona z Senatorów Litewskich, tak bowiem od tej epoki nazywać się poczęli panowie sejmujący w Litwie, oraz niektórych osób z Polaków naznaczonych, uzupełniała ten niedostatek doświadczenia w rządcy najwyższym. On też ze swojej strony uznał siebie bydź z posiadłościami swemi hołdownikiem Króla i Królestwa Polskiego (2).

1367. R. 1387. Początek dzieła nawracania.

Jednakże Król, miał zamiary najlepsze, chęci dobra obu narodów najszczersze, żądzę spełnienia obietnic swoich najgorliwszą. Najpierwsze staranie zwrócił na zaszczepienie trwałym sposobem wiary chrześciańskiej w Litwie, podług obrządku Kościoła Rzym-

-------------

(1) Vladislaus Rex faedus init cum Skirgellone fratre et promittit ei non oblaturum se Trocensem ditionem cujus limites describuntur. Item concedit ei Grodno, Swisłoc, Bobrujsko, Reczyck, Lubiec, Propojsko, Luboszany, Humienno (Ihumeń), Łohojsko et Połocko quod ei pater attribuerat. Cromeri Index Arch. Crac. MS. N. 391

(2) Cromeri Index Arch. Cracov. MS. N. 392.

S. 398

skiego; wypadło widać z obrachowań rzeczy obecnych, wysłać nasamprzód nawracaczów, opatrzonych bezpieczeństwem opieki rządowej. Z tych liczby, najpierwszym był Hieronim z Pragi, Kapłan Zakonu Kameldulskiego. Tego nawracacza. Król wysłał z Krakowa i polecił Xiążęciu 'Witoldowi; za przybyciem do Grodna, opatrzony nalezytem bezpieczeństwem, wysłany został do włości pogaństwa się trzymających (1). Znalazł tam wielbicieli wężów, czyli bożków domowych, które pozabijać i spalić kazał. Następnie przybył do miejsca wsławionego świątynią jakąś, w której gorzał ogień wieczny Znicz, kapłani czynili przezeń wróżb}', zwłaszcza nad ludźmi chorymi przekonywał o falszywem wyobrażeniu bóztwa pod postacią ognia, zgasił ogień święty, zburzyć kazał świątynią (2).

-----------

(1) Szczegóły o tym Hieronimie, są umieszczone w Tomie I pisma niniejszego str. 469 - 474. Stryjkowski mówi o nim wyraźnie, z czego przekonywamy się, Że 011 apostołował wcześniej, niżeli z innych źródeł powziąć można było; albowiem wnosiliśmy, że to się działo między rokiem 1392 i 1393, co się nie zgadza z bliższem poznaniem rzeczy, w tych latach dziejących się w Litwie; gdyż wtedy Witolda zwierzchnictwo, nie było już rozkazującem w tych S.ch.

(2) Wszystkie postrzeżenia moje, naprowadzają na bardzo słuszny domysł, ie ta świątynia Znicza, była w miejscu, gdzie dziś wieś Romanowo, nad jeziorem Duup, w powiecie Lidzkim. Sprawdzić pisma niniejsz. T. I, str. 180 i 225.

S. 399

Przeszedł w inne miejsce, słynące świątynią słońca, gdzie znalazł młót mytyczny (1), tara opowiadając świętą Ewangelią. Chrystusa, ogłaszał prawdy przekonywające o wielkości prawdziwego Boga. Co się tyczę dalszego postępu apostołowania tego Hieronima, ten się łączy z działaniami, pod okiem samego Króla dziejącemi się, jak się przekonywamy z porównali wypadków opisanych w źródle, zkąd wziętą jest wiadomość niniejsza, z opowiadaniem Slryjkowskicgo. Z tego rzeczą jest widoczną, że Hieronim w samym początku roku 1387, przybył do Litwy i był jednym z przygotowawczych nawracaczów, do wielkiego dzieła, przez Króla rozpoczętego.

1368. R. 1387. Sejm apostolski, nawrócenie.

Król Władysław z żoną swą Jadwigą. postanowili zająć się czynnie ustaleniem wiary świętej w Litwie; nim się jednak wyprawili do Wilna, wysłane zostało uroczyste poselstwo do Wielkiego Mistrza Konia-

-----------

(1) O tym młocie było: Pisma niniejsz. T. I str. 472. Tu nastręcza się postrzelenie, sprawdzające to, cośmy powiedzieli wyżej (§ 422), a mianowicie, że słynął w odległych wiekach, mocarz potężny w krainie Mazosow, czyli Mazowszan, który pragnąc ludzi w ciemnocie i nieoświeceniu trzymać, zamknął im drogi do oświaty, poczem jakiś bohater, olbrzym, zniszczył to usiłowanie, a młot jego, tojest: oręż, którym władał, zasłużył na ubóztwienie.

S. 400

da Zölnera, na czele którego był Konrad, Xiąże Oleśnicki, z oznajmieniem, ie Król Polski rozpoczyna dzieło nawrócenia całej Litwy, prosi przeto Zakonu Niemieckiego o szczere uczestnictwo w dziele zbawienia, stosownem z powołaniem jego, a przynajmniej, aby Zakon udzielił zapewnienie pokoju przez ten czas z Litwą, jako państwem, przyjmującem religią katolicką za panującą, albo zezwolił na zawieszenie broni (1). Nie wiemy wprawdzie jaką dali na to Krzyżacy odpowiedź, jednakże to pewna, że przez ten cały rok, nie śmieli trwożyć Litwy żadnemi napadami (2). W podróży do Wilna, Królewstwu obojgu, towarzyszyli znakomite osoby państwa: Arcybiskup Gnieźnieński, Bodzenta z licznem gronem osob duchownych, kaznodziejami i całą posługą kościelną; Xiążęta Jan i Ziemowit Mazowieccy, Konrad Oleśnicki; Senatorowie: Bartosz z Wisenbergu, Wojewoda Poznański, Krystyan z Koziogłow Sądecki, Mikołaj z Ossolina Wislicki Kasztellani; Zaklika z Między-

--------

(1) Kronika Bielskiego: str. 273.

(2) O tem znajdujemy ślad w Tajnem Arch. Król. Foliant. D. gdzie Król sam powiada w jednem piśmie: - Post annum Baptismi nostri misimus ad eundem Magistrum multum solempncs ambaciadores et signanter ducem Conradum Olesnisensem cum ceteris principibus ralentes et petentes perpetuam cum ipso facere unionem et median. te ipsius auxilio commudus gentes nostras paluissemus vocare ad Baptismum etc.

S. 401

gorza Kanclerz. Mikołaj z Moszkorzewa Podkanclerzy, Spylek z Tarkowa Podkomorzy i innych wielu urzędników wysokiego stopnia. Przybywszy do Wilna, złożył Król Sejm Litewski, który się rozpoczął nazajutrz po Niedzieli Wstępnej. Skirgełlo, Włodzimierz Kijowski, Witold i wiele innych Xiążąt Litewskich, panów i przedniejsze) szlachty składało to wielkie zgromadzenie narodowe, na którem Jagełło przewodniczył w całym blasku majestatu Króla Polskiego. Widok wielki, nieporównany, lecz cel jeszcze większy i szlachetniejszy! Naradzano się o środkach przedsięwziąć się niezwłocznie mających do wprowadzenia w całem Wielkiem Xięztwie Litewskiem religii chrześciańskiej, podług wyznania świętego kościoła Rzymskiego, którą nasamprzód uznano za panującą, na wieczne czasy. Po należytem naradzeniu się i wydaniu potrzebnych ustaw, rozpoczętem zostało wielkie dzieło nawrócenia narodu Litewskiego. Nasamprzód w stolicy zgaszono wieczny ogień Znicza, wywrócono ołtarze, połamano i potopiono kamienne i kruszcowe posągi bogów, godła, pomniki, wybito płazy poświęcone. Wzniesiono znamie krzyża świętego na wieży kazalnej i astrologicznej, zaciągnięto dzwony, poświęcono miejsce przybytku bogów i na ruinach ogniska wiecznego, wystawiono ołtarz zbawieniodawczej wiary, przed którym Arcybiskup spełniał niekrwa-

S. 402

wą ofiarę, zaczęto przetwarzać budowę na kościoł chrześciański. Kapłani bogów krajowych zniknęli, zamilkły sybille, lud szemrzeć głośno nawet się nie odważał; mówiono z cicha pomiędzy sobą: "O jak Bug Lachów bydź musi potężny, kiedy tym niszczycielom nasi bogowie nic złego zrobić nie mogą; ot gdyby kto z naszych tak postąpił, pewnieby się bez ukarania srogiego nie obeszło. " Ledwie przecież to mniemanie traf przypadkowy nie usprawiedliwił. Przystąpiono do wycinania gaju poświęconego bogóm, której robocie przewodniczył Hieronim z Pragi Kameduła, zdarzyło się, że człowiek jeden, ścinając dąb ogromny (1), zaciął sobie nogę, czy stłukł lak gwałownie, że upadł, jak martwy na ziemie; zdało się, że zaciął goleń toporem. Lud się zatrwożył, poczęto wołać i narzekać na Hieronima, że bogom poświęcone drzewa niszczyć się nie godzi bezkarnie: on wyprowadził wszystkich z błędu, mówiąc, że to złudzenie czartowskie: przeżegnał, kazał wstać upadłemu człowiekowi i przekonał, że nie był bynajmniej skaleczonym, ani zaciętym nawet. Wypadek ten uznano za cudowny, z tem większą

-------------

(1) Stryjkowski: str. 445 powiada, ż e rąbiąc bałwan Perkuna. lecz gdy wymienia Hieronima z Pragi, słuszniejby wierzyć jego samego opowiadaniu: Pism. niniej. T, I. Str. 473.

S. 403

gorliwością wzięto się do wyniszczenia pamiątek religijnych. Wilnowcy i lud z okolic przybywający, z zapałem cisnęli się do przyjęcia wiary katolickiej; dzieje powiadają, że ich połowa składała się z Rusinów albo Litwinów, wyznających chrześciaństwo podług wschodniego kościoła, część tez niejaka była i katolików, ponieważ Franciszkanie ciągle przebywali w klasztorze u Panny Maryi na Piaskach, druga połowa bałwochwalstwa się trzymała, tych ostatnich liczba przechodziła trzydzieście tysięcy głów. Gdy więc już pogaństwo zniszczonem zostało, po wszystkich miejscach publicznych, rynkach i zborach ludu, opowiadano słowo Boże, nauczano prawdziwej wiary tajemnic, wrażano obrządki, chociaż nie schodziło na kapłanach po sławiańsku kazać umiejących, i bydź musieli z językiem Litewskim oznajomieni niektórzy, gdyż Franciszkanów samych do kilkudziesiąt liczono w Wilnie; jednakże przedniejsi kaznodzieje, aby wyrozumianymi byli, używali tłómaczów, którzy ich kazania prawie słowo za słowem powtarzali ludowi. Ztąd urosło podanie, że Król sam, Witold, i Xiążęta Litewscy tłómaczyli ludowi słowo Boże. Zapewne, gdy Arcybiskup do ludu przemawia!, Król, stojąc obok niego, sam był tym tłómaczem, albo po skończonej przemowie, łaskawie wykładał ziomkom w ich języku, rzeczy przez pierwszego pasterza powiedziane, dla

S. 404

lepszej wagi, wrażenia i pojęcia. Mamy takoż podanie, że Król układał i z polskiego języka na litewski tłómaczył modlitwy i śpiewy pobożne (1). W ostatku nastąpił dzień chrzstu: lud zebrany dziełono podług płci, stanu i wieku na gromady, ubodzy dostawali nowe sukmany białe, umyślnie na len cel sprowadzone z Polski, wszyscy chędogo ubrani, umyci, z rozczesanemi włosami, głową obnażoną, zbliżali się swemi gromadami do Wilii, której wodę poświęciwszy Arcypasterz, kropił nią gromady, chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, każdej gromadzie imię nadając jednego świętego lub świętej. Wciągu tych starań apostolskich, Królewstwo oboje w Wilnie, na miejscu świątyni Perkuna, założyli kościoł Katedralny, pod wezwaniem Świętego Stanisława Biskupa i męczennika (2); dziś istniejący po wspaniałem przebudowaniu, na początku bieżącego wieku skończo-

---------------

(1) O tem podaniu wiadomość w Kalendarzyku Politycznym Żmójdzkim na rok 1769 wydrukowanym, znajdującym się u mnie bez początku i końca, przeto tytułu niemogę wiedzieć,

(2) O tym kościele powiemy więcej w Dodatku XII do Tomu VII pisma niniejszego. Kronika rękop. Litew. Bych. str. 56 twierdzi, że w tymże czasie Jagełlo z Jadwigą fundowali Biskupstwa łacińskie w Łucku i Kijowie. Rzecz do sprawdzenia piszącemu historyą Rusi Litewskiej. Kijowskie przecież do odnowienia pozostawało, ponieważ tam Katedra Biskupia, jeszcze nie równie dawniej była. Za Ge-

S. 405

nem, ma jeszcze ołtarz wielki, kanoniczy, wznoszący się na samem miejscu ogniska Znicza. Pierwszym Biskupem wileńskim nominowany byt Andrzej Wasilon, Kapłan Zakonu Franciszkańskiego, będący dawniej na przełożeństwie w Wilnie, w klasztorze u Panny Maryi na Piaskach, poźniej spowiednik Królowej Węgierskiej Elżbiety, matki Jadwigi i Biskup Cereteński. Biskupstwo nowe i dochody kościoła uposażone przyzwoicie zostały, Królowa darowała bogate sprzęty do służby Bożej i aparaty. Prelatury, kanonie i dalsze do spaniałej posługi tego kościoła stopnie duchowieństwa świeckiego, fundowane i uposażone zostały. Następnie na górnym zaniku kościoł parafialny, pod wezwaniem Świętego Marcina założonym został, parafie w przedziałach Litwy właściwej; w Wiłkomierzu, Mejszagole, Niemenczynie, Miednikach, Krewie, Bolciach, Hajnowie z kościołami, w tymże czasie fundowane zostały. Inne kościoły w miejscach niewymienionych przez dziejopisów, jak naprzykład w Lidzie (1), albo nanowo wzniesione, albo uposażone były. Po całym kraju rozesłani

--------------------------------------

demina zaś panowania wznowioną została i Henryk lektor z Poswala był Biskupem około r. 1321. Obaczyć Naruszewicza Hist. N. P. VII. str. 42 - 48. Przypis (1) do § XXVI. księgi I.

(1) Dodatek I.

S. 406

nauczyciela szerzyli słowo zbawienia i oświatę chrześciańską. Król sam z przedniejszymi Xiążętami domu swojego, jeździł po znaczniejszych miastach Litwy; udarowywał lud, zachęcał, nauczał] okazywał przykładem własnym zbawienność nowej nauki. Jednakże tylko w przedziałach Litwy właściwej, na ten raz chrześciaństwo ustalonem trwale zostało. Rusini, nieuchylając się od jedności wierzenia, zatrzymali swoje obrządki; Żmójdź nie przyjęła powszechnie nawrócenia. Sam Hieronim z Pragi, doznał przeszkody w przedłużaniu prac swoich apostolskich, przez rozkazy Witołda, posłane do władz miejscowych, kiedy lud, zniecierpliwiony niszczeniem pamiątek narodowych, począł szemrzeć głośno i odgrażał się przesiedlić się w massie do ziem innych. Sam ten nauczyciel powiada: "Witold wolał, żeby raczej Chrystusowi, niżeli jemu, ludu zabrakło. " Kazał przeto wynieść się z Xięztwa swego Hieronimowi. Widać, ze to nastąpiło po roku 1387, w krainie Zapuszczańskiej, podległej Witoldowi (1).

1369. Postrzeżenia.

Całe dzieło nawrócenia, poczęło się

-------------------------------------------

(1) Zródła do tego paragrafu: kronika ręk. Lit. B ych. str. 55, 56. kron. ręk. Niemiecka J. F. R. Bielski: str. 2-5. Stryjkowski: 444 - 446. Pism. niniej. T. I. I. c. Latopisiec Daniłowicza str. 204 . Karamzin: T. V. Nota 109. Rajnald. ann. eccl. a. 1336. N. 6. a, 1087 N. 16.

S. 407

na początku Wielkiego Postu, jakeśmy już powiedzieli; data zaś przywileju, stanowiącego Biskupstwo Wileńskie, jest we wtorek po Niedzieli Wstępnej, czyli szóstego dnia po Popielcu (1). Że zaś Stryjkowski z tego powodu donosi o prawie wychodzenia za mąż Rusinek wschodniego wyznania za katolików, nic inaczej, jak pod warunkiem przejścia do wyznania męża, będzie tu miejsce napomknąć o zarzucie, przez kroniki ruskie uczynionym Królowi, zapewne z tego samego powodu wynikłym, jakoby uchwalona była na tym sejmie apostolskim ustawa, zmuszająca Rusinów do przyjmowania chrzstu katolickiego. Ze jakoby dwóch znakomitych Litwinów, pierwej pochrzczonych przez ruskich kapłanów, uporczywie niechcących podlegać temu prawu, Król kazał uwięzić, i gdy to nie mogło ich zmusić do odmiany wierzenia, śmiercią ukarać kazał (2). Bydź przeto mogły podobne postanowienia na sejmie: ale co do drugiego, nie należy inaczej rozumieć, jak tylko, że rodowici Litwini, jakiegoby oni wierzenia nie byli, czy bałwochwalcy, czy chrześcianie wschodniego wyznania, zobowiązani zostali do przyjęcia religii katolickiej, pod srogiemi karami; lecz, aby się

-----------------------------------------------

(1) Wyjątki z tego przywileju są u Stryjkowskiego: str. 446. 447.

(2) Latopisiec Daniłowicza I. c Karamzin: T. V. Nota 110.

S. 408

ten przymus miał rozciągać do Rusinów rodowitych, temu wierzyć nie można: ponieważ kronikarze Ruscy nas uczą, że tylko jedna polowa mieszkańców Wilna, złożona z bałwochwalców, chrzest przyjmowała, druga zaś z chrześcian ruskiego wyznania składająca się, żadnego musu nie doznała (1). Jeżeliby zaś co takiego było, wiedzielibyśmy z poselstwa, z Wilna od Króla i sejmu Litewskiego wystanego do Papieża, które sprawował Dobrogost Biskup Poznański (2), znajomego w dziejach nie z jednego źródła. Owszem postrzegamy, że w tej epoce Wilnianie, zasłużyli na wysokie względy u Króla: ponieważ udarował miasto przywilejem na prawo Magdeburskie, co znaczyło emancypacyą zpod władzy urzędników skarbowych, pod datą, 22 Marca 1387 roku, w Mereczu (3). Z tego jeszcze postrzegamy, że Król po ukończonych rozporządzeniach w Wilnie objeżdżał wnet miasta znaczniejsze litewskie.

1370. R. 1387. Urządzenia Królewskie.

Królowa Jadwiga powróciła do Polski, gdy Król zajmował się podróżą, tak po kraju dla nawracań ułatwienia, jako też dla wglądania w porządki administracyi wewnętrznej.

-----------------------------------------------

(1) Ibidem.

(2) Stryjkowski; str. 445.

(3) Dubińskiego zebranie praw i przywilejow i t. d.

S. 409

Może bydź, że w poprzednim paragrafie wzmienione okoliczności religijne, mają związek jaki z następną: odwiedziwszy Witebsk, był w Połocku, gdzie powstały jakieś burdy i rozterki między mieszkańcami tamecznymi, które przymuszony byt surowo ukarać, przez wskazanie na gardło sprawców tych nieporządkow. Za powrotem do Wilna, znowu sejm zwołał, na którym między innemi ustanowieniami, potwierdzoną była dla Skirgełły inwestytura na Wielkie Xięztwo Litewskie, zwyczajem narodowym Xiąże ten obrany, podniesiony na tron i uwieńczony mitrą Wielko Xiążęcą został. Po czem odbył się akt weselny siostry Królewskiej, Alexandry, z Zimowitem, Xiążęciem Mazowieckim, któremu ziemię Radomską w posagu postąpił. Tak więc pogodził się Jagełło z domem Piastów, blizkich następców do Korony Polskiej, którą posiadł, w dóm ich wydawszy siostrę swoję. Za powrotem do Polski, po całorocznem wydaleniu się, część Wołynia, za lewym brzegiem Bugu leżącą, do Korony przyłączył, tojest: powiat Chełmiński, którego Starostą uczynił Krzesława z Kurozwęk, Kasztellana San-

------------------------------------------------

1788 Wilno in fol Privilegium Vladislai Jagellonis Regis Polonine et M. D. L. super Jus Magdeb. civit. Vilnensi Collatum. D. in Merecz in crastino S. Benedicti Abbatis An. D. 1387.

S. 410

domierskicgo (1). Swięta Bożego Narodzenia przepędził Król w Wilnie.

1371. Obroty polityczne.

Jakkolwiek szczere i chwalebne były działania Króla Polskiego dla dobra ludzkości, oświaty i wiary, nie schodziło w Niemczech na potwarzach i głośnych narzekaniach, wznieconych przez dóm Austryacki; z tej strony zaszły nawet formalne zażalenia przed Stolicą Apostolską i prośby o sadowe roztrząśnienie krzywdy przez Polaków i Jagellę, Xiąźęciu Wilhelmowi wyrządzonej, przez wydarcie prawic gwałtem ręki Królowej Jadwigi i z nią Korony Polskiej. Próżne wprawdzie i niewczesne zabiegi, lecz przekonywające, że Wilhelm musiał mieć prawne powody, na których opierając się wymierzali swoje pociski sąsiedzi zazdrośni i bojący się wzrostu potęgi państwa Sławiańskiego, mającego na czele swojem naturalnego nieprzyjaciela Krzyżaków; trzeba przeto było użyć sprężyn politycznych do wywrócenia tej budowy świeżo wzniesionej na Północy, zupełnie odrębnej od wpływu Niemców. Ja-

--------------------------------------

(1) Stryjkowski: str. 447 . 448. Myli się nasz kronikarz kładąc Łuck, zamiast Chełmu: gdyż tamten do Witolda należał, ten zaś rzeczywiście dla samej przyległości i zaokrąglenia granic, wcielony był do Polski, jeszcze za Kazimierza; jakeśmy mówić wyżej mieli zręczność; w czasie ostatnim oderwany jakoś bydź musiał.

S. 411

koż i Wielki Mistrz nie zaniechał ze swojej strony przyłożyć się do zaskarżeń, wziąwszy za powod, że Polacy hamują gorliwość pielgrzymów i rycerzy, dążących przez ich kraje na ratunek Zakonu, przez czynienie rozmaitych przykrości i przeszkod pobożnym gościom ; a ztąd wniosek, ze nawrócenie się Jagełły i braci jego, nie wyszło na pożytek, lecz na krzywdę Chrześciaństwa, będąc nieszczerem, obłudnem, sprzeżonein z pohańbieniem praw kościelnych, w materyi zerwania małżeństwa Xiążęcia Wilhelma.; w ostatku dowodził Zakon: że cale dzieło nawracania Litwy, widzi się bydź tylko teatralną wystawnością, dla odwrócenia od pogan oręża nawracaczy Zakonnych, ustanowionych koniecznie na ten przedmiot; w myśli stosownej do ducha zapamiętałego poganizmu Litewskiego (1). Te jednakże zażalenia, jakby na probę rzucone, rozesłane były po dworach Niemieckich Xiążąt, w celu przekonania się, jakie uczynią wrażenie, na umysłach tych panów, których zamierzono wciągnąć do ligi zbrojnej, mającej wywrócić tron Jagełły. Lecz one nie ściągnęły na siebie najmniejszej uwagi (2), każdy wie-

--------------------------------------

(1) Siara Pruska kronika: p. 41. Voigt. B. V. S. 497 . Łuk. Dawid: li. VII. S. suo sequ.

(2) Taż kronika powiada w staroświeckiej szczerości swojej: "Zakon tych potwarzy rozsiewaniem probował, jak to komu do serca przypadnie i otrzymał wprawdzie od niektó-

S. 412

dział o intrydze Austryaków z Zakonem knowanej, dla pobudek ich własnego interesuj każdy byt zajęty uwielbieniem wielkiego dzieła Opatrzności Bozkiej, jakby cudownym sposobem dokonanego, w nawróceniu się dobrowolnem tylu milionów pogan, drogą przewyższającą wszelkie oczekiwanie 1 wszelkie podobieństwo nadziei. Wiedziano przytem, ze zaślubienie Jagełły z Jadwigą dopełniło się prawnie, za zezwoleniem Papieża Urbana VI (1). Owszem sami Niemey oburzyli się na Pruskich Krzyżaków: obywatele bowiem Inflantscy, pod przewodnictwem Mistrza Zakonnego tej prowincyi, zawarli z Litwą przymierze handlowe (2): Ukazało się pismo na dworze papiezkim i po innych dworach panów chrześciańskich, w imieniu jakby Biskupa Dorpackiego i obywateli dyecezyi jego ogłoszone: szkalujące srogo Wielkiego Mistrza i jego doradców, z powodu skarg i zażaleń na dzieło wielkie w chrześciaństwie, zamiast coby się pierwszy z tego cieszyć i Bogu dzięki złożyć był powinien. Ze wściekłym zapaleni Krzyżacy rzucili się na Biskupa i zmusili odwołać to pismo, uznaniem za podrzucone i wymyślone w jego imie-

----------------------------------------------

rych. podchlebne wyrazy, lecz nikt z Xiążąt, ani Papież nie chciał czynem żadnego poparcia tej rzeczy użyczyć."

(1) Chron. Salisb. ap. Pez: Script. rer. Austriae, T. I. p. 429.

(2) Cromeri Index Arch. Cracov. MS. N. 593 .

S. 413

niu; lecz ktobykolwiek nie był jego autorem, ono wykrywa, gnuśność polityki Krzyżackiej, prawość postępku Króla, Polaków i Litwinów, przeciw jakowej prawdzie zamilknąć musiały na przychylniejszych Zakonowi osób obroty polityczne (1). Tymczasem, czy odpowiedź na poselstwo z Wilna od sejmu apostolskiego, zależała w kancellaryi papiezkiej, zapewne przez niepopieranie posłanego Biskupa Dobrogosta, który może mając długi we Włoszech, gdzie przesiadywał dawniej, obrócił na ich umorzenie powierzone sobie pieniądze, gdyż z próżnemi rękoma nikt się nie udawał do dworu Oj-

----------------------------------

(1) Odkryty list Biskupa Dorpackiego ma datę: - in Walk Oppido dioec. Tarbatensis a. d. 1387 ipso die festi b. Jacobi Apost. in Cod. Oliv. p. 55 w Tajn. Arch. Sianu Berlińskiem ap. Voigt: B. V. S. 498. 499. Biskup między innemi powiada: - Quidam zizaniorum seminatores perversi nostri ac eorum (i. e. Magistri et Preceptorum ordinis) emuli domino nostro summo pontifici scripscrunt, ut asseritur, sub nostro nomine nec non sub nominibus militarium dyocesis ac Civium civitatis nostre Tarbatensis litteras articulos diffamatorios et ignominiosos quam vis falsos continentes contra eosdem Magistrum, Preceptores et fratres in derogacionem honoris ipsorum ac denigracionem et obnubilacionem bonorum nominis, fanie et opinionis eorundem minus iuste, per dictos nostros ac eorum emulos conceptas et perperam falricatas, de quibus quidam litteris et eorum contentis et precipue infamationibus premissorum fecimus et sumus innocentes consilio, facto et auxcilio, teste deo ...... Nic mamy tego listu odwołanego, onby zapewne rzucił nie jedno światło na rzeczy obecne. Nie wiemy nawet, czy on się ukrywa gdzie w rękopismach, niewykazany przez przychylnych Zakonowi badaczy, albo całkiem nie istnie.

S. 414

ca Świętego, słowem: tak się wywiązało, że Bulla Papiezka ukazała się pierwej, spowodowana zażaleniami Austryaków i Zakonu Krzyżackiego, ogłoszona na imie Jana i Ziemowita, Xiążąt Mazowieckich, oraz niektórych panów Polskich. W niej Ojciec Święty, lubo wyraża wielką radość swoję z nawrócenia się Jagełły, lecz nazywa go" tylko Wielkim Xiążęciem Litewskim i wyraźnie oznajmuje, że z przyczyny zaskarżeń ze strony Xiążęcia Austyackicgo zaniesionych, wstrzymuje się na ten raz od uznania go za Króla Polskiego. Lubo za nie chce w niczem ubliżać Władysławowi i Jadwidze • nie może stronie żalącej się sprawiedliwości uwłaczać, zostawując to dalszemu rzeczy rozpatrzeniu, ile jego własny i kościoła honor dozwalać będzie. Chciano przez to dadź do zrozumienia, że przychylność Stolicy Apostolskiej do osoby Królewskiej, tyle zasług w kościele Rzymskim zaskarbiającej, jest niezachwianą, mimo te wszystkie zaskarżenia, które pozostać muszą w nicości przez prawość rzeczy samej. Widoczną wkońcu iest rzeczą, że Papież nie chciał żadnej strony obrażać i od każdej mieć grzeczność pragnąca dla tego wydał bullę na czynne naleganie Austryaków i Zakonu, pełną pięknych morałow i uczuć ojcowskich, lecz zupełnie nic niestanowiącą w samej rzeczy istocie (1). Po odebraniu w Polsce te-

------------------------------------

(1) Ta bulla w Dodatku VI.

S. 415

go pisma, musiał Król poparć na nowo przełożenie, posłane przez Biskupa Poznańskiego Dobrogosta i Ojciec Święty odpisał wreszcie w roku 1388 pod dniem 17 Kwietnia, w którem piśmie powtarza wymownie bardzo nie wysłowioną radość swoję nad nawróceniem się Króla i narodu Litewskiego, nad pracami jego apostolskiemi i nad osiągnieniem tronu Polskiego, nawet się usprawiedliwia, ze zwłoki odpisu na poselstwo z Wilna wysłane, co przypisuje opieszałości posianników (1).

1372. R. 1387. Skirgełło W. Xsiążęciem Litewskim.

Jednakże, czy wymacania samego Skirgełły, czy jakaś płonna potrzeba świetniejszej reprezentacyi władzy najwyższej w narodzie, spowodowały, że Król w niebawnym czasie będąc w Lublinie, uczcił brata swego dostojeństwem Wielkiego Xiążęcia Litewskiego i Ruskiego, z warunkami zapewne podlegania Królowi i ścisłego związku z królestwem; o tem

----------------

(1) Tej bulli data: - Perusii XV Cal. Maji pontificati n. a. decimo (17 Kwiet. r 1388) kopia u Długosza p. 110. 111. Zasługuje na uwagę szczegół na końcu pomieszczony: - quod Serenitati tuae alias non scripsimus, hoc non parvenit ex Patris, sed potius ex Nunciorum sollemnium negligentia per te non missorum, et ex aliis rationabilibus causis. Widać przeto, ie poselstwo Biskupa Dubrogosta nie uważało się za solenne, gdy ten Prałat z próżnemi rękoma się stanowił i Król posyłać musiał inne lepiej popierać rzeczy umiejące.

S. 416

się dowiadujemy z zażaleń Witolda na Króla, poźniej wyrażonych przed Krzyżakami (1). Ten krok, niechybnie wymożony na dobroci Władysława Jagełły, o ile był zgubnym dla Litwy i jak słabo pomyślany, przekonamy się z następnych opowiadań naszych. Władysław, mający w ręku władzę prawie absolutną nad ogromnem Xięztwem Litewskiem, mógłby rozrządzać tem państwem z pożytkiem jego własnym i Korony Polskiej, trzymając prosto tylko w niem namiestników; gdy zaś utworzył Wielkiego Xiążęcia, rzucił jabłko niezgody i zawiści pomiędzy Xiążąt braci, uronił podporę własnych interesów swoich, i utworzył zaród nieszczęść swojej ojczyzny, które ją prawie nad przepaścią zguby postawiły; sobie zaś przyczynił tyle kłopotów, ze nie raz musiał gorzko żałować tego postanowienia, do ostatka dni swoich: gdyż w końcu był przymuszony widzieć obawę rozerwania jedności pomiędzy dwóma narodami, czemu tylko śmierć Witolda przeszkodzić mogła.

1375. R. 1387. Zaręczenie się Xcia Bazylego z córką Witolda.

W czasie tych wypadków znajdował się Xsiąże Witold w Łucku, gdzie jego familia mieszkała: tam przyjmował wysokiego podróżnego, był nim Bazyli Dymitrowicz, syn Wielkiego Xiążęcia Rossyj-

--------------

(1) Voigt: B. V. S. 533.

S. 417

skiego, powracający z Mullan. Miody ten Xiąże, znajdował się u Hana Złotej Ordy Tarktamysza, jako zakładnik zatrzymany; ztamtąd on wymknąwszy się, znalazł schronienie u Piotra, Wojewody Multańskiego. Dymitr w końcu doradził mu przez Polskę i Litwę powracać do kraju On, albo pragnął przymierza z Litwą, albo przez dawniejsze nawyknienie powinowactwa, był przychylnym domowi w niej panującemu jako potomkom Gedymina; musiał przeto polecić synowi, aby przy tej okoliczności, upatrzył sobie narzeczoną w familii Xiążąt Litewskich. Xiąże Rossyjski był nasamprzód w Krakowie, zapewne przez Węgry swoję podróż odbywając; przyjęty z uprzejmą gościnnością, przeprowadzonym został do Łucka, przez rycerstwo polskie. Tam w gościnie bawiąc niejaki czas, zaręczył się z córką Xiążęcia Witolda Anastazyą (1); po jakowym akcie, Bazyli towarzyszony przez Polaków, przybył do Moskwy 19-go Stycznia roku 1388 (2). Ten postępek, obruszył Jagełłę dotyla, że powziął najwyższe podejrzenie przeciw Witoldowi, czy to z podszeptu jakich nieprzyjaciół tego ostatniego, czy z przejrzenia się w stanie okoliczności politycznych, między Rossyą i Litwą wów-

---------------

(1) Ze zaręczyny odbyły się w Łucku, świadczy kronika rękop. Litew. Bych. str. 56.

(2) Karamzin: T. V. str. 88, 89, Nota 113.

S. 418

czas zachodzących; cokolwiek bądź, podejrzenie było najcięższą niełaską u Jagełły, z przyrodzenia niewypowiedzianie podejrzliwego.

1374. R. 1388. Zmurowanie zamku Jurborskiego, układy o pokoj.

Przy tych okolicznościach, rok 1388 w pokoju rozpoczęły, zdawał się obiecywać Litwie spokojność ze strony sąsiadów. Lecz Zakon krzyżacki robił przygotowania swoje, do zagarnięcia Żmójdzi: odbudowywał bowiem zamek Jurborski, wznosząc ściany murowane, na miejscu spalonego przez Witolda, w czasie jego defekcyi (1). Tymczasem zaszło wezwanie o traktowanie w materyi ustalenia pokoju miedzy Litwą i Zakonem. Na ton cel, w miesiącu Styczniu" zjechali się kommissarze obustronni do Torunia. Arcybiskup Bodzanta, na czele licznego zgromadzenia panów polskich i litewskich, z ramienia królewskiego, Wielki Kommandor, Konrad Wallenrod, w towarzystwie szpitalnika zakonnego Walpota Bassenheim i niektórych. Kommandorów, ze strony Zakonu. Oni się umówili, że w zamiarze ustanowienia trwałego pokoju, Król i Wielki Mistrz, mają zjazd spoiny odprawić, w tym czasie zaś trwać będzie rozejm i wy-

---------------

(1) Voigt. B. V. S. 501. Ślady tych murów dotąd są widoczne za dworem Jurborskim nad rzeką Mitwą.

S. 419

miana jeńców nastąpi (1). Stało się w końcu, ie Król do Raciąża, Wielki Mistrz do Torunia zjechali, zkąd rozpoczęły się układy przez posłów. To kilkodniowym znoszeniu się, założone były od Krzyżaków trzy następne warunki: "1. Aby wszyscy jeńcy, lak rycerze zakonni, jako tez lennicy, szlachta i ludzie prostego stanu, których Król, po swojem nawróceniu się, daleko gorzej utrzymuje, niżeli przedtem, byli uwolnieni natychmiast, czy za opłatę pieniędzy okupowych, czy za wymianę zwyczajem używanym za poprzedników osób dziś traktujących (2). 2. Aby granice i kraje zakonne, przeciw szkodom wszelkim, przez Króla zabezpieczone były, nawet w razie, jeżeliby Litwini lub Flusacy, odpadli znowu od chrześciaństwa. Jakto na nieszczęście już nieraz bywało. 3. I naostatek, aby Król Wielkiemu Mistrzowi i Zakonowi, co się tyczę prawa, które się im należy, albo należeć mogłoby, nie był na przeszkodzie (3)".

-----------------

(1) Jest o tem wiadomość protokolarna w Tajn. Arch. Król. Szufl. 75 . N. 26. dat. in aula estirali in suburbio castri Thorum an. 1388 feria quinta proxima ante festum purification. S. Marie. (27 Stycznia).

(2) Stara pruska kroniks p. 41 uwiadamia: że sześćdziesiąt samych rycerzy zakonnych było w niewoli, oprócz mnóżtwa innego stanu ludzi wojennych i wieśniaków. Że Jagełło po chrzcie swoim daleko niemiłosiernie; obchodził się z Krzyżakami, niżeli przed chrzstem.

(3) len artykuł w tranzakcyi wyżej wzmienionej, takie ma brzmienie: Insuper et tetcio eciam extitit pelitum, ut

S. 420

Co do pierwszego punktu, nie mogło żadne objaśnienie nastąpić ze strony Króla Władysława: gdyż jak słychać było, że oprócz innego ludu, dziesięciu rycerzy zakonnych z nędzy i smutku w więzieniach umarło, nawet po nawróceniu się królewskiem; zapewne pod rządami Skirgełły ta zmiana losu więźniów nastąpiła. Ostatni zaś punkt; napisany z taką niewyrozumiałością i tak obszernemu tłómaczeniu podległy, ze na to w żaden sposób zgodzić się nie można było. Po dziesięciodniowem w końcu traktowaniu, strony rozeszły się nic nie postanowiwszy, bardziej niżeli przedtem przekonane o wzajemnej nieskłonności do przyjaźni i pokoju (1).

1375. R. 1388. Przewrotność krzyżaków.

Zerwawszy tym sposobem nadzieje zgody, nie pomniąc na nieszczęśliwe ofiary, w więzieniach Skirgełłowych jęczące, powziął Wielki Mistrz projekta wcale nowe i wcale wiele mu obiecujące, podług zdania doradców swoich, którzy będąc u steru obrotów politycznych, zapewne życzyli przepuście przez

--------------

mihi et ordini meo de jure quod nobis competeret vel competere posset, faverent.

(l) Co się tyczę układow, W. Mistrz w piśmie spomnionem o Króla i jego doradcach powiada: ipsi plus intendebant pacem per modum combnntionis obtinere. A więc wina złego, na stronie jego, jak mówi stare jedno przysłowie.

S. 421

ręce swoję, wielkie summy pieniężne, nagromadzone w skarbnicach Malborskich; dość powiedzieć, ze rozrzutny Wallenrod, znajdował się na czele pierwszych przełożonych Zakonu. Po zerwania przeto układów, Prokurator krzyżacki, przy dworze Papiezkim rezydujący, który i w czasie traktowania był przy Wielkim Mistrzu, niejakiś wyrodek Machiawela ojczyzny, pobiegł do Papieża, z pismem oskarżającem Króla, Polaków, Litwinów i Rusinów: że się wcale nie szczerze znaleźli przy traktowaniu o pokój, tyle życzony przez Ojca Świętego; że Jagelło pozornem tylko nawróceniem się i nawracaniem swojem, zamyślił ułudzie Zakon i całe Chrześciaństwo; nawet lada dzień spodziewać się należy odpadnienia ich wszystkich do bałwochwalstwa. Błaga przeto i zaklina, izby Papież pośpieszył z podaniem ratunku Zakonowi, wystawionemu na największe, w jakiem nie byt jeszcze nigdy niebezpieczeństwo (1). Tymczasem Krzyżacy trzęsą pieniędzmi, jak nigdy tego nie czynili, zakupują związki z podupadłemi domami Xiążąt udzielnych na Pomorzu, przedają im Króla Polskiego i jego braci, kiedyby w niewolę potrafili zabrać, postępują tysiączne dogodności, byleby pozwolili wojsko werbować w Pomeranii,

--------------

(1) To pismo datowane: in curia Eynsedil ipso ascensionis domini an. d. 1388. Formularbuch p. 25. Mam pod ręką w kopii.

S. 422

zawierają kontrakta, z awanturnikami na zaciągowe żołnierstwo; jednem słowem: niedoświadczanym dotąd w Zakonie przykładem rozrzutności, wypróżniają zapleśniałe skrzynie skarbców swoich na potężne uzbrojenie się przeciw Litwie i Polsce. Trąbią, na krucyatę, spraszają rycerzy, jakby już godzina ostatnia dobijała bytu Zakonu; hasłem zaś tego przedsięwzięcia mianują: świętej wiary ratunek, zagłada narodów Jagełłowi podległych! Manifestem ogłaszają zaskarżenia przed Papieżem i Cesarzem zaniesione, treści następnej: 1. Że Król Władysław jeńców, ani za pieniądze, ani na wymianę nie wydaje. 2. Że nie ma żadnej pewności, aby Litwini nie apostazyowali po dawnemu, jak za Mendoga. 3. Że oni dotąd ofiary bogom swoim przynoszą i wiary pogańskiej trzymać się nie przestają. 4. Ze z Polski bronią, końmi, działami i artyllerzystami są zaopatrywani. 5. Ze przynależne Zakonowi ziemie litewskie nie są oddane (1).

1376. R. 1388. Przyczyny do wojny.

Jednakże, kiedy obłuda i kruszec drogi, działanie postawiły w świetle wielkiej nadziei, Papież się jeszcze nie dawał

-----------

(1) Voigt: B. V. S. 503 - 505. Baczko: 13. II. S. 240 i źródła w tych autorach wykazane,

S. 423

złudzić: on ciągle twierdził, że zawieszenie broni z Królem Polskim zawarte, powinno się dochowywać święcie i nienaruszenie; to wiązało ręce i rozpacza nabawiało mnichorycerzy, ponieważ się już lękać poczynali, aby te kosztowne zabiegi, nie rozbiły się o stałość Ojca świętego. Gdy w tym właśnie czasie, nie wiedzieć, czy naproszeni przez Xiążąt Mazowieckich, może z natchnienia stronnictwa jakiego w Malborgu wylęgłego, czy z innej przyczyny jakowejś, Xiąże, ta Litewscy, Witold, Korybutt i Konrad jakiś, synowiec pierwszego, wpadli do Mazowsza i za pomocy tamecznych obywateli, odebrali na Krzyżakach Wiznę, trzymaną w zastawie. Pozór zaś tego napada był, że wojsko litewskie, pod sprawą tych Xiążąt, ciągnęło przez Mazowsze do Polski, dla eskortowania Króla Władysława, mającego jechać na zjazd do Węgier; otarło się koło Wizny, załoga krzyżacka dała zaczepkę, więc zamek zdobytym został i obelga ukarana. Co do przełożonych Zakonu, im tego i potrzeba była. Natychmiast Wielki Mistrz, opisał wymownie przed Papieżem, przewrotność Xiążąt Litewskich, zdradliwe ich zamiary przeciw Kościołowi, całemu Chrześciaństwu, których Zakon pierwszą stać się może ofiarą, jako tarcza wiary świętej; widoczne kroki wstępne do apostazyi, zgrozę i niedolę, na jaką są chrześcianie wystawieni. Aby zaś temu zapobiedz Zakon był

S. 424

W stanie, prosi Ojca Świętego, o wszelką pomoc i ratunek, jakiby możnym bydź osądził (1).

1377. R. 1388. Wojna.

W ślad za tem rzucili się Krzyżacy do uzbrajania się, powiadając ze chcą Wiznę odebrać. Lecz w pierwszym tygodniu Września Wielki Kommandor Wallenrod i Marszałek Engelhard Rabę, na czele wojska licznego, już byli na Żmójdzi, okolice Romniu ogniem i mieczem pustosząc, potem przeszli Niewidzę, zbliżyli się do Wilii, obiegli Wissewalde. Lecz Wielki Xiąże Skirgełło z Alexandrem Wiguntem, pośpieszyli na ratunek temu miejscu; Krzyżacy przymuszeni byli po kilku zaciętych utarczkach, zawsze z własną stratą stoczonych, odstąpić. Zbliżyli się do Niemna i w części dolnej przebywszy na powrót Niewiaźę, pociągnęli szlakiem niemnowym; w tem iściu był na zawadzie zamek Wilkiski (Wilkenburg), który zdobydź należało. Lecz za pierwszą remonstracyą, osada, przez jakiegoś tchórza dowodzona, zapaliła zameczek i uciekła w lasy: poczem przez dni dwanaście jeszcze plądrował nieprzyjaciel między Niewiażą i Dubissą; nabrawszy jeńców cokolwiek powrócili do swego kraju. W tym czasie Wiel-

--------------

(1) Uwiadomienie to, posłane Papieżowi pod datą: Marienburg ipso die S. Laurentii (10 Sierp ) an. 1388. w Formularbuch. p . 38.

S. 425

ki Xiąże przysłał przełożenie o wymianę jeńców; co uskuteczniane, zawarty został rozejm na dni czternaście i umówiono się o rozmówienie się osobiste, odbydź się mające na wyśpie Dubissy. Ono przyszło do skutku, Skirgełlo widział się z Marszałkiem i Podskarbim zakonnym, lecz oprócz wymiany i okupu jeńców w tej porze nabranych, niewiadome są dalsze skutki tego zjazdu. Do przedłużenia nawet rozejmu nie przyszło: gdyż Krzyżacy postawszy obozem, po upłynieniu terminu, znowu jeszcze pustoszyli krainę nadniemeńską, w całem iściu do granic swoich (1).

1378. R. 1389. Układy o pokoj.

Rok jednakże ten upłynął nie na pomyślnościach dla Krzyżaków: skarby poruszone, uszczerbku doznały nie małego, a żadnej korzyści nie przyniosły: albowiem ze strony Stolicy Apostolskiej, wojna z Litwą nie znalazła approbaty, wielu Xiążąt Niemieckich i sam Cesarz tego nie pochwalał. Pomorczycy brali podarunki, zadatki na uzbrajanie ludu, zadatki na werbunki, a przecież Królowi Polskiemu więcej

-------

(1) W zapewnieniu zawieszenia broni pod datą: Scriptum prope Cowno in Crastino b. Martini Episcopi et confessor. a. d. 1380 Formularbuch. p. 23. Pisali się Xiążęta Litew: Schirgało Dei gratia Dux Lithvanie et dominus Trocens. et Polocens. - Alexander dux Lithuanie et dominus Kernoviensis. To byt Wigunt.

S. 426

sprzyjali, że przyszło nawet a nimi do zatargów za nieprzepuszczalne pielgrzymujących rycerzy błędnych. Stary Zölner chorował ciągle, w końcu, obejrzawszy zdrowym rozsądkiem stan położenia Zakonu swojego, znalazł większą rachubę, zaskarbienie przyjaźni królewskiej, niżeli prowadzenie z nim i Litwą wojny. Postarał się przeto, ie złożono dzień zjazdu na umówienie się przyjacielskie względem pokoju, miejsce na to obrane w Solczu nad Wisłą; lecz ten zjazd nie doszedł. Postanowiły strony drugi odprawie niebawnie w Neidenburgu, gdzie ze strony królewskiej około Zielonych Swiątek, roku 1389, przybyli Wielki Xiąże Skirgełło, Ziemowit Mazowiecki, Dobrogust, Biskup Poznański, i inni; od Krzyżaków byli: Wielki Kommandor Wallenrod, szpitalnik Bassenheim i kilku jeszcze przełożonych. Oni nasamprzód odezwali się ze swojemi trzema propozycyami, już nam wiadomemi, które na ten raz tak wyrazili: 1. Uwolnienie lub wymiana niewolników, 2. Zabezpieczenie pod wszelkim względem granic i własności zakonnej, względem czego poruczyć dalszemu rozpatrzeniu Papieża i Cesarza. 3. Przyznanie praw, przynależących Zakonowi, w skutek papiezkich Brewe i Cesarskich przywilejów. Sześć dni trwały konferencye, zbliżono się co do dwóch pierwszych punktów. W materyi trzeciego, gdy polscy kommissarze oświadczyli, ze oni wcale pojąc nie umieją,

S. 427

jakichby praw uznania Zakon po Królu wymagał? Na co Krzyżacy z gniewem odpowiedzieli:" Tych praw, któreśmy nabyli do Litwy na mocy donacyj Mendoga 1253, 1255, 1257, 1259 i 1260 roku, oraz na mocy pozwoleń nabycia nam krajów na poganach orężem i potwierdzenia donacyj przez Papiezow: Innocentego IV i Alexandra IV, tudzież Cesarza Fryderyka II, czyniących nas panami tych. krajów bez żadnego warunku i wyłączenia." "Teraz widzimy należycie, że wam o nic więcej nie chodzi, tylko o Litwę, rzekli Polacy, i ze wy z Królem, panem naszym, nie o wiarę chrześciańską, ale o nabycie krajów prowadzicie wojnę." Po czem zjazd się rozszedł: Polacy jeszcze odgrażali się na Krzyżaków, za burdy pomorskie i prześladowanie sług koronnych. Po tym zjeździe udał się Wielki Mistrz do Xiążąt Niemieckich z żalami swojemi na Króla Polskiego; przełożył Cesarzowi skargi swoję. Wacław, przychyliwszy się do nich, pisał do Króla, Wymawiając mu niepotrzebny upór, szczególnie w uwolnieniu jeńców niemieckich, niestaranność utwierdzenia ludu litewskiego w wierze chrześciańskiej, dawał mu nawet wyrozumieć jego własną niestałość, chwianie się i skłonność powrotu do błędów pogaństwa." Owszem, dodał Cesarz, gdy wspieracie ten dziki naród bronią, końmi i ludźmi, zasilacie wszelkiemi potrzebami, zasługujecie w obli-

S. 428

czu naszem Cesarskiem i wszystkich panów chrześciańskich, na niechęć widoczną i możecie ich przyprowadzić do ujęcia się za krzywdy całemu Chrześciaństwu wymierzane, dania opieki Zakonowi Niemieckiemu Panny Maryi i kroków nieprzyjaznych przeciw sobie przedsięwzięcia (1)" W całej osnowie tych traktowali, widzi się bydź rzeczą, nadziwaczniejszą, kiedy Wielki Mistrz, udając swoje skłonności niby przyjacielskie względem Polaków, narzeka na ich Króla, że nie dozwala wyrzynać Litwinów i Rusinów; bo tak należy ro-

------------

(1) List Cesarza Wacława, do Wielkiego Mistrza, w Formularbuch p. 75, ma datę: Prag die vicesima prima Septembria Regn. nostror. anno Boemie vicesimo scptimo, Romani quarto decimo. W nim pisze, że przez posłów Konrada Wallenrod, Kommandora Gdańskiego, Wolfa Zolnhart i Hrabiego Rudolfa Kyburg, powziął objaśnienie w interesach Zakonu i uwiadamia W. Mistrza: quod illustri Vladislao Regi Cracovie etc. nostras direximns litteras seriosas. Po wypisaniu kopii tego listu słono w słowo powiada: Preterea ex diclorum fratrum relacione comperinius, qualiter iidem Litwani juxta morem antiquum et sub generali errore conceptum in interitu christianorum victimas et libamina offerunt, diclisque fratribus ipsorum domos per vim aquisitas incendio concremarunt, quodqne habitato-res et incole parcium Polonie prefatos Litwanos in armis, equis, bombardis siva pixidibus et eorum operariis Sive mcrgistris ac omnibus aliis, que ad sustentutionem generrarum spectare noscuntur, fortificetit et in acquirendis eisdem juxta posse et vires suas prebeant auxilium. Co do ofiar, nic skłamali Krzyżacy; ponieważ na Żmójdzi jeszcze się ołtarze bogów kurzyły, w tym tylko fałsz donieśli, że to do całej Litwy zastosowali.

S. 429

zumieć myśl Konrada Zölnera, z listu pisanego do panów rad i miast Królestwa Polskiego, w kolei skarg i pot warzy okolnie rozsyłanych po Europie (1). Zresztą widać, że szło Krzyżakom o Żmójdź nasamprzód, mało nawet uległą Wielkiemu Xiążęciu, dla tegoż łudzili Skirgełłę pozorami przyjaźni: Wielki Mistrz pisywał do niego z grzecznością i takież odbierał odpisy; w jednym z tych listów dziękuje Konrad, za ludzkości pełne obchodzenie się z jeńcami; przychodziło nawet do składania zjazdów, ale zawsze ze strony Zakonu znajdowały się przeszkody- Zastanawia jednakże list jeden, w którym Konrad prosi Skirgełłę na tajemną rozmowę, i zada, aby jak najmniej miał ludzi z sobą (2), Z czego nabrać można przekonania, że zamierzali Krzyżacy tego Xiążęcia odstrychnąć od Króla i odrwić obu razem.

1379. R. 1389. Wojna na Zmójdzi.

Szczycili się nawet Krzyżacy wytrwaniem w zupełnym pokoju z Wielkiem Xięztwem Litewskiem, wyjmując

---------------

(1) Wir wissen mit der Cronen czu Polen nicht anders denn lieb und gut. Alleyne euwer herre de König die Litaen und die Russen vortedingt wedir uns und wedir das recht. Registrant. p. 44. ap. Voigt: 1. c.

(2) Yo ir und wir uff die ziet heimlichen czusamen quemen, also das ez nich viel lüte dirfüren, das were uns destolieber. Registrant, p. 51.

S. 430

Żmujdź, jako krainę, trwającą w swoim uporze przy poganiźmie i niebędącą pod wyraźną władzą Skirgełły. Postrzegamy nawet przez zasłonę, ktorą Krzyżacy w pismach swoich rzucić usiłują" na postępy chrześciaństwa w Litwie: że lubo na Żmójdzi apostołowanie ze strony nowych nawracaczów przeszkody nie miało, popieranem takoż nic było przez panków tamecznych, zniechęcanych przeciw Królowi, że rządy najwyższe oddał w ręce Skirgełły, którego nie nawidzieli; bardziej przychylni rodzinie Kiejstuta, woleliby Witoldowi bydź uległymi. Ze zbiegu tych uczuć wynikło, że w tej porze, Żmójdź tworzyła jakby udzielną federacyjną rzeczpospolitę. Czego dowodem jest, ze napad następny Krzyżaków na ten kraj, nie był uważany ze strony Wielkiego Xiążęcia za zerwanie stosunków przyjaznych. Bądź jak bądź., Kommandor z Ragnity, Jan Rumpenheim i Rządca z Insterburga, na czele rabowników niemieckich, wpadli na Żmójdź, i posunęli się do włości, za lewym brzegiem Niewiaży nawet położonych, aż ku rzece Świętej (Swintuppe), polem zawrócili się w okolice Kołtynian, zkąd nie mało bydła i łudzi uprowadzili. Poczem Kommandor z Memla, Marquard Raschan, wyprawił się pod Miedniki-Zmujdzkie. Lecz mieszkańcy uwiadomieni wcześnie, wpuścili rabowników w głąb kraju, poźniej przy ich powrocie, zastąpili w miejscu ciasnem, pomiędzy

S. 431

błotami, tak zręcznie otoczywszy na wązkim przechodzie, ze wszystkich znieśli: czterech rycerzy zakonnych, sześćdziesiąt sześciu innego żołnierza poległo na płaca, drudzy poszli w niewolę, samego zaś Kommandora, pojmawszy żywcem, z koniem i rynsztunkiem spalili bogom na ofiarę; ze znakomitych poległych Krzyżaków, miedzy innymi żałował mocno Zakon, Erwyna Stockheim, kompana Wielkiego Mistrza, tojest: adjutanta i jakiegoś Hrabi Kwerfurtskiego (1).

ROZDZIAŁ II. ROKOSZE, ZAMIESZANIA, WOJNY.

1380. R. 1389. Początki rokoszu Witolda.

Kiedy Zmójdzini zwycięztwem swojem nabawili przestrachu Zakon Krzyżacki i okryli żałobą, nastał okres czasów dla całej Litwy nader smutny i boleśny,

----------

(1) Voigt: 13. V. S. 522: przyłącza świadectwo Wiganda o spaleniu tego krzyżackiego Kommandora: Litwani vero juocta errorem suum proposucrunt, unum cristianum offere diis ceciditque sors super dictum commendatorem, impositumque equosuo cremare volurunt, quiperfusus cruore ex pulnuribus rubicundus apparuit, alliguntque cum ad 4 vibices cummanibus et pedibus et circumposito ignc suffocatus cst.

S. 432

jedynie przez powolność charakteru podejrzliwego Króla spowodowany i nadmiar ambicyi Witolda. Ten Xiąze, nie kontentując się zamianą, za Xięztwo Trockie mu wydzieloną, chciał spadłości po Lubarcie, co mu odmówionem było; mieszkał na ten czas w Łucku, gdzie, jakeśmy powiedzieli wyżej, zaręczył córkę swoję Anastazyą za Bazylego Dymitrowicza, zapewne nie bez szczególnych wynurzeń, dumnych zamiarów swoich i zaręczeniu sobie wsparcia z Moskwy, o czem Król wraz wiedział: ponieważ byli przy tem Polacy, towarzyszący Bazylemu w podróży. Jakoż wkrótce zaszły jakieś stosunki między Wielkim Xiążęcicm Rossyjskim i Witoldem, które wzmocniły podejrzenie w gabinecie polskim, tak dalece, ze Król zabronił wysyłania z Łucka umyślnych do Moskwy i Pruss; poruczyi Skirgełłowi mieć pilne oko na Witolda. Był zjazd Xiążąt w Lublinie, na którym Witold musiał opisać się, bydź uległym Skirgełłowi (1). Ten Wielki Xiąże, oddany uciechom, polowaniu, biesiadom i napojami mocnemi często zajętą mający głowę, zupełny kontrast Witolda, niemógł bydź przyjemnym dla niego zwierzchnikiem, a tem bardziej stróżem jego czynności; łatwo się przeto dorozumieó można, jak prędko niezgoda górę wzięła. Mogł Skirgelło przez niena-

-------------

(1) Cromeri Index Arch, Cracov. MS. N. 405.

S. 433

wiść i gnuśność charakteru swojego, czernić przed Królem Witolda i leni większą nieufność wzniecać, dotkliwe bardzo uczucie dla serca dumnego Xiążęcia On, chcąc ie usprawiedliwić, posłał do Królu zaufanego dworaka swojego Kurczą; wówczas Władysław kazał go zakuć, męczył głodem i postrachem tortury, żeby wyjawił tajemne zamiary i spiski pana swojego z władcą Moskiewskim. Nie wiadomo, jakie ztąd były odkrycia, lecz widać, ze niepomyślne na stronę Witolda: gdyż w przesycie niesmaków swoich, czy uwiadomień jakowychś, powziął najżywszą nienawiść do Króla i Skirgełły, której mienił bydź powodem czyhanie skryte tego ostatniego na życie swoję (1). Wówczas znaleźli się stronnicy, nieprzyjaźni Wielkiemu Xiążęciu, który, często w zły humor wpadając, obrażał szlachtę i panów krajowych niespra-

-----------

(1) W Tajn. Arch. Król. w Foliancie 7, pag. 23, pod napisem: Dies ist Witoldes sache wedir Jagaln und Skirgaln: miedzy innemi Witold powiada: że Jagelło dał w zamku Lubelskim Skirgełłowi przywileje na wszystkie kraje dziedziczne jego, na co on często się uskarżał. Napróżno nawet prosił o listy i przywileje na ziemie sobie w zamian dane, napróżno spadku po Lubarcie żądał. W tej mierze nalegał przez bojarów swoich, których w końcu w łańcuchy zakuto, w ciemnicy osadzono, męczono (mit wasser gemardert). Skirgełło, widząc, że mu nie daruję nigdy posiedzenia mojej ojczystej spadłości, czyhał na życie moje. W ostatku żali się, że nie miał, ani wolności, co chcąc robić, do kogo chcąc pisać, ani woli, komu dać, coby chciał, i. t. d.

S. 434

wiedliwemi postępkami; oddawał i odbierał dobra (1), karat bezwinnie, nadgradzał bez zasiągi; z innymi obrotnie się nawet obchodził; pośród uczty przyjacielskiej, grając rolę Alexandra -Wielkiego, z puginałem porywał się do spółbiesiadników swoich. Przeciw takiemu władcy, nie brakło przeto na ludziach do rokoszu ochoczych. Przyszło do tego, że w końcu roku 1389, umyślił Witold otwarcie podjąć oręż, ubieżeć Wilno i stanąć na czele rządu państwa. Znajdujemy już pod tę porę Witolda mieszkającego w Krewie, że zaś to miasto nie mogło należeć do wydziału tego Xiążęcia i w istocie nie należało, przychodzi namyśl postrzelenie, azali on z przymusu nie był tam wysłany na mieszkanie, źródła moje potwierdzają ten domysł. Z Krewa Witold niespodzianie przybył do Grodna, zebrał swoich stronników z tamecznego powiatu i Polesia, wyprawiwszy matkę z Brześcia na Żmójdź, ukazał się z wojskiem pod Wilnem, właśnie w tej porze, kiedy Skirgello bawił w Połocku. Dyl zamiar zawiadamia miastem przez podstęp; gdy brama otworzoną, bydź miała na ranku, mnóztwo podwód wcisnąć się było powinno, niby z produktami na targ jadących, w których

--------

(1) Czacki: O Prawach T. I. str. 53. Przyp. 327. Krzemieniec i Bracław odebrał Fedkowi Xiążęciu Nieświeskiemu bez winy i sądu, że musiał szukać u Króla pomocy do odzyskania.

S. 435

i przy których byli spiskowi ukryci pod sianem, lub zamaskowani. Lecz fortel ten odkryła straż polska, u bramy stojąca: uderzono na trwogę, zamknięto bramę, wysłany podjazd, znalazł wojsko gotowe w górach, do uderzenia na miasto. Prędko uwiadomiony Skirgełło, odkrył rokosz i dowiedział się, że cały dwór Witolda, opuściwszy Krewo, przeniósł się do Grodna (1). Posłano do Króla; tymczasem silne wojsko, gotowe było uderzyć na Grodno. W tym razie nie pozostawało Witoldowi innego środka, nad wydalenie się z kraju, z familią, dworem i spólnikami rokoszu swojego. Nasamprzód udał się do Janusza czyli Jana, Xiążęcia Mazowieckiego, szwagra, lecz ozięble przyjęły w Płocku, szukał przytułku na dworze Ziemowita, który mu zdawał się obiecywać pośrednictwo do korzystnego pojednania się z Królem, będąc nieprzychylnym dla Skirgełły. Lecz niebawnie dowiedział się, ze Król się domaga uwięzienia rokoszanów i wydania w swoje ręce; Ziemowit wahał się, obiecywał nie wydać, ale łatwo było przewidzieć, ile mocny u słabszego znaleśdź może perswazyi. Janusz jeździł do Krakowa, błagał Królowej Jadwigi o wstawienie się,

----------------------

(1) Podług skróconej powieści Wiganda p. 301, postrzegamy, że Krzyżacy wiedzieli wcześnie o tyra fortelu i mieli gniew na Sudemunda, że się odkrył przed Korybuttem, i dla tego nie udało się.

S. 436

w końcu postrzegłszy niemożność zaradzenia złemu, wysłał cichaczem gońca do Xiężnej Anny Witoldowej, aby myśliła o bezpieczeństwie swojem i dzieci, wynosząc się do Krzyżaków (1).

1381. R. 1390. Emigracya powtórna Witolda.

Na takie wieści, niezwłocznie Xiężna Witoldowa, z córką Anastazyą, małemi synami Janem i Jerzym, z Xiężniczką Ryngałłą i Zygmuntem Kiejstutowiczem, wyjechała do Pruss. Towarzyszył jej takoż brat rodzony, Xiąże Smoleński, Hleb Światosławicz (2). Ci wszyscy poruczyli się względom Wielkiego Mistrza, jako pośrednicy nowych układów i poręcznicy szczerości działań. Grodno, trzymane jeszcze przez wojsko swoje, pod dowództwem lwa-

------------------

(1) Kronika ręk. Lit. Bych str. 58. 5g. Kronika rękop. niemiec. J. F. R. Voigt: B. V. S. 553. 534. Wylicza powody rokoszu Witolda, z jego własnego zeznania Stryjkowski: str. 449 - 451. Przez niego ułożony sposób ubieżenia Wilna, za pomocą ludzi w furach siana ukrytych, jest powtórzeniem fortelu Króla Konnnanusa, chcącego Massalią pod Grekami ubieżeć, o czem sam uwiadamia, tu było wprawdzie coś podobnego, jak i inne źródła świadczą. Żeby zaś Ryngałła zmówioną bydź miała, wtedy za Henryka Xiążęcia Mazow. wierzyć nie można, gdyż ona była przy Xiężnej Witoldowej, jak się przekonywamy z następnych opowiadań kronikarzy.

(2) Podług starej pruskiej kroniki p. 42 u Voigta. 13. V". S. 555. Przybyli wtedy do Pruss, Xiąże Jerzy z żoną, Xiąże Iwan żoną i Hleb zakuty w łańcuchy, którego Krzyżacy W więzach przystojnie trzymali. Tamci Xiążęta Bełzcy, ten ostatni oddany na zakładnika, jako brat Xiężney Witoldowej.

S. 437

na, Xiążęcia Holszańskiego, miało bydź oddane w zakład Krzyżakom. Oburącz chwycił się Zakon tego przełożenia: znikło uszanowanie dla Króla, przyjaźń ze Skirgełłą, przed nadzieją nowych korzyści z zamieszek wewnętrznych Litwy; wraz więc, nie tylko się zgodzili na gościnne przyjęcie Witolda, ale i summę trzydzieści tysięcy kop groszy przyrzekli zaliczyć, na zastaw Żmójdzi (1).

1382.

Król, uwiadomiony o wszystkiem, wysłał Podkanclerzego koronnego, Mikołaja Moskorowskiego, z wojskiem polskiem dobornem, aby Wilno niezwłocznie osadził i zajął się jego obroną: gdyż spodziewał się, że najpierwej Krzyżacy z Witoldem postarają się o zajęcie stolicy. Witold wtedy był w Grodnie. Gdyby Moskorowski, zamiast ciągnienia do Wilna, napadł na Grodno, niechybnieby pojmał Witolda, ponieważ lud jego daleki był od rokoszu i nieposłuszeństwa Królowi. Tymczasem wysłani trzej rycerze Krzyżacy: Kommandor Arnold Burgelu, Tomasz Surwiłło, rządca Rastenburski, zbiegły Litwin i Marquard Saltzbach, mieli narady z Witoldem i Iwanem Holszańskim nad rzeką Łyk. Tam oni zawarli tę pamiętną tranzakcyą, pod datą 19-go Stycznia, roku 1390, odnawiającą dawniejsze zapisy i oddającą

--------------------

(1) Voigt: B. V. S. 539-556.

S. 438

Xiążąt emigrantów w opiekę i władzę Zakonu Krzyżackiego (1).

1383. R. 1390. Działania wojenne.

Po tem zapewnieniu, czynny Zakon co najpredzej zbierał wojsko, ze wszystkich. stron kraju swojego ściągając ludzi i wkrótce Marszałek, na czele więcej czterdziestu tysięcy ludu zbrojnego, wyciągnął ku granicy litewskiej; Witold przyłączył się do nich ze swojem żołnierstwem. Te ogromne siły, przeznaczono na zniszczenie całej Litwy, za lewym brzegiem Wilii położonej. Nasamprzód więc trzeba było punkt mocny otrzymać, nad tą rzeką panujący, i na ten koniec umyślili obledz Kenio w, miasto wprawdzie opuszczone, ale trzy zamki warowne mające) w ostatnich czasach odnowione przez samego Witolda. Dowódzcy w tych warowniach, czy przez zdradę, czy przestraszeni ogromem wojska oblegającego, spaliwszy drewniane ściany i domy, ze wszystkimi ludźmi uciekli za Wilią. Marszałek jednak nie szedł za rzekę, czy się obawiał zdrady, czy posłyszał o silnem wojsku, za lewym brzegiem krążącem, z którem nie miał ochoty mierzyć się; jednem słowem: cofnął się śpiesznie i podstąpił pod Mejszagołłę, której nowe

-------------------

(1) Dodatek VII.

S. 439

obwarowanie i załoga, z tysiąca stu ludzi złożona, zajęły czas niejaki całą potęgę, krzyżacką; nakoniec z niemałą stratą swoją, wzięli zamek szturmem, czterysta Litwinów poległo w boju, reszta w niewolę zabrano. Dalej po dwunastodniowem rabowaniu i udzieleniu na ziemi pogańskiej zaszczytu rycerstwa niektórym gościom zagranicznym, nabrawszy parę tysięcy jeńców, powróciła ta wielka wyprawa z tryumfem do kraju (1).

1384. R. 1390. Położenie obecne Witolda.

Działanie to, chociaż, pod pozorem wśpierania interesu Witolda, żadnej dla niego nie przyniosło korzyści i widocznie było tylko wymysłem Marszałka, oraz starych przełożonych Zakonu, dla nabrania jeńców i łupów, zresztą kosztować musiało nie mało Zakonowi. Bardziej przekonał się jeszcze o zimnem przyjęciu swojem i nieufności, kiedy cały dwór jego podzielono na małe gromady i rozmieszczono po różnych miejscach, odległych od siebie. Synów mu nawet odjęto, pod pozorem wychowania starannego, umieszczono ich w konwencie Królewieckim (2). Wielki Mistrz, złamany chorobą, bardzo

--------------------

(1) Voigt: 15. V. S. 537.

(2) Że synowie Witolda byli z. matką w Prussach, wyraźnie uczy kronika ręk. Lit. Bych. str" 59. Przypis spółcześny wymienia ich imiona, zgodnie z innemi źródłami.

S. 440

już był nie wiele stanowiącym w radzie; cała rzecz, polegała na Wallenrodzie i jego przyjaciołach licznych, między pierwszymi przełożonymi Zakonu. Tymczasem zamki Podlaskie, niepojętej opieszałości wypadkiem, zostawały pod zawiadywaniem urzędników Witoldowych, którzy na pierwszy odgłos odstąpienia Krzyżaków zpod Kernowa, brońby złożyli, przed jedną chorągwią Polaków. Teraz, obesłani nowemi poleceniami z Pruss i zapewnieniem wsparcia, postanowili się bronić. Przyszło więc do tego, że Król sam, na czele Koronnego wojska, ciągnąć musiał na Polesie. Dni dziesięć strawił na dobyciu zaniku Brzeskiego, w którym zostawił dowódzcą Hincę Rogowskiego (1). Przystąpił pod Kamieniec Podlaski, i tam nie mało czasu zmarnował: mrozy nadzwyczajne dokuczyły Polakom, szlachta się rozjechała do domów i Król Polski, władacz dwóch wielkich narodów, pozostał w obliczu twierdzy, osadzonej rokoszanami, z dworem swoim, ledwo dziewięćset koni wynoszącym. Lecz ta garstka szlachetnych sług, podwoiła swoję działalność, odwagę i poświęcenie się, że wkrótce uradowała Króla wzięciem warowni. Straż jej powierzoną została Źyndramowi Maszkowskie-

--------------------

(1) Nastręcza się postrzelenie, usprawiedliwiające znaleziony ślad w jednem ze źródeł moich, że Xiężna Kiejstutowa, nie była już w Brześciu o tej porze, gdyż jeszcze w roku 1389, przeniosła się na Żmójdź,

S. 441

mu, Miecznikowi Krakowskiemu. Król jednak, nie tracąc odwagi, śpieszył pod Grodno i przeprawiwszy się przez Niemen, zatoczył obóz, na początku Marca pod miastem.

1385. R. 1390. Wzięcie Grodna.

Grodno miało dwa mocne zamki, załogę wyborną, dowódzców doświadczonych, Krzyżak Marquard Sallzbach, był na ich czele. Król, przestając na obserwacjach, czekał posiłków Litewskich, które wkrótce nadeszły pod wodztwem Skirgełły, Włodzimierza Kijowskiego i Korybutta Siewierskiego Xiążąt. Zaczęły się attaki i szturmy, różnych obwarowań podzamkowych, wszędzie obrona była uporczywa i dobrze prowadzona. Krzyżacy jeszcze przed nadciągnieniem królewskiem, szeroko wsie okoliczne opustoszyli: zrobiły się bezdroża wiosenne, głód powstał w wojsku oblegającem, zaledwie o mil kilkanaście, znaleśdź możono żywność, która po złej drodze tygodniowego czasu na dostawę wymagała. Nie zrobiło to jednak odrazy do pracy i boju w żołnierstwie, zachęconem przykładem wodzów. Jednakże śpieszył Marszałek z Witoldem na odsiecz Grodnowi, prowadząc z sobą na wozach żywność i potrzeby, niezwykłym dotąd u Krzyżaków zwyczajem: raz, że pora do transportu była najniepomyślniejsza, drugi raz, że u nich warownie za-

S. 442

wsze były dobrze zaopatrzone w żywność; przeto nie znali potrzeby zasilania ich w czasie oblężenia nieprzyjacielskiego, które oprócz tego, nigdy długo się nie przeciągało. Teraźniejszy wypadek był przeto wyjątkiem w taktyce krzyżackiej. Rozłożyła się odsiecz na drugiej stronie Niemna, płynącego wezbranem korytem, rozmyślano nad pokonaniem trudności przeprawy. Potrafili Niemcy przeciągnąć łańcuch przez rzekę, który pod murami zamku górnego przymocowawszy, broniła załoga ; poczęto urządzać tratwy, celem zrobienia mostu, brzeg był zupełnie nieprzystępny dla oblegających: gdyż oba zamki tuz nad rzeką panowały. Oni jednak z góry wodą. spuścili wielkie sztuki drzewa, które uderzeniami, zwątliły ogniwa łańcucha, rozerwały i robotników potopiły, Jeden z tych przypłynął do prawego brzegu, ratując życie i od niego się dowiedziano o stanie wojska Krzyżackiego, zakładającego całą nadzieję na moście, gdy zaś ten nie przyjdzie do uskutecznienia, będzie musiało myśleć o odwrocie: albowiem inny środek, prócz przebycia Niemna pod murami zamków, nie jest odpowiednim zamiarom odsieczy. To zaochociło oblegających do podwojenia usilności, i zamek niższy zdobytym został. Już więc myśl o moście upadla. Marszałek w rzeczy samej odwrót natychmiast przedsięwziął z wielkim pośpiechem. I Król znowu popełnił błąd nie mały.

S. 443

że nie miał pod ręką środków do przeprawienia na prędce oddziału jazdy, któraby, popłoszy wszy odwody krzyżackie, nie zawodnie wielkie odniosła korzyści, niechybnie wozy ładowne i działa dostałyby się w jej ręce.. Gdy więc odwrót odsieczy załoga postrzegła z górnego zamku, niezgoda między Niemcami i ludźmi Witolda wszczęła się w sposób zatrważający. Ci wraz poddali zamek Królowi, który zajęto po sześciotygodniowem trwaniu szturmów ustawicznych (1).

1386. R. 1390. Przymierze ze Żmójdzią.

Tymczasem Wilold, opatrzony w pieniężne zasiłki, rozwinął swoje intrygi na Żmójdzi (2), nasamprzód wysłańcy przygotowali umysły, następnie sam się udał w tameczne strony, potrafił nakłonić obywateli w siedmiu powiatach: Miednickim, Kołtyniańskim, Knetowskim, Krożskim, Widuklańskim, Rosieńskim i Ejragolskim, ze się zgodzili na wejście wsprzymierzeństwo z Krzyżakami, zrzekłszy się stosunków z Wielkiem Xięztwem. Na ten koniec, wysłali uroczystą delegacya, pod przewodnictwem Majzebutta, wybrawszy na posłów z każdego powiatu

-----------------------

(1) Długosz: Lib. X. p. 125. Lindenblatt p. 74. Wigand ap. Voigt: B. V. S. 538. Schütz fol. 86.

(2) Opis Witolda na pożyczone tysiąc grzywien u Łuk, Dawida ii, VII. S, 220 w skróceniu.

S. 444

pewną liczbę szlachty. Ich imiona podług brzmienia opisu są następne (1): Z powiatu Miednickiego: Majzebutt, Dyrsztel, Rukund, Jawsza; z Kołtyniańskiego: Skwajbutt, Ejmund, Tileń, Dauksza, Ragel, Skucz; z Knetowskiego: Cylpe, Pamplis; z Krozskiego: Ejnur, Ejwild, Wide brat Ejnura, Gec, Ejbutt, Ramowit; z Widuklewskiego: Birmund. Surgajlło, Gelwań, Swith; z Rosieńskiego: Czawd, Kłausiegajłło, Hostejko; z Ejragolskiego: Zund, Wilawd, Erim, Gineth, Jotejko, Dramutt. Oni przybyli do Królewca około Zielonych Swiątek, przyjęci z gościnnością przez Marszałka Rabę, odbywali narady w obecności Witolda i urzędników Zakonu; skutkiem czego, było przymierze zaczepne i odporne, związek przyjaźni z Zakonem pod uległością Xiązęciu Witoldowi, którego oni nazywali Kunigas, a Niemcy König, Król Żmójdzki. Obowiązkiem było Zmójdzinów służyć w wojsku zakonnem na każdą potrzebę, otrzymywali wolność handlowania i wysyłania swoich produktów do Jurborka, Ragnity i Memla i wzajemnie Pruscy handlarze, mogli swobodnie w ich powiatach prowadzić obrót swojemi towarami. W czasie wypraw do Litwy, pod żadnym względem pokój i dobre porozumienie, naruszonem nie będą między obiema S.mi, owszem w razie na-

----------------

(1) Dodatek VII.

S. 445

jazdu od nieprzyjaciół zewnętrznych, wzajemną pomoc jedni drugim udzielać obowiązani. W razie zaś nieporozumień jakowych, ze strony Żmójdzi, Xiąże Witold i czterech przedniejszych panów tamecznych, ze strony Zakonu Marszałek i czterech przełożonych, mają złożyć kommissyą i polubownie spór rozstrzygnąć, data obustronnych opisow: w Królewcu 26 Maja 1390 roku (1). Po ukończeniu posiedzeń, Marszałek udarował posłów nowemi ubiorami, barwy swoich żołnierzy Wityngów, nadto posłał na Żmójdź zboże, tkaniny rozmaite, sól i inne rzeczy w podarunku mieszkańcom tamecznym. W całem postępowaniu, żadnej interesowności, żadnych danin wymagania, żadnego wyraźnego poddaństwa, ani nawet hołdownictwa nie postrzegamy, przeciw zwyczajowi Krzyżackiemu i jego systematowi chciwemu. Przeto łatwo widzieć, że to była tylko łapka na Litwinów, do zwabienia więcej powiatow, oderwania od stosunkow naturalnych z Wielkiem Xięztwem, osłabienia całego państwa, wprowadzenia fantastycznego tytułu Wielkiego Xiążęcia, w osobie nieszczęśliwego Witolda, który się rzeczywiście począł tytułować Wielkim Xiążęciem Litewskim, Żmójdzkim i Ruskim; a potem jednym razem zgruchotać i te fantasma i te mniemane wolno-

---------------------------------

(1) Dodatek VII.

S. 446

ści, a swoje żelazne berło, rozpostrzenić od Wilii do Dniepra.

1387. R. 1390. Wyprawa do Litwy.

Nie przyszło wyżej namienić, że Witold, poddając się Krzyżakom i Wiznę im podprowadził: gdyż znajdujemy w tej epoce, ten zamek osadzony załogą krzyżacką, pod dowództwem rządcy zakonnego. Xiąże Janusz Mazowiecki, mocno się tem obraził i zaczął odgrażać się odebraniem na siebie. Niemcy ze swojej strony starali się umocnić w tem stanowisku, tak ważnem dla nich: osadzili najemnym ludem z Pomeranii, poprawili warownie, ile bydź mogło najlepiej. To ściągnęło uwagę Polaków i spodziewali się zapewne, że jest zamiar przeciw Polesiowi, lub Grodnu. Przybyli też i goście zagraniczni; Hrabia Derby, poźniej Xiąże Lankastru, a następnie Król Angielski, pod imieniem Henryka IV, przyprowadził tysiąc ludzi zbrojnych, takoż Francuzki Hrabia, Boucicault, już trzeci raz pielgrzymkę zbrojną odprawujący (1). Było w Prusiech i wojsko najemne zza granicy, tak, ze znaczną armią utworzywszy w miesiącu Sierpniu, wyruszyła wyprawa do Litwy, prowadząc z sobą na tron nowe-

----------------------

(1) Jean le Maigre dit Bicicaut, fils du Marechal de ce nom. De Val: Hist. de I'Ordre Teutonique T. IV, p. 51

S. 447

go Wielkiego Xiążęcia. Mistrz Inflantski, wezwany był takoż, który, przebiegłszy Żmójdź wpoprzek, połączył się z wojskiem Marszałka pod Nowem-Kownem (1). Tam powzięli wiadomość, że Skirgełło stoi nad Wilią, wyżej Starego-Kowna, aby przeszkodzić przeprawie przez rzekę. W tym razie, Marszałek, wziąwszy doborną jazdę, poszedł w górę ponad Niewiażę, przerznął się przez puszcze i zbliżył się do Wilii, której brzegiem podszedłszy niespodzianie, zszedł i uderzył z tyłu na Skirgełłę. Po żwawej bitwie, stoczonej 27 Sierpnia, Wielki Xiąże musiał się cofnąć i był ścigany aż do warowni Wissewalde, straciwszy około sta ludzi poległych; wzięto w niewolę więcej zapewne, między którymi było pięciu Xiążąt, dwieście koni zpod jeźdzców takoż zabrano. Wojsko nadeszło, statki z Niemna weszły na Wilią i Xiąże Witold, w towarzystwie Mistrza Inflantskiego, Wennemara Brüggenoye nadciągnął w odwodzie. Całe więc wojsko, przytrzymawszy Skirgełłę w Wissewalde, przeszło rzekę i pociągnęło ku Wilnowi (2).

------------------------------

(1) Podług Latopisca i Daniłowicza. str. 44, Połock w tej porze był zajęty, zapewne przez Mistrza Inflantskiego na rzecz Witolda.

(2) Lindenblatt S. 76. Voigt: B. V. S. 545. Kronika ręk: Lit. Bych. str. 59 60. Przywodząc tę samę bitwę, nazywa grod Wissenwalde Wejszyszki, wylicza przedniejsze rycerstwo, zabrane w niewolę; Kniazia Semena Jawnutiewicza,

S. 448

1388. R. 1390. Oblężenie Wilna.

Oblężenie Wilna zaczęło się czwartego dnia Września. Wojsko nieprzyjacielskie, podzielone na różne oddziały, zatoczyło swoje obozy ze wszystkich stron miasta po górach, tak, że całkowicie opasanem zostało, rozciągnięto mosty na Wilii, dla odcięcia związku wodą. Główne stanowisko Krzyżaków, było od strony Ponar, znakomitej wówczas posiadłości Kapituły Wileńskiej. Trzy mocne warownie, składały obronę tego grodu: zamek górny, czyli twierdza Gedymina, na odosobnionej górze leżąca, dziś Zamkowa zwanej. Dolny zamek, czyli Krzywygrod (1), leżał u spodu tej góry, osłaniał kościoł katedralny, pałace xiążęce, magazyny i przedniejsze budowle miasta, oblany rozwidlonem korytem Wilejki, ciągnął się aż do Wilii, on się łączył z górnym zamkiem i był w tej porze obwiedziony po większej części ścianami drewnianemi, dla nieforemnego zaś obwodu, nazywał się Krzywymgrodem. Trzeci zamek leżał nad górną częścią Wilejki, na górze, gdzie dziś szpital podrzutków,

-------------------------------

Kniazia Hleba Swiatosławicza Smoleńskoho, (on był w więzieniu podług pruskich kronik, przeto musiał umknąć z Pruss, jakoś zbiedz do Skirgiełły) Kniazia Hleba Konstantynowicza, Kniazia Iwana Tetu, Lwa Płuksiwa i innych Kniaźej mnoho pojmali.

(1) U Długosza Castrum curvum p. 128. Ztąd w zepsutej

S. 449

Dzieciątko Jezus, nazywa się Bakszta (1). Była to osobna warownia (castellum), wzniesiona na miejscu zakładu jakiegoś religijnego pogańskiego, albo może Monasteru Ruskiego z pieczarami, jak są tego przykłady na Rusi; zresztą, istnące tam cho-

-------------------------

łacinie Curvin. Foliant D. w Tajn. Arch. Król. Anonym Archid Gniezieński nazywa wyraźnie Krzywygrod.

(1) Voigt: B. V. S. 544. przytacza wyjątek następny, w Tajn. Arch. Król. w Foliancie E. p. 70, znajdujący się: - Sie umeleten (umlegten) dy Wille, dy do ist dig zamhafteste stad in den landen czu Littowen, dorine drey hüser sint gesacz, welchir eyns heinsset das Cromchus, in deme vil thusende gewopinter und anter Edele und gemeiner leute beydes kunnes (Geschlechtes) also wol vor beschirmunge des buses, alz och vor czuflucht und besaldunge woren gusamelt, in welchem huse here Kasemyrus gar christlicher fürste, unser gar lipster bruder heuptmann doselbst was gesaczt. - Pan Voigt mniema, że Kromhus, czyli Cromehus, przypominać powinien trzeci zamek, który tak się nazywać mógł od krain; lecz wyznaje, ie to się ściągać musi niezawodnie do Krzywego zaniku, który Długosz nazywa castrum curvum, obaczyć przypis wyżej położony. - Co wyraźnie jest po niemiecku Krumhaus, a ze starej mowy Cromehus, od Krum Crome Krzywy. Nie przeczymy, że był wówczas w Wilnie dom Kramny, czyli gościnny i nazywał się Hostinnyj dwor, Gastehus u Niemców, znajomy dobrze, i dziś pod temże nazwaniem istniejący i w tem samem podobno miejscu, przy Monastrze Św. Trójcy. Lecz on. więcej niczem nie był, tylko dziedzińcem obszernym, dobrze oparkanionym, na którym składy i mieszkania kupców przybyłych mieściły się; leżał za wałami miasta właściwego i zostawał więcej pod opieką bogów gościnności i jej praw świętych, niżeli bydź mógł warownią. Pozostaje przeto przyjąć za trzecią warownię Baksztę i z nazwania swojego i z położenia miejsca i z. e starożytności istnienia, inne dwa zamki daleko przechodzącego, i naostatek ten, stosownie do podań

S. 450

dy podziemne, prawdziwy Tunel (1), służyć mogły do wycieczek, lub skrytych kommunikacyj. Zdaje się, że samo miasto, prócz rowow i palisad, nie miało innego obwarowania, obwod jego ciągnął się od Bakszty do Winkry, ztamtąd do zamku Krzywego; miał bram sześć. Lud z przedmieść i poblizkich wsi, z całem swojem mieniem, ścisnął się do miasta, zamki przepełnione były ruchomością i towarami, z miejsc najodleglejszych zwożonemi (2). Xiąże Kazimierz Korygełło, miał główne dowództwo, szczególnie Krzywogrodu, przeciw któremu Witold zatoczył swój oboz. Najgłówniejszy też attak, skierowany był w te stronę, jako miejscu i łatwiejszemu do zdobycia i za-

---------------------------

gminnnych, za osobny zameczek Castellum, czego są ślady jeszcze w szczątkach murow, bardzo starych, od zaułka, z góry na dół ku Sawicz ulicy idącego. Obaczyć pisma niniejszego T. J. str. 232. Zwróciwszy dopiero uwagę na samo przytoczenie z Foliantu, czyli powieści Króla Władysława, nic nie upoważnia do robienia z Cromehus zameczku gościnnego: albowiem tam się mieściły mnogie tysiące ludu, przewodził nim Korygełło, a to wszystko zgadza się dosłownie z powieścią Długosza 1. s. c; więc niema wzmianki o Kramnym, ale o Krzywym zamku się mówi. Czyż, kiedy P. Voigt mógł się pomylić we wniosku swoim, jako nieświadomy miejsca położenia i rzeczy naszych, i my mamy ślepo iśdź za jego pomyłką?

(1) Tunel, droga pod Tamizą. Ta Bakszta jeszcze dotąd jest pomnikiem Litewskim, rzec można, tajemniczym.

(2) Wilno wiodło obszerny handel z miastami ruskiemi na Dźwinie i Dnieprze położonemi, z Wrocławia nawet sukna przywozili kupcy i składy wielkie mieli. cf. Voigt: B. V. S. 556.

S. 451

wierającemu w sobie zdobycze najpożądańsze, składy bogactw kupieckich. Nie mówią kronikarze nic o samem mieście: zdaje się, że niedobywane zostawiono, gdyż działania przeciw Krzywogrodowi, mogły się odrębnie uskuteczniać, a pozostali mieszkańcy w domach, mogli się upokarzać Witoldowi. Oboz jego był nad Wilią, gdzie dziś kościoł Ś. Jerzego. Starano się rowy zapełniać, przysuwać działa wyłomowe i już taranami do ścian działać poczęto, wdzierano się na mury; gdy na dniu dziesiątym Września, szóstym od początku oblężenia, o samem świtaniu, we dwóch bramach wybuchnął gwałtowny pożar, niezawodnie wzniecony przez zdrajców, przekupionych od stronników Witolda, za których spółdziałaniem, nieprzyjaciel gotowy już do szturmu, wpadł do zamku i zrobił wielkie zamięszanie, tak dalece, że ani gasić ognia, ani bronić grodu niepodobna było (1). Około dwóch tysięcy ludu wycięto, albo w nie-

--------------------------------

(1) Stryjkowski: str. 455. Kojałowicz P. II. p. 20. Foliant E, wyraźnie zdradzie pożar Krzywogrodu przypisują. Krzyżacy się tego zapierali zawsze, ale w wojnach domowych, kto za takie rzeczy ręczyć moie? Uważyć potrzeba. że w tej części dziejow, Stryjkowski, za przewodnictwem poplątanych notat Długoszowych, wpada znowu w okropna plątaninę i anachronizmy. Kronika ręk. Lit. Bych., daleko porządniej w całem swem skróceniu powieść prowadzi. P. Voigt, za którego chronologią na dyplomatach opartą idziemy, wykazał błędy w tej mierze B. V. S. 459.

S. 452

wolę zabrano, największa część budowli i składy towarów pochłonęły płomienie, załoga ratowała się do zamku górnego. Xiąże Korygełło, zasłaniając odwrot, zabitym został w tumulcie; długo nie wiedziano o losie jego w zamku, rozumiano, że się dostał w niewolę, mówiono, ze w obozie Witolda ściętym został; lecz najpodobniej do prawdy, że niepoznany w tłumie, od żołnierza angielskiego pchnięty włócznią, ducha wyzionął, a ciało jego w ogniu zgorzeć musiało, gdy to miejsce pożar ogarnął (1). Po wzięciu niższego zamku, po-

---------------------------

(1) Wielce pracowite i ciekawe badania Pana Voigta, nie mogą bydź w tem miejscu ominione: - B. V. S. 545. 546. Lindenblatt o tem oblężeniu mówi S. 77. W jednym z listow Wielkiego Kommandora powiedziano, że ludzi do tysiąca zginęło, wzięto w niewolę około dwóch tysięcy. Podług De Wal. T. IV, p. 68, kronikarz Angielski, Walsingham liczy w ogóle do czterech tysięcy straty w ludziach, zapewne z obustron, on Hrabiemu Derby przypisuje dowództwo w tyra szturmie. Długosz T. I. Lib. X. p. 138 na tę samę liczbę zgadza się: in castro curvo per proprorum fraudem prodito de suis Polonis, Lithuanis et Ruthenis guatuordecim prope milia vidissent aut flamma voratos esse aut hostite gladio cecidisse. Względem śmierci Korygełły, zachodzą różne mniemania: Król Polski dowodził Krzyżakom, że na rozkaz Marszałka ściętym został i głowę jego na drągu tkwiącą, nosili po obozie dla urągowiska, nad ciałem nawet bestwili się Niemcy. Foliant E. p. 70. W Foliancie zaś Compositio Pruss p. 55 powiedziano: Tandem christianissimum principem dominum Cusimirum dictum Corigello fratrem germanum domini Regis interfecerunt, interfectique caput a corpore scindentes et amputantes et detruncantes cum eodem copite ludibria et multaa subsannaciones fecerunt in

S. 453

zostały dwa inne, górny i Bakszta; chodziło mocno o pierwszy, położenie jego bardzo mocne, na górze znacznie wyniosłej, przepaścistej do koła, opatrzonej ścianami murowanemi, basztami i wieżą, zasilony wszelkiemi potrzebami, przez waleczną załogę., złożoną z Polaków, pod dowództwem Mikołaja Moskorowskiego broniony. To wszystko nie wstrzymywało zawziętości oblegających ; oblężeń-

---------------------------

vilipandium Regis. Ze strony zaś Zakonu, ciągłe się zapierano tego mniemania i podawano je za wymysł nieprzyjacielski na jego krzywdę utworzony. -Autor przytacza list niemiecki, zastępcy Wielkiego Mistrza z roku 1391, do Królowej Polskiej, gdzie wyrażono: "Dowiadujemy się z listu Waszej Królewskiej Mości, że jej doniesiono przez niektórych dowódzców wojskowych, będących w oblężenia w Wilnie, jakoby Xiążęciu Kazimierzowi Korygelle głowę ścięto. Odpowiedzieć winniśmy na to, że kto to mówił, nie znał prawdy, ani ją zna, gdyż my wiemy z ust Marszałka i innych ludzi wiary godnych, panów, rycerzy i sług, którzy na tej wyprawie znajdowali się, że Xiąże Korygełło, niepoznany, został zabitym, że go nikt nie znał, co trwało aż do dnia piątego, że o nim żadnej wiadomości nie było u nas, aż gdy zbiegły Litwin jeden, przybył do naszego obozu, od niego się dowiedziano o -zabiciu Xiążęcia. " Tak samo pisano do Xiążąt Szlązkich i tak się znajduje w wiadomości Foliant E. p. 67. Polscy kronikarze temu zaprzeczają z Długoszem, który (T. I. Lib. X. p. 128) wyraźnie mówi: że pojmanemu Xiążęciu głowę ucięto i na długiej pice pokazywano Polakom, w zamku będącym. Kojałowicz p. 21. De Wal. T. IV. p. 67 - Kronika ręk. Litew Bych. str. 61. 62. uwiadamia, że Skirgełło (omyłka, ma bydź Korygelło) dostał się w niewolę Witoldowi, lecz o rodzaju śmierci jego, nic nie mówi. Jak różne biegały wieści, tak różne są i kronikarzów zdania, co sprawdza długą niewiadomość o prawdziwości rzeczy.

S. 454

cy z zimną rozwagą dawali silny opor. Od początku już oblężenia, działa ogromne zatoczone były na górze, panującej nad twierdzą, leżącej po drugiej stronie Wilejki. Ztamtąd kulami kamiennemi ciągle strzelano do zamku, uszkodzenia w ścianach były dość znaczne. Łucznicy i kuszownicy zagraniczni, podstepując pod samą górę zamkową, cuda zręczności i odwagi mieli dokazywać; wdzieranie się na górę, walka o wodę, walka pod murami: wycieczki dobrze prowadzane, pilność i niezmordowana waleczność załogi; przytomność umysłu i wytrwanie dowódzcy, który nawet niepotrzebnych, lub podejrzanych ludzi wyprawił z twierdzy, znajomość sztuki wojennej, w ostatku wytrwała ochota Polaków, wszystkie usiłowania oblegających, tak wytężone przeciw tej warowni, przez pięć tygodni z niewypowiedzianą usilnością, nakładem i pracami podejmowane, bezskutecznemi uczyniły. Nie schodziło na przechwałkach, nawet groźbach, urąganiach, wyzwaniu się na rękę: cudzoziemcy wyrzucali Polakom, że służą pogaństwu, bronią przybytkow bogów fałszywych; ci pokazywali na godła zbawienia, tkwiące na szczytach kościoła Ś. Marcina (1), owszem im samym wyrzucali pro-

--------------------

(1) Co powiadają, jakoby Polacy, chorągiew z krzyżem wywiesiwszy na wieży zamkowej, przekonywali Anglików i Francuzów, że z chrześcianami mają do czynienia, że za żołd walczą. (O.Nacewicz we wstępie do panowania Kazimie-

S. 455

wadzenie żołdu pospołu z poganami, gdyż większa cześć Żmójdzinów Witolda, jeszcze się pogaństwa trzymała. Oblegający ukazywać mieli na pice głowę czyjąś, powiadając, że to jest dowódzcy Krzywogrodu Korygełły. Polacy zapewne śmieli się na ten postrach, w końcu przyszło do wyzwania się między Francuzami i Polakami, wyznaczony czas i miejsce, obrano sędzią Cesarza Wacława; lecz te przesady rycerskie, potem na kuflu się skończyły (1). Śród tych zapasow waleczności, wytrwania i uporu, oblegający postrzegli, ze codzień są mocniej zagrażani przez Skirgełłę, który nie przestawał urywać z tyłu i przecinać związki z Prussami; powodem tego nastał brak prochu i dalszych potrzeb. Zbliżała się też poźna jesień, nocy zimne, zbytki, a potem głodne czasy spowodowały choroby w wojsku, co nadewszystko zwątliło nadzieję zdobycia zamkow. Po wyczerpa-

------------------

rza str. XV. XVI. ), to rzecz niezgodna z prawdą Bo Polacy nie tchórzyli bynajmniej w tej mocnej warowni, a cudzoziemcy przynajmniej wiedzieli, że tamci są chrześcianami; takoż, ani Francuzi, ani Anglicy za żołd nie służyli W tej potrzebie Krzyżakom.

(1) Ze strony Polaków stawiło się w Pradze czterech rycerzy: Jan z Włoszczewa Kasztelan Dobrzyński, Mikołaj z Waszmutowa, Jan ze Zdarzowa, Jarosław Czech. Lecz Cesarz, wysławszy do Polaków Jana, Xiążęcia Luxemburskiego, brata swojego; do Francuzów Jodoka Markhrabi Morawskiego, potrafił dotyla, Że Polacy z Francuzami wziąwszy się po przyjacielsku za ręce, przyszli do Wacława na ucztę. Długosz T. 1. Lib. X. p. 129, 130.

S. 456

niu zresztą wszystkich sposobow attaku twierdz, wojsko nieprzyjacielskie odwrot przedsięwzięło. Nie wiemy straty nieprzyjaciół, którą Krzyżacy do śmieszności zmniejszają, ledwo kilkadziesiąt ludzi licząc; lecz pamiętną jest śmierć Towciwiłly, poległego od kuli działowej, przy boku brata swego Witolda; on przyjął chrzest u Krzyżaków, podobno pod imieniem. Konrada. Takoż zginął Algard, Hrabia Hohensztejnu (1). Strata Litwinów, musiała bydź niezawodnie znaczna, z powodu zdrady i rzezi w Krzywogrodzie: jedni liczą czternaście tysięcy, drudzy połowę tego (2). Pamiętne jest jeszcze zdarzenie, smutne z jednym z Xiążąt krwi litewskiej, który niezawodnie bydź musiał synem Narymunda (Alexander przodek Xiążąt Rożyńskich?). Ten się wyzwał na pojedynek z jakimś rycerzem strony przeciwnej i potykając się w otwartem polu, był z siodła wysadzony, wzięty w niewolę, którego jakoby Witold, zawieszonego za nogi na drzewie, ustrzelać łucznikom kazał (3). Co się stało z sa-

--------------------

(1) Wigand, a z niego Schütz: fol. 86. Pogrzebiony w Wileńskim kościele Katedralnym. Długosz L. X. p. 130

(2) Wigand. Długosz 1. c.

(3) Stryjkowski mieni go Narymundem, Xiążęciem Pińskim i bratem rodzonym Jagełły str. 453. Voigt całą rzecz w wątpliwość podaje. Ze zaś to był syn Narymunda, Alexander Narymundowicz na Pińska, przez Jagełłę. Xiąźęciem uczyniony, wielkie jest prawdopodobieństwo. Narymund, według naszych kronik, utonął w bitwie na rzece Strawie 1348 r. podług Karamzina. T. V. str. 140 zabitym był przez Nowogrodzianów.

S. 457

mem miastem Wilnem, żadne podania kronikarskie nas nie uwiadamiają, że zaś było wtedy ludne i rozległe, nie ma wątpliwości; miały to bydź zbiory chałup, czyli wioszczyny i folwareczki, jak z trafu porozrzucane, na zaklęsłości między rzekami Wilią i Wilejką, jak mniemają niektórzy, a nawet poźniejsze podróżników postrzezenia sprawdzają, pomiędzy któremi wznosiły się cerkwie ruskiego wyznania, oraz kościoł Panny Maryi na Piaskach i przy nim klasztor Franciszkanów, kościoł Świętego Mikołaja z obszernym cmentarzem, i inne znaczniejsze budowle, to wszystko nie musiało uledz ostatniej ruinie, ponieważby kroniki tego nie zamilczały, musiało się więc poddać przez kapitulacyi, jakeśmy namienili (1).

--------------------

(1) Nieodrzeczy będzie przytoczyć wiadomość o Wilnie z wieku XVI, poczerpniętą z dawniejszych pamiętnikow podróżujących Niemców, umieszczoną w dziele Zellera, Cellarius u naszych pisarzów zwanego: Newe Beschreibung des Königreichs Polen und Gr. Herzogthum Lithaen etc. 1665. 12-mo Ulm, wydanie drugie S. 195 - 209: "Wilno jest wielce rozległe i ludne, jednakże najwięcej ma domy drewniane, nizkie, wyobrażają one raczej folwarczne, wiejskie zabudowania, niżeli miejskie, pokryte są gątami, albo tarcicami, ulice mające więcej podobieństwa do miejskich dwie, lub więcej trochę, na których mieszkają cudzoziemcy: Pałac Król Zygmunt I na zamku Krzywym (Cromehus), spaniale wyporządził, gdzie i bibliotekę z ksiąg licznych założył. Po ulicach znajduje się tu i ówdzie nie mało wodoskokow, które rurami, ze źródła, za bramą Niemiecką, będącego, wodę otrzymują, lecz ma bydź nie osobliwa. Dla tego piwo się tam nie udaje.... ale miód wyborny. Znaj-

S. 458

1389. R. 1390. Król w Litwie.

Król Władysław, na odgłos tych kiosk ojczyzny swojej, przyszedł z częścią wojska polskiego; lecz już nieprzyjaciela w kraju nie było. Całą pociechę przyniosł nieszczęśliwym rodakom, w swojej troskliwości ojcowskiej o wyżywienie ludu, przez nieprzyjaciela ze wszystkiego

-------------------

duje się tam wiele ludzi ślepych dla tego, ie mieszkają w kurnych izbach, jedzą wiele cebuli i czosnku, piją nad miarę wódkę, piwo i miód. A chociaż miasto wielkie, nie ma w niem pewnych szpitalów, ani przytułkow dla ubogich. Zwiedzają to miasto kupcy zima, kiedy błota i topieliska zamarzną. Przedmieść wyraźnych nie ma, ale mnóztwo dokoła miasta jest porozrzucanych domkow drewnianych, które łatwo, gdzie chcąc, przestawiać można, gdyż nie ma ulic regularnych ani podziałow. Ludzie w chałupach tych mieszkają grubi, nieokrzesani, leniwi, po większej części poddani, którzy ulegają swym panom dla tego, że często są bici przez nich. Sprzęt domowy nieliczny. Dzieci, gospodarze i bydło mieszczą się pod jednym dachem, w smrodliwom pomieszkaniu (w numach). Położnica leży na twardej ławie, a na drugim lub trzecim dniu, idzie do roboty zdrowa. Pierzyn w tem mieście nie znają, bogacze i szlachta śpią na skórach niedźwiedzich: szlachcica po tem poznać, że się wytwornie odziewa i pełno na nim złotych i srebrnych ozdob. mieszczanie swój przepych na tem zakładają, aby żony piękne suknie i kosztowne brasolelki nosiły. Za bramami miasta często są kradzieże i zabójstwa, szczególnie koło miejsca, gdzie stoi spaniały pałac królewski, Króla Zygmunta I, lecz drewniany, przy lesie położony, od strony zamku, niedaleko Wierszupki, rzeczki tak nazwanej, dla zabawy i wypoczynku. Przy nim zwierzyniec, gdzie rozmaity zwierz, z wielkim nakładem się utrzymuje. Z przyjazdu od Królewca, 3 mile od miasta, leży przedziwny las i wysokie wzgórza, zkąd się przybywa na długą dolinę zasiedloną wiclu wsia-

S. 459

ogołoconego. Zaledwie droga sanna, pozwoliła iśdź wielkim transportom, nadeszły zasiłki w zbożu i rzeczach potrzebnych do gospodarstwa; co trwało przez całą zimę. Nieszczęśliwi Żmójdzini, również ogołoceni przez panów swoich Krzyżaków, podczas ich przechodow, wzywali takoż ratunku w głodzie, wymawiali się, ze przez wysłańców Witolda byli ciągle zastraszani wytępieniem ich wszystkich, gdy nic zawrą stosunkow z Niemcami. Król nie wzbru-

--------------------

mi i miasteczkami, gdzie po większej części Tatarzy mieszkają, ztamtąd jeszcze dwie mile drogi do miasta" Następnie opisuje, pożary, tumulty, waśnie religijne z wieku XVI i początku XVII. - Schodzi wkońcu do opowiadań znowu o budowlach, z poźniejszych zródeł poczerpniętych: - Kościołow murowanych nic mało się znajduje: szczególnie chwali kościoł bernardynów i klasztor, dom gościnny, kancellarye, pałace: biskupi i wojewodziński, kościoł grecki, ratusz i t. d. - Z rękopismu mi przysłanego z Petersburga, pochodzącego z papierow królewieckich, należących niegdyś do Karamzina dziejopisa - widać, ie w wieku XV, Wilno było ukopane rowem i opalisadowane. Obwod ten poczynał się od Bakszty, dziś Dzieciątka Jezus i wychodził na początek ulicy Niemieckiej, ztamtąd obejmując kościoł Ś. Mikołaja, przytykał do wąwozu, Koczerhą zwanego, i ciągnął się jak był za naszych czasow ten wąwoz, pod Mokrą zaś bramką, dziś początek bulewaru, stykał się z Krzywym zamkiem. Bramy zaś były: Mokra, Tatarska, Wilejska, Trocka, Niemiecka, Rudnicka, Krewska czyli Ostra, Subocz, Zarzeczna, Bernardyńska. Zamkowa łączyła miasto z zamkiem dolnym. Była jeszcze za dawnych czasow brania Bakczyńska, gdzie dziś dom Puzyny N 486 zaułek Święto-Michalski. Nazywała się od ogrodow tatarskich, Bakczy ogrod po tatarsku. Tam wtyle laboratoryum chemicznego, a dawniej zboru Ewangelików, było miejsce, czy kamieniczka , nazywana Bakszta. Wiadomość z podań.

S. 460

niał zasiłku i tym ludziom podsyłać. Tymczasem wejrzawszy w rzeczy dziejące się w stolicy, przekonał się, że władza Skirgełły, była nieznośną dla mieszkańców, uciążliwą, niesprawiedliwą , co potwierdził Moskorowski, nieżyczący sobie nadal, pod zwierzchnictwem tego Xiążęcia zostawać, prosił pozwolenia powrotu do Polski. Wtedy Król Władysław, naznaczył Jaszka Oleśnickiego, herbu Dębno, Starostą Wileńskim i wyjął miasto zpod władzy Skirgełły. Owszem i nad całą Litwą władanie wziął na osobę swoję, wysławszy tego Xiążęcia na Rządcę Rusi południowej, do Kijowa; nie zęby przez to odejmował władzę nad tem Xięztwem Włodzimierzowi, jak chce Stryjkowski (1), lecz gdy ten w Kijowie nie mieszkał, mógł Skirgełlo zająć rząd miasta i kraju rządzonego przez namiestników Wielkoxiążęcych. W samej zaś Litwie, władza namiestnicza powierzoną została Wigundowi, mającemu imiona: ruskie Bazyli, rzymskie Alexander, najmłodszemu z braci Króla i od niego miłowanego, młodziana wielkich nadziei. Posiadał on pod ostatnie czasy Xięztwa Krewskie i Kernowskie, trzymał w Polsce uposażenie na Inowrocławiu i Bydgoszczy; miał w zamężciu Jadwigę, córkę Władysława, Xiążęcia Opolskiego, potem Gniewkowskiego, z której jednę córkę zo-

-----------------

(1) Stryjkowski str. 456.

S. 461

stawił (1). Widać ztąd, że Król poznał swoję omyłkę, przez powierzenie Skirgetłowi tak obszernej władzy, przez którego niezręczność i nieudolne jej postępowanie, ojczyzna doznała klęsk potężnych, familia panująca rozdwojenia.

1390. R. 1391. Bezkrólewie u Krzyżaków. Zamążpójście Anastazyi.

Kiedy te rzeczy w Litwie działy się, smierć zakroczyła w Malborgu Wielkiego Mistrza, Konrada Zölner Rolensteinj rządy Zakonu powierzone zostały Radzie, z przedniejszych urzędników złożonej, na czele której znajdował się Wielki Kommandor, Konrad Wallenrod, jako zastępca (Staathalter). Nie mogli oni nic stanowczego przedsięwziąć dla sprawy Witolda, ciągle się obawiali Króla Polskiego, a ten takoż z powolności swojego charakteru, lubo groźną przybierał postawę, nie wystąpił do walki z Krzyżakami, pod ich bezkrólewie, nastręczające w istocie sposobną porę do powetowania za spalenie Krzywogrodu, trwając przez siedm miesięcy. Przyczynę tej nie darowanej opieszałości Króla Władysława, rozmaicie tłómaczą dziejopisowie: zima niepomyślna do wypraw, czy zwykłej niezręczności w polityce Królewskiej skutki, przy nieochocie Polaków za

-----------------

(1) Tenże: str. 458. Naruszewicz T. VII. Tablice genealogiczne.

S. 462

Litwę walczenia, czy spuszczenie się na doradzanie Sędziwoja, Wojewody Kaliskiego, wielce przychylnego Niemcom, czy naostatek zabiegi przełożonych Zakonu u Królowej Jadwigi (1), słowem, na szczęście Krzyżaków i Witolda, zaniedbał Król korzystać z czasu i okoliczności. Emigranci Litewscy, siedzieli spokojnie w Prussach, Xiążęta: Iwan Holszański i Jerzy Bełzki. mieszkali w Morungen, Xiąże Symon Jawnutiewicz, wzięty w bitwie pod Wissewalde, zostawał w niewoli w Malborgu, inni po innych zamkach, albo w więzieniach, albo pod ścisłym dozorem przebywali; w ogóle z rycerstwem licząc, więcej dwóch tysięcy głów żywić musiał Zakon. Xiąże Witold z familią mieszkał w Bartensteinie; tam właśnie przybyli do niego bojarowie od Wielkiego Xiążęcia Bazylego Dymitrowicza, prosząc o wydanie zaręczonej mu Xiężniczki Anastazji, nazywali się oni: Alexander Pole, Belewut i Seliwan, działo się to na początku Stycznia roku 1091. Młoda Xiężniczka, za błogosławieństwem rodzicielskiem, w towarzystwie Jana, Xiążęcia Holszańskiego, morzem z Gdańska odpłynęła do Rossyi, przez Pskow i Nowogrod Wielki do Moskwy przybyła, gdzie 21 Stycznia wzięła ślub z Wielkim Xiążęciem, po przyjęciu wie-

-------------------

(1) Obaczyć u Voigta B. V. S. 576. 577. List Wallenroda do Królowej,

S. 463

rżenia kościoła panującego z imieniem Zofii (1). Takie jest opowiadanie kronikarzy: jednakie przeciw żegludze z Gdańska do któregoś z portow Inflantskich, jest zarzut wielki: gdyż w Styczniu morze daleko od brzegow zwykło zamarzać i dopiero nawet, przy udoskonaleńszej żegludze, okręta w tej porze roku nie chodzą, chyba przypuścić szczególniejszym sposobem zimę ciepłą, jak to widać poniekąd z kronikarskich postrzeżeni policzających przeszkody do wyprawy odwetowej, ze strony Króla Polskiego, wykonać się niemogącej, jakoby dla tej przyczyny. Z resztą Xiężniczka, wyjechawszy z Bartensteinu, około Trzech Królow, mogła za dni 20 i saniami przybydź, przez Memel, Mitawę, Rygę i kraje Nowogrodu do Moskwy.

1391. R. 1391. Konrad Wallenrod.

Obrali naostatek Wielkim Mistrzem Krzyżacy Konrada Wallenrod. O nim tak wiele popisano rozlicznych podań, i on jest osobą tyle znaczącą w dziejach i literaturze naszej, że widzi się bydź rzeczą potrzebną, pokrótce o biografii jego namienić, podług najpewniejszych źródeł i własnej krytyki. Pochodził ze znakomitej familii Wallenrodów, zamieszkałej z dawnych czasow we Frankonii, gdzie w dziesiątym jeszcze

--------------------

(1) Karamzin: T. V. Nota 141 T. VII. Uwagi str. 132 -135 podług dat ruskich zgodnie.

S. 464

wieku, jeden z tego imienia znajdował się przy dworze Cesarza Ottona II, inny takoż z tej familii, obecnym byt na turniejach za Cesarza Henryka III. Konrad, w młodym wieku wstąpił w Niemczech do Zakonu Krzyżackiego, a po nim niebawnie i brat jego rodzony Jan, przyjął płaszcz z czarnym krzyżem, który poświęciwszy się kapłańskiemu powołaniu, służył w Zakonie i otrzymał następnie Arcybiskupstwo Ryzkie. Synowiec ich, Fryderyk, piastował poźniej dostojność Marszałka Zakonnego. Konrad, od niemałego czasu już był w Prussach, kiedy mu dano Kommandoryą Szlochowską w roku 1377, ktorą sprawował do roku 1382, w tym czasie został powołany na urząd Marszałka, w którym służył do roku 1387, aż został wyniesionym na godność Wielkiego Kommandora. Po śmierci Zölnera. jakeśmy widzieli, był zastępcą jego, przez siedm miesięcy i w roku 1391 w Marcu obrany został jednozgodnie Wielkim Mistrzem. Człowiek rozumny, sprawiedliwość kochaiący, wojownik ochoczy i pracowity, niekiedy zbyt srogi, w rządach czynny i przychylny dobru ludzkości, w religii dość obojętny, dla tego nielubiący praktyk niewygodnych, duchownym nieprzyjazny, przepychom, wystawności i biesiadom oddany, nad miarę rozrzutny i pod starość napojami mocnemi zalewać się lubiący. Cierpki w towarzystwie i odrażającej twarzy. Można w koń-

S. 465

cu powiedzieć, ze on jeden rozproszył tyle skarbow, co dziesięciu poprzedników jego z mozołem uzbierać mogło: mimo bowiem zapasów w skarbcach Zakonu, wielkie pobory i daniny za jego rządow były. To i co następnie o nim jeszcze powiemy, na wiarę historyczną zasługuje, reszta do powieści anegdotycznych należy.

1392. R. Układy o pokoj.

Najpierwszem staraniem nowego naczelnika Zakonu, było wnijście w przyjacielskie stosunki z Dworem Polskim, zwłaszcza, że do tego nastręczał zręczność Sędziwoj, Wojewoda Poznański. Był on w Malborgu i u Króla, przyrzekał zbliżyć strony do ugody: szło właśnie o ułożenie zjazdu osobistego, Króla z Wielkim Mistrzem, należało traktować o wymianę i okup jeńców; Krzyżacy wyrażali szczerą chęć zawarcia przymierza stałego pokoju. Wzajemne znoszenia się listowne między Królem i Sędziwojem, przekonywają przynajmniej, że bez obłudy chciano tego i obiecywano sobie wiele z pośrednictwa Senatora Polskiego. Skutkiem jakowych zabiegów, było przybycie Sędziwoja do Malborga z pełnomocnikami Królewskimi: Strusiem i Arnoldem Waldau, oni z wyższymi przełożonymi umówili następne punkta: zjazd ma nastąpić w dniu Ś. Małgorzaty, 13 Lipca, na wyspie Wiślanej pod Złotoryją; na któ

S. 466

ry każda S. wyszłe po czterech urzędników wyższego stopnia, z mocą zupełną do zawarcia umowy. Ci ośmiu Kommissarzy, mają ustanowić punkta przedugodne, podług słuszności i przyjacielskiego pomiarkowania, ściągające się do posiadłości krzyżackich, krajow litewskich, polskich i ruskich. Po ugodzeniu się wzajemnem, Komissarze swoich Monarchów zawiadomią i Król przybędzie do Raciąża, a Wielki Mistrz do Torunia, aby obrawszy przyzwoite miejsce, zjechać się z sobą mogli. Tymczasem między Prussami, Litwą i Rusią,. będzie trwało niezachwiane zawieszenie broni, od ostatniej Niedzieli przed Zielonemi Świątkami, do czternastego dnia po Świętej Małgorzacie, 27 Lipca, włącznie i dla Inflant; na jaki koniec niezwłócznie Wielki Mistrz poszle tam rozkazy na piśmie. Tymczasem dla krajów polskich, nie ma bydź żadna przeszkoda w handlowych i obywatelskich interessach; również związek z Toruniem, Gdańskiern, albo z krajami zamorskiemi, niczem tamowany nie zostanie. Wzajemnie poddani Wielkiego Mistrza, otrzymają zupełną wolność w swoich interesach handlowych, odwiedzać Kraków, Węgry, Ruś, Litwę, albo kraje i miasta pod panowaniem Królewskiem będące, tak, żeby poddani ci nie byli przymuszeni wyłącznie tylko w Krakowie, a tamci w Toruniu utrzymywać składy na towary swoje, lecz podług starego zwyczaju wszędy, gdzie

S. 467

się im podoba. Jeżeliby jednak w przeciągu zakreślonego czasu, na zawarcie przymierza; kupcy nie ukończyli swoich interessów, a Monarchowie nie zawarłszy przymierza rozjechali się, dozwolony będzie kupcom czas przedłużenia od dwóch niedziel po Świętej Małgorzacie, aż do bliższego święta Świętego Jana, 29 Sierpnia, w przeciągu którego czasu, pokończyć interesa i swobodnie z własnością do kraju swojego mogą odjechać. Naostatek umówiono się, że Litwini i Rusini w czasie zawieszenia broni, przeciw krajom chrześciańskim, albo do innych Rusinów należących (1), żadnych szkodliwych zamachów nie przedsięwezmą, ani wypraw wojennych czynić nie będą, albo też Królowi na krzywdę tych krajów radą lub pomocą nieść posługi nie odważą się. Jeżeliby zaś Litwini lub Rusini w czasie zawieszenia broni byli od kogebądź ze strony nagabani, sami się własnemi siłami bronić powinni, bez złamania przez to pokoju, podług jakowej miary, Wielki Mistrz i Zakon mają działać takimże sposobem (2). Zaspokoiwszy się na czas od wojny otwartej, nie przestawał jednak Wallenrod myśleć o przedsięwzięciach wojennych nadal, gdyż ponawiał umowy dawniej

------------

(1) Zapewne mowa o Nowogrodzie Wielkim i Pskowie.

(2) O tem dyplomat oryginalny w Tajn. Arch. Król. szufl 62 N. 2. Dat. In castro Marienburg a. d. 1391. proxima die Sabbati post festum b. Ambrosit (8 Kwietnia),

S. 468

poczynione, albo zawierał nowe z werbownikami pomorskimi, o zasiłki liczne, ile bydź mogło, w żołnierzach zacisznych i obok załatwień innych interessow krajowych, korzystał z zawieszenia broni najwięcej, aby się do przyszłej wojny i prędko i najlepiej usposobić (1).

1393. Przygotowanie do zawojowania Litwy.

Nie mamy wiadomości, jak się zerwały te zjazdy z Krzyżakami zadeklarowane, to tylko pewna, że Wallenrod, otrzymawszy zwłokę na czasie, potrzebną do przygotowań swoich, miał porę wezwać rycerzy zza granicy do walki z poganami: biorąc bowiem część za całość, to jest: Żmójdź, za Wielkie Xięztwo Litewskie, ogłosił śmiało wszystkich poganami. Zapłaceni dobrze mnisi, grzmieli z ambon po całem chrześciaństwie, ogłaszali nowego Wielkiego Mistrza posłańcem Nieba, mającym ukończyć nawrócenie pogan i panowanie kościoła Rzymskiego przenieść za Ryfejskie góry obiecywali pobożnym pielgrzymom zbrojnym świetne przyjęcie w Prussach, gościnność, hojność w każdej mierze, nadgrody wyniesienia na stopień rycerski, stoły honorowe. Kaznodzieje Krzyżaccy, dla których wszystkie ambony otworem stały, nie potrzebowali ani papież-

----------

(1) Voigt: B. V. S. 585. - 587.

S. 469

kich bull, ani odpustów, wyraźnie mówili o złocie i pijatyce, zdobyczach i hulance w ziemi niewiernych. Okólne pismo Wielkiego Mistrza zapowiadało takie ugoszczenie i stół honorowy, jakiego jeszcze nie widziano w tych S.ch. To wszystko ciągnęło, przynęcało błędne i awanturnicze rycerstwo ze stron najodleglejszych, inni szli przez samę ciekawość widzenia tych cudow rozrzutności, nawrócenia i podbicia stron świata nieznajomego (1). Jakoż, około Świętego Jana, prędzej, niżeli się spodziewano nawet, przybył z Niemiec Markhrabia Fryderyk z Miśnii, w towarzystwie wielu Hrabiów, Baronów i pięćset rycerzy. Takoż z Francyi, Anglii, Szkocyi i innych, krajów ściągało się rycerstwo, mniej więcej liczne. Uradowany Wallenrod temi posiłkami, ściągnął swoje wojsko krajowe, zebrał najemne żołdactwo, miejscem zgromadzenia się naznaczył Królewiec. Już nic było mowy w Malborgu o zjeździe z Królem Polskim, czekano tylko końca Lipca, czyli upływu czasu na zawieszenie broni naznaczonego. W świetnym obozie pod Królewcem, dany bydź miał stół honorowy, Marszałek Rabe czynił wielkie przygotowanie. Tymczasem zaszły pomiędzy gośćmi bijatyki: Szkoci pokłócili się z Anglikami, przyszło do krwawego zajścia; rycerz znakomity,

------------

(1) Stara kronika Pruska: p. 42.

S. 470

Wilhelm Duglas, życiem przypłacił, i jeszcze ktoś z jego krewnych, czy z orszaku; ten traf sprawił kłótnie między rycerstwem pielgrzymów, a następnie wywiązało się nieporozumienie miedzy Anglikami i Francuzami, długa nieczynność wojska, najwięcej się do tego przyczyniła. Trzeba więc było wyruszyć z obozu pod Królewcem; jakoż i Sierpień nasłał, odłożywszy przeto stół honorowy do przybycia do ziemi pogańskiej, wojsko małemi, marszami pociągnęło na szlak niemnowy Wielki Mistrz w osobie swojej dowodził, liczyło sio czterdzieści sześć tysięcy ludu zbrojnego. siatki ładowne potrzeb rozlicznych doborem w znacznej liczbie płynęły pod żaglami w górę Niemna (1).

1394.

W rachubie pochlebnej Wallenroda, nic było już potrzeby menażowania Króla Polskiego, owszem śmiało go zaczął obrażać, przez nabycie Złotoryi, ziemi Dobrzyńskiej i dalsze usterki chciwości mnichowskiej; działał wbrew życzeniom i prawom królewskim, naostatek rzucił się jak lew zajadły na Litwę. Otoż skutek słabości charakteru, dobrego Króla Władysława: mając on wiele rzeczy do załatwienia w państwach swoich, zaniedbał najważniejszej, to jest: poskromienia dumy mnichorycerzy, pod porę pogodną i pozwolił sie-

-------------

(1) Voigt; B, V. S. 595 - . 597

S. 471

bie Sędziwojowi uwikłać w stosunki, najmniej korzyści przynoszące, przez co przyczyniło się tylko środków Zakonowi na Litwo, zrobienia napadu jednego z najpotężniejszych.

1395. R. 1391. Stół honorowy.

Dumny Wallenrod, na czele tak ogromnego wojska, spoglądał na błyskotne rycerstwo, postępujące w pięknych szykach pod chorągwią z obrazem Bogarodzicy, za nią szli rycerze pod chorągwią Świętego Jerzego, dalej chorągiew Miśnii, w odwodzie inne chorągwie powiewały. Wybrano miejsce na wielki obóz pod Kownem, za prawym brzegiem Wilii, na równinach wzniesionych na wysokiem nadbrzeżu, przy spływie dwóch wielkich rzek. Marszałek Zakonu, zajął się niezwłócznie urządzeniem spaniałej uczty, zwanej stół honorowy. Żaden Wielki Mistrz, nie zdobył się dotąd na nic podobnego, żadna uczta rycerska i monarsza nie mogła iśdź z tą w porównanie, jak żaden z traktujących nie wyrównał w charakterze Wallenrodowi, w którym uniesienie, zapęd i przeciwzgodność z powołaniem zakonnem, do pewnego stopnia szału się zbliżały; czy iemu się chciało uwiecznić swoje imię nad miarę hojnością i rozrzutnością, czy mniemał przez te ucztę całą Litwę kupić dla Zakonu, trudno zgadnąć. Słowem, odbyła się uczta z takim przepychem i marnotrawstwem, że koszta na nią li-

S. 472

czono do pięćset tysięcy srebra grzywien pruskich. Działo się to w pierwszych dniach miesiąca Października (1).

1396. R. 1391. Wyprawa do Wilna.

Po jej uroczystości, wojsko przeszło Wilia, zbliżyło się ku rzece Strawie, gdzie sio podzieliło na dwie kolumny: jedna szła wolnym krokiem ponad lewym brzegiem Wilii, druga ku Trokom pociągnęła, pod dowództwem samego Wallenroda, w towarzystwie gości zagranicznych. Lecz, zbliżywszy się ku temu miejscu, znaleziono wszystkie budowle przedmieść w popiół obrócone przez Skirgełłę i upatrzono potrzebę jakąś nagłego odwrotu, dla połączenia się z pierwszą kolumną, w okolicach Poporć (Boporten). Tymczasem oddział wojska, zpod Wellony nadciągający, z którym się połączył Xiąże Witold, obiegł warownię Wilkiską (2), która po niejakim oporze, oddaną została przez Żmójdzinów Witoldowi. Polacy, broniący się jeszcze w jakiemś oddzielnem obwarowaniu, dla małej liczby swoich, zmuszeni byli pójśdź w niewolę (5). Ta warow-

-------------

(1) Voigt: B. V. S. 596 - 598.

(2) Wilkenburg u Lindenblatla, co się nie odnosi do Wiłkołnierza, który wcale daleko z drogi działań leży, ale do Wilkii, 3 mile niżej Kowna nad Niemnem leżącego miasteczka.

(3) Kronikarze wszyscy bardzo są nieporządni w opowiadających wypadków z czasów Wallenroda. Zamek Wilkii,

S. 473

nia, ważną była ze swego położenia, ponieważ przecinała zupełnie szlak niemnowy, ciągnący się wybrzeżem prawem. Ona, leżąc na posadzie dzisiejszego miasteczka, przymykała do samego. Niemna, płynącego tuz pod wysokim brzegiem, z drugiej strony do wyniosłości nadbrzeżnych, tak, że zmuszała nieprzyjaciela w tem miejscu oddalać się daleko od rzeki, i po wzgórzystych miejscach, napełnionych wąwozami, obchodzić znaczną przestrzeń. Trzeba więc było ją zdobydź, aby i spław bezpieczniejszy i przejście w odwrocie wygodniejsze uczynić sobie Xiąże Witold, oprócz pruskiego wojska, miał z sobą nie małą liczbę Żmójdzinów, chcąc nie chcąc nawerbowanych, zapewne przez samo wmówienie pewności, że tak ogromne wojsko nie chybi go wprowadzić na wielkie Xięztwo. Przeszedł on Wilią pod Wissewalde, którą warownię obiegli Krzyżacy Inflantscy i o tymże czasie zdobyli, zapewne takoż, przez pośrednictwo Witolda: jednakże trzysta szlachty, nie chciało długo broń.

------------

Wilkenburg, oni przenoszą w tym razie nad Wilią i każą zdobywać Witoldowi, pud okiem Wielkiego Mistrza, zostawać jeszcze mającemu na Żmujdzi i t. d. Obaczyć o tej plątaninie uwagi Pana Voigta: D. V. S. 600. Stryjkowski zatacza obóz nieprzyjacielski na zgorzelisku Wilna, powiększa rzeczy u Długosza znalezione, każe Oleśnickiemu robić wycieczki, tłuc Krzyżaków niemiłosiernie, o czem przecie im ani się śniło nigdy, jak z ich własnych kronik się dowiadujemy.

S. 474

złożyć, w końcu zabrani zostali w niewolę. Niedługo czekano na połączenie się Mistrza lnflantskiego. który pod Wissewalde przebywszy Wilią, razem z Witoldem, przyciągnął do głównej armii. Szło już wojsko prosto ku Wilnowi, gdy wieść doszła, ze Litwini, sami okolice miasta na cztery i pięć mil dokoła zupełnie zniszczyli, ludność zdjęli i wszelkie środki furażowania niepodobnemu uczynili. Po naradzeniu się ostatecznem, uznano za rzecz niepodobną w tej porze jesiennej i przy takich okoliczności zbiegu, co stanowczego przedsięwziąć przeciw stolicy Litewskiej. Tak więc ogromna wyprawa, wynosząca do siedmdziesięciu tysięcy wojska, licząc w to Inflantskie i Wiloldowe zastępy, nie dopięła swojego celu, spełzła prawie na niczem. Przeprawiono się na powrót za Wilią i postanowiono zająć się jeszcze za pogodnej pory, budowaniem drewnianych zameczków. Jakoż posłużyła znać jesień ku temu, kiedy ich trzy wzniesiono, dwa o półmile od Kowna założono nad brzegami Niemna, na cześć Markhrabiego, Fryderyka i jego Miśnijską chorągwią przyozdobione zostały. Leżały one podobno niżej Kowna i zapewniały związek z krajem Zapuszczańskim, przez rzekę ułatwiając przeprawę. Trzeci wyżej Kowna, gdzieś był wystawiony (1). Warownia Kowieńska, była

------------------

(1) Nie wiemy nawet z pewnością nazwań tych zamecz-

S. 475

w ręku Witolda i musiała takoż ulepszenia otrzymać (1). Wszystkie te warownie, powierzone zostały Witoldowi, który je ludem swoim osadził, mając podostatkiem przybywających do siebie stronników i nieco rycerzy zakonnych. Wojsko Krzyżackie rabowało i niszczyło, Nowogródek nad Wilią spalonym został, który uważamy zato samo, co Wissewalde, Skirgełło to stanowisko był niedawno wzmocnił na nowo, takoż Wiłkomierz uległ podobnemu losowi (2), niezawodnie od Krzyżaków lnflantskich w czasie ich powrotu do swego kraju.

1397.

Po przejściu tej burzy, za radą Oleśnickiego, starał się Xiąże Wigund, zamki nowo zbudowane, przez nieprzyjaciół na ziemi Litewskiej, poniszczyć; lecz się to nie udało. Kowno przycisnął był dotyla, że już mało co brakowało do wzięcia,

------------------

kow, co kronikarze pod tą rubryką mówią o Neuwerder, czyli Neugarthen i Melkenburgu, to się wyraźnie do miejsc innych ściąga. Obaczyć nasze badania geograficzne.

(1) Że się wtedy Kowno w ręku nieprzyjacielskim znajdowało, nie wymieniają wprawdzie kronikarze Pruscy, nasi każą formalne oblężenie czynić, daleko poźniej; jednakże z wielu względów domyślać się przychodzi, że po ostatniem obieleniu Wilna, powracając do Pruss, jakiś; oddział wojska Witolda, musiał ubieżeć tę warownie. Co w pamiętnikach Krzyżackich opuszczonem zostało, a w naszych niezręcznie zapisane, nie na swojem miejscu znalazło się u Długosza.

(2) Stryjkowski; str, 457.

S. 476

gdy młody Xiąże, przez niecierpliwość, odstąpił od oblężenia, (1). Był on jednak uprzykrzonym przeciwnikiem Witolda, który miał niezawodną nadzieję zawojowania sam jeden ze stronnikami swoimi i Wilna i całej Litwy; rachował takoż na posiłki Bazylego zięcia, pogardzał Skirgellą, polskich dowódzców łatwo spodziewał się pokonać, gdy całą ludność kraju zyszcze na swoję stronę; sam jeden Wigund, wprawdzie niedoświadczony w obozach, ale syn Olgerda, wielce przypominający cnoty ojcowskie i od narodu kochany (2). Króla, wyniszczyciela narodowych pamiątek najdroższych, siedzącego na obcym tronie, łatwo było zpotwarzyć przed ludem, albo znicnawidzianego Skirgełłę potępić, lecz względem Wigunda rzeczy się te udać nie mogły, naród w nim widział swoje najpożądańsze nadzieje. Witold przeciwnie, stracił zaufanie i miłość u Litwinów, której nigdy już w tym stopniu nie posiadał więcej. Mimo swoich wielkich przymiotów, nieszczęścia w nim rozwinęły jakąś ostrość charakteru, niedowierzenia; był żołnierzem, z dziecinnych lat prawie dowodzić ludźmi zbrojnymi przyzwyczaił się, ztąd w nim ten nadmiar abso-

---------------

(1) Stryjkowski: str. 458.

(2) Miał on sobie nadane od Króla Władysława, oprócz wyżej spomnionych posiadłości: Kernow, Cruczyszki i Czeczersk. Cromeri Index Arch. Cracov. MS. N. 581. Datum Cracoviae in papyro lauralo, sub Au. 1385.

S. 477

lutyzmu, w obywatelstwie niewłaściwego, który tylko w obozach przystoi. Może był czas przyjazny postępom tego Xiążęcia, ku jego wiodących celowi; lecz Wallenrod, zapomniał o niezmiernych wydatkach, przez niego świeżo wysypanych, gdy przyszło do zajścia z Królem o Dobrzyń; te rzeczy wprawdzie wychodzą z obrębu opowiadań naszych, lecz trudno zamilczeć postrzeżenia, jak ten Wielki Mistrz w sprzecznościach działań swoich, i po tej wyprawie pod Wilno, utrzymywać się nie wstydził, że zawieszenia broni nie złamał, czyli raczej nie on oddalił zręczność przedłużenia tego rozejmu i zawarcia pokoju z Królem (1). Gdy tymczasem Witold ciągle stał pod bronią w Litwie przeciw Królowi, mający przy sobie rycerzy krzyżackich, dzierżący grody, albo wydarte jemu, albo na ziemi jego zbudowane. Wallenrod, nieustannie przed Europą się usprawiedliwiał, ze on Litwy nie utrudzą wojną, kiedy Witold w tym samym czasie zdobył zamek Merecki (Merkenpille) i zabranych w nim na załodze będących Polaków, odesłał w więzach do Malborga; kiedy naostatek Marszałek i Kommandor z Osterody, wpadli z wojskiem do Litwy, aby wespół działali z Witoldem przeciw Grodnowi, załogą Królewską osadzonemu.

----------------

(1) Wyiątek z listu Wallenroda do Króla u Voigta: B. V. S. 604, 605.

S. 478

1398. R. 1392. Wzięcie Grodna.

Nie upłynęło wiele czasu, gdy Xiąże Witold, z posiłkami dopiero spomnionemi; opasał Grodno, zamek pod to porę dolny, podobno w rozwalinach zostawał, po ostatniem jego zajęciu, górny tylko mógł bydź bronionym. Załoga, złożona w części z Polaków, lecz więcej było Rusinów i Litwinów, dawała mężny odpór. Bito ciągle z dział do murów, które będąc ogromnej grubości, opierały się kulom kamiennym. Nadzieja zdobycia już upadała, gdy się pożar zajął ogromny w zamku, czy od wrzuconego sztucznie ognia, czy, jak podobniej do prawdy, przez zdradziecką rękę wzniecony. Wtem zamieszaniu, zamiast gaszenia ognia, załoga między sobą w zajście wstąpiła: litewscy żołnierze powstali na Polaków, przemogli ich, zaparli w jakimś gmachu, pożar zagasili, a zamek poddali Marszałkowi. Nieszczęśni polscy żołnierze, wzięci zostali poniewolnie: piętnastu rycerzom kazał Marszałek głowy pościnać, resztę do Malborga zaprowadzić (1). Widać ztąd, że Krzyżacy mieli powód gniewu do Polaków, jakiś szczególny, kiedy takie okrucieństwo popełnić nad chrześcianami nie wahali się.

----------------

(1) Voigt: 1. c.

S. 479

1399. R. 1391. Zbliżenie ugody Witolda z Królem.

W ciągu tych wypadków, znajdował się w Krakowie Xiąże Mazowiecki, Henryk, syn Ziemowita starszego. On, podczas bytności Xiężnej Witoldowej Anny w Mazowsza, poznał na jej dworze młodą Xiężniczkę Kiejstutównę Ryngałłę i w niej się rozmiłował- Następuie, przez polityczne rachuby familijne, przyjął suknio Xięża i został nominowanym na Biskupa Płockiego przez Papieża; powiadają, że już odbył dwoje święcenia, zapewne dla ukończenia nauk przebywał w Krakowie. Tymczasem na radzie królewskiej ułożono plan oderwania Witolda od Krzyżaków, chodziło tylko o człowieka znakomitego urodzenia, ktoby się podjął sekretnego poselstwa. Zapewne nie łatwa rzecz i arcy niebezpieczna była podejmować się tego, nie możono przeto znaleśdź nikogo; lecz Xiąże Henryk z ochota przyjął ten obowiązek i zaprzysiągł najwierniej dopełnić. Czegoż miłość nie dokaże? Jemu szło o widzenie Ryngałły, znalazł więc i środki i sposoby. Co najśpieszniej przybył do Dobrzynia, ztamtąd udał się do Balgi, z Balgi do Chrystburga, gdzie rozmawiał z Kommandorami, dobrze sobie znajomymi; przed nimi zwierzył się o chęci widzenia się z Xiążęciem Witoldem, do którego, jak mówił jedzie powodowany familijnemi związkami, gdyż zamierzał sobie na jego

S. 480

dworze pozostać nazawsze; z resztą obiecywał Krzyżakom złote góry, udając swoję wielką przychylność do Zakonu; nie zapierał się, ze był w Krakowie niedawno, lecz mówił o Królu z pogardą, dodając, że cała rada królewska, już jest zdania tego, aby prosić Wielkiego Mistrza o pokoj, coby to nawet kosztować nie miało. Przyrzekał przez swoje stosunki, otworzyć Zakonowi drogę, do dopięcia zamiarów, jakie z dobrem swojem i chrześciaństwa uzna za najlepsze. Pośrednictwo tych Kommandorów, zjednało mu wolny przejazd przez Prussy i część Litwy, aż do Kowna, Tam znalazł Witolda, tylko co z Grodna przybyłego, po zajęciu zamku. Przyszło do sekretnego pomówienia: wówczas Henryk zaczął przekładać niesłuszność trzymania się strony nieprzyjaznej Ojczyznie, zadawania jej klęsk tak ciężkich, z krzywda nawet własnego honoruj familii i obrazą najwyższej słuszności. Kiedy zaś poznał, że Witold sam to czuł dobrze i radby lego nie popełnił, lecz wyznał, że niechęć Króla, oszczerstwo, zawiść i nieprzyjaźń ze Skirgełlą, w końcu osobiste bezpieczeństwo, zmusiły go do tych krokow. Zna on Krzyżaków nie gorzej, jak kto inny, ale konieczność zmusza trzymać się tej podpory, choć zgubnej, choć niepewnej. Henryk zrobił nadziejo pojednania się z Królem, wymógł tyle szczerości, że Witold przyznał się do chęci kutemu. Wów-

S. 481

czas pokazał list królewski zaprzysiężony, w którym Król zapewnia wieczne zapomnienie urazy, wraca mu przyjaźń, zaufanie, miłość braterską, dla dobra spólnej ojczyzny, ukrócenia nieszczęść ziomków i niepoddania ich pod żelazne berło Zakonu Krzyżackiego; chce poświęcić wszystko, co jest w jego mocy, aby pozostać z bratem w jedności i zgodzie. Uprzątnione w końcu zostały zarzuty ze strony Witolda, zapewne znaleziono środek znoszenia się z Królem, gdy Witold wyjechał do Grodna, a Xiąże Henryk powrócił do Pruss, dla odwiedzenia Xiężnej Witoldowej, bawiącej w zamku Kremitten w Samlandyi. Rzeczy i przełożenia poszły i tam najpomyślniej, Henryk był przy swojej Ryngalle, zaręczył się z nią sekretnie i w tem szczęścia nasycie nie zapominał posłannictwa swego dopełniać z ostrożną zręcznością. Wypadła potrzeba że Xiężna Witoldowa pisała do Wielkiego Mistrza z prośbą, aby jej pozwolił udać się do Litwy, dając przyczynę, ie obywatele tameczni, jej obecnością i zachęceniami więcej zaochoceni bydź mogą do służenia Zakonowi i sprawie jej męża; na co zezwolenie otrzymała, przez staranie Xiążęcia Henryka w Królewcu u Marszałka Rabę, który się wstawiał za tem. Wkrótce brat Xiężnej, będący w niewoli w Malborgu, na prośbę Witolda, i podobnem staranie uwolnionym został i odesłanym do Jurborka.

S. 482

1400. R. 1392. Wyprawa na Lidę.

W porze zwyczajnej wypraw zimowych, Marszałek przełożył Witoldowi przedsięwzięcie odległej wyprawy: za spólnem przeto umówieniem się, przybyły pod Olitę zastępy krzyżackie w Styczniu, roku 1392, Jana Rumpenheim, Kommandora z Ragnity, Wójta Samlandzkiego Konrada Lichtenstein i Rządcy Insterbnrskiego, z niektórymi gośćmi zagranicznymi. Xiąże Witold, aby uniknąć wszelkiego podejrzenia, zebrał swoich łudzi zbrojnych i poszedł z tą wyprawą. Kiedy już wyciągać mieli z Olity, Anglicy pokłócili się z Niemcami o prawo noszenia pomiędzy sobą chorągwi Swiętego Jerzego, z czego przyszło do krwawej bijatyki; z obu stron byli ludzie znakomitego urodzenia, pierwszymi dowodził Percy, syn Hrabiego Northmberland, drugimi Ruprecht z Szekendorfu. Celem wyprawy było miasto Lida, pobyt w tej porze Xiążęcia Korybutta, zostawionego dla straży kraju z wojskiem Siewierskiem; przez błota z. zamarzłe przybliżyli się Krzyżacy niespodzianie, zapalili podzamcze; lecz Xiąże ten, mimo bardzo warownego zamku, jednego dotąd z najcalszych w Litwie, bronić się w nim nie chciał, wyciągnął śpiesznie z całym dworem i wojskiem, zostawując wszystko, co było w zaniku i mieście na zdo-

S. 483

bycz nieprzyjacielowi. Zabrano składy broni i sprzętów wojennych nie małą liczbę (1).

1401. R. 1392. Wyprawa pod Wilno.

Około Zielonych Świątek, musiał Xiąże Witold prowadzić nowych gości do Litwy. Celem wyprawy na ten raz, były Miodniki, pod Wilnem. Niewierny żadnych szczegółow tej wyprawy, ani powodzenia. Że zaś tam był zamek, podobny do Lidzkiego, wypada domyślać się, że. i tam szukano składów wojennych (2).

1402. R. 1392. Nowe zameczki.

Przełożył był Xiąże Witold Wielkiemu Mistrzowi potrzebę zbudowania dwóch warownych zameczków nad lewym brzegiem Niemna; jeden przeciw Grodna, dla osłonienia przeprawy przez rzekę, czyli mostu pod zanikami będącego, drugi gdzieś ku Olicie. Wallenrod przysłał budowniczych i materyały potrzebne; pierwszego robotą kierował nawet wysoki urzędnik zakonny Szatny Werner Tettingen; drugi budował się pod okiem Kommandora z Brandenburga Jana Schonfeld. Nadano nazwanie tamtemu Neugarlhen, tojest Nowe-

---------------

1) Voigt: B.V. S. 607-609.

2) Ibidem.

S. 484

grodno, drugiemu Methenbtirg, twierdza graniczna; lecz oba zostały osadzone załogami krzyżackiemi (1).

1403.

Tymczasem Witold, pod różnemi pretextami ściągał z Pruss pozostałych tam jeszcze krewnych i przyjaciół swoich, miedzy innymi Xiążąt Jana i Jerzego Bełzkich, którzy odesłani zostali do Jurborka, gdzie się Xiąże Witold z familią znajdował. Krzyżacy nawet postrzegali własną oszczędność w tem powróceniu Xiążąt i Panów litewskich, gdyż wydatki na ich utrzymanie, kosztowały już Zakonowi sto tysięcy grzywien srebra, jak postrzegają badacze (2). Pozostał tylko w Malborgu, młody Xiąże Zygmunt Kiejstutowicz, trzymany na dworze Wielkiego Mistrza, jakby w zakładzie, czy go wzbraniano się wydać, czy że Witold nie śmiał prosić o niego, z obawy podejrzenia (3). Takoż dwóch małoletnich synów, miał Witold jeszcze w Królewcu.

1404. R. 1392. Odpadnienie od Krzyżaków.

Więdzy tem Wielki Mistrz coraz więcej niespokojnosci Królowi przyczyniał: to nabyciem części Marchii Brandenburskiej od Króla Węgierskiego Zygmunta, to trak-

---------------

(1) Ibidem,

(2) Ibidem.

(3) Jego kroniki niemieckie Konradem, albo Wigandem, nazywają, niewiadomo z jakiej przyczyny.

S. 485

towaniem o ziemię Dobrzyńską. Zaszły takoż w Litwie odmiany, smutkiem Króla nabawiające. Alexander Wigund, zostawiony na wielkorządztwie, nagle żyć przestał, powiadają, od trucizny zadanej przez kogoś z domowników swoich; podejrzenie padało na Witolda (1); lecą nie musi bydź sprawiedliwe, boby Król, kochający Wigunda najczulej, nie pogodziłby się tak łatwo i szczerze przynajmniej z Witoldem. Owszem to nieszczęście zbliżyło rychlej do siebie braci poróżnionych. Król sani naglił o przyśpieszenie umówionego zamiaru, przysłał to, czego Witold tylko mógł wymagać, tojest: dyploma na Wielkie Xięztwo Litewskie i Żmójdzkie, ze wszystkiemi formalnościami potrzebnemi sporządzone i dał upewnienie szczerej, braterskiej zgody. Działo się to przed samym Świętym Janem Chrzcicielem, gdy Witold niespodzianie, na czele znacznego oddziału jazdy swojej, ukazał się przed bramą Kowna, pod postacią przyjaciela, niby powracając z jakiejś wycieczki. Spuszczony most, otworzona brama; lecz Xiąże, wszedłszy do twierdzy, wraz ludowi swe-

--------------------------------------------------

(1) Wigunda wychwalają dzieiopisowie, że, odebrawszy polskie wychowanie, byt bardzo nabożny, ludzki i uprzejmy, ciało jego pochowane w kościele katedralnym wileńskim, w jednym grobowcu z Korygełłą, a poźniej, za staraniem Króla, do Krakowa przeniesione. Długosz; T I. Lib; X. p 134. 135.

S. 486

mu kazał zająć główne stanowiska, poczem uwięził rycerzy zakonnych i kupców, wypędził gości zagranicznych, polecił spalić mosty na Niemnie i Wilii zniszczyć warownie, nie mogące bydź naprędce osadzonemi. Pobiegł do Grodna, które mocną załogą swoją opatrzył i urzędników zakonnych z ich ludźmi takoż w więzieniu osadził. Wezwać kazał zameczki Neugarthen i Methenburg do poddania się; na odpowiedź odmówną, zagroził silnemi szturmami i robił przygotowania do spalenia. Krzyżacy, lubo się mężnie wzięli do obrony, nie widząc środka utrzymania się, poddali się na słowo. Zabrano wszystkich do Grodna wniewolę, zameczki płomieniom oddano ( 1 ).

1405. R. 1392. Śmierć synów Witolda.

Dwaj synowie Witolda, pozostali w Królewcu, w tym samym czasie odpadnienia jego od Krzyżaków byli otruci. Gdyby zaś to za wiedzą lub wolą Wielkiego Mistrza, lub radzców jego przybocznych nastąpić miało, żadne dotąd wiadome pamiątki historyczne nie objaśniły. Owszem, bezstronni kronikarze mówią, ze się ta zbrodnia spełniła, przez prywatną zemstę jednego z rycerzy zakonnych (2).

------------------------------

(1) Voigt: B. V. S. 613 Dodatek VIII, przejrzeć tam dowody, rzeczy dotąd wyłożonych i zbijanie fałszywych doniesień kronikarskich.

(2) Die beiden Söne Witouds wurden auf Köngsberg

S. 487

Łukasz Dawid, nie miał zręczności wyświecić należycie tego wypadku; kładzie go na korku opowiadań ostatniego odpadnienia Witolda od Zakonu; co, podług nówszych, z dyplomatów poczerpniętych objaśnień, wypada na rok 1392 ( 1 ). Zważmyż dopiero, że nawet nazwisko tego Krzyżaka, truciznika, niewiadome, ani o jego ukaraniu wzmianki nie ma, że nawet epoka śmierci tych niewinnych ofiar, przypada na czas, kiedy podejrzenie na Witolda w rzeczywistość zamieniło się; stawem: nic nie można powiedzieć słusznego na usprawiedliwienie Krzyżaków. Dostał mi się rękopism łaciński, mający bydź przekładem z niemieckiego języka, pisma z wieku XV, ściągającego

--------------------------------------------------

auf de H. M. Befhel herrlich gehalten und erzogen. Es begab sich aber, dass Witoud mit einem Br. D. O. sich veruneinigte, welches dann demselben Ur. fast zu herzen ging, also auch, dass weil er vielleicht an Witouden sich nicht rächen konte, oder von wegen des If. M. nicht turfte, eine gar böse That vorgenommen und dem beiden Sönen Witeuds, so zu Königsberg waren, vorgeben wollen, wie er dann hernach gethan, da er gegen Königsberg Kommen, so das die beide Knaben in einer Nacht an Gift verstorben und umbkommen sind. Lucas. David. 13. VII. S. 189 - 190. Wydawca Henning dodał w przypisie: Es wundert mich, dass unsere neuen Gesehichlschreiber diese Nachricht, die doch viel aufklart, übersehen haben. Die beiden Knaben hiessen Iwan und Georg.

(1) Nie wiemy z jakiego źródła poczerpnął Pan O Nacewicz wiadomość, że to otrucie w r. 1385 nastąpiło. Tabl. Geneal. przy Żywocie Witolda przez Hlebowicza, i przy panowaniu Kazimierza IV przez Albertrandego.

S. 488

się do czasów wojny pruskiej za Kazimierza Jagellończyka. Jestto rozprawa prawnicza, dowodząca Krzyżakom ich przewrotności względem Króla, sąsiadów i Boga samego; między dowodami historycznemi, różnych oznakow niewiary i krzywoprzysięztwa, znajduje się następny szczegół "Andrzej de Sorincnbcrg (1), brat Zakonu Niemieckiego, rodem z Austryi, mówi rękopism, będąc Kompanem Wielkiego Xiążęcia Witolda, sprzysiągł się z nim odrzucie się od Zakonu i przejśdź do Króla Polskiego: oba razem spowiadali się kapelanowi nadwornemu, wykonali przysięgę na świętą Hostyą, którą kapłan, rozłamawszy na dwoje, im udzielił Sakrament pożywania ciała i krwi Pańskiej. Kiedy Witold podjął sztandar buntu, on uciekł z Jurborka, niby z więzienia Witoldowego i przybył do Królewca. Mając zamiar, pochwyciwszy synów Wielkiego Xiążęcia, będących na zaniku u Wielkiego Marszałka w zakładzie, uciec na statku kupieckim, już przygotowanym, do Połągi. Lecz lubo miał najlepszą zręczność to dopełnić, przemieszkawszy trzy tygodnie w konwencie królewieckim, rozmyślił się i złamał przy-

-------------------------------------------

(1) Że Sonnenbergow czy Sonemburgow, podobno mylnie wypisano u Długosza Lib. XI. p. 244, była familia rycerska, świadczy ten dziejopis. gdy na miejscu przytoczonem mówi. że przed bitwą pod Tannenbergiem Theodoryk Souemburg prowadził chorągiew Biskupa Chełmińskiego

S. 489

siego swojo: gdyż otruł sam synów Witolda, niby świętością ślubów zakonnych wzruszony, które w nim z przyjaciela zrobiły mściwego okrutnika. Obrał on między apostazyą, a religione i apostazyą a fide, morderstwo dwóch niewinnych dziatek, z czego potem i sam się nie wstydził przechwalać To jest między dwoma złamaniami dobrowolnej przysięgi, najgorszy środek i to się nazywa krzywoprzysięztwo nad krzywoprzysieztwami (perjuratio perjuratissima)." Jakby daleko historyczną była ta powieść, czytelnik osądzić sam raczy. Jednakże, dodać winienem, że Stryjkowski i polscy dziejopisowie, wymieniają niejakiegoś Szunberga, czy Sunberga Kommandora, którego razem z Salzbachem, Witold po bitwie pod Grunwaldem wziętych w niewolę stracić kazał, przez osobistą do nich urazę; ztąd wielki jest powód do wierzenia, ze to był ten samy Sonnenberg, który się tak srodze przeniewierzył w teraźniejszej okoliczności. Tem zaś bardziej damy wiarę przytoczonej powieści, ze to popełnił Krzyżak, istotnie z własnego domysłu, wzruszony jakowymś szkrupułem i miłością swego Zakonu; dla tegoż go i nie ukarano; ani Witold nie użalał się na Zakon w ogólności: gdyż nigdzie śladu tej skargi w papierach krzyżackich nie znaleziono (1).

---------------------------------------------------

(1) Gdy to piszę, otrzymałem uwiadomienie od zacnego

S. 490

1406. O Xsiążęciu Henryku Mazowiec.

Co się tyczę Xiążęcia Henryka Mazowieckiego, on w rzeczy samej zrzucił sutanę xiędzowską i ożenił się z Xiężniczka Ryngałła. i chociaż był proboszczem płockim i nominatem na biskupstwo, nawet od Papieża Bonifacego IX, otrzymał pozwolenie na wyświęcenie się, nic będąc jeszcze kapłanem, porzucił stan duchowny; powrócił do Płocka, i gdy odezwał się o wydział sobie ojczystych, posiadłości, wzgardzony od duchowieństwa, nie długo cieszył się swoim nowym stanem i pożyciem z ukochaną osobą; przestał żyć nagle, jakoby od, zadanej, nie wiadomo przez kogo, trucizny (1).

------------------------------------

P. Żegoty O'Nacewicza z Petersburga, w którem donosi, że w Bibliot. Cesarskiej odkrył rękopism processu przed Soborem Konstancyeńskim (1414 - 1418) Króla Jagełły z Krzyżakami, nad którego wyczytaniem pracuje. On się musi zgadzać z Foliantami w Tajn. Arch. Król. pod tytułem Handlung wider Polen, a może w tem więcej na wartości zasługuje, że nie ma wyrzuceń, krzywdzących sławę Zakonu. Jeżeli się Witold żalił w materyi zabójstwa synów, tam bydź musi wszystko bez wyrzucenia.

(1) Miechowita, z którego Stryjkowski str. 459. Hlebowicz: Żywot Witolda str. 53 - 54. Niewiadomo zkąd wziął tę pewność, że w kilka dni po ślubie, na dworze Witolda, otruto Henryka. Podług źródeł niemieckich on umarł w Płocku.

S. 491

ROZDZIAŁ III. WITOLD WIELKI XIĄŻE LITEWSKI I ZMÓJDZKI. SKIRGELŁO WIELKI XIĄŻE RUSKI.

1407. R. 1392. Pojednanie się z Królem.

Uwolniwszy się Xiąże Witold zpod opieki Krzyżaków, przybył do Litwy i wraz udał się na spotkanie Królewstwa obojga, w miejscu umówionem, tojest: w Ostrowiu (1). Tara zaszło pierwsze widzenie się i pierwsze zawarcie umowy, uczynił submissyą, otrzymał ojczyste posiadłości (2); po czem wszyscy udali się

----------------------------------------------------

(1) Ostrow, w powiecie Lidzkim, na zachód Lidy niedaleko Myta, za lewym brzegiem rzeki Dzitwy, niegdyś ogromna majętność skarbu litewskiego, gdzie były pałace obszerne, jak dotąd fundamenta i sklepy przekonywają, ogrod owocowy miał zawierać w sobie 9 morgów przestrzeni, pod ostatnie czasy należała do Tadeusza. Narbutta, Podkomorzego Lidzkiego. Dziś w zdrobnieniu przez exdywizye jest niewielkim folwarkiem, należącym do PP. Michałówskich.

(2) Tranzakcyi w Ostrowiu zawartej nieznamy z innych źródeł, prócz Łubieńskiego. Opera Poslhuma etc. Antwerp. 1643. Rozprawa de Jure Reg. Pol. ad Rusch. Mosch. ditiones. gdzie p. 184 przytacza, tytuł tej tranzakcyi pod datą Ostrovo die S. Dominici A. 1391, rok mylny. Mówi o poręce przez Annę, Xiężnę Witoldową, za męża Królowej Jadwidze wydanej, tamże tę mamy u Krumera spomnianą.

S. 492

do Wilna, gdzie znaleźli Skirgełłę i innych Xiążąt pokrewnych, którzy byli zgromadzeni z żonami, dziećmi i całemi rodzinami, słowem, ten zjazd nazwaćby można prawdziwem przymierzeni krwi Gedymina; tem rzadszem, świetniejszem i uroczystszem, że dawczyni poznania prawdziwego Boga Jego świętego kościoła, zacna Królowa Polska, w kwiecie wieku, pełna wdzięków, uprzejmości, słodyczy i rozumu, była tego familijnego sojuszu pośredniczką i duszą. Cała familia z uczuciem przyjęła Witolda, który, zamiast uniewinnienia się, po nim niewymaganego, złożył u podnóża tronu pięknej Królowej dyploma uroczyste i zaprzysiężone, oświadczające dobrowolnie, bez przymusu i widoków innych, prócz dobra ojczyzny i chwały Bożej, trwale, wieczne i nieodmienne posłuszeństwo, przyjaźń i posługę Królowej Rzeczypospolitej Polskiej, takoż bydź w przyjaźni, jedności i zgodzie z Xiążętami familijnymi, a szczególnie Wielkim Xiążęciem Skirgelłą. Podobne dyploma uniżoności wydała od siebie Wielka Xiężna Anna Witoldowa, pod osobną pieczęcią swoją ( 1 ). Wzajemnie Król, w imieniu swo-

----------------------------------------------------------------

(1) Kromer Index Ar. Cracov. dochował nam następne pamiątki z tej epoki: N- 414. Vladislaus Rex faletur se reconciliasse Skirgellum cum Vitoldo. N. 414. Annae Vitoldl Vxoris fidelitas Regi et Regno Polaniac. N. 415. Anna Vitoldi Vxor promiitit maritum servaturum, que

S. 493

jem, Rzeczypospolitej i Xiążąt pokrewnych, złożył na piśmie zaprzysiężone uznanie Witolda szczerym bratem, przyjacielem i Wielkim Xiążęciem Litewskim i Żmójdzkim, z prawami i obowiązkami tej dostojności przynależnemi, oraz stosownie do połączenia i przynależności tych krajów i dostojeństwa do Korony Polskiej. Złożone było trzecie dyploma, spoinie przez Króla i Witolda zatwierdzone i wydane Skirgełłowi, na dostojność Wielkiego Xiążęcia Ruskiego, do której przywiązana była władza drugiego stopnia, pod obowiązkiem uległości Królowi i stałego sojuszu z Litwą, nad całą Rusią Litewską, Xięztwami i ziemiami do niej przyliczającemi się, z temi prawami i prerogatywami, jakie mieli nad niemi wielcy Xiążęta Litewscy; nadto, Stare-Troki i Krzemieniec, będą wydział dziedziczny Skirgełlv stanowić. Po czem jeszcze niektóre familijne uposażenia, lub zamiany posiadłości załatwione, szcze-

-----------------------

ei convenerint, cum Hedvigi Regina, et praesertim guod ab ea et Regno non desciscet. N. 416. V itoldi cum Stargalo concordia et societas contra omnes, excepto Regno Poloniae. Item premittit guod ei ducatum Kijoviensem armis debet acquirere. Testatur etiam suo consensu et haeredidus ejus a Rege datum esse districtum et arcem Krzemieniec et districtum Stossek, propterea guod cum jussu Regis patrimonium suum in gratiam Vitoldi cessit. N. 417. Vitoldi post sapitum dissidium promissio, guod nunquam deseret Hedvigim Reginem et Regnum Poloniae. Omnes sub Anno 1392

S. 494

gólnie Xiążęciu Kijowskiemu Włodzimierzowi, w zamian za Kijów, postąpiony Skirgełłowi, wyznaczono udział i Xięztwo, Korybultowi Nowogródek oddano. Działo się to roku 1392, pod koniec miesiąca Lipca. Zakończył się ten prawdziwy tryumf cnoty i jedności bratniej, obrzędem religijnym w kościele Świętego Stanisława, gdzie bracia u stop ołtarza i w obecności Pasterza duchownego, podali sobie ręce, braterskiej zgody i gorliwości o szczęście narodu, zaprzysięgli umów dotrzymanie. Po czem Wilold, ze zwykłemi obrzędami, został podniesiony na stolec wielkoxiążęcy (1).

1408.

Wielki Mistrz Wallenrod, znajdował się w Memlu, dla załatwienia tamecznych interessów; gdy odebrał wiadomość o odpadnięciu Witolda, niezmiernie się zadziwił nad subtelnością, ułożenia zdrady; wpadł polem w gniew i począł wyrzucać nieostrożność i niedbalstwo przełożonym Zakonu; dąsał się mocno i posłał natychmiast rozkazy do Malborga i innych miejsc, aby brata Witoldowego Zygmunta, oraz ktobykolwiek z Litwinów pozostał jeszcze w kraju, okuto w kajdany i strzeżono najściślej. Doniósł Xiążętom Niemieckim i Królowej Duńskiej o ucieczce Witolda, opisując

---------------------------------

(1) Długosz, Miechowita, Stryjkowski, Hlebowicz i inni.

S. 495

z jakiem zdradziectwem Zakonu i wiary chrześciańskiej, postąpił ten Xiąże, przechodząc do pogan, niepomny, na przysięgi i honor. Namienił o przewrotności działali ze strony Króla Polskiego i zapowiedział, ze przez to samo wszelkie stosunki przyjaźni i pokoju z krajami, temu Monarsze podwładnemi za zerwane, niebyłe i nieistniejące uważa. Jednakże powiedzieć można, że on sam pierwszy do zerwania tych stosunkow dał powod wyraźny, przez ukończenie nabycia zastawą od Xiążęcia Opolskiego ziemi Dobrzyńskiej, jakoś przed odpadnieniem Witolda. Bo gdy ten krok uczynił; przesłane było od Senatorów duchownych i świeckich Królestwa Polskiego, pod dalą 8 Maja pismo, na imię Wielkiego Mistrza, przez które dowodzono mu, jak sprzecznie postępuje, z własnemi oświadczeniami i zabiegami o przyjaźń z Koroną Polską, które nie dawno czynił u Królowej Jadwigi; Senat chcąc się przekonać bliżej o sposobie myślenia Wielkiego Mistrza, posyła umyślnego posłańca i czyni zapytanie: czy pokoj z Zakonem uważać należy za zerwany? albo nie (1)? Zapewne odpowiedź była wykrętna, kiedy Senat Polski, poźniej nieco, tojest: pod bytność Królewstwa obojga w Litwie, znalazł się w obowiązku,

-------------------------------

(1) Data pisma: Petrcovie ipso die b. Stanislai Mart. a. d. 1392. W Tajn. Arch, Król. Szufl. 62. N. 5.

S. 496

wyraźniej przypomnieć Zakonowi jego postępowanie przewrotne względem Króla i Korony Polskiej, przez odezwę dyplomatyczną pod datą 9 Czerwca, w której między innemi to wyrażono: że zajęcie Złotoryi, Bobrownik i całej ziemi Dobrzyńskiej, pod władanie swoje, z wypędzeniem silą z Bobrownickiego zamku dowódzcy polskiego, uważa Senat za wyraźne zerwanie pokoju i wszelkich stosunkow przyjacielskich: gdyż chociażby te zamki i ziemie uważały się zastawnemi, przecież są własnością niealienowaną Korony Polskiej; kroki przeto nieprzyjacielskie, tak przez zawłaszczenie własności koronnej, jakoteż przez napad zbrojną ręką na zamek rzeczony, Senat zaskarża i protestuje przed wszystkiemi dworami panów chrześciańskich (1). Zakon odpowiedział dość w kawalerskim tonie, między innemi wyraził, przez organ swojego Mistrza, że Dobrzynia Polakom nie odda, od których go nie nabył; niech sobie się wiedzą z Xiążęciem Opolskim: gdyż ten zostawując" obowiązał się osłaniać nabywców od ustronnej pretensyi, czyjej bądź do lego kraju; w końcu, kiedyby Xiąże Opolski zezwolił na okupno, a summę zastawną kto odłożył, Zakonby się nie wzbra-

-----------------------

(1) Data protestacyi: Stoky ipso die Telicis et Aucti Martirium beator. (9 Czerwca 1392) w Tajn. Arch. Król. Szufl. 59. N. 9.

S. 497

niał zastawionej ziemi odstąpić. Te rzeczy, opisaliśmy pokrótce, jako dziejące się przed odpadnieniem Witolda i niby usprawiedliwiające działanie Króla w pojednaniu się z bratem, jeżeli pojednanie się dwóch braci, potrzebuje powodów do usprawiedliwienia się przed kim trzecim. Tymczasem po nastąpieniu wypadkow, przywiedzionych wyżej, chcąc Krzyżacy pokazać: jak mało im chodzi o przyjaźń z Królem Polskim, wysiali blizko następnej jesieni, wyprawę rabowniczą.

1409. R. 1392. Napad.

Pod jesień zaczęli się zbierać goście zagraniczni, między któremi widziano znajomego już z poprzedniej gościny, Henryka Hrabię Derby; on przybywszy z Anglikami swoimi do Gdańska, miał burdę jakąś ze szlachtą Pomeżańską i ludzie jego zabili szlachcica znakomitego. Wyzwany Hrabia na pojedynek, uniosł się co prędzej z ludem swoim na powrót do ojczyzny, nie mając ochoty zajrzeć w oczy walecznemu Prussakowi, on który podejmował tak odległą podróż i nakłady, dla przypatrzenia się rzezi, nad spokojnymi rolnikami Litwy popełnianej. Jednakże znalazły się dość jeszcze liczne i zacne rycerzów błędnych hufy, że Marszałek Engelhard Rabe, dołączy wszy swoje rycerstwo, był w stanie wyciągnąć w pole. Pod zamkiem Johannisburgiem Pru-

S. 498

skim, dawał stół honorowy dla znakomitych gości; po odbyciu tej rycerskiej festyny, wyprawa poszła na rozboje prosto do ziemi, od wielu wiekow chrześciaństwem szczycącej się, tojest: przez Kolno i Łomżę do Suraża, nad Narwią leżącej warowni, którą Jagełło był postąpił Xiążęciu Henrykowi Mazowieckiemu; Xiąże ten, ani myśląc o obronie, co prędzej z młodą małżonką swoją ratował się ucieczką (1), obawiając się słusznej zemsty Krzyżaków, umyślnie zapewne na niego czyhających, za sztuczne ich oszukanie. Zamek ten znajdował się w najmocniejszem położeniu, otoczony grzązkiemi bagnami; widać sucha jesień ułatwiała przystęp, i statki zbudowane na rzece; jakoż wzięto zamek z łatwością, zrabowano i zniszczono do szczętu. Po splądrowaniu okolicznych włości, ze zdobyczą kilkuset jeńców, wyprawa, z tryumfem powracająca, powitaną była w Prussach, nie poniosłszy żadnej szkody, jak powiedziano w kromkach (2).

1410. R. 1392. Rokosz Korybutta.

Pośród tych wypadkow Xiąże Korybutt odznaczył się rokoszem, nieszczęśliwie powziętym przeciw nowemu władzcy Litwy. Miał on. jakeśmy widzieli, we wła-

-------------------------

(1) Długosz: T. I. Lib. X. p.

(2) Voigt: B. V. S. 624. 625.

S. 499

daniu swojem Lidę i musiał się znajdować w stosunkach bardzo nieprzyjaźnych z Witoldem, od czasu wyprawy jego na to miasto z Krzyżakami (§ 1400). Teraz mieszkał w Nowogródku i domagał się przywrócenia sobie Lidy; co gdy mu odmówionem zostało, on zebrawszy kozaczyznę, przeszedł Niemen i ciągnął na zajęcie tego miasta obronną ręką. Wielki Xiąże, naprędce uwiadomiony, wystąpił przeciw rokoszanom; wojska się spotkały pod Dokudowem, dziś włość Radziwiłłowska, na południe Lidy. Po żwawej bitwie, oni z pola spędzeni zostali, a Korybutt umknął do Nowogródka; tam zaścigniony, bronić się takoż nie potrafił; został przeto zabrany z żoną, i całym dworem swoim w niewolę i odesłany do Polski Królowi. Xiąże ten. słynny niestałością charakteru, przeznaczony jeszcze od ojca do panowania nad obszernem, pięknem i handlownem Xięztwem Siewierskiem, oblanem rzekami spławnemi, szczególnie Dnieprem, żyżnem, bogatem, i mającem lud jeden z najstarożytniejszych Sławian, byłby możnym Mocarzem, osłoną ojczyzny Litewskiej od wschodu; lecz chwiejąc się ustawicznie w polityce swojej, odstręczając się od systematu jedności z ojczystym krajem, to znowu nie szczerze wiążąc się z Xiążętami przemagającej potęgi W Rossyi, postradał to bogate uposażenie, które się różnym drobnym Xiążętom dostało w podział Na-

S. 500

reszcie różnego powodzenia, to w Rossji to w Ojczyznie doznając, służył bratu Jagełłowi podczas jego nawrócenia się, dzierżał Lidę, a na ostatnim zjeździe familijnym, otrzymał Nowogródek, zapewne w zamian za tamto miasto (1).

1411. R. 1392. Poróżnienie się Witolda ze Skirgełłą.

Nie chciał i Włodzimierz, Xiąże Kijowski, wypełniać warunków na siebie włożonych i dobrowolnie przyjętych niedawno w Wilnie na zjezdzie familijnym, sprzeciwiał się Skirgełłowi, w końcu tyle zamieszania swojemi burdami narobił, biesiadując i zbierając bandy pijaków niespokojnych, że Wielki Xiąże Witold, sam był przymuszony udać się do Kijowa, jednać kłócących się braci, w ostatku prawie gwałtem zapamiętałego hulakę do miejsc mu przeznaczonych Żytomierza i Owrucza przeprowadzić (2). Lecz i Skirgełło, lubo wiekiem nierównie młodszy od Włodzimierza, nie wiele mu w ochocie do biesiad ustępował. Witold osobiście, installował w Kijowie Wielkiego Xiążęcia Rusi;

---------------

(1) Wiadomość o posiadaniu Nowogródka, przez Xiążęcia Korybutta, potwierdza zapis rozmaitych ziem i jezior, klasztorowi Ławryszewskiemu, napisany na mszale starym, ktory się dostał przed niedawnym czasem (1822) Xięciu A. Czartoryskiemu. Kopia w Bibliotece Szczorsowskiej.

(2) Latopisiec Daniłowicza: str, 46, Lecz miesza rzeczy poźniej się dziejące.

S. 501

tam, podczas jednej uczty, Skirgełlo do tyla się zapomniał, ze począł znieważającemi słowy publicznie sztrofować Witolda, chociaż ten ustąpił podpiłemu bratu, jednakże od tej pory zawzięła się niejedność między nimi, ztąd rozterki, niesprzyjające interessom państwa.

1412. R. 1392. Zburzenie Grodna.

Witold, znaiąc ważność spokojności na Rusi, z całą uwagą i cierpliwością, zajmował się pogodzeniem Włodzimierza ze Skirgełłą, znosił nawet obelgi, znając słabości tych Xiążąt. Tymczasem nieprzyjaciel umiał korzystać z wydalenia się jego do Rusi południowej, zburzył, jakeśmy widzieli, Suraż trochę pierwej, potem za nastaniem zimy, gdy wczesne pokazały się mrozy, mając właśnie nowych pielgrzymów tłuszcze, wyruszy! pod dowództwem nowo obranego Marszałka zakonnego, Wernera Tettingen i Wielkiego Kommandora, Wilhelma Helfenstein z Francuzami, Niderlandczykami i różnego narodu i powołania rycerstwem, na zdobycie Grodna, jako miasta najznakomitszego we własnych posiadłościach Witolda. Na nieszczęście, załoga liczna, bo z przeszło czterech tysięcy złożona; miała słabego dowódzcę; trzy dni tylko warownie się opierały, tak wiele znaczące i dotyła z przyrodzenia i sztuki obronne. Wzięte sztur-

S. 502

mem, znaczna część załogi wyciętą została mieczem pobożności, trzy tysiące poszło ludzi w niewole, spalone miasto, zburzone zamki, opustoszone przyległości. Ten cios tem boleśniejszy był dla Witolda, ze jakby z przyczyny własnych synów ojczyzny zadanym został, których niesforność, zatrzymująca go w oddaleniu, była przeszkodą do dania pomocy ważnemu stanowisku wojennemu (1).

1413. R. 1392. Śmierć W. Xsiężnej Julianny.

Zasmucona była w tymże czasie Li twa, zgonem Wielkiej Xiężnej Julianny Olgerdowej, matki Królewskiej. Ta pani, w ostatnich czasach przebywała na Rusi, chociaż miejsce jej pobytu nie jest wskazane w kronikach, ani naszych, ani ruskich; lecz za rzecz pewną przyjąć możemy, że nie w Wilnie mieszkała po swojem owdowieniu. Ona wystawiła klasztor dziewiczy, gdzieś na Białej Rusi i w nim przyjąwszy habit, sprawowała urząd przełożonej, podobno od roku 1387. Nie mam pewnych badań, lecz ma się znajdować w powiecie Bychowskim czy Mohilewskim, jedno miejsce, pamiętne pobytem Wielkiej Xiężnej-Olgerdowej, gdzie dotąd mniszki wschodniego obrządku mieszkają. Cokolwiek bądź, ona umarła zakonnicą, pod imieniem

----------------------

(1) Voigt: B. V. S 637. Podług niego te rzeczy potwierdzają, wymienione w § poprzednim.

S. 503

Marya, w roku 1392, pochowaną została w Kijowie; a ciało jej złożone w pieczarze, miedzy grobami błogosławionych (1). Już tem samem nie w Wilnie, jak mniemano (2). Podług zaś zwyczaju dawnego u Rusi grzebania, wraz po śmierci i na miejscu nieodległem ciał osób zmarłych, wnosićby należało, że albo w Kijowie, albo gdzieś w niedalekim klasztorze dziewiczym umarła. Ta matka znakomita Królów naszych, ile tylko dowiadujemy się w dziejach o jej biografii, słynęła cnotami domowemi, rozumem i pobożnością, czego ostatniego pomnikiem jest dotąd w Wilnie, klasztor XX. Bazylianów przy Cerkwi Świętej Trójcy (3)

-------------------------

(1) Karamzin: T. V. Nota 254. podług ruskich kronik.

(2) Kronika rękop. Lit. Bych. str. 65 nic więcej nie wyjaśnia, jak tylko, że śmierć W. Xiężnej Julianny, nastąpiła po pogodzeniu się Witolda z Królem. Rękopism X. Łodziaty, z któregośmy w Tomie pierwszym pisma niniejszego str. 231 - 232 korzystali, mówiąc o świątyni Bachusa Litewskiego w Wilnie byłej, mylnie kładzie imie Julianny zamiast Maryi, pierwszej żony Olgerda, fundatorki Cerkwi N . Maryi Panny, Piationka zwanej, za powodem Stryjkowskiego, który takoż Juliannę czyni Xiężniczką Witebską i pierwszą żoną Olgerda: str. 424. 425; ponieważ kroniki Ruskie, lepiej wiedzące te rzeczy, przeciwnie nas nauczają, jakeśmy na swoich miejscach widzieli. Trzeba więc w tej cerkiewce szukać grobowca, nie Julianny, lecz Maryi Olgerdowej. zmarłej przed rokiem 1349.

(3) Stebelski; Żywoty ŚŚ. Panień. T. II, str. 9.

S. 504

1414. R. 1393. Zawichrzenia przez Swidrygełłę.

Zeszła Wielka Xiężna, miała zabezpieczone dochody swoie, między innemi na Xięztwie Witebskiem (1), ona ze swojej ręki była puściła to Xięztwo synowi swojemu Swidrygełłowi; lecz po jej zgonie, ono wracało do skarbu wielko-xiążęcego i Król polecił zająć na rzecz własnych dochodow swoich, osadziwszy tam rządcą, Teodora Wiosnę. Swidrygełło, urażony o to odjęcie sobie Witebska, gdy nie mógł zjednać prośbą powrotu do władania swego, napadł zdradziecko na miasto, zabił Wiosnę i swego namiestnika osadził. Gdy wieść doszła o tem do Króla, polecił on Witoldowi, Xiążęcia, jako rokoszanina, ukarać, za wykroczenie przeciw prawu i władzy najwyższej. Wielcy Xiążęta Witold i Skirgełło, połączywszy swoje nadworne półki, poszli natychmiast przeciw wykraczającemu bratu. Nasamprzód przyszli do Drucka. Xiążęta ci, zapewne pomówieni o sprzyjanie Swidrygełłowi, oczyścili się z tego zarzutu, przyjmując wojsko ze znakami winnej uległości, zaopatrzyli w żywność i ludzi swoich dodali do pomocy. Następnie przyciągnęli pod Orszę. Orszanie, trzymający stronę

-----------------------

(1) To właśnie posiadanie Witebska, przez W. X. Juliannę, musiało zrodzić błąd w niektórych kronikarskich podaniach, że ją biorą za Xiężniczkę, Witebska i czynią pierwszą żoną Olgerda, którą rzeczywiście była Marya.

S. 505

Swidrygełły, zamknęli bramy miasta, bronili się przez dwa dni, na trzecim się poddali. Przyszła kolej na Witebsk. Swidrygełło zawarł się w zamku i postanowił bronić się do ostatka. Oblężenie zdawało się zagrażać wielkiemi pracami: przeto Wielcy Xiążęta, wezwali pomocy Jerzego Swiatosławicza, Xiążęcia Smoleńskiego, który gdy przyciągnął, Witebszczanie, ustraszeni potęgą oblegających i częstemi szturmami, usłyszawszy pogrożenie karą nieodzowną za opor w razie niepoddania się natychmiast, oddali miasto. Zaczem i Swidrygełło, zwątpiwszy o sobie, zmuszonym był wyjśdź z zamku i uderzyć czołem zwyciężcom (1). Nie mamy wprawdzie wiadomości, jak z nim postąpiono w tym razie, lecz ie pozostał przy Krewie, nadanem mu po Alexandrze Wigundzie, pierwej w posiadłość, rzecz wątpliwości nie podlega, podług źródła dopiero przywiedzionego (2). Uraza jednak w upokorzonym Xiążęciu, ożyła na nowo, gdy się ujrzał na zamku swoim, otoczony podchlebcami: przyszło mu do głowy, zawziąć srogą nienawiść przeciw Witoldowi, jakoby sprawcy tych nieszczęść i czyhającemu na krzywdę jego. Począł robić fakcye pomiędzy szlachtą, których zamiar

-------------------

(1) Kronika ręk. Lit. Bych. str. 63. 64.

(2) Nie wiadomo skąd wziął Karamzin, T. V. str. 176, że Swidrygełłę w pętach odesłano do Króla, rzecz mylna, bo i data mylna.

S. 506

do tyla bydź musiał występny, ze dowiedziawszy się o ich odkryciu przypadkowem, natychmiast uciekać musiał z kraju, z niektórymi spólnikami swoimi.

1415. R. 1393. Ucieczka Świdrygełły.

Na początku roku 1393, już Swidrygełło znajdował się na dworze Wielkiego Mistrza w Malborgu (1), w miejscu i w kuźnicy wszystkich intryg przeciw Polsce i Litwie. Przyjęcie gościnne, tytuł Wielkiego Xiążęcia Litewskiego, obietnice rozległe, pieniądze, wojsko, wszystko od razu przyrzeczono na usługi, byleby i Litwę i Polskę w niepokoju i wojnach pogrążyć, a przez to utworzyć Zakonowi zręczność do łowienia, jak mówi przysłowie, ryby w mętnej wodzie. Naturalnie, wysoki emigrant, musiał wygrywać wielką rolę poprzedników swoich protegowanych w Prussach, począwszy od Pelusa do Witolda; wystawiał swoje niezaprzeczone prawa do wielko-xiążęcej władzy; wyliczać potrafił stronnictwa swoje, rozgałęzione po całem państwie, mówił o skarbach, które w ukryciu zostały po zamkach jego. Krzyżacy, jak zwykle łatwowierni, bo chciwi, całą siłą jęli się środkow, jakieby okoliczności nastręczały, rozumie się, na swoję własną korzyść,

--------------------

(1) Voigt: B. V. S. 638.

S. 507

1416.

Latały potwarcze wieści i gadaniny o Królu Apostolskim Władysławie: gdyż złość, chciwość i hipokryzya, zawsze poczyna swoje snuć zdrady od potwarzy: powiadano po dworach Europejskich, Ie on tylko pozornie chrześciaństwo wyznaje; ze Witold wyraźnie apostazyował, odszczepił się, splugawił ręce swoje ofiarami bogom, których cześć, ołtarze, kapłani, wznowili się po całej Litwie i publicznie w stolicy Arcykapłan pali ofiary Perkunowi. Papież, mocno zdziwiony temi nowinami, poruczył legatowi swojemu, wysłanemu do krajów północnych, którego wyprawienie spowodowało nowe szkalowanie się Wielkiego Mistrza z Arcybiskupem Ryzkim, nasamprzód nawiedzić Wilno i obaczyć to gniazdo poganizmu podług jednych, siedlisko katolickiej wiary podług drugich. Jan Biskup Messyny, był tym legatem: zjechał on do Wilna w pierwszej ćwierci roku 1393, gdzie go Król Władysław, już oczekiwał. Przyjęty legat apostolski 7. uprzejmą gościnnością, udał się da kościoła Katedralnego; przed którym spotkany z wodą święconą od Biskupa, Kanoników i całego Duchowieństwa, widział ozdobną świątynię i liczny lud modlący się, oglądał kościoły, klasztor Franciszkanów, liczne cerkwie obrządku ruskiego; znajdował się na jednej publicznej processyi, której Król towarzyszył z wielką pobożnością, z ca-

S. 508

łym dworem, lud niezliczony upadał na twarz przed świętem godłem zbawienia, słowem: znalazł Wilno i Litwę do tyla chrześciańską, ile tylko życzyć można było. Udawszy się więc z Wilna do Pruss, wyrzucał Legat Krzyżakom na oczy fałsze, przez nich rozsiewane o pogaństwie Litwinów; nalegał usilnie, aby zawarli pokój z Królem i narodem chrześciańskim (1). Wtedy i Królowa odwiedziła Wilno: ona sama ustanowiła zgodę między Skirgełłą i Witoldem, którzy, jakeśmy namienili wyżej, mieli między sobą nieporozumienie. Warunki tej zgody były bardzo piękne: bo się zobowiązali oba Wielcy Xiążęta, w razie dalszych jakowych nieporozumień, zdać się zawsze na sąd polubowny Królowej, i wyrok jej za święty przyznawać (2). Jak spełzły układy i zjazdy o ustanowieniu pokoju z Królem, staraniem legata spowodowane, jak

---------------------

(1) W Tajn. Arch. Król. Foliant 7. p. 37. Legat pisze: - Dictus dominus noster cupieris et desiderans cristianitatis pacem et requiem et ad evitanda scandala, que evenire possent, vestram magnificentiam hortatur attente quatenus cum domino Wladislao Rege Polonie et aliis Litvanis noviter baptizatis, prout in partibus litwanie de mandato ipsius domini nostri ex vera informacione percepimus et oculis propriis vidimus plures erectas ecclesias nec non episcopum Wilnensem per ipsam civitatem Wilna processionaliter incedentem, quem sequebatur dominus Rex et aliorum Litwanorum baptizatorum maxima multitudo, pacem et concordiam faciatis, salvo semper statu et honore magnificentie et ordinis antedicti.

(2) Stryjkowski str. 463.

S. 509

Jagełło musiał opuścić Wrocławek (Neuleslau) zniecierpliwiony dwótygodniowem oczekiwaniem Krzyżaków, z czyjej przyczyny zerwany pokoj został, jak naostatek wojnę z Januszem, Xiążęciem Mazowieckim, Krzyżacy rozwinęli; o tem opowiadanie, uboczną jest rzeczą naszemu przedmiotowi; dzieje polskie, mają w tej mierze obszerne wiadomości.

1417. R. 1393. Urządzenia wewnętrzne.

Ale nie powinniśmy ominąć, rozporządzeń wewnętrznych w Wielkiem Xięztwie, które Król poczynił, niewątpliwie podczas tej bytności w Wilnie. Korybutt, niespokojny i tylekroć własnej Ojczyznie szkodliwy, widzieliśmy już, jak marnie utracił Xięztwo Siewierskie, a poźniej Lidę i Nowogródek, znajdował się w Polsce prawie już od roku, jak w więzieniu, dopiero powrócony do Siewierszczyzny, otrzymał tam znaczny udział z Nowogrodem Siewierskim, jednakie pod warunkiem, aby bojarowie tameczni, za niego się ręczyli dobrowolnie i przysięgę wierności wykonali. Poręcznicy ci nazywali się Dawid Russan, Bazyli Toroszaj, Grzegorz Nieświeski. Takoż Xiąże Symon Langwieniewicz utwierdzonym został na wodztwie, czyli xiązęcej władzy konstytucyjnej w Rzeczypospolitej Nowogrodu Wielkiego, jemu od narodu ofiarowanej. Między Witoldem i Skirgełłą podział krajami i od-

S. 510

rębność każdego władzy należycie oznaczono (1). Andrzej Wingolt, uwolniony z więzienia, na wdanie się Witolda, otrzymał prywatne dobra w północnej Litwie, dostateczne na przystojne utrzymanie się. Obaczymy go jeszcze na widowni publicznych działań; jest on przodkiem zacnych familii Połubińskich i Trubeckich (2).

1418. R. 1393. Urządzenia wewnętrzne.

Smierć przecięła pasmo dni Konrada Wallenroda wcale przedwcześnie dla niego, lecz w porę dla Zakonu i kraju, których ubożył nad miarę swoją rozrzutnością. O tem zdarzeniu niespodzianem popisano niedorzeczności, które P. Voigt, rozbierając krytycznie, zredukował do prawd historycznych. Wielki Mistrz jeździł do Chełmna, tam przyjmował posłańca gabinetowego Królowej Duńskiej Małgorzaty, przez którego ważne jakieś depesze odebrał. Powrócił do Malborga i raptownie dostał tak wielkiej gorączki wewnętrznej, ze na rany bozkie wołał przez całą noc o szklankę wody, lekarz nie kazał dawać ani kropli, wpadł w nieprzytomność, konwulsye, i ducha wyzionął. Musiał mieć manią, musiał bydź przytrzymywanym, ztąd porywał się, dąsał się; to

-------------------

(1) Kojałowicz: Lib. II. p. 14.

(2) Idem p. 37. On znowu się kłócił z bracią i zbiegi do Pskowa z synem Janem. Kronika Pskowska u Karamzina: T. V. Nota 182.

S. 511

rzeczy nic są nie naturalne; lecz ten lekarz, truciznik, raczejby nazwać go należało, który w gorączce napoju dawać choremu zabronił, jest zagadką historyczną. Umarł 25 Lipca i w tym dniu była burza niesłychana i nawałnica (1).

1419. R. 1393. Wymiana jeńców.

Przełożeni zakonni trzymali się w pokoju z Litwą i pomyśleli o losie swoich w niewoli zostających; że zaś więcej mieli zapewne u siebie jeńców; okup wniesiony, pożądaną był rzeczą dla kassy zakonnej, opróżnionej dobrze. Umówiono się traktować te rzeczy: w dniu 15 Sierpnia, odbył się zjazd na wyspie Dubissy, ze strony Litewskiej byli obydwa Wielcy Xiążęta Witold Litewski i Zmójdzki, Skirgełło Ruski (2), ze strony Zakonu był Werner Tettingen Marszałek w towarzystwie niektórych przełożonych. Jeńcy inni po lat ośm i dziesięć już nie widzieli ojczyzny swojej, inni w młodości postarzeli i posiwieli w więzieniach: bowiem barbarzyństwo i złość zawzięta, zapomina ó prawach ludzkości, jeńców wojennych zarówno ze zbrodniarzami ciężkiemi więza-

-------------------

(1) Voigt: E. V. S. 644. 720 - 728.

(5) Żeby te tytuły i rzecz nie zdawała się nowością domysłową, muszę przypomnieć moim czytelnikom, że w Tajn. Arch. Królew. z epoki, o której mowa i od r. 1392 i 1393, są pieczęcie Swidrygełły i Witolda, takowe tytuły mające w napisach, oraz wzmianka o tem w samych dyplomatach.

S. 512

mi obarcza. Jednakże z porównania ich listy obustronnej, pokazało się mimo nadziei Krzyżaków, że nic w pieniądzach prawie do wzięcia nie będą mieli. Dla tego długo targowali się i spierali, albowiem Król wyraźnie polecił, aby głowa za głowę zamieniono. I tak za czterech jeńców xiążęcego urodzenia (1), oddano tylko tyleż rycerzy krzyżackich; zresztą ani za jednego człowieka zapłata na ładną stronę nie przypadła. Ztąd przekonać się można o przesadzonej liczbie brańców, przy bitwach i napadach wymienionej u kronikarzów na krzyżacką, albo zmniejszone], na przeciwną stronę.

1420. R. 1393. Napad.

Za powrotem ze zjazdu, znalazł Marszałek w Prussach znakomitych gości zagranicznych; Hrabia Wirtemberski Eberhard V, przybył na czele znacznej liczby rycerzy i łudzi uzbrojonych. Trzeba było prowadzić ich niezwłócznie do ziemi pogańskiej. Wyprawa odbyła się z całą wystawnością: chorągiew zakonna wielka, chorągiew Świętego Jerzego, powiewały w szeregach świetnie ubranego rycerstwa. Iście było przez

--------------------

(1) To stwierdza prawdę w kronice rękop. Lit. Bych. (§ 1388) o pięciu xiążętach, wziętych w niewolę w bitwie pod Wissewalde r. 1390: albowiem wiemy, że Hleba Swiatosławicza, brała żony swojej, Witold przed odgadnieniem wydobył z Malborga (§ 1399).

S. 513

puszczę Graudeńską, nie bez wielkiego utrudzenia. Wityngi i straż nadgraniczna Insterburska, składali przodowy oddział. Napad niespodziany udał się na okolice włości Pomedie, posunął się nieprzyjaciel ku Rosieniom. Ogniem i mieczem burzono biedne osady rolnicze; w końcu, stępiwszy oręż na bezbronnych ofiarach, zagarnąwszy w niewolę sześćset jeńców, zrabowawszy ośmset koni, bydła rozmaitego liczbę niezbadaną, powrócili z tryumfem do kraju (1).

1422. R. 1393.Odwet.

Jednakże Zmójdzini pomyślili wraz o odwetowaniu: zebrali się cichaczem i uderzyli na bogate w składy towarow i handlowne miasto Memel, czyli Kłejpedę, jakoś przed 16 Października, zdobyli, splądrowali, w popioł obrócili; warownie zewnętrzne porujnowano. Sam zamek w wielkiem był niebezpieczeństwie i zaledwie mógł bydź obronionym. Z krzyżaków, jeden rycerz i sześćdziesiąt ludzi wojennych, polegli w boju, jeńców nabrano niemało, zdobycz nieocenioną uprowadzono (2).

1423. R. 1394. Napad.

Zebrali się w czasie zimowym nowi goście w Prussach; z Niemiec, Hrabia

-------------------------

(1) Voigt: B. VI. S. 2. 3. (2) Ibidem.

S. 514

Leiningen, z Anglii, Hrabia Bedford, z Francyi takoż znakomitego urodzenia rycerze. Marszałek wezwał wszystkie miasta i prowincye nad morzem położone, do stawienia ludzi zbrojnych, na ich udział przypadających. Albowiem, nadzwyczaj srogie mrozy, zapowiadały możność zwiedzenia stron najodleglejszych i najmniej dostępnych. Przedmiotem przeto napadu, była część wewnętrzna Litwy, a szczególnie ruskie jej kraje. Wyprawa wyszła w wigilią Święta Trzech Królow, przebrała się przez umarzłe topieliska nadnarwiańskie, ominęła Grodno i zbliżyła się do Nowogródka. Lecz miasto znaleziono spalone, przez samych mieszkańców, którzy wynieśli się do zamku (1), albo w odległe puszcze. Ztamtąd, pustosząc osady, jakie się nawinęły, zaszli wojownicy za przebyciem Niemna pod Lidę, gdzie takoż znaleźli mocny zamek, stojący śród pogorzelisk. Mieli zamiar posunąć się ku Solecznikom, a może i bliżej ku Wilnowi, lecz mrozy raptownie ustały, odcieplało i posłyszeli zapewne o wojsku Litewskiem, traktem

------------------------------

(1) W zbiorze moim podań i gadek krajowych, jest o zamku Nowogródzkim, pod którego górą bydź miały chody podziemne, czyli Tunel, do wycieczek i noszenia wody w czasie oblężenia. W jednym z zamków Litewskich, którego nazwanie już zapomniane, taki Tunel na sto stopni zniżał się do cysterny podziemnej, lejącej o sążeń głębiej od powierzchni Niemna, zkąd wodę brano w czasie oblężenia, ciągając końmi poruszaną machiną.

S. 515

z Wilna nadchodzącem, gdy i od Grodna zagrożeni byli od siły zbrojnej. Cokolwiek bądź, rzeczą jest niezaprzeczoną, że zpod Lidy Krzyżacy w tej porze przymuszeni byli przebierać się przez błota Dzitwiańskie, jak sądzimy podług opisania drogi odwrotu i znajomości geograficznej położeń, miejsc, na tej drodze wymienionych; są nawet przezemnie samego widziane ślady tej przeprawy, dotąd wyraźne, pod okolicą Noniszkami, na północ Lidy; podania miejscowe zapewniają, że to był most, przez jakiegoś już niepamiętnego nieprzyjaciela wystawiony, gdy był zmuszonym tedy przechodzić. Są-to grube kłody drzew, na sążni około trzech długie, usłane w linii prostej na grzązkiej bardzo nizinie, i na przestrzeni sążni kilkuset, niektóre drzewa lezą dotąd w całości jak skamieniałe i wskazują kierunek tego mostu, naściełanego na bagnie. Wiemy takoż o trwaniu lej wyprawy przez pięć tygodni: czas niezwykle długi na tę porę roku; musiały więc przeszkody zajśdź, opuszczone w kronikach, nawykłych niepomyślności zamilczać. Bardzo bydź mogło, ze Krzyżacy przynagleni puścić się tą drogą zpod Lidy, znalazłszy bagna źle umarzłe nad Dzitwą, chwycili się lego środka przeprawy, mając pod ręką lasu i ludzi podostatkiem. Za przebyciem tej rzeki, udali się ku Koniawie, przez miejsca, gdzie dopiero parafialne mieściny Raduń i Nacza, przybyli pod zameczek Dro-

S. 516

gezin u kronikarzów, dziś wieś Drućminy, który zdobyli, ztamtąd pod Merecz i tameczny zamek równemuż uległ losowi. Naostatek, znalazłszy Niemen już blizki puszczenia, przeprawili się na brzeg lewy i poszli śpiesznie do Pruss. Zdobycz miała się składać ze dwóch tysięcy dwiestu jeńców, tysiąc czterechset koni i mnóztwa bydła (1). Nic mówią wprawdzie kronikarze o bytności Swidrygełły na tej wyprawie; lecz podług wszelkiego prawdopodobieństwa, musiał się znajdować i był przewodnikiem: ponieważ tak śmiałe krążenie, tylko znajomości należytej kraju przypisać można. Zapewne ten Xiąże zamierzał Korybutta skarby zrabować, a potem pod Krewo zaprowadzić Krzyżaków, dla zabrania swoich pozostałości, może tam ukrytych.

1424. R. 1394. Wielka wyprawa.

Nie ubliżył bowiem swoich posług tego rodzaju Zakonowi i nadal. Krzy-żacy mieli już Wielkim Mistrzem znakomitego Konrada Jungingen, obranego w roku 1393, Listopada 30 (2). On, mając wielkie nadzieje na związki Swidrygełły w Litwie, powziął zamiar wyprawy obszernego znaczenia. Najął dwiestu wybornych łuczników z Burgundyi; ściągnąć potrafił gości wo-

--------------------

(1) Voigt: B. VI. S. 10 11.

(2) Voigt: B. VI. S. 4.

S. 517

jennych ze Szlązka. Austryi, Niemiec, Francyi; podług rachuby, Wilno już się liczyło za zdobyte. Zbiegły Xiąże otrzymał obietnice naipochlebniejsze. Przygotowanie czynnie i z pośpiechem robiono: wszyscy Kommandorowie, wszystkie miasta z całemi siłami wystąpiły; machiny, działa, potrzeby lądem i wodą szły na Niemen. W ostatnim tygodniu Lipca, roku 1394, stanął sam Wielki Mistrz na czele ogromnego wojska, w towarzystwie Swidrygełły i niemałej liczby emigrantów Litewskich (1). Z Królewca poszli do Łobawy, wsiedli na statki; przez Haff, Gilią wpłynęli do głównego koryta Niemna, chociaż nie bez trudności i szkody, ponieważ wielka burza zachwyciła statki na Haffie i część ich zatopiła naładowanych bronią wojska z Chrystburga. Kommandor zaś z Elbląga szedł z jazdą lądem, przez kraj Zapuszczański, zmierzając pod Kowno. Cała wyprawa 13 Sierpnia połączyła się w blizkości tego miasta. Znaleźli je opuszczone, zamek w ruinach; zaczęli przeto umacniać na prędce, sprowadzali drzewo i kamienie. Na dniu czwartym przyszła wiadomość, ze Witold na czele licznej bardzo jazdy, z Litwinów i Polaków złożonej, ciągnie ku temu miejscu. Poczęły się utarczki, jazda Wielkiego Xiążęcia pod

------------

(1) Długosz p. 139 mówi: quem (Boleslaum) Lithuanorum et Ruthenorum profugarum non speranda multitudo sequebatur.

S. 518

samym obozem nieprzyjacielskim harce zwodziła, zatoczone działa rzucały kułe na namioty Wielkiego Mistrza i Marszałka. Niemcy ze swojej strony odstrzeliwali się. Przyszło nawet do rozmówienia się między dowodzącymi; lecz bez skutku: gdyż Wielki Xiąże żadną miarą nie pozwalał na odbudowanie Kowna, które lak niebacznie zniszczył i jeszcze niebacznie) zapomniał o wznowieniu. Krzyżacy, stojąc na herodyszczu Kowieńskiem, znajdowali się w pozycyi bardzo mocnej, na tamtoczesną taktykę, aby Witold z piętnasto-tysiącznem wojskiem, potrafił ich spędzić; łucznicy Burgundscy zadziwiali swoją zręcznością i nieustraszonością; nadchodziły coraz nowe oddziały wojska z Pruss, nawet Krzyżacy Inflantscy pośpieszyli. Witold przeto, obawiając się bydź odciętym od Wilna, cofnął się. Zaczem ściągnąwszy całe wojsko na brzeg lewy Wilii, poszedł Wielki Mistrz ku rzece Strawie, przebywszy tę rzekę, znaczącą w tamtych wiekach ze swojej głębokości, prosto ciągnął w skupionych kolumnach pod Wilno. Tego momentu trzeba była czekać Wirelkiemu Xiążęciu i uderzyć na Kowno; przy czem, jeżeli nie zdobycie zamku, to zapewne flotę zapasową mógłby spalić, zbliżywszy się brzegiem Wilii, który nie był zajęty od nieprzyjaciela. On działał inaczej: Krzyżacy dowiedzieli się bowiem, przeszedłszy Strawę, od jakiegoś zdrajcy Litwina, że wszystkie prze-

S. 519

chody przez lasy, mocnemi zasiekami są zawarowane, miejsc wiele działami i ludźmi zbrojnymi osadzono, są liczne zasadzki i sam Wielki Xiąże obserwuje wojsko nieprzyjacielskie. Zapewniwszy się bliżej o tem przez podjazdy, w różne miejsca wysłane, nie mieli Krzyżacy innego środka, nad otworzenie sobie drogi w innym kierunku, tylko zbliżywszy się do lewego brzegu Wilii. Jednakże to przedsięwzięcie, sprzężone było z tysiącznemi trudnościami i niewygodą: musiano przez gęste lasy torować drogi, mosty stawiać, wyściełać groble, nie raz brakło żywności dla koni i ludzi, przy tem wszystkiem trzeba było ustawicznie walczyć z oddziałami wojska Litewskiego, tu. lub ówdzie przeszkody i napady robiącego. Naostatek, przebrała się armia Krzyżacka na równiejsze miejsce pod Poporciami. Tam przyszło do bitwy, w której wzięty został w niewolę Sudemund, szwagier Witolda i niegdyś towarzysz jego emigracyi, znajomy Niemcom z przewrotności przeciw nim dopełnionej. Wielki Mistrz złożył sąd ze swoich wyższego stopnia urzędników, z którego wyroku powieszonym został za nogi. Nazajutrz w nowej utarczce, wzięli w niewolę syna szwagra Witoldowego, zapewne ktoś z Xiążąt Smoleńskich. Tegoż dnia zbliżyli się pod Wilno, doznawszy nieźmiernie trudnego iścia: mnóztwo koni i pociągow utracili w błotach; bydło pędzono za wojskiem al-

S. 520

bo się zbłąkało, albo przez Litwinów zabranem było, w ludziach też niemała znalazła się strata (1).

1425. R. 1359. Oblężenie Wilna.

Dziabnie przeciw miastu zaczęło się od opasania części nie oblanej rzekami, i wystawienia działobitni przeciw zamkowi niższemu, czyli Krzywogrodowi. Jednakże liczna załoga i z dobornego żołnierza złożona, utrzymywała silny odpor na wszystkich punktach zagrożonych, przytem ustawiczne robiła wycieczki, ztąd codzień były zacięte walki, to pod ścianami warowni, to na górach przyległych, z których spędziwszy oblegających, zasiadał lud wybiegły z warowni, odebrawszy działa, albo psuł, albo niemi nanosił szkody rozmaitym stanowiskom nieprzyjacielskim (2). W ciągu tych walk i rzezi zewnątrz miasta, ustawicznie grzmiały działa na wałach i w działobitniach nieprzyjacielskich, które szczególnie przeciw zamkom wznoszono. Tymczasem ściągnęło się liczne wojsko z Litwinów,

--------------

(1) Długosz: p. 140. Wyraźniej cokolwiek o tych okolicznościach uwiadamia, Pruscy kronikarze, jakby umyślnie zacierają prawdę, lecz z porównali źródeł ona się wyświeca.

(2) Dziwić się należy, jak Pan Voigt, zkądinąd bardzo dokładnie opisujący to oblężenie, grać każe łucznikom Burgundzkim do ostatka znaczącą bardzo rolę. Ich było tylko dwieście, odznaczali się pod Kownem, działali ciągle w iściu pod Wilno, na samem początku oblężenia cuda duka-

S. 521

Polaków i Rusinów złożone, którem dowodząc Wielki Xiąże, szczególnie jazdę liczną mający, zajął cały tył oblegającym. Przyszło więc do tego, że nie tylko w ciągłej trwodze zostawali z obu stron, to jest: od miasta i z pola, ale żaden oddział nie mógł się wychylić z obozów na furażowanie, gdy i najsilniejsze komendy furażerów, albo nie powracały na powrót, albo ze stratą odpierane były. Sam nawet Marszałek z wyborową chorągwią swoją, wyciągnąwszy raz na oczyszczenie miejsc, został na głowę pobity i przymuszony do cofania się. Te okoliczności, poczęły ode dnia do dnia, coraz większem niebezpieczeństwem grozić wojsku nieprzyjacielskiemu; głód już się objawiał. Potrzeba było z oddziałem jazdy bardzo silnem wyciągnąć na zasłonienie furażerów: na ten koniec, Kommandorowie z Brandenburga, Balgi, Bartensteinu i Reinu ze swojemi hufami, wsparci chorągwiami Biskupów Warmińskiego i Samlandzkiego, poszli w kierunku południowym; zaszedłszy pod Rudomin o półtrzeci mili, żadnego żołnierza litewskiego nie postrzegli; lecz podjazdy ztamtąd rozesłane zawiadomiły, że Wielki Xiąże i Korybutt nie daleko stoją. Gdy Kommandorowie przekonali się, że tamci nie mają wiadomości o ich

-----------

zywali. Chyba to była falanga, z Achillesów bezrannych złożona!!!

S. 522

przytyciu, zostając na swojem stanowisku bez żadnego poruszenia i ostróżności, śpiesznie się udali w tę stronę, aby niespodzianem uderzeniem, zadać klęskę nieprzyjaciołom. Prędko przebiegli bor, lecz raptem ujrzeli się przedzielonymi od wojska litewskiego, przez dolinę bagnista, której środkiem rzeka płynęła (Rudomina). Stało ono we dwóch oddziałach, w liczbie daleko przewyższającej, zdawało się odpoczywać po niedawno odbytym przechodzie. Nieustraszeni tem bynajmniej, ani obojętnością wojska litewskiego, które jakby zdawało się ich nie widzieć, usiłowali zbliżyć się, obeszli tę nizinę, przebyli rzekę; zapewne pod samym Rudominem, poszli ku miejscu stanowiska Litwinów i uderzyli ze skrzydła na oddział mniejszy, pod sprawą Korybutta będących Rusinów. Ci, przełamani za pierwszem natarciem, pierzchnęli z placu. W tym razie nasunęła się mgła gęsta. Z jedną częścią jazdy krzyżackiej Hrabia Zollen, poszedł w pogoń za uciekającymi, a Kommandorowie, sprawiwszy swoich do szyku, na większy oddział uderzyli, będący pod dowództwem samego Witolda. Rozpoczęła się krwawa Litwa na szable i włócznie. Litwini mocno się trzymali, lecz dobrze prowadzony attak i ponawiany pojedyńczo nadciągającemi kolumnami, wprawił Witolda w mniemanie, że Wielki Mistrz ze znaczną siłą sam się musi w odwodne znajdować, podsyłający coraz

S. 523

oddziały jazdy. Sama mgła gęsta, przeszkadzając rozpoznaniu, potwierdzała ten wniosek, gdy w odległości snuć się zdawały jakby wojska odwodowe; do tego za jej pomocą mogły oddziały nieprzyjacielskie obejśdź ogołocony flank przez ucieczkę Rusinów i uderzyć z tyłu, kazał przeto zatrąbić na cofanie się. Krzyżacy nie przestawali nacierać i otrzymali niektóre korzyści; między innemi wzięli w niewolę Iwana, Xiążęcia Bełzkiego, sześć znaków wojennych i wielka chorągiew Wielkiego Xiążęcia wpadły w ich ręce, liczyli zabitych lub w niewolę wziętych Litwinów pięćset, swojej straty nie wymienili w dziejach. Tymczasem walka pod ścianami Wilna, trwała bezustannie prawie dzień i noc: gdyż nie raz śród ciemnej nocy wypadały wycieczki z miasta i nacierały na stanowiska oblegających. Tak właśnie, nocy jednej czterysta Litwinów podsunęło się pod sam oboz Wielkiego Mistrza, pozdejmowawszy przodowe straże w cichości i trafiwszy na stanowisko, co tylko przybyłego z bitwy pod Rudominem Kommandora z Brandenburga, Jana Streifen, kiedy on sam objeżdżał warty, zapewneby poległ, gdyby nie nadbiegli na wołanie jego ludzie z bliskiego stanowiska. Kiedy oblężenie już trwało dni ośm, Mistrz Inflantski, przyprowadził tak liczne wojsko, że linie oblegających, mogły bydź rozciągnione ponad Wilią z o-

S. 524

bu stron zamku, gdzie wystawiono dwa mosty, dla związku z brzegiem przeciwległym, zkąd żywność obficie dowożona bydź poczęła, oblężeńcom zaś przecięto związek z tym brzegiem i żeglugą na rzece. Wówczas nadzieja zdawała się bydź niezawodnej, wyłamania murow od strony rzeki: gdyż możność pozwoliła zatoczyć działa przeciw temu miejscu, otwierającemu wejście do zamku dolnego. Dzień i noc strzelano do murow, waliły się ściany, upadały baszty, roboty nowy ruch przybrały: budowano wieże przenośne, któreby ułatwiły spędzenie ludzi z blanków i wdarcie się na mury, robiono podkopy, przygotowywano szturmowe machiny. W tym czasie, przypadkowy ogień zajął się od jednego baraka i gwałtowny sprawił pożar w obozie Francuzów i Flandryjczyków, gdzie nie tylko zapasy żywności i furażu spłonęły, lecz i ludzie się popalili. Co tem czulszą stratę przyniosło, ze te rzeczy były zgromadzone z wielką trudnością i kosztem życia nie małej liczby ludzi okupione; tem bardziej, że już i za Wilią furażerowie równemu niebezpieczeństwu podlegali. Chociaż wyłomy już były w murach, przystęp jednakże do nich tamowały głębokie rowy, któremi woda płynęła (1). Chciano row osuszyć

--------

(1) W opisaniu opasania Wilna dawnego (obacz. § 1388) wymienionem, znalazłem, że na południe klasztoru Francisz-

S. 525

w części między Tatarską bramą i Wilejką, oblewającą tę stronę Krzywogrodu; na ten koniec, poczęto prowadzić przekop do Wilii, lecz robotnicy tak często byli napadami przez wycieczki znurzeni, że musiano zaniechać tego zamiaru. W ogólności, lud broniący miasta i zamków, bardzo bydź. musiał liczny i na odważnych dowódzcach mu nie schodziło, gdyż dziwnym i rzadkim przykładem w sztuce bronienia i dobywania miast warownych, oblężeni pokonali oblegających pod ścianami miasta, nie jedną stanowczą wycieczką, jak to bywa niekiedy, ale w przeciągu dni dwódziestu i wielu nocy passując się, nie dając żadnych korzyści nad warowniami swojemi, jakie się sztuką lub fortelem otrzymują; mimo samego Konrada Jungingen obecności, walecznych rycerzy, doświadczonych dowodzców, znajomością sztuki zaleconych wojowników, z najoświeceńszych. stron Europy przybyłych. Przyszło w końcu do tego, że oblegający, zliczywszy straty swoje w ludziach, koniach i potrzebach wojennych, rozważywszy środki broniących miasto, postrzegli, że

------------------------------

kanów, było jeziorko, z którego płynął ruczaj (Winkra zapewne) rowem przepaścistym do Wilejki mimo Trockiej i Wilejskiej bram, a zaś kopany gtęboki rów od tego jeziorka mimo Star. Rudnickiej i Krewskiej bram mający wodę w sobie (?) ciągnął się aż do Bakszty. Drugą Baksztę, czyli bramę nad Wilejką znajduję tam, gdzie dziś tył dziedzińca gmachu pracowni chemicznej od strony Łotoczka.

S. 526

dalsze przedłużenie oblężenia, może spowodować zgubę całego wojska. Wielki Mistrz kazał więc poprzestać wszelkich robot oblężniczych, ograniczył się tylko na obserwacyi, odesławszy na powrót wojsko Inflantskie bardzo juk osłabione. Tymczasem Swidrygełło nakłonił jednego z przybocznych sług swoich, rodem Rusina, aby udawszy ucieczkę dostał się do miasta i danemi sobie pieniędzmi podkupił zdrajców, za pomocą których, mógłby wzniecić pożar w mieście. On trafił do mnichów Ruskich, Czerńcami zwanych, i z nimi wszedł w zmowę wykonania zdrady, jaka w roku 1390 poddała zamek dolny Witoldowi. Jednakże jeden z nich, doniósł dowódźcy miejskiemu o tej zmowie; spiskowi, natychmiast uwięzieni, wyznali prawdę i życiem przypłacili przestępny zamach. To gdy się nie powiodło, trzeba było myśleć o odwrócie; kilkakrotne już było rozmówienie się z Wielkim Xiążęciem Witoldem, który zawsze obserwował oboz nieprzyjacielski, to się zbliżając, to odstępując nieco; lecz na tych schadzkach nic nie postanowiono. Dopiero Konrad zgodził się na ostateczną umowę następnej treści: wojsko krzyżackie odciągnie od Wilna w pokoju, przez Troki, gdzie nie naruszy zamku Xiążęcego; Wielki Xiąże nie będzie robił w tym odwrócie szkody i napastowania. Tak więc, blisko cztery tygodnie czasu, mnóztwo koni, zasobow i potrzeb wojennych, oraz,

S. 527

jak rozumieć można, trzecią część ludzi utraciwszy i nic nie dokazawszy, prócz opustoszeli przedmieść i okolic, jakie po ostatniem wypaleniu w roku 1391 odbudować się mogły, odszedł zawstydzony Konrad Jungingen z gośćmi swoimi (1).

1426. R. 1394. Odwrót zpod Wilna.

Krzyżacy z całym obozem odstąpili od Wilna, jakoś na początku Października, ciągnęli spokojnie przez Troki, przebyli rzekę Strawę; gdy przypadkowie ujęły jakiś Litwin uwiadomił, że Wielki Xiąże pozacinać kazał wszystkie przejścia, na niektórych miejscach wzniesiono szańce i wszystkie punkta przechodu, są ludem zbrojnym osadzone, sam zaś zbliża się a tyłu i gdy Krzyżacy zaczną mocą przechod sobie torować, będą ze wszystkich stron oskoczeni i do jednego wycięci. Naturalnie, taka nowina zrobiła wielkie wrażenie: wysłane natychmiast dotarczki, przyniosły pewność, że opowiadania jeńca są prawdziwe; lud ze Zmójdzi, w znacznej massie przybyły, zasiadł wszystkie przechody leśne. Nie było więc ani chwili do stracenia czasu, należało szańce zdobydź z pośpiechem, uprzątnąć zasieki, nim Wielki Xiąże nie nadciągnie. Wysłany żołnierz pieszy i doborni łuczni-

-----------------------

(1) Długosz: p. 140. Voigt: B. VI. S. 26 - 30 i źródła u niego wskazane.

S. 528

cy, znaleźli zapory tak mocne, jakich jeszcze nigdy Krzyżacy w podobnem zdarzeniu nie napotykali. Jednakże pierwsze nieudanie się, mocniej zrozpaczyło żołnierzy, podśpieszyli odważni rycerze i z mieczem w ręku, pośród rzezi okropnej, przełamali zawady, po trupach swoich, zabiwszy dwieście pięćdziesiąt Litwinów, przedarli się przez zasieki, uprzątnęli przejście i całe wojsko przebyło to fatalne miejsce. Przybywszy do Kowna, znaleźli tam statki swoje, które ciężary, chorych i ranionych zabrały; wojsko prawym brzegiem Niemna ciągnąc powoli, czyniło od czasu do czasu wycieczki do Żmójdzi, dla pomszczenia się za zdradliwa zasadzkę. Pod Jurborkiem przeszło rzekę i do Pruss niezwłócznie pociągnęło, gdzie przybyło więcej, jak po dwómiesięcznej niebytności, bez żadnej, ani dla Zakonu, ani dla jego sprzymierzeńca Swidrygełły, korzyści. Oblężenie Wilna musieli opuścić, po znacznej stracie, Kowno nie przyszło wzmocnić dotyla, żeby lam załogę swoję mogli zostawić. Korzyści w łupach żadnej nie liczyli. Naostatek, zaledwo nie przyszło wszystkim głowy położyć, za prawym brzegiem Strawy, coby niezawodnie nastąpiło, gdyby Wielki Xiąże Witold, pośpieszył natrzeć z tyłu w przyzwoitej porze. Krzyżacy, tę okoliczność opisując, nie krzyczą nawet na zdradę wyraźnie; zapewne w zawartej pod Wilnem umowie pomieszczony był jakiś wy-

S. 529

krętny warunek, jak dorozumiewał się wypada; zapewne Wielki Xiąże, zobowiązał się nie robić przeszkody w ciągnieniu przez pewny przedział kraju, którego Krzyżacy nie poznali, a on się tylko rozciągał do rzeki, którą ci brali za Wilią, gdy tymczasem była to Strawa. Takim sposobem przez niewyrozumienie geograficznych podziałow kraju, utworzyła się dwuwykładność, usprawiedliwić mogąca czynność Żmójdzinów. Może oni nawet mimo Wielkiego Xięcia rozkazów, zasieki porobili, który się i nie mieszał wyraźnie do tego; chociaż ciągnął wprawdzie za wojskiem nieprzyjacielskiem, lecz nie nacierał. Chybaby wtenczas przyszło z nim do walki, gdyby Krzyżacy, zasieków nie przełamawszy, cofnęli się ku Trokom. Słowem rzeczy były czy z umysłu, czy z przypadku, niebezpiecznie nakierowane dla Krzyżaków.

1427. R. 1394. 1395. Pokój z Krzyżakami.

Następnej zimy, chociaż nie brakło w Prussach na gościach zagranicznych, przecież Krzyżacy nie śmieli wysyłać wypraw do Litwy; zapewne się oglądali mocno na stosunki, które Król Polski poczynił sobie za granicą. Zawarł przymierze zaczepne i odporne z Cesarzem Wacławem, wskutek czego, nastąpił rozkaz tego Monarchy do Wielkiego Mistrza, aby szanował pokoj, od Stolicy Apostolskiej nakazany, z państwami Króla Polskiego. Król zbliżył

S. 530

się z Węgrami, słyszano o zawarciu przymierza z magnatami tego królestwa, mocą którego do rozkazow Króla Polskiego oddano znaczne wojsko. Nawet mniemanie było w Zakonie, że Polacy są w stosunkach z Turkami tajemnych. Nie tylko te środki obrony, przeciw Krzyżaków były zewnątrz przedsięwzięte, ale i polskie rycerstwo wszelkiemi sposobami zachęcał Król. Mówią dzieje, że skarby poprzedników swoich Królów i wielkich Xiążąt, rozrzucał szczodrą ręką, dobra ziemne rozdawał, jedynie, aby rycerzy zachęcić do walki z Niemcami (1). Do tego kłótnie z duchowieństwem Inflantskiem, pozostałe po burzliwym Wallenrodzie, a szczególnie z Biskupem Dorpackim, który wchodził w związki z Witoldem, zajmowały Wielkiego Mistrza, nie nadto do wypraw awanturniczych skłonnego. Nawet zima niestała na końcu roku l394 i w początku następnego, zatrzymywała gości nieczynnymi. Te wszystkie w końcu powody sprawiły, że przez półtora roku prawie nie było zatargow z Litwą (2).

1428. R. 1394. Rzeczy Ruskie.

Podczas wojny z Krzyżakami, strzegł granic litewskich, od strony Rusi, Xią-

----------------------------

(1) Długosz: T. I. Lib. X. p. 141.

(2) Voigt: B. VI. S. 37 - 50. Co Hlebowicz w Żywocie Witolda mówi, za powodem Stryjkowskiego str. 39. 40, o napadach na Litwę w tej porze, to wcale nie na swojem miejscu, podług autentycznych wiadomości krzyżackich.

S. 531

ze Mścisławski Symon Langweniewicz. Mający niejakieś zajście, w tej samej porze z Wielkim Xiążęciem Ruskim; Bazylim Dymitrowiczem, w którem był zwyciężcą. Pojmał w bitwie jakiegoś Xiążęcia Radysława, którego do Wielkiego Xiążęcia Witolda odesłał, ten go trzymał w niewoli przez trzy lata, po czem za okup dwóch tysięcy rubli (1) uwolnił. Po tym wypadku Xiąże Łangweniewicz, w imieniu Wielkiego Xiążęcia Litewskiego, zawarł przymierze pokoju z Wielkim Xiążęciem Bazylim, i na znak przyjaźni, pojął w zamężcie siostrę jego Maryą: akt weselny odbył się Czerwca 14 v. s. roku 1394 w Moskwie (2).

1429. R. 1394. Xiążęta hołdujący rokoszują.

Zawsze niespokojny Dymitr Korybutt, w tej samej epoce nie chciał ulegać Wielkiemu Xiążęciu, okazując niechęć wnoszenia należnej daniny do skarbu państwa: wiemy zaś, że Xięztwo Siewierskie było mu wydzielonem (§ 1417), mieszkał w tamecznym No-

-------------------------

(1) Tysiąc dwieście grzywien czystego srebra.

(2) Latopisiec Daniłowicza: str. 210. Takoż przywodzi w tem miejscu rzeczy związek z naszemi mające: "Chodzili Nowogrodzianie z Xiążęciem Romanem, ten Roman był 7. rodu Xiążąt Litewskich (Patrycy Narymundowicz?) i Xiążęciem Konstantynem (Białozierskim) na oblężenie Pskowa, pod którym stali cały tydzień. W Pskowie rządził podówczas (1394) Xiąże Andrzej Olgerdowicz i syn jego Iwan. Pod czas jednej wycieczki poległ Xiąże Iwan Kokorski i

S. 532

wogrodzie (1). Za jego przykładem, poszli i inni Xiążęta hołdujący: Włodzimierz Wołyński. Fedor Koryatowicz Podolski, Hleb Swiatosławicz Smoleński: opowiemy o poskromieniu każdego po szczególe.

1430. R. 1394. Poskromienie Korybutta.

pod koniec roku 1394, ciągnął Wiel ki Xiąże do ziemi Siewierskiej z licznem wojskiem, naprzeciw rokoszującego Korybutta. Ten Xiąże, wspierany przez Xiążęcia Twerskiego, wystąpił z wojskiem w pole, zeszli się pod Niedochodowem (2), gdzie po uporczywej bitwie, Korybutt umknął z placu. Ścigany zblizka, nie mógł się obronić w Nowogrodzie. Musiał przesiać nawet na nowem rozporządzeniu, względem wydziału, swojego: wziął na Wołyniu Brasławiec, Winnicę, Sokolec i Krzemieniec, nie już jako xięztwo udzielne, ale jak prywatną posiadłość. Poręczniej jego, musieli ucierpieć, lub się usprawiedliwili,

----------------------------------

Bazyli Fedorowicz, oraz innych nie mało rycerzy. Po czem Nowogrodzianie odeszli, nie zawarłszy ani pokoju, ani Pskowa nie wziąwszy. - Xiąże Mścisławski nazywać się właściwiej powinien, Symon Symonowicz Langweniewicz. Obaczyć genealogiczne postrzeżenia Dodatek przedostatni.

(1) Stryjkowski: str. 465. On miesza posiadanie Nowogródka z posiadaniem Nowogrodu Siewierskiego i z Długoszem wpada w plątaniny wielkie.

(2) Niedochodow, leży w Kałuzkiej Gubernii, nad prawym brzegiem rzeki Tszczy. Nasi kronikarze mieszają tę bitwę w jedno z byłą pod Dokudowem (§ 1410).

S. 533

o czem nie wiemy. Zdaje się, że to rozporządzenie nawet nie zaraz nastąpiło: gdyż Korybutt z rodziną swoją czas niejaki, zaprowadzony będąc do Wilna, przebawił w politycznej niewoli (1); poczem, za wdaniem się teścia swojego, Xiążęcia Razańskiego, Olega, pogodził się i przeniosł się na Wołyń (2).

1431. R. 1395 Poskromienie Xiążęcia Włodzimierza.

Z Siewierszczyzny, którego kraiu rządy powierzył Xiażęciu Sansuszkowi (3), udał się Wielki Xiąże, na początku roku 1395, do Kijowa, tam się połączył ze Skirgełły wojskiem i poszli oba na poskromienie Włodzimierza, którego miasta Żytomierz i Owrucz zajął Witold, a zaś Kaniew. Zwinigrod i Czerkassy Skirgełło. Włodzimierz uzbroił się, gotował się do wydania bitwy; lecz nie przyszło do tego, ponieważ Król Władysław, uwiadomiony o zajściach bratnich, przysłał posłów swoich, dla załatwienia rzeczy, bez krwi rozlewu. Xiąże Włodzimierz zjechał do Kijowa, w końcu po długiem traktowaniu, zgodził sie przyjąć zamianę za Xięztwo swoje na Wołyniu, którem rządzić nie umiał spokojnie, posiadłość prywatną Kopyś z obszernemi wło-

---------------------------

(1) Stryjkowski: str. 465. 466. mimo plątaniny dat i wypadkow, świadczy o tem.

(2) Ibidem.

(3) Kojatowicz: P. II. p. 51.

S. 534

ściami, sięgającemi po źródło Niemna i rzekę Prypeć. Układy te, zatwierdzone przez Króla, przyszły w jesieni tegoż roku do skutku (1). Wołyń pozostał częścią przy Litwie i pod rządami Skirgełły, częścią przy Koronie Polskiej.

1432. R. 1395. Poskromienie Xiążęcia Fedora.

Po zajęciu Wołyńskich zamków Xiążęcia Włodzimierza, poszły wojska Litewskie na Podole, przeciw tamecznemu Xiążęciu Fedorowi Koryatowiczowi. On zawarł się nasamprzód w Brasławiu, mieście rezydencyi swojej; lecz, widząc niepodobieństwo wytrzymania oblężenia, umknął do Kamieńca. Pobrane zostały grody lego xięztwa: Brasław, Smotrycz, Czerwonygrod, Bakota i Skała, lecz ostatni, nie bez silnego oporu: gdyż Stryjkowski słyszał o tem jeszcze podanie w roku 1575, widział szańce Witoldowemi zwane i mogiły liczne pod tem miastem. Ściśniony oblężeniem Xiąże Fedor w Kamieńcu, bronił się z razu zaufany w warowność miejsca i pomoc Wołochów, których ściągnął w tej potrzebie; lecz zaszło nieporozumienie między Wołoszą i Podolonami, przez co zamek ci, poddali Wielkiemu Xiążęciu. Fedor wzię-

----------------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. str. 64. Latopisiec Daniłowicza: str. 46. Stryjkowski: str. 467. 468. Oba te ostatnie źródła mylne są w datach.

S. 535

ty w niewolę, musiał jechać do Wilna; Namiestnik jego Nostis, wygnanym został z kraju; Podole, obrócone w prowincyą Litewską, było rządzone przez Namiestnika wielko-xiążęcego (1). Jednakże potrzeba było traktować o Podole z Polakami, mającymi swoje dawniejsze prawa do tej ziemi; które oni odnowić tem bardziej mieli za potrzebę, gdy Witold oznajmił Senatowi, że ten kraj przyłącza do Litwy, nie tylko jako świeżo na hołdowniku swoim rokoszującym zdobyty, ale jako podbicie pradziada swojego Gedymina. Król przeto musiał przyłożyć wszelkich usilności, do pogodzenia interessu Korony swojej, z interesem Litwy. Stanęło wreście na tem, ze Polacy, zapłaciwszy czterdzieści tysięcy złotych (dzisiejszych sześćset tysięcy) (2) za koszta wojenne, otrzymają Podole; że zaś nie miał skarb tej summy, Kasztelan Krakowski, Spytek z Melsztyna, zaliczył i wziął od Korony zastawą, cały kraj z zamkami, do niego przynależącemi (3).

1433. R. 1395. Ucieczka Taktamysza do Litwy.

Kiedy się tak pomyślnie rzeczy dają załatwiać na Rusi, przybył do Litwy Mocarz Tatarski, wzywający pomocy i

-----------------------------------------------

(1) Latopisiec Daniłowicza: str. 52. Stryjkowski str. 469.

(2) Według tablicy porównań. Czacki: O prawach T. I, str. 178.

(3) Kojałowicz; P. II. p. 50.

S. 536

opieki Wielkiego Xiążęcia: był to Taktamysa. Żebyśmy wyraźniej skreślili obraz stosunkow Litwy z Tatarami, musimy z ich historyi, mało zkądinąd wiadomej w swych szczegółach, przytoczyć nam potrzebne wiadomości. Taktamysz, potomek w szóstym stopniu Czyngis-Hana, człowiek dumny, chciwy władzy i przewrotny w polityce, z xiążęcia udzielnego nad jakimś ułusem, chciał zostać Hanem najwyższym Hordy Kipczackiej, czyli Złotej, utworzonej przez Batego; przewodniczącej przeto nad innymi pomniejszymi carzykami, i całem zawojowaniem w Rossyi Jej stolicą było miasto, czyli staie koczowisko zwane Seraj (1). W tej porze, gdy Taktamysz powziął swój zamiar, panował Urus, jego krewny. Jednakże, mimo zasiłkow z Litwy, przez Wielkiego Xiążęcia Olgerda przysłanych (§ 1256) nie udała się ta wyprawa. Taktamysz, uciekł do Samarkandy (2), gdzie panował sławny Tamerlan, potrafiwszy od niego pomoc otrzymać, pokonał Urusa, zabił i stał się władaczem Kipczackiej hordy. Niebawnie jednak duma nieszczęśliwa Taktamysza, wplątała go w wojnę z Tamerlanem, zajętym podbojami w Indyi, któ-

-------------------------------------

(1) Szeri-Saraj, co znaczy złoty pałac, leżało nad Wołgą Z prawego brzegu pod 48 45. szerokości półncnej. Siestrzencewicz. Hist. de la Chers. Taurique. p. 341.

(2) Samatkanda, czyli Samerkent. leżało nad lewym korytem Wołgi, trochę dalej na północ od Seraju.

S. 537

rego posiadłości nadwołżańskie począł burzyć. Ten wojownik, zaledwie się o tem dowiedział, gniewny na niewdzięczność, przebył stepy, dziś Kirgiskiemi zwane, zszedł go nad brzegami Uralu i powziąwszy wiadomośc, że ten go chce wyzuć z władzy nad państwami, jakoby należącemi do potomków Czyngis-Hana, stoczył tak stanowczą bitwę, że Taktamysz zaledwo z życiem się uratował w głębi pustyni, zajął Seraj, osiadł na tronie. Batego, w końcu przestając na chwale zwyciężcy Złotej Hordy, dał się przeprosić, powrócił tron zwyciężonemu i sam udał się do ulubionej Samarkandy swojej. Ktoż był ten Tamerlan? - syn wcale nieznaczącego Xiążęcia Tatarów, Czahatajskimi zwanych, nic więcej niemający, prócz wybornego wychowania, nadzwyczajnych przymiotow umysłu i szczęścia jeszcze nadzwyczajniejszego. On w roku 1352 był koczowniczym tułaczem w Azyi północnej, prócz konia i starego wielbłąda, nie miał żadnej innej prawie własności; a w roku 1360 widział się samowładnym panem dwudziestu sześciu królestw, we trzech częściach świata: Azya od morza Arabskiego i odnogi Perskiej, do Donu i głębokiej Syberyi; Krym i stepy przy ujściu Dniepru i Donu, w Europie; Egipt z całem państwem potężnego Faracza, ulegały pod jego prawami. Ten. człowiek nadzwyczajny, umiał bydź umiarkowanym, kiedy wydarłszy Taktamyszowi niewdzię-

S. 538

cznemu berło Batego, powrócił je; ale Taktamysz nie umiał szanować tych względow wielkości: znowu począł wichrzyć, rabował północne prowincye Iranu. Tamerlan wówczas napisał do niego: - "W Imie Wszechmocnego Boga zapytuję cię, z jakim zamiarem, ty Hanie Kipczacki, próżną dumą rządzony, występujesz z granic swoich, chyba zapomniałeś na ostatnią wojnę, gdy ręka moja w proch obrociła twoję potęgę, siły, bogactwa i kraje. - Niewdzięczny, czy pamiętasz, ile łask niegdyś odkażałem tobie? - Masz jeszcze czas- do poprawy: chcesz pokoju? czy wojny? Wybieraj - Dla mnie wszystko jedno. Lecz pamiętaj, że same przepaście morza, nie ukryią nieprzyjaciela przed zemstą naszą." Taktamysz, rzucił się do oręża, wówczas została stoczoną mordercza bitwa między Tatarami, w okolicach dzisiejszego Ekalerynodaru. Chwiało się zwycięztwo, Han Kipczacki mógłby je na swoję stronę przeciągnąć, gdyby więcej miał przymiotow wodza; on rzucił się do ucieczki. Tamerlan oddał Haństwo synowi Urusa, zwanemu Kojryczak-Aglen, młodemu Xiążęciu rzadkiej urody i piękności twarzy. Tymczasem ten władca nowy, miał zręczność poznać córkę Taktamysza, dziewicę nadzwyczajnej między Tatarkami piękności, pokochał i otrzymał od Tamerlana pozwolenie pojęcia ją za żonę. Ona jednakże nie chciała oddać swą rękę Kojryczakowi, tylko pod Warun-

S. 539

kiem, aby jej ojciec miał przywrócone sobie panowanie nad Hordą. Miłość pokonała i praw o dziedzictwa po ojcu i chęć panowania. Kojryczak udał się do Samarkundy, padł do nóg Tamerlana, wyprosił pozwolenie oddania tronu Kipczackiego Taktamyszowi. Lecz ten, zaledwie wziął w ręce swoje ster rządu, odważył się na nowy rokosz przeciw Tamerlanowi, porobił skryte zmowy z Tatarami i podniosł oręż otwarcie. Kojryczak przeniosł honor nad miłość i pozostał wierny swemu dobroczyńcy, do którego się udał nie biorąc żadnego uczestnictwa w wojnie. Ona była zarówno jak poprzednie dla Taktamysza niepomyślną; utracił wojsko i państwo; zaledwie ukryć się przed Tatarami Tamerlana zdołał, w górach Krymu i twierdzy Czufut Kale, niepodobnej do zdobycia. Kojryczak błagał znowu dobroczyńcę swojego za teściem; lecz za całą nagrodę cnoty i wierności swojej, otrzymał tylko pozwolenie udania się do żony. Tymczasem Tamerlan w roku 1395 obrócił swoje przedsięwzięcia na Rossyą, jako władacz tronu Batego, chcąc tam ustalić krzepkość władzy dawniejszej. Latały między Tatarami wieści różne o tej wyprawie: mówiono, że Wielki Xiąże Bazyli, wznowił klęskę, na polu Kulikowem przez ojca zadaną. Taktamysz, wierząc temu, zebrał swoich stronników i poszedł przecinać odwrót Tamerlanowi, w nadziei łatwego pokonania niedobit-

S. 540

ków. W twierdzy Krymskiej, położonej na przepaścistej opoce, dziś zwanej Czufut-Kale, nie daleko Bakczyseraju (1), powierzonej zaufanemu dowódzcy, zostawił skarby i córkę. We dwa dni po wyciągnieniu Taktamysza przybył Kojryczak, niewiedzący nic o teścia nowej wyprawie. Xiężniczka, ucieszona posiadaniem swojego męża, którego z równym zapałem kochała, z jakim była kochana, chciała aby on objął dowództwo warowni. Lecz Tatar, któremu Taktamysz powierzył tę powinność, nie chciał ją zdać na ręce Kojryczaka. Załoga była, podzieloną na stronnictwa, wzięcie się do broni wszelkie podobieństwo przewidywać kazało. W tedy znalazł się jakiś Ulema, chcący pogodzić strony: on wmówił i jednej i drugiej, że przeciwna chce zaniechać uporczywości, przełożył spólną ucztę w celu niby pogodzenia się. Jednakże sprzyjając Xiężniczce, namówił jej stronników, aby w czasie biesiady, za danym znakiem przez niego, okrzyknęli jej męża najwyższym dowódzcą w twierdzy. Skoro przedniejsi oficerowie zgromadzili się i uczta się rozpoczęła; znak umówiony został wydanym: dowódzca, zdziwiony okrzykami na korzyść Kojryczaka wydawanemi, poznał, ze został zdradzonym, począł wołać na zdradę; przeszył puginałem Ulema, dającego znaki; cała sala napełniła się

----------------------------------------------

(1) Bakczy Seraj znaczy pałac Batego. Tę górę zamieszkują dziś Karaimowie.

S. 541

ludźmi walczącymi: krzyki ranionych rozlegają się, zamieszane wzrasta, Xiąże Kojryczak zostaje ranionym. Żona jego w tej chwili wbiega do sali, na widok krwi męża, wydaje straszne jęki, porywa go w swoje objęcie, chcąc zasłonić od razow; lecz padają oboje martwi, porażeni fatalnemi kindżałami, tak, jak się trzymali w objęciu. Ten widok wszystkich w odrętwienie wprawia, ucichła wrzawa, dowódzca zniknął. Taktamysz sam na tę scenę nadbiega. Jego żałość była nie do opisania: uwiecznił ją pomnikiem, w którym złożył zwłoki obojga kochanków, i który dziś jest w Czufut-Kale podziwieniem dla podróżnych, jako wzór sztuki w tym rodzaju budownictwa. Ten Han, oszukany wieściami, dowiedział się, że Tamerlan nie szedł w głąb Rossyi, ale wrócił się i Azow rabuje; musiał przeto co tchu powracać do swojej warowni Krymskiej. Jednakże Tamerlan poszedł z pośpiechem do Azyi: gdyż go tam sprawy wielkiej wagi powoływały. Niespokojny Taktamysz, wystąpił znowu na scenę i zajął Seraj. Tymczasem Tymur-Kulłuk, czy Temir Kutłaj, wnuk Tamerlana, chciał korzystać z upadku Taktamysza i podczas tych samych zatrudnień, dziada swojego w Rossyi, zapewne podobnemi, jak tamten, uwiedziony wieściami, zamyślał Seraj opanować; lecz Edyga, stryj jego odradził mu to niebaczne przedsięwzięcie, polecając raczej zajęcie Krymu; w skutek cze-

S. 542

go Tymur-Kutłuk, ogłoszony był Carem Krymskim. Kiedy zaś Seraj zajętym został przez Taktamysza, tamten znalazł się upoważnionym wyzuć go z tego zawładania zawojowań. dziada swojego i przy pomocy Edygi, pokonał Taktamysza, który z żonami i z dwóma synami swoimi uciekł do Kijowa, skąd Skirgełło odesłał go do Litwy (1).

1434. R. 1395. Poskromienie Xiążęcia Hleba.

Lecz ieszcze pokoi wewnętrzny w Wielkiem Xięztwie Litewskiem nie byt ustalony należycie. Xiąże Smoleński Hleb, pozostał w rokoszu. Żeby te rzeczy należycie wyrozumieć, przypomnieć sobie musimy, że Xięztwo Smoleńskie, odłączywszy się od ogółu Rossyi, unikło napadow tatarskich, przyjmując nad sobą przeważną opiekę Wielkich Xiążąt Litewskich. Gedymin i Olgerd ratowali nie raz od zgubnej klęski to Xięztwo, które się ściśle i szczerze trzymało Litwy i było wyłączone od nieszczęść, uciskających potężną Rossyą przez Tatarów, jedynie z winy jej Xiążąt, niesfornych między sobą i po większej części najzepsutszych obyczajow. W ostatnich czasach, Światosław Xiąże Smoleński, wy-

-------------------------------------------------------

(1) Histoire de Timur-Bec T. I. p. 202. T. III. p. 10. 259. Karamzin: T. V. str. 134 - 147 Siestrzencewicz: Hist. de la Chers. Tauriqu. p. 344 - 346. Caslelnau: Essai sur Hist. anc. et moderno de la nouvelle Russie T. III. p. 177. Podania Krymskie.

S. 543

dał swą córkę Annę za Witolda, Kiejstutowego syna, był gorliwym przyjacielem Litwy: ale w czasie zamieszek i odmian w tem państwie, chwycił się strony Andrzeja Wingolda, podniosł rokosz, zawzięcie i okrótnie prześladował poddanych wielko-xiążęcych, w końcu śmierć znalazł pod Mścisławem. Xiąże Witold jednakie przez przywiązanie do szwagrów, synów Światosława, starszemu Jerzemu oddał Smoleńsk, a młodszego Hleba zalecił Królowi. Kiedy tamten emigrował do Krzyżaków, Xiąże Hleb przy siostrze się swojej znajdował i był w Prusiech zakładnikiem, lecz znowu powrocił rychło do Litwy, umknąwszy z więzienia i służył w wojsku Skirgełły, albowiem w bitwie pod Wissewalde, wzięty był w niewolę przez Krzyżaków. Przez Witolda wyręczony, powrocił znowu do Litwy; następnie z bratem starszym Jerzym zostawał w Smoleńsku, jakoś po wyprawie Witebskiej przeciw Swidrygełłowi, w której dopomagał, porobił szkody koło Orszy, zajął jakby za koszta wojenne kilka włości wielkoxiążecych i oddał bojarom swoim; uraziwszy przez to Witolda, podjął rokosz i zostawał w nieposłuszeństwie. Toż samo i Hleb wypłacił się niewdzięcznością szwagrowi swojemu, trzymając stronę brata. Zwlekał te rzeczy Wielki Xiąże, zapewne przez wzgląd na żonę swoję Annę, którą mocno kochał i był jej wiele obowiązany wdzięczności. Poskramiał

S. 544

bliższych pokrewnych sobie Xiążąt rokoszujących, zawsze w nadziei, ie len przykład nauczy Hleba i Jerzego i do posłuszeństwa skłoni, wysyłał poselstwo ostrzegające, na które żadnej odpowiedzi nie otrzymał. Nie łatwe było zkądinąd poskromienie tego rokoszu, raz że Smoleńsk był jedną z najmocniejszych warowni naddnieprowskich, drugi raz że bojarowie i lud tameczny przychylni byli całą duszą do sprawy nieposłuszeństwa; naostatek Xiążęta ci mieli stosunki z Rossyjskiemi Xiążętami, nawet sam Wielki Xiąże Bazyli, czekał okazyi, któraby, przyprowadziwszy ich do ostateczności z Wielkim Xiążęciem Litewskim, skłoniła do hołdownictwa jemu samemu. Znając to dobrze Witold, musiał się jąć środkow, któreby temu bez wielkiego krwi rozlewu koniec położyły. Ogłosił w państwie swojem, że czyni wielką wyprawę na Tatarów i Tymur Kutłuka, przyjmując na siebie obronę interessu Taktamysza. Zebrawszy wojsko i w towarzystwie tego Hana wyszedł w pole, droga przypadała mimo Smoleńska, nikt z Xiążąt Ruskich nie myślał sprzeciwić się temu: owszem wszyscy przyklaskiwali wielkiemu przedsięwzięciu, modlili się do Boga o powodzenie- Wojsko, przyszedłszy pod Smoleńsk, stanęło pod jego murami obozem, niby dla wytchnienia. Xiąże Hleb, odpowiadając powszechnemu życzeniu swego ludu, składał przez posłów życzenia szczę-

S. 545

ścia swojemu szwagrowi, zapewniony o chęciach dobrych, przybył i sam do obozu litewskiego. Przyjęły przez Wielkiego Xięcia łaskawie i udarowany w nagrodę udzielonych wojsku zasiłków żywnością, posłyszał te słowa: "Słyszałem, powiedział Witold, że jesteście z bratem i bojarami niektórymi w niezgodzie; jabym sobie życzył spokojność między wami przywrócić; sprowadźcie do mnie wszystkich, uczynię pomiarkowanie." Jakoż niebawnie, Xiąże Hleb przybył z całą radą bojarów swoich i przedniejszymi mieszkańcami miasta; oni przynieśli zwykłe upominki przyjacielskie; lecz Wielki Xiąże nie tego pragnął; kazał wszystkich z ich Xiążęciem zatrzymać pod strażą, miasto zajął i osadził ludem swoim Xiąże Jerzy w tych okolicznościach potrafił zemknąć do Razania. Pomiarkowanie zaś takie uczynił: Ponieważ Xięztwo Smoleńskie, oddawna będąc hołdowniczem Litwie, potrzebuje silniejszej opieki przeciw jarzmu Tatarów i im podwładnych Xiążąt Rossyjskich, niżeli ją dać może Xiąże Hleb, w niezgodzie z bratem i bojarami niektórymi zostający, niesforny i nieposłuszny Wielkiemu Xiążęciu Litewskiemu; ponieważ sama Litwa potrzebuje mocniejszej osłony granic swoich w tej stronie, przeto Xięztwo Smoleńskie, dla własnego dobra i dobra ogółu państwa, stanowić odtąd będzie prowincyą litewską, rządzoną przez dwóch

S. 546

namiestników. Tymi naznaczają się na ten raz Jamont i Bazyli Borejkowicz, znakomici panowie litewscy. Xiąże Hleb dostanie miasto Połonnę z obszernemi włościami przyległemi. Bojarom darowano przebaczenie, pod warunkiem zaprzysiężenia wierności i poddaństwa Wielkiemu Xiążęciu Litewskiemu. Co się tyczę Xiążęcia Jerzego, brata Hleba, niespokojnego wichrzyciela, tak przeciw ojczystemu Xięztwu, jako też Litwie, protegowanego przez Olega Xiążęcia Razańskiego, przeciwko temu rokoszaninowi i jego protektorowi, wystąpił natychmiast Xiąże Symon Langweniewicz z wojskiem litewskiem i Smoleńszczannmi, powojował kraje między Oką i Donem położone i łupy do Litwy uprowadził. Wyprawa ta odbyła się w zimie poczynającej się w roku 1395, pamiętnej swoją nadzwyczajną ostrością. Pogodził się wkońcu i Xiąże Jerzy z Wielkim Xiążęciem, który mu dał posiadłość obszerną, z miastem Rosławlem (1). Tym sposobem Witold, objąwszy rządy Wielkiego Xięztwa Litewskiego, przywrócił jedność władzy w całem państwie, poskromiwszy rokoszujących Xiążąt, od innych wziąwszy dyplo-

--------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. str. 65. Latopisiec Daniłowicza: str. 48. Stryjkowski: str. 474. Daje Jerzemu Zasław Wołyński, wypruwadzając jeszcze od niego dóm Xiążąt Zasławskich. Rzecz catkowicie mylna: gdyż na Zasłaniu dziedziczyli potomkowie Jawnuta Olgerdowicza.

S. 547

mała zaprzysiężone ścisłej uległości, jakie pozostało w pamięci dziejów, wydane przez Borysa Alexandrowicza Xiążęcia Twerskiego (1), który w wyprawach przeciw otwartym rokoszanom służył ze swojem wojskiem (2).

1435. R. 1396. Smierć Skirgełły.

Do rozpostrzenienia tej władzy nad, całem państwem, dopomogła śmierć Skirgełły w tej właśnie porze przy darzona, powiadano przez otrucie. Okoliczność tego przypadku była taka: W Kijowie znajdował się namiestnikiem Metropolity i mieszkał w pałacu metropolitalnym u S. Zofii, niejakiś mnich, zowiący się Tomasz Izufow, podług innych, był on i Archimandryta klasztoru Pieczarskiego. Dnia 4 Stycznia (3), gdy Wielki Xiąże Skirgełło wyjeżdżał na łowy za Dniepr, był zaproszonym przez tego mnicha do pałacu metropolitalnego na śniadanie. Po tej uczcie, zaledwie przybył Skirgełło do Miłosławicz, wraz mocno zachorował, przywieziony słaby do Kijowa, dnia siódmego życie

--------------------

(1) Hlebowicz: Żywot Witolda str. 45 - 48. Umieszcza W całem brzmieniu to dyploma.

(2) Latopisiec Daniłowicza: str. 48 powiada, źe w tym roku (1395 i 1396) była zima nadzwyczajnie mroźna.

(3) Latopisiec Daniłowicza: str. 47 powiada, że ta uczta U Xiędza Tomasza była na kanon kanona kreszczenia, co znaczy dniem przed wigilią trzech Królów, tojest: 4 Stycznia,

S. 548

zakończył. Kronika nasza nie obwinia wyraźnie tego mnicha o otrucie, tylko dodaje: "Mówią niektórzy, jakoby ten Tomasz podał zióła zatrute w napoju Xiążęciu." I w rzeczy samej, śmierć na dniu siódmym bardzo bydź mogła skutkiem gwałtownej gorączki, przez nadmierne używanie mocnych napojów nabytej; zkądinąd mnich nie miał żadnego interessu w tem przedsięwzięciu, przeciw Panu, szczerze lubionemu od ludu i duchowieństwa, którego przywiązania widziano dowód w serdecznej żałości po nim. Xięża odśpiewali nad ciałem jego modły pogrzebne, zanieśli trumnę na głowach swoich i pogrzebli w pieczarach, przy grobie Świętego Theodozyusza (1).

ROZDZIAŁ IV. WITOLD, WIELKI XIĄŻE LITEWSKI, ZMÓJDZKI I RUSKI.

1436. Potęga Litwy na Rusi.

Uwiadomienie o śmierci Skirgełły. doszło Witolda jeszcze będącego pod Smoleńskiem. Należało natychmiast zatrudnić się u-

-----------

(1) Kronika rękop. Lit. Bych. str. 64. 65. Poczerpnąw-

S. 549

rządzeniem państwa, po nim pozostałego; przyłączył je do Litwy na dawnej osnowie i wysłał z władzą namiestniczą, na rządzenie Xiążęcia Jana Alginiundowicza Olszańskiego, przyjaciela i towarzysza przygód swoich Co tem wyraźniej potrzebnem było, gdy chciał uporządkować Wielki Xiąże obszerną część Rossyi starożytnej, spojonej węzłami sojuszu ścisłego z Litwą. Ziemia starożytnych Wiatyczów, dzielnego pokolenia Sławian, którzy, nie ulegając długo Warragom, ani znając u siebie zaburzeń, miotających Sławianami północnymi, zostawali w niepodległości władzy Xiążąt, z pokolenia Rurika pochodzących. Wiatyczy, byli rolniczym ludem i bardzo łagodnych obyczajow,

---------------

szy to miejsce z Latopisca Daniłowicza, tę rzecz objaśnia, w niej na końcu powiedziano: "Semoho dnia umer. I poneśli jeho na hołowach świaszczennicy pojusicze peśni obchodnyja so swiczami s horoda s Kijewa ho światoj Bohorodicy Peczerskoj i położeń byst dobryj a czudnyj Kniaź Skirgajło podle hrobu swiatoho Fteodosia Peczerskoho." Lecz opuszczono w kronice, ze Skirgełło był: nareczenyj wo światom Kreszczeniu Joan, znaczy to, że ten Xiąże miał w wyznaniu ruskiem takie imię, którego się i trzymał pod koniec dni swoich. Rok śmierci Skirgełły, znosząc wypadki poprzednie i następne, przypada 1396. Karamziu: T. V. str. 136. Długosz: T. I. Lib. X. p. 142, przeciwnie twierdzi: że Skirgełło tyrańsko się obchodził z bojarami ruskiemi i dla tego mnich go otruł trucizną, w pierścieniu zamkniętą, mając, którą do puhara umiał przelać Dodaje, że ten Xiąże zamyślał podróż do Rzymu odprawić: gdyż z ruskiego wyznani., przeszedł na łacińskie, za powodem brata swego Jagełły.

S. 550

ale się zawzięcie bronić umieli od napaści zewnętrznych: tego ślad w dziejach litewskich pozostał. Oni nawet, podczas jarzma Tatarów, na Ruś zadnieprzańską narzuconego przygarnęli się do Litwy; włość po włości, miasto po miastu przechodziły pod opiekę Wielkich Xiążąt Litewskich (1), sami Xiążęta tych krajow znajdowali większą wygodę w hołdownictwie łagodnej władzy tamtych, niżeli w zostawaniu pod uciskiem barbarzyńców Zawolżańskich, którym chcący zasłużyć się na względy Xiąże, musiał bydź narzędziem ich tyranii nad własną ojczyzną: gdyż każdy patent Hana, nabyły złotem i upodleniem, stanowił nowego ciemięzcę ludów chrześciańskich. Po cóż wyrzucać ludom i Xiążętom Wiatyczańskim i Siewierskim, że się brzydzili zwierzchnictwem dzikich wyrzutków Północnej Azyi! Pocóż się dziwie, że ziemia Wiatyczów, teraźniejsza gubernia Orłówska, z częścią Kałużskiej i Tulskiej, Kursk, Połock, Witebsk, Wielkie Łuki, Rżew, Smoleńsk, Karaczew, Msczeńsk, Bielow, ziemie od brzegów Oki, Suły do Dniepru, Czarnego Morza, Dniestru, Bugu i Niemna środkowego z ochotą przyjmowały prawa mocarzów Litwy! Oni byli dla tych krajów wybawcami zpod ciężkiej niewoli Tatarów, szafarzami uszczęśliwienia i spokoj-

----------------

(1) Obaczyć Dodatek XII, szczególnie sam koniec.

S. 551

ności, pod łagodnemi prawami, tolerancya cywilną i religijną. Jedne z tych krajów miały swoich dawnej krwi Xiążąt i hołdowały tylko Litwie, albo w ścisłem sprzymierzeniu zostawały, drugiemi rządzili Xiążęta, ze krwi litewskich władzców, z władzą hołdowniczą, inne były dziedzictwem Wielkich Xiążąt Litewskich (1). Witold chciał w tych wszystkich krajach zjednać powagę władzy najwyższej, powierzonej sobie od Króla brata i narodu litewskiego, powagę upadłą znacznie za czasów bezrządu i zamieszek wewnętrznych, od śmierci Olgerda przydarzonych, i w krótkim czasie dokazał tego. Lecz dla trwalszej spokojności, potrzebne były stosunki przyjacielskie z Wielkim. Xiążęciem Rossyjskim.

1437. R. 1399. Odwiedziny.

I temu zaradził Wielki Xiąże Witold, przybył do Smoleńska, gdzie przyjmował odwiedziny zięcia Bazylego Dymitrowicza i córki małżonki jego, lubo nie nadto szczere z widoków politycznych, lecz przychylne i uprzejme ze związków pokrewieństwa. Po wzajemnem darami obesłaniu się, zawarli umowy względem rozgraniczenia miejsc niektórych i zatwierdzenia w o-

--------------

(1) Udowodnienie tych posiadłości obszernych, zrobił Hlebowicz: Żywot Witolda str. 55. 54. cf. Karamzin: T. V: str. 138. 139.

S. 552

góle bezpieczeństwa granic; nawet osłony państw swoich od obcej napaści i niedopuszczenia podejmowania rokoszu Xiążętom podwładnym. Razem z Bazylim, przybył z Moskwy i Metropolita Cypryan, który Wielkiemu Xiążęciu przekładał interessa kościelne na Rusi, pod jego prawami zostającej. Witold ze wszelką dobrocią przyjął te przełożenia, uznał za powszechnego całej Rusi pasterza, z władzą nad duchowieństwem państw swoich i zapraszał do Stolicy Metropolitalnej, Kijowa; jakoż Cypryan nie omieszkał tam przybydź, urządzał hierarchią, bawiąc przez ośmnaście miesięcy. Wielcy Xiążęta oba przepędzili święta Zmartwychwstania Pańskiego w Smoleńsku, znajdowali się na uroczystych Liturgiach, odprawowanych przez Metropolitę i przy wyświęceniu Biskupa Smoleńskiego Nazona (1). Skutkiem umów wtem mieście zawartych, Witold ściągnąć kazał, jak się domyślają dziejopisowie, wojska litewskie z Xięz-

--------------

(1) Kronika ręk. Lit. Bych. str. 67, w materyi podarkow mówi: "i ucztył (Bazyli) Welikoho Kniazia welikimi dary cepmi, pojasy zołotymi, sobolami, kamkami, (drogie materye) wsudy złatymi i Bachmaty (rosłe konie). Kniaź Weliki ziatia swojeho Welikoho Kniazia także ucztył i odarył rozlicznymi dary, saźonymi porły (suknie haftowane złotem i perłami) i dorohimi aksamity, mnohocennymi hamkami i hynszty (korale) w zołotych sedlcach (siodła) i innymi mnohimi reczami." Latopisiec Daniłowicza str. 49. 209. Karamzin: T. V. str. 138. 139. Nuta 166.

S. 553

twa Razańskiego i przyobiecał Olrga w pokoju zostawić. Lecz ten Xiąże, zaledwie się dowiedział o powrocie Wielkich Xiążąt do stolic swoich, wpadł zbrojnie w granice litewskie i począł oblegać Lubusk, zamek w blizkości Kaługi położony. Natychmiast Wielki Xiąże Bazyli, posłał powiedzieć Olegowi, że zbyt nierozsądnie postąpił, i kiedy nie wróci do swego Xięztwa, będzie miał do czynienia z nim i Wielkim Xiążęciem litewskim; on odszedł od Lubuska. Lecz Witold, czynnie się zajmując bezpieczeństwem swoich krajów, już był w Xieztwie Razańskiem, zdobył Razań 1-go Października (1), dotyla przycisnął Olega, że musiał w puszczy szukać schronienia i Litwini dość narabowali się w jego Xięztwie. Powracając Wielki Xiąże z tej wyprawy, która zapewne nie była tak krwawą, jak ją ruscy dzieiopisowie wystawują, gdyż opór był bardzo niedołężny, zajechał do Kołomny, gdzie się zjechali z Wielkim Xiążęciem Bazylim; tam dni kilka wesoło przepędziwszy pospołu, powrócił do Wilna. Jednym ze, skutków tego widzenia się, było spólne poselstwo do Nowogrodzianów, zapraszające ich do wejścia z sobą w bliższe stosunki przyjaźni, a zerwanie związków z Niemcami Inflantskimi, oraz nieudzielanie protekcyi Xiążętom rokoszującym,

--------------

(1) Karamzin: T. V. Nota 167.

S. 554

a mianowicie Bazylemu Iwanowiezowi Smoleńskiemu (1) i Patrycemu synowi Narymuuda. Było to wymagać rzeczy prawie niepodobnej, od tych republikanów handlarzów, oni od lat czterech już w tak ścisłych związkach byli z Niemcami zamorskiemi, przez pośrednictwo Inflantczyków, tak dogodne z handlu z nimi ciągnęli korzyści, tak się w końcu zaprzyjaźnili, że trzebaby nadzwyczajnego wypadku, ażeby te stosunki wygody zobopólnej, mogły się zerwać dobrowolnie. Wypędzać zaś Xiążąt, raz przyjętych pod opiekę, nie zgadzało się ze słusznością republikańską. Nowogród, był oświeconem miastem, więcej nad inne w Sławiańszczyźnie północnej, raz że pomroka barbarzyństwa tatarskiego nań nie wpływała, drugi raz dla związków z europejskiemi narodami; oni tolerowali u siebie wyznania obce, pozwalali budować kościoły kupcom przebywającym u nich, które istniały od kilku wiekow, gdy Jan Bazylewicz Groźny w XVI wieku kazał je zniszczyć, po wywróceniu pomyślności własnego miasta. Bazyli Dymitrowicz i Witold, byli Monarchami, lubiącymi absolutność, lecz znali korzyść własną i ludów swoich umieli szacować dobro, dla tego nie obrazili się, gdy Nowogrodzianie przy-

-------------

(1) Kto był ten Bazyli Iwanowicz, powiedzieć nie umiem. Widać jakiś krewny Jerzego i Hleba Światusławiczów.

S. 555

jąwszy ich posłów z uczciwością, dali odpowiedź: "Czego chcą od nas Wielcy Xiążęta? alboż im niewiadomo, ze mamy pokój z Wielkim Xiążęciem Witoldem, z Wielkim Xiązęciem Bazylim i z Nieincami? Niechże raczą nam pozwolić pozostać w tym stanic, w jakimby każdy poczciwy człowiek pozostawać sobie życzył (1)

1438. R. 1396. Tatarzy porażeni.

Jakoś wkrótce potem, powodowany Wielki Xiąże Witold chęcią ujęcia się za krzywdy Taklarnysza i ukarania Tatarów za wycieczki na Podole, czynione dość często w tej epoce, wysłał wojsko swoje, pod dowództwem jakiegoś magnata litewskiego, zwanego u Kromera Olgerdem (2), któremu i Han zbiegły towarzyszył. Stanąwszy oni nad Donem, w miejscu, czy też na stepach, Dzikie-Pola zwanych, napadli na trzech Carzyków tatarskich, rządzących małemi hordami Krymską, Kirkielską i Monkopską zwanemi: braci pomiędzy sobą (5), których

--------------

(1) Latopisiec Daniłowicza: str. 216. Kronika Nowogrodzka: u Karamzina T. V. Nota 172, mówi o przymierzu Nowogrodu z Witoldem zawarłem roku 1393. Karamzin: T. V. str. 140. 141. Nota 169.

(2) Stryjkowski: str. 475, czyni go tylko panem litewskim. Kromer; Lib. XVI. p. 203, Xiążęciem mianuje.

(3) Stryjkowski: 1. c. Kirkiel, Serkal, Białowieża starożytne miasto nad Donem. Horda Krymska małego wtedy była znaczenia.

S. 556

stanowczo pokonali, nawet sami ci dowódzcy polegli w bitwie. Zabrano nie mało Tatarów w niewolę, których Taktamysz uprowadził z sobą, utworzywszy dwór liczny z Murzow i ułanów, oraz milicyą z ludzi tatarskich, powrócił do Litwy, gdzie mu Wielki Xiąże dał Lidę z przyległościami na tymczasowe przebywanie (1). To rozgromienie i związki z Taktamyszem, uczyniły wrażenie na całym narodzie Talarów, przypomniały im zwycięztwa Ryngolda, Mendogi i Gedymina, co wstrzymało na czas niejaki zapędy, zawziętość i chęć zdobyczy, w krajach podległych Wielkiemu Xiążęciu Litewskiemu.

1439. R. 1396. Napad krzyżacki.

Kiedy zwrócimy uwagę w stronę Pruss, postrzeżemy, że rok 1396 zaczął się od stosunków nieprzyjaźnych, między Litwą i Zakonem Krzyżackim. Czy to już Wielki Mistrz nie miał dalszych powodów oglądania się na potrzebę utrzymania pokoju z Królem Polskim, czy chciał mimo to dogodzić chęciom Xiążęcia Gweldryi, który przybywszy do Pruss, jako pielgrzym zbrojny do walki z poga-

--------------

(1) Stryjkowski: str. 476. Takoż Poloniae Descriptio ex Thuani Historiar. Lib. LVI. Respubl. siue Status Poloniae et Lithuaniae, gdzie tych samych jeńców pod r. 1396 osadza nad Waką, lecz zawcześnie.

S. 557

nami, wysypał swoję pieniądze na fraszki, uświęcone fanatyzmem wieku, potem zapożyczy! się u Zakonu, i znowu zmarnował pieniądze. Cóżkolwiek bądź, wojsko krzyżackie z gośćmi zagranicznemi, ciągnęło przez paszcze do kraju litewskiego, w końcu Slycznia, lub na początku Lutego; ale śniegi nadzwyczaj głębokie, a bardziej silny odpór wojska, ponad granicą stojącego, zmusił ich do cofnienia się.

1440. R. 1396. Rzeczy Inflantskie.

Tymczasem kłótnie z duchowieństwem Inflantskiem, zatrudniały całą czynność krzyżackich obrotów. Lubo ta rzecz uboczną jest naszemu przedmiotowi, jednakże, z przyczyny wmieszania się po części Wielkiego Xiążęcia Litewskiego, o którem nasi dzieiopisowie milczą, winniśmy pokrótce całą jej osnowę wyłożyć. Krzyżacy, ciągle zajęci rozpostrzenianiem swej władzy świeckiej i duchownej, poczęli trafiać na środki zawłaszczenia posiadłości Biskupstw Inflantskich, w ten sposób, jak uczynili w Prussach. Już Biskupstwo Ezelskie, osadzili członkami swego Zakonu, pracowali nad Ryzkiem Arcybiskupstwem: chcieli, żeby Jan Sinten, teraźniejszy Arcybiskup z kapitułą swoją przyjął habit Zakonu Krzyżackiego; ten zamiar oburzył Duchowieństwo, Arcybiskup natarczywie zaczął do-

S. 558

magać się powrócenia sobie niektórych zawłaszczeń w ziemiach, przez Mistrzów Inflantskich nieprawnie poczynionych, a szczególnie miasta Rygi. Mistrz Wennemar Bruggenaj, człowiek pełen ostrych i wojowniczych skłonności, okazał się tyle zastraszającym, że Arcybiskup znalazł się przymuszonym dawnym obyczajem, udać się do pomocy Wielkiego Xiążęcia Litewskiego, wszedł przeto z nim w stosunki listowne: duchowni oddawali zamki swoje w dzierżenie Litwinom, nawet dzielić się posiadłościami swemi przyobiecywali, byleby zbrojną dano im pomoc, przeciw przemocy Zakonu. Lecz Wielki Xiąże, zapewne idąc za zdaniem Króla brata swojego, nie wdał się czynnie w te rzeczy; może tez oglądał się na Prussy i nie życzył sobie wikłać się w wojnę z Niemcami razem nad Niemnem i nad Dźwiną, gdy i w S.ch wschodnich rzeczy nie były na stopie należytego pokoju. Tymczasem, zniecierpliwiony Arcybiskup, rzucił klątwę na Krzyżaków i rzeczy przyszły do tego stanu, że się musiał ratować sam ucieczką do Lubeki. Mistrz zagarnął do reszty dobra kościoła ryzkiego i potrafił tyle u Papieża, iż mu to uszło bezkarnie, owszem Jan Sinten, przeniesionym został na tytularną godność Patryarchy Alexandryjskiego. Wówczas Kapituła pośpieszyła obrać sobie Arcybiskupem Ottona, czternastoletniego syna Xiążęcia Szczecińskiego Świętybora. Krzy-

S. 559

żacy zaś za wolą papieską, wynieśli na tę arcykatedrę, Kapłana swojego Zakonu, Jana Wallenroda, któremu Kapituła posłuszeństwo wypowiedziała- Mistrz za to wypędził z kraju wszystkich jej członków. Cesarz i wielu Xiążąt państwa Rzymskiego, ujęli się strony Ottona, Krzyżacy uporczywie przy swojej kreacyi trzymać się postanowili, Papież się wahał wyraźnie. Jednakże Biskup Dorpacki, Teodor, poznawszy, że po zawłaszczeniu Arcybiskupstwa przyjdzie kolej na jego, ujął się za stroną duchowieństwa, czynniej nad owe protekcyę świetne. Wszedł z prośbą do Szwedów o pomoc, sprowadził starego Arcybiskupa do Inflant, ci oba zawarli przymierze zaczepne i odporne z Wielkim Xiążęciem Litewskim, do którego pisał się i Biskup Wileński Andrzej, oraz przedniejsi panowie litewscy. Naznaczył swoim Koadjutorem Xiążęcia Jana Meklemburskiego, który, przybywszy do Rewia, pięćset Witalianow, czyli korsarzy Morza Bałtyckiego, zaciągnął do swojej służby i na ich czele przyszedł do Dorpatn. Ułożonym został plan wypędzenia Krzyżaków z Inflant: Litwini z jednej strony, Rusini Nowogrodzcy i Pskowscy, przez Witolda podburzeni z drugiej, Szwedzi od morza działać mieli razem; nawet Otton, obrany Arcybiskup, znajdował się w Dorpacie. Działo się to wszystko w ciągu roku 1396 i objaśnia przyczynę zabiegow Wielkiego Xiążęcia u Nowogro-

S. 560

dzianów o zerwanie przymierza z Krzyżakami. Król Polski, ze swojej strony korzystając z nieukontentowań Cesarza i Xiążąt Niemieckich, z powoda wzmienionego powziętych do Krzyżaków-, objawił pismem okolnem dworom panów chrześciańskich, że Zakon, działając przeciw Litwie, wyrzyna chrześcian, prawdziwych synów Kościoła Rzymskiego, gdyż Wielki Xiąże Litewski Witold i cały naród litewski, są gorliwemi wyznawcami wiary Katolickiej. Tymczasem Wielki Mistrz, Konrad Jungingen, dostrzegł grożące niebezpieczeństwo Krzyżakom Inflantskim, wskazał do Mistrza Wennemara i ostrzegł go o wszystkiem, polecając chwycić się najśpieszniejszych środków do zajęcia zamków Biskupa Dorpackiego, a przynajmniej zabezpieczenia swoich. Zarazem zmienił swoje położenie względem Litwy: postarał się nasamprzód, żeby niektórzy z braci zakonnych, dawniej osobiście znajomi i zaszczyceni przyjaźnią Witolda, zbliżyli się do niego, pod różnemi ubocznemi pozorami, wkradli się w zaufanie i w końcu potrafili tyle, żeby się im zwierzył swoich zamiarów w interessach Inflantskich. Wybrani chytrzy mnisi, zdołali podejśdź Wielkiego Xiążęcia, że im pokazał listy od Arcybiskupa Jana Sinten, do siebie pisane i sekretne przymierze z Biskupem Dorpackim zawarte. Nie trzeba było więcej, Wielki Mistrz oznajmił Mistrzowi Inflantskie-

S. 561

mu, że mu nie pozostaje ani chwili czasu do stracenią, na przygotowanie się do wojny. A tymczasem Marszałek zakonny i kilku Kommandorów, ukazali się na dworze Wileńskim w tytule posłów uniżonych, od Zakonu swojego; ci, przełożywszy niektóre, nie wiele znaczące okoliczności, tak skutecznie weszli w rzeczy Inflantskie, ze Wielki Xiąże, w ich oczach zdarł traktat przymierza, z duchowieństwem tamecznem zawarty i zbliżył się do stosunków przyjacielskich z ogółem Zakonu, przez zawarcie przymierza pokoju z Wielkim Mistrzem (1).

1441. R 1396. Przyczyna zerwania stosunkow z Zakonem.

Tymczasem, stara Kapituła ryzka, nieświadoma o nowych stosunkach Wielkiego Xiążęcia z Krzyżakami, za namową Biskupa Dorpackiego, który, widząc stygnące ku sprawie swojej chęci tego Monarchy, pragnął je ożywić nowym bodźcem, kapituła, mówię, niby powodowana szczególną skłonnością do familii panującej w Litwie, złożyła z Arcybiskupstwa młodego Xiążęcia Ottona i na miejsce jego obrała synowca Witoldowego, Kustosza Katedralnego Krakowskiego (2). O tem wybraniu,

-------------

(1) Kotzebue: B. III, S. 52 - 37. Voigt: B. VI. S. 65 - 67. Index Corp. dipl. Napierskiego. N. 516. 517.

(2) Kto był ten kustosz, nie wiem z pewnością, domy-

S. 562

Kapituła zawiadamiając przez poselstwo, upraszała o poparcie jego zbrojną ręką. Zagadniony Wielki Xiąże niespodzianie tak delikatną maleryą, postrzegł, że Wielki Mistrz, złowił go w swoje sieci; nie pozostawało przeto innego środka nad udanie się do jego rady. Konrad, o nią zapytany, dał odpowiedź:" Nie radziłbym Waszej Wielkości Xiążęcej wdawać się w rzeczy tych Prałatów, albowiem oni szukają swego dobra w cudzej kłótni (1)."

1442. R. 1396. Kroki wojenne.

Lubo Wielki Xiąże nie miał zamiaru jąć się strony duchowieństwa Inflantskiego, zwłaszcza gdy Rusini północni odmówili zerwanie przyjaźni z Krzyżakami, a Szwedzi tylko na papierze przysyłali posiłki; jednakże spodziewał się, że Zakon umiarkowanemi środkami uspokoi te zajścia: gdy w rzeczy samej, tylko jeden Biskup Dorpacki, opierać się zbrojną ręką był w stanie, nieprzyjaciel nie wiele zatrważający. Musiał przeto wstawiać się za Biskupem do Mistrza Inflantskiego, musiał Wielkiego Mistrza zobowiązywać do nakłonienia tamtego ku zgodzie; lecz napróżno: oni obadwa wzgardzili wsta-

------------

ślać jednak przychodzi, że to bydź mógł któryś z synów Patyrga: Alexander lub Iwan. ef. Voigt: B. V. S. 176 - 179.

(1) Kotzebue: 1. c.

S. 563

wieniem się Wielkiego Xiążęcia, gdyż wojsko w Inflanciech, już było gotowe, posiłki najemne i z Pruss podesłane wyciągnęły w pole. Napadnięto Biskupstwo Dorpackie, z zaciętością Tatarom właściwą, lud rozpędzony, pobity, uprowadzony, wszystko, co tylko zniszczyć się dawało, zniszczeniu uległo, ani świątyń, ani własności ludzi rycerskiego stanu, wcale nienależących do intryg politycznych, słowem: nic nie oszczędzono. Sam jeden Dorpat ocalał, przez dobroć warowni swoich i obywateli męztwo. W takim rzeczy stanie, Wielki Xiąże, oburzony mocno na Krzyżaków, kazał napaśdź na Wiznę, jeszcze w zastawie u nich będącą warownię, i kiedy się najmniej spodziewali, dobyto ją, złupiono, ludzi w niewolę uprowadzono, a samą płomieniom oddano.

1443. R. 1396. Działania Swidrygelły.

Już wtedy Krzyżacy nie mieli potrzeby żadnego pobłażania, względem Wielkiego Xiążęcia zachowywać, poczęli z Inflant najeżdżać Żmójdź i Litwę, w których napadach Swidrygełło, przybyły z Pruss, grał rolę haniebnego przewodnika do zguby własnych ziomków. Wielki Xiąże wysłał wojsko na Dźwinę, które Dynaburg zdobyło. Wtedy Swidrygełło, wziąwszy od Krzyżaków oddział wojska, po wejściu w porozumienie z bojarami Witebskimi, przebrał się przez Pskowskia ziemie, i Witebsk ubieżał, wy-

S. 564

pędził namiestników takoż z miast innych, jacy byli z ramienia Królewskiego ustanowieni, słowem: całe Xięztwo zrokoszowawszy, zagarnął pod swoję władzę. Lecz ten krok nierozsądny i osłabienie swoich sił od Krzyżaków, przyprowadzonych przez rozsianie ich po miasteczkach, warownie jakie takie mających, bardziej nierozważnie uczynione, przyśpieszyły upadek rokoszu. Wielki Xiąże, skoro się dowiedział o tem, pośpieszył z wojskiem, obiegł Witebsk, gdzie rokoszanie trzydzieści dni się opierali, nim wzięto szturmem zamek dolny. Lud wszystek uciekł do górnego, natłok był niezmierny, chciano wyrzucie obywateli z zamku, powstało zamieszanie i oni otworzyli bramy oblegającym. Zwycięzca znalazł się z umiarkowaniem, ukarał nie wielu śmiercią, Swidrygełłę w więzach do Króla Polskiego odesłał. Za przykładem Witebska, upokorzyły się inne miasta lego Xięztwa (1).

1444. R. 1396. Zajęcie Orszy.

Niewiadomo, czy troche pierwej, czy w czasie wybuchnienia teraźniejszego rokoszu, bojarowie Smoleńscy, zawsze mający je-

-----------

(1) Kojałowicz: P. II p. 52 - 54. On z dobrych źródeł rzecz wziąwszy, za przykładem jednak Stryjkowskiego zmieszał, wypadki u nas w § 1414 i 1434 wyłożone z obecnym, redukując mylnie do dat, anachronizmy tamtego.

S. 565

szcze pretensye do włości, w Orszańskim powiecie położonych, wypędzili posiadaczów, przez Króla ustanowionych, zagarnęli je i Orszę takoż osadzili swoim ludem. Wezwani do poddania się, odpowiedzieli, że Xiąże Jerzy Swiatosławicz, były władacz Smoleńska, im dał przywileje na te posiadłości. Wielki Xiąże, zpod Witebska posyłał do Zastawia, dowiedzieć się: na jakim fundamencie Xiąże to uczynił. Jerzy niewiadomo co odpowiedział; to tylko pewna, że bojarowie znowu wypędzeni zostali i Orsza zajętą. Tu jednakże odkrywa się z dziejów ruskich szczegół, że jakiś Xiąże, Jan Michajlowicz, podobno z linii Xiążąt Twerskich, protegował to zawłaszczenie Smoleńszczan: on bowiem wzięty z bronią w ręku, śmiercią ukarany został, w Orszy dom jego zniszczono, a żonę z dziećmi zasłano do Litwy (1).

1445. R. 1396. Traktowanie o pokój.

Przy tem zdarzeniu, zatrudniał się Wielki Xiąże uporządkowaniem, tak administracyi Xięztwa Witebskiego, jako tez innych posiadłości wschodnich państwa, kiedy odebrał wezwanie od Wielkiego Mistrza na zjazd, pod koniec Lipca, odbydź się mający, na wyśpie Dubissy, w celu bliższego ułożenia rzeczy, tyczących się po-

--------

(1) Karamzin: T. V. Nota 254.

S. 566

koju. Przy czem Wielki Mistrz otwarcie doniósł: że ponieważ Polacy rozgłosili przed xiążętami chrześciańskimi, że Wielki Xiąże Witold, będąc dobrym chrześcianinem katolikiem, z całą mocą powagi swojej, pracuje nad nawracaniem Litwinów; potrzeba więc należycie o tem się przeświadczyć Zakonowi, aby mogł stały pokój z Wielkim Xięztwem Litewskiem zawrzeć. Widać przeto, że zmuszali panowie chrześciańscy Krzyżaków do tego kroku, gdyż im niepotrzebne było przekonanie, jako blizkim sąsiadom, mającym niedawno Swidrygełłę u siebie, utrzymującym stosunki skryte i otwarte z Litwą, gdyż i Marszałek Zakonny sam był niedawno w Wilnie i sam na swoje oczy wszystko widział. Zkądinąd Konrad Junningen, był gruntownie poczciwym i oświeconym człowiekiem: znał sam niesprawiedliwość prowadzenia wojny z Litwą, przewidywał zgubne jej skutki dla stron obu i ludzkości, mogł przeto szczerze pokoju żądać, z honorem dla Zakonu zawrzeć się mogącego; dla tego, bydź może, udawał nienależyte przekonanie się o szczerem chrześciaństwie Wielkiego Xiążęcia; gdyż go nie bardzo dawno Zakon ogłosił za apostatę. W skutek umówienia się, Wielki Mistrz, zbliżył się do miejsca zjazdu, podobna stanął w Jurborku, w towarzystwie Biskupów: Henryka Warmińskiego i Jana Pomeżańskiego, z ich officyalami, wielu kanonikami, ludźmi u-

S. 567

czonymi, posłami przedniejszych miast hanzeatycckich i rycerzami swoimi wyższego stopnia. Witold byt w Kownie, wysłano z każdej strony po ośmiu radców upełnomocnionych, na wyspę Dubissy, dla ułożenia wstępnych umów. Ze strony Litewskiej podane było przełożenie: aby przekrócić raz na zawsze walki, tak zwane za wiarę z poganami, napady niespodziane, zniszczenia nieludzkie, ustalić stosunki, jakie bydź powinny między dwoma państwami chrześciańskiemi, przyjaźni, pokoju, wzajemnej pomocy. Ze strony zaś Wielkiego Mistrza przełożono: nasamprzód, jeżeli Wielki Xiąże i poddani jego są dobrymi chrześcianami i takimi bydź nie przestaną, powinien on i ludy mu podwładne trwać w posłuszeństwie Kościołowi i państwu Rzymskiemu, tojest pierwszym dowodem chrześciaństwa, a drugim: takie sprawowanie się, jak postępują inni Monarchowie chrześciańscy. Powtóre: jeżeli Wielki Xiąże jest chrześcianinem i takim statecznie pragnie pozostać, dla przekonania, że nie popełni zdrad, któremi się uprzednio względem Zakonu odznaczył, oraz na dowód stałego wytrwania na zawsze, swojego własnego i całego narodu w wierze świętej katolickiej, powinienby odbudować i powrócić Zakonowi zamki, które sam poniszczył, w czasie odpadnienia swojego, przynajmniej dwa, które były do rąk jego wiernych oddane; dla lepszej zaś pewności dotrzymania tego,

S. 568

niechby na kilka lat dał w zakład dzieci przedniejszych panów swoich i wykonał z nimi przysięgę, podług formy, przez Zakon podanej. Do tego artykułu dodane zostały jeszcze trzy punkta, ze strony duchowieństwa pruskiego: a. Niech Wielki Xiąże przyrzecze, starownie rozpostrzeniać w krainach państwa swojego, naukę i obyczaje chrześciańskie: sam dając przykład swem życiem chrześciańskiem, a. Ci zaś, którzyby jeszcze nie byli pochrzczeni, postara się Wielki Xiąże, aby chrzest przyjęli katolicki, nie zaś ruski. 3 Pod żadnym względem nie dozwalać napadów na ziemie chrześciańskie, wyjąwszy w razie słusznej krzywdy, prawa odwetu koniecznie wymagającej; takoż nie dopuszczać napadów czynienia innym niewiernym, na sąsiedzkie ziemie chrześciańskie. 4. Winien jest Wielki Xiąże wszystkie przywileje i zapisy przezeń dane uprzednio Zakonowi potwierdzić i dotrzymać. Wielki Xiąże udzielił zgromadzeniu odpowiedzi na poprzednie przełożenia Zakonu, w treści następnej: - Co do pierwszego. Chcę bydź uległym synem Świętego-Kościoła Rzymskiego i takim pozostać nazawsze; lecz ponieważ Król Polski, jest panem zwierzchniczym Litwy, któremu jestem winien z poddanymi moimi najpierwsze posłuszeństwo, przeto, jeżeli ten w uległości pozostanie, i ja nie odstąpię: co tamten winien państwu Rzymskiemu, to i ja wykonać będę obowią-

S. 569

zanym; niech sobie z oznajmieniem o tem Zakon wyszłe posłów do Cesarza i Elektorów. Co do drugiego: do odbudowania zamków, dania zakładników i wykonania przysiąg, Wielki Xiąże nie widzi się bydź obowiązanym: albowiem Król Polski. jako pan zwierzchnie/y, ma dość zamków w Litwie pod swoją władzą i dość szlachty Litewskiej w Polsce mogącej zakładników wyobrażać, a przeto w ręku chrześciańskiego Monarchy, dostateczna jest gwarancyą rzetelności Litwy w dotrwaniu w wierze i uległości Świętej Stolicy Apostolskiej. Co się zaś tyczę rozpostrzenienia wiary, nauki i zachowania się chrześcian jednych względem drugich, na to jest Biskup Wileński, on zaprzysiągł Papieżowi, do niego pilność w tej mierze należy. Co do trzeciego: lubo odpowiedziano w sposobie zaprzeczającym, jednakże zostawiono nadzieję, że w tych przytrudnych żądaniach, możnaby znaleźdź środek do załatwienia. Postrzegłszy jednakże Krzyżacy, że ich wybiegi nie dają żadnej nadziei do wygrania; mądre odpowiedzi Witolda, przecinają spekulacyjne widoki, nie mogąc nawet zerwać się z układów, bez wyraźnej nagany dla siebie, przełożyli zawieszenie broni do pewnego czasu, nim się nic zniosą z Xiążętami Imperyi i należycie się nie poinformują, jak im postąpić należy. Zostały przeto zawarte umowy obustronne o rozejm i o dniu na zjazd pełnomocników

S. 570

przeznaczonym, przez tranzakcje napisane: Na wyspie Dubissy przez Krzyżaków, w Starem - Kownie przez Witolda, w jednym dniu, tojest: w Piątek po Ś. Jakóbie, roku 1396 (1). Nadszedł dzień zjazdu, Ś. Michała Archanioła, Krzyżaccy pełnomocnicy, przybyli na wyspę, Dubissy, gdzie znaleźli czterech radzców litewskich, upełnomocnionych i opatrzonych instrukcyami od Króla Polskiego i Wielkiego Xiążęcia Witolda. Jednakże Krzyżacy, pod pozorami nic nieznaczącemi, a mianowicie, że pełnomocnictwo pod wpływem Króla wydane, nie znajdowali dostatecznem, zerwali cały ciąg układów (2).

1446. R. 1396. Kroki wojenne, układy o pokój.

Podczas jeszcze zawieszenia broni, Żmójdzini zrobili jakieś krzywdy Krzyżakom, zapewne zapędzając się za rabownikami, z granic Inflantskich wypadającymi. Dla tego, zaledwie zjazd pełnomocników z wyspy Dubissy rozjechał się, Kommandor z Ragnity, wpadł do Żmójdzi, odznaczając nadzwyczajnemi okrucieństwami swe kroki. Marszałek takoż wysłał Kommandora z Rheinu, pospołu z rządzca Insterburskim do południowej Litwy. Te oba napady, jednocześnie uczynione, nieźmiernie były dla kraju

----------

(1) W Tajn. Arch. Król. Registranten: p. 34.

(2) Voigt: B. VI. S. 63 - 71.

S. 571

szkodliwe, kilkaset ludzi w niewolę uwlekły. Jednakże Witold- nie rwał się do wojny, zamiast bowiem zwykłego odwetu, posłał przełożenie do Malborga, prosząc o przybycie Marszałka do Łucka, dla zbliżenia się w rzeczy traktowania o pokój. Ta zimna rozwaga Wielkiego Xiążęcia, obok postępków Krzyżackich, ludzkość i godność człowieka chrześciańskiego krzywdzących, musiała bydź bardzo odbitną w oczach Xiążąt Europejskich, aby nie działała na zawstydzenie mnichorycerzy. Oni wprawdzie nie wysłali swego Marszałka do Łucka, lecz nie mogli odmówić rozejmu, aż do miesiąca Kwietnia roku następnego. Jednakże potrafili w to, że Biskup Dorpacki i Żmójdzini, niechrześcianie, czy opierający się przyjęcia u siebie xięży nawracających, z poleceniaWielkiego Xiążęcia, z lej umowy zostali wyłączeni (1).

1447. R. 1396. Dyplomacya.

Chociaż droga do traktowania o pokój, przeciętą nie była ze strony Krzyżaków, lecz tylko dla tego, aby uwodząc nadzieją Króla i Wielkiego Xiążęcia, odjęli pomoc Biskupowi Dorpackiemu. dla nasycenia krwawej zemsty swojej nad tym Prałatem, który śmiał wzgardzić habitem Zakonu niemieckiego i protegować Kapitułę ryzką, w takimże oporze zostającą. Biskup,

---------

(1) Voigt: 13. VI. S.

S. 572

widząc zniszczone przez tych wandalów XIV-go wieku włoście swoje, lud rozpędzony, wazalów, albo w więzach po zamkach krzyżackich, albo na wygnaniu, musiał jąć się ostateczności; przez wejście w umowę z korsarzami, zwanymi Witaliani (1) i zawarcie ścisłych stosunków z Świętyborem, Xiążęciem Szczecińskim, co go zabezpieczyło na czas od drapieżności Mnichorycerzy. Ta okoliczność, wplątała Wielkiego Mistrza w dyplomatyczne znoszenie się z Swiętyborem, szukanie pośredników i tysiączne obroty polityczne. Tymczasem postrzegł groźne chmury na widokręgu Litewskim, które blizką burzę zapowiadać zdawały sie. Przezorny i daleki od namiętnych zapędów Konrad Junginen nie życzył Zakonowi swojemu wojny z Litwą: albowiem wiedział, że ona w teraźniejszych czasach, nie może bydź na małą skalę prowadzona i zawsze stanowcze skutki przynieść zdolna, za których wypadek żadna rachuba ludzka ręczyć nie zdoła. Uchwycił się przeto zręczności, gdy w ro-

--------

(1) Vitaliani, Vitalienbrüder, od dowożenia żywności takoż Gleichbeuter, że na równo się zdobyczą dzielili. Byli to zrazu ochotnicy, którzy w wojnie między Danią i Szwecyą, blokowanym miastom dowozili żywność, oni byli razem kaprami. Następnie pomnożyła się liczba takich śmiałków i około r. 1393, poczęli bydź strasznym wszystkich krajów żegludze na Bałtyku, utworzyli między sobą związek, zawładali wyspą Gollandyą i Wyobrażali potęgę, nie lada do pokonania; wiele miast nadbrzeżnych im sprzyjało nawet.

S. 573

ku 1396 przybył do Malborga poseł od Witolda, zapewne w głównym celu przesiania potrzebnych zasiłków brata Zygmuntowi, - zostającemu w wiezieniu. może w tej samej izbie. gdzie ich ojciec siedział; miał on pismo datowane w Łucku w Wigilią, SSS. Trzech Królow, przekładające Wielkiemu Mistrzowi; drobniejszych interessów pogranicznych załatwienie. Z tym posłem wyprawił on swojego, przekładając Wielkiemu Xiążęciu swoję gotowość, do zawarcia przymierza stałego pokoju. Lecz w Łucku, za pierwszy warunek położono, aby Biskup Dorpacki włączonym byt do traktatu. Na co Krzyżacy z krzykiem odezwali się, że woleliby raczej żadnego nie znać pokoju; niżeli na ten haniebny dla siebie warunek zezwolić Tantaene animis coelestibus irae ! Zostały więc rzeczy w zawieszeniu, do uzupełnienia obrotów dyplomatycznych, które się w tym samym czasie zawiązały między Biskupem i Zakonem. Gdy się to działo, starania Króla Polskiego, spowodowały Cesarza Wacława, ze wysłał rycerza znakomitego, Mikołaja Temerelz, z wyraźnem i stanowczo nakazującem poleceniem Wielkiemu Mistrzowi, aby na dzień wyznaczony przybył do Wrocławia, dla umówienia się z Królem Polskim i Wielkim Xiążęciem Witoldem, względem zawarcia ostatecznego przymierza pokoju, tak z nimi, jako tez z Biskupem Dorpackim, za osobistem Cesarza pośrednictwem. Wraz po-

S. 574

tem, przybył drugi poseł cesarski. Kommandor prowincyonalny Czeski; z zadaniem; aby Xiąże Zygmunt, brat Witolda, będący dotąd w zakładzie, wydany został Cesarzowi; gdzie będzie w pewniejszym ręku strzeżony, niżeli w Prussach. Te poselstwa, zmieszały bardzo polityczne sumienie Zakonu: nie ufano Cesarzowi, gdyż wiedziano jego przyjaźń z Królem Polskim, z drugiej strony nie bardzo bezpieczno było go obrażać, i kto wić, na jaką próbę wystawionym był Zakon, przez te cesarskie przełożenia. Użyto przeto subtelności, tak zręcznej, jaką tylko polityka tamtocześna mogła nastręczyć: treść odpowiedzi do Cesarza była następna. Wielki Mistrz nie może zjechać do Wrocławia, aż jego poselstwo, wysłane do Papieża i wielu Mocarzy chrześciańskich nie powróci, którego celem jest zasiągnienie rady i rozkazów w materyi warunków zawarcia pokoju z Litwą. Zkądinąd, układy w tej mierze ciągle trwają, zerwanemi bydź nie mogą, gdyż sam Wielki Xiąże szczerze się przykłada do zbliżenia się, o maią nawet rzecz idzie, byleby niezawodne bezpieczeństwo dla strony chrześciaństwa, w dotrzymaniu umów opatrzyć się dało. Co się tycze Xiążęcia Zygmunta, tego Zakon oddać nie może na cudze ręce, ponieważ jest jego zakładnikiem, poleconym do rąk wiernych, i więźniem stanu: musi przeto pozostać na miejscu. Niewola jego nie po-

S. 575

trwa długo, gdyż idzie tylko o odbudowanie zameczkow niektórych. Zakon przez posła cesarskiego, który był bratem zakonnym, wiedział o środkach, jakie Cesarz ma do poparcia swych żądań, zapewne oddalonych i niestrasznych; znajdował przeto potrzebę niezwlekać ugody z Witoldem zawarcia. Całą przeszkodą, był Biskup Dorpacki, czyli raczej niewzruszony Mistrz Wennemar. Wielki Xiąże, bez żadnego interessu, trzymał się strony najniegodziwiej ponękanego Biskupa, i nie chciał bez włączenia jego do traktatu, nic poczynać o zgodzie z Krzyżakami. Musieli przeto oni, po długiem wahaniu się, wykrętach i targowaniu się, zawrzeć udzielną ugodę z Biskupem na dniu 15 Lipca roku 1397. Pozostawało dopiero zbliżyć się z Litwą, jakby słuszność radziła: ale inny wiatr zawiał na horyzoncie politycznym, pomimo tego, ze i Wielki Xiąże wiele już postąpień czynił, odstępując warunkow, o które pierwej się umawiał uporczywie. Król nawet sam, przybył do Litwy i z duszy chciał widzieć koniec układow. Mimo to przecież, rzeczy się rozprzęgać poczynały: ze strony Zakonu, nikt się nie pokazywał, ani na wyspie Dubissy, ani w Wilnie; związki dyplomatyczne niezmiernie oziębłemi się stały; chciano całkiem odrębnie z Litwą traktować, jakby ten kraj nie miał żadnych związkow z Polską. Zaczęli dyplomatycy krzyżaccy pracować nad

S. 576

wyobrażeniem w oczach Witolda i narodu Litewskiego, ile Unia z Polską poniża ich sławę i wielkość słusznie nabytą w świecie; że niepodległość, niezawisłość od obcego wpływu, jest najdroższym przywilejem każdego państwa, a tem bardziej Litwy, zawsze wolnej i niepodległej nikomu. Słowem: rzucono nasienie tej niejedności, nieufności i dumy, które dójrzało aż w ostatnie dni życia Witolda i goryczą je zatruło.

1448. R. 1397. Zażalenia Krzyżackie na Króla i Litwę.

Żeby to należycie zrozumieć, przytoczymy zażalenie Krzyżaków, złożone na zgromadzeniu Xiążąt Imperyi w Frankforcie nad Menem. Wielki Mistrz, zaproszony przez Cesarza na ten zjazd, nic przybył; wiedząc jednak o co rzecz idzie, wysiał Wielkiego Szpitalnika Zakonu, Hrabiego Konrada Kyburg i Kommandora Wolfa Zolnhart, którzy przed świetnem zgromadzeniem Panów Cesarstwa, zanieśli następne skargi w publicznej mowie: "Zakon Niemiecki codziennie doznaje ogromnych zamachow przeciw sobie, gdyż niewierni Litwini i Rusini, coraz i coraz bardziej nabierają potęgi, przez związki z krajami Króla Polskiego. Pomiędzy Polakami, Litwinami i Rusinami, zachodzi teraz wielka jedność, już mówią otwarcie i bez ogródki: co się dotycze Litwy, albo Rusi, to równie Polskę obchodzi, cho-

S. 577

ciaż tamci są jeszcze pogardzicielami i nieprzyjaciółmi wiary Chrystusowej. Król Polski twierdzi: jego państwo uznaje tylko posłuszeństwo Rzymskiej Stolicy, nie zaś Państwa Świętego Rzymskiego i jego Głowy. Gdy przeto na ostatniej konferencyi, Wielki Xiąże Litewski oświadczył swoję uległość Rzymskiemu Kościołowi i Państwu Cesarskiemu w tem, w czem są inni Xiążęta chrześciańscy obowiązani, wówczas Król, przybywszy do Litwy, odrzucił ten artykuł i na jego miejsce nadstawił: w czem Królestwo Polskie obowiązane jest kościołowi Rzymskiemu, w tem i Litwa obowiązaną będzie. Codziennie z Polski zasoby idą do krajow pogańskich, broni, pancerzy, blach, zbroi, dział, koni, rzemieślników, strzelców, palnej broni i t. p. tak dalece, ze pokonanie Chrystusa nieprzyjaciół, coraz się staje trudniejszem. Wszystkich, którzy niewiernym chcą iśdź na pomoc, Król swobodnie przepuszcza przez kraje swoje, jak naprzykład Xiążąt: Szczecińskiego i Meklemburskiego, z którymi się Witold był połączył, jako tez z Biskupem Dorpackim i rozbojnikami morskimi, z którymi Zakon w roku przeszłym, tak ciężkie miał zajścia wojenne, tak dalece, ze zbójcy byliby całe Inflanty zajęli i Zakon ztamtąd wypędzili, gdyby Bóg, cudowną pomocą swoją go nie wśpierał, a tych bied wszystkich Król Polski tył sprawcą. Nawet w wyprawach na pogan, Król

S. 578

wielorakie czynił przeszkody, raz przez ostrzeżenie o przygotowanym na nich zamachu chrześcian drugi raz przez budowanie i wznawianie pogańskich zamkow. Jego związki z Mocarzami zagranicznymi, zaledwie dozwalają Zakonowi nająć połowę tego ludu, jaki dawniej Marszałek wyprowadzał: w pole. We wszystkich układach, które Zakon z Litwinami rozpoczynał, o nawrócenie ich do wiary świętej, Król stawał na przeszkodzie gdyż na zjeździe w miesiącu Lipcu odbytym, kiedy Wielki Xiąże Witold, przyrzeczenie swoje powadzenia życia chrześciańskiego, uległości Rzymskiemu Kościołowi, zaniechania najazdow na kraje chrześciańskie, niepochrzczonych poddanych pochrzczenia, nie wiązania się z nieprzyjaciółmi chrześcian, chciał utwierdzić przez danie zakładników, odstąpienie ziem niektórych i odbudowanie zamkow: wówczas wpływy królewskie wszystkiemu przeszkodziły. I gdy na ostatnim zjeździe Wielki Xiąże, niektórym przełożonym naszym dał najpocieszniejsze zapewnienie i obietnicę wspierania chrześciaństwa. zostania w uległości i posłuszeństwie Kościołowi i Państwu Rzymskiemu, jak równie trwania w pokoju z krajami chrześciańskiemi, jakowe wieści Wielki Mistrz z radością przyjął; Król, skoro się o tem dowiedził, pośpieszył sam do Litwy, odrzucił ułożone artykuły i wprowadził natomiast, rzecz wcale obcą, mate-

S. 579

ryą o zastawie Dobrzynia, którą krainę pragnie wydrzeć Xiażęciu Opolskiemu i Rzymskiemu państwu, którego sam jest poddanym. Zakon jednak oświadczył, jeżeli Król summę zastawną zaliczy i pozwolenie okupna otrzyma od Xiążęcia, z ochotą spomnioną ziemię odda Królowi. Inaczej działać Zakonowi nie przystoi i nie ma władzy. Lecz, ca ta ziemia ma spólnego z Litwą i Rusią ? Król przez to wtrącanie się, przeszkadza tyko dobru powszechnemu chrześciaństwa (1). "Oprócz tego, posłowie mieli daną sobie długą instrukcyą, między innemi tam zalecono im, aby przełożyli Xiążętom; państwa Rzymskiego, ze Król Polski niezawodnie nakłonił Cesarza Wacława, do sprowadzenia Wielkiego Mistrza do Wrocławia, aby tam na szkodę Zakonu i całego Chrześciaństwa, uczynić postanowienia jakoweś; gdyż i Cesarz żądał wydania sobie Xiążęcia Zygmunta, aby za niego otrzymał od Turków, na wymianę niektórych panów swojego kraju, w niewoli u nich będących. Wielki Mistrz zaprzeczył uwolnienie tego więźnia stanu, albowiem Litwini z Tatarami i Turkami trzymają za jedno, jako niewierni, a Król z nimi ciągle jest w stosunkach. " - Nie są wia-

------------------

(1) W tem brzmieniu, było złożone pismo na Sejmie Rzeszy Niemieckiej w Frankfurcie nad Menem, pod datą: Stuhm, we Czwartek przed oktawa Wielkanocy r. 1397 Registrante p. 52. Instrukcja posłom tejże daty, tamże p. 52 - 54.

S. 580

dome wprawdzie skutki, jakie to potwarcze przełożenie miało ; jednakie rzeczą jest pewna., ze w Frankforcie, poznano się na fałszu oczewistym, i tak bezczelnie wyłożonym, albowiem Zakon był jeszcze winien wdzięczność Królowi i Witoldowi za utrzymanie się w Inflanciech, po zburzeniu Biskupstwa Dorpackiego, za to, że się oni nie połączyli z Biskupem. Xiążętami: Szczecińskim i Meklemburskini, oraz Witalianami: wówczasby jeden miesiąc rozstrzygnął los rycerzy Infiantskich. Gdzież znowu prawda, że Litwini i Rusini, sami niewierni będąc, sprzyjają Tatarom? Kiedy nigdy bardziej, jak w tej epoce, nie starano się w Litwie chrześciaństwo ustalić i jedność na Rusi Litewskiej, z Rzymem zapewnić. Skirgełło w Kijowie przygotował duchowieństwo Ruskie do tego: oni go, katolika, pogrzebli w grobach Świętych swoich w pieczarach; Metropolita Cypryan przyjaciel Witolda, był niedalekim przynajmniej od jedności i świętego pokoju w całem chrześciaństwie, może szło o rzecz małą, może od umiarkowań z Papiezkiej strony zależałoby pogodzić rzeczy. To wszystko znał Cesarz Wacław i Xiążęta Imperyi. Nie mogli przeto Krzyżacy, nic więcej, prócz zawstydzenia, znaleźdź dla siebie. po takiej potwarzy. Owszem oni przymuszeni zostali, kończyć z Królem naprzód o Dobrzyń, nim przystąpią do traktowania o pokoj z Litwą. Jakoż Wiel-

S. 581

ki Mistrz nie był dalekim od tego: trzeba tylko było dadź czas uspokojenia się zawziętości przełożonych Zakonu; przeto od czasu do czasu zezwalał na ponowienie rozejmu. Nadzieja niebyła daleką; lecz ciągle dyplomatycy zakonni, znajdowali przeszkody do zbliżenia się: to list o rozejmie, gdy przez omyłkę kancellaryi Witolda, data nie była dokładnie wypisana, odesłanym był na powrot (1), to wieści o zwycięztwie nad Tatarami, to zaopatrywanie z Polski Litwinów i Rusinów potrzebnymi im rzeczami; jednem słowem: rozmaite przyczyny obawę i nieufność, rodziły w Zakonie Krzyżackim, chcącym wyszukiwać przyczyn dla zwłoki (2).

1449. R. 1397. Pośrednictwo Króla Zygmunta.

Zaszło wprawdzie przełożenie Króla Węgierskiego Zygmunta, z ofiarowantem pośrednictwa, do usunięcia przeszkod strony oddalających od pojednania się; lecz Krzyżacy i tu, mając w podejrzeniu wpływy Króla Władysława, pokazali się dalekimi od przyjęcia bezstronnej przysługi. Wielki Mistrz, dał nawet zrozumieć Królowi Węgierskiemu, że te przeszkody nie są. tak ważne, jakby się Królowi mo-

---------------------

(1) W jednym z listow rozejmowych Witolda, zamiast roku 1397, wyczytano rok 1396 i dla lego nie przyjęto.

(2) Voigt: B. VI. S. 78 - 84.

S. 582

gły wydawać; przytem odkrył mu niby plan postrzeżony działań Witolda, kazawszy donieść: - "Że pokoj z Wielkim Xiążęciem Litewskim, na czas długi zawarty, ani dla Zakonu, ani dla Chrześciaństwa nie może zbawiennych następstw sprowadzić: gdyż kiedy on sobie raz taki pokoj zapewni, wówczas zamiary jego do niczego więcej zmierzać nie będą, jak w przeciągu tego czasu, nasamprzód pogan albo Rusinów w odleglejszych S.ch przyległych państwu swojemu zawojować i pod swoję władzę zagarnąć, albo, jeżeli nie będzie mógł ich pokonać, połączy się z niemi i obroci oręż tego grubego narodu przeciw Zakonowi. Widoczną nawet okazał chęć pod czas krótkiego zawieszenia broni, zawładania Wielkim Nowogrodem, gdzie jeżeliby mu się poszczęściło, bardzo bogatą dostałby zdobycz i znacznieby się na zgubę Zakonu wzmocnił; stały zaś pokoj z Witoldem, nie jest tak lekką rzeczą: on nie tylko Zakon, ale i całe Chrześciaństwo obchodzi, dla tego wymaga dobrego namyślenia się." Widocznie wybiegi czcze i tak płonne, że każdego cierpliwość musiałyby zmordować, ktoby się szczerze chciał ująć za prawdę. Krzyżacy do tego jeszcze, odwoływali się do powinności swego powołania, niedozwalającego bydź w pokoju 7, państwem, gdzie znajdowali się jeszcze Litwini niepochrzczeni i Rusini nieposłuszni Rzymskiemu Kościołowi, do-

S. 583

póki zaś taki gatunek religijnego wyznania trwać nie przestanie w sąsiedztwie Zakonu, on miecza do pochew nie ma prawa włożyć, ani zaprzestać może zapraszania pielgrzymów wojowniczych do swej pomocy, zwyczajem starodawnym i skutkiem ustaw kościelnych.

1450. Postrzeżenia.

Nie mamy wprawdzie wyłuszczenia należytego, dla czego Żmójdź jeszcze się długo trzymała przy poganiźmie, jakoby na przekor staraniom Króla i Witolda; przeto pasowali się z Krzyżakami tameczni mieszkańcy i oburzali tych łupieżnych nawracaczów przeciw całemu państwu. Ze wszystkiego jednak wiadomego wnosić można, że ten lud, zamiłowany w swoich starowiecznych zwyczajach, porządkach wewnętrznych, nadewszystko w religii, daleki od tych wpływow oświaty, jakie duch czasu miał na inne prowincye państwa Litewskiego, bliżej z przyjaźnemi ludami sławiańskiemi zasąsiedzone, zdawna rządzące sio na stopie odrębnej od nich, wyobrażał niejakoś osobną rzeczpospolitą, do której Wielcy Xiążęta mniej mieli prawa, jak do prowincyi za dziedziczne domowi swojemu poczytane, ze ich samowładność, za nabyciem ruskich prowincyj wprowadzona, nietyle wywierała wpływu na Żmójdzinów. Właśnie to znał Wielki Mistrz, kiedy pisał do Króla Węgierskiego, że są poganie jeszcze do podbicia i Ru-

S. 584

sini radźwińscy, którymi zawładawszy Witold, bardzo się wzmocnić moie; ie do spełnienia tego, potrzeba mu sił znacznych i szczęścia, a nadewszystko pokoju z Zakonem. Dla tegoż chciał pokoj zawrzeć pod warunkami tylko, aby mu Żmójdź oddano, albo pozwolono wojować, a Rusinów zadzwińskich nękać i rabować nie przeszkadzano.

1451. R 1397. Napad Krzyżacki.

Kiedy się toczyły negocyacye o pokoju, Krzyżacy z jednej strony wyłamując się różnemi sposobami od tego, z drugiej strony w dalszych państwach chrześciańskich, nie mogąc już Niemców złudzić, trąbili na krucyatę, wzywali po całych Włoszech i Królestwie Neapolitańskiem rycerzy do walki z poganami, oni w rzeczy samej przybyli do Pruss we Wrześniu, roku 1397 w znacznej partyi; Kommandor z Ragnity, na czele czterechset ludu swojego: połączył się z nimi i poprowadził na plądrowanie Źmójrizi. Lecz powodzenie tej wyprawie nie sprzyjało: albowiem Źmójdzmi wcześnie ostrzeżeni, osadzili las, przez ktory ciągnąć mieli rabownicy: w tej zasadzce tak dobrze natarli, że cale ich wojsko rozbili, dwieście jeńców i pięćset koni zabrali.

1452. R. 1397. Uwolnienie Swidrygełły.

Około tegoż czasu, Swidrygrełło po jednał się z Królem i z więzienia został uwolnionym. Uposażeniem jego w tym razie, była

S. 585

część Podola, podobno nad brzegami Dniestru położona, z tytułem xięztwa osobnego, pod opieką, czyli hołdownictwem Polski zostającego, oprócz tego, otrzymał czystego dochodu rocznego tysiąc czterysta grzywien na zupach solnych (1). W poźniejszym czasie około r. 1401 nadał mu Król cześć Podola, do Litwy należącą, którą za pięć tysięcy grzywien srebrnych, okupił od żony Spytka z Melsztynu, Wojewody Krakowskiego, po jego śmierci w bitwie nad Worskłą, Elżbiety i synów Jana i Spytka, do tego przydawszy jeszcze posiadłości znaczne w Polsce: Żydaczew, Stryj. Szydłow, Stobnicę, Drugnią i Ujście (2).

1453. R. 1397. Wyprawa na Tatarów.

Kiedy się tak rzeczy niepewnemi krokami do pokoju z Zakonem Niemieckim zbliżały, Wielki Xiąże nie odwracał uwagi swo-

----------------------

(1) Kolzebue: Switrigail ein Beitrag etc. Leipzig 1820 8-vo S. 26. 27. autor niesłusznie twierdzi, ie Swidrygełłę w tej epoce uwolnili jacyś Kniaźkowie z więzienia: to się bowiem odnosi do daty r. 1418. Wnioskuje takoż, że ten Xiąże, musiał bydź w obozie Jerzego, Xiążęcia Smoleńskiego, pod czas oblężenia ostatniego Orszy, ani Jerzy, ani Swidrygełło, podług naszych źródeł, nie byli pod Orszą, pierwszy w Zasławiu, a drugi już w więzieniu znajdując się. Wniosek ten popiera autor drugim wnioskiem: że Jagełło byt zmuszony do hojnego uposażenia brata śmiałym rokoszem. I to upada zupełnie podług bliższego rzeczy rozpatrzenia. Król go uposażył, jako brat hojny i do krwi swojej przywiązany, bez żadnego przymusu.

(1) Długosz: T. J. Lib. X. p. 177.

S. 586

jej na pokonanie Tatarów, bolało to w sercu jego, że ten lud barbarzyński, tyle państw chrześciańskich powojował i nieszczęśliwą Rossyą nękać nie przestaje. Zapewne jeszcze na zjeździe w Smoleńsku, a potem w Kołomnej, przekładał on Wielkiemu Xiążęciu Bazylemu środki do wywrócenia kolosu Złotej Hordy i oswobodzenia chrześcian od jarzma Tatarów, zwłaszcza gdy Bóg rozdwoił to państwo straszliwe, widocznie na skruszenie bicza gniewu swojego. Taktamysz, groźny zbójca, dziś bydź może sam narzędziem do pokonania ziomków swoich. Kiedyż był czas pomyślniejszy ku temu? Plan ten słabo popierany przez Bazylego i jego doradźców, przyszedł niejako do skutku w roku 1397: Wielki Xiąże Witold, zgromadził w obozie pod Łuckiem, posiłki Rossyjskie, hołdowników swojego kraju, wojsko krajowe i zapewne z Polski cokolwiek nadesłanego rycerstwa. Z Tatarami Taktamysza z Lidy, przygotował wielką wyprawę na rozbojników naddońskich (1). W końcu miesiąca Lipca, poszedł z tem wojskiem przez Ukrainę, przebył Don i ścigał hordy Tatarskie w okolicach Azowa, zapędzały się. zastępy zwycięzkie aż ku

-----------------------------

(1) Wielki Mistrz, dowiedziawszy się ze strony, o tem zbieraniu się wojska, zadrżał. Pisał natychmiast do Mistrza Niemieckiego, pod datą: Meselenz Sonnt. vor Margaretha 1397. Registr. p. 59, aby doniosł Xiążętom niemieckim, zgromadzonym na Sejmie w Frankfurcie, że to bydź może zamachem skrytym Witolda na wytępienie chrześciaństwa.

S. 587

Wołdze, gromiąc wszędzie napotykane tłumy nieprzyjaciół, miała bydź stoczoną jedna wielka bitwa, jak powiadają; wszelako nic stanowczego nie dokazano, zapewne z przyczyny usunięcia się w głąb dzikich stepow, zatrwożonych Tatarów, których, ściganie rzeczą prawie niepodobną było, ani się zbliżyć udało z tej strony do siedliska Złotej Hordy. Całą korzyścią było wrażenie postrachu i zabranie w niewolę kilku ułusow, tojest: koczowisk stałych. Część tych jeńców, wysłał Wielki Xiąże do Polski Królowi w darze, ci osadzeni w tamecznym kraju, przyjęli wiarę chrześciańską i przenarodowili się. W Litwie po różnych miejscach byli poosadzani, w powiatach dzisiejszych: Wileńskim, nad Waką rzeką (1), w Trockim, Lidzkim, Nowogródzkim, Oszmiańskim, Brzeskim, na Wołyniu, w kraju Zapuszczańskim (2). Taktamysz po-

----------------------------

(1) Udzielony mi zabytek podań gminnych, w jednym śpiewie dochowanych, głosi: ie nad tą rzeką, lud składał daniny, jakiemuś tyranowi, za drugim jej brzegiem w puszczach i górach rozbijającemu, aby okupił spokojność, swoję. W dyalekcie łotewskim W alkka znaczy czynsz, daninę, dziakłę. Stender. Leth. Gramm. S. 172.

(2) Nie można zgodzić się na to, ż. by Tatarzy Litewscy początek swojego u nas pobytu od Witolda zaczynali; oni za Gedymina, jakeśmy widzieli wyżej (§ 1186. ) już osiadać poczęli w Litwie Nie wszyscy też od jeńców pochodzą: podług ich bowiem własnych podań, osiadali i dobrowolnie. Mamy świadectwo w korespondentach Edygi, Cara Perekopskiego z Witoldem pod rokiem 1420, że przenosili się znakomitszego rodu Tatarowie, tojest: Mirzy do Litwy, któ-

S. 588

został ze swoim ludem gdzieś za Donem, zapewne władcą jakiej Hordy zawojowanej i obronne stanowisko mającej.

1454. R. 1397. Staranie o pokoj.

Jednakże Król Polski, nie przestawał starań łożyć o wyjednanie pokoju krajom swoim z Krzyżakami, właśnie pod sam koniec roku 1397. uprosił powtórnie Króla Zygmunta Węgierskiego, aby się udał do Wielkiego Mistrza w tej materyi z perswazyą. On prosił Konrada Jungingen, aby do Gniezna zjechał, gdzie przyrzeka sam się znajdować i ma nadzieję, ze swojem pośrednictwem pokoj między S.mi ustanowi. Lecz Konrad, nie odmawiając wyraźnie tego przełożenia, szukał wykrętów: oświadczył swoję obawę o rzetelność przystąpienia do umowy Wielkiego Xiążęcia Witolda, powiadając, że on wzmacnia się nieźmiernie całą siłą Ruskiego narodu i Tatarów, powierza straż warowni swoich niewiernym Rusinom i Litwinom; przeto wymagał zwłoki czasu, nimby się nie porozumiał bliżej z tym władcą, niepojęte zamiary knującym, azali on przystąpi do tego pośrednictwa (1). Niewiadomo

-----------------------

rych Car prosi nie przyjmować. Czacki: O Prawach T. II. str. 138. Tolerantyzm Litewski, zostawił im wiarę ich ojców, którą dochowali, przenarodowiwszy się w Polaków.

(1) Poselstwo Kommandora z Rheden do Króla Węgier-

S. 589

wszakże, jaką dał odpowiedź Witold: pewną jednakże jest rzeczą, że przestrach panował w Zakonie, gotowano się do wojny odporne). Wielki Mistrz rozsyłał podarunki w Krzeczotach, sławnych niegdyś w Prussach, różnym Mocarzom, od których spodziewać się mógł pomocy, zobowiązał Ziemowita Mazowieckiego, pożyczką dwieście kop groszy Czeskich, na zastaw Płuńska nad Narwią (1).

1455.

Zrobiliśmy postrzelenie, ze obecny stan potęgi Wielkiego Xiążęcia, mocne czynił wrażenie na przezornym Konradzie Jungingen, ani się ważył czynić wycieczek nawet do Żmójdzi, ani protegować Swidrygełłę, gdy ten przez jakoweś awanturnicze zdarzenie, opuścił Podole i wyniosł się do Węgier, w ciągu roku 1397 (2). Gdy bowiem na początku roku następnego, Kommandor z Rheden, Hrabia Kyburg. znajdował się u Króla Węgierskiego w poselstwie, tyczącem się wyżej namie-

-----------------------

skiego. Registr. p. 66. Pismo do Witolda od Wielkiego Mistrza dat. Sonnab nach Aller Heilig 1397. Tamże: p. 64.

(1) Geograficzne oznaczenie tego miejsca, mylne jest u P. Voigta, gdyż mniema, że Łomżę dzisiejszą, Plunsk nazywano dawniej. Mnie się zdaje, że tojest Płońsk, dziś Płonka, na północ Suraża leżąca nad Narwią mieścina. Zapisu zastawnego data: Marlenburg an. S. Nicolai abend 1397 in Cod. Oliv. p. CXCIV.

(2) Kotzebue: Preuss. ält. Gesch. B. III. S. 288. Tegoż Swidrigail: S. 29.

S. 590

nionej wymówki, on nie miał polecenia wdawać się ze Swidrygełłą w negocyacye, szanując rozejm, z Królem i Witoldem trwający. Tak więc daleko zachodziła ostróżność Konrada, względem Litwy, ze chociaż miał zręczność sprowadzenia znowu do siebie Swidrygełłę, w każdem zdarzeniu potrzebnego Zakonowi, jako pretendenta, chociaż mógł znowu mieć nadzieję poruszenia dawnych sprężyn zakłóceń wewnętrznych w Litwie, wolał raczej te niepewne widoki poniechać, niżeli się narazić na nieprzyjaźń, strasznego Zakonowi Witolda, i zbliżyć go bardziej spólnością interessu z Królem Polskim; albowiem to samo zbliżenie, oddalało pomyślność traktatu pokoju, gdyż interessa Polski tak się krzyżowały z Litewskiemi, że trudno było pooddzielnie układać się z obu państwami, jak Zakon życzył sobie, dla rozprzężenia Unii, niebezpiecznej dla niego. Jednakże Kommandor Kyburg, potrafił Królowi Węgierskiemu wysławić ogrom potęgi Witolda, jego zjednoczenie z Polską i przeto nieźmierną przewagę tych narodów, bardzo niebezpieczną dla wszystkich Mocarstw sąsiednich, tak dalece, że Król Zygmunt począł stygnąć w ochocie swojej bycia pośrednikiem i zjazd w Gnieźnie spełzł na niczem. Tymczasem sekretnie Zakon dopomagał Swidrygełłowi w jakiejś intrydze u Papieża (1), co gdy doszło

-----------------------

(1) Kozebue: Switrigail, S. 30.

S. 591

do wiadomości Króla Władysława, mocno go rozgniewało na Krzyżaków, wyraził gniew swój Królowej ich protegującej i kilku Senatorów w niełaskę wpadło, że mu doradzali bydź względnym na przewrotnych mnichorycerzy, od wojny z nimi odwodząc (1). Wielki Mistrz to spostrzegłszy, udał się do zwyczajnych wybiegow zakonnych, wyprawił jakiegoś uczonego jurystę, aby rozsiał po dworach Xiążąt chrześciańskich i papiezkim zaskarżenie w treści następnej: "Wojna z niewiernymi staje się coraz trudniejszą dla Zakonu, raz, ze Król Polski ciągle ich końmi i bronią zasila, wzmacnia i w sztuce wojennej doskonali, drugi raz, ze tak w Polsce, jako i w krajach Xiążęcia Szczecińskiego, czynią przeszkody i nie przepuszczają gości zagranicznych do Pruss. Xiąże Witold nieraz dawał przyrzeczenia dla zabezpieczenia wiary: lecz znowu je odwoływał, gdyż się Król temu sprzeciwia. W Litwie żadnego polepszenia nie widać w chrześciaństwie: ponieważ wiele Litwinów obraca się raczej do Ruskiej wiary niżeliby uległymi bydź mieli kościołowi i państwu Rzymskiemu. Biega pogłoska, że Króli Witold, czynią staranie u Papieża otrzymania korony królewskiej dla krajow Litewskich i Ruskich, którą drugi ma włożyć sobie na głowę, z prawem len-

-------------------

(1) Voigt: B. VI S. 90.

S. 592

ności względem pierwszego; jeżeliby się to stało; przeto przyłączy się do niego jeszcze więcej pogan, a Zakon już nie będzie w stanie broń przeciw nim podnieść (1). Należałoby przeto doradzać Ojcowi Świętemu; panowie chrześciańscy powinniby sami pomyśleć o środkach, aby te rzeczy inny obrot wzięły, gdyż niestałość Witolda w słowie i czynach, jest wielce doświadczoną; że wkrótce może wywiązać się znaczne nieszczęście i krzywda (2)." Jednakże okoliczności były dość krytyczne dla Krzyżaków. Król Węgierski wyprowadzony z błędu, rzuconego przed nim przez Kyburga, niemniej się rozgniewanym pokazał od Polskiego, oręż potężny wisiał nad Zakonem, który lada chwila mógł mu zadać śmiertelne ciosy. Konrad znał to należycie i unikał wszelkiemi sposobami wojny z Polską i Litwą; rycerstwo jego szemrało, zamknięci w konwentach, musieli zajmować się nudną powinnością choru, zamiast, jak dawniej, brojenia w Litwie i pędzenie szumnego życia w obozach, prace wojenne biesiadami przeplatając; teraz musieli pod kapturem śpiewać psalmy, siedząc na ławach w chórze. Szydzili nawet

--------------------------

(1) Z tego widzimy, że myśl o Koronie Litewskiej, nie była nowa w ostatnich lalach życia Witolda i Krolowi samemu nie obcą.

(2) Instrukcya poselska: dat: we Wtorek po Niedzieli Invocavit r. 1398 Registr p. 72.

S. 593

z Wielkiego Mistrza, nazywając go kapicą mnichowską; on cierpiał to wszystko: bo dalej widział od innych, bo więcej miał cnoty i charakteru. Umawiał się z Królem i Królową względem Dobrzynia, zachowując grzeczność, uniżoność, umiarkowanie, obok postrzegania swojego interessu; szczególnie nadskakiwał Królowej, znając pobożność i łagodność tej pani. Z Witoldem odnawiał przedłużenie rozejmu (1).

1456. R. 1398. Dyplomacya.

W tym stanie rzeczy, wywiązała się dyplomatyczna okoliczność, niemałej wagi i zupełnie zapomniana w dziejach naszych. Królowa Jadwiga, pisała. do Witolda, że przy zamąż pójściu, otrzymała od męża swojego państwa Ruskie i Litewskie za wiano, z tym warunkiem, że ona ma praw o pobierać każdorocznie pewną daninę z tych krajow, w tylnie czynszu. Lubo to pismo ze wszelką uprzejmością było ułożone, bez obrazy godności Wielko-Xiążęcej i narodu, wszelako zrobiło nie małe wrażenie na Witoldzie, nic o tem jakoby niewiedzącym, że jest dannikiem Królowej. Natychmiast zwołał Sejm narodowy do Wilna i zrobił panom Litewskim i Ruskim zapy-

------------------------

(1) Data tranzakcyi rozejmowej: Marienburg. Diustag nach Palmtag: r. 1398. Registr. p. 76.

S. 594

tanie: czy się oni uważają za poddanych Korony Polskiej, pod tym względem, aby obowiązani byli do płacenia daniny? Jednogłośnie odpowiedzieli: "Pod żadnym względem nie jesteśmy poddani: my byliśmy zawsze wolni, nasi przodkowie nigdy daniny Polakom nie płacili, nie będziemy i my płacić, pozostaniemy przy naszej dawnej wolności (1)."

1457.

Łagodność Królowej i umiarkowanie Króla, pokryły te śmiałe wybuchy niepodległości. Senat Polski, unikając wszelkiego powodu, do rozerwania jedności obu narodów, poprzestał na mądrej temporyzacyi. Lecz Witold, ze swojej strony rozważał nieprzyjemność, mogącą dla niego nastąpić z tych nieporozumień, bał się nadewszystko, izby Król nie zawarł przymierza z Krzyżakami, odrębnie co do Polski. Pośpieszył więc usunąć zawady, do zbliżenia się z Zakonem przeszkadzające; przełożyć polecił posłowi swemu gotowość do traktowania z Wielkim Mistrzem. On, wiedząc o tem, co się stało w Wilnie na Sejmie, chwycić się przedsięwziął okoliczności, mogącej rozdwoić oba narody, i nie czekając ani chwili czasu, wysłał kommissarzy pełnomocnych do traktowania: Wielkiego Kommandora, Wilhelma Helfenstein, Wielkiego

------------------

(1) Lindenblalt: S. 113. 114. Voigt: B. VI. S. 92. 93.

S. 595

Szpitalnika, Konrada Hrabię Kyburg, dyplomatyka pierwszego rzędu i Kommandorów z Ragnity i Osterody, Markwarda Salzbach i Jana Schunfeld, którzy na miejsce wyznaczone do Grodna przybyli, gdzie się znajdował Walki Xiąże, ze zgromadzeniem przedniejszych panów krajowych. Działo się to w miesiącu Kwietniu roku 1398.

1458. R. 1398. Ugoda o pokoj.

Po nieiakim czasie traktowania, stanęła w końcu na tem urnowa wstępna, ułatwiająca zawarcie stałego pokoju: "Wielki Xiąże Witold, będzie winien ustąpić Zakonowi część Żmójdzi, granicą pewną zakreśloną; między Pruskiemi a Litewskiemi posiadłościami, a mianowicie: począwszy od wyspy Salin (dziś wieś Szyłłany nad ujściem Niewiaży) aż do rzeki Narwi będzie dokładnie oznaczona granica; jeżeli Xiąże Ziemowit, albo jego sukcessorowie okupią Wiznę, to i tam granica ma bydź zakreślona, podług wiadomości od ludzi starych powziętej. Wielkiemu Xiążęciu i dworowi jego, takoż Wielkiemu Mistrzowi, wolno polować na rozmaite zwierze w S.ch rzek Szeszupy i Bobry. Na osobnym zjeździe Wielkiego Xiążęcia z Wielkim Mistrzem, uczyni się bliższe oznaczenie granic, opisze się i pieczęciami utwierdzi. Jeżeli zechce pierwszy, albo wymagać będzie drugi, ma bydź uproszone

S. 596

tej umowy potwierdzenie u Króla Władysława. Nadto, ma dać przyrzeczenie Wielki Xiąże, na postawienie dwóch, lub trzech zamków nad granicą, dopomagając Zakonowi takowe zbudować, na miejscach przezeń obranych, za co uwolniony będzie zpod zakładu Xiąże Zygmunt. Jeńcy obustronni wolność otrzymają. Do kraju łukowskiego nie będzie Wielki Xiąże żadnej pretensyi rościł, owszem dopomoże Zakonowi do zawojowania jego; a wzajemnie Wielki Mistrz, dopomoże do podbicia Nowogrodu Wielkiego. W krajach mocarstw traktujących, handel dla ludzi wszelkiego stanu będzie wolny i protegowany, bez żadnych nowych myt, oprócz dawnych. Żaden człowiek, uległy opłatom skarbowi, nie będzie przyjmowany na osadę, bez wiedzy i pozwolenia władzy krajowej zkąd wyszedł. Wielki Xiąże, będzie się starał przywodzić lud swój do wiary chrześciańskiej, uległości kościołowi i państwu rzymskiemu, jak są ulegle inne mocarstwa. Nie bedzie krajów chrześciańskich pustoszył, jeżeli od nich krzywdy i niesprawiedliwości nie dozna. Użyje wszelkich środków, możnych do powiększenia wiary chrześciańskiej, w krajach swoich. Wszystkie dotąd byłe szkody, krzywdy i pretensye, wzajemnie doznawane, lub roszczono, mają ustać nazawsze i zapomniane będą. Nie będzie pozwolony, przez kraje stron umawiających się, przechód żadnemu wojsku, idą-

S. 597

cemu na uszkodzenie drugiej strony. Więźniów zbiegłych łapać i wydawać wzajemnie. Jedna S., bez wiedzy i pozwolenia drugiej, nie będzie prowadziła przez jej ziemie wojska swojego, a kiedy na to zezwolenie nastąpi, przechód ma się dziać bez szkody drugiej strony. Naostatek, obie strony przyrzekają, te warunki wiernie bez zdrady, podstępu statecznie i mocno zachowywać, teraz i na zawsze, oraz ani radą. ani czynem, ani otwarcie, ani skrycie przeciw temu nie działać. Umówiono się takoż na zjazd osobisty Wielkiego Xiążęcia i Wielkiego Mistrza, na wyspę Salin, na dzień S. Michała, w obecności pewnej liczby przełożonych Zakonu i Szlachty Litewskiej, na którym zjeździe, te umówione punkta, warunki i jeszcze dodać się mogące, powinny się zamienić w stałe przymierze pokoju i należycie bydź upoważnione. " Data tej umowy: w Grodnie, 23 Kwietnia, roku 1398 (1).

1459.

Po zawarciu tej ugody, zwołał Wielki Xiąże

------------------

(1) Voigt: B. VI. S. 93. 95. Tranzakcya ze strony litewskiej u Baczko: B. II. S. 585 - 593, cf. Łuk. Dawid: B. VIII. S. 31. 32. Od pełnomocników Zakonu wydana tranzakcya dat. Garthen im J. 1398, am S. Georgen Tage. W Tajn. Arch. Król. Szufl. 53. N. . Dodatek opuszczony przez Baczko u Voigta: 1. c. Była ratyfikacya tych punktów przez W. Mistrza osobna, której kopia na czarno, w Tajn. Arch. Król. Szufl. XVII. N. 165. cf. Lindunblatt: S. 114.

S. 598

sejm narodowy do Wilna, któremu przełożył wszystkie punkta i warunki; one znalazły przyjęcie i uchwalenie powszechne; tem chętniej, powiada dziejopis pruski, im wyraźniejszym było interesem Litwy, przy obecnych okolicznościach, mogących się wywiązać z Polska, aby się zaspokoić od strony Zakonu niemieckiego (1). Wszelako, brakowało jeszcze wiele do wzajemnego zaufania i otworzystości między S.mi umawiającemi się. Chociaż bowiem pełnomocnicy zakonni, przyrzekli w Grodnie wydanie Xiążęcia Zygmunta, w razie zobowiązania się do odbudowania zamków i Witold na to dał list osobny pod pieczęcią; jednakże Wielki Mistrz, wymagał jeszcze spełnienia jakichś warunków sekretnych i miał okrucieństwo zatrzymać nieszczęśliwego Xiążęcia w więzieniu czas jeszcze niejaki, jak sam chełpił się do roku albo dłużej, pisząc do Mistrza Inflantskiego, który takoż ostrzegał, aby tego więźnia za lada co nie uwalniać (2). Rozgniewany Wielki Xiąże tą niesprawiedliwością, począł robić nowe dodatki do punktów umówionych, albo poprawiać niektóre; zniósł się z Królem Władysławem i przyjął wtrącenie interessów polskich do swojej u-

----------------

(1) Lindenblatt: S. 115.

(2) Voigt: B. VI. S. 96, Wyjątek z listu W. Mistrza, do Mistrza lnflantskiego.

S. 599

mowy, a mianowicie rzecz o Dobrzyń i stosunek co do uległości państwu rzymskiemu. Słowem, tak się rzeczy powikłały, ze Konrad zląkł się, aby cała Ludowa nie runęła. Dla tego pisał do "Witolda: " Co Waszmość względem ziemi Dobrzyńskiej wtrącacie do umowy! Panie, to się nie tycze, ani was, ani nas. Xiąże, który nam tę ziemię zastawił, nie wyłamuje się dziś jeszcze zpod praw Korony Polskiej; nam się przeto nie widzi, aby ten artykuł miał bydź na przeszkodzie umowom, między nami zawartym. My nic niepodobnego od Waszmości nie wymagamy; lecz prawie nie możemy wiedzieć, czemubyśmy względem Waszej Wielko-Xiążęcej Mości uchybili, albo czy Waszmość nie zamierzacie od umowy naszej odstąpić. Żebyście jednak wiedzieć raczyli, ze nie mamy upodobania na stopie wojennej zostawać z Waszmością, chociażbyśmy ku temu i zmuszeni przez Was byli, przeto chętnie zgadzamy się na nowy zjazd z Waszą Wielko-Xiążęcą Mością, abyśmy uradzie potrafili środki do pokoju nas prowadzące (1)." Pisał i drugi list Konrad, niemniej otworzysty i zachęcający do zgody, chrześciańskim właściwej mocarzom (2).

----------------

(1) Tego listu data: Marienburg Dienstag Vincentii Mart. l398. Regislr. p. 70.

(2) Data: Marienb. Dienstag vor Ostem 1398. Registr. P. 77.

S. 600

1460. R. 1398. Przymierze pokoju.

Przychylając się Wielki Xiąże do tych wezwań przyjacielskich, uradowany uwolnieniem brata Zygmunta, mając przytem inne ważne, w rozumieniu jego widoki, tyczące się Wschodu, skłonił się do ostatecznego przymierza pokoju zawarcia. Zawarowano nasamprzód rozejm dla bezpiecznego układów spełnienia. Około Zielonych. Świątek, wysiani zostali przełożeni zakonni, z pewną liczbą rzemieślników, na granicę litewską, aby rozpocząć budowanie zaników. W skutek czego, Marszałek założył zaciek nad rzeką Augerapp, a Kommandor z Balgi nad Lik. Wielki Xiąże, czynił pomoc, przyrzeczoną dobudowania, ufność wzajemna ustaliła się skłonność do zgody szczera była zobustron. Wielki Mistrz czynił przygotowanie, sprowadził z Niemiec jakiegoś zawołanego dyplomatyka, sługę Zakonu, aby ułożył opisy i prowadził korrespondencyą z Xiążętami Imperii. Pod koniec Września już był w drodze do Litwy, w towarzystwie tej osoby i przedniejszych przełożonych Zakonu. Xiąże Zygmunt, powrotem swoim do ojczyzny poprzedził, jakoś krótko tę podróż. Wyspa Salin, widziała jeszcze Mistrza Inflantskiego, Wennemara Bruggenoye z jego przedniejszymi urzędnikami, takoż Biskupów: Henryka Warmińskiego i Henryka Samlandzkiego, oprócz wielu Prałatów, ma-

S. 601

gistrów sztuk wyzwolonych i mnóztwa rycerzy znakomitych, zakonnych i świeckich. Przybył i Wielki Xiąże z żoną, Biskupem wileńskim Andrzejem, znaczną liczbą Xiążąt, panów i szlachty. Rozpoczęły się konferencye: nie wiele było co do mówienia, względem punktow zawartych w Grodnie, oznaczono dokładnie granicę od Infant, przez wyspę Salin., aż do Mazowsza: zgodność zdań, jedność, szacunek wzajemny, przewodniczyły naradom ludzi dostojnych, przeto na dniu 12 Października, zgodzono się zupełnie na przymierze. Poprzednia umowa Grodzieńska, całkowicie zatwierdzoną została, dodano tylko jeszcze: Wielki Mistrz nie będzie z nikim i pod żadnym względem wchodził w stosunki przeciw Wielkiemu Xiążęcia Witoldowi i jego państwu. Ten zaś przyrzekł i mocno zapewnił, wiarę chrześciańską we wszystkich prowincyach państwa swojego, wszelkiemi siłami i sposobami rozpostrzeniać; bydź uległym kościołowi i państwu rzymskiemu, jak inni Xiążęta chrześciańscy ulegają; nigdy nie dozwalać, aby posiadłości zakonne, od granic państwa jego, nieprzyjacielsko nagabane były. Obustronnie przyrzeczono i zapowiedziano sobie nawzajem, to przymierze pokoju święcie, mocno i nienaruszenie zachować na zawsze, chociażby i potwierdzenie Króla Polskiego nie nastąpiło, za co odpowiedzialności Wielki Xiąże na siebie nie przyjmuje.

S. 602

Wolność więźniom zobustron, swoboda zakładnikom, Xiążęciu Zygmuntowi i innym solennie zapowiedziane zostały (1). W kilka dni poźniej, Wielki Xiąże wydał Krzyżakom na piśmie zobowiązanie się do udzielenia pomocy wbudowaniu zamków nadgranicznych, w miejscach przez Marszałka i Kommandora z Balgi obranych. Wolność zbierania kamieni wapiennych i dalszych materyałów potrzebnych, ponad rzekami Niemnem, Wilią, Strawą i Świętą, oraz potwierdza pod życiem swojem, wolność polowania Wielkiemu Mistrzowi w stronie rzek Szeszupy i Bobry, jak zawirowano było na zjeździe Grodzieńskim (2).

1461. R. 1398. Biesiady, przygody. rzeczy polityczne.

Po ukończeniu tych zatrudnień dyplomatyczycznych, nastąpiły uczty i festyny, przez obie strony nawzajem sobie wydawane, w których brało uczestnic-

two wielkie zgromadzenie wysokich gości, państw obu, nawet damy. Wielka Xiężna, Anna Witol-

---------------------

(1) Tranzakcya ze strony W. Mistrza dat. uff dem Werder Sallyn in der Memel dem Vlyesse gelegen n. Chr. Geb. 1398, am czwelften tag des Monden Octobris, w oryginale po niemiecku i po łacinie. W Tajn. Arch. Król. Szufl. 53. N. 1. 5. Tranzakcya Witolda w Tranzumpcie z roku 1419. W Dodatku IX.

(2) Oryginalna Tranzakcya. dat. Kauen am Montage vor. S. Gallen Tage 1398. fi, w Tajn. Arch. Król. Szufl. 53. N. 4. Zygmunt pisał się za świadka.

S. 603

dowa, znakomita urodą i rozumem, szczególnie jaśniała w tych zgromadzeniach, z dworem pań swoich, strojnie i bogato przybranych. Nie były to już pedantskie stoły honorowe Wallenroda, z jednej tylko rozrzutności słynne, ale przyjacielskie uraczenia przyjaciół szczerych, zabawy, rozrywki, rozmowy i wesołe bez przesady i przymusu uczty. W dniu jednym, po ukończonym obiedzie, panowie litewscy, jednomyślnie wnieśli toast: Wi tolda Króla litewskiego i Ruskiego! który Niemcy z zapałem przyjęli, wzniosły się okrzyki i proszono usilnie, aby siebie dozwolił tym zaszczytem już witać na zawsze. Wielki Xiąże podziękował uprzejmie, wyraził uczucie wdzięczności, i skromnie się wymówił od tak wysokiego dostojeństwa, którego jeszcze się godnym nie ośmiela poczytywać (1). Były to kwiaty, rzuconego niedawno nasienia przez Niemców, lecz jeszcze nie owoce, mające struć jedność dwóch silnych narodów, śmiercionośną dla Zakonu. Witold bowiem, chciwy panowania i wielkości, mierzył swoję przyszłość na większą skalę, on chciał bydź Królem, ale Królem całej północy i oprzeć berło swoje na skruszonem tronie Batego..... Lecz jeszcze pora nie nadeszła Jednakże przekonać się był powinien o znikomości zamiarów ludzkich, gdy za powró-

-------------

(1) Ten szczegół wyświeca Lindenblatt. S. 118.

S. 604

tem z wyspy Salin, będąc w Grodnie, o mało co życia, wraz zioną nie postradał. Wśród głuchej nocy, wybuchnął ogień gwałtowny w sypialnym Wielkich Xiążąt pokoju, czy od lampy nocnej, czy od pieca zajęły się obicia i firanki. Szczęściem, kotek, morski, będący w tymże pokoju, rzucił się na loże i obudził dość jeszcze wcześnie Witolda, ze pośpieszył z żoną, w jednej bieliźnie wybiedz z płomieni; lecz cała bogata garderoba Wielkiej Xiężnej, stała się ich pastwą (1). Co się tycze rzeczy dyplomatycznych, ukończonych z Krzyżakami, Król Polski Władysław, zupełnie się pokazał obojętnym w tej mierze 5 ani potwierdzał, ani zaprzeczał przymierzaj na wyśpię Salin zawartego: tak bowiem sprzykrzył sobie stosunki z Zakonem Niemieckim, że ani się wdawać nie chciał. Królowa Jadwiga, ciągle korrespondowała z Wielkim Mistrzem, umawiając się tak o Dobrzyń, jako tez o stosunki handlowe, szczególnie o handel tranzytowy z Rusin, miast pruskich nadwiślanych. Ta mądra pani, przez szczerą pobożność, szanując Zakon, jako chrześciaństwa podporę, starała się o dobro jego, ile tylko bydź mogło bez szkody wielkiej interessów korony swojej. Chociaż znała zepsute obyczaje członków, ceniła nie ludzi, ale ich święte powołanie i mo

-----------------

(1) Lindenblalt: 1. c.

S. 605

żna powiedzieć, że wieszczym duchem przepowiedziała jego upadek. "Jać mogę, pisała razu jednego do Krzyżaków, od wojny z wami Króla wstrzymywać, nie życząc., aby się krew chrześciańska miała rozlewać, ale ujrzycie: że po mojej śmierci, słuszną zapłatę weźmiecie za te postępki (1)." Jednakże przymierze, na wyśpie Salin zawarte, znalazło powszechną pochwałę, między mocarzami europejskimi: wielu odzywało się z nią głośnie i winszowało obydwóm stronom szczęśliwego kłótni odwiecznych ukończenia, między innymi Zygmunt Król Węgierski odznaczył się swojem przyklaskiwaniem i świetnemi obietnicami, szczególnie dla Zakonu nieszczędzonemi, od którego pragnął pożyczyć pieniędzy (2). Bolała jednakże Krzyżaków obojętność Króla Władysława: on w mądrej polityki swojej rachubie, lubo nie ubliżał w niczem postanowieniom Witolda i chętnie dla dobra pokoju, poświęcał około dziesiątka mil kwadratowych, kraju Zapuszczańskiego, spustoszonego i wyludnionego zupełnie przez odwieczne napady, chociaż bardzo żyźną ziemię mającego, równie Żmójdź, nad którą sam nie wiele miał do rozkazywania, lud nieugiętych obyczajow; lecz,

-----------

(1) J. S. Bandkie: Dziej. Król. Pol. T. II. stron. 23. Wyd. a.

(2) Voigt: B. VI. S. 160. 161.

S. 606

nie mając powolności dla siebie żadnej ze strony Zakonu i nie widząc, godnego środka zaspokojenia chciwości jego, zostawiał sobie prawo nadal postąpienia stosownie do interessu obu narodów: gdyż wiedział, że musi nadejśdź pora, w której zmuszonym będzie ukrócić i dumę i chciwość" i panowanie nad obszernemi krajami, tych mnichorycerzy.

ROZDZIAŁ V. KONIEC WIEKU CZTERNASTEGO.

1462. Postrzeżenia.

Krzyżacy wzięli Żmójdź. tylko na papierze: nieugięci obywatele tameczni, trzymali się przy swojej niepodległości i staroświeczyźnie, przyzwyczajeni wojować lub kryć się w niedostępnych lasach swoich, nie lękali się nieprzyjaciół, nie przyjmowali wiary chrześciańskiej; ziemia ich urodzajna, opatrywała w żywność; lud umiejący na małem przestawać; związki z Rusią naddźwińską dostarczały soli i żelaza i więcej nic z ręki obcej nie potrzebowali, żelazo nawet już sami umieli wytapiać z rudy łąkowej; lemiesz, topor,

S. 607

nóż, dzida, cały przepych bogactwa krajowego stanowiły; bogowie, poetyczna mytologia, uspakajały serce i zagrzewały do wytrwania. Burtynicy opiewali pochwały przeszłych czasów bohaterów, wielbili w hymnach swoich swobodę i tylko jej obrońcom przyznawali uczestnictwo z bogami po śmierci. Taki lud, zapewne trudno było w tamtym wieku podbić, zdradzany, oszukiwany, zdzierany, rżnięty niemiłosiernie, był srogi, nieufny, ostrożny, i prawie do dzikości zbliżony tych nieszczęść koleją. Kochali oni xiążąt ze krwi Gedymina, lecz nie chcieli bydź ich poddanymi, ani zaprzedawanyrni przez nich kanibalom swoim. Ustąpienie przeto takiego ludu, mogło się uważać prawie za nic: gdyż trzeba było go podbić, czego przez tyle wiekow nie mogli dokazać Krzyżacy i nigdy nie dokazaliby sami, bez pomocy Witolda. Na ten raz ta pomoc była daleką.

1463. R. 1399. Napady na Żmójdź.

Zapewne, wezwania łagodne i namowy do poddania się, były nie szczędzone ze strony Zakonu, lecz nadaremnie: Żmójdzini wiedzieć nie chcieli o nowych panach; straciliśmy, mówili, dawnych, co się nas wyrzekli, nowych nie chcemy; póki tylko jeden Żmójdzin żyw pozostanie na ziemi, pozostać musi wolnym i służyć będzie bogom swoim. Sami prze-

S. 608

śladowali swoich ziomków, na których podejrzenie o związek z Niemcami padało. Wszędzie drogi popsute, mosty pozrywane, rzeki potamowane, zatopy porobiły nieprzebyte, zacięło lasy, Żmójdź się odosobniła nawet od Litwy. Król milczał, Witold się nie wdawał, bo nie przyjął obowiązku podbijania krajów dla Krzyżaków, dość ze ustąpił. Trzeba było wojować. Kiedy przeto na końcu roku 1398, przybyli goście zagraniczni, nie można było zaraz ich prowadzić, nie przygotowawszy się należycie, zima też była ostra bardzo ł niedogodna do wypraw. Za nadejściem ku wiośnie pory wypraw, Marszałek Werner Tettingen, w towarzystwie pielgrzymów, po większej części Francuzów, udał się na Żmójdź w okolice Miednik. W tej samej porze, Mistrz Inflantski, wpadł od Mitawy ze znacznemi siłami, pustosząc ogniem i mieczem; dowódzca Źmójdzki, szkoda że nie wiemy należycie jego nazwania, podobno mylnie wypisane Thel, pośpieszył na ratunek swoim; Krzyżacy, za zbliżeniem się jego, rzucili się na odwrót, prowadząc do tysiąca jeńców i pięćset koni, której przecież zdobyczy nie mogli uprowadzić, będąc mocno natarci i z klęską przepędzeni do Semigallii. Thel, dowiedziawszy się o napadzie Marszałka, wrócił się ku Miednikom; lecz on bojąc się odligi, ukazującej się za odpadnieniem mrozów, cofnął się już był do Pruss, bardzo mało

S. 609

szkody zrobiwszy. Za nadejściem lata, uzbroi! się Wielki Mistrz, Konrad Jungingen, na czole własnego tylko wojska, wyszedł 15 Czerwca na Żmójdź, w celu jej upokorzenia, dni jedenaście uganiał się po kraju, paląc tylko wsie opuszczone i niszcząc zasiewy, nikogo prawie z ludzi nie widział, nocami wypadały na stanowiska krzyżackie tłumy ludu, jak mary nocne, porywały konie, ludzi rznęły i znikały, jak mgła poranną; Niemcy w końcu, lękając się jakiej nieszczęsnej katastrofy dla siebie, wyciągnęli z kraju, nic nie dokazawszy, ani nawet jeńców nie mogąc zachwycić (1). Dopiero poznał Zakon, co za dar odebrał od Wielkiego Xiążęcia i czego jeszcze brakowało, aby to nabycie miało wartość jaką.

1464. R. 1399. Wyprawa na Tatarów.

Tymczasem Wielki Xiąże Witold, za- pewni wszy się od strony Krzyżaków, popierał swoje wielkie zamiary. Potrzeba było pokonać Tatarów, a tem zwycięztwem, nad zwycięzcami Rossyi, zjednać sobie wielkie imię i panowanie nad cala Sławiańszczyzny Ruska: wydrzeć bowiem Hanom berło Batego z ręku, było toż samo, co zostać Carem całej Rossyi. W roku jeszcze przeszłym chodził na Tatarów, z polecenia Wielkiego Xiążęcia, Patrycy Nary-

---------

(1) Kronikarze Inflantscy, Voigt: B. VI. S. 166. 167.

S. 610

mundowicz, niewiadomo, czy dla popierania strony Taktamysza, czy dla dotarczek, jak zazwyczaj, większe przedsięwzięcia poprzedzających. Ten Xiąże, został pokonanym i życie uronił w Litwie (1). Tak tamysz przyciśniętym znalazł się mocno, przez najwyższego Hana Kapczackiej hordy, pobity na głowę, powtóre musiał uciekać do Litwy. Wielki Xiąże, polecił mu pozostać w Kijowie, gdzie Tatarzy jego w blizkości obozowisko założyli. Zbierały się już wojska na wielką wyprawę, wszędzie brzmiały odgłosy wojny z Tatarami. Nie brakło przecież na zdrowych radach: Król Polski, nie życzył brata zapędzać się w tak dalekie strony za zwycięztwem, które w jego wyobrażeniu nie mogło żadnych korzyści dla państwa litewskiego przynieść. Królowa Jadwiga, jakby przeczuwając smutne następstwo, mocno odradzała i zapewneby nie zdołał oprzeć się jej naleganiom, gdyby nie miał wymówki chlubnej: "Upewniłem, pisał do Królowej, na zawsze spokojność i niezawisłość Litwy od Krzyżaków; muszę uwolnić i resztę chrześcian od ucisku innego rodzaju ciemięzców. Bóg dobrej sprawie pomocą." Wojska ze wszystkich stron ściągały się pod Kijów, do obozu, za lewym brzegiem Dniepra wytkniętego: Król przysłał ochotników z Polski i doświadczonych

----------

(1) Kojałowicz; P. II. p. 60 pod rokiem 1398.

S. 611

wodzów, między którymi przedniejsi byli: Rafał z Tarnowa, Spytko z Melsztyna i Jan z Głowaczyn Wojewodowie, Jan Dąbrowski, Szamotulski, Szczukowski, Ostrorog, Narszyć i innej młodzieży wysokiego sianu nie mało, każdy z towarzystwem ludu zbrojnego, inni znaczne oddziały dobornej jazdy przyprowadzili. Xiążęta Litewscy i Ruscy hołdujący, przybyli ze swemi kontyngensami. Wielu Xiążąt udzielnych Ruskich, pod hołdownictwem Tatarów będących, albo sami na czele swoich wojsk przybyli, albo wodzów przysłali; Wielki Mistrz przyklaskiwał tej wyprawie, zapewna przewidując, że jej pomyślne skutki, rozdwoją Witolda z Królem Polskim, przysłał Kommandora z Ragnity Markwarda Salzbach na czele pięciuset rycerzy, wybornie uzbrojonych i opatrzonych we wszystko (1). Wielki Xiąże był w Smoleńsku, dla śpieszniejszego zapewna ściągnienia, tak walecznych Siewierzan, jakoteż od Xiążąt Ruskich, z głębsze] Rusi przyrzeczonych posiłków, których od Wielkiego Xiążęcia Bazylego takoż oczekiwał. Lecz on, czy lękając się obrazić na siebie Hana, czy przewidując Witolda zamachy na Rossyą, czy nie mając umysłu ojca swojego sła-

--------

(1) W Tajn. Arch. Król. w Xiędze Treslerbuch p. 12, powiedziano, że Salzbach na tę wyprawę otrzymał ze skarbu Zakonu 425 grzywien srebra, gotowym groszem.

S. 612

wnego Dymitra, zwyciężcy ciemiężycielów swoich na polu-Kulikowem, chciał wyłamać się od pomagania otworzystego; przysłał do Smoleńska żonę swoję. Przyjęła uprzejmie od ojca, spełniła poselstwo rzadkiego nader przykładu w dziejach, z pożądanym skutkiem: stanęło bowiem na tem, że Wielki Xiąże Bazyli, zgromadzi wojsko swoje w S.ch Razania, wyszłe na Wołgę i będzie z drugiej strony działał, zapewna dla niedopuszczenia połączenia się Kazańskich Tatarów z hordą Kapczacka.; co wykonanem zostało jednakie Łez należytego skutku. Zapewne Bazyli, działając przeciw Kazańskim Tatarom, niby z innego powodu, chciał pokryć swoje powstanie przeciw Hana, rozkazującego w Rossyi, a tem rzeczy skromnem udaniem, nie potrafił przeciąć pomocy wzajemnej między Tatarami. Cokolwiek bądź, Wielka Xiężna Zofia, u darowana od ojca kosztownemi upominkami, szczególnie obrazów zbiorem, wystawujących historyą męki Pańskiej, malowanych w Grecyi, powróciła do Moskwy. Przybywszy Wielki Xiąże ze Smoleńska do obozu pod Kijowem, znalazł już liczne wojsko swoje i wodzów znakomitych w gotowości do wystąpienia.

1465. Prorok w obozie.

Nie powinienem ominąć szczegółu, zdaje się niewiadomego zkądinąd, za którego pewnością historyczną, mówi dość wy-

S. 613

raźnie prawdorzeczny sposób opowiadania i rzeczy samej bezinteressowne wyłuszczenie. Opowiem dosłównie: "W obozie Wielkiego Xiążęcia Alexandra (Witolda) pod Kijowem, w miesiącu Lipcu roku 1399, ukazał się jakiś starzec, w ubiorze mnicha pielgrzymującego, on każdego dnia, kiedy Wielki Xiąże powracał do namiotu swego z przegląda wojska, to przybywającego; to popisującego się, po nadciągnieniu z różnych stron i od różnych mocarzy w posiłkach dosyłanego, znajdował się przed tymże namiotem, pozdrawiał Xiążąt, panów i wodzów, każdego po imieniu jego własnem i ojcowskiem, zwyczajem i w języku ruskim, niekiedy polskim, łacińskim lub litewskim, stosownie, jak kto był z jakiego narodu, mówił każdym dość płynnie, wymównie, z uniżonością i pobożnością chrześciańską; niekiedy rozrzewniał się do łez, płakał i zawsze odchodząc śpiewał grecką pieśń smutną. Wielki Xiąże, zciekawiony razu jednego, kazał przywołać tego dziwnego starca do swego namiotu. Gdy wszedł, przeżegnawszy się i pomodliwszy się przed obrazem Zbawiciela na Krzyżu rozpiętego, który stał w miejscu przyzwoitem, ukłonił się nisko i powiedział przywitanie w języku ruskim, bardzo wymówne. Nim jednak Wielki Xiąże miał czas zwrócić uwagę swoję na niego, był bowiem zatrudniony przy stole z Kanclerzem, niektórzy z Xiążąt rozmawiali

S. 614

z nim, przystąpił i Kommandor krzyżacki z Wojewoda Krakowskim.; starzec na zapytania każdego odpowiadał po rusku, po polsku i po łacinie, jak był od kogo zagadniony. Już ta sama uczoność, robiła na wszystkich mocne wrażenie; z ubioru, krzyżów i różnych świętości, które mu na piersiach wisiały, znać było katolika rzymskiego i greckich stron źwiedzacza. Kiedy zaś Wielki Xiąże znalazł czas wdania się z nim w rozmowę, kazał mu przed krzesło swoje zbliżyć się i zapytał; ktoby był? odpowiedział: Jestem pielgrzym, nazywam się Jan z Pokrzywna, byłem u grobu Zbawiciela Boga, oddawałem pokłon chwale jego wysokiej w świątyni Mądrości Przedwiecznej w Carogrodzie, widziałem Rzym i przynoszę błogosławieństwo Ojca i Syna i Ducha Świętego Waszej Wielkoxiążęcej Mości, mając sobie za największe szczęście, oglądania oblicza twojego i wielkości pierwszego w chrześciaństwie dzisiejszym Monarchy. Niech Bóg spełni zamiary twoje i królewskie uwieńczy skronie koroną zwycięztwa! Chciałem oglądać chwałę Boską w miastach ruskich, lecz muszę wracać do Azyi, gdzie Bóg nasz Zbawiciel cierpiał śmierć krzyżową. Muszę zboczyć jednakże z drogi, zachylę się w prawo, abym za nadto w lewo nie zaszedł, nie uronił czasu, nie uronił łez i życia, nie pomieszał prochu mego, ja wielki grzesznik, z prochami licznych waleczni-

S. 615

ków twoich. Sądy Boga niepojęte, przyszłość żałobę, grozi. " Ukłonił się do ziemi, Wielki Xiąże pogrążył się w zamyśleniu; starzec wymknął się tymczasem z namiotu. Odtąd go nie widywano: mówiono, że był potem u Wielkiego Xiążęcia na prywatnem posłuchaniu razy kilka. Miał on pod figurami, dość wyrozumiałemi, przepowiadać klęskę nad Worskłą; długo rozmawiano jeszcze o tym cudownym wieszczku, wielu go palnięta dotąd z powieści swych babek i prababek, których matki opłakiwały śmierć na wojnie z Tatarami, poległych wojowników ich sercu bliskich, albo pokrewnych (1).

1466. R. 1399 Bitwa nad Worskłą.

Proroctwo to jednak nie było falszywe. Przejdźmy do dalszego dziejów opowiadania. Wielki Xiąże, uczyniwszy tak wielkie przygotowanie, które go jaż od roku zajmowało, bez względu na odradzania i proroctwa, zaufał swojemu szczęściu i waleczności wojska; dał rozkaz do wyruszenia. Przed zdjęciem obozu, przybyli posłowie od Hana najwyższego, Timur Kulłuka; oni stawieni przed Wielkim Xią-

---------------------------------------------------

(1) Tłómaczono z łacińskiego. Rękopism starej daty z wieku XVI Najpóźniej, udzielony mi od jednego miłośnika pamiątek historycznych. Widać, że to jest kopia, czyli wyjątek, z jakiegoś zbioru anegdot, czy powieści ascetycznych, legendami zwanych.

S. 616

żęciem, mówili: "Xiąże, wydaj Taktamysza, niegdyś potężnego władzcę, dziś niegodnego zbiega, taki jest wyrok niezmienny Hana." Witold odpowiedział: "Idę z nim samym się zobaczyć." I poszedł drogą, na wschód wiodącą, po śladach Monomacha, idącego niegdyś na zwyciężenie Połowców. Wojska przebyły rzeki Sulę, Korol i Psol, zbliżyły się do Worskły (1). Za jej przeciwległym brzegiem, widać już było bielejące się namioty Timur-Kutłuka. Ten Han, zdawał się pragnąc szczerze pokoju: albowiem wysłał zięcia swojego 7. powtórnem poselstwem do Wielkiego Xiążęcia, ten rzekł w imieniu Hana: "Fylarn się o przyczynę tej wojny, nigdy w granice twoje, Xiąże, nic wtargnąłem?" Witold w tonie Batego miał odpowiedź: "Bóg mi zgotował władzę nad wszystkiemi narodami. Bądź moim synem i dan-

--------------------------------------

(1) Rzeka Worskła, płynie koło Achtyrki i Pultawy, wpada do Dniepra pod Perewołoczną. O miejscu bitwy, nie mamy w dziejach wzmianki, ani badań miejscowych. Zdaje się, że Witold szedł zpod Kijowa przez Perejasław, Czumak, Jabłonow; Sułę przebył w Łukomlii; Korol pod miasteczkiem Korol; Psotę pod Holtwą zkąd zbliżył się do Worskły, na miejscu, gdzie była bitwa ze Szwedami PIOTRA I-go Z tych wyniosłości, widać za Worskła równinę, zwaną Gołe - Pola, na której stali Talary obozem. Kiedy Witold posunął się w górę nieco Worskły, wiosczyna za lewym brzegiem lej rzeki leząca, zwana Mikolsk. była środkiem działań całej bitwy, która się więc zakończyła na tych samych polach, na których Karol XII, Król Szwedzki, został pokonanym, we trzy wieki poźniej.

S. 617

pikiem, albo wybieraj zostać jeńcem!" Timur-Kutluk i tem nie odstraszył się od pokoju; przyznawał Witolda za starszego wiekiem i dostojeństwem od siebie, skłaniał się nawet do płacenia pewnej daniny. Lecz Wielki Xiąże, nie ograniczył się na tem: nie tylko nic przyrzekał Taktamysza nie wspierać nadal, ale chciał jeszcze, aby Tatary twarz jego wybijali na pieniądzach swoich; rzecz nie podobna, wprost przeciwna religii i obyczajom muzułmańskim. Wszelako, chytry Han odrwił dumnego Witolda, to uległości swojej oświadczeniem, to przyjmowaniem na pozor uciążliwych warunków, to wyproszeniem trzydniowego czasu do namysłu nad biciem monety z portretem jego. Naostalek, darami, ciągłem wysyłaniem posłów, co razem i szpiegami byli, doprowadził rzeczy do tego kresu, że się doczekał niezmiernie znacznych posiłków Nadciągnął w rzeczy samej Edyga, wódz Tatarski, jeden z najzawołańszych, za którego buńczukiem szło wszystko, co było w hordach, z ochotą na wojnę. Ten, dowiedziawszy się o warunkach pokoju, zawołał: Raczej smierć!'' I wnet pojechał na brzeg Worskły celem rozmówienia się z Wielkim Xiążęciem. Gdy się Witold ukazał na drugim brzegu, powiedział Edyga: "Waleczny Xiąże, Han słusznie się przyznał bydź ojcem: ty bowiem starszy latami od niego, aleś młodszy odemnie, dla tego więc ukorz

S. 618

się, bądź dannikiem moim i na pieniądzach litewskich wytłaczaj znamie moje." Witold, obruszony tą mową Tatara, uważył ją za wyzwanie do bitwy, kazał w trąby i bębny uderzyć do marszu, przebył Worskłę i na równinach, za lewym jej brzegiem, wojsko szykować począł. Wojewoda Spytek, obejrzawszy wojsko tatarskie, odradzał wdawania się na ten raz w bitwę; życzył rozpocząć traktowanie o pokój, gdyż postrzeżono, że i Edyga nie był od tego daleki. Zdanie doświadczonego męża, zdawało się bydź ważnem, wodzowie wezwani na radę, przyjmowali je z uszanowaniem, lecz w milczeniu, jakie niekiedy powstaje z natchnienia smutnego przeczucia. Sam Wielki Xiąże, okazywał umiarkowanie i nim otworzył zdanie swoje, Szczykowski zabrał głos w te słowa: "Jeżeli wdzięki pięknej żony i rozkosze tego życia dolyla cię, Wielki Xiąże, zajmują, ze się lękasz śmierci; to przykładem swoim nie wstrzymuj nas, gotowych poledz, albo zwyciężyć tę dzicz okiem nieprzejrzaną. Na to Spytek: "Nieszczęsny, ja położę głowę moję na tem polu bitwy, ty z niego ucieczesz." Witold wstał z miejsca i kazał dać znak do boju. Było to w dniu 12 Sierpnia, roku 1099. Szyk litewski utworzono w klin, opiszemy bitwę podług własnych postrzeleń i niektórych zabytków historycznych, tojest: linią bojowa była załamaną pod kątem wyskaku-

S. 619

jącym w samem załamaniu stały działa i dowodził doświadczony wojownik; Xiąże Dymitr Korybutt. Formując takie położenie wojska, ten punkt wyskakujący, zbliżył się do nieprzyjaciela, nowym dla niego sposobem attaku; ogromne działa zaryczały, ale ich użycie nie było dotyla udoskonalone, żeby skutkiem silne. wrażenie sprawiły, ile hukiem i dymem; kartaczow nie znano jeszcze ani wystrzałów rykoszetowych, co jedno tylko mogło skutkować przeciw gęstym tłumom tatarskim. Jednakże rozbijały się te zgraje o czoło wojska, szykownie sprawionego. Wodzowie popełnili błąd, podając się zbyt na przód i oddalając skrzydła od rzeki, prawda, że to poruszenie usłało trupem nieprzyjacielskim pole i zdawało się zwycięztwo zapewniać. Lecz Tatarzy, korzystając z położenia miejsca, zaszli w tył klinu i śmiałem uderzeniem przymusili do zmienienia szyku, tak więc trzy strony słabe zrobiły się, za wyciągnieniem linii, tojest: tył i dwa skrzydła wystawione na attak nieprzyjaciela. Tego tez potrzeba było Tatarom: ich. tłumy, zagrzane wodzów swoich odwagą, ze wszystkich stron opasały wojsko, już od rzeki odsunione, rozerwała się linia w wielu punktach, nieprzyjaciel j na obóz uderzył. Jazda przyszła nasamprzód w nieporządek, poczęła tratować swoję piechotę, która ciśniętą będąc z każdej strony, musiała się tłoczyć w ciasne kolumny i tem samem źle się opierała

S. 620

nieprzyjacielowi, z samej jazdy złożonemu. W tem łamaniu się bezużytecznem, zginęła jedność urządzeń. Popłoch stał się powszechnym: Taktamysz pierwszy ze swoimi pierzchnął za rzekę, za nim Krzyżacy, za którymi poszedł ów przechwalca Szczukowski. Rzeź była trudna do opisania, na obu brzegach "Worskły, zawalonej ciałami, płynącej krwią ludzką. Powiadają podania, że przeszło sto tysięcy trupa, te pola pokryło. Samych Xiążąt chrześciańskich, poległo siedmdziesiąt czterech; niektórych wiemy imiona: Dymitr Korybutt, Xiąże Siewierski; Andrzej Kiejstutowicz Garbaty, Xiąże Potocki; Michał Jawnutowicz; Andrzej, syn Dymitra Xiążęcia Koreckiego, poźniej Trubeckiegoj Jan Skinder i Andrzej, synowie Korybutfa, Xiążęta Druccy; Jan Jewłaszkowicz, nie znajomy zkądinąd; Jan Borysowicz, Kijowski; Hleb Światostawicz Smoleński; Hleb Koryatowicz, brat przerodni poprzedzającego; Symon i Michał, Podbercscy; Fedor i Dymilr Patrykiewicze; Wolscy; NN. Jamonontowicz; Jan Jurjewicz Bielski. Z Polaków polegli przedniejsi: Spytek z Melsztyna, Wojewoda Krakowski, on długo trzymając na sobie oddział Talarów, aby dał czas Witoldowi do ucieczki, smierć chwalebną odniósł. Warsiusz (1) z Miechowa Rawski, Socha Płoc-

------------------------------------------------

(1) Dość było domysłów nad pochodzeniom nazwania Warszawy; najprostszy byłby od imienia Warsz, po łacinie Varsius, pierwszego założyciela tego miejsca.

S. 621

ki, Pilik Warszawski, Jan Sandomierski, Wojewodowie; z rycerstwa pierwszego rzędu: Żuczek z Wajszyna, Rafał z Tarnowa, Janusz z Dąbrowa, Tomasz Wierzynek, Piotr z Miłosławie i inni ( 1 ). Zaledwie sam Wielki Xiąże ze Swidrygełlą ocaleni zostali walecznością Polaków, szczególnie Dobrogost Szamiotulski i Sędziwoj Ostrorog zasłużyli się w tej okazyi. Liczba Talarów przed bitwą miała wynosić dwieście tysięcy, Witold nie mógł mieć więcey nad siedmdziesiąt pięć do ośmiudziesiąt tysięcy. Nieprzyjaciel po tej wygranej, z wojskiem jeszcze ogromnem posunął się ku Dnieprowi, opasał Kijów; i wziął okupu trzy tysiące rublow srebra ( przeszło piętnaście tysięcy dzisiejszych ) sam klasztor Pieczerski musiał zaliczyć trzysta rublow; zagony Tatarów posunęły się aż ku Łuckowi, w zamiarze ubieżenia miasta rezydencyonalnego Witoldaj do czego jednakże nie przyszło: musieli bowiem powziąć wiadomość, że jeszcze liczne wojsko litewskie jest w polu, z którem nie pragnąc mierzyć się, poszli na powrót ( 2 ).

--------------------------------------------

(1) Długosz: T. I. Lib. X. p. 157. Śmierć Spytka bardzo Była boleśną dla Króla Władysława, gdyż to był mąż, wielkich zalet i przywiązania do Monarchy; w roku 1391 Władysław pogapił mu Podole prawem lennem.

(2) Materyałów do niniejszego nastręczyły: Kronika rękop. Litew. Bych. str. 67. 68. Latopisiec Daniłowicz: str. 217 - 319. Szczerbatow: T. IV. str.. 308. Karamziu: T.

S. 622

1467. O Tatarach.

W różnych epokach dziejów naszych przypadały opowiadania, związek mające z historyą Tatarów, panowanie Witolda najwięcej ciekawych szczegółów nastręczyło. Naród ten, jakby zesłany przez Niebo zagniewane na chłostę starego świata, już w końcu XIV wieku dopełniał kolej swego przeznaczenia, bitwa nad Worskłą, była ostatniem tego znamieniem. Tamerlan, który umarł w roku 1395, był ostatniem narzędziem spomnionej kary Nieba, i pierwszym jej hamulcem: od niego się bowiem zaczęły wyniszczenia Tatarów przez Tatarów i odtąd ciągle się między sobą wyrzynali sami. Taktamysz, sprawca jakby z umysłu tylu nieszczęść w narodzie swoim, którego losy skreśliliśmy w paragrafach poprzednich, po bitwie nad Worskłą, został pogardzony i opuszczony przez Wielkiego Xiążęcia, za swoję niestałość charakteru i tchórzostwo na polu walki. Tułał się on w stepach czas niejaki, aż się doczekał śmierci przeciwnika swojego Timur-Ku-

---------------------------------

V. str. 146 - 152. Hlebowicz: Żywot Witolda str. 55 - 61. Długosz: 1. c. i inni. O liczbie poległych nigdzie nie znalazłem wzmianki; Lindenblatt: p. 51, upewnia, że Talarów wielkie mnóztwo zginęło. Rzecz się nie działa z Tamerlanem, który umarł w r. 1395, ale Edyga byt jednym, z wodzów wojsk niegdyś tego podbiwcy. Ztąd niektórzy każą walczyć Witoldowi z wojskami tamtego, a inni z nim samym.

S. 623

tłuka; wtedy udało mu się zebrać wojsko i wystąpić przeciw następcy tamtego. podobno synowi, zwanemu Abuscid. Lecz pokonany stanowczo w jednej bitwie, stoczonej nie daleko Tiumenia, znalazł przecie śmierć na polu walki w roku 1408, już bardzo w podeszłej starości (1).

1468. R. 1399 wypadki w Litwie i Polsce.

Rok bitwy nieszczęśliwej nad Worskłą odznaczył się i innemi wypadkami smutnemi w Litwie i Polsce wydarzonemi. Pożar okropny Wilna w miesiącu Marcu, przyczynił szkód nieporachowanych: całe podzamcze wygorzało; w zamku dolnym główniejsze budowle, kościoł katedralny, paląc wielkoxiążęcy, skarbce, składy, stajnie spłonęły ze wszystkiem w nich będącem; najpiękniejsze konie i mnóztwo rzeczy wysokiego szacunku, stały się pastwą płomieni. Szkodę skarbu Wielkiego Xiążęcia, ceniono na sześćdziesiąt tysięcy rubli srebra (2). W tymże roku Andrzej Wasilon; Biskup wileński, źyć przestał, starzec wielce poważany w narodzie i zasłużony w kościele. Zgon jego musiało przyśpieszyć

---------------------------

(1) Źródła wskazane w przypisie pod § 1433.

(2) Voigt B. VI. S. 168. List Kommandora Dynaburskiego do Mistrza Infl. d. Lyxten Freitag vo s. Gertrude ( 17 Marca ) 1399. Index Corp. Dipl. Napierskiego T. 1. N. 553. mówi o ( LXM. stuecke sylbers t. j. rublach.

S. 624

nieszczęście przez pożar zdarzone ; kościoł katedralny, staraniem jego ze świątyni Perkuna przerobiony (1) z pośpiechem, ozdobiony szczodrobliwością wielkiej Królowej Jadwigi, zbiorami całego życia jego samego, mieszkanie i wszelkie zabytki wiekow upłynionych, jakie pozostać mogły i bydź musiały, zgorzały w tym pożarze. Zapewne skołatany wiekiem, smutku z tej straty przenieść nie mogąc, umarł. Takoż dosyć niewysławionej nigdy pamięci, Królowa Jadwiga, zgasła w kwiecie wieku, po powiciu córki. Litwini serdecznie opłakiwali jej stratę, jako dobroczynnej wskrzesicielki oświaty w ich narodzie, na drodze wiary chrześciańskiej. Pamiątka jej, przywiązania do Litwy pozostała w Pradze Czeskiej, przy tamecznych zakładach naukowych, w stanie wówczas dość kwitnącym będących, osobne kollegium dla nauki młodzieży litewskiej, sposobiacej się do stanu duchownego (2), gdyż w Polsce nie było widać jeszcze szkół wyż-

---------------------------------------

(1) O tem obaczyć w T. VI pis. niniej. Dodatek III.

(2) Fundacyą r. 1397 Grud. 10 przyszła do skulku, staraniem dwóch mieszczan pragskich, Jana Krzyża i Niepro, narywata się: Collegium Hedvigis Reginae s. Reginense; miała dochodu czterdzieści kop groszy, jako procent od kapitału stałego dwa tysiące kop groszy; pomieszczała dwunastu Litwinów, uczących się nauk stanowi duchownemu potrzebnych pod kapłanem przełożonym, zarządzającym kościołem Betleem, w domu zwanym Jeruzalem. JS. Bantke: Dzieje Król. Pol. T. II. str. 22 Wyd. 2.

S. 1

Dodatki do dziejów Narodu Litewskiego Tomu V-go.

DODATEK I. COKOLWIEK Z HISTORYI MIASTA LIDY.

To miejsce, po zawojowaniu Xięztwa Dejnowskiego, około r. 1180, w którem leżało, jest osadą litewską; ponieważ Lida, znaczy trzebież, pole z lasu oczyszczone. Zamek założonym został w roku 1323, przez Wielkiego Xiążęcia Gedymina; budowali go rzemieślnicy Kijowscy i jeńcy z Wołynia użyci byli (1).

-------------------------

(1) Najwięcej ze szczegółów w tym artykule poczerpniętych jest z notacyj plebańskich, zebranych przez ś. p, X. Wincentego Narbutta, Proboszcza i Dziekana Lidzkiego.

S. 2

Religia chrześciańska Ruskiego wyznania, była od bardzo dawnych czasów wprowadzona w tych S.ch, Kaplica na zamku znajdowała się od początku jego założenia. Wyznanie łacińskie wprowadzili Franciszkanie, celem nawracania Litwinów, będących jeszcze w pogaństwie: gdyż Rusini wcale się nie wtrącali do wierzenia krajowego, przeto pokój i tolerancya wzajemna, była między nimi.

W roku 1366, przybyła missya Franciszkańska, ze trzech xięży złożona; ich w roku 1369 wymordowali poganie, z okazyi jakiegoś tumultu. Wkrótce jednak przybyło ich sześciu, którzy nad mogiłą swych braci wysławili oratorium i przy niem zamieszkali, na podzamczu. Wtedy Starostą Lidzkim, był Dowgierd, Pan chrześciański.

Około roku 1376, przybyło więcej Franciszkanów i liczba ich podniosła się do dziewięciu. Obraz Matki Bozkiej przynieśli z sobą, z miasta Wizny, który dotąd łaskami słynie w kościele farnym.

Roku 1381 Jagełło Xiąże wówczas Witebski, Krewski i na Lidzie, nadał Kościołowi Lidzkiemu majątek, dziś zwany Plebańce i dochód z jakiejś innej włości.

1397. Nowy kościoł stanął w Lidzie, poświęcony przez Biskupa Wileńskiego Andrzeja, który przy nim Franciszkanów nanowo osadził (1). Podobno, że dawniejsi Missyonarze tego zakonu, przez napad Krzyżaków w roku 1394, rozpędzeni, czy wybici zostali, jak świadczą notacye plebańskie.

R. 1406 Sierpnia 5. Jerzy Swiatosławicz, Xiąże Smoleński, z dobraną, bandą hajdamaków, najechał Lidę, zrabował i spalił; szturmował i do zaniku, ale napróżno. Żona, lego Xiążęcia z dziećmi znajdowała się na zamku Lidzkim w niewoli i Starosta tameczny, Jakób z Sielicy,

-----------------

(1) X. Grzybowski: Skarb nieoszacowany i t. d. str. 58.

S. 3

zowiący się, nie był obecny; lecz nadbiegł wkrótce z Hołdowali hajdamaków poraziwszy odpędził, którzy zniknęli w lasach Solecznickich, a polem napadli na klasztor Franciszkański, w Wilnie u Panny Maryi na Piaskach będący, w którym, szukając skarbów, mnichów wymordowali prawie do jednego, jakich zostali w klasztorze. (Tak słowo w słowo znajduję w notacyach plebańskich Lidzkich). Xiądz Grzybowski, Skarb nieoszacowany str. 422 - 431, opisuje ten sam wypadek, gdyż w dniu 7 Sierpnia, naznacza umęczenie. Franciszkanów wileńskich; jednakże co do roku myli się, kładąc rok 1403, w którym nie mógł ten Xiąże Jerzy bydź w Litwie; wogóle, jego chronologia ze źródeł mylnych poczerpnięta; notacye wyżej spomnione lepiej i zgodnie z porządkiem dziejów, kładą rok 1406, one. są prowadzone przez Xiędza Stogniewa, który w lat czterdzieście kilka poźniej, był Proboszczem Lidzkim, kończone dalej przez następców jego.

Roku 1414 kościoł został odnowiony w Lidzie, poświęcony pod wezwaniem N. Maryi Panny, Wszystkich Świętych, a szczególnie, podług pierwszego poświęcenia, S. Krzyża. Przywileju Króla Władysława, znalazł się w papierach probostwa, ułamek mały, z którego tylko następne miejsce wyczytać się dało:

In nomine Dni Amen. Vladislaus dei gratie Rex polonie lituanieque Princeps supremus e. t. c. Heres mie e. t. c. Ad perpctuam rei memoriam. Quamquam ex suscepli cura Regiminis universorum nostrorum Regimini subditoruM utilitale tenemur ad ea tanien que diuini cultui administracionem decus ac gloriam ac statum felicem et quietem, ac virium firmitatem Ministrorum Omnipotentis conspiciunt, tanio dignius intendimus quantum pro ceteris mundi Princibibus nomen Regale solum magniricencie extollit et mirabilius universorum prouidencie creatoris con-sideranles sane Omnipotenlis inimensam clemenciam

S. 4

qua nos ovem pridem perditam ad Begales dignitates solium Clementissimi sublimauit, volentesque tanquam fidelis commissorum gubernator pro infinibis heneficiis aliquibus licet tamen exilio meritis obuiare. Ecclesiam vetere nostre fundacionis olim pp. cc. ord. s. Francisci Apostolis Lituanie cominendandam in opido nostro Lida nunc de nouo conslructam et ad honorem Omnipotentis Dei Gloriosissime Virginis Marie Omnium Sanctorum specialiler Sancti Crucis...... dicalum......dotauirnus bonis prouenlibus et utilitatibus ut in nostris literis ........clare nitilur confirmamus et incorporamus donamus et appropriamus Lidensem..........Dougirdi........ommos thelonis vulgariter.

Na odwrocie data późniejszego czasu pismem położona: A. Domini M. CCC. XIIII. Feria iijj. in hebd. Pentecost...... Niezawodnie tojest data przywileju.

W roku 1434 gdy Swidrygełło Lidę spalił, kościoł jednak ocalał.

1450. Kościoł stanął w Krupie filialny.

1533. Cerkiew ruska w mieście była poświęconą (Latopisiec Daniłowicza: str. 315).

1631. Umarła w Lidzie z połogu Anna, z domu Xiężniczka Szujska, w zamężciu za Janem Michałem Narbuttem będąca, ostatnia ze krwi Xiążąt Szujskich na Szui, emigrantów Rossyjskich, około roku 1500 do Litwy przybyłych. Z jej syna Franciszka, poszedł dom Narbuttow Lidzkich.

* * *

S. 5

SPIS PROBOSZCZÓW LIDZKICH.

(z papierów miejscowych wyjęty.)

Roku 1460 objął probostwo X. Stogniew. Od roku 1554, w którym X. Jan z Donatowa, Prebendarz Wileński, objął probostwo Lidz-

S. 641

kie, kościoł był rządzony ad interitn przez administratorów, dochody z ziemi szły na rzecz Kapituły Wileńskiej, przeto gospodarstwo upadło.

Od roku 1559 Xiąże Jan Andrzejewicz, Biskup Łucki i Brzeski.

- - 1580 X. Jan Juszyński, od niego poczynająsię pisać Proboszczami Ludzkiemi i Krupskiemi.

- - 1622 X. Jan Chryzostom Rogniatowski.

- - 1650 X. Adam Lipnicki Dziekan Lidzki.

- - 1657 X. Marcin Dłuzniewski.

- - 1662 X. Ignacy Rebert.

- - 1688 X. Stanisław Widmund Widymowski. _ _ 1700 X. Jan Dowgierd.

- - 1738 X. Piotr Strokowski.

- - 1747 X. Michał Zienkewicz, Biskup Wileń. Fundator Kościoła murowanego, który przeniesiono na inne miejsce, z Podzamcza, gdzie dziś plac przed domem Kassy Skarb.

- - 1760 X. Stanisław Bohusz Siestrzeńcewicz, Kanonik Zmójdzki.

- - 1766 X. Antoni Ejssmont.

- - 1783 X. Kazimierz Narbutt, ex Pijar, Opat Paradyjski, Kaw. ord. S. Stanisł.

- - 1801 X. Wincenty Narbutt, Kanonik Inflantski, Dziekan Lidzki.

- - 1826 X. Raczyński.

- - 1831 X. Wincenty Linkień, Dziekan Lidzki.

S. 6

SPIS STAROSTÓW SĄDOWYCH LIDZKICH.

(zrękop. Wiercińskiego Komornika, starej daty.)

Jakób z Sielicy około roku 1404.

Aczgerej (Hadży Gerej) Hanem został Krymskim, wezwany przez Tatarów roku 1443.

Stanisław Pietraszkowicz do roku 1499.

Hleb z Janowa Sapieha, krótko.

Krzysztof Illinicz 1503.

Drozd po zrzuceniu Illinicza pr zez Króla 1505.

Jakób Abramowicz krótko.

Jerzy Mikołajewicz Radziwiłł, 1538.

Mikołaj Janowicz Radziwiłł) krótko.

Jerzy Jllinicz krótko.

Piotr Weryha Bohuszewicz Mossalski 1559.

Jan Abramowicz, (na Wornianach Wojewoda Smoleński, Prezydent Derpski, Starosta Lidzki i Wendeński. Jego tytuły z innego źródła (1).) Prezydent Ziemski Inflant. 1596.

Jerzy Radziwiłł krótko.

Alexander Hołowczyński krótko.

Kazimierz Stefan Sapieha 1619.

Michał Xiąże Radziwiłł, krótko.

Alexander Naruszewicz Podkomorzy W. X. L. 1660.

Krzysztof Xiąże Radziwiłł 1675.

Michał Frąckiewicz 168O.

Kazimierz Frąckiewicz 1688.

Jan Scypion 1703.

Józef Scypion 1720.

Ignacy Scypion.

Józef drugi Scypion 1785.

------------------

(1) Katechizm, albo krótkie zebranie wiary i powinności chrześciańskiej i t. d . nakładem Jana Abramowicza i t. d. w Wilnie

S. 7

DODATEK II. LIST WIELKIEGO KOMMANDORA WILHELMA HELFENSTEIN, DO WIELKIEJ XIĘŻNEJ JULIANNY, ŻONY OLGERDA.

Po śmierci Wielkiego Xiażęcia Olgerda, gdy powstała niezgoda między Jagełłą i Kiejstutem, list niniejszy był w tych okolicznościach pisany. Znajduje się w Tajnem Archiw. Królewiec. Formularbuch pergaminowem. Drukowany u Łukasza Dawida B. VII. S. 155 - 157, przez wydawcę Henninga.

Decenti nec non amicabili salutacione premissis O nobis et virtuosa Domina Regina Vestre magnitutlinis excellencia presentibus dignetur attendere, quomodo carum vestrum naluni Skyrgailo, quem de lesiebris ad lucern ut speramus vocavit altissimus et indubilanter vestris ex informacionibus maternis ad superna teudit ex infimis, obuiando sibi eum quibusdam nostris fratribus et servitoribus amicabililer suscepimus ipsum Magistro nostre generali presentanles, quem leta tacie suis coniuxit lateribus mullas curialitates et reuerencias sibi in conuersionibus potacionibus collocucionibus ac clenodiis exhibendo ita ut non solura in Marieburgo sed in omnibus nostris castris et municionibus in quibus moram ad sue voluntatis beneplacitum expeciali iussione Magistri lante procuratum trabere potuit ipsum de castro ad castrum in decenti comitiua secure per nostros fratres

S. 8

et nobiles amicabililer conduximus, immo propria in persona nos de Marieburgo ad proximuin castrum nostrum in magna familiaritate sibi adhesiiimus ila ut in nostris partibus expendere non habuit; Hec deo in laudem, sibi in solacium, vobis in honorem procurantes. tamen ne nupcias explendas ad quas illustres principes et duces tres de Masonia etc. et quamplures alii nobiles conuenerunt negligeret, prout et eum ad eos securo conductu conduceret magistro nostro liberaliter supplicatum per magnificum Ducem de Thessin extilerat, solum pro una nocte permansit in Marieburgo et in nobili conductu et securo peruenit in Thorun, ubi in castro nostro moram trahens se veslire decenter ut suam decuit nobilitatem proposuit, et postmodum sibi associato quodam milite ex speciali commissione Magistri ad prefatos principes propter predictas nupcias congregatos ad locum peruenit feliciter preoblalum, Nobisque postmodum de mullimodis curialilatibus et maxime ab ordine exhibitis scribens mullarum acciones graciarum referendo, cor snum pro eo, quod a deo et chrislianitati nec non ab ordine tanta promeruil, ponens in iubilo quod nunquam obliuioni maxime erga ordinem intendit tradere, cui quantum, poterit refundere se submillit, Vestra eciam perpendat nobilitas, ad quid iste furens tanquam canis rabidus (rozumie Kiejstuta), non solum in Christianos sed eciam in Litwinos sua fouetur in malicia, qui cottidie prout alias vos lacius premunimus ut ab aliis audiuimiis ad regnum au holat Liuvinorum, et quomodo vestrum gloriosum possit tradere filium Jagalum sibi gentes et castra cum toto regno valet subiugare. Vos igitur cum vestris habeatis, huius uite fragilitatem aduertens, de bono vestri filii Skyrgail inchoato negocio Deo infinitas agendo gracias ceterosque vestros filios ad similem inducatis. Supplicamus insuper ut nostris nunciis presencium exhibitoribus qui multa ex parte Magistri et

S.9

nostri nec non ordinis que scribere esset difficile vobis et filio vestro satis referre habent auras adhibere digemini credulas tamquam vobis propria loqucremur in persona, Vestram eciam virtuositatem cum uno pare cultellorum mensalium, et magnificenciam filii vestri Jagali cum uno cultello dignum duximus honorare que non per modum muneris, sed in signum amicicie supplicanms non spernere prefato veslro filio de quodam sella nobis missa in qua magnam nobis exhibuit complacenciam magnas graciarum acciones referentes.

Niezawodnie ten list do Wielkiego Kommandora Wilhelma Helfenstein byt pisany. Data niewymieniona, lecz się odnosi do roku 1382 drugiej polowy.

DODATEK III. WYPOWIEDZENIE WOJNY PRZEZ KRZYŻAKÓW ROKU 1383.

Treść artykułów oświadczenia, wojnę wypowiadającego: "1. Że Jagełło i Skirgełło zjazd, na którym miały się uzupełnić stosunki przyjacielskie, poprzednio umówione, pomimo wszelkich przełożeń, zerwali. 2. Że Jagełło, uniósłszy się dumą, nie chciał przybydź dla widzenia się Wiel. Mistrzem, lubo był o trzy mile; gdyż temu niepodobieństwo było do tamtego zjechać. 3. Że jeńców krzyżackich nie wydaje i zaprzedaje Rusinom w poddaństwo; chociaż litewscy jeńcy, więcej jak tysiąc dwieście kop groszy wynoszący wartością, okupu, bezpłatnie wydani byli, za

S.10

których tylko dwadzieścia jeden ludzi, po cztery kopy ceny wydano. 4. Że Jagelło Żmójdź sobie zawłaszczyć usiłuje, mimo jej odstąpienie Zakonowi. 5. Że Mazowsze w czasie pokoju wojował, przez co Zakon u Polaków w wielkie wpadł podejrzenie, gdyż w przymierzu był warunek, ze Leż woli i wiedzy Zakonu, żadnej wojny prowadzić nie był powinien. 6. Że Jagełło zakazał, przysłanemu do niego Kommandorowi z Ragnity, dawać jaką bądź odpowiedź. 7. Że przysłanego do siebie Marszałka Zakonu wysłuchać nie chciał. 8. Ze Wielk. Mistrzowi listów pokoju nie odsyła, chociaż on mu swoje wręczył." Voigt: B. V. S. 419. Oryginału nie ma, kopia bez daty i sporządzona w późniejszej epoce około r. 1287, Ucz odnosi się do r. 1383. Tajn. Arch. Król. Szułl. 52. N. 10.

Jak daleko ta okoliczność obchodziła Krzyżaków, dowodzi następna tranzakcya, zachowana przez Kreuzlelda pod tytułem: "Zum Gedächtniss wie Jagiello wider dem orden that, und wie ihm 1383 der Friede aufgesagt wurde, ewig zu gedehen in acht Artikeln."

Tłómaczenie ze staro-niemieckiego dosłowne: "Gdy Jagełło i Skirgełło postanowili z nami zjazd odprawić, myśmy się zgodzili na to, i płynęliśmy w górę lak daleko, żeśmy dla nizkiej wody dalej płynąć nie mogli, tym sposobem zbliżyliśmy się do Jagełły na trzy, albo cztery mile. Wówczas przypłynął do nas Skirgełło, gdzieśmy stali ze statkami naszemi, i rozmawialiśmy z sobą nawzajem, w ten sposób: Skirgełło, widzisz należycie, ze my z naszemi statkami dalej płynąć nie możemy, zróbże to, jak jesteś naszym szczególnym łaskawcą i przyjacielem, i miej na względzie służby i wierność, które Zakon twojemu bratu i tobie okazał, i jeszcze chętnie okazać gotów, tak ze strony Inflant, jako też Pruss, kiedyście z państw swoich wygnani byli, a wam Zakon do ich odzyskania trzema wojskami dopomógł. Proś Króla (Litewskim Królem nazywali Jagelłę wtedy), żeby się pofatygo-

S. 11

wał do nas, na lej krótkiej drodze, gdyż widzisz należycie, że my wyżej podpłynąć nie możemy, ani koni z sobą nie mamy do jazdy."

"Na to odpowiedział nam Skirgełło , mówiąc: ja to chętnie zrobię , i proszę ciebie , każ Marszałkowi ze mną jechać do Króla,' aby on sam to opowiedział, a ja mu dopomogę. Wówczas kazaliśmy Marszałkowi siąśdź z nim do statku, który przybył do Króla, i był mile przyjętym, po niejakiej zaś rozmowie, rzeki Marszałek do niego luk:

"Królu! myśmy Wielkiego Mistrza Pruskiego i przełożonych do ciebie wysłali, oznajmić tobie poselstwo, bądź łaskaw wysłuchać je odemnie. Król mu na to odpowiedział temi słowy: Marszałku, chcę to z ochotą spełnić; i rzekł: zatrzymaj się Marszałku, aż wezwę moich panów i Xiążąt. To nastąpiło , po czem Marszałek przełożył rzecz swoję, i dalej mówił: Wielki Mistrz innym czasem; dla twojej miłości, dwa razy lak daleko pojedzie konno albo w statku , dokąd zażądasz. Król zaś odpowiedział: Marszałku wstrzymaj się , ja się chcę z moimi naradzić i dam ci łaskawą odpowiedz. Gdy petem wezwany został do niego Marszałek, przemówił Jagełło: Marszałku, czy chcesz słyszeć, jak się ja naradziłem? Ten odpowiedział: Królu chcę z ochotą. Król rzekł: Marszałku, ja chciałem bardzo pojechać konno do Wielkiego Mistrza, lecz moi panowie nie chcą mi tego dozwolić. Na co Marszałek odpowiedział: kochany Królu, czyń tak, albo nie czyń. Wszelako bądź pamiętny na przyjaźń, którą ci Zakon okazał i okazuje dotąd; przeto pofatyguj się do Wielkiego Mistrza, gdyż on koni nie ma, żeby do ciebie zjechał, ani tez może podróż tę pieszo odbydź, jak sam wiesz o tem."

"Poczem Król naradzał się drugi raz, lecz tęż samę dał odpowiedź. Tymczasem Skirgełło przechadzał się w tył i w przód, tam i sam, nie zbliżając się do rozmawiających. Konstantyn zaś, brat królewski, za-

S. 12

pytał: Marszałku, czy chcesz moje zdanie słyszeć? Marszałek odpowiedział: Konstantynie słucham z ochotą. Więc wiedz Marszałku, żeby Król i chciał do was pojechać, ja tego nigdy nie uczynię. Marszałek odpowiedział: Konstantynie, twoję mowę rozumiem dobrze, czy będziesz słuchał mojej odpowiedzi? Marszałku, słucham chętnie. Więc wiedz, ze mię Wielki Mistrz i przełożeni przysłali do Króla, a nie do ciebie "

"Tak więc nic nie wskórawszy, musieliśmy się rozłączyć, oni zaś od dnia do dnia więcej bezprawiow popełniali, jak okazują następne artykuły. '' Tu następują punkta wyżej w treści wymienione.

Cf. Kotzebue: B. II. S. 424 - 426.

DODATEK IV. ZAPIS WITOLDA.

In nomine domini amen. Sub anno nativitatis eiusdem Millesimo Tricentesimo nonagesimo tercio Indiccioni prima die Mensis Aprilis vicesima nona Hora terciarum uel quasi Pontificatus Sanctissimi in Cristo patris et domini nostri domini Bonifacii diuina prouidencia pape noni anno quarto in Castro de Marienburg Pomezaniensis diocesis Venerandus dominus Wilhelmus de Halfensteyn Magnus Commendator ordinis beate Marie Theutonicorum duos patentes litteras in pergameno scriptas non rosas nec cancellatas sed ut prima facie apparebant, sanas et integras ac vicio penitus et suspicione carentes, mihi Notario pu-

S. 13

blico infra scripto in Testium infra scriptorum presencia ad manus fideles tradidit, meque ut eas transumerem et copiarem ac in publicam fermam redigerem requisiuit Quarum quidem litterarum prima Sigillis fuit quatuor sigillata in cordilis de serico viridis coloris ab infra appendentibus, Sigilla vero fuerunt ab extra de communi glauca cera ab intra vero duo prima de rubea et tercium de viridi sed quartum de glauca cera et in medio eorum apparebat quasi equus currens cum insidente armato et extendente manum suam quasi ad ictum In medio vero quarti apparebat quasi imago viri armati et sursum erecti stantis et habentis in dextra lanceam in sinistra scutam Superscriptio vero primi Sigilli fuit ut apparuit, Sigillum Witowdi ducis in Trakken Secundi vero Sigillum Georgii ducis Nagart, Tercii vero Sigillum Lewe ducis Druczk Quarti vero et ultimi Sigillum Sudemond de Wesisken. Et tenor huiusmodi littere theutonicus fuit et est talis.

My Wigand (Witowd) z Bożej łaski Xiąże Trocki oświadczamy i wyznajemy jawno tym listem, po owym czasie gdyśmy z Trok i ze wszystkich ziem naszych wyzuci byli, przez naszych braci stryjecznych, a ojciec nasz przez tychże braci zabitym został, udaliśmy się do Mazowsza i prosiliśmy o pomoc przewielebnego męża duchownego, Brata Konrada Czolnera z Rotenstejnu, Wielkiego Mistrza Zakonu Niemieckiego. On ją nam podał, przetośmy do jego przybyli i całkiemeśmy

S. 14

się oddali Bogn i jemu wstępując na łono wiary chrześciańskiej. Wszystek. więc kraj, do ojca naszego i do nas niegdyś należący, z rąk jogo i Zakonu za dobrą wolą naszą, jako lenność przyjmujemy; w tym celu, aby on i cały Zakon dopomógł nam do odzyskania krajow naszych; pod takim warunkiem, abyśmy spomnionemu wyżej Wielkiemu Mistrzowi i Zakonowi, ze wszystkimi ludźmi naszemi przeciw wszelkim turbatorom Zakonu, służyć powinni byli, gdziekolwiek rozkażą albo zapotrzebują. Takoż postąpiliśmy miejsce w Kownie do zabudowania, które ma na zawsze przynależeć do Zakonu. Takoż dobrowolnie odstąpiliśmy zakonowi część kraiu od tamtąd gdzie Noria (Wilija) do Niemna wpada, na milę szerokości w każdą stronę, a od Niemna na ćwierć mili z każdego brzegu, aż do Rumszyszek; jedynie dla tego, gdy nas bracia stryjeczni, albo inni nieprzyjaciele wiary, chcieliby napastować, aby tem rychlej nam na pomoc przybyli. Poczynając znowu od Rumszyszek, w górę środkiem ko-

S. 15

ryta rzeki ku Ruskim krajom, należeć ma do kraju Pruskiego, z tamtąd ku Mazowszu i Polsce, tak że co się zawiera między krajom Pruskim i Niemnem, to dla nich pozostanie. Ponieważ Zakon kraj ten zepsuł i opustoszył i przeto zdobył. Przytem ten kraj nigdy do przodków naszych nie należał i my wyznajemy, że do niego żadnego prawa nie mamy. Zakon tez ma posiadać od miejsca gdzie Neria do Niemna wparła we wszystkich kierunkach pół mili, aż gdzie Niewiaża do Niemna wpada. Postanowiliśmy takoż inne granice z Zakonem, od ujścia Niewiaży do Niemna, środkiem koryta tamtej rzeki, aż do jej źródła, a z tamtąd dalej aż do Inflant; tak ze kraj Selen ma należeć do Zakonu, oraz wszystkie młyny po obu brzegach. Niewiaży i Słowungi (rzeki?) do potrzeb jego bromie nie będą. Cały kraj Żmójdzki ma należeć do Zakonu, jak z dawna był. Jeżeliby się zaś stało, że my albo nasi następcy, bez syna, lub bez córki umrzemy, wówczas cały kraj nasz całkiem do Zakonu własności przejdzie.

S. 16

Na pamięć tej rzeczy, aby stało, całkowicie i nienaruszenie na wieczne czasy pozostaią, przeto my wyżej spomniony Wigand, Xiąże Trocki i Jerzy brata naszego syn, Xiąże Nowogródzki (Jerzy Langwieniewicz, syn Xiążęcia konstytucyjnego w Nowogrodzie Wielkim), Lew szwagier nasz Xiąże Drucki, Sudemund z Wesiszek (Ejszyszek?), kazaliśmy pieczęci naszę przywiesić. Dan w zamku Królewieckim w Prussach, roku pańskiego 1384. W niedzielę przed festem oczyszczenia Maryi Panny. Świadkami są nasi wierni bojarowie Jerzy, Swirgal, Ginbutt, Podkomorzy Żejmiański, Roenkutte, Michał Milegunde i wiele innych zacnych ludzi wiary godnych.

Drugi zapis w Dodatku VII umieściemy z całą aryngą końcową Tranzumptu.

Z Łukasza Dawida: B. VII. S. 173-179.

S. 17

DODATEK V. DWA LISTY WIEL. MISTRZA, POJAŚNIAJĄCE WYPADKI SPÓŁCZESNE.

Littera ad papam de edificacione castri et de strage facta per Litwanos ubi commendator de Rangnit cecedit.

Sanctissime pater Ad V. S. clemenciam quam vtique in profecla et augmento christiane religionis vbi hec ipsa perceperit exhilarari non dubito deduco Quod nuperrime de Mense Maij ad honorem dei et gloriosissime Matris eius profectumque ad defensionem religionis christiane predicte non sine grauissimis ordinis mei nec non subditorum ipsius tam nobilium quam rusticorum terreque tocius sumptibus et expensis iter nauigio arripientes non sine periculo rerum et corporum ad partes infidelium Litwinorum ad quendam locum vbi alias quaddam fortalicium per prediclos infideles constructum cum maximis similiter sumptibus et periculis per ordinem meum distruclum fuerat, die xxiiij eiusdem mensis adductis nobiscum lateribus et aliis ad hoc necessariis perueni, lbique castrum siue fbrtalieium aliud muralum extruxi et exaggeratis laboraloribus et latomis infra quatuor septimanorum spacium conpleui munimentum fossatis meniis presidiis et aliis pro defensione oportunis adeo ut spero ipsum contra insultam dictorum infidelium per meos ibidem pro custodia positos posse conseruari, Aliud quod B. V. cum graui cordis molestia humiliter referendum decreui, quod durante dicte constructionis tempore et consilio et mandato meo Venerabilis et Religiosus frater beate memorie Commendator

S. 18

in Rangnit terras alias dictorum infidelium cum exercitu equitum ingressus et dictos infideles strage dampnis incendiis et spoliis afficiens satis prospere redire cepit, Premissa parte exercitus sui cum preda ante eum,. et ipso comnendatore vna cum pluribus aliis tam fratribus ordinis mei quam mililibus et armigeris aliis in posteriori custodia pro aliorum antemissorum defensioue remanente, cum iam speraret esse tulus, sepediclorum Litwanorum infidelium rex nomine Jagal vna cum fratre suo scismatico Skirgal et aliorum infidelium et scismaticorum maxima multitudine commendatorem cum suis innadens durum conflictum pariter iitierunt, in quo ab utraque parte quam plurimi ceciderunt, inter quos de nostris dictas commendator vna cum quibusdam fratribus mei ordinis octo hospitibus nobilibus peregrinis aliisque nobilibus subditis ordinis mei militaribus interiit, Aliis eciam pluribus in lamentabilem captiuitatem deductis cum enormi iactura equorum et armorum satis huius terre periculose ita ut captorum et interfectorum fratrum meorum essent xxiij et aliorum tot ut numero computarentur quinquaginta, exclusis nobilibus antedictis. Verum E. P. cum bellicis insudare debeam vt ordinis mei sit disposui cum maiori labore exercitus prusie licet multum per predicta et adeo attenuati quod nisi affluens dei gracia suffragaretur. vix sumptus et expensus ordo meus ac subditi ipsius tollerare possent. Sed ne desidiosus et torpens in incepto opere videar in brevi sepedictas infidelium terras mediante dei adiutorio cuius bellum geritur personaliter propono visitare cum quantis sumplibus autem hec fieri possit considerando lx- M. homilium et Ixxx M. equorum expensis faciendi per sex septimanas per solitudinem extra partes posset diligens aliquis et in talibus expertus conputare, Hec protanto B. P S. V. scribere volui et vos qui loco dei estis apud omnium christifidelium in prosperitate ipsorum congaudentes

S. 19

et aduersitate compacientes graciosum S. V. affectum ad ordinem meum qui sine intermissione postpositis omnibus treugis que non sine graui periculo desolacionis tam terre Prusie quam aliarum vicinarum provinciaruin leueri possent, cum nominalis iam sepc infidelibirs pro Christi nomine exercet prouocem humiliter ei denote Beatissime Pater Beatiuidinem Vestram Beatus Beatorum beatificet et ecclesie sue conseruet per felicia incrementa Datum in castro meo Maryenburg in oclava Petri et Pauli.

Do Papieża Urbana VI, roku 1384 Lipca 6.

Po tym liście umieszczono następne chytrości wojenne:

Si fratres nostri de Prusia voluerint facere expedicionem in superioribus partibus scilicet versus Ansteten, tunc scriberent Linoniensibus regem vel reguum Poloniam velle se visitare.

Si autem in partibus mediis scilicet circa Velna Viduckele Riosiene vel Aragele fecerint expedicionem. scribent se velle cum Marchione de Biandenburg placitare.

Si vero ad inferiores partes terre scilicet Medeniken Wangen tunc scriberent ducem de Sletin.

Porro si fratres de Liuonia voluerint expedicionem educere ad terras Lituinoruin videlicet superiores partes tunc scribent prulenis quod velint constitui apud r'egem Swecie. Si vero ad inferiores scil. Wangen scribent quod velint esse apud Episcopum Osilieiisem.

Namienilismy już w ciągu pisma niniejszego, o tych wymysłach, tu powtarzamy dla autentyczności i postrzeżeń jeograficznych, o podziale kraju litewskiego.

Littera ad collegium de perdicione castri constructi.

Cum summa obediencia deuolissima recomendacione premissa Reuereiulissimi P. et domini graciosi Nuper Litwanorum rex nomine Jagel adiunctis sibi regibus XI. similis perfidie ac paganorum nec non sci-

S. 20

smaticoium innumero multitudine Castrum dequo hoc anno R. V. scripsi in dictorum infidelium terminis per ordinem meum constructum per duos menses continuos obsidens et tandem quia fratribus meis et aliis in eodem castro positis aquis inpedientibus quas propter iam dictorum infidelium multitudinem ac machinarum iaculorum Bombardarum et aliorum instrumentorum quibus callida nimis et dolosa Scisrnaticorum de Russia machinacione suffulli erant resistenciam transire cum exercitu nequivi auxilium ferre non potui Excepto quod summus Marschalcus ordinis mei ipsum castrum vsque ad aquas intermedias visitando alimenta eis attulit et infinti os in eodem inuentos aliis pro municione castri relictis Secum ahduxit Sepedicti infideles subtili et dolosa adinuencione predictorum scismalicorum de Russia sine quibus minime potuissent castrum ipsum expugnarunt Captis et cesis exfratribus ordinis mei et aliis nolrilihus subditis ipsius. C. et L. electis viris sic quod propter predicta et innumerabilia dampna armorum et hominum nobilium in captivitate adhunc detinent ordinis nostri Iv fratres una cumducenlis et quinquaginta aliis subditis ordinis nobilibus christianis Causam autem tocius despendii et totum huius hislorie seriem si P. V. ignoret procurator ordinis mei V. R. P. volebit de ea plenius informare. Datum etc. Do świętego Kollegium Kardynałów, pod data. tegoż roku co wyżej.

Cały ten Dodatek, z kopii drukowanej u Łukasza Dawida: B. VII. S. 193-196, podług wydania Henninga, i poprawności Voigla.

S. 21

DODATEK VI. BULLA PAPIEŻA URBANA VI.

Urbanus Episcopus seruus seruorum dei Dilectis Filiis Nobilibus viris Janussio et Semouilo (lucibus Mazowie, Dobeslao et Spithconi Cracov., Krzeslao Sandomir. Coinitibus et Sandiuogio. Palalinis. Celerisque Baronibus regni Polonie Salutem et apostolicam beneiliclionem Cum pacis angeli de vnius conuersione seu agentis penitenciam peccatoris congaudeant quanto magis pater spiritualis ex conuersione quorumcunque et precipue personarum sublimitale et generis claritate fulgenlium que prius errorum tetra obfuscate caligine ad lumen vere fidei rediere cousolalur, quantumve nobis iocunditates attulit dilecti filii nobilis viri Wladislai supremi principis Litwanorum conuersio, dum ipsum renatum fonte baplismatis et obiecto velamento veleris nominis in nouum hominem per reguracionem (sic) (1) huiusmodi renasci conperimus et fidei orthodoxe stabilitate firmari, Et quamvis communis debeat cundis esse leticia et par gaudium noster tamen in hiis precipue exultat animus dum ea conspicimus non ab homine vel per hominem sed per gratiam sancti spritus operari, ex hoc enim exultamus in domino, et speciali paternaque iocunditate letamur, uosque scire et pro certo tenere volumus, quod statum et honorem predicti principis vt predilecti filii paternis zelamur affectibiis, Et ipsum pocius Carissimum in Christo quam dilectum filium si rigor justitie sineret et regem quam ducem appellaremus, sed voces interpellanrium qui. pro sua consequen-

-----------

(1) Mnie się z daje: reguracionem fecit; znaczy, rewokowat.

DODATEK VII. OPISY Z KRZYŻAKAMI.

I. Witold opisuje się zachować nienaruszenie, po-

S. 22

da institia ad coguitionem indicii et decisionem patris spiritualis qui illius vices gerit in terris qui eunctos redemit et creavit et saluos vult fieri recurruut hujusmodi nostris affectibus obicem interponunt; vt non ea, que cunctis placent, sed que equilatem sapiunt operemur, Nostris enim vel si forsan a vestra alienum hucesque fuit noticia vobis innotescat, Quod dilecti filii nobiles viri Albertus et Wilhelmus duces Austrie et Magister ac fratres hosjntalis sancte Marie theutonicorum Jerusaleinilani ad nostram presenciam suos nunccios destinarnnt? exorantes supliciter, vt ante omnia de matrimonio vt asserunt inter predictum Willelmum ducem et Carissimam in Christo filiam nostram Hedwigem reginam Polonie illustram contracto et pro parte ipsorum Magistri et fratrum super certis articulis cognosceremus, quibns. cum simus omnibus in iustitia reddeuda et precipue in causis matrimonialibus et ecclesiasticis debitores, et ad nostrum et ecclcsie speclat indicium, potentibus non possumus pront nec velle debemus iustitiam de-negare, cum etiam tam vobis quam ipsis parati sumus eam paterna beniuolentia ministraie, Quare nobilitatem vestram rogamus et hortamur attente quatinus singulis debita meditatione pensatis quid deceat quiduc expediat in futurum, omnemqne dlubietatis ammouentes sciupulmn, ac de nobis vt patre benivol o confidealis, cum dicto expediat principi ad tidem connerso, vt fidei sue ac iustite tirma stabiliat edificia super fundamento fidei quod est Christos Jhesusstabilita, in quo omnis edificatio in sanctum domini templum crescit in quo iam ipse in spiritu sanclo cepit coedificari, ad ora obloquentium obstruenda, pro premissis dictique principis ad vestra iustitia prosequenda ad nos et sedem apostolicam recurratis Nos enim tam principr et vobisquam Willelmo ac Magistro et fratribus prediclis in premissis inslitiam parati sumus paterna dulcedinc ministrare, dictisque re-

S. 23

gine et principi vobisque quantum saluo honore nostro et ecclesie romane poterimus in omnibus pro statu ipsorum regine et principis coniouenclo, et vestro vt dilectis filiis paternis affeciibus complacere Datum. Perusii iii. Kal. Januarii Pontificalus nostri anno decimo (30 Grudnia 1387. )

Wyjęta z Luk. Dawida: B. VII. S. 201-203, wydania Henninga, z Formularbuch. Tajn. Arch. Król.

Do tego, cośmy powiedzieli o tej okoliczności, w texcie dodać należy: Polacy mieli za pierwszy interes, aby Wilhelm nie był ich Królem, raz, ze unikali zawsze związków z Austrya, drugi raz, że dóm ten, był zaprzedany Krzyżakom. Jak wiec tylko Jagełło nastręczył się, powstały wielkiej wagi postrzelenia. Polska, wolna od Litwy i jeszcze w niej mająca silnego sprzymierzeńca, mogła bydź pewna, swojej samoistności Wiedzieli, że Papież nie skasuje małżeństwa Jadwigi z Jagełła, jakby Wilhelm i Krzyżacy nie operowali; ponieważ dwór jeszcze Papiezki, nie był dotyla zepsuty, aby odważył się dla jakich zysków, uronić korzyść kościoła swego z nawrócenia Litwy i sławę panowania Urbana VI. Gdyby bowiem Ziemowit, albo kto inny z Xiążąt, pojął Jadwigę, wnet by zjawiły się przed Papieżem najautentyczniejsze dowody ślubu, wziętego poprzednio z Jadwigą Wilhelma, o co łatwo w każdym wieku postarać się, ona przychylna była jemu, więc i obu małżonków gotowe zeznanie. Głęboki przeto pomysł polityczny i zbieg szczególnych okoliczności, osadziły Jagełłę na tronie polskim.

DODATEK VII. OPISY Z KRZYŻAKAMI.

I. Witold opisuje się zachować nienaruszenie, po-

S. 24

wneniii. Panu